Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 64 ]

Temat: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Zawsze chciałam mieć dobrego, czułego ojca, który będzie we mnie wierzył, będzie moim przyjacielem i będzie ze mnie dumny. Tymczasem nasze relacje nigdy nie były dobre i myślę, że głównie z winy taty. Nigdy nie dał mi odczuć, że mnie kocha, szanuje, że w czymś mnie wspiera, jedynie od najmłodszych lat zakazy, nakazy, krytyka.


Dlaczego mój tata jest takim aspołecznym człowiekiem? Jest zimny, nieczuły, bezwzględny, potrafił mnie wiele razy zranić, także fizycznie, nie otrzymałam od niego nauki miłości. Teraz mam mu za złe, że nie potrafię się z nim w życiu dorosłym dogadać, a poza tym, wydaje mi się, że to rzutuje na moje całe życie. Jestem nieśmiała, nie umiem walczyć o swoje, jestem nerwowa i przewrażliwiona. Przykro mi, że nie mogę powiedzieć o moim ojcu dobrego słowa. Owszem - nie pije, nie bije (przynajmniej teraz), ale nadal potrafi zatruć mi życie swoimi pretensjami i uwagami, nie liczą się z moim uczuciami. To przez niego płaczę z byle powodu. Nie umiem i nie chcę z nim rozmawiać, jest dla mnie prawie obcym człowiekiem, choć zawsze chciałam mieć dobre kontakty z ojcem, ale on mi na to nie pozwolił.


Dla mnie to osobista tragedia, że nigdy mnie nie przytulił, nie powiedział przepraszam, nie okazał ludzkiego, kochającego oblicza. Wiem, że teraz nic już tego nie zmieni. Unikam go, nie chcę mieć z nim za wiele wspólnego, choć i tak mieszkamy pod jednym dachem. Czy kiedy zamieszkam osobno będzie mi łatwiej?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Witam bardzo Ci wspłczuje wiem ze to marne pocieszenie ale mam podobna sytuacje.....tyle tylko że mój ojciec chwilami potrafi byc dobry pocieszyc mnie a potem nagle staje się nieczuły i nieraz potrafi by naprawdę okropny...najbardziej jednak bolą mnie jego słowa ....jestem nerwowa.....ale mimo wszystko staram się myślec optymistycznie i mimo tego że nie raz pokłucimy sie to staram sie o tym nie myslec bo nie chce psuc sobie dnia...........a naprawdę potrafi zrobic awanturę z byle powodu.....nie raz trudno mi uwierzyc ze on mnie kocha jednak mysle że w głebi serca każdy ojciec kocha swoje dziecko.....choc nie umie tego okazac.......

3

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
Perełka09 napisał/a:

Witam bardzo Ci wspłczuje wiem ze to marne pocieszenie ale mam podobna sytuacje.....tyle tylko że mój ojciec chwilami potrafi byc dobry pocieszyc mnie a potem nagle staje się nieczuły i nieraz potrafi by naprawdę okropny...najbardziej jednak bolą mnie jego słowa ....jestem nerwowa.....ale mimo wszystko staram się myślec optymistycznie i mimo tego że nie raz pokłucimy sie to staram sie o tym nie myslec bo nie chce psuc sobie dnia...........a naprawdę potrafi zrobic awanturę z byle powodu.....nie raz trudno mi uwierzyc ze on mnie kocha jednak mysle że w głebi serca każdy ojciec kocha swoje dziecko.....choc nie umie tego okazac.......

Ale czy mieszkasz z tatą droga Perełko? Bo wiesz, ja jestem rozdarta - niby zawsze pragnęłam tego dobrego ojca, ale czuję wielki żal i urazę do taty, nie wierzę już w szansę na ocieplenie naszych relacji.

To przykre, bo przecież każdy ojciec i każda córka powinni się darzyć uczuciem, a nie żywić do siebie pretensje i żale.

Teraz chciałabym wreszcie zamieszkać osobno, bo mam już dość.

4

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
bambina napisał/a:

Zawsze chciałam mieć dobrego, czułego ojca, który będzie we mnie wierzył, będzie moim przyjacielem i będzie ze mnie dumny. Tymczasem nasze relacje nigdy nie były dobre i myślę, że głównie z winy taty. Nigdy nie dał mi odczuć, że mnie kocha, szanuje, że w czymś mnie wspiera, jedynie od najmłodszych lat zakazy, nakazy, krytyka.


Dlaczego mój tata jest takim aspołecznym człowiekiem? Jest zimny, nieczuły, bezwzględny, potrafił mnie wiele razy zranić, także fizycznie, nie otrzymałam od niego nauki miłości. Teraz mam mu za złe, że nie potrafię się z nim w życiu dorosłym dogadać, a poza tym, wydaje mi się, że to rzutuje na moje całe życie. Jestem nieśmiała, nie umiem walczyć o swoje, jestem nerwowa i przewrażliwiona. Przykro mi, że nie mogę powiedzieć o moim ojcu dobrego słowa. Owszem - nie pije, nie bije (przynajmniej teraz), ale nadal potrafi zatruć mi życie swoimi pretensjami i uwagami, nie liczą się z moim uczuciami. To przez niego płaczę z byle powodu. Nie umiem i nie chcę z nim rozmawiać, jest dla mnie prawie obcym człowiekiem, choć zawsze chciałam mieć dobre kontakty z ojcem, ale on mi na to nie pozwolił.


Dla mnie to osobista tragedia, że nigdy mnie nie przytulił, nie powiedział przepraszam, nie okazał ludzkiego, kochającego oblicza. Wiem, że teraz nic już tego nie zmieni. Unikam go, nie chcę mieć z nim za wiele wspólnego, choć i tak mieszkamy pod jednym dachem. Czy kiedy zamieszkam osobno będzie mi łatwiej?

Bardzo dobrze Cię rozumiem. U mnie była podobna sytuacja, może bardziej skomplikowana, bo mój ojciec był alkoholikiem (nawet gdzieś o tym pisałam tu). Zrobił dużo złego, czego nie potrafię mu wybaczyć do dzisiaj. Ale on nie zachowuje się jakby mu zależało na tym, żeby zbudować pozytywne relacje po tym wszystkim. Mogę się podpisać pod niektórymi Twoimi zdaniami, też marzyłam, żeby mieć czułego ojca, który kocha, dba, pokazuje świat. W pewnym momencie stwierdziłam, że skoro się nie da to ja odpuszczam. Sama nie naprawię świata, a on nie chciał i dalej nie chce  mi w tym pomóc.

Trudno stwierdzić, czy zachowanie Twojego Taty wynika z cech Jego charakteru, czy ma jakieś głębsze podłoże. Gdy zamieszkasz osobno może być łatwiej, co nie znaczy, że problem zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sama piszesz, że to rzutuje na całe Twoje życie, więc jest czymś, co powraca. Może jest jakaś szansa, żebyście zbliżyli się do siebie?

W sumie chyba nie napisałam Ci nic, co mogłoby pomóc...

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

5

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
naami napisał/a:
bambina napisał/a:

Zawsze chciałam mieć dobrego, czułego ojca, który będzie we mnie wierzył, będzie moim przyjacielem i będzie ze mnie dumny. Tymczasem nasze relacje nigdy nie były dobre i myślę, że głównie z winy taty. Nigdy nie dał mi odczuć, że mnie kocha, szanuje, że w czymś mnie wspiera, jedynie od najmłodszych lat zakazy, nakazy, krytyka.


