Niedawno odkryłam Netkobietki i nie mogę się naczytać .
Moi drodzy zastanawiam sie nad pewna kwestią ,a mianowicie jak karać dziecko .
Moja córka jest bardzo wrażliwa i skłonna do przemyśleń. Najniewinniejsze nawet zwrócenie uwagi powoduje serię samoanaliz ,że mogła się zachowac inaczej oraz wyrzutów sumienia ,że kogoś potraktowała zle .Czasami z niewinnego dziecięcego wybryku robi się dla niej problem na parę dni .Jakakolwiek kara to dla niej koniec śwata ,poddaje się jej pokornie ,a ja mam wyrzyty sumienia ,chociaż jestem konsekwentna do końca.
Np. nie chciało jej się odrabiać lekcji,dąsała się kiedy do nich wreszcie ją zagoniłam.Tak parę dni pod rząd .(Muszę nadmienić ,że w tym roku zaczęła szkołę w Niemczech i prace domowe odrabiamy razem ,szczególnie te ,które wymagają tłumaczenia dużych tekstów.) Powiedziałam ,że jezeli nie ma chęci pracowac nad lekcjami ,na dodatek nie szanuje tego ,że chcę jej pomóc ,to ja sobie idę zająć się czymś innym, nie mam ochoty wciąż patrzeć na jej nadasana buzię,bo robi mi sie przykro .Miała zdecydować ,czy chce pójść do szkoły bez odrobionej pracy,czy zrobi ją sama. Biedne dziecko siedziało i tłumaczyło sobie na googlach ,normalnie serduszko chciało mi wyskoczyć ,ale jak już się uniosłam ,to nie będę z gęby cholewy robić ,chociaż czułam się jak zimna suka.
Mam wrazenie ,że jakbym jej kazała na grochu klęczec i ziarenko wysmyknęłoby się spod kolana ,to by je sobie pod nie spowrotem wlożyła.
No ale dzieckiem jest i robi błędy ,nie zawsze zachowuje się odpowiednio ,więc jakoś egzekwowac od niej niektóre rzeczy muszę.
Tylko tu zaczyna sie paradoks .Po wymierzeniu kary muszę budowac jej poczucie wartości .To ,że coś zrobiła nie tak i dostała za to bęcki(oczywiście tylko ustnie) nie oznacza ,że jest zła ,beznadziejna ,nic nie warta. No kurczę u mnie to jest tak z krańca w kraniec.Tak prawdę mówiąc to nieraz jak widzę jej pokore i smutek po tym jak się na nią wkurzę i strzelę moralizatorską gadkę , to sama mam ochote ja przeprosić i powiedzieć ,że nic strasznego się nie stało i żeby się tak nie przejmowała i aż się ciśnie na usta :"OLeJ TO MALEńKA".
No to jak karać ,żeby dziecko nie czuło się upokorzone, gorsze od innych itp.
Powiem tylko ,że nie ma w domu musztry i nie wymagam niewiadomo czego.