netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

Zostawił mnie...

37 odpowiedzi8 764 wyświetleniazałożony przez karmelitabosy, 05.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 38 ]

1

Temat: Zostawił mnie...

Witajcie, potrzebuję trzeźwej oceny sytuacji. Zostawił mnie człowiek, który jak mi si wydawało będzie już na mojej pokomplikowanej drodze życia tym już ostatnim.  chyba sama sobie na to zasłużyłam, chyba nawet na pewno. Potrzebuje opinii kogoś z boku czy błagać o wybaczenie, czy dać mu spokój i już dłużej go sobą nie męczyć? aktualnie jestem na tym drugim etapie od tygodnia.
A więc sytuacja ma się tak, facet jest po rozwodzie po zdradach kobiety z 4 letnim synem.
To on zabiegał o naszą znajomość i związek mimo, iż bała się iż sobie z tym wszystkim nie poradzę. Problem w tym, ze udało mu się mnie w nim rozkochać, co nie było trudne bo to fantastyczny człowiek. Ma oczywiście swoje wady. Ale Kocham go z całego serca. Różnie rodziłam sobie z jego sytuacją rodzinną. Wiele musiałam się nauczyć.Wynikało z tego trochę moich fochów, ale szybko je sobie tłumaczyłam i zawsze przepraszałam dochodząc do wniosku, że super ze jest zaangażowanym ojcem. Od razu powiem, że nigdy nie stawałam pomiędzy nim a synem, żeby była jasność, chodziło zawsze o jakieś szczegóły wokół tego jego życia. Nigdy mojej fochy nie dotyczyły tego, że on się spotyka z dzieckiem.
To był przy rozstaniu zarzut numer jeden, że ma wrażenie iż ja sobie z tym nie poradzę (wtedy kiedy ja już zaczęłam sobie w głowie wszystko układać).
Drugi problem, w ciągu roku naszego związku zrobiłam coś strasznego. i to mi się wydaje klu problemu bo on wypomina mi to przy każdej okazji.
Po związku z moim poprzednim facetem, który skończył się prawie tragicznie i upokarzająco dla mnie bo wyszło na to, że miał mnie przez całe 3 lata za nic (Czułam sie po rozstaniu jak ściera) w trakcie tego związku nawiązał ze mną kontakt. Chciałam podreperować swoje zniszczone przez 3 lata poczucie, że ten związek bł niczym. Stracony czas. Pisałam z nim o uczuciach jakie były i o tym że był dla mnie ważny. Kiedy uzyskałam to co chciałam, świadomość ze były cierpi beze mnie, odpuściłam. Urwałam kontakt. Robiłam to bez uczuć, bez chęci spotkania czy sprawdzenia tego w życiu. Kiedy zebrałam się na odwagę, przyznałam sie do wszystkiego obecnemu partnerowi. Pokazałam cała korespondencję. Wiedziałam, że zrobiłam źle. To działo się pare miesięcy temu.
Tak naprawdę to o chyba najbardziej zostało mi wypomniane. że byłam z nim a "flirtowałam" z byłym.
Mo ukochany zostawił mnie miesiąc temu, nie mam juz siły nawet chodzić do pracy, jeść czy w ogóle funkcjonować, ale odpuściłam mu. Nie chce go krzywdzić swoja osobą. Ale nie wiem czy powinnam walczyć. Chce wziąć na siebie i odpowiedzialność za życie w takiej patchworkowej rodzinie i być dla niego oparciem. Nigdy nie pomyślałam w czasie tego związku o innym mężczyźnie. Wiem, że i on mnie kocha, a przynajmniej kochał jeszcze miesiąc temu. Widziałam to w jego oczach. Błagam, pomóżcie doradźcie. Skrytykujcie jak trzeba. Jestem tylko człowiekiem z ogromną traumą życiową bo wiele złego się w nim wydarzyło.

2

Odp: Zostawił mnie...

Hej,

Egoistyczne Twoje postępowanie w stylu podratuje swoje ego korespondencja z byłym( flirciarskim akcentem) na pewno było krzywdzące dla Twojego faceta, w to nawet nie wątpię.. pisanie o uczuciach z byłym jakie między wami były...Dla Ciebie cel tej korespondencji był klarowny ale dla drugiej osoby taki nigdy nie będzie. To bardzo przykre, postaw się na jego miejscu.. bo ja potrafie to zrobić i chyba bym zwariowała jakby mi się mąż do tego przyznał, płakać by się chciało a myśli byłyby takie że on ma wielki sentyment a może nawet uczucia nie do konca wygasły, a moze tęskni itd...

no ale nie cofniesz tego..
co do syneczka Twoja postawa jak najbardziej prawidłowa... wiedziałaś z kim się wiążesz, dzieciak niczemu niewinny
A dlaczego on tak myśli?? Może dałaś mu kiedyś drobne ku temu powody, ja sama jak poznałam męża miałam 3 letniego synka z poprzedniego małżeństwa i wiem jak to jest... zawsze drżałam o to by moje dziecko nie było odbierane jako ciężar dla mojego wtedy partnera i zawsze go prosiłam żeby sie starał,-chociaż był tego świadomy i bardzo się starał, ale mi zawsze jakiś mały drobny gest nie zbyt miły(jego do dziecka) wydawał mi się ogromnym brakiem akceptacji..np. jak on zwrócił dziecku uwage zeby bylo cicho bo leciały wiadomości..

dzis jest super, tata,mama,8-latek i roczniak, i wielka więź między wszystkimi.

Pamiętaj że im bardziej polubisz i będziesz akceptować, tolerować że chłopiec jest u ojca na 1 miejscu bo jest niewinnym niczemu dzieckiem tym bardziej zyskasz miłość partnera.

Mój mi powiedział: Pamietaj ze ja kocham Twojego synka bo Ty go kochasz, a ja chce kochać wszystko co Ty kochasz.

Wracając do tematu JAK NAJBARDZIEJ WALCZ!!! Nie było na tyle poważnego powodu by zniweczyć wszystko, nie zniecierpliwi aj się, trzeba ponieść konsekwencje swoich błędów ale broń boże nie odpuszczać, przyznać do błędów i pokazać mu że walczysz bo bardzo kochasz, żałujesz i chcesz być jego partnerką w 100% akceptując jego dziecko i wszystko co z nim zwiazane

3 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2013-12-05 14:20:06)

Odp: Zostawił mnie...

Dziękuję Ci Poly28 bardzo za odpowiedź. To wszystko co mówisz brzmi bardzo optymistycznie i pięknie, że zbudowałaś rodzinę z tak naprawdę trudnej sytuacji.
To prawda, na pewno dałam mu jakieś powody bo on podchodzi do tematu synka bardzo emocjonalnie i tak jak mówisz, każde nieprzemyślane słowo odbierał do siebie. Dla mnie to jest trochę coś nowego i musiałam się tolerancji uczyć od początku. Nie dla dziecka bo bardzo za nim przepadam. Tylko dla ogółu. Musiałam sobie ułożyć w głowie jego starania kierujące się też na dobre stosunki z byłą żoną. wszystko musiałam sobie poukładać.
Mój mężczyzna jest bardzo zapracowanym człowiekiem i musi ten czas jak to powiedział" sprawiedliwie dzielić". Robiłam czasem fochy o to, że jak wyjeżdżał z synkiem to zapominał troszkę o podtrzymywaniu kontaktu ze mna, ktory w gorszych chwilach mu wypominałam. Wiem, że to niedojrzałe było ale to też nauka. On to odczuł jako brak akceptacji.

