witam wszystkie netkobietki! ;P
moim problemem jest to, iż mimo 21 lat na karku nic nie udaje mi się na polu uczuciowym. otóż mam 21 i pół roku, nigdy nie byłem w związku. jestem w związku z tym prawiczkiem, mam co do tego mieszany stosunek. nie ukrywam, że wolałbym być po, ale nie użalam się każdej spotkanehj dziewczynie. jednak mimo wszystko mam z tego powodu zrobioną "reklamę" na mieście (15-tysięczna dziura, z której co najmniej przez rok się nie wydostanę). nie wiem dlaczego jest to problemem. tak samo jak mój rzekomo niski wzrost. wiem, 173cm i 66 kg wagi to nie jest za wiele, ale jest wiele niższych kobiet ode mnie. niestety wszystkie marzą o 180+, a na mnie nawet nie spojrzaly. już serio nie wiem, co robić. nie użalam się, ale ciągłe kosze od dłuższego czasu wpędzają mnie w kompleksy...
Podobne tematy
Niestety wredot jest pod dostatkiem, i chyba także tutaj choć się oczywiście nei przyznają do tego
A teraz mam pytanko czy nie przeszkadzało by ci jakby leciała na ciebie o 2-3 cm wyższa od ciebie dziewczyna?
Ciupciuś wcale niski nie jesteś bo jak dla mnie akurat.waga też taka zła nie jest.
Po prostu nie trafiłes na taka jaką 3ba. A jak tam wychodzą Ci rozmowy z dziewczynami?może charakter ma coś na rzeczy ale myślę,że dajesz z tym radę:)
A teraz mam pytanko czy nie przeszkadzało by ci jakby leciała na ciebie o 2-3 cm wyższa od ciebie dziewczyna?
Przepraszam, że wcinam się między wódkę a zakąskę, ale sądzę, że kwestia wzrostu dziewczyny nie jest dla ciupciusia priorytetem. Poza tym nie wystarczy, żeby dziewczyna na ciupciusia leciała - istotne jest, żeby dziewczyna ciupciusia przeleciała.
5 2013-11-10 08:58:25 Ostatnio edytowany przez ciupciuś (2013-11-10 09:05:19)
Lajla72 napisał/a:A teraz mam pytanko czy nie przeszkadzało by ci jakby leciała na ciebie o 2-3 cm wyższa od ciebie dziewczyna?
Przepraszam, że wcinam się między wódkę a zakąskę, ale sądzę, że kwestia wzrostu dziewczyny nie jest dla ciupciusia priorytetem. Poza tym nie wystarczy, żeby dziewczyna na ciupciusia leciała - istotne jest, żeby dziewczyna ciupciusia przeleciała.
gdyby tak było, już dawno przeznaczył tę stówę lub dwie na jakieś panienki z roksy...
zdecydowanie wolę niskie kobietki, tak koło 160cm. te 3 cm bylbym w stanie przeboleć, lecz tylko w jednym przypadku. dziewczyna musiałaby być szczupła z figury. o ile u niższych przebolałbym kilka dodatkowych kg, to w przypadku wyższej nigdy. czułbym się jak z koniem. niestety pewnie jest to spowodowane tym, że sam jestem szczypiorem xD i podświadomie wolę taką, nad którą będę miał choć trochę przewagi fizycznej. gdybym tak jeszcze był w stanie unieść jakąś na rękach...
co do charakteru, to trudno mi oceniać. generalnie dość długo byłem bardzo nieśmiały, teraz się w miarę ogarnąłem. jednak nigdy nie będzie ze mnie duszy towarzystwa. chociaż w mniejszych grupkach, a co bardziej w 4 oczy, okazuje się rozgadanym człowiekiem.
była taka jedna, z którą były bardzo zdecydowane widoki na coś więcej, lecz sprawa legła w gruzach przez wakacje. dziewczyna wyjechala zarobić za granicęprzez wakacje, a 2 tygodnie później oznaczono ją na fb z jakimś ciapakiem... dobrze, że wcześnie dowiedziałem się, jaka ona jest.
zdecydowanie wolę niskie kobietki, tak koło 160cm. te 3 cm bylbym w stanie przeboleć, lecz tylko w jednym przypadku. dziewczyna musiałaby być szczupła z figury. o ile u niższych przebolałbym kilka dodatkowych kg, to w przypadku wyższej nigdy. czułbym się jak z koniem. niestety pewnie jest to spowodowane tym, że sam jestem szczypiorem xD i podświadomie wolę taką, nad którą będę miał choć trochę przewagi fizycznej. gdybym tak jeszcze był w stanie unieść jakąś na rękach...
