netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

problemem jestem ja, czy on?

13 odpowiedzi3 504 wyświetleniazałożony przez katarzynka90, 05.12.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemem jestem ja, czy on?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 14 ]

1

Temat: problemem jestem ja, czy on?

Cześć dziewczyny. Mam problem z facetem.. a może jednak z samą sobą? Próbowałam znaleźć coś odpowiedniego na forum, ale znalazłam tylko posklejane strzępki, nic konkretnego, wiec nie umiem sobie pomóc i odpowiedzieć na dręczące pytania.

W wyniku różnorodnych kłamstw i tego, że zawsze sama musiałam zabiegać o prawdę albo o nią prosić moje zaufanie zostało mocno nadszarpnięte. Na życiowego partnera wybrałam mężczyznę który nigdy nie palił trawki i zarzekał się, że nie potrzebne mu to do szczęścia. Wiedział że wybór nie był przypadkowy. Tak, jestem przeciwna, nie wyobrażam sobie żeby mógł popalać co tydzień i nie widzieć w tym problemu. Może boje się po prostu tego czego sama nie znam, a może boje się ze starci kontrolę, albo po prostu takie mam zasady i chciałabym żeby je szanował... Pierwszy raz zdarzyło mu się jakieś pół roku temu, byłam bardzo zła, obraziłam się zamiast robić awanturę, pewnie niesłusznie. Szybko wszystko przemyślałam i doszłam do wniosku że robię źle. Skoro obiecuje że się to nie powtórzy to się nie powtórzy. Kłamstwo. W ciągu ostatnich 2 tygodni zapalił 2 razy, raz się przyznał sam drugi raz wyciągnęłam to z niego na siłę drogą dedukcji, ale już mniejsza o to. Na forum dowiedziałam się, że nie mam na to wpływu, jak pali to będzie palić. Z tym że to jego 'dopiero' 3 raz ... Staram się zareagować szybko, bo mam nadzieje że wtedy mam jeszcze szanse zatrzymać go zanim przejdzie to na etap normalności i codzienności.

Kolejnym problemem jest jego uzależnienie niestety od masturbacji... tak mi się bynajmniej wydaje, bo czy to normalne robić to codziennie?Mamy trochę problemów w tej sferze, widzimy się co weekend ale przyznaje się bez bicia, że nie jestem niestety w stanie kochać się z nim zawsze. Wie że mam problemy i chyba rozumie, ale jak widać wiedza nie poskramia apetytu. W sumie to wszystko było by ok, gdyby do tego używał wszystkim znajomej pornografii, ale dowiedziałam się że wchodzi też na portale gdzie są 'zwykłe' zdjęcia dziewczyn (!!) i robi to również przy takich zdjęciach. Czytałam o tym problemie na innym forum, opinie różne, ale w gruncie rzeczy ponoć chodzi o to ze dziewczyna na której wchodzi profil, zna jej imię, widzi zdjęcia, jest po prostu silniejszym bodźcem niż jakiś tam film. Dobrze... ale gdzie w tym wszystkim ja? Przecież to jest dziewczyna którą może spotkać na ulicy, nawet rozpoznać. Bardzo się tego wystraszyłam... jeszcze zanim zaczęliśmy współżycie powiedział mi że chciał mnie zdradzić, ostatecznie nie zrobił tego, ale sam fakt był dla mnie potwornym szokiem, a teraz to... Nie jestem w stanie zaakceptować takiego obrotu rzeczy... walczyłam z tym długo, myślałam że się już udało, aż tamtego weekendu złapałam jego komórkę a na wyświetlaczu otwarta strona z jakimś profilem. To mnie bardzo boli. Był koniec weekendu, nie chciałam już nawet z nim rozmawiać więc pojechałam do domu, a on kilka godzin później miał wyjazd służbowy. Przez smsy prawie doszliśmy do porozumienia, ale tak było już nie raz, wątpię żeby tego nie powtórzył. Tylko tym razem już ostrożniej.. żeby nie dać się przyłapać. To przykre.

