Mam 26 lat i jestem mężatką. Mój mąż to niepijący alkoholik . Jest okropny do mnie i dzieci.Ciągle się czepia o wszystko . Nie mam siły już z nim być. Boję się odejść nie mam pracy mieszkania ani pieniędzy. Znęca się nad naszym psem . Córkę i syna ciągle wygania krzyczy na cały blok wstydzę się wychodzić z domu bo ciągle awantury a sąsiedzi patrzą na mnie jak na .....sama nie wiem jak to nazwać.W marcu tego roku złożyłam pozew o rozwód tylko że po piekle jaki mi zgotował zrezygnowałam chyba trochę dla świętego spokoju. Zabijał się wyprowadzał do piwnicy bałam się bo pisał listy że zabije się przeze mnie. Miał się zmienić i nic z tego nie wyniknie sama już nie wiem co mam robić ten chory związek mnie wykończy:( Nie wiem jak odejść brak mi sił ... Proszę podnieście mnie trochę na duchu bo nie mam siły każdego dnia z nim walczę .Moje dzieci też już są tym zmęczone szkoda mi ich nie daję rady chciałabym im stworzyć kochający dom i rodzinę taką na jaką zasługują ale nie da się ...nie z tym człowiekiem:(każda wasza rada będzie ważna i mile widziana .
Podobne tematy
W marcu tego roku złożyłam pozew o rozwód tylko że po piekle jaki mi zgotował zrezygnowałam chyba trochę dla świętego spokoju.
Odpowiedz sobie sama: czy naprawdę masz teraz ten upragniony święty spokój?
Napisałaś już, że nie stworzysz dzieciom kochającej rodziny i bezpiecznego domu z tym człowiekiem i masz rację. Pora znaleźć pracę i zakończyć niszczący Cię związek.
Na Twoim miejscu bym szybko uciekala.Zacznij na boku sie dowiadywac o wsparcie fnansowe z Panstwa.
Pilnuj dzieci i mysl o dzieciach.Nie mysl o swoim swietym spokoju a o dzieciach.
Ja mam podobna sytuacje,z tym,ze maz mi sie powiesil a ja go ratowalam.Dziekuje Bogu,ze dzieci tak mocno spaly,ze nie byl wstanie ich obudzic chalas od karetki,lekarzy i policjantow.
Moj maz mnie tez szantazuje samobojstwem i ponoc tego nie chcial zrobic,a mnie nastraszyc.Wczesniej tez odstawial cyrki.
Teraz musze myslec o dzieciach i pokryjomu ustawiam wyprowadzke.Nie moge nic na gwalt,bo niestety pogrzeb mam murowany.
Obiecywal poprawy,zmiany,ze wiecje tego nie zrobi.A jednak...wczoraj wyszlam na 1,5h...do pracy (nie na imprezki,picie wina).Jego chorobliwa zazdrosc juz zadawla sie we znaki. Zadzwonilam z pracy do domu by miec pewnosc,ze wszystko jest ok.
Moj M-pil i powiedzial mi,bym sobie siedzaiala tam.Chcialam rozmawiac z synem.Nie dal mi Go bo...sie niby bawil.
Przerazona gnalam do domu 140km/h...bo balam sie ,ze utopi mi 3 dzieci,zeby,,zeby..pokazac mi swoja chorobliwa milosc do mnie..
Moja rada.....wez sie wgarsc....i planuj wszystko za plecami.Postepuj madrze !!!!MYsl o dzieciach!!!!
P.S
Moj M-po wypiciu rowniez jest chamski,niegrzeczny i mysli o sobie.Co prawda na dzieci mi nie krzyczy,ale...potrafi mi naublizac.
