Cześć,
znalazłam się w bardzo nieprzyjemnej sytuacji i bardzo chciałabym poznać opinię kogoś obcego na ten temat. Sprawa jest bardzo dla mnie przykra, niby wiem, co powinnam zrobić, ale wiadomo jak to jest, łatwo powiedzieć, trudniej wykonać...
Tak więc w jak największym skrócie:
Poznałam 4 lata temat chłopaka, wszystko pięknie, wzajemna fascynacja, wszystko wyszło bardzo naturalnie, najpierw przyjaźń, potem coraz więcej czasu razem, coraz większa tęsknota, aż staliśmy się nierozłączni. Ja na początku nie chciałam się angażować, później całkiem straciłam głowę. On zawsze zdecydowany, zakochany, wyglądał na tego, który "chce bardziej". Piękne początki, piękne rozwinięcie, ALE... kiedyś, jak jeszcze ze sobą nie byliśmy, po % opowiadał o swojej byłej w sposób co najmniej niepokojący. Że cudowna, piękna, że było wspaniale, ale go rzuciła. No ok, pewnie kiedyś bardzo to przeżył. Ale po tym zaczęłam być bardziej czujna. On często o niej mówił, ale w sposób bardzo zakamuflowany, jednak dało się wyczuć, że mowa o niej. Oczywiście miał po niej dużo pamiątek a jak opowiadał o niej mówił z taką fascynacją... Zauważyłam też, że mają kontakt. Wszystko to było sporadyczne, dlatego aż tak mnie wtedy nie zaniepokoiło, poza tym między nami było cały czas wręcz wspaniale. Po jakimś czasie kontakt zanikł, wypowiedzi też, pozostały tylko te pamiątki... Na początku głupio było mi o to pytać, w końcu mało się znaliśmy a ja dodatkowo nie byłam początkowo przekonana do wchodzenia w związek. Jednak pewnego dnia, po ok pół roku, zapytałam o nią, o te rzeczy, o te wspomnienia. A on... wyparł się wszystkiego. No i zaczęło się. Pokłóciliśmy się jak nigdy dotąd. Ja się czułam oszukana, dodatkowo wyszły na jaw inne fakty... Rozstaliśmy się nawet na jakiś czas, jednak on tak długo zapewniał, że to był tylko sentyment, nic znaczącego, że postanowiłam dać nam drugą szansę. Nie bez znaczenia było to, że poza tym układało nam się cały czas idealnie. Warunek był taki, że już nigdy tej dziewczyny nie będzie w jego życiu. On długo tłumaczył się, opowiadał, jak to z nią było, że to był krótki epizod w jego życiu, a to rozstanie było tak bolesne, że długo nie mógł się po tym pozbierać. Ale teraz jestem ja, jest nam dobrze, więc tamta odchodzi w niepamięć. Od tej pory jeszcze wiele razy o tym rozmawialiśmy. Ja bardzo to przeżyłam, ponieważ wydawało mi się, że poznałam chodzący ideał, a tu takie coś... w jego zachowaniu wobec mnie nigdy nie zauważyłam nic podejrzanego.
Minęły 3 lata...
Sielanka z początków trwała nadal, jednak po pewnej kłótni dowiedziałam się, że on nadal ogląda jej zdjęcia, śledzi to, co ona robi, dowiaduje się o jej obecnym chłopaku... Nie wiem, czy robił to wcześniej, wiem, że na pewno trwało to ostatni miesiąc. On z początku oczywiście wyparł się wszystkiego, potem jednak przyznał, że to po prostu z ciekawości. A ja mam poczucie, że świat mi się zawalił. Mam wrażenie, że przez te wszystkie lata razem on myślał o niej, tęsknił za nią. A byłam święcie przekonana, że nam się świetnie układa. Jestem po prostu zdruzgotana. Już lepiej bym zniosła jakąś inną, trudno, mógł się zakochać, ale świadomość, że myślał o niej przez ten cały czas, jest dla mnie nie do zniesienia.
Wiem, że ten problem może wydawać się głupi i dziecinny, ale dla mnie to bardzo ważne. Aaa i w tym wszystkim najważniejsze jest to, że ona go nie chce. Wolałabym, żeby go chciała, bo wtedy miałabym pewność. Odszedłby do niej - trudno, najgorsze jest dla mnie poczucie, że mnie oszukiwał tyle czasu.