Martwi mnie to bo nie umiem się pogodzić z taką naszą odmiennością. Trawka może pójść w zapomnienie jak zmieni środowisko, przykre zachowanie jak razem zamieszkamy, ale to chyba nie jest dobry pomysł by czekać aż się samo polepszy... Po za tym dochodzi do tego problem palenia papierosów, bo śmierdzi jak popielniczka oraz rosnący brak zaufania, o którym wie. Ta wybuchowa mieszanka nie daje mi już spokoju. Raz mam wrażenie że walczę słusznie, innym razem że przesadzam...  ale gdzie tu są zdrowe granice? Jak je ustalić? Rozmowa nie przynosi efektów. Potrzebuje rady... czym mam wrzucić na luz bo zamęczę chłopaka pretensjami i ciągłym wymaganiem by zmienił zachowanie/przyzwyczajenia, czy dać sobie spokój bo ludzie powinni się dobierać także życiowymi poglądami i szanować siebie oraz swoje postanowienia.

2

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Czy Ty naprawdę widzisz swoją przyszłość z tym człowiekiem? Sama widzisz, że on Twoje zasady
ma gdzieś. Gdzie tu jest miejsce na zaufanie? Jeśli tak to teraz wygląda to co będzie później?
Dziewczyno, uciekaj od niego, bo szkoda Twojego czasu i Twoich uczuć.

3

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Czytając ten temat nasunęło mi się pewne pytanie i bynajmniej nie to: "czy to już uzależnienie, czy jeszcze nie" tylko raczej pytanie czy go akceptujesz takim jakim jest? Nikogo nie krzywdzi swoim zachowaniem, a mimo to jest wyliczone, że śmierdzi, że pali, że to się może w nim zmieni, jak zmieni otoczenie, o tamto robiłam już awanturę... Chłopak jest jaki jest, uzależniony od papierosów, czasem lubi sobie zapalić jointa i zamiast Cię zdradzać wyładowuje napięcie seksualne w domu przed zdjęciami. Jeśli trawki nie pali za często, a w łóżku nie macie problemów przez jego masturbację i pornografię, nie wściekałabym się tak. Szczególnie, że chłopak chcąc uniknąć awantury nie powie Ci o wielu rzeczach i jeśli rzeczywiście uzależnionym zostanie - nie będziesz miała o tym pojęcia, bo będzie się z tym krył. Rozmawiajcie o tym otwarcie bez wściekania się i pretensji. Jeśli zachowa zdrowy rozsądek niech robi to, co lubi, a Ty będziesz dzięki temu miała rękę na pulsie. Powiedz mu też o swoich obawach, o co się martwisz w związku z tymi jego czynnościami, to lepiej działa od kłótni i stawiania warunków wink

4

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Kassia1181, dla mnie to trochę dziwne - wybrałaś tego faceta, jesteś z nim, ale nie akceptujesz tak wielu rzeczy. Ja bym się dziwnie czuła, gdyby osoba, która mówi, że mnie kocha, jednocześnie wymagała jakichś zmian. Nie mówię tu o sprawach typu nagminne spóźnianie się, bo wiadomo, że druga strona ma prawo wtedy wymagać punktualności, ale o takich rzeczach, jak piszesz.
Pali papierosy. Wiedziałaś, że pali, jak się z nim zgodziłaś być? No to dla mnie to trochę nie w  porządku suszyć mu o to głowę. Teraz sama palę, więc może patrzę na to inaczej, ale nie wyobrażam sobie, że mój facet miałby mi to wypominać czy żądać rzucenia. "Widziały gały, co brały". Nie wiem, kojarzy mi się to ze zmianami w umowie już po jej podpisaniu wink. Inna sprawa, że jak jeszcze nie paliłam, byłam z facetem, który palił - wtedy nie przepadałam za zapachem, dymem, ale powiedziałam tylko, że jeśli będzie chciał rzucić, to go będę wspierać. W końcu kochałam go takiego, jakim był.
Co do trawki to trochę inna sprawa. Ty znasz lepiej jego charakter i lepiej możesz ocenić, jak to się skończy. Powiem Ci jednak, że nie wszyscy się od tego momentalnie uzależnią. Ja trawkę zapaliłam pierwszy raz ponad 4 lata temu, a od tamtej pory zapaliłam może z 8-10 razy, nigdy sama nie kupując i tylko przy większych "okazjach", więc nie czuję się nałogową ćpunką wink, równie dobrze mogłabym nie palić wcale. Tak więc powiem, że dopóki paliłby raz na długi czas, to bym się nie martwiła, ale jeśli uważasz, że skończy się na zwyczajnym popalaniu ot tak, to już widziałabym problem.