Dlaczego mój tata jest takim aspołecznym człowiekiem? Jest zimny, nieczuły, bezwzględny, potrafił mnie wiele razy zranić, także fizycznie, nie otrzymałam od niego nauki miłości. Teraz mam mu za złe, że nie potrafię się z nim w życiu dorosłym dogadać, a poza tym, wydaje mi się, że to rzutuje na moje całe życie. Jestem nieśmiała, nie umiem walczyć o swoje, jestem nerwowa i przewrażliwiona. Przykro mi, że nie mogę powiedzieć o moim ojcu dobrego słowa. Owszem - nie pije, nie bije (przynajmniej teraz), ale nadal potrafi zatruć mi życie swoimi pretensjami i uwagami, nie liczą się z moim uczuciami. To przez niego płaczę z byle powodu. Nie umiem i nie chcę z nim rozmawiać, jest dla mnie prawie obcym człowiekiem, choć zawsze chciałam mieć dobre kontakty z ojcem, ale on mi na to nie pozwolił.


Dla mnie to osobista tragedia, że nigdy mnie nie przytulił, nie powiedział przepraszam, nie okazał ludzkiego, kochającego oblicza. Wiem, że teraz nic już tego nie zmieni. Unikam go, nie chcę mieć z nim za wiele wspólnego, choć i tak mieszkamy pod jednym dachem. Czy kiedy zamieszkam osobno będzie mi łatwiej?

Bardzo dobrze Cię rozumiem. U mnie była podobna sytuacja, może bardziej skomplikowana, bo mój ojciec był alkoholikiem (nawet gdzieś o tym pisałam tu). Zrobił dużo złego, czego nie potrafię mu wybaczyć do dzisiaj. Ale on nie zachowuje się jakby mu zależało na tym, żeby zbudować pozytywne relacje po tym wszystkim. Mogę się podpisać pod niektórymi Twoimi zdaniami, też marzyłam, żeby mieć czułego ojca, który kocha, dba, pokazuje świat. W pewnym momencie stwierdziłam, że skoro się nie da to ja odpuszczam. Sama nie naprawię świata, a on nie chciał i dalej nie chce  mi w tym pomóc.

Trudno stwierdzić, czy zachowanie Twojego Taty wynika z cech Jego charakteru, czy ma jakieś głębsze podłoże. Gdy zamieszkasz osobno może być łatwiej, co nie znaczy, że problem zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Sama piszesz, że to rzutuje na całe Twoje życie, więc jest czymś, co powraca. Może jest jakaś szansa, żebyście zbliżyli się do siebie?

W sumie chyba nie napisałam Ci nic, co mogłoby pomóc...

Wiesz naami, nie potrafię sobie wyobrazić, jakie to musi być straszne, mieć ojca alkoholika, ale wiesz co, mój tata przez innych jest odbierany jako spoko gość, a jego naturę znamy tylko my, najbliżsi.

Pewnie jakby pił, czy awanturował się bardzo, to ludzie by to rozumieli. To jest przykre, że przez niego czuję się taka bezsilna, nie umiem żyć pełnią życia i nadal ma on niejako wpływ na moje życie, bo mieszkamy z nim. Myślę, że przeprowadzka zmieniła by tyle, że byłoby łatwiej, nareszcie mogłabym decydować o prozaicznych chociażby sprawach. Nie zmienię już tego, że on nigdy nie będzie tatą iście z reklamy. Marzenia małej dziewczynki. Wiesz, ja się go bałam długi czas, a teraz raczej w duszy pogardzam, choć bywają momenty, że mi go brakuje jako taty w wersji nierealnej - dobrego papy...

6

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Tata z reklamy nie istnieje, wiesz dobrze o tym. Myślę, że nie chodzi nam o jakieś ideały ojca, ale o tatę, który po prostu spełnia swoją rolę... Jeśli masz możliwość przeprowadzki to warto spróbować, atmosfera oczyści się o tyle, że poczujesz się silna, bo jak piszesz będziesz mogła decydować o nawet najprostszych sprawach. To, że masz marzenie małej dziewczynki nie znaczy, że nią jesteś. Jesteś dorosłą kobietą, która chce sama kierować swoim życiem, więc myślę, że nie jesteś taka słaba jak piszesz. Nie możesz dawać sobą pomiatać, pozwalać by ojciec Cię zdominował. Pomyśl, że Twoje przeżycia czynią Cię mocniejszą.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

7

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

tak niestety mieszkam jeszcze z tata....najgorsze jest to że wciąż wtrąca  się  do mojego życia ........eh ciężko mi nie raz ale co zrobic ojca się  nie wybiera........

8 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-10-22 00:54:35)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Paskudna sytuacja.
Ja myślę jednak że nie jest taki całkiem zły.
Dziewczyny. To nasz zasrany świat taki jest. Pewnie ten wspomniany tata też kiedyś był wychowany na twardziela. Same nakazy i zakazy żeby być mocnym. Chłopaków tak się wychowuje. Masz spodnie to walcz. Płacz nie przystoi. Potem mamy to co mamy. Ludzi nie potrafiących okazać uczucia. Albo inaczej. To taki sposób ich okazywania jak opisany powyżej.
Zapewne chcą jak najlepiej. Tyle że nikt go nie nauczył że nie tędy droga.
A wiesz ty co bambina
Może uda ci się pogadać z nim jak z kumplem. Jak z rówieśnikiem (jego rówieśnikiem) Kobiety lepiej potrafią się wczuć i dasz radę.
Może wydłubiesz z tej zimnej skorupy tego tatę o jakim marzysz. Czego ci życzę.
Może on zdoła dostrzec  małą dziewczynkę smile Czego jemu życzę , chociaż wcale go nie znam. Szkoda mi go zwyczajnie że tego nie widzi (albo jedynie nie okazuje)
Nie zdaje sobie sprawy ile traci. Mówię jako inny tata.
Jeżeli miałabyś jakieś techniczne pytanie odnośnie zawartości taty. Pytaj, chyba mogę coś o tym powiedzieć. I na zasadzie analogi znajdziesz jakiś punkcik który zdoła zaatakować mała dziewczynka smile

Edit:
Ponieważ wszystkie małe dziewczynki powinny już spać, a mam kilka myśli. Takich które małym dziewczynkom mogłyby przydać się w poszukiwaniu taty. Postaram się jakoś przystępnie je opisać. Chociaż pora późna i tatowa stara głowa słabo działa.
Poczynię założenie że małe dziewczynki szukające taty mają po ok 20 lat. Tak dla wygodniejszego myslenia.

