Wczoraj mój mąż wytknął mi, że o niego nie dbam. Kiedy spytałam o co mu konkretnie chodzi, bo przecież codziennie ma podany obiad, lodówka zawsze jest pełna, ma czyste, wyprasowane ubrania, w domu jest posprzątane itd, to spytał czy z tych rzeczy które wymieniłam robię coś tylko dla niego, a nie dla nas. Nie rozumiem jego zarzutów, staram się spędzać z nim czas codziennie po pracy, dowiedzieć się jak mu minął dzień, czasem zrobię mu jakąś niespodziankę albo czymś zaskoczę, kupię mu coś fajnego. Nie zabraniam mu niczego, jak chce iść spotkać się z kolegami- nie ma problemu, ma też czas tylko dla siebie na relaks. Wiadomo, czasem proszę go żeby mi pomógł w obowiązkach domowych, ale nie jest tego dużo. Zawsze go wysłucham, dyskutujemy o planach na przyszłość, o problemach. Nie wiem jak mam jeszcze pokazać mu że o niego dbam i interesuję się jego życiem.
Podobne tematy
A jak Wasze życie seksualne ? Sprawdź czy nie pojawił się ktoś trzeci, a mężulek nie zaczyna Cię obwiniać jaka to Ty zła kobieta jesteś.
w łóżku jak najbardziej w porządku
innej kobiety na pewno nie ma, bo razem jeździmy do i z pracy, a on pracę ma taką, że nie ma możliwości żeby w jej trakcie gdzieś wychodził na dłużej.
Powiało kryzysem wieku średniego...
Porozmawiajcie jeszcze raz ale tym razem pytając o co konkretnie mu chodzi zatrzymaj się w tym punkcie i pozwól mu powiedzieć. Potem będziesz wiedziała czy rzeczywiście jest w tym coś z czym Ty możesz coś zrobić, czy też to jest jego własny emocjonalny i psychiczny burdel, z którym sobie nie radzi i wylewa go na Ciebie.
W ogóle to należałoby mu się odstawienie od żony-gosposi, która wszystko ogarnie, bo w dooopie mu się poprzewracało. Ma podstawione pod nos i strzela focha, że to dla was, a nie dla niego. Jeżeli tak jest to warto byłoby pokazać, że możesz robić też dla siebie, nie uwzględniając jego potrzeb. Wtedy w główce może mu się poukłada, że rzeczy, które robisz w domu są również dla niego. On w ogóle coś robi w domu? Partycypuje w obowiązkach domowych?
5 2017-03-02 13:39:51 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2017-03-02 13:42:37)
Wczoraj mój mąż wytknął mi, że o niego nie dbam. Kiedy spytałam o co mu konkretnie chodzi, bo przecież codziennie ma podany obiad, lodówka zawsze jest pełna, ma czyste, wyprasowane ubrania, w domu jest posprzątane itd, to spytał czy z tych rzeczy które wymieniłam robię coś tylko dla niego, a nie dla nas. Nie rozumiem jego zarzutów, staram się spędzać z nim czas codziennie po pracy, dowiedzieć się jak mu minął dzień, czasem zrobię mu jakąś niespodziankę albo czymś zaskoczę, kupię mu coś fajnego. Nie zabraniam mu niczego, jak chce iść spotkać się z kolegami- nie ma problemu, ma też czas tylko dla siebie na relaks. Wiadomo, czasem proszę go żeby mi pomógł w obowiązkach domowych, ale nie jest tego dużo. Zawsze go wysłucham, dyskutujemy o planach na przyszłość, o problemach. Nie wiem jak mam jeszcze pokazać mu że o niego dbam i interesuję się jego życiem.
Skoro to co robisz, nie jest dla niego, nie jest oznaką dbania o niego, to... przestań. Nie gotuj obiadu, w lodówce niech zabrzmi echo, jego rzeczy zostaw w spokoju (nie pierz, nie prasuj, nie układaj), nie sprzątaj. Wymienione rzeczy są obowiązkiem kucharki, zaopatrzeniowca, praczki, sprzątaczki, a wy na co innego, chyba, umówiliście się.
Jaka zgodność. ![]()
Zafrapowało mnie zdanie: to o proszeniu go o pomoc w niektórych obowiązkach domowych. Oszalałaś. To jest wasz wspólny dom i wasze wspólne obowiązki. Zastanów się nad tym, jak siebie traktujesz i dlaczego jego uważasz za udzielnego księcia.
Wczoraj mój mąż wytknął mi, że o niego nie dbam. Kiedy spytałam o co mu konkretnie chodzi, bo przecież codziennie ma podany obiad, lodówka zawsze jest pełna, ma czyste, wyprasowane ubrania, w domu jest posprzątane itd, to spytał czy z tych rzeczy które wymieniłam robię coś tylko dla niego, a nie dla nas. Nie rozumiem jego zarzutów, staram się spędzać z nim czas codziennie po pracy, dowiedzieć się jak mu minął dzień, czasem zrobię mu jakąś niespodziankę albo czymś zaskoczę, kupię mu coś fajnego. Nie zabraniam mu niczego, jak chce iść spotkać się z kolegami- nie ma problemu, ma też czas tylko dla siebie na relaks. Wiadomo, czasem proszę go żeby mi pomógł w obowiązkach domowych, ale nie jest tego dużo. Zawsze go wysłucham, dyskutujemy o planach na przyszłość, o problemach. Nie wiem jak mam jeszcze pokazać mu że o niego dbam i interesuję się jego życiem.
Nie da się zaprzeczać, że wymienione przez ciebie dowody dbania o męża, bardziej pasują do gosposi i mamy niż partnerki, ale każdy okazuje miłość i troskę o partnera jak potrafi. Widocznie ty w ten sposób dbasz o bliskich.
Może warto spytać męża jakich dowodów troski i dbałości z twojej strony on oczekuje?
Powiało kryzysem wieku średniego...
mąż jest jeszcze grubo przed trzydziestką
![]()
On w ogóle coś robi w domu? Partycypuje w obowiązkach domowych?
tak. W soboty pomaga mi przy sprzątaniu (tzn. poodkurza i umyje podłogi). A w tygodniu to tak średnio. Jak mu powiem żeby wyniósł śmieci to mówi że potem się tym zajmie i tak mija dzień, i dwa a śmieci się przesypują. Ja pozostaję nieugięta i tych śmieci nie ruszam, po czym po trzech dniach on ma do mnie pretensje że w koszu już się nie mieści, a ja mimo że to widzę, to nic z tym nie robię... Porażka. Naczynia potrafi włożyć tylko do zlewu, mimo, że zmywarka jest tuż obok i zajęłoby mu to tyle samo czasu. A jak mu mówię żeby powkładał do zmywarki, to się denerwuje że mu zawracam głowę i powtarzam po trzy razy, a za ten czas sama mogłabym to zrobić. Wiadomo, czasem zrobię za niego, ale bez przesady. Nie zawalam go obowiązkami domowymi, oboje pracujemy, jak wracamy do domu to jemy obiad i spędzamy razem czas, potem on idzie i gra w gierki komputerowe, a ja ogarniam dom (sprzątam kuchnię, odkurzam, robię pranie, prasuję, zajmuję się psem). Od niego oczekuję tylko żeby pamiętał o wynoszeniu śmieci i żeby pilnował by w piecu nie wygasło. No i oczywiście żeby nie rozrzucał swoich ubrań po pokoju.
Wczoraj mi jeszcze powiedział że nigdy nie było tak, że musiał chodzić do pracy cały tydzień w dwóch bluzach na zmianę i że nie dbam o to, żeby miał co na siebie włożyć. Szczerze- ma mnóstwo ubrań, ale przykładowo założy raz bluzę i zamiast ją odwiesić, to kładzie byle gdzie. Potem na tej bluzie ląduje sterta innych rzeczy i w efekcie nic nie nadaje się do powtórnego ubrania, bo wszystko jest pomięte. Na początku jeszcze sprzątałam za nim, ale też upominałam go żeby trzymał porządek w garderobie i robił go na bieżąco. Kompletnie się do tego nie stosował, więc ja też odpuściłam. On nienawidzi chodzić na zakupy po ubrania i chyba twierdzi że będę robić tak jak jego matka - kupować mu rzeczy i przynosić do domu. A jak coś się nie nada, to pójdę do sklepu i wymienię/oddam. A jak znów nie będzie pasowało to pójdę do tego sklepu trzeci raz. No litości! Na początku małżeństwa powiedziałam mu że tak to nie będzie wyglądać, a on teraz robi mi o to pretensje. Jeszcze jakieś koszulki i bluzy mogę mu kupić, ale po spodnie już musi iść sam. Dawniej żył z mamą i to ona o niego dbała, ubierała go, on nie musiał chodzić do sklepów, nic przymierzać, ale teraz żyje ze mną, a ja nie mam zamiaru chodzić do sklepu po kilka razy i wymieniać/oddawać ubrania. Nie wiem jak mu to wytłumaczyć i przekonać go do wyjścia do sklepu...