4 2013-12-09 09:42:06 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-12-09 09:42:53)
Margo26i i MagiKa
obie macie chorą sytuację w domu
a wasi mężowie szantażują was emocjonalnie
Magika myślisz że jak coś po kryjomu i po cichu zrobisz to Twój mąż się nie powiesi? jak ma to zrobić to to zrobi nie zależnie od sytuacji
myślisz o dzieciach? jak byś myślała to dawno byś uciekła,sorry ale ja z takim psychopatą dzieci bym nie zostawiła,a potem słychać w telewizji że ojciec zadzgał,zastrzelił dzieci
Margo złożyłaś pozew o rozwód i zrezygnowałaś,bo Ci piekło zrobił
no tak to lepiej w tym piekle żyć na co dzien,wyprowadzał się do piwnicy? a niech idzie tam w cholerę,
zabijał się? a niech się zabije,tobie tym krzywdy nie zrobi
Możesz jeszcze w takiej sytuacji zadzwonić po pogotowie, zabiorą go do szpitala psychiatrycznego (zagrożenie życia!).
lena..
Nie wiem jak jest u Ciebie,ale u mnie wszelka przeprowadzka-wyprowadzkaTRWA!..ja nie mam tutaj rodziny,by mogla sie schowac,zabrac manele i jazda....Jestem sama i musze sobie samej radzic.Szkole dzieciom tez nagle nie umiem zmienic...Trzeba spokojnie odczekac i tyle.Nie awanturowac sie.
W mojej syt.moj M jest strasznie zazdrosny,zaborczy....i mysli ,ze mam kochankow...Musze siedziec w domu i byc czujna...
To trwa czasu i tego musze sie trzymac...
Jezeli nawet bym uciekla jutro,czy za 3 miesiace-takie same moga byc konsekwencje-pogrzeb.
Jedynie stoi obawa o swoje dzieci-masz racje-moze im cos szybciej zrobic niz sie spodziewam..
Averyl-masz racje...to jest wyjscie z sytuacji..
8 2013-12-09 10:11:59 Ostatnio edytowany przez lena812 (2013-12-09 10:12:47)
Averyl-masz racje...to jest wyjscie z sytuacji..
zabiorą i wypuszczą prędzej czy później,a wtedy dopiero piekło będzie
ja wiem że wyprowadzka na szybko to ciężka sprawa zwłaszcza że nie ma się gdzie
ale przez wzgląd na dzieci uciekłabym jak najprędzej
co to za życie? wychodzisz do pracy na chwilę,wracając nie wiesz czy zastaniesz dzieci żywe
spokojnie odczekać? ile to spokojne czekanie ma trwać?
Moj M-narazie leczyc sie nie chce.Obiecuje,ze pojdzie,...ciekawe kiedy?
Chcialabym w to wiezyc.
JA musze byc czula i mila-tak jak On tego oczekuje...Ciezko mi z tym,..ciezko sie przytulac do niego,kiedy widzialo sie wisielca,....ciezko-bo zapach kojarzy sie z tamta sytuacja...,ale musze!!!
Ranil mnie przez 5 lat,..odtracal,nie okazywal czulosci,..kochal sie 1 na miesiac.,..wlaczylam dlugo o adorowanie mnie,...a teraz mnie nagle kocha,kiedy powiezdialam,ze odchodze....,kocha,kiedy we mnie wszystko sie wypalilo...We mnie uczucia wygasly.
Musze teraz grac!!!
Jezeli poudaje,...poprosze o nie picie alkoholu(albo ograniczenie).....-moze sie uda ?Nie wiem,ale..musze sprobowac.Musze sie psychcznie tak nastawic,...by sie to udalo.
On jest slaby psychicznie i zyc beze mnie nie bedzie umial...
Ale co jak co,ja tak dlugo i zyc nie bede umiala...Nie jestem tez MAtka Teresa by poswiecic cale swoje zycie dla kogos ,kto kocha tylko siebie...i swoje uczucia...
a mi się wydaję że bardziej się przejmujesz tym że Twój mąż powiesiłby się i całym tym pogrzebem niż dobrem swoich dzieci
no i co Ty masz udawać? to on krzywdzi nie Ty!
11 2013-12-10 09:15:27 Ostatnio edytowany przez niki71 (2013-12-10 09:16:18)
Gdyby twój mąż się powiesił to miałabyś spokój ,mówiąc brutalnie.Jeśli gdzieś pracuje dzieci dostałyby rentę i nie musiałyby mieszkać z psychopatą.To przede wszystkim o nich powinnaś myśleć a nie przejmować się nim.Ja rozumiem że nie masz gdzie iść a nie myślałaś o domu samotnej matki?