Co do sytuacji z byłym to nie wymaga komentarza. Postawiłam sie w jego sytuacji. Zachowałam się jak ostatnia świnia.
Nie wiem jak się za bardzo zabrać do tego ratowania. Było już przez chwile lepiej. wyjaśniłam mu w mailach to wszystko, ale zaznaczył ze chce miec czas dla siebie na przemyślenie. W tą sobotę były moje urodziny. Zaproponował przyjacielska kolację. Ale ja juz nauczona naszymi poprzednimi rozmowami o przerwaniu związku reagowałam potwornie emocjonalnie i potrafiły pocieknąć łzy. Postanowiłam, że zostanę w jaskini (w domu). Moja rodzina mama brat i jego narzeczona wpadli z tortem wiedząc, w jakim jestem stanie i ze nie powinnam być sama. Nie odpowiadałam przez to długo na jego maile w których widziałąm ze zaczął się przełamywać. On mi potwornie nie ufa przez to co zrobiłam. Powiedział wtedy, ze to juz absolutny koniec. Zbieram siły. Myśle codziennie co zrobić i jak żeby zadziałało, ale nie chce go naciskac...

4

Odp: Zostawił mnie...

Hmm...

Szkoda,że nie skusiłaś się na tą kolację to był mimo wszystko taki gest z jego strony, że nie jesteś mu obojętna.
Na siłę niby nie da się nikogo do siebie przywrócić, tym bardziej jak to już też człowiek po przejściach. No ale jak to tak odpuścić..? Przecież jak Ty dasz mu powiedzmy spokój to to nie zmieni nic na lepsze, bo ludzie się od siebie oddalają. Ja tak kochając i mając poczucie winy zrobiłabym wszystko co w mojej mocy żebym sobie potem nie zarzucała że zrobiłam za mało..

1. poprosiłabym o spotkanie
2. poprosiłabym go żeby nie skreślał naszego związku, jeżeli kiedykolwiek mnie kochał i resztki uczucia nie wygasły całkowicie
3. powiedziałabym, że żałuje nad życie że doprowadziłam do tego
4. że nie odpuszczę,że moje intencje są najszczersze na świecie
5. że będę walczyć o jego zaufanie choć zdaję sobie sprawę,że on potrzebuje na to czasu
6. że nigdy niczego nie byłam tak pewna jak teraz tego że go bardzo kocham i chcę walczyć

Jeżeli  on byłby nieustannie nieugięty, no to niestety to by znaczyło dla mnie,że nie kocha tak jak kiedyś i poprostu nie chce.

No ale czy lepiej żyć cały czas "w zawieszeniu" nie wiedząc na czym się stoi?

Na pewno nie.
powodzonka życzę

5

Odp: Zostawił mnie...

Twoja motywacją szybko do mnie przemówiła. Na pewno chce wiedzieć na czym stoję, ale nic na siłę. Zebrałam się na odwagę i poprosiłam o spotkanie. Ku mojemu zdziwieniu napisał, że go ubiegłam bo sama chciał ze mną pogadać. Widzimy sie jutro. teraz się potwornie boję. Nie wiem czy już sobie wszystko przemyślał i chce mi powiedzieć, że to koniec czy porozmawiać co dalej. Mam nadzieję że nie wykończę się do jutra...

6

Odp: Zostawił mnie...

Nie wykończysz się, to nie takie proste wink
Trzymam kciuki! Mądra z Ciebie kobieta, nie każdy potrafi przyznać się do błędów.

7

Odp: Zostawił mnie...

No i świetnie smile

Jakiś taki pozytywny dreszczyk mnie przeszedł w momencie gdy napisałaś... że go ubiegłaś

Głowa do góry liczę na to że sprawa się rozwiąże pozytywnie

Znajdź jutro ździebko czasu by pochwalić się "dobra nowiną"

8 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-12-05 16:41:49)

Odp: Zostawił mnie...
karmelitabosy napisał/a:

Witajcie, potrzebuję trzeźwej oceny sytuacji. Zostawił mnie człowiek, który jak mi si wydawało będzie już na mojej pokomplikowanej drodze życia tym już ostatnim.  chyba sama sobie na to zasłużyłam, chyba nawet na pewno. Potrzebuje opinii kogoś z boku czy błagać o wybaczenie, czy dać mu spokój i już dłużej go sobą nie męczyć? aktualnie jestem na tym drugim etapie od tygodnia.
A więc sytuacja ma się tak, facet jest po rozwodzie po zdradach kobiety z 4 letnim synem.
To on zabiegał o naszą znajomość i związek mimo, iż bała się iż sobie z tym wszystkim nie poradzę. Problem w tym, ze udało mu się mnie w nim rozkochać, co nie było trudne bo to fantastyczny człowiek. Ma oczywiście swoje wady. Ale Kocham go z całego serca. Różnie rodziłam sobie z jego sytuacją rodzinną. Wiele musiałam się nauczyć.Wynikało z tego trochę moich fochów, ale szybko je sobie tłumaczyłam i zawsze przepraszałam dochodząc do wniosku, że super ze jest zaangażowanym ojcem. Od razu powiem, że nigdy nie stawałam pomiędzy nim a synem, żeby była jasność, chodziło zawsze o jakieś szczegóły wokół tego jego życia. Nigdy mojej fochy nie dotyczyły tego, że on się spotyka z dzieckiem.
To był przy rozstaniu zarzut numer jeden, że ma wrażenie iż ja sobie z tym nie poradzę (wtedy kiedy ja już zaczęłam sobie w głowie wszystko układać).
Drugi problem, w ciągu roku naszego związku zrobiłam coś strasznego. i to mi się wydaje klu problemu bo on wypomina mi to przy każdej okazji.
Po związku z moim poprzednim facetem, który skończył się prawie tragicznie i upokarzająco dla mnie bo wyszło na to, że miał mnie przez całe 3 lata za nic (Czułam sie po rozstaniu jak ściera) w trakcie tego związku nawiązał ze mną kontakt. Chciałam podreperować swoje zniszczone przez 3 lata poczucie, że ten związek bł niczym. Stracony czas. Pisałam z nim o uczuciach jakie były i o tym że był dla mnie ważny. Kiedy uzyskałam to co chciałam, świadomość ze były cierpi beze mnie, odpuściłam. Urwałam kontakt. Robiłam to bez uczuć, bez chęci spotkania czy sprawdzenia tego w życiu. Kiedy zebrałam się na odwagę, przyznałam sie do wszystkiego obecnemu partnerowi. Pokazałam cała korespondencję. Wiedziałam, że zrobiłam źle. To działo się pare miesięcy temu.
Tak naprawdę to o chyba najbardziej zostało mi wypomniane. że byłam z nim a "flirtowałam" z byłym.
Mo ukochany zostawił mnie miesiąc temu, nie mam juz siły nawet chodzić do pracy, jeść czy w ogóle funkcjonować, ale odpuściłam mu. Nie chce go krzywdzić swoja osobą. Ale nie wiem czy powinnam walczyć. Chce wziąć na siebie i odpowiedzialność za życie w takiej patchworkowej rodzinie i być dla niego oparciem. Nigdy nie pomyślałam w czasie tego związku o innym mężczyźnie. Wiem, że i on mnie kocha, a przynajmniej kochał jeszcze miesiąc temu. Widziałam to w jego oczach. Błagam, pomóżcie doradźcie. Skrytykujcie jak trzeba. Jestem tylko człowiekiem z ogromną traumą życiową bo wiele złego się w nim wydarzyło.

ale facet przeżył zdradę. wie, jak ona boli
a ty - też go zdradziłaś. emocjonalnie
ja rozumiem, że on nie chce zyć z kimś, kto go zdradził
ja to rozumiem
tez bym nie chciała
\

jedna zdrada w życiu wystarczy...

chociaż wiedziałaś o jego przeszłości, o traumie, nie mogłaś sobie darować flirtu z byłym
to świadczy o tym, że nie do końca masz poukłądane emocje i wartości

ja się wcale nie dziwię twojemu obecnemu partnerowi, że tak się zachował...

