Cześć, ostatnio zerwała ze mną dziewczyna z powodu że nie była ze mną szczęśliwa, nie czuje tego już co kiedyś a wszystko zaczęło się od tego że po prostu nie widziałem tego jak jej ciężko, nie wspierałem jej i po prostu udawała szczęśliwą a tak na prawde potrzebowała ze mną rozmowy. Zrozumiałem to dopiero po zerwaniu, dotarło że to moja wina, powinienem ją wspierać, mocno kochać, rozmawiać z nią
Zależy mi na niej lecz powiedziała że nic już z tego nie będzie i żebym się nawet nie starał, wiem że to rozstanie mocno ją też boli.
I pytanie czy warto by było jej kupić jakieś kwiaty i wysłać pocztą kwiatową ? Z jakimś dopiskiem " Wszystkiego najlepszego Patyśś"?
Podobne tematy
Cześć, ostatnio zerwała ze mną dziewczyna z powodu że nie była ze mną szczęśliwa, nie czuje tego już co kiedyś a wszystko zaczęło się od tego że po prostu nie widziałem tego jak jej ciężko, nie wspierałem jej i po prostu udawała szczęśliwą a tak na prawde potrzebowała ze mną rozmowy. Zrozumiałem to dopiero po zerwaniu, dotarło że to moja wina, powinienem ją wspierać, mocno kochać, rozmawiać z nią
Zależy mi na niej lecz powiedziała że nic już z tego nie będzie i żebym się nawet nie starał, wiem że to rozstanie mocno ją też boli.
I pytanie czy warto by było jej kupić jakieś kwiaty i wysłać pocztą kwiatową ? Z jakimś dopiskiem " Wszystkiego najlepszego Patyśś"?
NIE.
Zdecydowanie nie.
Żadnych prezentów i żadnych kwiatów.
3 2021-03-09 16:23:45 Ostatnio edytowany przez bullet (2021-03-09 16:29:16)
Cześć, ostatnio zerwała ze mną dziewczyna z powodu że nie była ze mną szczęśliwa, nie czuje tego już co kiedyś a wszystko zaczęło się od tego że po prostu nie widziałem tego jak jej ciężko, nie wspierałem jej i po prostu udawała szczęśliwą a tak na prawde potrzebowała ze mną rozmowy. Zrozumiałem to dopiero po zerwaniu, dotarło że to moja wina, powinienem ją wspierać, mocno kochać, rozmawiać z nią
Zależy mi na niej lecz powiedziała że nic już z tego nie będzie i żebym się nawet nie starał, wiem że to rozstanie mocno ją też boli.
I pytanie czy warto by było jej kupić jakieś kwiaty i wysłać pocztą kwiatową ? Z jakimś dopiskiem " Wszystkiego najlepszego Patyśś"?
Bardzo, bardzo polecam być przeczytał wątek Tobiasza (link poniżej).
Czytając co napisałeś przyszedł mi on do głowy, wg. mnie podobny do Twojego problemu, na pewno w początkowym opisie. Może coś wywnioskujesz dla siebie.
https://www.netkobiety.pl/t55963.html
Jakich słów uzyć, by druga osoba uwierzyła, że on/ona wie, czego chce i czego nie chce?
Co "trzeba" myśleć o sobie, o drugiej osobie, by mimo rozstania i słów, które padły, zastanawiać się nad dalszym, choć pośrednim, kontaktem?
Bartolin2,
było, skończyło się. Twoja była już dziewczyna zakończyła związek. Daj jej spokój.
Też uważam że absolutnie nie
A myślicie że dobrym rozwiązaniem będzie odpuszczenie sobie teraz, nie pisanie do niej i odezwanie się za jakiś miesiąc ? na przykład w dniu urodzin jej ?
Zapowiadasz się nie niezłego stalkera.
powiedziała że nic już z tego nie będzie i żebym się nawet nie starał
Czego w tym stwierdzeniu nie zrozumiales? Nie to znaczy nie. Temat zamkniety, zycie kreci sie dalej.