Och dziewczyny...!!!!
Tak samo bym poradzila swojej najlepszej przyjacioce.."pakuj manele i szybko zwiewaj".
Ja wiem..podreslam WIEM,...ze musze odseperowac sie od meza!,...wiem,ze zle wplywa na dzieci i na mnie,pomimo,iz potrafi byc mily,zagadac-podkreslam ZAGADAC do dzieciakow...,to zachowuje sie jak egoista,ktory lezac w lozku-mysli,,"dlaczego zona mnie nie przytula,dlaczego mnie nie kocha"....,a nie mysli o tym by przytulic dzieciaki i okazac im swoja milosc.To mnie najbardziej boli.
On nie jest typem,ktory robi awantury,wrzeszczy po wypiciu....Jest spokojny,cichy,szybko popada w doly,mysli,mysli,mysli...i cos sobi ewyobraza....Nie umie rozwiazywac sam problemow,a najlepsze,ze wytlumaczeniem,ze kazdy jego ruch jest z czyjejs winy..Cos ala-powiesilem sie,po postwailas mi drabine:D,albo ,ze sznur dalas ty,.....Nie jem obiadu z dziecmi.,bo ty tez nie zawsze jadlas..:)..
Moj.M zaczyna wydzwaniac do mnie po kilka razy dziennie i zaddawac pytania.."gdzie bylas,co kupilas,kiedy wrocisz.."...albo..."u jakiego lekarza bylas bo ja tez mam podobny problem"..Wydzwania poznym popoludniem po 7 razy...,poczym pyta,dlaczego nikt nie odbieral,...bo dzieci powinny byc w domu (zaloze sie,.mysli o ew.ucieczce zony z dziecmi)...
Potrafi zadzwonic i powiedziec "kocham Cie "..i rzucic sluchawka.Po tym calym akcie proby samobojczej.
Trzeba do calej sprawy podejsc madrze i uwaznie. Nie pakowac szybko manele i ukrywac sie po sasiadach.
Zamierzam wyslac go na leczenie.Zrobie to pokryjomu,..czyli..ide jutro do lekarza ,wszystko wyjasnic..Bede sie starala o jak skierowanie na psychiatrie w trybie natychmiastowym!!!!
To jest wyjscie!!
Musza po niego przyjechac ....!.a jezeli bedzie stawial opor wtedy pewnie z asysta policji.
Nastepnie mam termin w organizacji dla matek ,ktore maja przemocw domu.MYsle,tam tez mi pomoga..
Rozmawialam wczoraj z jego pierwsza zona.Niestety sytuacja sie powtarza.
Co moglabym jeszcze napisac..
Mnie interesuje,czy tacy ludzie moga sie zmieniec...po terapii,po leczeniu?.Czy mam wszystko przekreslic???albo tlumaczyc wszystko choroba?????..
Jezeli nie,to beda Go tam trzymac dluzej a ja ..mysle poczuje sie bezpieczna..
Takie sa prognozy i plany ,a jak bedzie?
a czy tobie się wydaje że łatwo kogoś zamknąć w szpitalu psychiatrycznym?
że lekarz od tak ci da skierowanie?
MagiKa - chyba źle zrozumiałaś mnie. Nikt nie odmieni ci życia, sama musisz zmierzyć się z problemem. Najpierw musisz sama podjąć decyzję - co dalej chcesz od swojego życia, czy tylko biadolić i czekać, co się wydarzyć, czy jednak podjąć decyzję o zmianie. Każde rozwiązanie będzie bolało - trwanie w chorym związku, czy też próba zbudowanie życia na nowo bez męża.
Decyzję o zmianie swojego życia ciężko jest podjąć, gdy ktoś cię emocjonalnie szantażuje. Szpital psychiatryczny to rozwiązanie chwilowe - gdy on mówi, że się zabije przez ciebie. Będziesz miała czyste sumienie, że zrobiłaś, co trzeba, gdyby chciał targnąć się na swoje życie, nie byłby to tylko szantaż. Lekarz w przypadku zagrożenia życia podejmie właściwe działania, ale nie zamknie go na przymusowe leczenie! Gdy facet powie, że chce wyjść na własne życzenie, nikt go nie zatrzyma w szpitalu (bo to nie więzienie!)