Gdy byłyście jeszcze naprawdę małe i słodkie a nie takie wredne baby jak teraz dla których wszystcy faceci to świnie, zwierzaki itp. bydlaki.
To wasi ojcowie stawali wtedy do trudnego etapu w życiu> być tatą.
Czasy których wy nie pamiętacie, nie były ciekawe. Teraz też nie są wiele ciekawsze, nic to.
Otóż taki tata. Znalazł się w tym wszystkim z zadaniem do wypełnienia. Dookoła beznadzieja. Każda minuta jego młodego życia musiała przestawić się na tory> co zrobić żeby rodzinie dało się żyć?
Mówię wam, ręce opadały. Pustka w głowie. Praca za marne grosze, albo brak pracy do wyboru. Presja że musisz coś zrobić.
Oczekiwania mamy która (obym się mylił) coraz dalej zaczęła odchodzić od tej dziewczyny w której zakochał się tata. Która coraz mniej mówiła mu jak go kocha a coraz częściej jakim jest nieudacznikiem który nie dba o rodzinę. A jak został dłużej w pracy, to w domu nie znalazł zrozumienia tylko pretensje> gdzie byłeś!!??  Masz mnie gdzieś, nie interesujesz się dziećmi. Masz w d... dom i na dodatek wcale mnie nie kochasz!!! Po co ja za ciebie wyszłam!!??
Itd.itp.
To bardzo częsty scenariusz, niestety.
I potem z młodego taty, prawie fajnego chłopaka. Zaczyna robić się taka skorupa.
Całą swoją młodość oddał rodzinie. A na koniec został bydlakiem. Taką dostał podziękę.
Uwierzcie, może to w nim wyrobić postawę zgodną do tej opisanej na samym początku.
  A może by popatrzeć oczyma małej dziewczynki, która podziwia swojego tatę za to co dla niej zrobił. I spróbować to spojrzenie przekazać temu staremu, głupiemu dziadowi.
Może uda mu się w tym spojrzeniu, zobaczyć siebie samego. Jako fajnego chłopaka. Którym był zaledwie 20 lat temu.
I ta skorupa z niego zleci. Poczuje się zrozumianym i docenionym.
Może uda się małej dziewczynce zobaczyć łzę w oku swojego taty. Który nie będzie starym, niereformowalnym dziadem. Tylko na chwilę znowu będzie tym chłopakiem, którego być może jeszcze nie zapomniał.
  Przypomnijcie sobie wszystko co pamiętacie. I dajcie pod lupę. Oceniajcie to z bezwzględnością właściwą kobietom smile Ale UCZCIWIE i tatę i mamę i cały świat w którym oni żyli.
Ps. Znam taką jedną kobietę, w której jest dużo małej dziewczynki. Jak dla mnie to najlepsza recepta na super laskę.
Nie tępić w sobie małych dziewczynek. Niech są dla siebie i dla innych. Szczególnie facecetów. Bardzo często do tego zapominaja że powinni być draniami co wmawiają im kobiety bez dodatku małej dziewczynki.

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

9

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Witajcie:) Bambina doskonale Cię rozumiem. Tylko że u mnie matka jest właśnie taką nieczułą żimną osobą. Nigdy mi dobrego słowa nie powiedziała, zawsze dla niej coś było nie tak.... Wiem co czujesz i powiem że to fajne nie jest;( niestety rodziców się nie wybiera musimy być wdzięczni za takich jakich mamy. A ciepła i pochwały szukać u innych osób niestety

http://www.youtube.com/watch?v=3VVuMIB2 … 68719FFEF/

eh, co ten kawałek ma w sobie że ja go tak lubię?

10

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Pewnie po części na jego postępowanie wpływ miało surowe wychowanie ojca, albo to,że jest jedynakiem. Nie chcę go jednak usprawiedliwiać, bo gdybym to ja była na jego miejscu, to starałabym się, żeby moje dzieci miały lepsze życie. On tylko potrafi pomiatać ludzkimi uczuciami, nie szanuje ich, nie szanuje nas jako dzieci, mamy jako żony, to samolub i egoista. Lepiej by bylo gdyby był starym kawalerem.

Nie zmienia to faktu, że zawsze będę uboższa o uczucia mojego ojca, że nie zaznam, jak to fajnie mieć super tatę. Wiecie, nawet nie chodzi, że on miałby być najlepszy, tylko żeby choć w jednej materii był ok. Czasem myślę, że gdyby pił, to mama może by się z nim rozwiodła i byłby spokój. Lepiej mieć ojca, z którym i tak nic nie łączy? Wiem, że on mnie nie lubi, że raptem mnie toleruje, a ja nie mam możliwości finansowej na razie żeby się wynieść z domu. Choć bardzo tego pragnę. To nie moja wina, że on nie nauczył mnie miłości do siebie, to wina rodzica, bo jako dziecko też nigdy nie dał mi odczuć, że w czymś mnie wspiera czy jest ze mnie zadowolony, to smutne....

11 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-22 18:14:26)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Bambina  współczuje ci,bo wiem co to znaczy , ja mam taki problem z matką , ale do tego dochodzi jeszcze psychiczne znęcanie sie nademną . Nie  będe pisac już o tym co czuję , bo podobno najlepiej jest nie wspominać złych chwil ,  moja zła chwila  jeszcze trwa.

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

12

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

bambina
  Czy jesteś absolutnie przekonana o swoich racjach?
Przecież twoja mama kiedyś wybrała go sobie na męża. Na twojego ojca. Czy faktycznie jest takim potworem?
Coś mi nie pasuje.
  Jeżeli zaś jest faktycznie tak jak mówisz, to jaki cel spełnić miał twój post ?

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

13

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
bambina napisał/a:

Pewnie po części na jego postępowanie wpływ miało surowe wychowanie ojca, albo to,że jest jedynakiem. Nie chcę go jednak usprawiedliwiać, bo gdybym to ja była na jego miejscu, to starałabym się, żeby moje dzieci miały lepsze życie. On tylko potrafi pomiatać ludzkimi uczuciami, nie szanuje ich, nie szanuje nas jako dzieci, mamy jako żony, to samolub i egoista. Lepiej by bylo gdyby był starym kawalerem.

Nie zmienia to faktu, że zawsze będę uboższa o uczucia mojego ojca, że nie zaznam, jak to fajnie mieć super tatę. Wiecie, nawet nie chodzi, że on miałby być najlepszy, tylko żeby choć w jednej materii był ok. Czasem myślę, że gdyby pił, to mama może by się z nim rozwiodła i byłby spokój. Lepiej mieć ojca, z którym i tak nic nie łączy? Wiem, że on mnie nie lubi, że raptem mnie toleruje, a ja nie mam możliwości finansowej na razie żeby się wynieść z domu. Choć bardzo tego pragnę. To nie moja wina, że on nie nauczył mnie miłości do siebie, to wina rodzica, bo jako dziecko też nigdy nie dał mi odczuć, że w czymś mnie wspiera czy jest ze mnie zadowolony, to smutne....

powiało mi egoizmem z Twojej strony. Mówisz o tym że nie zaznasz jak to jest miec super tatę ale ciesz się że w ogóle go masz, nie jedna sierotka by ci pozazdrościła bo Ty masz jeszcze szansę na odbudowanie relacji. 
a z tym że było by lepiej gdyby pił to chyba nie masz pojęcia o czym w ogóle mówisz! Ja mam ojca alkoholika i nawet nie wiesz, nie masz pojęcia.... co Ty wygadujesz! Niezdajesz sobie sprawy ile upokorzeń, wstydu, och... nie życzę nikomu tego co ja przeszłam. Powiem że do takiego stopnia go nie nawidziłam że życzyłam mu śmierci...ale do pewnych rzeczy dorosłam nauczyłam sobie radzic i jest jaki jest i teraz wiem że bardzo go kocham. Bo te doświadczenia ukształtowały moją osobę i teraz z perspektywy czasu nawet jestem mu wdzięczna.
Starałam się odbudować nasze relacje i udało się dzięki mojej upartości i konsekwencji. wiele razy płakałam przez niego w poduszkę, myślałam żeby się zabić. ...żeby mieć już święty spokój.Myslisz ze mój ojciec nie wytykał mi błędów? wytykał i to jak! ale chciałam udowodnić sobie i jemu że nie ma racji. Więc zamiast tkwić w przekonaniu ze wszytko stracone to zmobilizuj się bo jak człowiek chce to potrafi i trochę wiary w to.