Nie rozstaliśmy się jeszcze definitywnie, póki co staram się jakoś pozbierać i nabrać dystansu.
Podobne tematy
Diabli wiedzą jak to jest, tak naprawdę... Racje może mieć on, albo Ty. Póki sam się przyzna, że o niej myślał ciągle i nieustannie to można gdybać. Ale też mógł nie myśleć wcale i faktycznie z ciekawości podpatrywać...
Skoro, jak twierdzi, to był krótki epizod i jest za nim, to porozmawiaj z nim, poproś o zredukowanie pamiątek do minimum, o zablokowanie na portalach społecznościowym,, powiedz, że bardzo źle sie z tym czujesz i jeśli faktycznie mu bardziej zależy na Tobie niż na wspomnieniu o niej, to niech Ci to udowodni.
3 2013-12-06 01:15:33 Ostatnio edytowany przez BialaPietruszka (2013-12-06 02:52:14)
Dziękuję za odpowiedź. Z nim jest tak niestety, że nawet na torturach by się nie przyznał. Myślałam, że skoro przegadaliśmy ten temat tak wiele razy, a on przysięgał na wszystko, że jej nie ma, nic dla niego nie znaczy, a tamto na początku, to była jakaś pozostałość (w to jeszcze mogę uwierzyć, bo znaliśmy się niedługo, może i coś tam do niej czuł kiedy się poznaliśmy), to tak jest naprawdę i ta osoba go nie interesuje, a druga kwestia jest taka, że wiedział, jak bardzo źle to zniosłam i OBIECAŁ, że ona już nigdy nie pojawi się w jego życiu.
Ciężko mi się z nim rozmawia, on powtarza, że ona go nie interesuje, że tylko ja itp itd. Ale jakoś trudno mi w to uwierzyć. Skoro po takim czasie nadal do niej zagląda, interesuje się jej życiem, to coś jest tu nie tak. Bardzo żałuję, że on nie interesuje jej, bo wtedy sytuacja szybko by się rozjaśniła.
Pamiątki usunął już po tej pierwszej kłótni na początku, nigdy też już nie wspomniał o niej ani słowem. Kiedy wypominałam mu to po raz 100 (wiem, to było głupie), zawsze cierpliwie tłumaczył itp.
Rozumiem ciekawość, ludzka rzecz, ale to chyba by zerknął co u niej i koniec, a nie śledził jej życie przez miesiąc dopóki tego nie odkryłam.
To nie wiem... może się rozstań z nim... jak mu zależy to będzie walczył
5 2013-12-06 08:08:44 Ostatnio edytowany przez PodPseudonimem (2013-12-06 08:12:52)
Dziewczyno, tez oglądam byłych, przeważnie na fejsie sprawdzam co u nich słychać, wiem że robi to większość osób, jest to zwykła ciekawość, bo to że sprawdzę co u byłego nie zmienia faktu, że nad życie kocham swojego męża
Z fascynacją mówił na początku, kiedy nawet nie byliście razem!!! Przecież to było dawno
Pamiątki? Jest to część jego życia, sa też pamiątki ale to przeszłość. Czy jak kończy się jeden etap życia trzeba spalić wszystko co tego etapu dotyczy??
Normalne, że ludzie mają przeszłość i w tej przeszłości przeważnie byli jacyś partnerzy, trzeba to zaakceptować tak jak to że kiedyś sikai w majtki i ryczeli w piaskownicy
Myślał o niej? Na pewno, przecież nawet mimowolnie przy jakimś skojarzeniu pojawiają sie w głowie wspomnienia z przeszłości (tak działa nasz mózg poprostu), więc w niektórych pewnie była ona, to absolutnie nie musi znaczyć ze za nią tęskni.
Ona jest przeszłością, ty teraźniejszością.
Moim zdaniem sama sobie zrobiłaś z tego problem, sama niepotrzebnie sie nakręcasz.