9

Odp: Zostawił mnie...

Masz rację End_Aluzja, wiem co zrobiłam. Nie wypieram się i wiem, że go skrzywdziłam. Z mojej strony nie było żadnych uczuć kiedy pisałam z tym człowiekiem. Mój poprzedni związek to było pasmo bólu, przemocy w moim kierunku i poniżań (tak tłukł mnie i niszczył jak tylko znalazł słaby punkt). Poczułam satysfakcję kiedy ten "człowiek" nagle stwierdził, że coś ważnego stracił. Nie ośmieszałabym się teraz gdybym zdradziła go emocjonalnie.
Ale winy się nie wyprę. On nie siedzi w mojej głowie a ja faktyczne postąpiłam jak gówniara. Wiem, że to potwornie zabolało.

Jutro wszystko będzie jasne. Jeśli postanowił, że to koniec to nie będzie mnie to dziwić.

k.a.p i poly28 dzięki za te słowa! Mam nadzieję, że macie rację. Dam znać jak poszło. Ale jestem przerażona bo sama nie wiem co bym zrobiła na jego miejscu.

10

Odp: Zostawił mnie...
karmelitabosy napisał/a:

Masz rację End_Aluzja, wiem co zrobiłam. Nie wypieram się i wiem, że go skrzywdziłam. Z mojej strony nie było żadnych uczuć kiedy pisałam z tym człowiekiem. Mój poprzedni związek to było pasmo bólu, przemocy w moim kierunku i poniżań (tak tłukł mnie i niszczył jak tylko znalazł słaby punkt). Poczułam satysfakcję kiedy ten "człowiek" nagle stwierdził, że coś ważnego stracił. Nie ośmieszałabym się teraz gdybym zdradziła go emocjonalnie.
Ale winy się nie wyprę. On nie siedzi w mojej głowie a ja faktyczne postąpiłam jak gówniara. Wiem, że to potwornie zabolało.

Jutro wszystko będzie jasne. Jeśli postanowił, że to koniec to nie będzie mnie to dziwić.

k.a.p i poly28 dzięki za te słowa! Mam nadzieję, że macie rację. Dam znać jak poszło. Ale jestem przerażona bo sama nie wiem co bym zrobiła na jego miejscu.

były uczucia karme.. może nie miłośc, a wielka zaleznośc emocjonalna i toksyczne relacje,, był ci bliski, był dla ciebie wazny.. inaczej obojętne byłoby dla ciebie to, co on mysli i czuje i jakaś dziwina satysfakcja, że teraz ty możesz go odrzucić

próbuję ci zwrócic uwage na to, że układ z byłym, pseudoflirt, zaangazowanie sie w coś, co mogło zniszczyc twoje aktualne zycie świadczą o tym, że przeszłości nie zamknełaś i nie uporzadkowałaś
siedzisz w tym po uszy...

11 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2013-12-05 18:28:59)

Odp: Zostawił mnie...

Tak mi się wydawało, że jeszcze te wszystkie wydarzenia siedzą w mojej głowie. Te toksyczne uczucia bardzo silnie mną zawładneły i trudno mi się było uwolnić. Ale odeszłam dlatego, że już nie kochałam swojego oprawcy, raczej darzyłam go nienawiścią. Ta felerna dyskusja miała miejsce pół roku temu. Sama ją uciełam bo nic więcej oprócz tej początkowej satysfakcji mi ona nie dawała. Od tamtej pory nie szukam w żaden sposób kontaku.  Na dzień dzisiejszy nawet nie mogę powiedzieć, że tamtego gościa nienawidze. Jest mi kompletnie obojętny. I to właśnie sprawdziłam ową korespondencją.
To był błąd bo nic mi to konkretnego nie dało a popsuło to co sobie wybudowałam, co jest dla mnie bardzo istotne i szczere.
Ale cenne jest to co mówisz bo to mówi bardzo dużo o tym jak on to odbiera. Nigdy się nad tym nie rozwodził. Poprostu zamknął się w sobie po tych wydarzeniach...

12

Odp: Zostawił mnie...

Już po spotkaniu. Rozmawialiśmy do późna.  Chyba potrzeba czasu. Na razie wszystko w nim pękło i nie jest w stanie mi zaufać. Ustaliliśmy, że będziemy się spotykać czasem na razie bez żadnych deklaracji ani bez określania czy jesteśmy razem. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się naprawić to co zepsułam, o ile w ogóle da się odzyskać raz utracone zaufanie... Myślę, że warto poczekać.

13

Odp: Zostawił mnie...

A może w ogóle odpuścić? Może trzeba dopuścić do siebie myśl, że jest się tak beznadziejnym człowiekiem, że każdego partnera będzie się tylko unieszczęśliwiać? Może nie wszystkim jest dane bycie w związku? Może trzeba uświadomić sobie, że tylko samotność jest opcją?

14

Odp: Zostawił mnie...
karmelitabosy napisał/a:

