Witam wszystkich. Chciałbym prosić o pomoc. Zdradziłem żonę i mam świadomość jak ją skrzywdziłem. Chciałbym, aby mi wybaczyła i dała nam szansę. Ale wszystko co robię wydaje się niewystarczające. Proszę poradźcie mi jak się zachowywać, co robić, żeby moja żona poczuła, że jest dla mnie najważniejsza.
Podobne tematy
2 2013-12-10 15:50:18 Ostatnio edytowany przez Michmo (2013-12-10 15:50:38)
Jak Twoja zona może czuć się ważna dla Ciebie skoro włożyłeś penisa w inną kobietę ? Okazałeś dobitnie,że masz żonę gdzieś i jej nie szanujesz już. Gdybyś ją kochał to byś jej nie zdradził. Po prostu boisz się odejścia zony bo do tej pory uważałeś że ona będzie przy Tobie zawsze nie zależnie od wszystkiego. Zdrada wyszła na jaw i wpadasz w panikę bez sensu. Daj sobie na luz a przede wszystkim daj zonie ten temat jakoś ugryźć. Jeśli zechce nadal z Tobą byc to masz farta i więcej jej nie zdradzaj ale wcale nie ździwię się jesli da sobie z Toba spokój. Ja zdrady kogoś kogo kocham bym nie wybaczył. W związku trzeba szanować partnera i samego siebie
Proszę poradźcie mi jak się zachowywać, co robić, żeby moja żona poczuła, że jest dla mnie najważniejsza.
A jest najważniejsza? Pytam serio. Może to czas na zmiany...
Jak Twoja zona może czuć się ważna dla Ciebie skoro włożyłeś penisa w inną kobietę ? Okazałeś dobitnie,że masz żonę gdzieś i jej nie szanujesz już. Gdybyś ją kochał to byś jej nie zdradził.
Otoz to.
Ja osobiście zdrady bym nie wybaczyła
Jak Twoja zona może czuć się ważna dla Ciebie skoro włożyłeś penisa w inną kobietę ? Okazałeś dobitnie,że masz żonę gdzieś i jej nie szanujesz już. Gdybyś ją kochał to byś jej nie zdradził. Po prostu boisz się odejścia zony bo do tej pory uważałeś że ona będzie przy Tobie zawsze nie zależnie od wszystkiego. Zdrada wyszła na jaw i wpadasz w panikę bez sensu. Daj sobie na luz a przede wszystkim daj zonie ten temat jakoś ugryźć. Jeśli zechce nadal z Tobą byc to masz farta i więcej jej nie zdradzaj ale wcale nie ździwię się jesli da sobie z Toba spokój. Ja zdrady kogoś kogo kocham bym nie wybaczył. W związku trzeba szanować partnera i samego siebie
Wiesz chyba nie zrozumiałeś, o co proszę. Na pewno nie o analizę mojego zachowania, czy motywacje. Czy dobrze rozumiem, usiłujesz mi powiedzieć, że nie czuję tego co czuję?
Ja mam świadomość tego co zrobiłem i nie musisz mnie uświadamiać jakim jestem gno...em, ja to wiem. I wiem że miłość + zdrada nijak do siebie nie pasują. Jednak nie o tym jest mój pierwszy post.
Proszę o pomoc, nie dlatego, że boję się odejścia, bo moja żona nie odeszła, nadal jest ze mną i dała mi drugą szansę, ale nie daje jej sobie. Widzę jak cierpi, uwierz jak by mnie wyrzuciła było by to prostsze rozwiązanie. Nie chcę tu na forum rozpatrywać tego co było, bo do niczego to nie prowadzi, bo ja już zrozumiałem to co miałem zrozumieć. Chcę pomóc swojej żonie i po to tu napisałem, mając nadzieję na to że usłyszę dobre rady od innych kobiet, co im sprawiło przyjemność, jakie miłe sytuacje się im zdarzyły, a dostałem informacje, kim jestem. Ale ja to już wiem.
Nie portafię Tobie niczego doradzić. Sam byłem zdradzony przez kobiete na której bardzo mi zalezało i byłem pewny w 100%,że własnie z nia spędze resztę mojego życia. Niestety zdradziła mnie a ja straciłem do niej szacunek i zaufanie. Minie kilka lat, spotkam ją na ulicy i nie będę w stanie usmiechnąć się na jej widok, powiedziec cześc i porozmawiać z nią na spokojnie. Nie portafiłbym wybaczyć. Twoja żona musi bardzo mocno Cię kochać, masz szczęscie natomiast to co siedzi w niej i to co ona mysli to ciężka sprawa. Może powinniście skorzystać w porady psychologa rodzinnego ? Ona bedzie z Tobą ale nigdy nie zapomni tego jaki ból psychiczny jej wyrzadziłeś i być może przez bardzo długi czas będzie budowała mur emocjonalny między wami.
Ja jestem po drugiej stronie. Mnie mąż zdradził i odszedł po 8 latach małżeństwa do 10 lat młodszej, po miesiącu znajomości.
Napiszę co ja czuję w tej sytuacji i co by się musiało stać w sytuacji gdyby on chciał wrócić.
Po pierwsze coś musiało być nie tak w związku wiec na pewno powrót wymagałby dużej pracy z obu stron i wprowadzenia wielu zmian. Proponuję iść na terapię małżeńską. Wiele sobie wyjaśnicie, opiszecie swoje emocje pod okiem specjalisty, który dobrze was poprowadzi i pomoże wyprostować wasze ścieżki.