To ty utrzymujesz to widmo przy życiu, ty to widmo karmisz swoimi ciągłymi podejrzeniami. Twój chłopak nprawdę musi cie kochać skoro znosi takie chore akcje
To jest zawsze kwestia sporna i raczej chodzi o to, jak kto na to patrzy. Z tego co pisze autorka, po słowach, które dobiera, ewidentnie widać, że dla niej jest to nawet zdrada emocjonalna. Dla tego chłopaka może i nie. Nie wiadomo tak naprawdę jak z tego wybrnąć. Z jednej strony, im jesteśmy starsi, tym bardziej musimy zaakceptować, że nasi partnerzy mieli swoją przeszłość. Z drugiej strony oczekujemy, żeby w teraźniejszości być tym jednym i jedyną, aby przeszłość nie miała takiego znaczenia. Nie wiem jak jest z domknięciem przeszłości u Twojego chłopaka. Z własnego doświadczenia wiem, że jeżeli któraś ze stron nie zamknęła własnej przeszłości, a weszła w nowy związek, to będzie krzywdzić tę drugą osobę, będą o to starcia, kłótnie i spięcia.
7 2013-12-06 15:14:43 Ostatnio edytowany przez BialaPietruszka (2013-12-06 20:08:38)
Wiem, że zadręczam się tą sprawą i możliwe, że sama zrobiłam problem z niczego, a on ma ze mną naprawdę ciężko. Jednak nie chodzi o to, że nie umiem zaakceptować jego przeszłości. Chodzi o teraźniejszość. Sama miałam kilka związków, w tym jeden 3 letni. Rozpaczałam po nim chyba z rok. Teraz osoba byłego nie wzbudza u mnie zainteresowania. Nie boli mnie serce na wieść o nowej partnerce, nie dowiaduję się wśród znajomych co u niego, jeśli o nim mówię to normalnie, ani dobrze, ani źle. Nie mam też potrzeby trzymania np jego zdjęcia na biurku, wolałabym oglądać zdjęcie przyjaciółki czy mojego kota. Mam nowego partnera i to, co wzbudzało ogromne emocje kilka late temu, teraz po prostu jest mi obojętne. Co innego, jakby on nawet czasem wspomniał o niej normalnie, z X byłem tu, X była taka. W sensie, jest to jakaś przeszłość, więc gdzieś tam się w jego życiorysie przewija, nie będzie przecież mówił, że np na jakimś tam weselu czy wyjeździe był sam. Ale właśnie takiej normalności mi zabrakło, za dużo tajemnic i niedomówień.
Tamta dziewczyna nie jest teraz nawet jego koleżanką. I jeśli mogę jeszcze zrozumieć, że tęsknił za nią na początku naszej znajomości (chociaż między mną a nią buło ok 1,5 roku, więc nie tak mało), to nie rozumiem tego teraz, po 3 latach (podobno) udanego związku.
Myślę teraz, że może naprawdę na początku przesadziłam z reakcją, jednak było to dla mnie dziwne, że podczas tych pięknych początków, wiecie, oczekiwanie na wiadomość, pierwsze spotkania pełne niepewności itp on równocześnie utrzymywał z nią kontakt zdecydowanie wykraczający poza relacje koleżeńskie.
Ale dobrze, zostawmy to co było. Zrozumiałabym, że pomimo tych wielkich obietnic wygrała ciekawość, w sumie to nic złego, ale ile można tę ciekawość zaspokajać? Jednocześnie twierdząc, że ona w ogóle nie istnieje? On wiedział, jak ciężko to przeżyłam, rozmawiałam z nim o tym szczerze wiele razy, o tym jak się czuję, czego się obawiam, bo myślałam, że otwarte przedstawienie sytuacji zapobiegnie podobnym wydarzeniom w przyszłości.
Myślę, że on nie zamknął za sobą przeszłości. Jego zachowanie jest po prostu dziwne. Nie umiem z nim o tym porozmawiać, bo on reaguje wręcz histerycznie; powtarza jak nakręcony, że tylko ja, że jej nie ma itp. Niby ok, ale wtedy powtarzał to samo. Nie wiem co mam z tym zrobić, szkoda mi tych lat razem, nie chciałabym się rozstawać. Ale taka niepewność mnie wykończy. Nie mam co zrobić z tą sprawą, nie napiszę do niej, bo ona nawet o niczym nie wie i nie jest w żaden sposób winna w tej historii. Nie będę go śledzić, bo wiem, że się z nią nie spotyka. Nie każę mu wybierać, bo tak naprawdę on nie ma, że tak powiem, z czego wybierać - ona i tak nie wróci. Nie wiem co robić.