Nie, myślę że dobrym pomysłem będzie dać jej spokój i skupić się na ten moment na sobie. Co ma być to będzie ale też nic na siłę, na siłę to możesz co najwyżej sytuację pogorszyć
Nie zamierzam jej śledzić, sprawdzać tylko po prostu mam małą nadzieje że może nam się uda, może zatęskni i zaczniemy budować to od nowa
A myślicie że dobrym rozwiązaniem będzie odpuszczenie sobie teraz
Tak.
nie pisanie do niej
Tak
i odezwanie się za jakiś miesiąc ?
Nie.
na przykład w dniu urodzin jej ?
Nie.
Czego z
powiedziała że nic już z tego nie będzie i żebym się nawet nie starał
nie zrozumiałeś?
Tylko że jeśli ona teraz jest na etapie na nie to narzucając jej się co najwyżej bardziej ją do siebie zrazisz.
Bo powiedziała że to wszystko ją po prostu przerosło, nie poradziła sobie sama z tym. Myślałem że jak dam jej czas ochłonie, zacznę wspierać tak jak powinienem od zawsze to uczucie wróci na nowo
Przeczytaj swe posty powoli, ze zrozumieniem.
Między nadzieją a szukaniem kontaktu/wysyłaniem prezentów/składaniem życzeń różnica jest gigantyczna.
Chcesz rady?
Naucz się szanować innych. Siebie też.
No to tym bardziej jak ją przerosło i się wypaliła to na moje oko to czego potrzebuje to przestrzeń, oddech, dystans a nie aktywny kontakt z byłym
Dokładnie dlatego nie odzywam się do niej, chce dać jej odpocząć przemyśleć. Wiem że przejmuje się rozstaniem, boli ją to bo byłem jej "pierwszą miłością" powoli dochodzi do siebie, zaczyna chodzić ponownie na siłownie i zastanawiam się po prostu czy nie odezwać się za około miesiąc do niej, porozmawiać
Nie.
N i e.
NIE.
NIE.
***
Zrozumiałeś?
Nie.
N i e.
NIE.
NIE.
***
Zrozumiałeś?
Widzę że na siłe próbujesz mnie odrzucić od zawalczenia o nią. Ludzie wracają i po kilku miesiącach latach od siebie, rozumieją że jednak warto drugi raz spróbować a Ty jesteś NIE na wszystko.
Zapytałeś, napisałam swą opinię. Tylko tyle i aż tyle.
Gdybyś poinformował, iż chcesz jedynie przeczytać zachętę do dalszego kontaktowania się z dziewczyną, która nie chce kontaktu z Tobą, nie napisałabym ani słowa. Za Twe interpretacje nie jestem odpowiedzialna, ale serdecznie współczuję.
A czego mi współczujesz ?
Tylko że, tak jak pisałam, takie powroty muszą być czymś naturalnym, niewymuszonym. Dlatego ja bym oduściła w Twojej sytuacji i zobaczyła jak sytuacja sama się rozwinie. Jak zmieni zdanie to się odezwie, na ten moment możesz tylko uszanować jej decyzję.
Przeczytaj, namawiam powtórnie, swe posty. W nich znajdziesz odpowiedź.
Świat się nie zawali jak do niej napiszesz nawet jutro.
Ale pod jednym warunkiem: że bezwzględnie tylko raz i zaakceptujesz jej decyzję.
Napisz od razu nie za miesiąc czy dwa.
A jak nie będzie reakcji to zapomnij.
Świat się nie zawali jak do niej napiszesz nawet jutro.
Ale pod jednym warunkiem: że bezwzględnie tylko raz i zaakceptujesz jej decyzję.
Napisz od razu nie za miesiąc czy dwa.
A jak nie będzie reakcji to zapomnij.