5 Ostatnio edytowany przez Airuf (2013-12-05 18:02:23)

Odp: problemem jestem ja, czy on?

... i jeszcze żeby był wyższy i nosił tylko koszule... i tak mozna długo...

Wymieniłaś wady, z którymi widać nie za bardzo chcesz się pogodzić. A teraz odpowiedz sobie na pytania czy on ma jakieś zalety i czy są one wystarczające by przymknąć oko na część wad.
A nastepnie wybierz te rzeczy które koniecznie trzeba u niego zmienić bo inaczej nie wytrzymasz - i walcz.
Pozwól mu jednak zachować część jego "przypadłości" bo pozbycie się ich - wbrew pozorom - zniszczy Wasz związek.

I swoją drogą to chyba papierosy są tu najbardziej szkodliwe - od tego się w końcu umiera.
Masturbacje zostaw w spokoju, przejdzie pewnie jak dojdziecie do takiego etapu związku że będzie miał seks z Tobą częściej niż parę razy w miesiącu. Podnieta na widok zdjęć zwykłych dziewczyn? Jak najbardziej naturalne, nigdy nie rozumiałem poczucia estetyki tych facetów którzy jarają się tymi wszystkimi aktorkami porno które wyglądają zazwyczaj wszystkie tak samo a przy tym bardzo sztucznie... Wiesz, chyba jednak nie chciała byś by najbardziej kręciły go prawie że plastikowe lale o wymiarach 90/60/90, jędrnych D, które jęczą nawet jak robią loda. Wtedy byś miała przekichane życie erotyczne z tym człowiekiem.
Trawa nie szkodzi jakoś znacząco jak się zapali sporadycznie. Byle Cię nie oszukiwał z tym paleniem. No i tu ostatnia kwestia - kłamstwo. Tego w związku być nie powinno... Ale pamiętaj że nikt Ci prawdy nie powie jak nie będziesz wyrozumiała, nie pójdziesz na jakieś ustępstwa itp...

PS. dobrym sposobem na zmiany będzie propozycja że Ty też coś u siebie zmienisz w zamian za to że on się podejmie wysiłku w tym celu. (np. rzucenie palenia). Możecie się nawzajem wspierać (już przez samą świadomość że to drugie tez się z czymś męczy - jest łatwiej).

6

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Witam wszystkich! Tak sobie czytam i zastanawiam się czy mogę coś powiedzieć więcej niż inni.......życie jest jednym wielkim kompromisem i tak trzeba w życiu postępować, jednak kompromis musi być z obydwu stron. Piszesz o tym ile rzeczy przeszkadza ci w tej drugiej osobie no cóż.....ideałów nie ma i jak tu wcześniej zostało napisane albo akceptuje się drugiego człowieka takiego jakim jest albo...niestety to nie jest ten i trzeba szukać kogoś innego, bo niestety prędzej czy później związek nie wytrzyma...przykre ale tak jest tak uważam.......pozostaje zastanowić się nad tym czy to jest ten wymarzony, z którym chcesz iść przez życie...na siłę będzie trudno....

7

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Dziękuję wam bardzo za otworzenie oczu, kocham go bardzo, dlatego szukałam kogoś kto nie znając nas powie 'na chłodno' co o tym myśli. Rzeczy które wymieniłam w tym poście to tak naprawdę jedyne jego wady z którymi mam problem by się pogodzić, dlatego też mam wrażenie jak napisałam, że czasem czepiam się bez sensu, czy jak wolicie robię coś z niczego... Więc radzicie mi że powinnam trochę wyluzować, porozmawiać z nim o moich obawach i faktycznie, też coś w sobie zmienić. Bardzo mi przeszkadzały te rzeczy u niego nie dlatego że miałam taki kaprys, tylko bałam się że każda z nich doprowadzi do czegoś złego: uzależnienie, zdrada... taka trochę panikara jestem. Moim największym problemem jest nieufność co do jego słów (mówimy cały czas o zapewnieniach o zmianie, obietnicach). Bo zamiast szukać kompromisów i rozmawiać, tylko wymagałam zamian, a wiec stąpałam po cienkim lodzie. Teraz gdy robi coś nie tak jak ustaliliśmy, czy jak go prosiłam, jest mi przykro i robię 'awanturę' nawet jeśli to błahostka, a wtedy on zaczyna mi mówić co raz mniej i tak się koło zacieśnia... Powinnam to przerwać, póki nie jest za późno, na szczęście człowiek uczy się całe życie.
Tylko jak teraz poprowadzić umiejętnie weekendową rozmowę, tak by po prostu nie zaprzepaścić rad które mi daliście... Nie chcę znów popaść w jakąś awanturę, bo to nikomu nie potrzebne

