Czy czytając tytuł macie na myśli wygląd: makijaż, strój?
Nie taka jest moja intencja.
Proszę sobie wyobrazić, że ogarnia nas furia. Masz dwa rozwiązania
1. Destrukcja
Rzucasz wszystkim, tłuczesz szkło, piloty. Efekt: gdy oprzytomniejesz widzisz zniszczenia.
2. Złość zamieniasz na pozytywną energię
Bierzesz poduszkę, w każdym domu jest. Kładziesz na podłodze. Skaczesz po niej wykrzykując wszystko złe. Płaczesz, wrzeszczysz i skacząc po niej wyżywasz się.
Co robisz w takiej sytuacji?
Zamieniasz zło w energię na dobrą.
Dlaczego?
Nic nie zniszczysz. Dostarczysz mózgowi pozytywnych endorfin i masz symptom"euforii biegacza", czujesz się szczęśliwszy, problemy są mniejsze:), śmiejesz się z wariactwa, które zrobiłaś/eś.
Wtedy przychodzi uśmiech i śmiech.
A gdy Twoje usta są księżycem w górę powiększasz grono znajomych.
Co o tym sądzicie?