A, czyli powiadasz, że nie kryzys wieku średniego... po prostu egocentryczny dzieciuch, któremu mamuni brakuje. Nie daj się wpędzić w rolę niewolnicy, chociaż niewiele brakuje. On sobie gra, a Ty wszystko robisz. Obiad pewnie też nie powstaje na zasadzie stoliczku nakryj się
Ma do ogarnięcia śmieci, piec, siebie i to go przerasta, po sobie nie posprząta. Boziu, ale masz niepełnosprytnego osobnika... Jeszcze mu mało i masz synka ubierać. Ręce mi opadły, bo on ma czelność focha strzelać ![]()
każdy okazuje miłość i troskę o partnera jak potrafi. Widocznie ty w ten sposób dbasz o bliskich.
dokładnie. Poza tym na prawdę nie mam pomysłu co mogłabym jeszcze robić żeby pokazać że o niego dbam... Dziś jeszcze z nim porozmawiam na ten temat.
Skoro to co robisz, nie jest dla niego, nie jest oznaką dbania o niego, to... przestań. Nie gotuj obiadu, w lodówce niech zabrzmi echo, jego rzeczy zostaw w spokoju (nie pierz, nie prasuj, nie układaj), nie sprzątaj. Wymienione rzeczy są obowiązkiem kucharki, zaopatrzeniowca, praczki, sprzątaczki, a wy na co innego, chyba, umówiliście się.
on niestety tak jest wychowany przez matkę. Jako nastolatek nie miał w domu żadnych obowiązków, nic go nie obchodziło, zawsze miał czyste ubranie, kupione nowe ciuchy, nie musiał sprzątać, dbać o przestrzeń wokół domu. A teraz kiedy ja od niego wymagam, to stwierdza, że ma za dużo na głowie. A to, że ja gotuję, sprzątam, prasuję, robię zakupy i pranie to przecież mój obowiązek, bo jestem kobietą. Nie jest też tak, że nie mam czasu dla siebie, bo uda mi się wygospodarować jakąś godzinkę wieczorem, najbardziej boli i denerwuje to, że staram się i wszystko robię z myślą o nim, a on nie potrafi tego docenić.
W czasie rozmowy nie zapomnij zadać mu pytania o to w jaki sposób on dba o Ciebie. Może to pozwoli mu nieco nabrać perspektywę i wyjść poza ja, ja, ja...
A tak poza tym, to rzeczywiście twardo trzymaj się podziału wspólnych obowiązków, bo jak widać on nie ma pojęcia o tym.
11 2017-03-02 14:17:34 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2017-03-02 14:20:22)
A, czyli powiadasz, że nie kryzys wieku średniego... po prostu egocentryczny dzieciuch, któremu mamuni brakuje. Ma do ogarnięcia śmieci, piec, siebie i to go przerasta, po sobie nie posprząta. Boziu, ale masz niepełnosprytnego osobnika... Jeszcze mu mało i masz synka ubierać. Ręce mi opadły, bo on ma czelność focha strzelać
tak jak napisałam wyżej, zawsze to mama go ubierała, jego nie obchodziło chodzenie do sklepu i przymierzanie ubrań, zawsze wszystko miał przyniesione i gotowe do ubrania. Wkurza mnie to strrrrasznie, nie mogę mu przegadać żeby chociaż po te spodnie poszedł. Ja rozumiem że on nie cierpi chodzenia po sklepach, ale na przykład ja też nie lubię czegoś robić, a muszę, bo samo się nie zrobi.
Za nastolatka nie miał też obowiązków domowych, jego mama wszystko za niego robiła, bo, jak to mówi, wolała zrobić za niego, niż powtarzać po kilka razy żeby coś zrobił... Niestety teraz ja się z nim użeram i muszę egzekwować od niego...
Jeszcze dzisiaj z nim porozmawiam o tym, jak chciałby w takim razie zebym o niego dbała. Zobaczymy co mi powie i wtedy ja go spytam jak on dba o mnie ![]()
12 2017-03-02 14:20:27 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 14:20:46)
Cherry, słabo mi się robi czytając twoje posty.
Ooje z mężem hołdujecie tradycyjnemu i już przestarzałemu małżeńskiemu paradygmatowi, który dewaluuje kobietę do roli gosposi. Rozumiem, że twój mąż wybrał ciebie nieprzypadkowo, bo wpisujesz się doskonale w jego wizję małżeństwa, gdzie on jest panem a ty posługaczką, która skacze wokół niego. Ale ty też przecież go wybrałaś wiedząc jaki jest i jakie ma oczekiwania, więc skąd teraz nagle w tobie ta zmiana?
Klio napisał/a:A, czyli powiadasz, że nie kryzys wieku średniego... po prostu egocentryczny dzieciuch, któremu mamuni brakuje. Ma do ogarnięcia śmieci, piec, siebie i to go przerasta, po sobie nie posprząta. Boziu, ale masz niepełnosprytnego osobnika... Jeszcze mu mało i masz synka ubierać. Ręce mi opadły, bo on ma czelność focha strzelać
tak jak napisałam wyżej, zawsze to mama go ubierała, jego nie obchodziło chodzenie do sklepu i przymierzanie ubrań, zawsze wszystko miał przyniesione i gotowe do ubrania. Wkurza mnie to strrrrasznie, nie mogę mu przegadać żeby chociaż po te spodnie poszedł. Ja rozumiem że on nie cierpi chodzenia po sklepach, ale na przykład ja też nie lubię czegoś robić, a muszę, bo samo się nie zrobi.
Za nastolatka nie miał też obowiązków domowych, jego mama wszystko za niego robiła, bo, jak to mówi, wolała zrobić za niego, niż powtarzać po kilka razy żeby coś zrobił... Niestety teraz ja się z nim użeram i muszę egzekwować od niego...
Masz przekichane , wybacz, dlatego ucze swojego brzdaca juz po sobie robic pozadek choc dopiero ma 2.5 latka zeby mi pozniej synowa glowy nie urwala
Nie chce mu się iść do sklepu po gacie? To za jakiś czas będzie z gołą dupą chodził i tyle. Co Cię to obchodzi. Zrzędzi Ci, to niech zrzędzi. Możesz mu powiedzieć, że jeśli chce być traktowany przez Ciebie jak dziecko przez mamusię, to z czasem jeśli będzie się zachowywał jak dzieciuch dopnie swego... z całym arsenałem konsekwencji, m.in. brak seksu. Bo do tego prowadzą zachowania rozkapryszonego dziecka, które tylko w metryce ma 30. Stopniowo staje się aseksualnym, wkooorwiającym dzieckiem w oczach dawno temu partnerki...
Ooje z mężem hołdujecie tradycyjnemu i już przestarzałemu małżeńskiemu paradygmatowi, który dewaluuje kobietę do roli gosposi. Rozumiem, że twój mąż wybrał ciebie nieprzypadkowo, bo wpisujesz się doskonale w jego wizję małżeństwa, gdzie on jest panem a ty posługaczką, która skacze wokół niego. Ale ty też przecież go wybrałaś wiedząc jaki jest i jakie ma oczekiwania, więc skąd teraz nagle w tobie ta zmiana?
ja od początku się nie zgadzałam z tym, że ja mam być kobietą pracującą i dodatkowo gosposią, z resztą jeszcze przed ślubem o tym rozmawialiśmy i on doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że nie będę mu podtykać wszystkiego pod nos. Nie jest też tak że w niczym mi nie pomaga, ale jeśli chcę liczyć na jego pomoc, muszę konkretnie powiedzieć co jest do zrobienia, bo sam się nie domyśli. Jak widzi że po pracy jestem zmęczona, to czasem sam zabierze się za gotowanie obiadu. Nie robię mu porządku w garderobie, bo kiedyś stwierdziłam że to nie ma sensu. Posprzątam przykładowo w sobotę, a w środę trzeba by było robić porządek od nowa. On się denerwuje tym że ma tam bajzel, a przecież sam go robi. I doskonale wie, że go nie wyręczę w porządkowaniu tam.
Art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekunczego: Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.
Nic tu nie ma o tym, że żona ma obowiązek prac, sprzątać, gotować i zapewniam ubrania.
Może Twój mąż sądzi, że żona to taka mama, tylko z dodatkową opcja seksu. Chyba ktoś tu nie dojrzał do małżeństwa...
Nie chce mu się iść do sklepu po gacie? To za jakiś czas będzie z gołą dupą chodził i tyle. Co Cię to obchodzi. Zrzędzi Ci, to niech zrzędzi.
ostatnio jak zrobiłam pranie to mu pokazywałam że już pojawiły się przetarcia na spodniach i niedługo będzie dziura, a po nowe trzeba iść do sklepu, to mnie tylko wzrokiem zmierzył. Powiedział mi że dziwi mi się, że nie jest mi wstyd że chodzi w jednych spodniach cały czas... Ale to mi ma być wstyd??? Co tydzień jeżdżę na zakupy spożywcze i chcę go ze sobą wziąć żeby przy okazji kupił sobie jakieś spodnie, to zawsze się wykręca. Nie mam już siły mu tłumaczyć, że nie będę mu kupować spodni które, jak się potem okaże, są na niego za duże/za małe i będę musiała jechać do sklepu je wymienić czy oddać.