Witajcie, potrzebuję trzeźwej oceny sytuacji. Zostawił mnie człowiek, który jak mi si wydawało będzie już na mojej pokomplikowanej drodze życia tym już ostatnim.  chyba sama sobie na to zasłużyłam, chyba nawet na pewno. Potrzebuje opinii kogoś z boku czy błagać o wybaczenie, czy dać mu spokój i już dłużej go sobą nie męczyć? aktualnie jestem na tym drugim etapie od tygodnia.
A więc sytuacja ma się tak, facet jest po rozwodzie po zdradach kobiety z 4 letnim synem.
To on zabiegał o naszą znajomość i związek mimo, iż bała się iż sobie z tym wszystkim nie poradzę. Problem w tym, ze udało mu się mnie w nim rozkochać, co nie było trudne bo to fantastyczny człowiek. Ma oczywiście swoje wady. Ale Kocham go z całego serca. Różnie rodziłam sobie z jego sytuacją rodzinną. Wiele musiałam się nauczyć.Wynikało z tego trochę moich fochów, ale szybko je sobie tłumaczyłam i zawsze przepraszałam dochodząc do wniosku, że super ze jest zaangażowanym ojcem. Od razu powiem, że nigdy nie stawałam pomiędzy nim a synem, żeby była jasność, chodziło zawsze o jakieś szczegóły wokół tego jego życia. Nigdy mojej fochy nie dotyczyły tego, że on się spotyka z dzieckiem.
To był przy rozstaniu zarzut numer jeden, że ma wrażenie iż ja sobie z tym nie poradzę (wtedy kiedy ja już zaczęłam sobie w głowie wszystko układać).
Drugi problem, w ciągu roku naszego związku zrobiłam coś strasznego. i to mi się wydaje klu problemu bo on wypomina mi to przy każdej okazji.
Po związku z moim poprzednim facetem, który skończył się prawie tragicznie i upokarzająco dla mnie bo wyszło na to, że miał mnie przez całe 3 lata za nic (Czułam sie po rozstaniu jak ściera) w trakcie tego związku nawiązał ze mną kontakt. Chciałam podreperować swoje zniszczone przez 3 lata poczucie, że ten związek bł niczym. Stracony czas. Pisałam z nim o uczuciach jakie były i o tym że był dla mnie ważny. Kiedy uzyskałam to co chciałam, świadomość ze były cierpi beze mnie, odpuściłam. Urwałam kontakt. Robiłam to bez uczuć, bez chęci spotkania czy sprawdzenia tego w życiu. Kiedy zebrałam się na odwagę, przyznałam sie do wszystkiego obecnemu partnerowi. Pokazałam cała korespondencję. Wiedziałam, że zrobiłam źle. To działo się pare miesięcy temu.
Tak naprawdę to o chyba najbardziej zostało mi wypomniane. że byłam z nim a "flirtowałam" z byłym.
Mo ukochany zostawił mnie miesiąc temu, nie mam juz siły nawet chodzić do pracy, jeść czy w ogóle funkcjonować, ale odpuściłam mu. Nie chce go krzywdzić swoja osobą. Ale nie wiem czy powinnam walczyć. Chce wziąć na siebie i odpowiedzialność za życie w takiej patchworkowej rodzinie i być dla niego oparciem. Nigdy nie pomyślałam w czasie tego związku o innym mężczyźnie. Wiem, że i on mnie kocha, a przynajmniej kochał jeszcze miesiąc temu. Widziałam to w jego oczach. Błagam, pomóżcie doradźcie. Skrytykujcie jak trzeba. Jestem tylko człowiekiem z ogromną traumą życiową bo wiele złego się w nim wydarzyło.

Rozumiem,że chciałaś się odkuć na swoim byłym - udało Ci się,ale za to straciłaś swojego ukochanego. Mimo,że byłaś z nim szczera aż do bólu,on raczej tego nie starał się decenić - a szkoda, ale w pewnym sensie popełniłaś błąd, "zaczepiając" swojego byłego , tego właśnie nie przyjął do wiadomości Twój ukochany,zapewne sądził, że skoro będąc z nim piszesz z byłym,to tak samo kiedyś potraktujesz i jego. Musisz to zrozumieć, ale jeśli faktycznie tak bardzo go kochasz, a on Ciebie - walcz, bo chyba jednak warto.Nie bądź zbyt natarczywa,ale nie odpuszczaj,musi uwierzyć w Twoją miłość do niego,okazuj mu to w każdej chwili,spotykając przypadkowo, pisząc  esy, emaile,czasami dzwoniąc prosząc o wybaczenie itd.Dasz radę. Czego Ci serdecznie życzę jak i powodzenia w działaniu  i zwycięstwa. Trzymaj się. smile, smile, smile, smile

15 Ostatnio edytowany przez babeczka cynamonowa (2013-12-08 13:41:02)

Odp: Zostawił mnie...

Wiesz, karmelitabosy, ja nie bardzo wiem, o co Twój partner ma pretensję. O to, że drogą korespondencyjną zamknęłaś poprzedni związek?
Z tego co czytam, nie spotkałaś się z nim, nie dążyłaś do odbudowania znajomości, tylko szczerze powiedziałaś to, czego nie zrobiłaś wcześniej, a co ostatecznie pomogło Ci się od przeszłości odciąć. Rozumiem też, że nie flirtowałaś mailowo, tylko tak to Twój partner odebrał, pomimo, że pokazałaś mu korespondencję. Skoro pokazałaś, nic tam niestosownego być nie mogło, dobrze rozumiem?

Doprawdy nie wiem, w czym zawiniłaś, chyba  tylko w tym, że śmiałaś rozmawiać z innym mężczyzną będąc w związku, ale co to za wina?
Czasem strach mnie ogarnia, jak  ludzie chcą trzymać swojego partnera/ partnerkę na krótkiej smyczy, żeby przypadkiem w kierunku innej osoby nie spoglądał, choćby z najzwyklejszą ciekawością, bez żadnych myśli o zdradzie.
Zastanawiam się, czy Twój partner nie wykorzystał tego jako pretekstu do skończenia znajomości z zupełnie innych przyczyn, o których nie wiesz.
Drugim wytłumaczeniem jest, że  partner Ci po prostu nie ufa, a bez zaufania w związku, to ciężko będzie. Albo, projektuje własne zachowania na Ciebie ( na pewno flirtowałaś, bo on by flirtował).

W takim stanie rzeczy jak to opisałaś, dla mnie nie ma żadnej Twojej winy i nie masz się za co kajać. Istnieje jednak możliwość, że jestem  po prostu nienormalna, bo do głowy by mi nie wpadło robić facetowi wyrzutów, że załatwia sprawy z byłą, informuje mnie o tym  i jeszcze daje wgląd w to, co napisał, gdyż to właśnie świadczy, że jest szczery i nie zamierza mnie kantować.

16

Odp: Zostawił mnie...

Wczoraj złapałam potwornego doła, najgorsze myśli jakie mogą przyjść człowiekowi do głowy kiedy szwęda się bez celu po mieście szukając odpowiedzi na pytania, których nie da się znaleźć. Zdarzenie, przez które stracił do mnie zaufanie było już pół roku temu i mimo jego wątpliwości jakoś staraliśmy dalej się coś budować. i jedna kłótnia o pierdołę pozwoliła mu dojść do wniosku, że on już dalej tak nie może. Chyba nigdy tego nie zrozumiem.

Babeczka cynamonowa nie będę się wybielać, pisałam o tym jak był kiedyś dla mnie ważny. Ja bym nie chciała czegoś takiego przeczytać u swojego faceta. On mi przysyłał nasze wspólne zdjęcia, żeby mnie przekonać, a ja przyznałam że budzi to mój sentyment. i takie tam To mogło zaboleć. Ale nie zmienia to faktu, że od początku do końca było mówione, że nic się nie da już zrobić.

Jeśli chodzi o naszą piątkową rozmowę to, po powrocie z niej byłam zachwycona. Ale po głębszej analizie i przespaniu się z problemem nie do końca odnajduję sens w tym wszystkim.
Prawda jest taka, ze po długich rozmowach, że on boi się mi zaufać, wylądowaliśmy ze sobą w łóżku.da mnie było to coś niezwykłego. Ale po wszystkim powiedział, że ma kaca moralnego bo nie chce mi na razie nic obiecywać. I choc obiecałam mu, że nie będę sobie rościć z tego tytułu żadnych nadziei to czuje się dziś okropnie. Teraz jest cisza. zabolały mnie trochę te słowa. Powiedział też, że nie ma co przesadzać z częstotliwością spotkań na razie i że zobaczymy się pewnie w przyszły weekend, ale też nie możne mi nic obiecać.
Nie wiem już sama. Tracę powoli nadzieję. Może sobie to wszystko wyidealizowałam zwyczajnie.
Za dużo o tym myślę, jestem cała obolała od tej niepewności.
Z jednej strony wiem, że warto walczyć ale niepokoi mnie to jego zachowanie...