Po drugie dużo i szczerze rozmawiajcie i mówcie o swoich uczuciach.
Po trzecie i najważniejsze, musisz sobie zdawać sprawę jak to strasznie boli. Jeśli dała Ci drugą szansę musisz dać jej dużo czasu, żeby ten ból i zniewagę mogła przepracować. Jeszcze dłużej, jeśli wogóle to możliwe, zajmie Ci odzyskanie jej zaufania.
Też myślałam kiedyś, że nie wybaczyłabym zdrady, ale jak mnie to już dotknęło reakcja jednak była inna. Na tyle go kocham, mamy wspólne dzieci, byliśmy razem od 15 lat, że chciałabym uratować to małżeństwo.
Napewno ciężka i długa droga przed wami ale jeśli czujecie, że to się może udać to warto spróbować.
A tak na codzień: dbaj o nią, bądź czuły, powtarzaj że kochasz i po prostu bądź przy niej na dobre i na złe.
Powodzenia!
Karol przemyśl to co Mychanka pisze, bo to ważne. Nie chcesz rozmawiać o tym co zdarzyło się w przeszłości, ale niestety ta przeszłość rzutuje na to co się dzieje później. Nie możesz zrobić głupstwa, obiecać poprawę i kazać człowiekowi o tym zapomnieć, no bo przecież obiecałeś być grzeczny. To w Twojej żonie będzie do końca życia siedzieć. Ta zadra boli i niszczy od środka.
Jak długo trwał romans? Dlaczego w to weszłeś? Co Ci on dawał?
Żona chce o tym rozmawiać? Może warto iść na terapię?
Ja zawsze powtarzam, że jak chcesz wiedzieć jak dana osoba się czuje to spróbuj sobie wyobrazić siebie na jej miejscu.
Co Ty byś czuł gdyby to ona Cię zdradziła?
Zainteresowanie, troska, bliskość, pomoc. Jakaś niespodzianka, żeby obudzić namiętność, przeżyć coś miłego, nowego, razem.
To co było nie wystarcza. Zbudować coś nowego, doskonalszego niż to co było.
Absolutnie żadnych powodów do utraty zaufania, żeby nie miała potrzeby kontrolowania Ciebie.
W jakiś sposób należy pokazać, że jest najważniejsza. Ona tego bardzo potrzebuje.
Ale nie rób lepiej rzeczy na pokaz. Tylko szczere, od serca, bez sztuczności.
Przewidywalność, rutyna - to źle wpływa na relację.
Powodzenia:)
I nie zniechęcaj się za szybko:)
10 2013-12-11 11:31:28 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-11 11:52:50)
Michmo napisał/a:Jak Twoja zona może czuć się ważna dla Ciebie skoro włożyłeś penisa w inną kobietę ? Okazałeś dobitnie,że masz żonę gdzieś i jej nie szanujesz już. Gdybyś ją kochał to byś jej nie zdradził. Po prostu boisz się odejścia zony bo do tej pory uważałeś że ona będzie przy Tobie zawsze nie zależnie od wszystkiego. Zdrada wyszła na jaw i wpadasz w panikę bez sensu. Daj sobie na luz a przede wszystkim daj zonie ten temat jakoś ugryźć. Jeśli zechce nadal z Tobą byc to masz farta i więcej jej nie zdradzaj ale wcale nie ździwię się jesli da sobie z Toba spokój. Ja zdrady kogoś kogo kocham bym nie wybaczył. W związku trzeba szanować partnera i samego siebie
Wiesz chyba nie zrozumiałeś, o co proszę. Na pewno nie o analizę mojego zachowania, czy motywacje. Czy dobrze rozumiem, usiłujesz mi powiedzieć, że nie czuję tego co czuję?
Ja mam świadomość tego co zrobiłem i nie musisz mnie uświadamiać jakim jestem gno...em, ja to wiem. I wiem że miłość + zdrada nijak do siebie nie pasują. Jednak nie o tym jest mój pierwszy post.
Proszę o pomoc, nie dlatego, że boję się odejścia, bo moja żona nie odeszła, nadal jest ze mną i dała mi drugą szansę, ale nie daje jej sobie. Widzę jak cierpi, uwierz jak by mnie wyrzuciła było by to prostsze rozwiązanie. Nie chcę tu na forum rozpatrywać tego co było, bo do niczego to nie prowadzi, bo ja już zrozumiałem to co miałem zrozumieć. Chcę pomóc swojej żonie i po to tu napisałem, mając nadzieję na to że usłyszę dobre rady od innych kobiet, co im sprawiło przyjemność, jakie miłe sytuacje się im zdarzyły, a dostałem informacje, kim jestem. Ale ja to już wiem.
Wiesz Karolu...
Odszukaj na tym forum posty End_aluzji.
Ona idealnie opisuje, co czuje taka zdradzona żona, opisuje z detalami swoje emocje i to co przezywa.
I niestety...to jest baaardzo długi proces...wybaczenie. Bez gwarancji powodzenia.
Ja równiez zostałam zdradzona, z tym, ze mój mąż ode mnie odszedł.
Uwierz mi, ze zdrada to po śmierci najbliżej osoby, najbardziej traumatycznie przeżycie w zyciu człowieka.
Szkoda, że o tym nie pomyślałeś wcześniej...
Witam wszystkich. Chciałbym prosić o pomoc. Zdradziłem żonę i mam świadomość jak ją skrzywdziłem. Chciałbym, aby mi wybaczyła i dała nam szansę. Ale wszystko co robię wydaje się niewystarczające. Proszę poradźcie mi jak się zachowywać, co robić, żeby moja żona poczuła, że jest dla mnie najważniejsza.