Mam małą nadzieje że jak jej dam więcej czasu to zrozumie, zatęskni i może wtedy będzie lepszy czas na rozmowę
Ela210 napisał/a:Świat się nie zawali jak do niej napiszesz nawet jutro.
Ale pod jednym warunkiem: że bezwzględnie tylko raz i zaakceptujesz jej decyzję.
Napisz od razu nie za miesiąc czy dwa.
A jak nie będzie reakcji to zapomnij.Mam małą nadzieje że jak jej dam więcej czasu to zrozumie, zatęskni i może wtedy będzie lepszy czas na rozmowę
Bartolin, czego nie rozumiesz w slowie "nie"?
Nadzieję możesz mieć i może się nawet spełni to na co liczysz ale nie uważam żebyś powinien mieszać jej w głowie skoro powiedziała Ci jasno czego chce.
Rozmawiałem z kolezankami o kwiatach w dniu jej urodzin i uważają że to w sumie spoko pomysł, pokaże że zalezy mi na niej i że nie jest mi obojętna
Stalkuj dalej i nakręcaj się w tym, szukając na siłę sposobności do tego, a sam się przekonasz kiedy przyjdzie do Ciebie policja, że to jednak nie jest spoko pomysł.
Ale widocznie należysz do tej grupy, która wszystkiego musi sama doświadczać.
29 2021-03-10 11:06:13 Ostatnio edytowany przez jjbp (2021-03-10 11:06:23)
Bartolin no to po co nas pytasz o radę skoro uważasz na 100% ze to super pomysł? Wszak to Twoje życie
Dlaczego miała by do mnie przyjechac policja ? Jej rodzice bardzo mnie lubią, poczułem kiedyś że to ta ”jedyna” tak samo jak i ona często powtarzała że bedzie mnie kochała do końca. Wiem że zawaliłem to po całości nie widzialem, nie rozmawiałem z nią jak jej jest na prawde, na koniec mówiła że bylem jej pierwszą miłością i takiej miłości nigdy sie nie zapomina dlatego chce sie starać
Wielokropek napisał/a:Nie.
N i e.
NIE.
NIE.
***
Zrozumiałeś?Widzę że na siłe próbujesz mnie odrzucić od zawalczenia o nią. Ludzie wracają i po kilku miesiącach latach od siebie, rozumieją że jednak warto drugi raz spróbować a Ty jesteś NIE na wszystko.
Wracają, bardzo rzadko, jeśli obie strony do siebie ciągnie.
Ona nie chce z Tobą kontaktu.
Nie dość, że nie szanujesz jej zdania i nie dajesz spokoju, to chcesz ją kupić prezentami. To jest wręcz obraźliwe i dziewczyna będzie o Tobie myślała wszystko co najgorsze. Takimi rzeczami ostatecznie zabijesz szanse na jakąkolwiek zmianę, o ile jest choć cień szansy.
A jeśli będzie chciała wrócić, to się o tym dowiesz, wierz mi.
Dlaczego miała by do mnie przyjechac policja ? Jej rodzice bardzo mnie lubią, poczułem kiedyś że to ta ”jedyna” tak samo jak i ona często powtarzała że bedzie mnie kochała do końca. Wiem że zawaliłem to po całości nie widzialem, nie rozmawiałem z nią jak jej jest na prawde, na koniec mówiła że bylem jej pierwszą miłością i takiej miłości nigdy sie nie zapomina dlatego chce sie starać
Bartolin, ale ona powiedziala Ci, ze nie chce, zebys dalej probowal i zawracal jej glowe.
Wiec moje pytanie brzmi tak: czego nie rozumiesz w stwierdzeniu, ze masz jej dac spokoj.
Dlaczego uwazasz, ze ona nie potrafi jasno decydowac za siebie i dlaczego uwazasz, ze jezeli powiedziala Ci, ze nie chce, to Ty wiesz lepiej czego jej potrzeba i czego ona chce?