14

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Rzeczywiście trochę przesadziłam z tym alkoholizmem. Nie mam już jednak siły i ochoty walczyć z wiatrakami. Natomiast zastanawiam się nad taką opcją - czy przeprowadzić się do teściów? Mają małe mieszkanie i teść pali bardzo dużo (w pokoju!), ale może tam byłoby mi lepiej, tzn. nie słuchałabym wiecznych pretensji. Wiem - powiecie, że nie ma nic gorszego niż mieszkać z teściami, ale oni naprawdę są spoko, tylko, że mnie trochę przeszkadza palenie papierosów.

15

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Przepraszam za taki sposób cytowania,  jakieś techniczne usterki.

Pirat:"Dziewczyny. To nasz zasrany świat taki jest. Pewnie ten wspomniany tata też kiedyś był wychowany na twardziela. Same nakazy i zakazy żeby być mocnym. Chłopaków tak się wychowuje. Masz spodnie to walcz. Płacz nie przystoi. Potem mamy to co mamy. Ludzi nie potrafiących okazać uczucia. Albo inaczej. To taki sposób ich okazywania jak opisany powyżej."

Racja. Tutaj wiele zależy od wychowania. Ale czy to ma znaczyć, że takie wychowanie usprawiedliwia wszystko? Świat światem, ale tworzą go ludzie.  Nie wierzę, że całe nasze życie jest warunkowane dzieciństwem. To jak nas wychowano ma bardzo duży wpływ na to, jak postępujemy, ale to jest jakaś składowa. Człowiek dorasta, widzi jaki jest świat, jaka jest jego rodzina, kształtuje swoje poglądy, system wartości. Facetom niby nie przystoi płacz, okazywanie uczuć. Ale wobec własnego dziecka? Nawet jeśli ma w sobie blokadę wywołaną wychowaniem to nie czuje potrzeby okazania uczuć?


"Gdy byłyście jeszcze naprawdę małe i słodkie a nie takie wredne baby jak teraz dla których wszystcy faceci to świnie, zwierzaki itp. bydlaki.To wasi ojcowie stawali wtedy do trudnego etapu w życiu> być tatą."

Wiadomo, nie można generalizować i patrzeć na wszystkich facetów przez pryzmat złego ojca. Trudny etap, ciężkie czasy - ok. Ale skoro dojrzewa do tego, żeby mieć dziecko, to powinien dojrzeć do tego, żeby je wychować. Jest instynkt macierzyński to tacierzyński też jest. Wydaje mi się, że faceci mają nawet bardziej rozbudowaną potrzebę chronienia kogoś słabszego (kobiety, dziecka).


"Czasy których wy nie pamiętacie, nie były ciekawe. Teraz też nie są wiele ciekawsze, nic to.
Otóż taki tata. Znalazł się w tym wszystkim z zadaniem do wypełnienia. Dookoła beznadzieja. Każda minuta jego młodego życia musiała przestawić się na tory> co zrobić żeby rodzinie dało się żyć?"

Albo na tory: co zrobić, żeby samemu żyło się jak najlepiej, jak zadbać o siebie.
A zadanie do wypełnienia jakie staje przed młodym ojcem nie jest łatwe. I nikt nie mówił, że będzie. To po co je podejmować, jeśli nie czuje się na siłach?


"I potem z młodego taty, prawie fajnego chłopaka. Zaczyna robić się taka skorupa.
Całą swoją młodość oddał rodzinie. A na koniec został bydlakiem. Taką dostał podziękę.
Uwierzcie, może to w nim wyrobić postawę zgodną do tej opisanej na samym początku."

Oczywiście, że może. Tylko, że od czegoś to się zaczęło. Dziecko nie jest winne, że nie było obdarzone ojcowską miłością. Nie chodzi o to, że widzę tu jednostronną winę. Ale na początku cierpi dziecko, które nie wie nawet dobrze co się dzieje, nie mówiąc o próbie zmiany tej sytuacji. Dziecko dorasta, dostrzega problem, analizuje różne sposoby patrzenia na sytuację, widzi jak zachowują się inni ojcowie i coś nie gra. Może i robi coś w kierunku zmian. Ale jeśli ojciec tkwi się w tej skorupie mimo wszystko?To on powinien być mądrzejszy, życiowo mądrzejszy. Ale jak nie chce ręki, której podaje mu dziecko to po co wyciągać obie.

"A może by popatrzeć oczyma małej dziewczynki, która podziwia swojego tatę za to co dla niej zrobił. I spróbować to spojrzenie przekazać temu staremu, głupiemu dziadowi."

Wiesz, gorzej jak za bardzo nie ma za co podziwiać... ja dziękować mogę tylko za to, że wiem jakich ludzi mam unikać.

To jest mój wielki offtop, wybaczcie. Pirat, Twój punkt widzenia jest dobry, bo jest inny, zdrowy. Niestety mnie Twoje argumenty nie przekonują. Ale to nie o mnie tu chodzi, więc super, jeśli rzucisz jakieś nowe światło na problem autorki wątku.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

16

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

apoteoza dobrze pisze. Szansa jest.
A tata to zwykły facet przecież.
A jaki facet nie lubi chodzić na randki ?
smile
Weź go wyciągnij na randkę. Bedzie miał terapię szokową. Za jednym podejściem zobaczy że jego córka jest już dorosła i wie czego chce. No i że ta fajna dziewczyna co wyciągnęła go na piwo to właśnie ta jego córeczka jest.

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

17 Ostatnio edytowany przez Pirat (2009-10-22 23:33:55)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
naami napisał/a:

Wiesz, gorzej jak za bardzo nie ma za co podziwiać... ja dziękować mogę tylko za to, że wiem jakich ludzi mam unikać.

Wszystko co napisałem powyżej smile
Założyłem że jednak tak nie jest. Naami, bardzo łatwo jest ocenić kogoś mówiąc co powinien a czego nie powinien.
Gorzej jest gdy sami musimy stanąć na jego miejscu. Jaką możemy dać gwarancję że zrobilibyśmy to lepiej.
Wszystko co piszemy to tylko słowa, piękne słowa.
Ja myślę, smile. Wiem to, że one potrafią zmienić dużo.
A prawo do frustracji, wieloletniego stresu. Nie jest wyłącznością kobiet. Mężczyźni też mu podlegają. I jest im czasami o wiele trudniej. Bo nikt nie ma dla nich zrozumienia tylko > zrób coś

Edit: przepraszam modkę że nie zrobiłem edit wcześniej. Zakręciłem się

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

18

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
Pirat napisał/a:

Naami, bardzo łatwo jest ocenić kogoś mówiąc co powinien a czego nie powinien.
Gorzej jest gdy sami musimy stanąć na jego miejscu. Jaką możemy dać gwarancję że zrobilibyśmy to lepiej.

Uwierz, to nie jest ocena na zasadzie powinien/nie powinien, jakieś odhaczanie plusów czy minusów: zachował się jak ojciec, zawalił coś. Nie chodzi mi o jakiś wyimaginowany wzorzec ojca, zupełnie oderwany od rzeczywistości.

Gwarancji nie ma, że zrobilibyśmy to lepiej. Można zrobić coś gorzej i przyznać się, że się nawaliło. Nie mówię, że to jest łatwe.  Na błędach się przecież uczymy. Czasem od celu ważniejsza jest droga i to jak przez nią idziemy. Każdy błędy popełnia, tylko sztuką jest wyciągnąć z nich wnioski, a nie w nich tkwić i je powielać, do tego z krzywdą dla innych.