No jak samiec .a pomysl co bys zonie ZROBIL GDYBY ONA CIE ZDRADZILA !!!!o o o to by dopiero bylo.powinna cie w tylek kopnac i nie ogladac sie .a ty idz przed siebie .zaliczJ wszystko co sie rusza i nawet po drzewach skacze.nie mam litosci .jak kobieta zdradzi to jest nazywana przez was facetow dziwka albo k....a ,a jak was nazywac .?trzeba bylo myslec przed a nie po bo zapewne jakby sprawa sie nie wydala dalej bys zdradzal .i na przyszlosc mysl glowa a nie h..m.pomysl bedac teraz w lozku z zona myslisz ze bedzie sie prezyla ---tak ale ze wstretu do ciebie .
Ania, Mychana nie chce rozmawiać o tym co było i uwierzcie nie ma potrzeby uzmysławiania mi czegokolwiek. To nie jest świeża sprawa,jesteśmy po terapii i kolejna mi nie potrzebna.
Bet nareszcie ktoś zrozumiał to, co być może nieudolnie tłumaczyłem. Problem polega na tym, że moja żona jest romantyczką, a mój romantyzm zaczyna i kończy się na kupieniu kwiatów. Nie dlatego, że nie chcę, ale nie potrafię wymyślić co sprawi jej przyjemność i jednocześnie powie jak ważna jest dla mnie jako kobieta. Chcę się tego nauczyć i chodzi właśnie o te "jakaś niespodzianka, żeby obudzić namiętność, przeżyć coś miłego, nowego, razem" o czym pisała Bet. Tylko co to są "jakieś" i "nowe" Gdybym na filmie nie zobaczył jaką radość sprawiły kobiecie płatki kwiatów rozsypane na jej drodze, w życiu bym na to nie wpadł. Bo myślałbym, że mojej żonie szkoda by było niszczyć kwiatów. I choć bardzo bym chciał, nie potrafię sobie wymyślić takich rzeczy, dlatego proszę o jakieś podpowiedzi, za które z góry dziękuję.
Monia nie muszę szukać niczyich postów, bo wiem jak się czuje zdradzona kobieta i uwierz oddałbym życie żeby cofnąć czas i pomyśleć.
Myszka50 nie pomógł mi twój post, ale nie mam zamiaru z tym polemizować. I choć nie identyfikuję się ze wszystkim o czym piszesz, to pewnie masz sporo racji.
14 2013-12-11 12:15:29 Ostatnio edytowany przez moniaCo (2013-12-11 12:17:26)
Monia nie muszę szukać niczyich postów, bo wiem jak się czuje zdradzona kobieta i uwierz oddałbym życie żeby cofnąć czas i pomyśleć.
Myszka50 nie pomógł mi twój post, ale nie mam zamiaru z tym polemizować. I choć nie identyfikuję się ze wszystkim o czym piszesz, to pewnie masz sporo racji.
Uwierz mi Karol, ze pojęcia nie masz jak sie zdradzona kobieta czuje..
To co myślisz, że wiesz.....to tylko promil, to jak nic.
A Ty o kwiatkach piszesz....to jakby zaawansowanego raka leczyć witaminą C.
Ania, Mychana nie chce rozmawiać o tym co było i uwierzcie nie ma potrzeby uzmysławiania mi czegokolwiek. To nie jest świeża sprawa,jesteśmy po terapii i kolejna mi nie potrzebna.
Bet nareszcie ktoś zrozumiał to, co być może nieudolnie tłumaczyłem. Problem polega na tym, że moja żona jest romantyczką, a mój romantyzm zaczyna i kończy się na kupieniu kwiatów. Nie dlatego, że nie chcę, ale nie potrafię wymyślić co sprawi jej przyjemność i jednocześnie powie jak ważna jest dla mnie jako kobieta. Chcę się tego nauczyć i chodzi właśnie o te "jakaś niespodzianka, żeby obudzić namiętność, przeżyć coś miłego, nowego, razem" o czym pisała Bet. Tylko co to są "jakieś" i "nowe" Gdybym na filmie nie zobaczył jaką radość sprawiły kobiecie płatki kwiatów rozsypane na jej drodze, w życiu bym na to nie wpadł. Bo myślałbym, że mojej żonie szkoda by było niszczyć kwiatów. I choć bardzo bym chciał, nie potrafię sobie wymyślić takich rzeczy, dlatego proszę o jakieś podpowiedzi, za które z góry dziękuję.
Nie znam Twojej żony, nie byłam też w takiej sytuacji, ale trochę jestem romantyczką, więc parę moich pomysłów:
- może jeśli macie wolny dzień, to powiedz że masz niespodziankę, zaplanuj jakoś czas, kino, kolacja przy świecach, masaż, wspólna kąpiel itp
-wstań wcześniej niż ona, przywitaj ją śniadaniem do łóżka i różyczką
-może napisz własnoręcznie jakiś liścik miłosny, ile dla Ciebie znaczy, że ją kochasz itp. i włóż do torebki, czy w jakieś miejsce żeby znalazła
-może wyjdzcie gdzieś tylko we dwoje, np na święta do jakiegoś spa, czy coś w tym stylu, hotele czasem oferują takie pakiety dla Zakochanych
-a może zafunduj jej kosmetyczke, teraz jest sporo kosmetyczek, które oferują dojazdy do domu, jakieś maseczki, pellingi coś co sprawi, że się zrelaksuje
-wyślij jej kwiaty/czekoladki/misia pluszowego do pracy
To wszystko to są pierdoły, pewnie że najważniejsze jest to, co pisały dziewczyny przede mną, ale mam nadzieję, że trochę pomogłam.