Jaki żałosny szantaż emocjonalny.
Przecież jakby mi takie maniany odstawiał to bym go kijem później nawet nie chciała tknąć. Bleh... Nie czujesz się jak pedofil? ![]()
I ponownie - duże zakupy spożywcze robisz sama... Ale się ustawił.
19 2017-03-02 14:40:38 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 14:41:38)
Jaki żałosny szantaż emocjonalny.
Przecież jakby mi takie maniany odstawiał to bym go kijem później nawet nie chciała tknąć. Bleh... Nie czujesz się jak pedofil?
I ponownie - duże zakupy spożywcze robisz sama... Ale się ustawił.
To jest mega żałosne zachowanie. On najzwyczajniej w świecie "wychowuje" sobie żonę na mamusię.
Cherry, powiedz tak szczerze czy taki facet marudzący, wpędzając ciebie w rolę kucharki i sprzątaczki jest dla ciebie seksowny i pociągający?
Art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekunczego: Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.
Może Twój mąż sądzi, że żona to taka mama, tylko z dodatkową opcja seksu.
on chyba twierdził że będę jak jego mama: robiła wszystko, łącznie z kupowaniem mu ubrań, a jego nie będzie obchodziło nic. Będzie tylko wracał z pracy, jadł obiad, szedł na kompa, spędzał czas ze mną i tyle
już wiele razy mówiłam mu że teraz już nie żyje z mamą, a z żoną i jakieś obowiązki musi mieć, ba ja sama ze wszystkim nie dam rady.
Wart Pac pałaca, a pałac Paca.
Dobraliście się w korcu maku i stworzyliście zamiast partnerskiego, związek opiekuńczo-wychowawczy. Uznałaś, że jesteś nie żoną a nadopiekuńczą matka niepełnospytnego dziecka i wymagasz od niego... wyniesienia śmieci, gdy przypomnisz mu o tym n-ty raz. On zachowuje się jak rozwydrzony bachor, nie wiedząc (?) na czym polega szacunek do drugiego człowieka.
Na jego zachowanie bezpośredniego wpływu nie masz, masz - na swoje. Twe tłumaczenie, że postępujesz tak wobec niego, bo tak on został wychowany, jest smutne.
22 2017-03-02 14:44:28 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 14:45:50)
winnie.c napisał/a:Art. 23 kodeksu rodzinnego i opiekunczego: Małżonkowie mają równe prawa i obowiązki w małżeństwie. Są obowiązani do wspólnego pożycia, do wzajemnej pomocy i wierności oraz do współdziałania dla dobra rodziny, którą przez swój związek założyli.
Może Twój mąż sądzi, że żona to taka mama, tylko z dodatkową opcja seksu.
on chyba twierdził że będę jak jego mama: robiła wszystko, łącznie z kupowaniem mu ubrań, a jego nie będzie obchodziło nic. Będzie tylko wracał z pracy, jadł obiad, szedł na kompa, spędzał czas ze mną i tyle
już wiele razy mówiłam mu że teraz już nie żyje z mamą, a z żoną i jakieś obowiązki musi mieć, ba ja sama ze wszystkim nie dam rady.
Wiesz Cherry tu nawet nie chodzi o podział obowiązków, chociaż to ważny aspekt małżeńskiej codzienności. Tu chodzi o to, że on próbami manipulacji chce wpłynąć na ciebie i poprzez wywołanie w tobie wstydu i poczucia winy niejako zmusić ciebie do wykonywania czynności, które tobie nie pasują. Nie dziwię się w ogóle twojej frustracji.
To jest mega żałosne zachowanie. On najzwyczajniej w świecie "wychowuje" sobie żonę na mamusię.
I z czasem mu się uda. Już prawie wszystko jest jak u mamuni. Tylko, że kiedy już mu się naprawdę uda będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo mamusia ma ograniczone funkcje. Seks odpadnie...
24 2017-03-02 14:48:38 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 14:49:10)
summerka88 napisał/a:To jest mega żałosne zachowanie. On najzwyczajniej w świecie "wychowuje" sobie żonę na mamusię.
I z czasem mu się uda. Już prawie wszystko jest jak u mamuni. Tylko, że kiedy już mu się naprawdę uda będzie płacz i zgrzytanie zębów, bo mamusia ma ograniczone funkcje. Seks odpadnie...
Dla mnie taki facet byłby aseksualny. Jak można kochać się z dzieckiem, który widzi we mnie głównie opiekunkę i posługaczkę ![]()
Dla mnie taki facet byłby aseksualny. Jak można kochać się z dzieckiem, który widzi we mnie głównie opiekunkę i posługaczkę
Dokładnie. O ile niektórym kobietom wystarczy optyka, u innych zachodzi najzwyklejsze w świecie zmęczenie materiału... ![]()
summerka88 napisał/a:Dla mnie taki facet byłby aseksualny. Jak można kochać się z dzieckiem, który widzi we mnie głównie opiekunkę i posługaczkę
Dokładnie. O ile niektórym kobietom wystarczy optyka, u innych zachodzi najzwyklejsze w świecie zmęczenie materiału...
Autorka idzie w stonę zmęczenia materiału, bo jak inaczej potraktować wpis:
Nie wiem jak mam jeszcze pokazać mu że o niego dbam i interesuję się jego życiem.
Jaki żałosny szantaż emocjonalny.
mnie to nie rusza, bo z mojej strony nic więcej nie mogę zrobić. Proponuję mu wypad po ubrania średnio raz w tygodniu, skoro odmawia to trudno, może jak już będzie miał dziurę w spodniach to się przełamie i pojedzie kupić - ja się nie ugnę.
Twe tłumaczenie, że postępujesz tak wobec niego, bo tak on został wychowany, jest smutne.
dlaczego smutne? Nie rozumiem tego stwierdzenia.
Wiesz Cherry tu nawet nie chodzi o podział obowiązków, chociaż to ważny aspekt małżeńskiej codzienności. Tu chodzi o to, że on próbami manipulacji chce wpłynąć na ciebie i poprzez wywołania w tobie wstydu i poczucia winy niejako zmusić ciebie do wykonywania czynności, które tobie nie pasują. Nie dziwię się w ogóle twojej frustracji.
Wiem że mój mąż próbuje podgadać tak, żeby mi się zrobiło głupio i faktycznie żebym pomyślała, ze to moja wina że on nie ma w czym chodzić i co pomyślą o nim ludzie z pracy. Ale ja dobrze wiem, że takie jego gadanie to właśnie próba zmuszenia mnie do zrobienie czegoś, czego powiedziałam że się nie tknę.
Maksymalnie denerwuje mnie też to, jak on porównuje mnie do mojej szwagierki. Jak mówię mu żeby zrobił to czy tamto albo pojechał ze mną po zakupy spożywcze, bo potrzebuję jego pomocy to zawsze mówi: a Monika to jeździ sama, Andrzej nigdy jeszcze nie był z nią na zakupach. Albo: Monika zawsze sama sprząta, Andrzej jej nie pomaga w niczym, czasem tylko dzieciakami się zajmie... Ale co mnie to obchodzi?? Jego brat ma własną rodzinę i niech u nich będzie jak chce, a my mamy swój dom i swoje życie.
Jakim cudem wasze życie seksualne jest jeszcze w porządku? o.O No głupek po prostu.
Nie masz tam w okolicy jakieś sensownego mężczyzny, który mógłby stanowić przeciwwagę dla przykładu żelaznej Moniki i memłowatego Andrzejka?
Zresztą nawet by mi się nie chciało dyskutować. Skończ z gosposiowaniem.
29 2017-03-02 15:05:50 Ostatnio edytowany przez Olinka (2017-03-02 17:01:31)
Maksymalnie denerwuje mnie też to, jak on porównuje mnie do mojej szwagierki. Jak mówię mu żeby zrobił to czy tamto albo pojechał ze mną po zakupy spożywcze, bo potrzebuję jego pomocy to zawsze mówi: a Monika to jeździ sama, Andrzej nigdy jeszcze nie był z nią na zakupach. Albo: Monika zawsze sama sprząta, Andrzej jej nie pomaga w niczym, czasem tylko dzieciakami się zajmie... Ale co mnie to obchodzi?? Jego brat ma własną rodzinę i niech u nich będzie jak chce, a my mamy swój dom i swoje życie.
Po pierwsze- ciesz się, że Ci to właśnie wprost powiedział. Zapytaj go spokojnie, bez emocji, jak chciałby abys o niego dbała- pytaj i słuchaj- pewnie z 10 zdanie z kolei będzie istotą problemu:) Tu idę o zakład, ze nic z prac domowych Przeanalizuj i słusznie że chcesz zapytać jak on chce dbać o Ciebie- Ale proponuję obgadać na osobnej konferencji. Przy okazji wspomnij, że Andrzeja to byś nie chciała na męża, bo on nie umie dbać o kobietę.. O Monice nic.