Jeżeli jednak zdecydujesz się na odejścia, to takie epizody - jak leczenie psychiatryczne, czy założenie rodzinie niebieskiej karty (to chyba tak się nazywa) sprawi, że łatwiej będzie ci uzyskać pomoc, rozwód, a być może nawet sąd wyda nakaz leczenia, jeżeli historia choroby będzie wskazywać na taką konieczność. Nie licz jednak, że to takie proste - powiesz "mój mąż jest pijakiem, i jest chory psychicznie, bo próbuje zabić się" i go zamkną, nawet jeśli będzie miał swoją "kartotekę" na policji, w szpitalu psychiatrycznym, to wcale nie będzie to takie proste.
Nie zniechęcaj się tym co napisałam, jeżeli nie podejmiesz próby, wcale nie będzie lepiej, poczytaj sobie wypowiedzi innych kobiet, które były w podobnej sytuacji.
Magika mam w rodzinie czlowieka po 2 probach samobojczych i uwierz ze szpitala psychiarycznego tez mozna wyjsc na wlasne żądanie
Twoj mąż nie jest ubezwłasnowolniony bo do tego jest potrzebna decyzja sądu
wiec na sile w psychiatryku go nie zamkniesz
kochani ja bynajmniej nie zniechacam sie zadnymi wypowiedziami..Mnie to mobilizuje,ale uwierzcie,...ze mi samej w to wszystko uwierzyc..Na dzien dziesiejszy mam obawy,stres.....a doszla jeszzce obawa,ze ...jezeli facet jest tak strasznie zaborczy,zazdrosny(od nastoletnich lat)....to widzac,kiedy zona poswieca duzo czasu swoim dzieciom,moze byc nawet o nie zazdrosny..czyli?.....moze byc,ze je pozabija,...bo chce bym byla tylko jego???Moze byc.
Dzis jestem mega niespokojna...On wydaje mi sie dziwny..Milczy,...spokojny.i wiem,ze cos mu sie we lbie kotluje..WIEM.
Zrobilam natychmistaowy termin u lekarza
Mieszkam w DE,..czyli...policja powiadomila mnie ze bedzie sad musial zdecydowac co dalej.Ale ile mam czekac?
Poza tym...doczatalam,ze jezeli lekarz wyda natychmiastowe zaswiadczenie,czy skierowanie na psychitryk,..wtedy w ciagu 24h sad musi podhjac decyzje.
Mam eks zone,ktora bezdie siedziala pod telefonem...
Tutaj w Niemczech wszystko dziala szybciej jak w PL...
MYsle,...a nawet mam nadzieje ze mi sie cos uda zrobic w jak najszybszym czasie.
Oczywiscie..co lekarz mi powiedzial,..jaka decyzja?....napisze wam
Moj maz byl w psychiatryku 2 dni...Wypuscili go tylko,po decyzji lkarskiej.Nie bylo pytania,czy chce pan wyjsc,czy na zadanie!!!!!Tutaj jest inaczej!!!Tern pilnowany,..zakaz wychodzenia..Bylam-widzialam.........
Napiszcie mi prosze,czy istenieje szansa,ze tacy sie zmieniaja???????Nie popelnia drugiego samobojstwa????
JA chce ulozyc sobie zycie na nowo..CHCE,ale....nie umiem tak przekreslic 12 lat malzenstwa...-bywaly naprawde cudowne chwile...i niestety otworzylam Puszke Pandory..........trzeba uciekac...
Uwierzcie mi,..ja rzucilam wszystko w Polsce,..to byl moj pierwszy-jedyny facet.....i az przykro mi bylo slyszec,ze..mam innych,zdradzam Go.......
przykre....
chcesz sobie życie na nowo? no dobrze,ale też dalej chcesz tkwić w tym chorym małżeństwie
Twój mąż jest zazdrosny,zaborczy,stosuje wobec ciebie szantaż emocjonalny
wpakujesz go do psychiatryka i co dalej? co zrobisz ze swoim życiem? będziesz czekała i żyła nadzieją że wyjdzie stamtąd odmieniony?
piszesz że był w szpitalu 2 dni,i co coś się zmieniło? nie
nie zmieni się nawet jak miesiąc czy dłużej tam będzie siedział
przestan o nim myśleć a zacznij o dzieciach
prędzej ty się psychicznie wykonczysz niż jego wyleczą
Lena..
ja sie tylko zapytalam...czy tacy ludzie sie nie zmieniaja..Tylko pytanie.
