Rok temu zaczęłam studia na nowej uczelni. Tam też poznałam Tomka, zaczęliśmy się kolegować. Ponieważ miał dziewczynę było to czyste koleżeństwo. W czasie studiów rozstał się z dziewczyną, a ja jako koleżanka byłam dla niego oparciem, wysłuchałam, poradziłam.
Od 2 m-cy rozpoczęliśmy wspólny projekt na studia który wymaga duzo pracy i spędzania dużej ilości czasu razem.
Teraz pokrótce opiszę co wzbudza mój niepokój. Jak spotykamy się ze znajomymi to jest zwykła koleżeńska relacja. Jak pracujemy razem i jesteśmy sami to zdarzają się sytuacje że mnie obejmuje, przytula się, kładzie się obok mnie lub na. Wszystko w żartach. Kiedyś próbowałam coś zagadnąć, to wyszło że to tylko koleżeństwo. Ostatnio zaczęły się docinki, żarty o zabarwieniu erotycznym itd.
Troszkę czuję się niezręcznie w tej sytuacji, bo tu kiedyś mówił o koleżeństwie a tu takie zachowanie. Podobno mężczyzna nie może przyjaźnić się z kobietą.
Nie mogę zinterpretować jego zachowania. Wiem dziewczyny że poradzicie, żebym z nim pogadała, ale kompletnie nie wchodzi to w grę. Po pierwsze jakby okazało się że źle to wszystko interpretuje czułabym się głupio a mamy jeszcze 3 m-ce pracy nad projektem. Dlatego oceńcie to z boku, może macie jakieś neutralne rady, nie aż tak odważne ?
Znam "typy" których całe ich życie opiera się tylko i wyłącznie na zdobywaniu nowych lasek i zaliczaniu co tydzień nowej. W tym wypadku jestem pewna, że to nie jest ten typ, bo znam go trochę i wiem ile znaczy dla niego stały związek.
Powinnam zakończyć znajomość? Czy może otworzyć się i pozwolić żeby coś się rozwinęło? o ile to zachowanie zmierza do czegoś a nie to zwykłe koleżeńskie zachowanie. Nie będzie to łatwe bo coś tam do niego czuje, ale nie chce wchodzic w chore układy.