Kto marzy o doskonałości, zazwyczaj poucza, poprawia, daje lekcje innym i wszyscy od niego uciekają.
L. Kołakowski

19

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
naami napisał/a:

Można zrobić coś gorzej i przyznać się, że się nawaliło. Nie mówię, że to jest łatwe.  Na błędach się przecież uczymy. Czasem od celu ważniejsza jest droga i to jak przez nią idziemy. Każdy błędy popełnia, tylko sztuką jest wyciągnąć z nich wnioski, a nie w nich tkwić i je powielać, do tego z krzywdą dla innych.

I tu masz całkowitą rację. Przynajmniej ja tak uważam.
Bywa jednak tak że jedni to załapują w locie. A inni potrzebują duuuużo czasu okupionego krzywdą innych.
Czasami do przyznania się, potrzeba niejako siły zewnętrznej.
  I taki problem jest z tym tatusiem.
Fajnie by było gdyby udało się go rozwiązać.  A teraz już lepiej spać smile
Późno już.

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

20 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-23 07:57:26)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Wiecie co? Widzę ,że wy nie wiecie o czym pisze bambina. Takiego rodzica nie można porównać do alkoholika , bo alkoholik to tylko nałóg , a nie wredny , nieczuły charaker. Piszecie , że może rozmowa pomoże , albo jakiś wspólny wypad , nic z tego , do takich rzeczy potrzebna jest jakaś więź , zrozumienie , bliskość dusz . Ja mam teścia alkoholika , powiem wam ,że ten facet przegrał swoje całe zycie , ale gdy jest trzeźwy potrafi okazać serce . Natomiast ludzie tacy jak ojciec Bambiny i moja matka , są to ludzie bez uczuć , idealni tylko dla siebie pod karzdym względem , każda rozmowa z nimi prowadzi do kłótni , albo do ponizania nas przez nich . Nigdy nie usłyszałam słowa , kocham , lubię , jestes ok , dobrze robisz , masz racje itp. nie mowiąc już o jakiś czułościach ze strony rodzica . Był tylko pas i przekleństwa , nocami wojny , w dzień tyrania. Ale napiszę wam , że nikt tego nie zrozumie , nikt kto czegos takiego nie przeżył . Dzieci z takich rodzin , są psychicznie i uczuciowo  wypalone . Nie wiem jak Bambina , ale ja cały czas walczę , sama z sobą , że by nie oszaleć jak pomyślę , że rodzic potrafi tak udupić własne dziecko.

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

21

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Nie wiem czemu Pirat uparcie broni mojego ojca, może ja mam się jeszcze czuć winna za to, że nie umiał nigdy mi być tatą? Bo taka jest prawda. W żadnej materii nie okazał mi uczucia, nie dał mi szansy na budowanie jakiej kolwiek więzi, ja go nic nie obchodzę i o to mam wielki do niego żal. Jeśli zdecydował się założyć rodzinę i mieć dzieci, to chyba nie po to, żeby mieć ich w głębokim poważaniu...

Mój tata naprawdę nie jest z rodzaju ludzi, z którymi można spokojnie, rzeczowo porozmawiać, on słucha tylko swoich argumentów, on ma zawsze rację. Boję się czasem nawet z nim kłócić, czy mnie nie uderzy, bo on zawsze jest taki agresywny i nieobliczalny. Dlatego nie widzę żadnej chęci z jego strony, żeby to zmienić, żeby spróbować zbliżyć się do siebie. Poza tym, mam wrażenie, że jego wcale to nie obchodzi, nie boli, że jest nam obcy, tymczasem ja nieraz płaczę, gdy pomyślę, jakim dobrym człowiekiem był mój świętej pamięci dziadek, który dał mi więcej miłości i zrozumienia, niż własny ojciec. Zawsze z żalem myślę,  jak to fajnie mieć takiego tatę, który nie tylko widzi moje wady i nie tylko krytykuje, poniża, ale też chwali i wspiera.

Jeszcze chciałam przypomnieć mój wcześniejszy post z pytaniem - czy może dla świętego spokoju przenieść się na jakiś czas do teściów? Jedyny problem to małe mieszkanko i nałóg palenia teścia, ale on przynajmniej jest dobrym człowiekiem. Co myślicie?

22

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

a moj tata jest niedobrym czlowiekiem,pije,a gdy bylam mala bil moja matke.
Uwazam,ze on ma taki zly charakter,bo sam chce byc taki zly.
Byc moze przyczynia sie do tego fakt,ze jego rodzice rowniez nie okazali
mu ciepla gdy go wychowywali.Co i tak nie tlumaczy jego zachowania.
On po prostu w ogole sie mna nie interesuje,ciagle awantury o byle co itp.
Mam go dosc,ale niestety troche czasu jeszcze uplynie zanim bede
mogla sie wyprowadzic(wzgledy finansowe).

23

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
bambina napisał/a:

Nie wiem czemu Pirat uparcie broni mojego ojca, może ja mam się jeszcze czuć winna za to, że nie umiał nigdy mi być tatą? 


Jeszcze chciałam przypomnieć mój wcześniejszy post z pytaniem - czy może dla świętego spokoju przenieść się na jakiś czas do teściów? Jedyny problem to małe mieszkanko i nałóg palenia teścia, ale on przynajmniej jest dobrym człowiekiem. Co myślicie?

bambina
albo bambinko
  Nie bronię twojego ojca .  Chciałem pomóc Tobie smile  I nawet nie myśl o tym że jesteś czegoś winna.  Jeżeli jest tak jak piszesz, to cóż można poradzić. Sprawa wydaje się beznadziejna.
Ja jestem z tego typu którzy starają się zobaczyć kogoś z lepszej strony. Jeżeli tej lepszej strony nie ma, pirat wymiękka.
Niczego ci poradzić nie mogę.  Nie widzę rozwiązania poza tym o które pytasz.
   Ja na twoim miejscu przeniósłbym się.
Lepszy dobry palacz(nawet teść) niż życie w takim napięciu jakie masz.

Gdy człowiek będzie miał wszystko
Bogowie będą musieli umierać...

24

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Ok Piracie smile rozumiem, to nawet ładne, że starasz się w każdym dostrzec odrobinę dobra. Mój tata jest miłym człowiekiem, tylko, że dla innych. Raczej nie dla najbliższych.

Chocbym chciała nie wiem jak, nie zmienię go i prawdę mówiąc teraz mam to w nosie - jak potrzebowałam ojca, to tak jakby był, ale go nie było. Teraz może mniej mi potrzebny. Teraz to on jest dziadkiem, ale wnuk go tez nie interesuje.

Natomiast właśnie mam ten dylemat z przeprowadzką. Bo mamy małe dziecię i nie chcę żeby wdychało te papierosiska, które mój teść zawzięcie pali - w domu, bo nie ma balkonu. Zarówno on, jak i teściowa, to dobrzy, spokojni ludzie, nie mam z nimi żadnych konfliktów, kochają wnuczka i wiem, że życzą nam jak najlepiej. Jednak teść nie rzuci dla mnie nałogowego palenia, a gdybyśmy mieli tam zamieszkać, to nie dałoby sie całkiem wyeliminować tego smrodu, zważywszy, że kuchnia jest wspólna.

Co robić? Może lepiej naprawdę się wynieść.