Nie no, z taaaakimi wymaganiami do zwykłego rozdziewiczenia, to ja widzę, że ty tutaj za kilka lat wrócisz - na forum seksualność z wątkiem "Pierwszy raz z prostytutką".
Swoją drogą, zabawne jest, że w pierwszym wpisie krytykujesz kobiety za ich roszczeniowość w odniesieniu do wzrostu faceta a sam jesteś nielepszy.
Kobiecie zafiksowanie na punkcie wzrostu mężczyzny ma przynajmniej jakieś biologiczne, genetyczne uzasadnienie (przykładowo: niskie kobiety często szukają wysokich partnerów bo podświadomie boją się, że ich potomstwo też będzie niskie). Żeby było jasne - ja nie krytykuję ani kobiet ani ciebie, ale nie bądźmy hipokrytami...
7 2013-11-10 09:34:28 Ostatnio edytowany przez ciupciuś (2013-11-10 09:35:09)
mimo wszystko nie uważam tego za hipokryzję, bo spójrzmy prawdzie w oczy: ile wysokich chciałoby niskiego oraz ilu niskich chcialoby wysoką? nie oszukujmy się, oprócz typów polujących na kobietę z wyglądem modelki by w ten sposób ukryć swój kompleks wzrostu prawie żaden
8 2013-11-10 10:14:26 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-11-10 10:19:28)
witam wszystkie netkobietki! ;P
moim problemem jest to, iż mimo 21 lat na karku nic nie udaje mi się na polu uczuciowym. otóż mam 21 i pół roku, nigdy nie byłem w związku. jestem w związku z tym prawiczkiem, mam co do tego mieszany stosunek. nie ukrywam, że wolałbym być po, ale nie użalam się każdej spotkanehj dziewczynie. jednak mimo wszystko mam z tego powodu zrobioną "reklamę" na mieście (15-tysięczna dziura, z której co najmniej przez rok się nie wydostanę). nie wiem dlaczego jest to problemem. tak samo jak mój rzekomo niski wzrost. wiem, 173cm i 66 kg wagi to nie jest za wiele, ale jest wiele niższych kobiet ode mnie. niestety wszystkie marzą o 180+, a na mnie nawet nie spojrzaly. już serio nie wiem, co robić. nie użalam się, ale ciągłe kosze od dłuższego czasu wpędzają mnie w kompleksy...
173cm to nie jest taki niski. Poza tym wzrost faceta a jego atrakcyjność to zupełnie różne rzeczy, ja osobiście lecę na takich co mają tyle co Ty albo i mniej (mój ostatni miał koło 160cm). A co do bycia prawiczkiem to nie ma to znaczenia samo w sobie, chyba, że masz z tego powodu jakies głupie kompleksy.
mimo wszystko nie uważam tego za hipokryzję, bo spójrzmy prawdzie w oczy: ile wysokich chciałoby niskiego oraz ilu niskich chcialoby wysoką? nie oszukujmy się, oprócz typów polujących na kobietę z wyglądem modelki by w ten sposób ukryć swój kompleks wzrostu prawie żaden
Ten mój były (160cm w kapeluszu) miał zerowe problemy z kobietami - był niesamowicie atrakcyjny i na każdej imprezie co najmniej jedna do niego zarywała. I to nie jest jakiś wyjątek, mam kumpla, który ma jakieś 170cm i jest strasznie chudy i też raczej na powodzenie nie narzeka.
Więc albo masz coś w charakterze co kobiety odstrasza albo niestety feromony nie te...
W wieku 21 i pół roku też nigdy nie byłam w związku. Z perspektywy lat wiem dlaczego - byłam wtedy niemiłosiernie dziecinna i nie umiałam w ogóle rozmawiać z chłopakami. Zero umiejętności odczytywania sygnałów, flirtowania, naturalnej rozmowy. W dodatku wyglądałam na jakieś 15 lat. Autor może mieć podobne problemy, a, biorąc pod uwagę to, że jest szczupły, może też wyglądać jak dzieciak. Pozostaje próbować, nie zrażać się i nie słuchać tych panów, którzy zaraz tu przyjdą mówić, że trzeba iść do prostytutki, bo będziesz czekał do śmierci ![]()
Zgadza się. Szczególnie, że pójście do prostytutki jest idiotycznym pomysłem. Nie kumam czemu niektórzy faceci myslą, że jak się z kimś prześpią raz i to jeszcze za kasę to jakoś magicznie zmieni ich życie uczuciowe. Moim zdaniem to może zrobić tylko gorzej, bo daje fałszywy obraz kobiety i seksu. Poza tym jakbym się dowiedziała, że facet, który mnie interesuje biega po agencjach to kop w dupę z wyskoku, bo to dla mnie obrzydliwe i jeszcze się czymś można zarazić.