Musicie dać sobie czas na zaistniałą sytuację. Jeśli się naprawdę kochacie przejdziecie razem przez to wszystko. Czas leczy rany. Pozdrawiam
17 2013-12-11 12:31:55 Ostatnio edytowany przez Karol567 (2013-12-11 12:33:24)
Monia a myślisz, że jak poczytam posty innej kobiety, to poczuję mocniej, lepiej zrozumiem?
Jednego nie rozumiem na pewno. Dlaczego wszyscy chcą mnie spowrotem wcisnąć w to piekło, które nota bene sam sobie i mojej żonie zgotowałem. Czy naprawdę uważasz, że jest to dobre, takie życie przeszłością? Nie mówię że mam zapomnieć i udawać, że nic się nie stało, ale po co grzebać się w tym gó...ie? Czy nie lepsze jest to, że chcę zrobić wszystko, aby pomóc mojej żonie się z tym uporać? To co w/g ciebie mam zrobić? Nic? Nie gadać o kwiatkach, tylko posypywać głowę popiołem i użalać się nad żoną ?Ty byś tak wolała?
18 2013-12-11 12:35:55 Ostatnio edytowany przez Karol567 (2013-12-11 12:41:24)
Rainsin-Sun dzięki, dzięki.
Kasia my daliśmy sobie już czas,2 lata i jest dobrze. Ale ja chcę się bardziej starać i chcę do końca życia jej wynagradzać, tylko pomysłów mi brak na te "pierdoły" jak pisze Rainsin.
Czyli po prostu potrzebujesz instrukcji. Ja bym widziała, że mąż się stara:
Gdyby rano wstając mówił "Kochanie pięknie dziś wyglądasz i wiem, że kocham Cię najmocniej na świecie"
dzwonił z pracy i mówił "Kocham Cię", "Uśmiechnij się"
Pytał się czy potrzebuję rozmowy. Jak widzi jak dławię się w goryczy i cierpliwie znosiłabym nawet te nieprzyjemne pytania, utrzymując swą kobietę w przekonaniu, że już zawsze będzie mogła na mnie liczyć. Zabrałabym ją na spacer i zwyczajnie tuliła. Zabrałabym na przejażdżkę, wszystko co tylko w padłoby od mojej głowy stałoby się rzeczywistością.
Witam wszystkich. Chciałbym prosić o pomoc. Zdradziłem żonę i mam świadomość jak ją skrzywdziłem. Chciałbym, aby mi wybaczyła i dała nam szansę. Ale wszystko co robię wydaje się niewystarczające. Proszę poradźcie mi jak się)kK zachowywać, co robić, żeby moja żona poczuła, że jest dla mnie najważniejsza.
witaj Karol..567 niechce cię potępiać bo niema ludzi idealnych..każdy z nas błądzi..byłam w tej sytuacji co twoja żona Było to 13 lat temu..i wiesz co ci powiem idzie wybaczyć zdradę..ale zapomnieć nigdy!!! obojętnie co będziesz robił niepprzyniesie efektow..zawsze będziesz tym gorszym..przy obojętnie jakich nieporozumieniach które będą w trakcie trwania zwiazku będziesz miał to przypomniane..zobacz u mnie minęło tyle lat a ja cały czas pamiętam!!! zawsze odgrazalam się że kied yś też go tak upodle żeby wiedział jak to boli!! no i co??? popadlam w romans po tylu latach ale on o tym niewie mam nadzieję że to nigdy niewyda bo to teraz śpię przynim ale bardzo niespokojnie!!! Karol niema cudownego środka...tylko czas a czym więcej będziesz się starał tym gorzej...bądź porostu sobą..
Sluu bardzo, ale to bardzo ci dziękuję. Czasem jak mi się wydaje, że widzę w zamyślonym wzroku mojej żony ból, robię wszystko, aby ją odciągnąć od tych myśli i czasem się udaje, a czasem kończy się złością. Myślisz że lepiej tego nie robić? Lepiej zostawić i poczekać, może ona potrzebuje wyrzucić z siebie ten ból ?
Karol567- nie zostawiaj, o nie. Po prostu podejdź wtedy i pokaż, że jesteś i naprawiasz. "Kochanie martwisz się znowu? Nie masz o co, nigdy już się to nam nie powtórzy- przysięgam. Jak potrzebujesz pobyć sama ok, ale jeśli chcesz ze mną porozmawiać to słucham"
Sluu bardzo, ale to bardzo ci dziękuję. Czasem jak mi się wydaje, że widzę w zamyślonym wzroku mojej żony ból, robię wszystko, aby ją odciągnąć od tych myśli i czasem się udaje, a czasem kończy się złością. Myślisz że lepiej tego nie robić? Lepiej zostawić i poczekać, może ona potrzebuje wyrzucić z siebie ten ból ?
Właśnie dlatego sugerowałam Ci, żebyś poczytał posty End_aluzji...u niej tez minęły dwa lata...zobaczyłbyś jaki to długotwały proces.