Zawsze mozecie się też pokłócić i odważyć na wadze kto komu ile daje?- Ale po co?
---------------
Jeśli w swojej wypowiedzi posługujesz się cytatem, rób to, proszę, w sposób, który nie będzie budził wątpliwości, które słowa są Twojego autorstwa, a które zostały zapożyczone z czyjejś wypowiedzi. Możesz to zrobić posługując się tagami 'quote' lub cudzysłowem.
Z pozdrowieniami, Olinka
Jakim cudem wasze życie seksualne jest jeszcze w porządku? .
Bo cherry chce być najlepszą żoną na świecie, a właściwie zdobyć tytuł żony idealnej tego universum - dlatego ogarnia nie tylko dom, ale też łóżko.
no i chce pokazać panu mężowi jak bardzo o niego dba.
31 2017-03-02 15:10:02 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 15:11:54)
summerka88 napisał/a:Wiesz Cherry tu nawet nie chodzi o podział obowiązków, chociaż to ważny aspekt małżeńskiej codzienności. Tu chodzi o to, że on próbami manipulacji chce wpłynąć na ciebie i poprzez wywołania w tobie wstydu i poczucia winy niejako zmusić ciebie do wykonywania czynności, które tobie nie pasują. Nie dziwię się w ogóle twojej frustracji.
Wiem że mój mąż próbuje podgadać tak, żeby mi się zrobiło głupio i faktycznie żebym pomyślała, ze to moja wina że on nie ma w czym chodzić i co pomyślą o nim ludzie z pracy. Ale ja dobrze wiem, że takie jego gadanie to właśnie próba zmuszenia mnie do zrobienie czegoś, czego powiedziałam że się nie tknę.
Maksymalnie denerwuje mnie też to, jak on porównuje mnie do mojej szwagierki. Jak mówię mu żeby zrobił to czy tamto albo pojechał ze mną po zakupy spożywcze, bo potrzebuję jego pomocy to zawsze mówi: a Monika to jeździ sama, Andrzej nigdy jeszcze nie był z nią na zakupach. Albo: Monika zawsze sama sprząta, Andrzej jej nie pomaga w niczym, czasem tylko dzieciakami się zajmie... Ale co mnie to obchodzi?? Jego brat ma własną rodzinę i niech u nich będzie jak chce, a my mamy swój dom i swoje życie.
Cherry, coś poszło nie tak. Nie tylko teraz w twoim małżeństwie. Kiedyś wcześniej zdaje się, że nikt nie nauczył ciebie, że powinnaś się troszczyć o siebie, że miłość to wzajemność. Jeśli sama nie będziesz szanować siebie to inni też nie będą ciebie szanować. Jeśli nie będziesz potrafiła stawiać granic, to ludzie będą mogli robić z tobą wszystko, wmówić ci wszystko i wymagać od ciebie rzeczy, z którymi tobie nie jest po drodze.
Im więcej szczegółów z twojego małżeńskiego życia ujawniasz, tym wyraźniej widać, jaka jest w tobie wielka potrzeba udowodnienia sobie, że na miłość musisz zasłużyć. Twój mąż porównuje ciebie do szwagierki a ty zamiast stanowczo zaprotestować to walczysz żeby sprostać wymaganiom i standardom, które NIE TY LECZ TWÓJ MĄŻ uważa za optymalne. To nie twój mąż ma problem, ale ty. I to jest smutne, jak pisała Wielokropek.
32 2017-03-02 15:13:08 Ostatnio edytowany przez On-WuWuA-83 (2017-03-02 15:14:47)
Jego to już nikt nie zmieni, facet ze "starej szkoły" gdzie to matki ogarniały cały "domowy bajzel" mimo, ze pracowały też zawodowo i dlatego nie jest mocno przyzwyczajony aby wynieść śmieci od razu itp itd. Chociaż z tymi portkami to na prawdę przesadza ![]()
Co do zakupów nie dziwię mu się, że nie chce jeździć. Nie ma nic gorszego od tego jak jedziesz po mleko i masło z kobietą a ta jeszcze dodatkowo przegląda jakieś "szmaty" i gary
![]()
Czy zawsze Ci to przeszkadzało i nic nie mówiłaś czy dopiero teraz zaczęło?
Jego to już nikt nie zmieni, facet ze "starej szkoły" gdzie to matki ogarniały cały "domowy bajzel" mimo, ze pracowały też zawodowo i dlatego nie jest mocno przyzwyczajony aby wynieść śmieci od razu itp itd. Chociaż z tymi portkami to na prawdę przesadza
Co do zakupów nie dziwię mu się, że nie chce jeździć. Nie ma nic gorszego od tego jak jedziesz po mleko i masło z kobietą a ta jeszcze dodatkowo przegląda jakieś "szmaty" i gary![]()
Jeździ raz na tydzień na zakupy, więc zakładam, że są to większe zakupy, gdzie w torbie jest nie tylko mleko i masło. Zapewne nie jest to jedna torba... A mąż się nie pohańbi pomocą, bo kto będzie kompa odpalał... W dodatku Monika jeździ sama, a to załatwia wszystko. Na moje oko wytwór mężczyznopodobny.
Czy zawsze Ci to przeszkadzało i nic nie mówiłaś czy dopiero teraz zaczęło?
Teraz się zaczęło, bo mąż stwierdził, że o niego nie dba...
Nie masz tam w okolicy jakieś sensownego mężczyzny, który mógłby stanowić przeciwwagę dla przykładu żelaznej Moniki i memłowatego Andrzejka?
Zresztą nawet by mi się nie chciało dyskutować. Skończ z gosposiowaniem.
przykładów przeciwnych do sytuacji w małżeństwie Moniki i Andrzejka jest wiele, z resztą przy każdej okazji kiedy mnie do niej porównuje, mówię mu, że nie jestem Moniką. Poza tym od kiedy to ja mam tylko stać przy garach i sprzątać, a on ma leżeć i pachnieć? Jestem bardzo ciekawa co mi mój mąż wymyśli jak spytam go w jaki sposób chce, bym jeszcze o niego dbała.
Jeśli nie będziesz potrafiła stawiać granic, to ludzie będą mogli robić z tobą wszystko, wmówić ci wszystko i wymagać od ciebie rzeczy, z którymi tobie nie jest po drodze.
Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na to, co pisałam powyżej: nie wyręczam męża w jego obowiązkach, tak jak robiła to jego mama. Niestety on ma do mnie pretensje o to, że np nie wyniosę śmieci (co jest na jego liście zadań), chociaż widzę że się przesypują. Kompletnie nie jestem w stanie tego zrozumieć, bo to nie zajmuje całego dnia, tylko minutę. To fakt że jestem trochę mało asertywna, ale nie jest tak, że godzę się na wszystko. Umiem postawić granicę i powiedzieć nie.
Nie staram się też za wszelką cenę spełnić jego wymaganiom, jeśli już nie mam na coś siły lub po prostu mi się nie chce - nie robię tego.
Jestem bardzo ciekawa co mi mój mąż wymyśli jak spytam go w jaki sposób chce, bym jeszcze o niego dbała.
Podejrzewam, że kupno gaci będzie żelaznym punktem programu i koronnym dowodem na to, że nie dbasz ![]()
Co do zakupów nie dziwię mu się, że nie chce jeździć. Nie ma nic gorszego od tego jak jedziesz po mleko i masło z kobietą a ta jeszcze dodatkowo przegląda jakieś "szmaty" i gary
![]()
co sobotę jadę po większe zakupy, takie na cały tydzień, więc nie jest to tylko jedna reklamówka, nierzadko jest ich z kilka. Poza tym zawsze mam spisaną listę, więc idzie raz-dwa, a nie że jeszcze tu pójdę, tam coś oglądnę,sprawdzę promocje w sklepie obok
podczas gdy ja jadę na zakupy, mąż ma za zadanie odkurzyć i umyć podłogi w domu, więc to też nie jest tak że siedzi i pierdzi w stołek
Czy zawsze Ci to przeszkadzało i nic nie mówiłaś czy dopiero teraz zaczęło?
raz już kiedyś mąż coś tam przebąkiwał że się czuje zaniedbany przeze mnie, ale nie rozwodził się potem na ten temat, ja też jakoś go nie podjęłam. Narzekał że ma jakieś tam obowiązki od zawsze, ale teraz to już się wkurzyłam, kiedy stwierdził że nie dbam o niego.
cherry_dance napisał/a:Jestem bardzo ciekawa co mi mój mąż wymyśli jak spytam go w jaki sposób chce, bym jeszcze o niego dbała.
Podejrzewam, że kupno gaci będzie żelaznym punktem programu i koronnym dowodem na to, że nie dbasz
haha całkiem możliwe
pewnie dorzuci do tego że nie sprzątam mu w garderobie (ostatnio już ma taki burdel, że sam nie może się w nim odnaleźć). Szukał w sobotę jakiejś tam swojej bluzy i przerzucając stosy ubrań, na głos powiedział że straszny tu syf. Ja tylko podniosłam wzrok znad książki i powiedziałam że tego nie skomentuję. Jego mina: bezcenna ![]()
39 2017-03-02 15:41:13 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 15:47:28)
Nie wiem czy zwróciłaś uwagę na to, co pisałam powyżej: nie wyręczam męża w jego obowiązkach, tak jak robiła to jego mama.