17

Odp: Zostawił mnie...

Minęło troche czasu. Trochę spokojniej patrzę na sprawę, co nie znaczy, że przestało mi zależeć na ratowaniu, ale.. jak myślicie jak minął taki kawał czasu to może po prostu on nie chce mnie ranić i dlatego boi sie przyznać, ze to już koniec? minęły prawie dwa miesiące. Nie wiem na czym stoję.  Nie jest na tak ani na nie. Ciągle sie boi. w piątek wyszliśmy razem, spotkanie oczywiście wyproszone przeze mnie. ale było super, nawet zasnęliśmy razem. Tak jak za dawnych czasów. Czułam zainteresowanie. Zaproponowałam razem sylwestra u moich znajomych. tez chętnie się zgodził.
W piątek jak byliśmy razem wyszedł na chwile i okazało sie ze jego przyjacielowi urodził sie syn. Umowili się w sobote na pepkowe. Pojechal specjalnie z warszawy do Rzeszowa. i teraz cisza. Nie chce ciagle inicjowac rozmowy i boje sie zapytac jak ta impreza sie skonczyła bo to ciągle ja sie proszę o ten kontakt. Z jednej storny ciągle mysle a zdrugiej nie mam do niego zadnych praw:( Martwi mnie strasznie fakt, że nie ma takiego myślenia o mnie. Chęci napisania jak kiedyś z imprezy ze wszystko jest ok i zebym sie nie martwila. Niby nie wymagam od niego tego. Ale juz mnie przyzwyczaił do tego ciągłego myślenia o mnie.  Myslicie, ze to juz nieuchronny koniec? Czasami przy rozmowie powtarza, ze dla niego jest teraz najważniejszy syn i na nim się chce skupić. Nie wiem co myśleć.

18

Odp: Zostawił mnie...

Facet trochę nie poważny. Owszem nabroiłaś, ale bez przesady nie poszłaś z byłym do łóżka. Pewnie te smsy go zabolały, ale powinien się otrząsnąć , jak już rozmawialiście.
Albo on ma jaja albo wydmuszki. Przespał sie z tobą po spotkaniu to ok. ale chowa się.
Ok. pojechał z kumplem pępkowe opijać, niech sobie opija, ty go zaprosiłaś to powienien spędzić sylwestra z tobą, Dzieckiem niech się nie zasłania.
Po prostu zobaczysz czy spędzi z tobą sylwka, ewentualnie daj mu czas do połowy stycznia, a jeśli nadal nie podejmiej decyzji to daj sobie z nim spokój.

19

Odp: Zostawił mnie...

Postanowienie, że dam sobie spokój miałam przed piątkowym spotkaniem. Już nie daje rady z tą sytuacją niewiedzy. Wóz albo przewóz. Ale było tak super, że ja znowu idiotka sobie coś wyobraziłam. Znowu się dziś złamałam, znowu głupia napisałam co z nim bo sie nie odzywał. chłodny sms ze jest ok i że idzie spać. Poskarżyłam się, że już nie mam siły na taką niepewność. i znow cisza. Chyba sie grubo oszukuje. Najgorsza jest ta ciągła hustawka. Góra dół, góra dół. Nie bede czekać do połowy stycznia. Zobacze co z tym sylwestrem. Jeżeli zaraz po nim nic sie nie zmieni to kasuje numer  uciekam w sina dal. chyba to jedyne wyjscie,

20

Odp: Zostawił mnie...

No  stało się, był sylwester. Chyba najsmutniejszy w moim zyciu. Nie wiem po co mi to było Jak jechalismy na miejsce do moich znajomych dawałam jeszcze rade znosic jego obojetnosc. Z upływem czasu było coraz gorzej. Moi przyjaciele znaja nasza sytuację, jeden z nich probowal dogryźć mojemu partnerowi. Ten sobie ubzdurał, ze to przez to, że "smali do mnie cholewki". Za przyjaciela sie obraziłam na to zachowanie i po tej sytuacji cały czas zajmowałam sie swoim towarzyszem w sposób dający do zrozumienia, ze jest dla mnie najważniejszy. Po północy kiedy juz poskładamy sobie wszyscy życzenia, mój A zaczął dzwonić do ludzi składać życzenia przy czym zniknął na mniej więcej 30 min na zewnątrz. Nie wiem, żeby nie słyszała? nie mogłam sie do niego dodzwonić znalezc go. wszystko przypłaciłam zdrowiem biegając jak jakaś idiotka po dworzu. Powiedzial ze musial odpoczac od sytuacji. Potem były jakies rozmowy, powiedzial ze nie bylo by go tu gdyby nie chcial tego jeszcze uratować. Ale możne sie to stac tylko wtedy jak zacznę byc z nim stuprocentowo szczera. Wszystko juz mu powiedziałam, wszystko juz było przewałkowane tysiac razy. rozmowa była długa i bezsensowna. Ciągłe mydlenie mi oczu, żebyśmy spotykali sie, ale bez seksu i budowali przyjazn (2 razy od rozstania przespał się ze mna- jak mi sie wydawało z chęci obojga). Rozpłakałam sie na koniec i przysięgłam zwrócić mu spokój i wolność ode mnie. Myślę, że on już po prostu nie chce. Mam dość tego doła. Mam dość tego ze jestem taka  zaj**biscie żałosna prosząc sie o wszystko..:((((

21

Odp: Zostawił mnie...

już wszystko jasne, powiedział mi ze zdayrzł sie przespac z inna, jezu człiek sobie falaki wyprówa wierzy w cuda a on leci do pierwszej lepszej, przynajmniej juz wiem, ze czas zakonczyc czekanie

22

Odp: Zostawił mnie...

Kochana, czytam i mam wrażenie jakbyś pisała o mnie... Jesteśmy na tym samym etapie...
U mnie ta niepewność trwa od listopada. Jestem samotnie wychowującą matką z masą problemów za sobą. Gdy z nimi się wzmagałam byłam nieprzyjemna dla niego...Teraz analizując całą naszą sytuację zrozumiałam, że nie miałam w nim wsparcia i to był jakiś gniew wyrzucony właśnie na niego. Zrozumiałam swoje błędy i chciałam ratować to co było między nami. Nie mieszkamy ze sobą choć cztery lata właściwie ze sobą byliśmy, on mieszka z matką i to też jest problem...nie chciał przeprowadzić się do mnie i uważał, że za bardzo go naciskam. Bardzo chciałam naprawić nasze relacje, zaczęłam z nim rozmawiać, przekonywać żebyśmy spróbowali dać sobie szansę...powiedział, że nie wie co chce. Ma mętlik w głowie bo go odrzucałam i się zablokował. Chciałam dać czas aby sobie poukładał wszystko na nowo, napisał mi, że chce abyśmy byli jak przyjaciele, rozmawiali i może coś się zmieni. Raz na jakiś czas się spotykamy, widujemy się w pracy(pracujemy w jednej firmie), ale mam wrażenie, ze to ja szukam tego kontaktu.  Oczywiście mam skoki nastrojów, raz pozytywnie nastawiona a raz płaczę. Od wczoraj znowu cisza...a ja znowu wyje, masakra. Jak czytałam Twoje posty pomyślałam to co i w moim przypadku...poznał kogoś i to na 100% Tylko po jaką dają nadzieję, że może się ułoży...