Po prostu jest mi bardzo ciezko sobie odpuścić, zapomnieć bo była to najważniejsza osoba w moim życiu na którą zawsze mogłem liczyc i która zawsze była przy mnie i mnie wspierała
Pytanie do autora wątku - czego oczekiwałeś po napisaniu go tutaj?
Opinii, czy potwierdzenia słuszności swoich postanowień?
Bo opinie poznałeś - wiele takich samych. Pech chciał, że nie potwierdzają one Twoich przekonań i postanowień. Jaki więc cel dalszego ciągnięcia tej dyskusji?
Po prostu jest mi bardzo ciezko sobie odpuścić, zapomnieć bo była to najważniejsza osoba w moim życiu na którą zawsze mogłem liczyc i która zawsze była przy mnie i mnie wspierała
Ale my to rozumiemy. Tylko jezeli ona powiedziala, ze to koniec, to mysle, ze mozesz spokojnie zalozyc, ze nie ma potrzeby, zebys cokolwiek wiecej robil.
Skoro byla dla Ciebie taka wazna, to moze po prostu uszanuj jej zdanie i odpusc? Bo inaczej tak naprawde kazda akcja pokazujesz, ze masz jej zdanie totalnie gdzies.
Trudno Ci odpuścić, bo dużo od niej dostawałeś. Tak dużo, że dalej, mimo zapewnień o zrozumieniu swej winy, masz w odwłoku jej zdanie, jej potrzeby.
Zwal sobie, umów się z jakąś na tinder, weź ją na spacer- zwierz jej się z tego co tutaj, nabierzesz dystansu i odreagujesz uczuciowe emocje. Poboli i przestanie, trzeba przecierpieć.
Nie widzisz, że ona leje Ci kit mówiąc o przyczynach zerwania. Ona się Ciebie pozbyła, nie chce już tego związku, zawadzasz jej. Ogarnij to i nie płaszcz się przed nią.
To żeście mnie teraz podnieśli na duchu
To żeście mnie teraz podnieśli na duchu
Musisz sobie uswiadomic jak sytuacja wyglada, a nie podnosic sie na duchu i robic sobie niepotrzebnie nadzieje.
Bartolin mysle ze najlepiej będzie jak skupisz się teraz na popracowaniu nad cechami w których uważasz ze zawaliłeś. Bo tak naprawdę przekonywac ja do powrotu to nie najlepszy pomysł, a i nawet jakbyś ja przekonał to bardzo możliwe że szybko popelniłbyś te same błędy (człowiek nie zmienia się z dnia na dzień). To co ja bym Ci radzila to skupić się na sobie, popracować nad tym co nie zagrało z Twojej strony żeby uniknąć powtórki z rozrywki w przyszłych relacjach (czy to z nią, czy z inną) i dać temu czas. Jak macie być razem to będziecie ale w pośpiechu i na siłę to jest dużą szansa na to że historia zatoczy koło
42 2021-03-10 15:06:19 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-10 15:06:40)
Robienie z siebie wycieraczki, teraz czy za miesiąc - niewiele zmieni.
43 2021-03-10 15:06:28 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-03-10 15:14:58)
Moim zdaniem wygląda to słabo. Ona nie powiedziała czegoś w stylu zmień się, zależy mi abyś się zmienił. Tylko po prostu nawet nie próbuj się starać, bo nic z tego nie będzie.
Po prostu uczucie się wypaliło, nie ma żadnych emocji do Ciebie. Jesteś dla niej neutralny jak kamień. Nawet złość w takiej sytuacji nie byłaby zła, bo to jakieś uczucie i wtedy można by jakoś powoli zmieniać się (dla siebie) i pokazywać jej tę zmianę.
