gejsza288 napisał/a:... Widzę, że jest niepewny uczuć, że się miota. Więc myślę, tak jak wcześniej pisałam że robi to tylko ze względu na to żeby dać mi czas się z tym oswoić, pod płaszczykiem "przeczekania huraganu"...
Po tym co napisałaś tutaj, ja bym raczej puściła wolno...ale to ja...
...to musi być straszne uczucie żyć z taka świadomością którą Ty posiadasz, współczuje Ci...wiesz że się miota, że nie wie co zrobić, że daje Ci czas abyś mogła sobie poradzić z tą sytuacją, przy czym sam jest rozbity i nie wie co czuje...nie zazdroszczę.
Nie wiem, ale nasunęła mi się myśl, że obecnie Twoje życie z Nim, to niczym tykająca bomba...czekasz aż wybuchnie...Gejsza288, mam nadzieję że zdajesz sobie sprawę z tego, że to Jego "miotanie" może trwać miesiącami...
...i póki co nie rozmyślaj o tym czy kiedyś jeszcze pokochasz równie mocno jak kochasz teraz...jak dla mnie to nie czas, aby wybiegać, aż tak w przyszłość.
Skup się na sobie, zajrzyj w głąb siebie, a przede wszystkim daj sobie czas...zastanów się czy będziesz potrafiła z tą świadomością żyć?!, bo zapomnieć nie zapomnisz, czy Cię nie będzie to "uwierać"?!, czy jego obecna postawa Cię przekonuje?! Czy Jego zachowanie, czyny świadczą o tym że chce, że mu zależy?! Czy nie jesteś dla Niego tylko kimś na zasadzie sentymentu, przyzwyczajenia, czy tez żalu ze względu na lata, które to spędziliście ze sobą...i zadaj sobie wiele innych pytań, które pomogą Ci pogodzić się z zaistniałą sytuacją i chodz troszkę spowodują, iż będzie Ci lżej.