Tak, Cherry, zwróciłam na to uwagę, ale jak to ma się do tego:
Nie wiem jak mam jeszcze pokazać mu że o niego dbam i interesuję się jego życiem.
Niestety on ma do mnie pretensje o to, że np nie wyniosę śmieci (co jest na jego liście zadań), chociaż widzę że się przesypują. Kompletnie nie jestem w stanie tego zrozumieć, bo to nie zajmuje całego dnia, tylko minutę. To fakt że jestem trochę mało asertywna, ale nie jest tak, że godzę się na wszystko. Umiem postawić granicę i powiedzieć nie.
Ty nie rozumiesz jego zachowania jak opisałaś powyżej, a on nie rozumie twojego zachowania, bo przecież w jego percepcji rzeczywistości żona to jest takie "urządzenie", które go obsługuje. Tak było w jego rodzinnym domu, tak jest w domu jego szwagierki i tak ma być w jego domu.
Zatem Cherry, zamiast łudzić się nadzieją, że uda ci się rozwiązać problemy, gdy zmienisz swojego męża, przyjmij do wiadomości - nie bez bólu rzecz jasna - że jedyną osobą, którą moszesz zmienić jesteś ty sama.
Lepiej zrezygnować z projektu zmieniania innych, nakłaniania ich, żeby na nas reagowali, by uznali to, co dla nas ważne za słuszne, by nas usłyszeli i zrozumieli. Można co najwyżej samemu reagować na innych, uznać za słuszne to, co dla innych jest ważne, słuchać i rozumieć to, co nam przekazują.
Jego to już nikt nie zmieni, facet ze "starej szkoły" gdzie to matki ogarniały cały "domowy bajzel" mimo, ze pracowały też zawodowo i dlatego nie jest mocno przyzwyczajony aby wynieść śmieci od razu itp itd. Chociaż z tymi portkami to na prawdę przesadza
Co do zakupów nie dziwię mu się, że nie chce jeździć. Nie ma nic gorszego od tego jak jedziesz po mleko i masło z kobietą a ta jeszcze dodatkowo przegląda jakieś "szmaty" i gary![]()
Albo jak facet wysłany do Media M po czajnik przegląda gry komputerowe czy jakieś inne sprzęty ![]()
co sobotę jadę po większe zakupy, takie na cały tydzień, więc nie jest to tylko jedna reklamówka, nierzadko jest ich z kilka. Poza tym zawsze mam spisaną listę, więc idzie raz-dwa, a nie że jeszcze tu pójdę, tam coś oglądnę,sprawdzę promocje w sklepie obok
Wiem jakie to są zakupy raz na tydzień bo nie raz brałem udział w takowych w formie kierowcy i tragarza, "bankomatem" był ktoś inny na szczęście
Bólu nie ma ale nie wieżę, że kobieta nie spojrzy na coś co nie jest masłem ani serem żółtym, najgorzej jak się zatrzyma i będzie myśleć czy to jest fajne, czy sie przyda ehehehe. Padaczki dostawałem zawsze
Dlatego ja się nie dziwię temu facetowi. Oooo albo jak ci jeszcze powie w czasie gdy prowadzisz, jadąc na te zakupy lub wracajac, że za szybko jedziesz albo - uważaj na to lub na tamto ale to ty masz prawo jazdy lub po prostu sporo lepiej ogarniasz prowadzenie od tej kobiety. Krew zalewa w takich sytuacjach hihihi ![]()
On-WuWuA-83 napisał/a:Jego to już nikt nie zmieni, facet ze "starej szkoły" gdzie to matki ogarniały cały "domowy bajzel" mimo, ze pracowały też zawodowo i dlatego nie jest mocno przyzwyczajony aby wynieść śmieci od razu itp itd. Chociaż z tymi portkami to na prawdę przesadza
Co do zakupów nie dziwię mu się, że nie chce jeździć. Nie ma nic gorszego od tego jak jedziesz po mleko i masło z kobietą a ta jeszcze dodatkowo przegląda jakieś "szmaty" i gary![]()
Albo jak facet wysłany do Media M po czajnik przegląda gry komputerowe czy jakieś inne sprzęty
Jemu wolno
![]()
42 2017-03-02 15:56:41 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2017-03-02 16:00:37)
Cherry dance dlaczego weszłaś w rolę jego matki? Gdzieś tam się buntujesz, czegoś nie zrobisz, ale suma sumarum - upierzesz, posprzątasz, ugotujesz, a synek wieczorem ma czas i gra w gierki
Dlaczego razem wtedy tego nie zrobicie? Może jak wyjdziesz z roli matki, a staniesz się partnerką, to mąż wtedy zacznie Cię traktować jak żonę, którą szanuje.
Radzę Ci już dziś z nim poważnie porozmawiać, przestać traktować jak niepełnosprawnego i także zacząć wymagać, tego czego kobieta - żona może wymagać od męża.
P.S co z tego że mąż chodzi w przetartych ubraniach? on się będzie wstydził.
Moja teściowa uparcie nadal kupuje mężowi skarpetki i majtusie żeby synek miał schludną bieliznę, usiłując mnie także do tego zmusić. Raz jej powiedziałam, że synek ma prawie 30 lat i jak będzie miał dziurawe majtki a nie kupi nowych - jego problem. To samo powiedziałam mężowi.
Trzeba dbać o siebie nawzajem - nie mówię, żeby czegoś nie kupować, ale Ty zrobiłaś z siebie gosposie. A pamiętaj, że one z czasem stają się mało atrakcyjne, sfrustrowane, przeładowane obowiązkami i mężowie często od nich uciekają (paradoks)..
Ja mam taką propozycję, żeby mąż cherry_dance kupował sobie ubrania przez internet...
44 2017-03-02 16:15:04 Ostatnio edytowany przez cherry_dance (2017-03-02 16:18:13)
Cherry dance dlaczego weszłaś w rolę jego matki? Gdzieś tam się buntujesz, czegoś nie zrobisz, ale suma sumarum - upierzesz, posprzątasz, ugotujesz, a synek wieczorem ma czas i gra w gierki
Dlaczego razem wtedy tego nie zrobicie? Może jak wyjdziesz z roli matki, a staniesz się partnerką, to mąż wtedy zacznie Cię traktować jak żonę, którą szanuje.
na początku małżeństwa wiadomo, chciałam żeby było super, więc mojego męża rozpieszczałam: obiadki, deserki, kolacyjki, robiłam mu śniadania do pracy. Z czasem obowiązków w domu przybywało, a ja czasu dla siebie nie miałam wcale, albo miałam go bardzo mało. A przecież też potrzebowałam odpocząć. Mąż wieczorem był pełen energii i dziwił mi się dlaczego jestem taka zmęczona... Więc zaczęłam z nim rozmowę i powiedziałam że musi przejąć kilka rzeczy żeby mnie odciążyć. Strasznie kręcił nosem i było mu to nie w smak, ale nie miał wyjścia. Niestety teraz to wygląda tak, że muszę mu przypominać żeby zrobił to czy tamto... Jak będę z nim rozmawiać to chyba rozpiszę co ma robić w jakie dni i powieszę mu to koło biurka, bo męczy mnie ciągłe myślenie o wszystkim i za niego. Ja w domu byłam nauczona, że najpierw obowiązki, a później przyjemności, więc wolę najpierw zrobić to co muszę, bo i tak mnie to nie minie, a potem siąść i odpoczywać. Natomiast mój mąż po obiedzie i spędzonym czasie ze mną siada przed komputerem, a za obowiązki zabiera się potem albo przerzuca je na drugi dzień, bo "ojej, już tak późno???" ![]()
Radzę Ci już dziś z nim poważnie porozmawiać, przestać traktować jak niepełnosprawnego i także zacząć wymagać, tego czego kobieta - żona może wymagać od męża.
tylko jak z nim o tym rozmawiać, jak wytłumaczyć, że to, że jestem kobietą wcale nie oznacza, że mam się zajmować WSZYSTKIM. Wczoraj miał poodkurzać, zrobić sobie śniadanie do pracy i wyczesać psa to zaczął jęczeć że daje mu tyyyyyle rzeczy do zrobienia...
P.S co z tego że mąż chodzi w przetartych ubraniach? on się będzie wstydził.
Moja teściowa uparcie nadal kupuje mężowi skarpetki i majtusie żeby synek miał schludną bieliznę, usiłując mnie także do tego zmusić. Raz jej powiedziałam, że synek ma prawie 30 lat i jak będzie miał dziurawe majtki a nie kupi nowych - jego problem. To samo powiedziałam mężowi.
niestety u mnie jest podobnie, z tym, że teściowa nie kupuje mu bielizny, a koszule, buty i czasem jakieś swetry... I non stop mi mówi że powinnam też robić tak jak ona, bo to wstyd żeby jej synuś miał jedną parę spodni. Powiedziałam jej wtedy wprost, że może ona kupowała mu ubrania i znosiła do domu, a mi po prostu jest szkoda czasu na jeżdżenie po sklepach i wymienianie/zwracanie źle dobranych rozmiarowo ubrań.