On teraz ciągle przeprasza, obiecuje, że "od teraz to już na pewno nigdy więcej ona nie wróci w żadnej formie". Tylko jakoś trudno mi w to uwierzyć. Nie wiem w jaki sposób zwalczyć to "widmo", nie wiem jak sobie z tym poradzić, bo jego słowom raczej już nie wierzę.
Nikt się już nie wypowie? Zależy mi na każdej opinii osoby z zewnątrz, bo sama nie umiem trzeźwo ocenić sytuacji.
Mnie się wydaje pietruszko, że nikt tutaj nie da Ci odpowiedzi, jakiej oczekujesz....jesteś ze swoim chłopakiem juz jakis czas i powinnaś jakby po reakcji na "jej" temat wywnioskować, czy cos jest na rzeczy....mojego byłego też podejrzewalam, że będąc ze mną nie zakończył emocjonalnego uzależnienia od byłej...zawsze tłumaczyłam sobie.. no tak 16 lat małżeństwa, przywiazanie, dwójka dzieci, nie będzie nigdy obojętności miedzy nimi....zaakceptowalam....ale po koniec 4 roku wspólnego związku jedna i nie jedyna sytuacja sprowadziła mnie na ziemię i uswiadomiła w jak wielkim zakłamaniu żyję...pan przymierzal koszule, które leżały gdzieś po jego wyprowadzce z domu w piwnicy..i gdy je tak po latach mierzył..natrafi na bluzkę swojej ex...nigdy nie widziałam takich emocji, złości, cholera wie, podniety...pobiegl do kosza i wyrzucił...oczy mi się otworzyły, ona nie była mu obojętna, niezależnie czy to co okazywał w stosunku do niej było przepelnione zlością, gniewem... ten sygnał świadczył, że wzbudza w nim silne emocje...potem utwierdziłam się w swoim przekonaniu...gdy syn przekazał mu, że mama ma faceta...i co na to ex-małżonek a mój partner.???..jego tekst"pewnie mu dupy daje.."powalił mnie na łopatki.... nigdy nie spodziewałam się, że tak mu zależy...nie to było przyczyna rozpadu związku, ale miało wpływa na ostudzenie moich uczuc...,pojawił się zawód i brak zaufania...a jak zakonczył relację...poszedł do innej, nie odchodząc przez 8 miesięcy ode mnie, prowadzil podwójne życie....zerwałam tę chora relację....Obserwuj go i wyciągaj wnioski....szkoda, że takich symptomów zaangażowania w stosunku do niej nie ujawnił wczesniej, a może były, tylko ja ich nie dostrzegałam,niestety Ty miej oczy dookola głowy......
Wiem, że nikt mi nie da odpowiedzi, ale po prostu jestem tak rozbita i zmęczona tą sytuacją, że szukam jakiejkolwiek pomocy. Dziękuję Ci za wypowiedź, smutna ta Twoja historia... Z tymi reakcjami jest trudno, bo mój chłopak jest osobą bardzo skrytą i ciężko po nim cokolwiek poznać. Jedyne co wiem to to, że jedno mówi a drugie robi...
Staram się go obserwować, ale w codziennym życiu jest dla mnie cudowny, nawet trudno go wyprowadzić z równowagi. Nie mam pojęcia jak mogłabym to sprawdzić. Wiem, że ta dziewczyna wiele dla niego znaczyła, ale to było ponad 5 lat temu! Chciałam wierzyć, że skoro nasz związek się rozwija, to ona straciła znaczenie.
Schizujesz.Nie ma nic złego w tym ze koleś interesuje się losem kogoś niegdyś sobie bliskiego.Jedynym problemem Twojego chłopaka jest to, ze pokornie znosi Twoje jazdy.Skoro mu cyrkujesz bez żadnego powodu, to się nie dziw ze Ci mówi i obiecuje co chcesz usłyszeć.Zapewne to jedyny sposób byś się zamknęła. Wymuszone obietnice nie są obowiązujące.
Że znosi jazdy - zgoda. Nie jestem bez winy. Interesować się czyimś losem - ok, ale po tylu latach do tego stopnia? Pomijam już fakt, że obiecał (przez wcześniejsze wydarzenia - pisanie do niej w takim stylu kiedy zaczynał ze mną nie jest chyba w porządku?), ale to, że nadal budzi w nim AŻ takie zainteresowanie jest dla mnie co najmniej niepokojące.