Monia wiem, że to długotrwały proces, bez czytania tych postów. Uwierz, że nie jesteś mi w stanie ani ty ani nikt inny , bardziej i bardziej uświadomić tego co narobiłem. Ja nie chcę żyć przeszłością, nie chcę zapiekać się w żalu i poczuciu winy. Aby nam się udało oboje musimy rzucić to za siebie i żyć tu i teraz, choć nie wyobrażam sobie abym kiedyś był wolny od poczucia winy. Ale nie uskarżam się bo mam to na własne życzenie. Nie rozumiem, dlaczego po prostu nie przyjmiesz, że wszystko rozumiem, wiem i przeprasowałem? Czy choć w jednym poście, odczułaś, że nie czuję ciężaru mojej winy? Czy uciekam od odpowiedzialności?
Ja np lubię jeździć na nartach i na łyżwach. Jakiś krótki wypad na narty w nowe miejsce:)
Jak się robi wspólnie rzeczy, które się lubi to jest "fun", no i to łączy.
Ogólnie to zwyczajna szczerość. To co piszesz tutaj na forum i "życie".
Bez sztucznego, nachalnego nadskakiwania. Spontanicznie śniadanie do łóżka to ok. Ale bez jakiejś pompy. Przynajmniej ja nie lubię.
Mnie mąż powiedział coś co było dla mnie ważne: Nie wiem czemu to zrobiłem. Mnie było dobrze.
Ale Tobie chyba coś nie pasowało. Chciałbym, żeby teraz było jeszcze lepiej, żeby teraz Tobie było dobrze.
Co chciałabyś zmienić? - coś w tym stylu. To zdawało mi się prawdziwe. Tylko potem nie było czynów i kontynuacji:(
Jeśli będzie chciała do tego wrócić to może nie unikaj tego. Lepiej chyba wyrzucić z siebie co się czuło, co się czuje.
Karol, mnie się wydaje, że najlepiej znasz żonę i lepiej jakbyś zdał się na siebie.
Pomyśl tylko, że to tak jak z nowotworem. Nawet jak się go wytnie to może być remisja. Po dwóch latach bez przerzutu można poczuć ulgę. Po 5 można myśleć o przezwyciężeniu choroby. Ale zwiększone ryzyko i tak pozostaje.
Cierpliwość, wytrwałość, szczerość. Nie ma co ukrywać, że czujesz się jak g...k.
Monia wiem, że to długotrwały proces, bez czytania tych postów. Uwierz, że nie jesteś mi w stanie ani ty ani nikt inny , bardziej i bardziej uświadomić tego co narobiłem. Ja nie chcę żyć przeszłością, nie chcę zapiekać się w żalu i poczuciu winy. Aby nam się udało oboje musimy rzucić to za siebie i żyć tu i teraz, choć nie wyobrażam sobie abym kiedyś był wolny od poczucia winy. Ale nie uskarżam się bo mam to na własne życzenie. Nie rozumiem, dlaczego po prostu nie przyjmiesz, że wszystko rozumiem, wiem i przeprasowałem? Czy choć w jednym poście, odczułaś, że nie czuję ciężaru mojej winy? Czy uciekam od odpowiedzialności?
Nie powiedziałam tego, że nie czujesz odpowiedzialności, że nie rozumiesz...
Ale zastanowiłeś się na jakim etapie jest Twoja żona? czy przepracowała swój ból? Czy potrafi zyć bez wracania do przeszłości?
27 2013-12-11 13:36:40 Ostatnio edytowany przez Karol567 (2013-12-11 13:40:22)
Bet, Sllu dzięki.
Bet to nie tak, że ja robię coś na siłę, robię to właśnie dlatego, że znam moją żonę. I tak jak na początku w ogóle nie chciała nic ode mnie-co jest zrozumiałe- o tyle teraz już przyjmuje moje starania.
Monia zastanowiłem się i na tyle na ile jest to możliwe rozumiem. No ale poza uświadamianiem co narobiłem masz dla mnie jakieś rady?
Bet, Sllu dzięki.
Bet to nie tak, że ja robię coś na siłę, robię to właśnie dlatego, że znam moją żonę. I tak jak na początku w ogóle nie chciała nic ode mnie-co jest zrozumiałe- o tyle teraz już przyjmuje moje starania.
Monia zastanowiłem się i na tyle na ile jest to możliwe rozumiem. No ale poza uświadamianiem co narobiłem masz dla mnie jakieś rady?
Ciężko o rady, bo każdy człowiek to inaczej przezywa.
Ale temat zdrady wraca w Waszych rozmowach, czy to temat tabu?
Bo może jakas terapia małżeńska u psychologa byłaby pomocna?
Monia pisałem już, jesteśmy po terapii. Temat zdrady wraca rzadko, bo oboje nie chcemy do tego wracać. Choć mam świadomość że żona częściej myśl niż mówi.
Monia pisałem już, jesteśmy po terapii. Temat zdrady wraca rzadko, bo oboje nie chcemy do tego wracać. Choć mam świadomość że żona częściej myśl niż mówi.
Nie umiem Ci pomóc...może po prostu czas jest potrzebny..okazywanie czułości i miłości kiedy to tylko możliwe?
Monia nie muszę szukać niczyich postów, bo wiem jak się czuje zdradzona kobieta i uwierz oddałbym życie żeby cofnąć czas i pomyśleć.
Myszka50 nie pomógł mi twój post, ale nie mam zamiaru z tym polemizować. I choć nie identyfikuję się ze wszystkim o czym piszesz, to pewnie masz sporo racji.