Ja mam taką propozycję, żeby mąż cherry_dance kupował sobie ubrania przez internet...
w sumie muszę mu to zaproponować
ciekawa jestem co na to powie
finansowo pewnie nie będzie mu się to opłacało, bo jak przyjdzie co do czego i będzie musiał odsyłać, to wyjdzie drożej niż jakby pojechał do sklepu i kupił na miejscu ![]()
46 2017-03-02 16:35:01 Ostatnio edytowany przez Ela210 (2017-03-02 16:35:33)
A dlaczego to Ty miałaś wymieniać te ubrania, a nie on sam? Rywalizujesz z teściową kto jest lepsza mamą? U mnie każdy poranek u teściowej zaczynał się od obgadywania mnie do męża, dlaczego nie robię mu śniadania- w domu teściowej- gdzie przecież on był bardziej u siebie niż ja!. Wykorzenienie przyzwyczajeń z domu jest trudne jest trudne jak diabli..
chomik9911 napisał/a:Cherry dance dlaczego weszłaś w rolę jego matki? Gdzieś tam się buntujesz, czegoś nie zrobisz, ale suma sumarum - upierzesz, posprzątasz, ugotujesz, a synek wieczorem ma czas i gra w gierki
Dlaczego razem wtedy tego nie zrobicie? Może jak wyjdziesz z roli matki, a staniesz się partnerką, to mąż wtedy zacznie Cię traktować jak żonę, którą szanuje.
na początku małżeństwa wiadomo, chciałam żeby było super, więc mojego męża rozpieszczałam: obiadki, deserki, kolacyjki, robiłam mu śniadania do pracy. Z czasem obowiązków w domu przybywało, a ja czasu dla siebie nie miałam wcale, albo miałam go bardzo mało. A przecież też potrzebowałam odpocząć. Mąż wieczorem był pełen energii i dziwił mi się dlaczego jestem taka zmęczona... Więc zaczęłam z nim rozmowę i powiedziałam że musi przejąć kilka rzeczy żeby mnie odciążyć. Strasznie kręcił nosem i było mu to nie w smak, ale nie miał wyjścia. Niestety teraz to wygląda tak, że muszę mu przypominać żeby zrobił to czy tamto... Jak będę z nim rozmawiać to chyba rozpiszę co ma robić w jakie dni i powieszę mu to koło biurka, bo męczy mnie ciągłe myślenie o wszystkim i za niego. Ja w domu byłam nauczona, że najpierw obowiązki, a później przyjemności, więc wolę najpierw zrobić to co muszę, bo i tak mnie to nie minie, a potem siąść i odpoczywać. Natomiast mój mąż po obiedzie i spędzonym czasie ze mną siada przed komputerem, a za obowiązki zabiera się potem albo przerzuca je na drugi dzień, bo "ojej, już tak późno???"
chomik9911 napisał/a:Radzę Ci już dziś z nim poważnie porozmawiać, przestać traktować jak niepełnosprawnego i także zacząć wymagać, tego czego kobieta - żona może wymagać od męża.
tylko jak z nim o tym rozmawiać, jak wytłumaczyć, że to, że jestem kobietą wcale nie oznacza, że mam się zajmować WSZYSTKIM. Wczoraj miał poodkurzać, zrobić sobie śniadanie do pracy i wyczesać psa to zaczął jęczeć że daje mu tyyyyyle rzeczy do zrobienia...
chomik9911 napisał/a:P.S co z tego że mąż chodzi w przetartych ubraniach? on się będzie wstydził.
Moja teściowa uparcie nadal kupuje mężowi skarpetki i majtusie żeby synek miał schludną bieliznę, usiłując mnie także do tego zmusić. Raz jej powiedziałam, że synek ma prawie 30 lat i jak będzie miał dziurawe majtki a nie kupi nowych - jego problem. To samo powiedziałam mężowi.
niestety u mnie jest podobnie, z tym, że teściowa nie kupuje mu bielizny, a koszule, buty i czasem jakieś swetry... I non stop mi mówi że powinnam też robić tak jak ona, bo to wstyd żeby jej synuś miał jedną parę spodni. Powiedziałam jej wtedy wprost, że może ona kupowała mu ubrania i znosiła do domu, a mi po prostu jest szkoda czasu na jeżdżenie po sklepach i wymienianie/zwracanie źle dobranych rozmiarowo ubrań.
Wiesz dobra dziewczyna z Ciebie, to się czuje z Twoich postów. Ty jesteś obowiązkowa i być może ciężko Ci będzie to zrobić.. ale uważam, że robienie wykładów dorosłemu facetowi jest trochę żenujące , więc ja bym przestała robić cokolwiek, serio. Ewentualnie uprała, umyła tylko po sobie. Na jego pytanie dlaczego, wytłumaczysz wtedy, że błędem Twoim było to, że wzięłaś na siebie zbyt dużo obowiązków, w tym męza dzieciaka i oczekujesz, że on sobie przemyśli co to znaczy partnerstwo i dorośnie. Jest zdziwiony, bo nagle zaczęłaś wymagać, niestety tu był Twój błąd.. dobra żona i matka to nie ta latająca ze ścierą bohaterką co do północka "ogarnia" dom i niańczy męża traktując jak niepełnosprawnego, padając na twarz ze zmęczenia. Dla mnie dobra żona i mama to uśmiechnięta dziewczyna, która ma czas dla siebie, jest dowartościowana, w domu zrelaksowana, mająca swoje sprawy nie tylko te związane z domem - po prostu zadowolona z życia kobieta, która w wolnym czasie może i sprzątnie łazienkę, ale i spędzi wieczór z mężem w kinie, na kolacji czy u znajomych. Obowiązki oczywiście - na pół z mężem, możecie się umówić np . na 2 dni w tyg w których wspólnie sprzątacie, w weekend zakupy przez 2 h, jak Ty pierzesz - on wywiesza, Ty gotujesz, on myje - i tak na odwrót. Po obiedzie zostaw mu naczynia, a Ty idż się połóż.
(...) Jak będę z nim rozmawiać to chyba rozpiszę co ma robić w jakie dni i powieszę mu to koło biurka, bo męczy mnie ciągłe myślenie o wszystkim i za niego. (...)
Czyli w dalszym ciągu z 'bycia mamusią' nie chcesz zrezygnować. W dalszym ciągu uważasz go za niezbyt mądrego człowieka, któremu trudno pamiętać o prostych sprawach. Dlaczego jednak zdecydowałaś się poślubić taką 'ofiarę losu'? (To pytanie retoryczne.)
(...) tylko jak z nim o tym rozmawiać, jak wytłumaczyć, że to, że jestem kobietą wcale nie oznacza, że mam się zajmować WSZYSTKIM. Wczoraj miał poodkurzać, zrobić sobie śniadanie do pracy i wyczesać psa to zaczął jęczeć że daje mu tyyyyyle rzeczy do zrobienia...
(...)
Ty nie z nim rozmawiaj, tylko z sobą i sobie samej wytłumacz, że jesteś żoną nie zaś osobą do bezpłatnego świadczenia rozmaitych usług. Odzyskaj w swoich oczach szacunek do samej siebie, a być może odzyskasz szacunek w oczach męża. On traktuje Ciebie tak, jak Ty siebie i jak na to jemu pozwalasz.
A dlaczego to Ty miałaś wymieniać te ubrania, a nie on sam? Rywalizujesz z teściową kto jest lepsza mamą? Wykorzenienie przyzwyczajeń z domu jest trudne jest trudne jak diabli..
Chodzi o to, że ja mężowi mogę kupić bieliznę, jakieś koszulki czy w ostateczności bluzę, ale jeśli chodzi o spodnie, to nie ma takiej możliwości, bo w sklepie mi się może wydawać że będą dobre, a potem on przymierzy w domu i okaże się że np w pasie są dobre, ale w udach za ciasne i trzeba będzie zwracać/wymieniać. I nie kto inny jak ja bym musiała do tego sklepu iść. Jestem w stanie zrozumieć że nienawidzi chodzić po sklepach w poszukiwaniu ubrań, dlatego nie ciągnę go ze sobą do galerii handlowych, ale raz na pół roku mógłby przecierpieć tą godzinkę i iść po te spodnie...
Niestety walczę z jego przyzwyczajeniami ale póki co niewiele ruszyło do przodu...
50 2017-03-02 16:58:48 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-03-02 17:20:44)
Cherry, i nie ruszy, dopoki Ty nie dasz mezowi jasno do zrozumienia, ze jego portki/ skarpety/ podkoszulki/ majty to jego prywatna sprawa. Przestan dawac sie wciagac w rozmowy o tym jak mu sie spodnie przecieraja. Przecieraja sie, sa stare, to niech pojdzie i sam cos z tym zrobi.