Podkreślam, że to ona go zostawiła i ona już go nie chce.
''AZ'' jakie zainteresowanie???
Co takiego niby robi- ogląda jej profil na fejsie..?Wolne żarty.
Jeżeli to ona go zostawiła, to poza sentymentem pozostawiła mu ambicjonalna zadrę.On podświadomie może chcieć ja podkręcić do takiego stanu, żeby stwierdziła, ze źle zrobiła, ze żałuje, albo ze chce wrócić. Nie dlatego ze chce być z nią, tylko dla satysfakcji.
Gdyby koleś traktował Cie jako ''namiastkę'' tamtej (tego, jak mniemam się obawiasz), to z cala pewnością nie odnosiłby się do Ciebie tak jak opisujesz.Miedzy wierszami Twoich wpisów czytam, ze jesteś strasznie namolna, czepliwa i wkurzająca.Skoro wytrzymuje z Toba, to musie Cie kochać.
Bez urazy:)
Aż taka zła chyba nie jestem
chociaż jeśli chodzi o ten temat... no cóż. Nie ukrywam, że jestem na tym punkcie mocno przewrażliwiona, ale jak się na początku nasłuchałam, jaka to ona mądra, zdolna, piękna... Plus te wiadomości do niej. Dużo czasu zajęło mi, żeby o tym nie myśleć a tu nagle takie coś.
To chyba oczywiste, że nie chcę być tą gorszą, jakimś zastępstwem czy pocieszeniem. Tak, przegląda profil, może to nic, nie spotyka się z nią, nie dzwoni do niej, ale po co tam zaglądać co kilka dni? Może ja się nie znam, bo na fb wchodzę rzadko i nawet nie chciałoby mi się sprawdzać kogoś co 2 dni. A on do nikogo innego tak często nie zagląda.
Może jestem wariatką, która zadręcza biednego chłopaka, nie wiem. Ale dobrze poznać czyjąś opinię, może mi to coś rozjaśni, dzięki za wypowiedzi!
Moim zdaniem przesadzasz a już piszę dlaczego tak sądzę. Gdyby Twój chłopak Cię nie kochał to nie byłoby wam tak cudownie jak piszesz, nie dbałby o Ciebie. Ja jestem po rozwodzie i to ja zostawiłam mojego eks męża ale czasem wchodzę na jego profil na fb ze zwykłej ludzkiej ciekawości. Nigdy już z nim nie chciałabym być ale chcę wiedzieć co u niego, bo żadnego kontaktu nie utrzymujemy więc osobiście nic sie nie dowiem. O dobrego partnera trudno obecnie a Ty takiego masz "Staram się go obserwować, ale w codziennym życiu jest dla mnie cudowny, nawet trudno go wyprowadzić z równowagi " więc nie rób mu scen zazdrości. Być może on już też traci cierpliwość z powodu ciągłych Twoich uwag i kiedyś odejdzie.
Jeśli Twój facet mówił, że ona była taka świetna to może zamiast robić mu o to sceny zazdrości, spytaj się go jaka jesteś dla niego. Moja rada: więcej rozmawiajcie o swoim związku, mniej o niej. Jeśli jesteś chorobliwie zazdrosna o nią to jest Twój problem, nie jego. Jestem przekonana, że gdybyś nie była taka o nią zazdrosna to on by się mniej bał Tobie mówić o niej.
No to właśnie kiedy nie byłam w żaden sposób zazdrosna mówił zdecydowanie zbyt dużo ![]()
Wiem, że wyszłam w tym wątku na chorobliwie zazdrosną histeryczkę, ale nie do końca tak jest. Nie przeszkadza mi, że kogoś miał, no bez przesady, ale po prostu od początku wszystko to było jakieś dziwne, niejasne, nie było to np "ten zegarek mam od X, miała dobry gust", bo to dla mnie brzmi normalnie, tylko jakieś zachwyty przy jednoczesnym unikaniu wymieniania jej osoby, typu znajoma to, koleżanka sprzed lat itp. Do tego te ich wiadomości, może były to dopiero nasze początki, no ale chyba albo jedna albo druga. Ale ok, wyjaśniliśmy to sobie i ONA MIAŁA ZNIKNĄĆ. Taki był warunek po prostu.