Bartolin mysle ze najlepiej będzie jak skupisz się teraz na popracowaniu nad cechami w których uważasz ze zawaliłeś. Bo tak naprawdę przekonywac ja do powrotu to nie najlepszy pomysł, a i nawet jakbyś ja przekonał to bardzo możliwe że szybko popelniłbyś te same błędy (człowiek nie zmienia się z dnia na dzień). To co ja bym Ci radzila to skupić się na sobie, popracować nad tym co nie zagrało z Twojej strony żeby uniknąć powtórki z rozrywki w przyszłych relacjach (czy to z nią, czy z inną) i dać temu czas. Jak macie być razem to będziecie ale w pośpiechu i na siłę to jest dużą szansa na to że historia zatoczy koło
Dokładnie. Daj sobie miesiąc czasu. Miesiąc porządnej pracy nad sobą. Jak? Dobry psycholog, książki, sensowne kanały na tubie.
Jak podejdziesz do tematu rzetelnie i świadomie (słowo klucz) to jest duża szansa, że zrozumiesz swój błąd i więcej go nie popełnisz, a wtedy kto wie, może była wróci.
Właśnie wiem, mówiła że czekała aż uczucie samo wróci ale jak mialo wrocic skoro ja myslalem że wszystko jest okej a ona nic w sumie nie mówiła ani nie próbowała naprawiać, po zerwaniu dopiero sie dowiedziałem co i jak, rozmawialiśmy powiedzialem ze jestem największym idiotą że tego nie widzialem ale ona doszła do wniosku ze nie ma sensu próbować bo ona juz nie chce, nie widzi tego i nie chce próbować
45 2021-03-10 15:16:19 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-03-10 15:20:18)
Właśnie wiem, mówiła że czekała aż uczucie samo wróci ale jak mialo wrocic skoro ja myslalem że wszystko jest okej a ona nic w sumie nie mówiła ani nie próbowała naprawiać, po zerwaniu dopiero sie dowiedziałem co i jak, rozmawialiśmy powiedzialem ze jestem największym idiotą że tego nie widzialem ale ona doszła do wniosku ze nie ma sensu próbować bo ona juz nie chce, nie widzi tego i nie chce próbować
Większość kobiet przeważnie nie mówi wprost. To nie facet.
Temu bardzo ważna jest rozmowa, zadawanie pytań.
Wiem jaki masz tok rozumowania, taki jak każdy inny mniej doświadczony/świadomy facet, czyli jakby powiedziała wprost co ją boli to byś wiedział i odpowiednio zareagował.
Ale niestety, jak napisałem wyżej to tak nie działa.
(...) nie była ze mną szczęśliwa, nie czuje tego już co kiedyś a wszystko zaczęło się od tego że po prostu nie widziałem tego jak jej ciężko, nie wspierałem jej i po prostu udawała szczęśliwą a tak na prawde potrzebowała ze mną rozmowy. (...)
ona doszła do wniosku ze nie ma sensu próbować bo ona juz nie chce, nie widzi tego i nie chce próbować
To na jakiej podstawie miałeś nadzieję na zmianę jej decyzji? I dlaczego mamienie się jest lepsze od stąpania po ziemi? Oba pytania retoryczne.
47 2021-03-10 15:22:41 Ostatnio edytowany przez prego (2021-03-10 15:23:11)
ona nic w sumie nie mówiła ani nie próbowała naprawiać, po zerwaniu dopiero sie dowiedziałem co i jak
Tia dowiedziałeś się. Nawciskała ci kitów i tyle. A ty jeszcze chcesz się przed nią płaszczyć.
Dojrzała kobieta, to o problemach związkowych rozmawia, a nie wmawia facetowi poczucie winy na odchodne.
48 2021-03-10 15:23:58 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-03-10 15:25:07)
Bartolin2 napisał/a:ona nic w sumie nie mówiła ani nie próbowała naprawiać, po zerwaniu dopiero sie dowiedziałem co i jak
Tia dowiedziałeś się. Nawciskała ci kitów i tyle. A ty jeszcze chcesz się przed nią płaszczyć.
Dojrzała kobieta, to o problemach związkowych rozmawia, a nie wmawia facetowi poczucie winy na odchodne.