Mam naprwno racje .ale jedno sobie zapamietaj masz kochana kobiete w domu a poszles polozyc sie na byle łachu.TO BOLI UWIERZ MI .zrob niezapowiedziana kolacje tylko nie przesadzaj ze swoja grzecznoscia bo bedzie zawsze myslala ze sztucznie naprawiasz.MYSLE ZE SZTUCZNE I NAGMINNE CUDOWANIE CZY NAGLE PRZEBIERANIE SIE DO ŁOZKA PRZYNIESIE ODWROTNY EFEKT.Napisze ci tak bylo u mnie .Moj facet zrobil tak jak ty zdrada.pozniej chcac naprawic wszystko potrasil kolacyjki romantyczne ,kupowal kwiaty,rezerwowal w restauracjach kolacje.za kazdym razem mi to przypominalo co zrobil a wiesz czemu?---bo nigdy tak nie robil i wiedzialam ze on sie wysila a ja sie mecze tym jego aktorstwem .KAZDY BEDZIE INNY NA TAKIE REAKCJE .uwierz mi .Ty ja znasz wiec podejdz do niej indywidualnie .Bo jak bym ci napisala co moj jeszcze mi zaproponowal zeby swoje winy odkupic to bys wylusial .Nie mysl ze gardze toba ale wscieklam sie.Idac do wyrka z mpim zawsze wyobrazalam sobie jak on to z nia robil .dopytywalam sie czy on mysli o niej podczas stosunku.Czas goi rany ale to i tak gdzies tam lezy .POWODZENIA
Myszka boję się że masz rację, ale mam nadzieję, że terapia i czas pomogą mojej żonie, żeby nie cierpiała tak jak Ty. Dzięki za twoje słowa, postaram się nie przesadzać z nadskakiwaniem, bo uświadomiłaś mi, że ja mogę pomóc mojej żonie, ale tylko wtedy jak Ona mi pozwoli sobie pomóc.
33 2013-12-11 18:04:10 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-11 18:05:41)
Powiedz mi czy jak sie klocicie to zona Ci wykrzykuje to co zrobiles?czy ty jestes 67 rocznik?jak mozesz odpowiedz jak nie to olej to
Karol a czy pomagasz Żonie w pracach domowych? Sama przeżyłam zdradę Męża - żyjemy z Mężem po zdradzie, nie tylko uczuć potrzebowałam do tego by czuć, że jestem najważniejsza, ale osobiście dla mnie niesamowitym pokazaniem jak ważna jestem była także pomoc w pracach domowych. Ugotowanie obiadu, pozmywanie naczyń, sprzątnięcie mieszkania.
Dwa lata to wcale nie aż tak dużo jakby się mogło wydawać - u mnie po 3 latach odczułam ulgę i wszystko co dla mnie robił - dogłębniej czułam, że robi to dla mnie, bo kocha, bo jestem najważniejsza.
35 2013-12-11 20:37:23 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-11 20:40:29)
Karol a czy pomagasz Żonie w pracach domowych? Sama przeżyłam zdradę Męża - żyjemy z Mężem po zdradzie, nie tylko uczuć potrzebowałam do tego by czuć, że jestem najważniejsza, ale osobiście dla mnie niesamowitym pokazaniem jak ważna jestem była także pomoc w pracach domowych. Ugotowanie obiadu, pozmywanie naczyń, sprzątnięcie mieszkania.
Dwa lata to wcale nie aż tak dużo jakby się mogło wydawać - u mnie po 3 latach odczułam ulgę i wszystko co dla mnie robił - dogłębniej czułam, że robi to dla mnie, bo kocha, bo jestem najważniejsza.
Masz racje trzeba byc soba ,kwiatki teraz jak moze przedtem ich nie bylo ?!?!kobieta nie koza ?!?!?daj Jej siebie naturalnego meskiego faceta ,nie nadskakuj bo byc moze na terapii kazali Wam sie bawic w randki i role jak byscie sie dopiero poznali.naturalnosc naturalnosc i jeszcze raz naturalnosc.zlotem brylantami diamentami nie wykupisz tego co sie stalo .moj po godzinie internetowej znajomosci poszedl i wyslal nieznajomej pieniadze nasze pieniadze bo laska mu naplakala ze ma problemy .mieszkamy za granica nadal je przez wester union takze panienka odebrala juz po 15 minutach.szalu dostalam bo mamy wspolne pieniadze ,i czemu ja mam pracowac na jego internetowe podboje jakis galerianek .od tego momentu kase mamy osobno .kilka lat temu dopuscil sie do zdrady .nadskakiwal tak jak ci radzili niektorzy nam nic nie pomoglo bo ja nie chcialam miec lokaja ktory mnie by na recach nosil .chcialam pozbyc sie bolu ktory rozrywal mi serce i ciagle pytanie na moich ustach ,,DLACZEGO,,odpowiedzi nie znalazlam a uslyszalam stalo sie !CZAS WAM POZWOLI PRZEJSC DO NORMALNOSCI ale nie staraj sie zaglaskac bo uwiez mi idzie zwymiotowac .tez jestem romantyczka .ale na wszystko musi byc czas .pomagaj zonie ale rob to z taktem bo i TY SIE ZMECZYSZ TYM MALZENSTWEM .ciagle prawienie komplementow doprowadza do mdlosci .trzeba BYC SOBA I OBYS JUZ NIE ZBLADZIL .bo moj jak przestal latac z .....to zaczal brac nr tel z telegazety tv i wydzwania do tych kobiet .ja tera tylko czekam na odpowiedni moment i trzasne to wszystko a moj pan obudzi sie z reka w nocniku tak to sie konczy .wiadomo ze nowo poznany mezczyzna czy kobieta zawsze sa ciekawsi niz nasze polowki w domu .ale podstawowe pytanie czy ta nowa osoba bedzie tak stateczna jak twoja zona czy nowa osobe znasz tak dobrze jak swoja zone ?pobawi sie wykorzyta i zostawi .a zobacz twoja zona jest nadal przy tobie .daj czas ale badz soba tylko ciut grzeczniejszy i nie ogladaj sie za kobietami bo masz w domu kochana wspaniala kobiete.docen to
Gdybym na filmie nie zobaczył jaką radość sprawiły kobiecie płatki kwiatów rozsypane na jej drodze, w życiu bym na to nie wpadł. Bo myślałbym, że mojej żonie szkoda by było niszczyć kwiatów.