Słuszna uwaga, żeby więcej rozmawiać o nas, ale, pomimo tych ponad 3 lat razem, chyba nie bardzo mi to wychodzi. Dla niego wszystko zawsze jest ok, ja jestem cudowna a nasz związek idealny. Takie gadanie. A potem znajduję mnóstwo wejść na nią. Fajnie zobaczyć co u kogoś słychać, ale co się może zmienić przez 2 dni...? Jakoś nie przekonuje mnie zwykła ciekawość. Może gdyby nie ten ciężki początek inaczej bym teraz na to spojrzała, na pewno nie reagowałabym w taki sposób, bo to nie chodzi o to, że nie może mieć żadnej koleżanki, nie wolno mu spojrzeć na inną kobietę a jak już z jakąś pogada to ja dostaję szału. Chodziło tylko o nią. I tak długo nie reagowałam na te dość podejrzane rozmowy na początku, bo uznałam, że skoro tak lata za mną, to może to naprawdę nic takiego. Niestety było inaczej. A teraz, kiedy po tym wszystkim znowu zobaczyłam JĄ, to naprawdę nie umiem spojrzeć na to spokojnie, że jest ciekawy dawnej znajomej.
Oczywiście wolałabym, żebyście miały rację i żeby to były moje chore jazdy. Oby tak było.
Wiesz ona też jest na pewno ważna dla niego, nawet bardzo z tego co piszesz, ale nie wiem czy możesz to jakoś zmienić. Jeśli boli Cię to, że to ona mogła być miłością jego życia, to się zastanów czy Ty w tym związku będziesz szczęśliwa? Czego tak naprawdę potrzebujesz? Faceta, dla którego tą prawdziwą miłością jesteś Ty, czy może potrafisz być szczęśliwa, że jesteś z nim, a on z Tobą? Jeśli to pierwsze to niestety, ale wasz związek nie przetrwa, bo Ty będziesz miała coraz większy żal o nią, a on w tym wszystkim będzie bezsilny, bo nie będzie potrafił nigdy o niej zapomnieć, za bardzo go ciągnie do niej. No ale jeśli to drugie wolisz, to pogódź się z tym, że ona była w jego życiu i dużo z nim rozmawiaj na spokojnie, bez nerwów. Tłumacz mu, że go rozumiesz, że wiesz że jemu też jest z tym ciężko, ale warto się skupić na teraźniejszości i zamknąć przeszłość. Niech wie, że ma przy Tobie wsparcie. Tylko tak możesz ten związek uratować. ![]()
hej hej,
tajemnica została rozwiązana. Dziękuję wszystkim osobom które się tu wypowiadały i pomagały mi z moim problemem. Na dzień dzisiejszy sprawa została wyjaśniona, niestety nie w taki sposób, w jakim bym chciała.
ON SIĘ PRZYZNAŁ. Że o niej myśli, że nie umie zapomnieć, że próbował, ale się nie udało. Byliśmy razem ponad 3 lata. Czuję się zdradzona i oszukana, czarna rozpacz po prostu. Tak bliski mi człowiek oszukiwał mnie tyle czasu. Jednak trzeba było zaufać intuicji. Cały czas miałam podejrzenia, ale on umiał mnie szybko "ugłaskać" a ja zrzucałam wszystko na moją podejrzliwość i niską samoocenę. A tu jednak okazało się, że prawda jest nawet gorsza od moich domysłów.
Mój świat się rozsypał. Nikomu nie życzę takiego rozczarowania.
20 2014-03-06 11:22:07 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2014-03-06 11:24:01)
myśli o niej, ma do niej sentyment czy coś, nie załatwił sprawy z przeszłości. Oby coś do niej nie czuł bo to dla twojego związku byłoby tragiczne.
