Witam,
Nakreśle pokrótce swoją historię, żeby zadać nurtujące mnie pytanie.
Jestem w związku małżenskim ~ 10 lat.
Syn ma lat ~ 7.
Żona mnie zdradziła około 14 miesięcy temu - bolesna bardzo dla mnie historia.
Przez 12 miesięcy (po zdradzie) - nasz związek przechodził b. ciężkie zakręty.
Włącznie z moją toksyczną i niszczącą wszystko zazdrością.
Po wszystkich "moich czynach" żona jendak zdecydowała się być ze mną, ale bez
obiecywania sobie niczego. Już wiele razy to robiliśmy(godziliśmy się), ale nie potrafiłem opanować swoich emocji. Wypominałem jej zdradę i kochanka, wpadałem w szał zazdrości.
Jesteśmy już 3 tygodnie razem.
Układa się nam dobrze, szanujemy siebie, dbamy o siebie, pomagamy sobie itp.
Trwa "naprawianie" naszego małżeństwa, całkiem dobrze nam idzie.
Jestem cierpliwy, ale mam jeden problem.
Barkuje mi jej ciepła i przytulania, nie chodzi tu wcale o sex, (ale to także-mam swoje potrzeby).
Uważam zresztą że bliski kontakt fizyczny z kochaną osobą wzmocniłby tylko nasze więzy.
Śpimy oddzielnie, w sumie będzie to już z 8 tygodni.
Prosiłem 2 razy żeby żona spała ze mną, ale stwierdziła że nie jest jeszcze gotowa.
Uszanowałem to i więcej nie nalegałem.
Za tydzień ona wyjeżdża znowu na 4 tygodnie.
Oznacza to kolejne tygodnie bez jej bliskości :-(.
Zapytałem się jej otwarcie czy to jest moja kara ?
Stwierdziła że to dlatego że, rano się po obudzenie, to nie chce się jej wstawać z łóżka.
Tylko zmusza się żeby funkcjonować jakoś.
W lipcu zostanie bez pracy i tym się bardzo zamartwia.
Staram się jej pomagać i ją pocieszać.
Tak, staram się żeby poczuła się watościową, piękną (jest sexowną dojrzałą kobietą),
mądrą kobietą.
Jednoczesnie czasami sam staję się nerwowy i przychodzą mi głupie myśli do głowy.
Nie za bardzo odpowiadają mi agencje, prostytutki, zresztą nie chce krzywdzić żony.
Dlatego zadałem poprzednio głupie pytanie (wątek zamknięty) o sex bez zobowiązań.
Nie mam zamiaru już 3 raz prosić żony żeby spała razem ze mną, swój malutki honor mam.
Obawiam się że może tęskni za swoim kochankiem :-(, chociaż ona twierdzi że to już
ma za sobą i już dawno skończone.
Sam także czuje się niespecjalnie.
A może Ona ma już obniżone libido (ma 39 lat)?
Dziś kupuje jej kwiatki, napewno nie zaszkodzą.
Sam nie wiem co robic ???
pozdrawiam