25

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
Roxana napisał/a:

Wiecie co? Widzę ,że wy nie wiecie o czym pisze bambina. Takiego rodzica nie można porównać do alkoholika , bo alkoholik to tylko nałóg , a nie wredny , nieczuły charaker. Piszecie , że może rozmowa pomoże , albo jakiś wspólny wypad , nic z tego , do takich rzeczy potrzebna jest jakaś więź , zrozumienie , bliskość dusz . Ja mam teścia alkoholika , powiem wam ,że ten facet przegrał swoje całe zycie , ale gdy jest trzeźwy potrafi okazać serce . Natomiast ludzie tacy jak ojciec Bambiny i moja matka , są to ludzie bez uczuć , idealni tylko dla siebie pod karzdym względem , każda rozmowa z nimi prowadzi do kłótni , albo do ponizania nas przez nich . Nigdy nie usłyszałam słowa , kocham , lubię , jestes ok , dobrze robisz , masz racje itp. nie mowiąc już o jakiś czułościach ze strony rodzica . Był tylko pas i przekleństwa , nocami wojny , w dzień tyrania. Ale napiszę wam , że nikt tego nie zrozumie , nikt kto czegos takiego nie przeżył . Dzieci z takich rodzin , są psychicznie i uczuciowo  wypalone . Nie wiem jak Bambina , ale ja cały czas walczę , sama z sobą , że by nie oszaleć jak pomyślę , że rodzic potrafi tak udupić własne dziecko.

ja bynajmniej wiem o czym pisze bambina. Mój ojciec jest wredny i nie czuły to do tego jest alkoholikiem. Czasem sie zastanawiam jak wspominam te czasy czy był lepszym ojcem na trzeźwo czy pod wpływem alkoholu...nic nie szło mu przetłumaczyć on zawsze miał racje jakby miał na nią monopol. Po za tym wszelkie pertraktacje nie miały najmniejszego sensu, zawsze sie kończyło że wracałam do pokoju z płaczem. Nie miałam prawa się w ogóle odezwać. Poniżanie? Chleb powszedni, wystarczyło że zrobiło się coś nie po jego myśli i była wiązka epitetów jaka to ja nie jestem...wiec mój ojciec to taka promacja dwa w jednym cham + alkoholik. Mam świadomośc jak to jest i nie mów że nikt w stanie nie jest tego zrozumieć.
Alkohol to tylko nałóg? tylko? myślisz że wyglądało to tak że pijany poszedł spać? Jak poszedł spać bez niczego to ja byłam wdzieczna Bogu. Nie chcę wyciągać brudów rodzinnych bo do tej pory jest mi wstyd za niego.

dodam że rozmowa pomoże, przecież trzeba od czegoś zacząć. Właśnie małymi kroczkami można odbudowac wieź. Ja własnie w ten sposób ją odbudowałam, rozmową ale nie od razu tak na chura. Mówiłam za każdym razem co raz częściej że mnie boli to jak mnie traktuje. Bambina trzymam kciuki za Ciebie!

26 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-23 17:44:51)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
apoteoza23 napisał/a:
Roxana napisał/a:

Wiecie co? Widzę ,że wy nie wiecie o czym pisze bambina. Takiego rodzica nie można porównać do alkoholika , bo alkoholik to tylko nałóg , a nie wredny , nieczuły charaker. Piszecie , że może rozmowa pomoże , albo jakiś wspólny wypad , nic z tego , do takich rzeczy potrzebna jest jakaś więź , zrozumienie , bliskość dusz . Ja mam teścia alkoholika , powiem wam ,że ten facet przegrał swoje całe zycie , ale gdy jest trzeźwy potrafi okazać serce . Natomiast ludzie tacy jak ojciec Bambiny i moja matka , są to ludzie bez uczuć , idealni tylko dla siebie pod karzdym względem , każda rozmowa z nimi prowadzi do kłótni , albo do ponizania nas przez nich . Nigdy nie usłyszałam słowa , kocham , lubię , jestes ok , dobrze robisz , masz racje itp. nie mowiąc już o jakiś czułościach ze strony rodzica . Był tylko pas i przekleństwa , nocami wojny , w dzień tyrania. Ale napiszę wam , że nikt tego nie zrozumie , nikt kto czegos takiego nie przeżył . Dzieci z takich rodzin , są psychicznie i uczuciowo  wypalone . Nie wiem jak Bambina , ale ja cały czas walczę , sama z sobą , że by nie oszaleć jak pomyślę , że rodzic potrafi tak udupić własne dziecko.

ja bynajmniej wiem o czym pisze bambina. Mój ojciec jest wredny i nie czuły to do tego jest alkoholikiem. Czasem sie zastanawiam jak wspominam te czasy czy był lepszym ojcem na trzeźwo czy pod wpływem alkoholu...nic nie szło mu przetłumaczyć on zawsze miał racje jakby miał na nią monopol. Po za tym wszelkie pertraktacje nie miały najmniejszego sensu, zawsze sie kończyło że wracałam do pokoju z płaczem. Nie miałam prawa się w ogóle odezwać. Poniżanie? Chleb powszedni, wystarczyło że zrobiło się coś nie po jego myśli i była wiązka epitetów jaka to ja nie jestem...wiec mój ojciec to taka promacja dwa w jednym cham + alkoholik. Mam świadomośc jak to jest i nie mów że nikt w stanie nie jest tego zrozumieć.
Alkohol to tylko nałóg? tylko? myślisz że wyglądało to tak że pijany poszedł spać? Jak poszedł spać bez niczego to ja byłam wdzieczna Bogu. Nie chcę wyciągać brudów rodzinnych bo do tej pory jest mi wstyd za niego.

dodam że rozmowa pomoże, przecież trzeba od czegoś zacząć. Właśnie małymi kroczkami można odbudowac wieź. Ja własnie w ten sposób ją odbudowałam, rozmową ale nie od razu tak na chura. Mówiłam za każdym razem co raz częściej że mnie boli to jak mnie traktuje. Bambina trzymam kciuki za Ciebie!

i nie mów że nikt w stanie nie jest tego zrozumieć..........         Nie mówie , że nikt nie jest w stanie tego pojąć , pisałam że kto tego nie przezył to nie zrozumie. Bardzo mi przykro z tego powodu , że masz ojca dwa  w jedym . Ale pomyśl , jak ojciec , czy tez matka nie pijący nie palący , niby super ludzie  tylko na pokaz , a w domu tyrani , swoje dzieci wyzywaja od k...ew i nieudaczników , a sami nic nie warci . A to wszystko po trzeźwemu , bez wodki , zrozumiala bym , wybaczyła , gdyby kimś rządził alkohol , ale tu nie rządzi żaden nałóg , tu jest brak serca ,samo zło! Moja matka powiedziała mi , że miała mnie tylko dlatego , żeby ludzie nie gadali że nie może mieć dzieci . I powtarza to regularnie . Myślę że taki wyrodny tata , też po to  się żenił , albo miał dzieci , robił to wszystko  na pokaz . Taki czlowiek nie ma serca!