witaj ![]()
Tak sobie czytam Twoja "historie" i widze, ze mialam podobna sytuacje- tyle, ze Wy jestescie w zwiazku cztery lata, a ja poznalam faceta, z ktorym spotykalam sie okolo dwoch miesiecy, wiem, ze to bardzo krotko, ale zdazylam cos do niego poczuc i chyba moge cos w tej Twojej sprawie chociaz troche Ci doradzic ![]()
Otoz ten "moj" po dwoch miesiacach powiedzial, ze czuje cos do swojej bylej jeszcze (ja sie tym strasznie zalamalam, nie wiem czemu ale chyba zdazylam cos na prawde do niego poczuc) i sprawa wygladala tak- (dowiedzialam sie od paru osob) on jakies cztery lata wczesniej byl z nia okolo chyba roku, pozniej on zerwal z nia, ale po chwili zrozumial, ze zle zrobil i chcial do nie wrocic, ale ona juz nie chciala (do tej pory czyli 4 lata i ma juz innego) on sie strasznie zalamal, nie wiedzial co ma zrobic i do tej pory chyba nie moze sie z tym pogodzic i mysle, ze z tym Twoim moze byc podobnie tzn chodzi o to, ze gdy kobieta oleje faceta to on po prostu chyba bedzie o niej myslala i tesknil za nia do konca zycia tzn chodzi o to gdy na prawde ja kochal a on jeszcze bardziej podkreca sprawe tym ze do niego nie chce wrocic i ma innego, a wiadomo gdy facet czegos chce a nie moze tego dostac to chce tego jeszcze bardziej
Mysle, ze dla takich facetow zawsze ta pierwsza milosc bedzie najwazniejsza i zawsze beda miec do niej sentyment nawet jesli poznaja druga kobiete i beda ja kochac to i tak trzeba sie pogodzic z tym ze on bedzie chcial zawsze wiedziec co slychac u jego pierwszej milosci itp.
Oczywiscie wydaje mi sie, ze jezeli on jest z Toba taki okres czasu to mysle, ze na prawde jemu na Tobie zalezy i Cie kocha bo inaczej zrobil by to na poczatku waszej znajomosci tak jak ten "moj"
Musisz troche sie uspokoic, czlowiek zawsze ma jakis sentyment do czegokolwiek, tez czesto ogladam profil mojego bylego nawet jak nic juz do niego nie czuje bo po prostu to jest taka ludzka ciekawosc ![]()
Zycze powodzenia, na pewno wszystko sie ulozy ![]()
(przepraszam za bledy i za troche niezlozona wypowiedz )
22 2014-03-06 23:33:00 Ostatnio edytowany przez nokiaaa (2014-03-06 23:35:09)
Chce cie uspokoic.mam na facebook wszystkich swoich bylych i ogladam ich zdjecia czesto. i ostatnio jednemu urodzila sie corka a ja caly dzien przezywalam ze egoista ze wygodny ze nie da rady.moj maz nie byl zly moze nie wie ze mowilam o bylyn. Sa osoby zyjace pamiecia i nie znaczy to ze za kims tesknia.fakt ciazy tez wspomnialam w rozmowach z bylyni. Albo taki radek maminsynek a teraz juz ma zone i kredyt.pamietam jak sie z tego smialan.wyluzuj
Dzięki za wszystkie wypowiedzi i pocieszania, ale nie wiem, czy doczytałyście moją ostatnia wypowiedź. ON SIĘ PRZYZNAŁ. Długo naciskałam i drążyłam temat, aż w końcu powiedział, że nie może o niej zapomnieć, że chciał, ale "to wraca", że nie umie się z tym pogodzić, że ciągle go to boli, że nadal to analizuje, że nadal o niej myśli i to tym wszystkim. Usłyszałam to po prawie 4 latach bycia razem. Podejrzenia miałam cały czas ale tłumaczyłam sobie, że to mi odbija i nie ma powodów do obaw, zresztą on też mi tak ciągle powtarzał. Aż w końcu okazało się, że wszystkie podejrzenia mają potwierdzenie. Straszne to jest dla mnie tym bardziej, że on wiedział, jak to przeżywam i jak się z tym męczę, ale za każdym razem zaprzeczał jak tylko umiał najlepiej, więc głupia wierzyłam. Może nie była to zdrada fizyczna ale psychiczna jak najbardziej. Ciężko z tym żyć.
Strasznie współczuję.
Jego zachowanie świadczy wyłącznie o jego niedojrzałości.
I teraz będzie sam, aż któregoś dnia dotrze do niego co stracił przez jakieś urojenia na temat osoby, którą może wcale nie byłby tak zafascynowany gdyby go chciała.
Jeszcze wróci po rozum do głowy, ale podejrzewam, że wtedy będzie już za późno.