8

Odp: problemem jestem ja, czy on?
kassia1181 napisał/a:

Dziękuję wam bardzo za otworzenie oczu, kocham go bardzo, dlatego szukałam kogoś kto nie znając nas powie 'na chłodno' co o tym myśli. Rzeczy które wymieniłam w tym poście to tak naprawdę jedyne jego wady z którymi mam problem by się pogodzić, dlatego też mam wrażenie jak napisałam, że czasem czepiam się bez sensu, czy jak wolicie robię coś z niczego... Więc radzicie mi że powinnam trochę wyluzować, porozmawiać z nim o moich obawach i faktycznie, też coś w sobie zmienić. Bardzo mi przeszkadzały te rzeczy u niego nie dlatego że miałam taki kaprys, tylko bałam się że każda z nich doprowadzi do czegoś złego: uzależnienie, zdrada... taka trochę panikara jestem. Moim największym problemem jest nieufność co do jego słów (mówimy cały czas o zapewnieniach o zmianie, obietnicach). Bo zamiast szukać kompromisów i rozmawiać, tylko wymagałam zamian, a wiec stąpałam po cienkim lodzie. Teraz gdy robi coś nie tak jak ustaliliśmy, czy jak go prosiłam, jest mi przykro i robię 'awanturę' nawet jeśli to błahostka, a wtedy on zaczyna mi mówić co raz mniej i tak się koło zacieśnia... Powinnam to przerwać, póki nie jest za późno, na szczęście człowiek uczy się całe życie.
Tylko jak teraz poprowadzić umiejętnie weekendową rozmowę, tak by po prostu nie zaprzepaścić rad które mi daliście... Nie chcę znów popaść w jakąś awanturę, bo to nikomu nie potrzebne

powiedz kasiu...te papierosy pali w domu? może poproś o wychodzenie na papierosa na balkon czy na zewnątrz ale spokojnie bez krzyku...powiedz że nie lubisz zapachu papierosów w domu, że przeszkadza ci ten zapach...ogranicz mu po prostu teren do palenia...może coś z tego wyjdzie to taki mały kompromis i z jego i z twojej strony....spróbuj nie okazywać braku zaufania do tego co mówi....faceci nie lubią jak sie im coś tłucze do głowy, wiesz oni lubią krótko bez rozciagania danego problemu, mój syn mówi że oni mają "prostą budowę"....wiem...łatwo mi mówić powiesz z pewnością, też popełniłam mnóstwo błędów w swoim życiu i jedyne co mi się udało i wyszło to mój syn.....i pamiętaj! zawsze spokojnie i opanowanie, musisz się kontrolować....

9

Odp: problemem jestem ja, czy on?

