Witam Was wszystkich,
Jestem na ostatnim roku studiów, aktualnie do grupy dziekańskiej doszedł nowy kolega z innej grupy, jest on raczej typem indywidualisty (niezbyt integruje się z nami, zazwyczaj od razu wchodzi do sali gdy zaczynają się zajęcia i od razu wychodzi po zakończeniu,stoi jakby trochę z boku), jednak na cwiczeniach zazwyczaj stara się siadać zawsze obok mnie(jestem osobą raczej gadatliwą ), nawiązuje rozmowę i ogólnie uważam go za bardzo fajnego i inteligentnego chłopaka, nie wiem czemu moi znajomi niezbyt pochlebnie się wypowiadają na jego temat - koleżanka argumentowała to jakąś jednorazową akcją na ćw na które chodziła z nim (chodziło o jego niezbyt miły komentarz na temat jakieś pracy grupowej).
Chciałabym bliżej go poznać, wyszłam z inicjatywą zaproszenia go na inegracyjne spotkanie ,jednak moja propozycja spotkała się z stanowczą odmową reszty kolegów i koleżanek (znów, bez konkretnych argumentów, jakby to było tak na zasadzie -"nie lubie go i koniec")
Stąd moje pytanie - skąd u ludzi może brać się taka niewytłumaczalna niechęć do drugiej osoby? Bo szczerze mówiąc osobiście chciałabym pogadać w innej aranżacji niż ta uczelniana z tym chłopakiem i poznać go bliżej, czy ogólnie sprawić,żeby fajnie się czuł u nas w grupie -jestem zwolenniczką jak najbardziej przyjacielskich stosunków i atmosfery wzajemnej współpracy, bez niepotrzebnych kwasów.
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i dziękuję za odp;)