Dokładnie.
A dojrzały mężczyzna, wie, że bycie w związku to także wzajemne wspieranie się.
A dojrzały mężczyzna, wie, że bycie w związku to także wzajemne wspieranie się.
Dobrze napisane.
Wiem. ![]()
(...) nie widziałem tego jak jej ciężko, nie wspierałem jej (...)
była to najważniejsza osoba w moim życiu na którą zawsze mogłem liczyc i która zawsze była przy mnie i mnie wspierała
Wiem, po zerwaniu dopiero uświadomiła mnie że jej nie wspierałem, nie rozmawiałem na poważne tematy, trudne tematy dla niej i to był główny powód dlaczego zerwała
Dlaczego jej nie wspierałem ? Wspierałem ale po prostu za krótko ją znałem około 3lat zeby zerknąć na nią i zobaczyc że cos jest nie tak. Chodziła i dusiła wszystko sama w środku po prostu potrzebowała mnie do rozmowy
(...) Dlaczego jej nie wspierałem ? Wspierałem ale po prostu za krótko ją znałem około 3lat zeby zerknąć na nią i zobaczyc że cos jest nie tak. (...)
Brak słów.
Bartolin2 napisał/a:(...) Dlaczego jej nie wspierałem ? Wspierałem ale po prostu za krótko ją znałem około 3lat zeby zerknąć na nią i zobaczyc że cos jest nie tak. (...)
Brak słów.
Dlaczego brak?
Wcale niczego nie zrozumiałeś, ani niczego sobie nie uświadomiłeś.
Po prostu wystraszyłeś się, kiedy z Tobą zerwała.
To dlatego teraz obiecałbyś jej złote góry, co wcale nie znaczy, że mógłbyś i potrafił jej te złote góry dać.
Przyrzekłbyś jej wszystko, byle tylko do Ciebie wróciła, ale to wcale nie jest spowodowane tym, że coś SAM zrozumiałeś. Jest to wyłącznie efekt sytuacji.
A co za tym idzie - nie Twoja dobrowolna zmiana, nad którą sam pracowałeś.
Otóż nie, nie obiecywałem jej złotych gór ani niczego nie możliwego. Dlaczego to sobie teraz dopiero uświadomiłem ? Bo nie wiedzialem że tego potrzebuje, udawała że wszystko jest okej ale nic nie było okej. Jestem typem człowieka że zawsze kazdego wysłucha, kazdemu chce pomóc to jezeli mojej dziewczynie było zle i bym o tym wiedzial to bym nie pomagał? Oczywiście że bym pomógł z całych sił zeby była szczęśliwa i czuła moje wspieracie. Nie chciałbym byc tylko jej chłopakiem ale tez przyjacielem któremu moze wszystko powiedziec tak jak przyjaciółce i liczyc na wsparcie, zrozumienie
Otóż nie, nie obiecywałem jej złotych gór ani niczego nie możliwego. Dlaczego to sobie teraz dopiero uświadomiłem ? Bo nie wiedzialem że tego potrzebuje, udawała że wszystko jest okej ale nic nie było okej. Jestem typem człowieka że zawsze kazdego wysłucha, kazdemu chce pomóc to jezeli mojej dziewczynie było zle i bym o tym wiedzial to bym nie pomagał? Oczywiście że bym pomógł z całych sił zeby była szczęśliwa i czuła moje wspieracie. Nie chciałbym byc tylko jej chłopakiem ale tez przyjacielem któremu moze wszystko powiedziec tak jak przyjaciółce i liczyc na wsparcie, zrozumienie
Ale czytaj ze zrozumieniem.
Nie napisałam, że obiecywałeś, tylko że teraz obiecałbyś jej wszystko, byle tylko do Ciebie wróciła.
To wcale nie znaczy, że mógłbyś jej to dać.
Dodatkowo, co się takiego stało, że przez cały Wasz związek nie rozumiałeś, że coś jest nie w porządku? A nagle po zerwaniu spłynęła na Ciebie mądrość?
