Hej,
Nie przestraszcie się, jestem chłopakiem i pokochałem jedną z "Waszych", chce się nią dobrze zająć, dbać, kochać więc nie traktujcie mnie jak intruza:)
Ogólnie związek super, po pół roku zaczęło się, było to miesiąc temu, poszło, że mam kontakt z byłymi (mówiłem od początku, niby to miało jej NIE przeszkadzać), że za mało wychodzimy, że mało poważnie podchodzę do związku itp.
Chciała przerwy (niby zastanowić się czy odpowiada jej bycie w 3ke !!! - tak też się zdziwiłem!
Ogólnie półtora tydz nieodzywania się z jej strony, chciała czasu... później byliśmy dalej razem, ale miała już duży dystans, nie była czuła taka itd. Pojechaliśmy do moich znajomych na tydzień pod domek, ogólnie miałem te rzeczy zmienić i myślę, że b. dobrze mi szło, ale Ona nie ułatwiała i potrafiliśmy się na siebie obrażać i kłócić o coś na co nie zwrócilibyśmy normalnie uwagi. Po powrocie, żegnaliśmy się z małym buziakiem itd, umówiliśmy konkretnie na weekend itd. Na wyjeździe powiedziała (jak zapytałem), dodawała wspólne zdjęcia że bardzo jej na mnie zależy, spaliśmy razem (bez sexu - wcześniej powiedziała ze tam go nie będzie), powiedziała że ten dystans jej minie i będzie ok, ja pytałem i nalegałem może zbytnio też na to, żeby się przytuliła, pocałowała czy żebyśmy chodzili za rękę i też pytałem o sex. Te kłótnie i wszystkie głupie zachowania wynikały z tego, że czułem się nieprawnie, trochę odrzucony... myślałem, że będzie ok po powrocie, ale po 1,5 dnia zerwała SMSem... Żegnając się (przed tym SMSem 1,5 dnia wcześniej po wakacjach) u niej pod klatką umówiliśmy się na weekend konkretnie, siedziała mi na kolanach, pocałowaliśmy się na dowiedzenia i mówiła, że trochę tęsknic będzie...
Problemem było to, że nie zabrałem od niej kawy w Mcdonald bo jak miała przecież nieść loda, kawę i ciastko - tylko wszyscy sobie radzili tak, że malutkiej kosmetyczki od niej nie zabrałem tylko musiała sama nieść.. jak chciałem od niej zabrać to powiedziała "teraz to możesz się pocałować w tyłek" Taka księżniczka i lubi być tak traktowana. Ogólnie ostatnio to tylko ona chce, a od siebie nic... ale była kiepska sytuacja to starałem się przymykać oko. Problemem było to, że poprosiłem ją o pomasowanie pleców (czasem mnie bolą) to oburzona jak tutaj, tutaj nie będę, ale minutę "poruszała" jak 5 razy poprosiłem.. chleb pokroić (zawsze mi sie rozwala albo jest mega gruby) przy znajomych też problem, ale ostatecznie pokroiła.. nie chce narzekać na nią bo i tak ją kocham - przed wyjazdem a po przerwie byliśmy na imprezie, na drinku, w kinie i ogólnie więcej się nie dało.. później od razu wyjazd. Niby, że nie liczę się z jej zdaniem ale pytałem co chwilę na co ma ochotę itp. Z kolei jak chciałem zobaczyć jedną rzecz to stwierdziła że ona nie chce, żebym samemu pojechał... czyli nie brała pod uwagę tego co ja chcę. Zapaliła papierosa o którego się wściekłem, ale na drugi dzień powiedziałem dlaczego, że jestem na tym punkcie przeczulony itp. Twierdzi, że nie wiedziała, ale wątpię, żebym nie wspomniał o tym 10 razy, że jestem przeczulony na punkcie tego. Graliśmy w karty i tam przytuliłem się do jej piersi (graliśmy w pare osób) to dała mi symbolicznego (delikatnego bardzo) liścia i powiedziała spadaj i już miałem jej dość więc ja leciutko też w ramie ręką szturchnąłem i powiedziałem to ty spadaj - tak samo na żarty jak ona i tematu nie było do rana, kiedy jak się obudziliśmy to powiedziała, że uwaga - ją uderzyłem!! tak to powiedziała! - zapytałem (bo wszyscy to moi nie jej znajomi) wszystkich 7 osób w tym 4 dziewczyny czy uważają, że ją uderzyłem to wszyscy się zaśmiali co to za pomyśl w ogóle, że wżyciu tak by nie pomyśleli. Z tą wcześniejszą dziewczyną jak moja chciała, (że jednak jej przeszkadza to) - kontakt zerwałem. Zawsze gdy wcześniejsza ex dzwoniła, pisała o tym mówiłem, nigdy tego nie ukrywałem! Przy niej też odbierałem telefon itp. Cały miesiąc się nie odezwałem słowem do byłej, ale na wyjeździe chciała, żebym pokazał jej wiadomości na fb to stwierdziła, że na pewno z nią gadam bo skasowałem wiadomości od niej - powiedziałem tak, wtedy jak była ta przerwa, żeby później nie było, że zobaczy i będzie na nowo temat. Chyba nie uwierzyła - to było w połowie wyjazdu gdzieś. Później tego tematu nie było.
Jedyne to gadaliśmy parę razy gadaliśmy tak o o zaręczynach i mówiła że za 2 lata np chciała by mieć wesele itp a ja tak mówiłem, że ja najszybciej za 4 lata mogę zacząć o tym myśleć... czy to o to mogło pójść? przecież wiadomo, że tak nie jest tylko dużo szybciej.
Jutro będzie miesiąc od zerwania, nie utrzymuje kontaktu, próbowałem się skontaktować to zbywała mnie smsem typu "jestem bardzo zajęta i mam inne plany" ostatnio dodała, że dla niej temat zamknięty i żebym do niej nie pisał. Napisałem, że chociaż będzie bardzo ciężko spróbuję uszanować decyzję i ze kocham ją. Że kocham, powiedziałem dopiero po rozstaniu, chciałem wcześniej, ale nie było takiej okazji... Może powinienem wspomnieć, że tak na prawdę myślałem o zaręczynach na wiosnę czy coś takiego? Zależy mi na niej i zrobię wszystko, żeby ją odzyskać... tylko co?
Co powinienem zrobić, żeby chciała wrócić, zaczęło jej zależeć, żałowała decyzji i chciała spróbować jeszcze raz? Czy jest na to szansa?
Pomóżcie mi stworzyć plan idealny działań bo chyba taki tu potrzebny...
Czy jeżeli czuła się zdradzona (chyba cieżko aż tak to naciągnąć) to mogło to być powodem rozstania i czy to z czasem wybaczy?
Wcześniejszy chłopak zostawił ją dla innej i po pół roku jak chciał ona wróciła.