A jak pisalam duzo wczesniej..,zycie chce ulozyc sobie na nowo...
Napisze Wam tylko jedna syt.
Maz zegna sie z dziecmi.One placza,..mowia "mama to przez Ciebie,tata poszedl"....
A On?.
pisze sms pozegnalny,ktory nie dochodzi......( a wie,ze nie dochodzi)....i idzie na keba!!!
Rano wstaje a On spi na kanapie...i popoludniu wszystkich przeprasza!!!!
Moj syn ma 8 lat i bardzo to przezyl.Mowil,ze nasz tata chce nas opuscic jak tata kolegi.....
nie wiem czy się zmieni,nie sądzę
ale jak Twój mąż w te swoje gierki wciąga dzieci to chyba pora jakieś wnioski wyciągnąć
Bylam Lena u lekarza.Diagnoza-..chory psychicznie..
Tutaj lekarze domowi, musza szybko skontaktowac sie z neurologiem...Ten stwierdza czy jest natychmiastowe leczenie,czy nie!!!..jezeli tak..,zabieraja do szpitala...
Co dalej?..nie wiem..
Jutro mam dalsza rozmowe z lekrzem...,ktory bedzie kontaktowal sie z neurologiem.
No dobrze pojdzie na leczenie,ale co dalej?
Co ty zamierzasz zrobic?
Lena?...pytasz tak jakbys rozmawiala z ciemna baba!
Jak co??????jak co???????????....zagwarantowac lepsze zycie dla dzieci...!!
Poki co nie moge zrobic tego JUZ,....tylko malymi krokami...
Mam 3 dzieci w tym 2 w szkole,jedno w zlobku,.....,prace,dom na kredyt,plus 3 inne kredyty.......i przepiekne wspomnienia,zranieone serce......Musze sie ze wszystkim uporac "na juz"-i to sama.....Co Ty myslisz,ze to takie latwe??????
MAsz dzieci'????..przeszlas cos takiego???
JAk M.pojdzie sie leczyc bede wiedziela co dalej...Na ile,...???jak dlugo?????.....
spytałam zwyczajnie co zamierzasz dalej robić
mam dzieci,tez swoje przeszłam kiedyś,i wiem że Ci nie jest łatwo,tyle że ja nie mam faceta chorego psychicznie,nie boję się z nim zostawiać dzieci,nie jest zaborczy ani zazdrosny
chcesz zagwarantować lepsze życie dzieciom,no dobrze lepsze czyli jakie? co zamierzasz dalej?
Margo26i a co z Tobą?
Twoje małżeństwo zmarło MagiKa dawno temu.
A co do tych wszystkich grożących samobójstwem.
Moja mama spotykała się z facetem, który był niezłym psycholem zazdrośnikiem i paranoikiem.
Rozstała się z nim w końcu kiedy przegiął, ale on nie dawał jej spokoju.
Kiedy zaczęła spotykać się z moim tatą, on potrafił łazić po ulicach z nożem i ich szukać.
Oczywiście groził samobójstwem (miał dostęp do broni w pracy więc mówił, że się zastrzeli) moja mama tylko się śmiała i powiedziała mu 'więc palnij sobie w ten głupi łeb tym lepiej dla mnie'.
Nie zabił się rzecz jasna.
Szantaż i manipulacja mają moc tylko wtedy kiedy ktoś się temu poddaje, traktuje to poważnie.
Mój były facet , który był mi bliski jak nikt inny , a przy tym był toksycznym manipulantem pociął całą rękę nożycami jak się z nim rozstałam. Wymyślił nawet, że ma raka.