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

27

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Roxana mały błąd z tym zrozumieniem źle przeczytałam, przepraszam bo myślałam ze Ty tak twirerdzisz, wybacz.
widzisz ale chociaż tacy rodzice stwarzają pozory, przenajmniej nie jest taki wstyd przy ludziach jak słyszysz że Twój ojciec spał nawalony w rowie....Boże ile ja bym dała żeby nie słuchać jak obcy ludzie wypowiadają sie na temat jednego z Twoich rodziców. Mnie nie stety nie było to dane, po mimo że to nie ja spałam w tym rowie było mi tak wstyd.....taki ogromny żal.... Mój ojciec nie tylko upokarzał mnie pod wpływem alkoholu, to była jedna chwała i tak byłam w jego oczach na tamten czas kompletnym zerem, nieudacznikiem. Żałowałam ze w ogóle się urodziłam, odnosiłam wrażenie że jestem nikomu nie potrzebna. Najgorsze jest to że jemu to było obojetne czy wypowiada się w ten spsób o mnie tylko w domu czy w towarzystwie.
Myślałam że wyzwizka to było wszystko na co było jego stać ale nie...jednak mogło być dużo gorzej. Z resztą który ojciec próbował popełnić samobujstwo na oczach swojego dziecka? Wyzwiska to był tylko rarytas to co zafundował mi mój tata

28

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Bambina !Mam prawie 50 lat. Moi rodzice byli dla mnie bardzo surowi. Nie umieli okazywać miłości/niestety/ i zawsze myślałam,że mnie nie kochają. Ale dzisiaj gdy ich zabrakło wiem,że chcieli dla mnie jak najlepiej  a ja w tym buncie młodziieńczym ich zawiodłam. I mam poczucie winy,że to przeze mnie tak szybko odeszli.

29

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Też chciała bym być tylko sórowo wychowywana . Niestety poniżanie mojej osoby doprowadziło do psychicznego uszczerbku . Mysle , że każde dziecko swojego rodzica , takie jak Bambina , Apoteoza , ja i wiele innych ludzi bedziemy całe życie szukać miłości podobnej do tej ,którą powinniśmy mieć okazywaną w domu ze strony naszych rodziców .To była ta najważniejsza miłość , której nie doświadczyłyśmy .

Bambina, jeśli masz mozliwość przeprowadzki do teściów to się nie czaj , tylko uciekaj . Bywa tak ,że ludzie obcy okazują nam więcej miłości niż rodzina.

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

30 Ostatnio edytowany przez apoteoza23 (2009-10-24 11:39:52)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

oczywiście nikt  nam nie odda straconych lat i nikt nam ich niewynagrodzi ale póki jest możliwość naprawy tego co zostało nam odebrane powinnyśmy walczyć. Może to będzie walka z wiatrakami albo długo będzie to tak wyglądało ale nigdy nie chciałabym sobie zarzucić że nie zrobiłam nic żeby poprawić relacje z ojcem.
Pamiętajmy że po mimo wszystkiego to są nasi rodzice. Nie są idealni może oni też mieli zaburzone relacje ze swoimi rodzicami? Warto było by samemu zrobic pierwszy krok, przytulić i powiedzieć Kocham Cię mamo/tato.
teraz bardzo łatwo nam wytykac błędy swoich rodziców ale nie którzy z nas jeszcze sami nie doświadczyli tego co to znaczy być rodzicem.
Bambina jak masz możliwość przeprowadzki to nie musisz być masochistką i tkwić w jednym domu ze swoim ojcem ale jak zdystansujesz i nabierzesz sił to może warto było by coś zmieć w stosunkach ojciec-córka smile

31

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
Nicolle napisał/a:

Bambina !Mam prawie 50 lat. Moi rodzice byli dla mnie bardzo surowi. Nie umieli okazywać miłości/niestety/ i zawsze myślałam,że mnie nie kochają. Ale dzisiaj gdy ich zabrakło wiem,że chcieli dla mnie jak najlepiej  a ja w tym buncie młodziieńczym ich zawiodłam. I mam poczucie winy,że to przeze mnie tak szybko odeszli.

Droga Nicolle, być może kiedyś też tak stwierdzę, że to moja wina. Coś mi się jednak wydaje, że tylko ludzie wrażliwi i skrzywdzeni, zawsze siebie obwiniają za zachowania swoich bliskich. Jest wszak różnica pomiędzy rodzicem surowym a rodzicem, który w ogóle nie interesuje się swoim dzieckiem. Wychowywać można surowo, ale z troską i tacy pewnie byli Twoi rodzice i tak to teraz po latach widzisz. Natomiast nie możesz sobie zarzucać, że przez Ciebie odeszli zbyt szybko i że ich zawiodłaś, bo czy oni Cię nie zawiedli?


Z czasem, kiedy się od taty zupełnie uniezależnię, tzn. zamieszkam osobno i będę go tylko widywać na własne życzenie, pewnie będzie mi łatwiej dostrzec w nim jasne strony. Dlatego wspólne mieszkanie z nim jest mi męczące, nie zmienię jego zachowań, bo już próbowałam. Pewnie, że to jakby bardziej ja powinnam się dostosować, bo jakby nie było, jestem już mężatką, osobą dorosłą i nikt mi nie zabrania życia na własny rachunek. Wydaje mi się, że są jakieś elementarne zasady współżycia i trzeba się też dostosować do pozostałych domowników, a nie tylko tak robić, żeby jednemu było dobrze. On się czuje bezkarny, władczy, on o wszystkim chce decydować.

Widzicie, zrobił się z tego wątku temat szeroki jak rzeka. Z jednej strony mam żal i jest mi zwyczajnie przykro, że nie mam bezwarunkowej miłości taty i że ja też nie wiem co tak naprawdę do niego czuję. Z drugiej strony mam go dość i chcę się od niego uwolnić.

Może jestem zbyt dumna, ale nie będę żebrała o ochłapy miłości, ta jego szorstkość, apodyktyczność i agresja mnie zniechęcają i zawsze będę miała do niego żal. Zazdroszczę tym dzieciakom, które miały super dzieciństwo, zabawy z tatą, jego troskę i miłość. Ja nie mogłam liczyć na tatę w żadnej sprawie, nigdy niczego sam się nie domyślił, bo tak mu było wygodniej. Jeśli prosiłam o coś, to i tak albo nie spełnił prośby, albo robił coś z łaską. NIgdy nie zainteresował się co w szkole, nie zadbał o nic, to mama go we wszystkim wyręczała. Ona wzięła na siebie nasze wychowanie. Dlatego tym bardziej teraz nie chcę się prosić o cokolwiek, nie oczekuję niczego od niego, teraz już nie.

Warto także pomyśleć o sobie. Nie zadręczać się, że z nami coś jest nie tak, bo tata woli telewizor, komputer, bo jest milszy dla sąsiadki i kuzynki, a sprawy własnego dziecka tyle go obchodzą, co zeszłoroczny śnieg. Zbieram się do decyzji żeby się przeprowadzić. Mąż mnie rozumie, choć sam nie doznał raczej przykrości ze strony teścia.

Dochodzę do wniosku, że pewnych ludzi nie da zmienić ani prośbą, ani groźbą, ani dobrymi chęciami. Szkoda życia na taką walkę. Jeśli to i tak rzucanie grochem o ścianę...

32

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

och jak ja was dziewczyny rozumie m wiem co to znaczy miałam kochaną mamę której niema i ojca mniej kochanego który został ze mną .Ale musicie wiedzieć o tym wiem ze swojego przekonania że w życiu wszystko się odwraca .te osoby pewne siebie niezależne ,przychodzi czas że przychodzą i potrzebują łaski od nas i wtedy to my upokarzani jesteśmy górą .Tak jest.