23

Odp: Zostawił mnie...

Współczuje  Ci Kasiaciapulka, bo wiem jak to boli. Już teraz zwątpiłam w jakiej kolwiek wartości. Myślę, że to danie czasu to takie spokojne przeczekanie okresu przejściowego. My zabiegamy prosimy a oni mają czas, żeby bez stresu poukładać swoje sprawy. Mam nadzieję, że w Twoim przypadku będzie inaczej. Może on po prostu boi się podjąć odpowiedzialności (wspomniałaś, że jesteś mamą). Myślę jednak, że jeśli uczucie jest szczere to sie nie odchodzi, nawet na chwile. Ja już wiem, że mój były po prostu musiał się odkochać. Powiedział mi, że przespał się z kimś ale nie widzi swojej winy bo wcześniej sie rozstaliśmy. Fakt. Ale ja nie potrafię wskoczyć do łóżka innemu mowiac, że jeszcze kocham Poza tym powiedział, ze jest już pewien  że nie chce mieć nikogo na stałe. Ok tylko po co był ten okres mamienia? po to żeby w spokoju poszukać pocieszenia... Serce mi pękło na pół.

24

Odp: Zostawił mnie...

Będzie dobrze, teraz poboli, ale czas leczy rany. Ja wspomagam się książką "Mars i Wenus zaczynają od nowa"...polecam. Żeby wyleczyć się trzeba przejść cztery etapy:gniew, ból,samotność i żal. Podobno trzeba wyleczyć dobrze serce żeby znaleźć szczęśliwą miłość. Ja właśnie wróciłam z "Światełka do nieba"WOŚ, na które Nas(mnie i córkę) zabrał...miałam nadzieję, że wejdzie i pogadamy trochę i nic z tego...dawkuje mi po troszkę siebie i ma mi wystarczyć póki co:(

25

Odp: Zostawił mnie...

Próbowałaś go podpytać czy kogoś ma? Ja staram się teraz od początku przeanalizować wszystko, jest mi cholernie cieżko. Ale on przede mną miał mnóstwo kobiet - do łóżka ponoc to normale u facetów. mial do mnie pretensje o to, ze rozmawialam z byłym, ale przed tym jak to sie stao ja znalazłam u niego smsy z jakas kobietą jak umawiali sie w jakims hotelu, ona byla w tedy w Anglii i miałby do niej leciec. Mowił, ze nigdy tego nie zrobil, że to tylko takie gadanie bo był na mnie zły za coś tam. (smsy znalazłam jak ukradli mi telefon w pociagu i wyciagnelam mu jego z kieszeni nie mogac go dobudzic zeby dzwonic na swoj numer byl wypity). BYł człowiekiem bardzo pewnym siebie i niebiednym. Ale ja zawsze dokladalam rowna czesc do wycieczek i wydatkow. nie lece na pieniadze.
Kolejny problem, że zawsze jak sie spotykalismy to zawsze w tle z alkocholem, chyba ciezko wymienic spotkania bez picia. Bo on to tak zawsze wymyslił zeby była mozlwosc. Fakt ze swietnie sie z nim bawilam ale mialam czasami tego dosc. Niby tak lubil sex ale zawsze wolal sie spotkac na miescie i łazic po klubach. spotkanie intymne w domu to byla zadkosc, a jak byla to po alkocholu. zawsze mialam, zaczynalam miec do niego o to pretensje. Balam sie o nigo jak sedzal z kolegami cale noce w klubach przy kokainie i ogromnych ilosciach alkocholu szczegolnie, ze wiem jaka łatwosc mial kiedys do kobiet. choc te imprezy zdarzaly sie w zwiazku ze mna bardzo zadko. robil wszystko tak zebym mu ufała. Bardzo czesto wyjezdzal w delegacje ale raczej dzwonil i mowil co robi. na czas imprez probowal mi pokazac jak to jest z kokaina i innymi dziwnymi rzeczami. to nie bylo nałogowo ale mi taki styl zabawy nie pasowal choc bardzo chcialam mu otrzymywac towarzystwa ale to meczace. Do tego żona. na poczatku ciagle o niej mowl. juz myslalam, czasami z on ja ciagle kocha. ale twierdzil, ze nie. wszystkie ustalenia zawsze mnie omijaly. o wszystkich planach z nia wzgledm dziecka dowiadywalam sie ostatni. niby to nie moja sprawa ale zawsze czułam sie z boku. czasem puszczaly mi nerwy jak dowiadywalam sieze byl i niej w pracy cos jej odwiezc. moze jestem psychopatką? moze czepiam sie bez sensu? nigdy nie zlapalam go na zdardzie, do zony tez ie wrocil. ale teraz od razu ta kobieta z ktora sypia. Moze dobrze sie stało? boze nic juz nie wiem.

26

Odp: Zostawił mnie...

chyba potrzbuje pomocy, nie potrafie sie pozbierac.

27

Odp: Zostawił mnie...

Może powinnaś przejść się do psychologa. Ja chciałam, ale postanowiłam na razie wspomóc się książkami. Ciężko...bo przychodzi czasem taki moment, że i tak pierwsza napiszę czy zadzwonię. Wyobraź sobie jak by wyglądał Wasz związek nadal...taka niepewność bo ja widzę, że zaufanie gdzieś by też przepadło. Ciezka praca go odzyskać, ale czy on będzie walczył o Ciebie i o te zaufanie...skoro tak się zachowuje... Teraz jest ciężko, ale słoneczko zaświeci:) Tylko trzeba po prostu się odkochać. Podobno jak wyleczysz serce do końca to wtedy przyciąga się tych właściwych partnerów...chcę w to wierzyć i ja postanowiłam tego mojego olać...mam córeczkę...a on jest nieodpowiedzialny bo bawi się i jej uczuciami. Trzymam za Ciebie kciuki:)) Zorganizuj sobie czas tak abyś nie myślała tyle...choć tak jak czytałam to trzeba to najpierw przeboleć, wybaczyć mu żeby być szczęśliwym.

28

Odp: Zostawił mnie...

Nie pasował Ci styl jego życia, mimo wszystko starałaś się to zaakceptować - ja bym nie potrafił. Facet, który ma dziecko, bierze narkotyki, pije dużo alkoholu, szuka przygód na imprezach. Stały związek z taką osobą musi być koszmarem, który może sie skończyć tylko i wyłącznie  cierpieniem jeśli on tego nie dostrzega i nie chce czegokolwiek zmieniać a miałby dla kogo, dla dziecka, Ciebie. Zamiast wspólnego czasu z Tobą wybierał kluby i imprezy. To brzmi jak by on był jeszcze nastolatkiem, który musi zaszaleć.
Według mnie, cierpienie przez które teraz przechodzisz, pozwoli Ci być szczęśliwszą kobietą w przyszłości. Z partnerem, z którym bez obaw będziesz mogła budować wzajemne zdrowe relacje. Zacznij w końcu myśleć o sobie, swoich wartościach, o tym, że to on traci bardzo wiele. Bo tym, że tu jesteś pokazujesz, że potrafisz kochać, angażować się. Uszy do góry.

29 Ostatnio edytowany przez karmelitabosy (2014-01-23 20:53:27)

Odp: Zostawił mnie...