Jak mąż czy partner życiowy czy ktokolwiek inny jest psycholem , a przy tym dominuje w związku, ma przewagę czy to przez szantaż czy manipulacja, czy strach wasz to jest tragedia. Tragedia i tyle,. bo ktos taki nie moze dominowac. Taki mąż to wróg a nie bliska osoba, trzeba odłożyć na bok sentymenty i emocje. Trzeba przejąć panowanie nad sytuacją.
Sytuacje są tragiczne, bo psychol rządzi i decyduje jak ma wyglądać życie wasze. Nadaje kształt wszystkiemu, wszystko toczy się pod jego wariackie rządy. Jego widzimisię, lęki, urojenia.
MagiKa, sorry, ale śmieszy mnie to, co piszesz.
Zamiast tyłek ruszyć, zabrać dzieci i zmienić wreszcie coś w ich życiu na lepsze, TY po lekarzach latasz ZNOWU w sprawie męża debila.
Przecież to bez sensu jest.
Koleś Cię szantażuje, robi syf, dzieci patrzą i uczą się patologii.
Zabijać się chce? Proszę bardzo. Jesteś MATKĄ. Ratuj swoje dzieci.
MagiKa, sorry, ale śmieszy mnie to, co piszesz.
Zamiast tyłek ruszyć, zabrać dzieci i zmienić wreszcie coś w ich życiu na lepsze, TY po lekarzach latasz ZNOWU w sprawie męża debila.
Przecież to bez sensu jest.Koleś Cię szantażuje, robi syf, dzieci patrzą i uczą się patologii.
Zabijać się chce? Proszę bardzo. Jesteś MATKĄ. Ratuj swoje dzieci.
Cyniczna ,Magika ratuje męża,na dzieci przyjdzie pora ![]()
ja już w innych wątkach pisałam że nikomu rozstania nie doradzę,bo nie znam nikogo osobiście,nie znam tej drugiej strony ,ale w tym przypadku
pakowałabym dzieci i uciekła,a nie z psychicznie chorym człowiekiem siedziała
Cynicznahipo napisał/a:MagiKa, sorry, ale śmieszy mnie to, co piszesz.
Zamiast tyłek ruszyć, zabrać dzieci i zmienić wreszcie coś w ich życiu na lepsze, TY po lekarzach latasz ZNOWU w sprawie męża debila.
Przecież to bez sensu jest.Koleś Cię szantażuje, robi syf, dzieci patrzą i uczą się patologii.
Zabijać się chce? Proszę bardzo. Jesteś MATKĄ. Ratuj swoje dzieci.Cyniczna ,Magika ratuje męża,na dzieci przyjdzie pora
ja już w innych wątkach pisałam że nikomu rozstania nie doradzę,bo nie znam nikogo osobiście,nie znam tej drugiej strony ,ale w tym przypadku
pakowałabym dzieci i uciekła,a nie z psychicznie chorym człowiekiem siedziała
Ja też z reguły nie doradzam rozstania, ale tutaj mamy do czynienia z psychopatą.
Poza tym, tu chodzi o dobro dzieci. Dla mnie tam, gdzie się o dzieci rozchodzi, nie ma miejsca na kompromisy.
No kochane kobiety...
W poniedzialek ide do adwokata,by dostac swistek,iz maz ma sie wyniesc z domu.Niestety dzis nie dam rady...
Poki co...ew.telefon na policje.
Macie racje..Moje latanie po 3 lekarzach uswiadomily mojemu mezowi,...................mezowi...........ze na sile chce sie go pozbyc,wsadzic w szpital......i sprowadzic kochanka...To jego wyobrazenia o moim zachownaiu....
KONIEC....
USwiadomilam sobie,ze lekarze tez mi nie pomoga! Nie moga nic!
Zaznacze wam,ze moj to wariat,ale nie dominuje w zwiazku..,nie przebil mnie.Pisalam,jest slaby psychicznie.
Co jeszcze,....?..chyba faktycznie glupia jestem......Faceta uratowalam,...zmagalam sie ze swoimi emocjami.,...poszlam do 3 lekarzy o porade...-dla siebie i zalezalo mi by go wsadzili....i co?.....
no własnie i co?
warto ratować wariata? nie lepiej siebie i dzieci?