Co do podzialu obowiazkow, a wlasciwie tego, ze robisz na drugim etacie w domu jako gosposia, to dla mnie jest to kompletnie niezrozumiale. Czy Twoj maz nie ma sprawnych rak??? Nie widzi jak naczynia sa w zlewie? Nie potrafi wlaczyc odkurzacza? Nie wie co to jest mop? Nie chce sie chwycic scierki, to niech zyje w syfie. Moze wtedy zrozumie, ze w domu nic sie nie robi za pomoca czarodziejskiej rozdzki, a jego zona nie jest jego sprzataczka ani kucharka.
Nie jestes od wychowywania meza- to nie jest dziecko. On musi byc postawiony przed faktem dokonanym: narobisz bajzlu, nie zadbasz o wlasne ciuchy, nie kupisz zarcia do lodowki, to PONIESIESZ KONSEKWENCJE, jak w doroslym zyciu.
Wiesz dobra dziewczyna z Ciebie, to się czuje z Twoich postów. Ty jesteś obowiązkowa i być może ciężko Ci będzie to zrobić.. ale uważam, że robienie wykładów dorosłemu facetowi jest trochę żenujące , więc ja bym przestała robić cokolwiek, serio. Ewentualnie uprała, umyła tylko po sobie. Na jego pytanie dlaczego, wytłumaczysz wtedy, że błędem Twoim było to, że wzięłaś na siebie zbyt dużo obowiązków, w tym męza dzieciaka i oczekujesz, że on sobie przemyśli co to znaczy partnerstwo i dorośnie. Jest zdziwiony, bo nagle zaczęłaś wymagać, niestety tu był Twój błąd.. dobra żona i matka to nie ta latająca ze ścierą bohaterką co do północka "ogarnia" dom i niańczy męża traktując jak niepełnosprawnego, padając na twarz ze zmęczenia. Obowiązki oczywiście - na pół z mężem, możecie się umówić np . na 2 dni w tyg w których wspólnie sprzątacie, w weekend zakupy przez 2 h, jak Ty pierzesz - on wywiesza, Ty gotujesz, on myje - i tak na odwrót. Po obiedzie zostaw mu naczynia, a Ty idż się połóż.
zgadzam się z Tobą. Bardzo ciężko byłoby mi nic nie robić albo sprzątać czy prać tylko po sobie... Ogólnie starałam mu się wytłumaczyć że obowiązki to nie jest coś, co mam wykonywać tylko ja. Ale on oczywiście nie da sobie przegadać. Tak było u niego w domu rodzinnym że mama zajmowała się wszystkim i on był przekonany, że u nas też tak będzie. Przed ślubem dobrze wiedział czego się spodziewać, to nie było tak, że nagle po weselu wyszło, że zarówno ja jak i on będziemy mieć obowiązki.
Często jestem zmęczona po całym dniu i nawet kiedy chcę wieczorem zrobić coś dla siebie to nie mam na to siły ani już nieraz czasu. Nie chcę mężowi prawić morałów, bo to nic nie da, nie chcę też żeby poczuł się przeze mnie "zaatakowany" kiedy będę z nim rozmawiać. Po prostu chciałabym z nim na spokojnie porozmawiać, bez nerwów i dowiedzieć się czego on oczekuje ode mnie i powiedzieć też czego ja bym chciała.
dobra żona i mama to uśmiechnięta dziewczyna, która ma czas dla siebie, jest dowartościowana, w domu zrelaksowana, mająca swoje sprawy nie tylko te związane z domem - po prostu zadowolona z życia kobieta, która w wolnym czasie może i sprzątnie łazienkę, ale i spędzi wieczór z mężem w kinie, na kolacji czy u znajomych.
tu muszę się zgodzić z Twoją wizją, chciałabym żeby u mnie tak to wyglądało, żebym nie musiała mężowi co rusz przypominać co ma zrobić. Bo denerwuje to mnie (powtarzanie po 3 razy), jak i jego (wkurza go ze zrzędzę, zamiast zrobić to za niego- niedoczekanie!!!) ![]()
52 2017-03-02 17:20:11 Ostatnio edytowany przez chomik9911 (2017-03-02 17:29:20)
Mówisz, że chcesz męża zmienić - Ty zmień siebie. Rozsądna z Ciebie dziewczyna, widzisz co jest nie tak, dosyć czasu na gadanie które nie przynosi rezultatów. Wykorzystaj to co Ci podpowiadamy, przestań to wszystko robić, a być może za jakiś czas przekonasz się , że masz faceta w domu a nie wiecznego chłopca. Widzisz - wyprowadził się z domu po ślubie, a nic się nie zmieniło, rola męża nie dodała mu obowiązków - co jest błędem. Widzisz już że bycie perfekcyjną panią domu nie popłaca - Twój mąż tego nie zauważa i twierdzi, że go zaniedbujesz. Może zamiast wieczoru ze ścierą czy odkurzaczem zafunduj sobie wieczór w wannie, po którym zafundujecie sobie sex pół nocny
przynajmniej się zrelaksujesz, poczujesz się piękna, wypoczęta. Po co to robisz?
jak parę dni będzie brudno świat się nie zawali. Wyjdź z roli matrony, proszę Cię, bo za rok będzie wpis o tym jak w Twoim domu są same awantury, Ty jesteś przemęczona na skraju, a mąż to nerd komputerowy odwiedzający same strony porno. Przestań go niańczyć, umów się z koleżankami na wieczór, pójdź na fitness, basen, wyjźcie z mężem na kolację i te gary niech czekają aż on ruszy swoje litery i włoży je do zmywarki (boziu tylko wstawi zmywarkę..). Boisz się, że jak Ty posprzątasz to będzie lepiej niz jak on to zrobi?
A i naprawdę nie musisz mężowi truć tyłka i przypominać, sama źle się czujesz w tej roli. Jak to zrozumiesz, to myślę że wszystko pójdzie ku dobremu i się zmieni - w Twojej głowie a wtedy czas dla Ciebie i Twój komfort psychiczny nareszcie staną się dla Ciebie ważne. Szczęśliwy dom to nie podłogi wypolerowane na połysk czy kupowanie majtek mężowi. To coś więcej.
Chomik, problem tu polega na tym, ze Cherry rozumie dbanie o meza jako zalatwianie WSZYSTKIEGO za niego. A jak juz zipie z przepracowania, na ostatnich nogach, to robi mu wymowki, strofuje i wychowuje i dziwi sie, ze maz sie kokoci jak mu zwroci uwage. No, przyzwyczail sie, ze w domu zoncia podciera mu tylek tak jak robila to mamusia i robi wielkie oczy, ze cokolwiek sie od niego wymaga.
Jedynym rozwiazaniem jest totalne przestanie robienia za meza rzeczy, ktore kazdy dorosly czlowiek powinien sam robic.
Chomik, problem tu polega na tym, ze Cherry rozumie dbanie o meza jako zalatwianie WSZYSTKIEGO za niego. A jak juz zipie z przepracowania, na ostatnich nogach, to robi mu wymowki, strofuje i wychowuje i dziwi sie, ze maz sie kokoci jak mu zwroci uwage. No, przyzwyczail sie, ze w domu zoncia podciera mu tylek tak jak robila to mamusia i robi wielkie oczy, ze cokolwiek sie od niego wymaga.
Jedynym rozwiazaniem jest totalne przestanie robienia za meza rzeczy, ktore kazdy dorosly czlowiek powinien sam robic.
Beyond dokładnie się z Tobą zgadzam. Wiele kobiet niestety popełnia ten błąd..
55 2017-03-02 17:49:55 Ostatnio edytowany przez Beyondblackie (2017-03-02 17:51:22)
Chomik, ja spedzam wieksza czesc czasu w domu, bo z domu pracuje. Gotuje obiady i ogarniam dom na porzadku dziennym, ale w soboty zakupy zawsze robimy razem i razem myjemy lazienke i sprzatamy. Misiek zajmuje sie tez ogrodkiem i zabiera psa w weekendy na dluzsze spacery w lesie.
To wszystko robi facet, ktory pracuje na odpowiedzialnym stanowisku, ktory z domu wychodzi o 7 rano, a wraca o 7 wieczorem, czesto tez muszac isc na spotkania biznesowe po pracy. Moglby mi powiedziec, ze jest tak zmeczony, ze tylko sobie poklika na kompie...ale nigdy tego nie robi. Bo rozumie, ze dom jest NASZ.
U nas jest tak samo. Ja teraz jestem na macierzyńskim, a mąż w pracy tak jak Twój mniej więcej. Gotuję ja przyznaję, ale on zajmuje się ze mną na równi dzieckiem, wstaje do małego w nocy, sprząta na tygodniu i w weekend, zmywa naczynia wyłącznie on, pranie robi tak samo jak ja i na zakupy przeważnie on jeździ po pracy.. naprawdę nikt nikomu łaski nie robi, bo to tak jak mówisz- NASZ dom i rodzina.