Zrobiłam sobie trochę czasu na przemyślenia. Raz jest tragicznie, raz znośnie na tyle, że mogę próbować pracować (przygotowuję się do obrony mgr) jest 30 stycznia. A ja ledwie mogę myśleć. Octopeda, to nie do konca było tak, że on wybierał czas beze mnie. Ja mu się starałam dorównać i imprezowaliśmy razem, choc mi to nie do konca odpowiadało. Czesto jeździł w delegacje i tam też sie bawił ale to nie był wybór pomiedzy mną a zabawą tylko miał taka pracę w rozjazdach. On nauczył mnie ze w każdy weekend trzeba iść się bawić, pokazał wzmacniacze. A potem wypomniał mi, że przez mnie zaniedbywał dziecko bo jezdził po niego zmęczony bo ja chciałam za długo zostawać. Ehhh. Ja nie chciałam, żeby zaniedbał dla mnie synka bo tego bym sobie nie wybaczyła, ale też chciałam troche wiecej z jego czasu, którego było tak niewiele.

Sytuacja wygląda następująco. Przełknęłam sytuacje z tą kobietą, tydzień targała mną wściekłość i żal. Choć przyznaje, że i ja nie byłam ideałem w tym w związku. Głównie dlatego, że czułam że nie ma dla mnie czasu (wiem, że to samolubne). Musiałam odebrać od niego jeszcze jedną rzecz. zaprosił mnie do siebie do domu. Rozmawialiśmy i powiedział, że jemu też jest ciężko, że z tamtą się nie spotyka to był tylko (dla mnie aż) sex, kocha mnie ale nie możemy być ze sobą bo on teraz będzie poświecał czas dziecku. Nie wiem już jak to wszystko interpretować. Chce być mądra, chce zachowywać się z godnością. Przyznałam, że wiele rzeczy zmieniłabym w swoim zachowaniu i podejciu po tej nauczce, przytuliliśmy się i pożegnaliśmy. Miałam wrażenie, że było w tym jakieś uczucie. nie zrobił tego od niechcenia z poklepaniem po plecach. Powiedzieliśmy sobie, że kiedyś trzeba się będzie spotkać na piwo. Po wszystkim dostałam jeszcze od niego sms, że bardzo mu było miło mnie zobaczyć i że dziękuje.

Nie wiem czy to tak, że jego uczucia wyblakły czy naprawdę chce się poświęcić dziecku (to drugie chyba bym uszanowała i zrezygnowała z większości czasu na korzyść synka byle tak tego nie ucinac...) choć ból jest nie do zniesienia. Tak bardzo chciałabym mieć już wolną głowę.

To bez szans już prawda? CO robić? odciąć się? Próbować? To jst piotruś Pan, ale dobry człowiek.

30

Odp: Zostawił mnie...
karmelitabosy napisał/a:

To bez szans już prawda? CO robić? odciąć się? Próbować? To jest piotruś Pan, ale dobry człowiek.

Raczej nie warto próbować.

Octopeda ma rację facet nie rokuje korzystnie na przyszłość. Swoją drogą nie dziwię się po Twoim opisie, że żona go zdradzała. Teraz może tego nie widzisz, ale w przyszłości będziesz wdzięczna losowi, że tak to się skończyło.
pzdr

31

Odp: Zostawił mnie...

hey
,.tak przeczytawszy to mysle,. ze w sumie nic znow tak zlego nie zrobilas kontaktujac sie z bylym.,no bo w sumie moze wewnetrznie tego potrzebowalas,.hmm flirt ,.ludzie flirtuja w rozny sposob,.a nie do konca jest to tez gdzies powaznie zakorzenione.,w sumie powiedzialas sama o tym ,czy nie tak,.obecnemu partnerowi..wiec bylas czy tez staralas sie byc szczera ,moim zdaniem gdyby to cos bylo powaznego to bys sie starala zataic,.lub zataic zeby go nie zranic.,hmm z drugiej str moze mowiac mu to mozna by to widziec,.ze poniekad podswiadomie chcialas go zranic,.bo Ty bylas kiedys ,, lub tez poprostu chcialas  byc szczera..
albo,.juz nie wiem..
Nie wiem tez ile on ma lat ale w koncu jak mowisz nic zlego nie zrobilas..wiec co za problem siasc i porozmawiac..
  Jesli on ma z tym taki problem to tez Ci powinno dac do myslenia ,,ogolnie..pozdro
No i jeszcze jedno na pewno odwazna jestes..

32

Odp: Zostawił mnie...

Assassin czemu mówisz, że nie dziwisz się że żona go zdradzała? Ja pamietam, że okres kiedy doszło do rozmowy z byłym był dla mnie trudny. Czułam się nie dowartościowana i wydawało mi się, ze go nie pociągam. Dużo był w rozjazdach ale najgorsze było to, że sex to było świeto, a mówił, że to ważna dla niego kwetia w związku. Ale wydało mi się, że nie można się tak usprawiedliwiac. Potem pomyślałam sobie, że on po prostu taki jest i jakoś się pogodziłam z tym.

Ella milosc zakrecona wiesz on ma teraz 33 lata ja 27 prawie. W moim poczuciu nie zrobiłam nic złego bo nie kierowały mną żadne emocje ale, że umawiałam sie z nim zawsze na bezwzględną szczerosć (sama takiej oczekuję) wiec chciałam byc fair. Teraz już wiem, że może trzeba było milczeć skoro to dla mnie nie miało statusu zdrady. Może ponad rok to za mało żeby oczekiwać od kogoś, ze wybaczy coś takiego, le ja coraz bardziej myślę, że po prostu byłam pocieszeniem po żonie a nie prawdziwą miłością. Mówi teraz , że do siebie nie pasujemy ale on mnie kocha, ale ja nigdy nie poradziłabym sobie z tą sytuacją. Nie wierze w takie brednie:( Ja nie byłam potworem i mimo, że sytuacja z byłą żoną i synkiem w pakiecie łatwa nie jest. Ale gotowa byłam sobie z nią poradzić ( byłą żonę mam tu głównie na myśli bo synek jest oczywiście zawsze najważniejszy, niczemu nie jest winny).

33

Odp: Zostawił mnie...

oj co za text z jego strony,.
hmm widac on tez poniekad szczery az do bolu byc potrafi..
Ktos kiedys powiedzial mozna kochac ludzi w rozny sposob..
hm Po roku na pewno widzi sie calkiem duzo., ale moze on Ci troszke po zlosci teraz mowi bo poczul sie urazony..nie sadziszzz?
  Wez na cool..

34

Odp: Zostawił mnie...
karmelitabosy napisał/a:

Assassin czemu mówisz, że nie dziwisz się że żona go zdradzała? Ja pamietam, że okres kiedy doszło do rozmowy z byłym był dla mnie trudny. Czułam się nie dowartościowana i wydawało mi się, ze go nie pociągam. Dużo był w rozjazdach ale najgorsze było to, że sex to było świeto, a mówił, że to ważna dla niego kwetia w związku. Ale wydało mi się, że nie można się tak usprawiedliwiac. Potem pomyślałam sobie, że on po prostu taki jest i jakoś się pogodziłam z tym.