Jaka jest przyczyna tego, że niby uświadomiłeś sobie błędy własnego postępowania?
Jaka przyczyna ? Po prostu mi to powiedziala że potrzebowała mnie, potrzebowała rozmowy poważnej, wsparcia a ja jej tego nie dawałem, gasło po mału jej uczucie przez to wlasnie że sama nosiła to wszystko w sobie i jej nie pomagałem i po prostu nie wytrzymała i zerwała ze mną bo przez to wszystko nie kocha mnie tak jak kiedys
No i?
To, że ktoś Ci coś wykrzyczał wcale nie oznacza, że SAM to zrozumiałeś i uświadomiłeś sobie.
Odwróć sytuację, to może pomoże Ci chociaż trochę zrozumieć niestosowność swojego postępowania.
Jesteś z związku z kimś, kto Cię rozczarowuje i zawodzi. Znosisz to do momentu, aż nie możesz już wytrzymać i pękasz.
Uczucie osłabło, zrywasz więc z tą dziewczyną mówiąc jej o tym wprost i prosząc - aby dała Ci spokój.
Czy jeśli ta dziewczyna zacznie teraz do Ciebie dzwonić, pisać, wysyłać Ci prezenty i kwiaty, to naprawdę sprawi że pokochasz ją przez to na nowo?
Czy raczej pomyślisz sobie - co za namolna dziewucha, czego ona jeszcze ode mnie chce, i będziesz czuł tym większą ku niej irytację i złość?
Temat jakich wiele, chociazby temat Witusia identyczne brzmienje, ta sama gadka, doslownie, kropka w kropke. Najlepsze, albo najgorsze jest to, ze z perspektywy czasu i ilosci podobnych historii dochodze do wniosku, ze kazdy, ale to kazdy choc raz musi to przezyc, tzn chec powrotu, proby powrotu i doprowadzic partnerke do etapu, gdzie w koncu ma na tyle dosc, ze albo odcina sie sama, albo blokuje albo tak jak ktos tutaj napisal konczy sie na policji.
Wiecej szacunku kolego do samego siebie. Nie to nie i koniec, urywasz kontakt. A co ma byc czy to ta czy inna kobieta, to juz pozostaw to losowi, nie ma co walczyc, bic sie z czyms na sile, bo byc moze prawdziwa milosc na Ciebie czeka, albo przelatuje Ci przed nosem bo Ty skupiasz sie na tej, ktorej juz tak naprawde nie ma.
Chyba najlepszym rozwiązaniem bedzie odpuszczenie a moze nawet znalezienie sobie jakiejś bliższej koleżanki żeby coś nią ruszyło, może nie znajdzie sobie w miesiac nowego chlopaka chociaz kto wie ![]()
62 2021-03-10 17:42:11 Ostatnio edytowany przez Wituś (2021-03-10 17:53:06)
Zabawne, w takim razie wychodzi na to, że ja też powinienem swój związek zakończyć bo moja była mnie nie wspierała. Ale tak to już jest, że faceci w tym aspekcie mogą mniej. W sumie ile to forum potrafi rzucić innego światła na różne rzeczy.
Co do meritum, skoro sam mówisz, że nie chciała Ci mówić o problemach, nie chciała ich rozwiązywać i myślała, że problemy dwojga ludzi będzie w stanie zwalić na Ciebie (tylko jak miałeś sobie z tym poradzić, skoro nie wiedziałeś co naprawiać) bądź naprawiać samemu no to ewidentnie tu nie było pola do rozwijania się związku. No nie jesteś alfą i omegą, a związek to nie gra w zgadywanki. Jak nie było ją stać żeby usiąść i porozmawiać, to wyobrażasz sobie jakąś przyszłość w tym związku? Jak by to wyglądało za 5, 10 lat?
Edit.