W domu pali jedynie w jednym miejscu - w łazience. Nie wiem skąd wziął się ten głupi nawyk, ale jest od niedawna i jest o tyle męczący, że nie ma tam okien, wiec wywietrzenie pomieszczenia trwa bardzo dużo czasu. A ja się duszę. Za moją prośbą, muszę przyznać, że stara się wychodzić chociaż na balkon, jednak czasem chyba ma za daleko? Bo trafia znów do łazienki.
Z tym rozwlekaniem tematów chyba masz racje, jak za długo jakiś ciągnę i zaczyna go męczyć to zwyczajnie szuka ucieczki w inny temat. Ale nie mam mu tego za złe, wiem że lubię sobie 10 razy wrócić do czegoś myślami i się zastanawiać, natomiast on rozumiejąc moje (pewnie dla niego dziwne upodobania), nie zawsze ze mną o tym pogada, ale zawsze mnie wysłucha. A to bardzo cenie. Przede wszystkim trafną radą jest spokój - bo mam problem z opanowaniem emocji gdy coś mnie bardzo wzrusza, dotyka, martwi, czy mocno denerwuje. Walczę z tym szczególnie dlatego że jestem porywcza w kłótniach, niewiele do niej trzeba, a przecież nie o to chodzi żeby całe życie spędzić na ringu. Może zaproponuję mu rozwiązanie z którego będzie mógł skorzystać ale tym razem bez przymusu? Że jeśli będzie chciał rzucić palenie to będę go wspierać w tym rzecz jasna ale jeśli będzie mu łatwiej to zaproponuję mu że i ja coś zmienię...?

10

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Facet pali,coś tam popalał, jak każdy facet w sumie, coś tam pewnie wypił, jak każdy, coś tam ogląda jak pewnie każdy.
Też nie widzę straszliwego problemu. Choć wiem, że palacz dla nie palacza to problem duży. Nie sądzę by to można zmienić bez chęci owego palacza. Chyba, że wiesz co on uwielbia, co zależne od ciebie, wtedy istnieje szansa na nawrócenie niezależne od jego chęci smile

11

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Kasiu powiedz to co nam tylko tak na chłodno po swoich refleksjach, że sama widzisz ile robiłaś mu awantur, że boisz się tego i tego, że postarasz się nabrać dystansu, a jeśli coś z jego nawyków Ci przeszkadza, jak palenie w łazience ustalcie, aby nie palił przy Tobie, czy w domu, a w zamian nie będziesz się czepiać jego papierosów w ogóle.
Nie komplikuj tylko powiedz co czujesz szczerze ale bez złości. Myślę, że wtedy będzie największa szansa byście się dogadali wink

12

Odp: problemem jestem ja, czy on?

Współczuję po części autorce wątku. Swoją drogą z jednej strony-zbyt wiele wymagasz, z drugiej-doskonale Cie rozumiem, tylko u mnie oba problemy (mówię tutaj o trawce i masturbacji przy golych babkach) tyczą się dwóch róznych związków. Byłam z chłopakiem, który palił trawkę, uwaga... codziennie! Czasami mnie namówił, też zapaliłam, bardzo sporadycznie, ale muszę przyznać, że seks był po niej nieziemski. Tylko, że w pewnym momencie zrobiłam się zazdrosna o Mary-Jane! Bo przecież codzienne palenie-codzienne zmienianie stanu świadomości, to znaczy że co? Że jak nie zapali, to jest źle? Nie rozumiałam tego, dla niego pewne było, że trawka nie uzależnia i twierdził że pali bo lubi. Ja tego nie wytrzymałam. Po półtorej roku zakończyłam związek. Teraz jestem z facetem, który się masturbuje, notorycznie przy pornusach. Nie wiem, czy z tym sobie poradzę, ale wiedz Dziewczyno, że przynajmniej nie jesteś sama smile Trzymam kciuki smile

13

Odp: problemem jestem ja, czy on?

A dla mnie takie kompromisy to sranie w banie... Są pewne kwestie, które nie podlegają kompromisą... Według Was autorka nie może wymagać nic od partnera, a jeśli chce wymagać to sama powinna się też zmieniać pod niego?  Dojdzie w końcu do tego, że ktoś będzie musiał się zminieć na lepsze np. zacząć gotować aby móc wymagać od partnera aby np. ten nie zdradzał. Kompromis!? Do różnych absurdów można dojść z takim podejściem.

A i jeszcze jedno, to jak partner jest np. egoistą to też powinniśmy to akceptować, no bo w końcu powinniśmy tą drugą osobę do końca akceptować taką jaka jest? To dla mnie kolejny absurd. Oczywiście osobowości, temperamentu partnera nie zmienimy, ani jego wynawanych wartości (nawet nie powinniśmy próbować tego zmieniać) zatem jak nie potrafimy tego akceptować to oznacza, że to zwyczajnie nie partner dla nas. Jednak są pewne sprawy, które według mnie nie podlegają dyskusji i w tych konkretnych kwestiach można zwyczajnie nie akceptować pewnych zachowań co nie oznacza braku akceptacji dla partnera jako osoby.