mój facet jak nabroił
przygotował pyszną kolację przy świecach i winie a na łóżku, stole i podłodze rozsypał płatki kwiatów, pięknie to wyglądało, oczywiście dodatkowo dostałam bukiet i też pomyślałam, że tyle kwiatów zniszczył a że mamy wspólny budżet oczywiście musiałam powiedzieć po co tyle pieniędzy wydał to powiedział, że zamówił w kwiaciarni płatki kwiatów i panie jak usłyszały po co mu je dały mu je za darmo ![]()
37 2013-12-12 09:44:14 Ostatnio edytowany przez myszka50 (2013-12-12 10:37:52)
Karol567 napisał/a:Gdybym na filmie nie zobaczył jaką radość sprawiły kobiecie płatki kwiatów rozsypane na jej drodze, w życiu bym na to nie wpadł. Bo myślałbym, że mojej żonie szkoda by było niszczyć kwiatów.
mój facet jak nabroił
przygotował pyszną kolację przy świecach i winie a na łóżku, stole i podłodze rozsypał płatki kwiatów, pięknie to wyglądało, oczywiście dodatkowo dostałam bukiet i też pomyślałam, że tyle kwiatów zniszczył a że mamy wspólny budżet oczywiście musiałam powiedzieć po co tyle pieniędzy wydał to powiedział, że zamówił w kwiaciarni płatki kwiatów i panie jak usłyszały po co mu je dały mu je za darmo
Fajnie ale nie chcesz powiedziec ze psychika sie zregenerowala poprzez kolacje i platki kwiatow .czy po czyms takim facet nie powinien byc normalny ale nie nadskakujacym mezem?nie cudujacym bo kazdy jego nienormalny gest kazde jego wycudowanoe bedzie przypominalo o zaistnialej sytuacji.a jednak stare przyslowie jest tu ok ,,czas leczy rany,,potrzeba czasu normalnosci uczciwosci.
U mnie jak facet narozrabial nie bylam w stanie rozlozyc mu nog nawet gdyby droda do lozka byla by wylozona brylantami.poprostu na wszystko potrzeba czasu i najwazniejsze jest ze podczas klotni nie wypomina sie co kto zrobil.poprostu zamyka sie rozdzial i idzie sie w przod .w naszym przypadku kolacja ze swiecami nie zdala by egazanimu ,gdyz takie zjawiskowe kolacje mamy na coodzien.Kazda kobieta inaczej bedzie odchorowywala zranienie i kazda sytuacja jest odrebnym przypadkiem i swinstwem.na jedno trzeba zwrocic uwage ze Z KIM CI NASI FACECI TO ROBIA !!!no wlasnie z i nymi kobietami .ale wszystko zalezy od bajeru jaki wymysli dla innej kobiety -NIESZCZESLIWY ,STANU WOLNEGO,PRZED CHWILA PORZUCONY .
Wiesz, czytając Twój post i wszystkie komentarze pomyślałam o czymś... Skoro dopada ją smutek czasami, co jest zrozumiałe, to co byś powiedział na pochowanie jej małych karteczek z tekstami typu 'kocham Cię' albo krótkimi, czasem zabawnymi rymowankami w różne miejsca?
W paczkę chusteczek, do torebki, do kieszeni w płaszczu,pod kubek porannej kawy itp?
Tak żeby znajdywała je spontanicznie:)
Mnie osobiście coś takiego by dużo bardziej ucieszyło niż odświętne kolacje raz na jakiś czas:)
ananaasowa_ ale fajnie ;-)
każda kobieta odczuwa inaczej i reaguje inaczej to wiesz .Zdałeś sobie sprawę z tego co popsułeś i chcesz to uratować super, ale nie łudzisz się chyba,że znajdziesz tutaj receptę na swoje rozwalone małżeństwo? Mam takie swoje powiedzonko,że"od wybaczania jest Pan Bóg a my ludzie doznane krzywdy musimy zapomnieć" -a strasznie trudno jest zapomnieć doznaną krzywdę,bo najmniejszy drobiazg dla Ciebie nie istotny a dla niej fala cierpienia,wspomnień.... Żadna z nas Ci nie pomoże,bo twoją żonę znasz tylko ty a najlepszym lekarstwem jest czas! a o twoim zaangażowaniu w ratowanie waszego małżeństwa nie muszą świadczyć bukiety kwiatów ,prezenty itd.tylko tym,że jesteś twoja bliskość może coś zdziałać choć mogą być dni ,że jej jedno spojrzenie może Cię chcieć zabić ale musisz czekać i być na tyle wyrozumiały ile starczy Ci sił i miłości dla niej .Uwierz mi,że drobne pocałunki, przytulenie, podanie kawy, wywieszenie prania(mało romantyczne) to tak jak byś od nowa uczył się chodzić to tak teraz wygląda wasze małżeństwo małe ,niepozorne kroczki a z czasem jak wam wystarczy uczucia i sił to odnajdziecie siebie nawzajem od nowa.