U nas jest tak samo. Ja teraz jestem na macierzyńskim, a mąż w pracy tak jak Twój mniej więcej. Gotuję ja przyznaję, ale on zajmuje się ze mną na równi dzieckiem, wstaje do małego w nocy, sprząta na tygodniu i w weekend, zmywa naczynia wyłącznie on, pranie robi tak samo jak ja i na zakupy przeważnie on jeździ po pracy.. naprawdę nikt nikomu łaski nie robi, bo to tak jak mówisz- NASZ dom i rodzina.
No bo tak to powinno wygladac. Dom to nie jest hotel, w ktorym zona robi za pokojowke, kucharke, recepcje i pania do towarzystwa. To powinna byc wspolnota malzonkow/ partnerow.
A juz o kupowaniu ciuchow facetowi to nie chce sie rozgledzic (WTF???). Na serio, maz Cherry nie moze poswiecic 5 min by wejsc do sklepu i wrzucic dokoszyka pare gaci? Chyba wie ile ma centymetrow w pasie czy tam jaki ma rozmiar, umie w razie czego wejsc do przebieralni i wciagnac te gacie na doopsko? Tak sie pytam retorycznie, bo przed oczami jawi mi sie trzylatek, ktory nie wie, ktora noge do jakiej nogawki wlozyc...
moj eks psychol uwazal, ze mezczyzna jest wizytowka kobiety, wiec żeby sie wstydzic, ze jest fleja,powinnam go ubierac - czyli zaprowadzic do sklepu, wybrac ciuchy do przymierzenia, a potem powiedzieć co ma kupic
facet lat 50
jak to pierwszy raz uslyszalam,to myslalam,ze padne ze smiechu. myslalam, ze sobie zarty robi, ale on to mówił calkiem na powaznie.
wiec sa takie egzemplarze
59 2017-03-02 19:04:24 Ostatnio edytowany przez santapietruszka (2017-03-02 19:04:49)
moj eks psychol uwazal, ze mezczyzna jest wizytowka kobiety, wiec żeby sie wstydzic, ze jest fleja,powinnam go ubierac - czyli zaprowadzic do sklepu, wybrac ciuchy do przymierzenia, a potem powiedzieć co ma kupic
![]()
facet lat 50
jak to pierwszy raz uslyszalam,to myslalam,ze padne ze smiechu. myslalam, ze sobie zarty robi, ale on to mówił calkiem na powaznie.wiec sa takie egzemplarze
Mnie nawet była teściowa zrobiła kiedyś awanturę, jak się jej eksiu poskarżył, że kupiłam sobie kieckę na wesele, a on biedak paska do spodni na to wesele nie ma ![]()
Wow, mialyscie hardcory ![]()
Mnie sie to po prostu w glowie nie miesci. Jasne, czasem jak cos fajnego zobacze, to ryzykuje i Miskowi kupie (jak sie mu nie spodoba, to ma paragon i moze zwrocic lub wymienic), a czasem on sie mnie na zakupach zapyta czy dobrze w czyms wyglada, ale nie wyobrazam sobie latania za jego PRYWATNA garderoba. Z jakiego powodu mialabym to niby robic? Ani ze mnie garderobiana ani personalny asystant- nikt mi nie placi za uslugi personalnego stylisty i shoppera. Tym bardziej nie jestem mama przedszkolaka.
Tak se mysle, ze niezle porabane rodziny musieli miec co poniektorzy panowie.
61 2017-03-02 19:54:55 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 20:01:09)
Z drugiej strony tak sobie myślę, że przecież mąż Cherry wychowywał się w rodzinie bez ojca i nie miał wzorca relacji między kobietą a mężczyzną. Być może on po prostu nie wie, że może być inaczej a rodzina wg niego to układ, w którym to kobieta obsługuje mężczyznę zamiast wwzajemnej wymiany nie tylko emocjonalnej troski pomiędzy członkami rodziny ![]()
Edit: przeczytałam też drugi wątek autorki (o teściowej) i mam w ogóle słabe zdanie o jej mężu jako mężczyźnie - to raczej dzieciuch, który wymaga opieki niż dorosły do dojrzałej relacji człowiek.
Moze i mial taka a nie inna rodzine, ale w koncu ma prawie trzydziestke na karku i chyba slepy nie jest na to, ze to nie jest jedyny model. U mnie rola taty ograniczala sie do pojscia do pracy i wrzaskow dlaczego wszystko nie jest mu podstawione pod nos, a jakos nie uwazam, ze powinnam traktowac mojego faceta jak pana na wlosciach.
Prawda jest taka, ze mezowi Cherry jest wygodnie i ryje glupa przed nia, ze on niby nic nie rozumie. Kuma, kuma, bez problemu, tylko raczkow nie chce mu sie pobrudzic. A jak ona jeszcze uwaza, ze jej obowiazkiem jest jego kompleksowa obsluga, to nie ma sie co dziwic, ze jest jak jest.
63 2017-03-02 20:08:01 Ostatnio edytowany przez summerka88 (2017-03-02 20:15:13)
Moze i mial taka a nie inna rodzine, ale w koncu ma prawie trzydziestke na karku i chyba slepy nie jest na to, ze to nie jest jedyny model. U mnie rola taty ograniczala sie do pojscia do pracy i wrzaskow dlaczego wszystko nie jest mu podstawione pod nos, a jakos nie uwazam, ze powinnam traktowac mojego faceta jak pana na wlosciach.
Prawda jest taka, ze mezowi Cherry jest wygodnie i ryje glupa przed nia, ze on niby nic nie rozumie. Kuma, kuma, bez problemu, tylko raczkow nie chce mu sie pobrudzic. A jak ona jeszcze uwaza, ze jej obowiazkiem jest jego kompleksowa obsluga, to nie ma sie co dziwic, ze jest jak jest.
A nie uważasz, że nic się nie dzieje bez powodu? Przecież on nie wybrał Cherry na żonę przypadkowo. Oni się dobrze dopasowali. Ona ma dużą potrzebę (bez wnikania głębiej w przyczyny) do zasuwania. Przecież sama jest dorosła a wpakowała się w związek, gdzie pełni rolę praczki, sprzątaczki, kucharki a mężuś i tak kręci nosem, bo mu majtek wystarczająco często nie kupuje ![]()
W jednej z moich ulubionych książek Wojciszke pisze o pułapce dobroczynności, czyli sytuacji, w której partner wraz z upływem czasu przestaje dostrzegać dobre uczynki partnera, ktore on stale wykonuje (pranie, gotowanie, sprzątanie, robienie zakupów) i traktuje je jako coś oczywistego.
_v_ napisał/a:moj eks psychol uwazal, ze mezczyzna jest wizytowka kobiety, wiec żeby sie wstydzic, ze jest fleja,powinnam go ubierac - czyli zaprowadzic do sklepu, wybrac ciuchy do przymierzenia, a potem powiedzieć co ma kupic
![]()
facet lat 50
jak to pierwszy raz uslyszalam,to myslalam,ze padne ze smiechu. myslalam, ze sobie zarty robi, ale on to mówił calkiem na powaznie.wiec sa takie egzemplarze
Mnie nawet była teściowa zrobiła kiedyś awanturę, jak się jej eksiu poskarżył, że kupiłam sobie kieckę na wesele, a on biedak paska do spodni na to wesele nie ma
dzizas, dopiero teraz zauważyłam,że nie po polsku napisałam - tak to jest jak sie pisze w biegu ![]()
a wracając do merituma (jak mawiała moja pierwsza miłość) też uważam, że pan świetnie kuma w czym rzecz.
Z drugiej strony tak sobie myślę, że przecież mąż Cherry wychowywał się w rodzinie bez ojca i nie miał wzorca relacji między kobietą a mężczyzną. Być może on po prostu nie wie, że może być inaczej a rodzina wg niego to układ, w którym to kobieta obsługuje mężczyznę zamiast wwzajemnej wymiany nie tylko emocjonalnej troski pomiędzy członkami rodziny
Edit: przeczytałam też drugi wątek autorki (o teściowej) i mam w ogóle słabe zdanie o jej mężu jako mężczyźnie - to raczej dzieciuch, który wymaga opieki niż dorosły do dojrzałej relacji człowiek.
No i D..pa.. Załóżmy, że autorka zbuntuje się przeciwko mamuśkowaniu, co powinna zrobić- bo u niej to wyjątkowo skrajny przypadek- będzie miała na pieńku i z męzem, który zrobi wielkie oczy i z teściową. Nie wiem czy tesciowa mieszka blisko, jesli tak współczuję. ale nawet jeśli daleko, od czego sa telefony. Ja miałam takie codziennie z narzekaniem jak mogę być taka złą żoną dla synka. Latami odbijam lkażdy bastion- kupowanie a raczej niekupowanie gaci było pierwszym zwyciestwem- całkowite odcięcie się od garderoby dorosłego Miśka ostatnim. Tesciowa wydzwaniała po rodzinie w całej Polsce, jak go zaniedbuję. Może sposób wrzucenia na głeboką wodę jest szybszy- ale on się utopi z wielkimi ze zdziwienia oczami.A może ocknie?
Ale jeżeli nie prace domowe miał na myśli mówiąc o zaniedbywaniu przez żonę lepiej dowiedzieć się tego teraz, a nie za 3 lata.