Do autorki!

Widać, że Cię to wszystko męczy co oznacza, że kwestie, które wymieniłaś są dla Ciebie istotne - wynikają z Twoich światopoglądów jak sama zauważyłaś. I prawda jest taka, że nigdy nie będziesz czuła się dobrze naginając swoje światopoglądy dla "dobra związku", z drugiej zaś strony też nie będziesz czuła się szczęśliwa zmuszając do czegoś partnera, tłumacząc mu coś w kółko, kontrolując go. On też nie będzie czuł się szczęsliwy słysząć w kołko Twoje uwagi, będąc do czegoś przymuszany. To się nie uda.

Co do konkretów. Jeśli związałaś się z nim jak już palił papierosy to w sumie bezsensu się go teraz o to czepiać.  Możesz co najwyżej zwrócić mu uwagę na zalety, korzyści jakie by miał rzucając palenie. Możesz co najwyżej prosić aby nie palił w mieszkaniu itp.

Co do trawy! Wyraźnie widać tu Twoją obawę. Tym razem skoro on od początku wiedział jakie masz poglądy w sprawie palenia trawy i się zgadzał z tymi poglądami, na początku znajomości nie palił. Bądź jeśłi wiedział, że gdyby nie rzucił palenia przed waszą znajomością to w ogóle nie brałabyś go pod uwagę jako faceta to  jak najbardziej masz prawo się czepiać. Wyrażać swoją obawę. Tylko, że czepianiem też nic nie zyskasz. Możesz spokojnie pogadać z nim o swoich obawach. Jeśli mu ufasz i wiesz, że np. traktuje trawę jako coś okazjonalnego przy np. okazji jakiejś imprezy i ma to miejsce naprawdę rzadko to powinnaś mu odpóścić, nie męczyć tematu. Gorzej jeśli już kiedyś były w jego życiu okresy gdzie palenie było dla niego standardem.
Ogólnie częste palenie trawy może bardzo zmienić podejście Twojego faceta do Was, Waszego związku to trochę stąpanie po ciękim lodzie.

Co do masturbacji! Nie dziwię się, że sobie czasem pozwala... Jednak jak dla mnie faceci w tym temacie powinni być nieco ostrożni bo łatwo przekroczyć granicę między "zrelaksowaniem się, ulżeniem sobie bo brakuje mu seksu", a uzależnieniem.
Kolejna rzecz, przyznam, że też przeszkadzałoby mi gdyby facet masturbował się przy jakiś panienkach wyszukanych w portalach itp. Szczególnie, że są to realne osoby, które jak sama piszesz może kiedyś gdzieś spotkać, poznać. Po drugie świadczy to o jakiejś dużej potrzebie różnorodności jeśli chodzi o jego fantazje, bodżce. Codziennie inna...
Dlaczego nie masturbuje się przy Twoich zdjęciach? Dlaczego się nie wysili i nie użyje własnej wyobraźni?

Co do panieniek z porno! Wiadomo, że jeśli facet tam szuka inspiracji na seks to jest to żenada.

Jednak inna jest świadomość kiedy nasz partner np. onanizuje się do jakiejś nierealnej, niedostępnej gwiazdy niż kiedy to robi z myślą o jakiejś dziewczynie z sąsiedztwa!
Tak samo myślę facet woli usłyszeć, że podoba nam się aktor taki i taki bo jest według nas pociągająy niż np. gdybyśmy tak wypowiedziały się o facecie spotkanym w tramwaju.

Jeśli zaś czujesz, ż facet Cię zbywa i okłamuje to cała sytuacja jest bardzo niefajna. Jak masz czuć się go pewna skoro coraz więcej rodzi się zwątpienia, niejasności itp.? Taka jego postawa też może przyczyniać się do tego, że przejmujesz się tym wszystkim dużo bardziej. Czyli ogólnie może masz realne powody aby czuć się jak czujesz, a te obecne problemy to tylko czubek góry lodowej.

Posty [ 14 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » problemem jestem ja, czy on?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026