Ella milosc zakrecona wiesz on ma teraz 33 lata ja 27 prawie. W moim poczuciu nie zrobiłam nic złego bo nie kierowały mną żadne emocje ale, że umawiałam sie z nim zawsze na bezwzględną szczerosć (sama takiej oczekuję) wiec chciałam byc fair. Teraz już wiem, że może trzeba było milczeć skoro to dla mnie nie miało statusu zdrady. Może ponad rok to za mało żeby oczekiwać od kogoś, ze wybaczy coś takiego, le ja coraz bardziej myślę, że po prostu byłam pocieszeniem po żonie a nie prawdziwą miłością. Mówi teraz , że do siebie nie pasujemy ale on mnie kocha, ale ja nigdy nie poradziłabym sobie z tą sytuacją. Nie wierze w takie brednie:( Ja nie byłam potworem i mimo, że sytuacja z byłą żoną i synkiem w pakiecie łatwa nie jest. Ale gotowa byłam sobie z nią poradzić ( byłą żonę mam tu głównie na myśli bo synek jest oczywiście zawsze najważniejszy, niczemu nie jest winny).

Karmelitko Piotrusia pana wiecznie nie było w domu z żoną i dzieckiem. Ok taka praca, ale jego tryb życia z całą pewnością nie podbudowywał jego ówczesnej partnerki.

I jeszcze raz powtórzę, że powinnaś być mu wdzięczna za to rozstanie. Teraz tego nie widzisz, ale w przyszłości, gdy spojrzysz na swoje życie z właściwej perspektywy (z pewnością u boku innego faceta) docenisz to, że wam nie wyszło.

A teraz skup się na obronie, żeby dobrze wypaść i później nie pluć sobie w brodę.
PS Jakiej specjalności studia kończysz jeśli to nie jest tajemnica?

35

Odp: Zostawił mnie...

karmelitabosy wiesz jak ja to widzę? Nawet w jednym z Twoich postów to napisałaś: byłaś jego odskocznią, pocieszeniem po ciężkim rozstaniu. Nie daję wiary, że jakaś rozmowa mogła być przyczyna rozpadu związku. On pewnie potraktował to jako dogodny powód do tego, żeby z Tobą zerwać. Gdyby traktował Cię poważnie nie poszedłby z pierwszą napotkana kobietą do łóżka. Mogę sobie tylko domniemywać, co działo się na tych spotkaniach zakrapianych alkoholem i narkotykami. Pewnie na część z nich Cię nie brał, bo zaczęłaś mu mówić, że Ci się to nie podoba. A on jak to napisałaś Piotruś Pan, po otrząśnięciu się po odejściu od żony stwierdził, że nawet nie jest tak źle.
I jeszcze, w którymś z postów sama na siebie zwalasz winę za jego zdradę, bo  cytat: "Choć przyznaje, że i ja nie byłam ideałem w tym w związku. Głównie dlatego, że czułam że nie ma dla mnie czasu (wiem, że to samolubne). Musiałam odebrać od niego jeszcze jedną rzecz. zaprosił mnie do siebie do domu. Rozmawialiśmy i powiedział, że jemu też jest ciężko, że z tamtą się nie spotyka to był tylko (dla mnie aż) sex[...}".

Wiem, że jestem brutalna w tym co piszę, ale tak to widzę.

36

Odp: Zostawił mnie...

Chyba, chyba na pewno nawet macie rację.  Coraz bardziej mi się wydaje, że to musiało się tak skończyć. Chyba ostatni raz w życiu komuś zaufałam.

Wiecie co jest najgorsze? że ja bym chciała usłyszeć najgorszą prawdę. Nie pociągasz mnie, nie kocham Cie, zdradzałem Cie, jesteś brzydka, albo ze nie odpowiada mi Twój zapach. Cokolwiek. W każdym razie prawdę. Potrzeba mi kopa.  Nie zamulającego mnie tekstem kocham ale nie możemy być razem. Ja wiem co to znaczy kochać, 3 lata trwałam przy kimś kto mnie niszczył psychicznie i fizycznie też nie było lepiej. W imię ślepej głuchej  tępej miłości. A nie przez jakąś durna kłótnię...

Ella milosc zakrecona urażony człowiek szukałby kontaktu mimo wszystko, a tu widze totalną obojętność (z dnia na dzień). Szczery też bywał do bólu. Nie raz mi opowiadał co to nie wyrabiał ze swoimi poprzednimi partnerkami, a ja mogłam liczyć tylko na rzadką bliskość i to jeszcze po pijaku.

Assassin też oczywiście masz rację, żona mogła czuć podobnie, a tylko mój Piotruś Pan obrócił to wszystko tak żeby on był nie winny. Wiem, że zdrady nic nie tłumaczy ale nie było mnie tam wiec nie mogę Pani Żony oceniać moralnie. Choć fakt, że zdradziła go już dwa tyg przed ślubem, za pięknie o niej nie świadczy. Kończę teraz drugie studia - zarządzanie w logistyce konkretnie.

Aniaa34 Twój post jest brutalny ale chyba i to do mnie dochodzi, po używkach się wydaje że świat jest piękny jest się nakręconym, a on ma taką łatwość poznawania kobiet. Chyba ta bezczelna pewność siebie jest niezawodna w podrywaniu. Mogło się dziać coś więcej w końcu kiedyś znalazłam u niego smsy do innej kobiety. Ale później założyłam, że skoro ja zrobiłam taką głupotę z pisaniem z byłym to i on może nie miał nic złego na myśli. Tyle, że ja się nie umawiałam na spotkanie...
Chyba zaczynam coraz więcej rozumieć i ta wiedza nie jest przyjemna. Ale własnie tego mi trzeba wyrwania z marazmu. Dobrze, że się tu znalazłam, naprawdę potraficie skłonić do myślenia.

37

Odp: Zostawił mnie...

Słuchajcie czy ja wariuję czy mnie ponosi?
Wczoraj mój ex obudził się i powiedział, że znalazł u siebie moje łyżwy, choć pytałam się go o nie z 3 tyg temu. Dziś od razu telefon - że jest w okolicy i podrzuci mi je do pracy. OK. Starałam się nie patrzeć w ogóle na niego, tylko pogadałam z jego synkiem bo przyjechał z nim. Jak odjechał to po 5 min był sms, że może byśmy potkali się na piwo? Albo w czwartek poszli do barmanki Irminy z pewnego klubu do ktorego chodziliśmy kiedyś razem, ale jeszcze tej pani nie znał. Coraz bardziej zdaje sobie sprawę, że od czasu rozstania zdążył mieć wiele przygód, ale co to za dziewczyna nie nie wiem. No i własnie o tą barmankę chodzi. Jasny szlag mnie trafił powiedziałam mu, ze chyba go bawi mój żal bo inaczej sobie tego nie umiem wytłumaczyć. Zastanawiam się tylko nad moralnym aspektem, czy to było z jego strony niegrzeczne czy ja się zachowałam jak troglodyta opierniczając za to, że nie chce mieć świadomości jego podbojów? Dodam też jeszcze, że sama już jakiś czas temu zaproponowałam, że możemy kiedyś pójść na piwo ale to było zanim postanowiłam wziąć się w garść. Poza tym on wie, że jeszcze mi nie przeszło.. Wiem, że powinnam grzecznie odmówić w ogóle spotkania ale wyszedł ze mnie ostatni cham i się na nim wyżyłam:) Co Wy na to?

Posty [ 38 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026