Więc sprawę postaram się przedstawić w miarę krótko i jasno. Mam dość specyficzny charakter. Nie jestem osobą o mocnym charakterze, choć za taką mnie uważa otoczenie. Jednak gdzieś tam głęboko mam serce miękkie jak nikt... Wszystkim się przejmuje, ciągle tkwią we mnie wspomnienia, a czasem mam wrażenie, że nie radze sobie sama ze sobą. Największym moim problemem jest zbyt duże przywiązywanie się do niektórych osób... Po pierwszym czy drugim spotkaniu, jeśli uważam, że ten mężczyzna (bo głównie to ich dotyczy) jest w porządku potrafię w tę znajomość włożyć całe swoje serce. I to nie raz już zabolało... Bardzo mi to przeszkadza w życiu, często zarywam noce, gdyż rozmyślam o tym wszystkim...
I stąd moje pytanie: czy wy też tak macie, czy uważacie, że jednak powinnam zasięgnąć porady psychologa?
Z góry dziękuje za rady ![]()