33 Ostatnio edytowany przez schiz49 (2010-01-29 17:10:48)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Tak!Ojca miałam który lubiał sobie wypić ale w sumie był Ok!Już jako dorosła byłam bardziej z nim zżyta niż z matką!!!(ojca już nie ma!)
A Matka!!!- ....to osobny rozdział mojego życia!!
Ujął mnie post Roksany w którym pisze : moja matka powiedziała mi,że miała mnie tylko dlatego,żeby ludzie nie gadali,że nie może mieć dzieci......
Moja jest lepsza - całe życie od maleńkiego słyszałam ,że swoje życie  zawdzięczam pewnej cioci z Poznania,gdy była ze mną w ciązy,pojechała mnie stracić - ale Ciocia jej przetłumaczyła żeby jednak mnie urodziła.Miałam 3 rodzeństwa,obecnie jest tylko starszy brat ,który tak naprawdę ma moją matkę wypiął się.....lekko to nazywam.
Nigdy nie mogłam jej się zwierzyć!
Wyśmiana byłam zawsze ze wszystkiego!
Byliśmy wychowani zimno,bez przytulenia!
Jak byłam młoda to czasami marzyłam o tym aby się okazało że to nie moja matka!!!!
Niczego mnie w życiu,nie nauczyła.niczego!!

A teraz zostałam jej tylko ja - jest schorowana (całe szczęście,że nie leży!!!)Popołudniami przesiaduje u mnie w pokoju,często jest tak,że siedzimy razem, ona opowiada mi po raz 1000 jakieś wydarzenie,więc udaję,ze ją słucham a w między czasie siedzę na kompie lub oglądam tv,czasami milczymy - straszne!!wiem!!!
Czasami zastanawiałam się dlaczego ona taka jest - miała 7 lat jak została sierotą,wychowywała ją macocha,często była głodna,bo chowano przed nią jedzenie,mając 16 czy 17 lat wyjechała z domu rodzinnego....
Nigdy nie była dobrą matką,nigdy!!

  Nie zmieniaj się ! ... to najlepszy komplement - jaki można usłyszeć od drugiej osoby .... 

34 Ostatnio edytowany przez Roxana (2009-10-25 17:21:25)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

schiz49, współczuję !
Nie wiem dlaczego niektórzy twierdzą ,że złe nawyki , wychowanie i charakter wynosi się z domu ? To nie prawda !!!!!!!! Nie byłysmy kochane przez nasze matki czy ojców , a jednak MY kochamy swoje dzieci , przytulamy nawet teraz jak juz nie są malutkie , całujemy na dobranoc i powtarzamy że kochamy je .

Ja dochowywałam swoja babcię , za którą matka zgarniala rente . Opikowałm sie nią , bo córka lała matkę bez powodu , ale kasa była ok. Nie zapomnę tego widoku chyba do końca życia . Dochowałam babcię i jestem z tego dumna ! Nigdy jednak nie chcę dożyć chwili , kiedy moja matka byla by w podobnym stanie do babci , ponieważ nie potrafiła bym jej dotknąć , czuje uraz , aż tak mocny że czasem sama się boję co z nią kiedys będzie , boje sie jej oddechu i brzmienia jej glosu . Możliwe że kiedys będzie inaczej , ale dlaczego taki czlowiek ma otrzymywac od swoich bliskich cały czas pomoc , a ja pomocy od niej nigdy nie doświadczyłam. Wiem , powiecie , że takie jest zycie cierpiętnika . Ja podobno nim nie jestem , ja jestem tylko wychowana w patologi psychicznej .

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

35

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Roxana ja wiem ze swojej obserwacji że przeważnie tak się układa że te osoby którym się wydaje że nikt nie jest im potrzebny zawsze później przychodzą .Myślę że tak będzie z twoją matką zobaczysz.Ja dochowuje swoją babcię ,która wcale na to nie zasługuje nigdy jej nie interesowałam,byłam jej obojętna a teraz nikt jej nie chce i ja ją wzięłam.Udaje że jest mi wdzięczna a tak na prawdę gdy by przestała u mnie mieszkać to by było tak jak dawniej.Jest zimną i samolubną osobą .Ja jej nie będę oceniać robię co do mnie należy daję jej szacunek bo tak trzeba i patrzą na to dzieci ,które się od nas uczą.

36

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Wiesz Cicha , tez to zauważyłam ,że ludzie ktorzy twierdzą że im nikogo nie potrzeba wymagają w przyszlości opieki . Moja matka nie bedzie mogla liczyc na moja siostrę , więc pewno ona mi sie dostanie , cóż mówi sie trudno ,jak trzeba bedzie to ją doopiekuję , boli tylko to że ona nigdy nie zrozumie tego iż postępowała źle . Nigdy nie dotrze do niej fakt ,że wlasne dziecko powinno sie kochać i okazywać mu tą miłóść . Czasem jej o tym mówię , ale ona odpowiada ,że to są bzdury , liczy sie kasa i dobre zdanie ludzi . Do takich ludzi nic nie dociera .

Nic nie zadowoli tych, których niewiele też nie zadowala.

37

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Roxana zapytaj się jej czy jak nie daj Boże będzie stara i schorowana czy jaj pomoże dobre zdanie ludzi i kasa wtedy to tylko jest potrzebna miłość bliskich a tego nie kupi.Znam takich ludzi bo jest ich wiele że myślą że tylko pieniądze im przyniosą szczęście.A z tego co obserwuję to Bóg złych ludzi szybko nie zabiera i tak im życie układa że muszą się uniżyć przed tymi poniżanymi.Mój ojciec też jest pewny siebie bo ma emeryturkę i zdrowie i to ja muszę mu nadskakiwać a on nic nie musi .Zawsze rządził wszystkimi los mu zabrał żonę i pomału zostaje sam .Mnie mama wychowała dobrze i ja szacunek dla starszych mam zawsze i dla wszystkich ale czasem mam tak dużo żalu że tylko płacz mi pomaga.

38 Ostatnio edytowany przez Bianca (2009-11-16 12:32:36)

Odp: Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?
apoteoza23 napisał/a:

Roxana mały błąd z tym zrozumieniem źle przeczytałam, przepraszam bo myślałam ze Ty tak twierdzisz, wybacz.
widzisz ale chociaż tacy rodzice stwarzają pozory, przynajmniej nie jest taki wstyd przy ludziach jak słyszysz że Twój ojciec spał nawalony w rowie....Boże ile ja bym dała żeby nie słuchać jak obcy ludzie wypowiadają się na temat jednego z Twoich rodziców. Mnie niestety nie było to dane, po mimo że to nie ja spałam w tym rowie było mi tak wstyd.....taki ogromny żal.... Mój ojciec nie tylko upokarzał mnie pod wpływem alkoholu, to była jedna chwała i tak byłam w jego oczach na tamten czas kompletnym zerem, nieudacznikiem. Żałowałam ze w ogóle się urodziłam, odnosiłam wrażenie że jestem nikomu nie potrzebna. Najgorsze jest to że jemu to było obojętne czy wypowiada się w ten sposób o mnie tylko w domu czy w towarzystwie.
Myślałam że wyzwiska to było wszystko na co było jego stać ale nie...jednak mogło być dużo gorzej. Z resztą który ojciec próbował popełnić samobójstwo na oczach swojego dziecka? Wyzwiska to był tylko rarytas to co zafundował mi mój tata

Chyba nie bardzo wiesz jak wygląda życie w rodzinie - gdzie na pokaz jest rodzina ok, dzieci mają chodzić jak w zegarku, a jak coś będzie nie tak- to w domu się policzymy....
Więc nie wiem który ojciec gorszy- chyba każdy z nich na swój sposób:(

Życie ciągle płata mi figle. Myśli, że mam dość sił by iść ciągle pod wiatr...
...A ja mam już oczy pełne piasku, nie widzę nic...

Posty [ 1 do 38 z 64 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » RELACJE Z PRZYJACIÓŁMI, RELACJE W RODZINIE » Dlaczego tata nie potrafi mnie kochać?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018