myszka50 nie chodziło mi o to, że przygotowanie kolacji pomogło (tylko to) chodzi o przygotowanie nastroju, bo wiadomo, że najważniejsza jest rozmowa a chodziło mi głównie o to, że nie trzeba kupować nie wiadomo ile kwiatów żeby mieć płatki aby je rozsypać ![]()
a wydaje mi się, że Karol pytał o to jak udowodnić kobiecie że ją kocha i jest dla niego najważniejsza wiadomo musi być sobą nic na siłę ale ludzie czasami się zmieniają więc może on chce się zmienić i pokazać jej swoje uczucia w inny sposób niż dotychczas
a i ona z czasem może się przekona, że dobrze zrobiła wybaczając i zapomni albo może bardziej nie będzie o tym tak często myśleć ![]()
Odpowiem ogólnie na wasze posty. Zawsze brałem udział w pracach domowych i to się nie zmieniło i nie traktuję tego jak pomoc żonie, a jak moją część obowiązków. Wiem, że potrzeba czasu, aby żona sobie z tym poradziła. I na terapii nikt nam nic nie kazał, żadnego udawania. Wydaje mi się, że chęć okazania żonie jak jest dla mnie ważna nie jest sztuczne, nie mam mocy zabrania od niej bólu, ale mogę i chcę jej pomóc. I nie robię tego dla ratowania małżeństwa, bo mogę powiedzieć, że ono jest uratowane, teraz je tylko łatamy. A jedyną korzyść jaką mam ze sprawiania jej przyjemności to jej uśmiech i nie chcę się tu użalać,ani porównywać do żony, ale nie życzę nikomu żeby musiał patrzeć na ból ukochanej osoby, ze świadomością że to ja jestem przyczyną. Czasem mam ochotę się upić i przestać czuć co czuję, ale od 2 lat nie piję. Dziękuję wszystkim za porady, na pewno skorzystam z wielu pomysłów. Jeżeli ktoś będzie miał jeszcze jakieś to chętnie o tym poczytam, ale nie chcę więcej tu pisać, bo nie chcę na razie mówić o tym żonie, choć kiedyś to zrobię, a nie chcę mieć przed nią takich tajemnic.Pozdrawiam i dziękuję.
myszka50 nie chodziło mi o to, że przygotowanie kolacji pomogło (tylko to) chodzi o przygotowanie nastroju, bo wiadomo, że najważniejsza jest rozmowa a chodziło mi głównie o to, że nie trzeba kupować nie wiadomo ile kwiatów żeby mieć płatki aby je rozsypać
a wydaje mi się, że Karol pytał o to jak udowodnić kobiecie że ją kocha i jest dla niego najważniejsza wiadomo musi być sobą nic na siłę ale ludzie czasami się zmieniają więc może on chce się zmienić i pokazać jej swoje uczucia w inny sposób niż dotychczasa i ona z czasem może się przekona, że dobrze zrobiła wybaczając i zapomni albo może bardziej nie będzie o tym tak często myśleć
Dagaczek wiem o co ci chodzilo ale na mnie by to nie zadzialalo .TO BOLI A JAK Z DOSWIADCZENIE WIEMY facet powinien byc facetem ,zaglaskac to i moxna kota na smierc.Tak jak to boli wiedza tylko zranione osoby.Czas i jeszcze raz czas .Bo Karol zeby na kolanach szedl do Czestochowy to czasu nie cofnie.To juz troche czasu u nich minelo a chlopak pisal ze kobieta jest romantyczka .gdzies sie pogubili .Mysle ze olazywanie zdrowe zaznaczam zdrowej troski na codzien da duzo.Bo cudowanie zeby Karol przebieral sie do lozka za kelnera wprawilo by mnie w szal .Zaraz bym sie zapytala za kogo sie przebieral dla tamtej .oi tak zle ii tak nie dobrze.Wiec zostaje czas i sluchac co jego koboety serce mowi .
Co boli tak naprawdę najbardziej, gdy ukochany/a zdradzi? Czyż nie nasza duma? Czy nie jest to zachwianie pewności, że jest się najważniejszą, najpiękniejszą dla tej drugiej osoby?
Czy po zdradzie nie boli najbardziej myśl i wizja ukochanego z inną? Czy aby odbudować zaufanie nie trzeba od nowa zbudować tej pewności, że to ja, a nie ta druga jest najważniejsza, że to ja jestem najpiękniejsza, że to o mnie on myśli kiedy się ze mną kocha. że ze mną jest lepiej (nawet jeśli nie jest).
Co boli tak naprawdę najbardziej, gdy ukochany/a zdradzi? Czyż nie nasza duma? Czy nie jest to zachwianie pewności, że jest się najważniejszą, najpiękniejszą dla tej drugiej osoby?
Czy po zdradzie nie boli najbardziej myśl i wizja ukochanego z inną? Czy aby odbudować zaufanie nie trzeba od nowa zbudować tej pewności, że to ja, a nie ta druga jest najważniejsza, że to ja jestem najpiękniejsza, że to o mnie on myśli kiedy się ze mną kocha. że ze mną jest lepiej (nawet jeśli nie jest).
Tamira nie wiem jak zrozumiec twoj post?!?!?