Temat jakich wiele, chociazby temat Witusia identyczne brzmienje, ta sama gadka, doslownie, kropka w kropke. Najlepsze, albo najgorsze jest to, ze z perspektywy czasu i ilosci podobnych historii dochodze do wniosku, ze kazdy, ale to kazdy choc raz musi to przezyc, tzn chec powrotu, proby powrotu i doprowadzic partnerke do etapu, gdzie w koncu ma na tyle dosc, ze albo odcina sie sama, albo blokuje albo tak jak ktos tutaj napisal konczy sie na policji.
Prawda, temat podobny, z tym że to moja była chciała kontaktu, a ja tylko nie miałem siły odmówić. Jeśli chcesz to zapraszam do lektury (z góry przepraszam za żałosny jego ton ale wtedy jeszcze było kupę emocji i żalu)
Chociaż jak u Ciebie emocje opadną to sam zrozumiesz, że nie warto. Chociaż Ci się wydaje, że masz sobie do zarzucenia to czy tamto (nie wiem, nie siedzę w Twojej głowie, sam wiesz najlepiej jak było) to zapytaj samego siebie czy nie jest to tylko i wyłącznie odpowiedzią na jej pretensje post factum. Jeśli tak, to już wiesz, że nie ma co się zadręczać.
”przykre jest to, że ludzie coraz rzadziej walczą o siebie. Żyjemy w czasach gdzie najmniejszy problem w związku staje się barierą nie do pokonania. Zresztą oni wcale nie próbują jej pokonać. Raczej wzdychają, ciężko wzdrygają ramionami i mówią ”trudno jak nie ta to inna”
Idealnie pasuje ![]()
64 2021-03-10 18:00:12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2021-03-10 18:01:27)
Wielokropek napisał/a:Bartolin2 napisał/a:(...) Dlaczego jej nie wspierałem ? Wspierałem ale po prostu za krótko ją znałem około 3lat zeby zerknąć na nią i zobaczyc że cos jest nie tak. (...)
Brak słów.
Dlaczego brak?
Dlaczego?
Choćby dlatego, że:
1. sam sobie zaprzeczasz,
2. wystarczy być uważnym, by zauważyć co z drugim, w dodatku bliskim, człowiekiem się dzieje,
3. niczego nie zrozumiałeś, nie rozumiesz i nie usiłujesz zrozumieć,
4. w dalszym ciągu szukasz usprawiedliwień dla swych zachowań.
Pozostaje tylko mieć nadzieję, że temat jest z sufitu wzięty, a Ty jesteś trollem.
***
Walczyć o kogoś, kto przez 3 lata nie wiedział, że bliska mu osoba potrzebuje wsparcia?
65 2021-03-10 18:01:57 Ostatnio edytowany przez Britan (2021-03-10 18:10:05)
”przykre jest to, że ludzie coraz rzadziej walczą o siebie. Żyjemy w czasach gdzie najmniejszy problem w związku staje się barierą nie do pokonania. Zresztą oni wcale nie próbują jej pokonać. Raczej wzdychają, ciężko wzdrygają ramionami i mówią ”trudno jak nie ta to inna”
Idealnie pasuje
Wiesz jaki jest problem? Ona Ci nie uwierzy.
Ty sam sobie nie wierzysz. Możesz pójść psychologa/terapeuty opowiedzieć o całej sytuacji.
Możesz po tym odezwać się do niej, że zrozumiałeś problem i poszedłeś do specjalisty.
To już zabrzmi lepiej niż. Zmieniłem się. Za tym nie stoją puste słowa, a jakiś czyn (czyli pójście do specjalisty po pomoc).
Aha i psycholog to nie jest ten od czubków
A normalny gość do pogadania z odpowiednią wiedzą i wykształceniem.
Ale i tak moim zdaniem słabo, bo byłeś z nią aż 3 lata i nie wspierałeś, nic nie widziałeś? Zrozumiałbym 2-3 miesiące. Ale trzy lata?