witam wszystkie netkobietki! ;P
otóż mam 21 i pół roku, nigdy nie byłem w związku. jestem w związku z tym prawiczkiem,.
Z tego co piszesz wynika, że szukasz uczucia a nie samego seksu, tak więc radzę po prostu czekać. Nie ma innej możliwości.
Prawda jest że autor szuka uczucia a nie aby sexu.Wyjściem właśnie nie jest zrobić to za kasę.wszystko by to zmieniło. Tylko niech nie robi tego na siłę z kimś przypadkowym.
Autorze musisz iść do prostytutki, tak najłatwiej. Inaczej możesz czekać do śmierci.
Wybierz jakąś ładną, 200 zł i do dzieła.
Powodzenia
Autorze musisz iść do prostytutki, tak najłatwiej. Inaczej możesz czekać do śmierci.
Wybierz jakąś ładną, 200 zł i do dzieła.
Powodzenia
I załatw sobie opryszczkę narządów, wirusa zapalenia wątroby albo HIVa. Bardzo mądra rada. A chłopakowi na pewno będzie lepiej, bo taki nagle się męski zrobi od przespania się z kobietą, której musi za to zapłacić, a dla której pewnie jest obrzydliwy chociaż będzie udawać, że jej dobrze. Żałosne...
Zlitujcie się... Ten tekst o prostytutkach był tylko aluzją do nalotu pewnych męskich osobników tego forum, którzy każdemu kto użył słowa "prawiczek" radzą to samo. Autor przecież nic nie wspomniał o prostytutkach. Więc nie maglujmy tych prostytutek, bo o nich jest aż za dużo na tym forum...
Skupmy się na rzeczywistym problemie autora, którym, jak na mój gust, jest brak doświadczenia w ROZMAWIANIU z kobietami. Uważam, że właśnie dlatego ciągle jest spławiany. Ale uważam też, że ma jeszcze dużo czasu na kolejne próby i w końcu mu się uda.
A teraz pytanie z innej beczki...
Dlaczego autor wybrał sobie nicka "ciupciuś"? Bo mnie się ten nick jednoznacznie kojarzy z ciupcianiem. A jeżeli facet kojarzy mi się z ciupcianiem, to to nie wpływa pozytywnie na jego atrakcyjność seksualna w moich oczach.
Niby nick, to tylko nick, ale o ile "Michu", "Pio88truś" mogą być kwestia chwili, "ciupciuś" nie brzmi przypadkowo.
Autorze - dlaczego sam siebie okreslasz takim mało męskim i nieatrakcyjnym nickiem?
17 2013-11-10 17:20:56 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-10 17:26:00)
Remi napisał/a:Autorze musisz iść do prostytutki, tak najłatwiej. Inaczej możesz czekać do śmierci.
Wybierz jakąś ładną, 200 zł i do dzieła.
PowodzeniaI załatw sobie opryszczkę narządów, wirusa zapalenia wątroby albo HIVa. Bardzo mądra rada. A chłopakowi na pewno będzie lepiej, bo taki nagle się męski zrobi od przespania się z kobietą, której musi za to zapłacić, a dla której pewnie jest obrzydliwy chociaż będzie udawać, że jej dobrze. Żałosne...
Stek bzdur i stereotypów.
Skąd założenie, że u prostytutki można zarazić sie HIV czy opryszczką a u "normalnej dziewczyny" jakoby mniej? Akurat prostytutki nie pozwalają na seks bez zabezpieczenia podczas gdy pod wpływem emocji bez zabezpieczenia można ją własnie złapać. Wolałbym mieć seks w zabezpieczeniu z prosytutką która wiem że ma HIV niż bez zabezpieczenia z nieznaną dziewczyną do której poczułem emocje. A jeśli i tu i tu jest zabezpieczenie to nie ma co wymieniać, że akurat u prostytutki latwiej coś złapać. Chłopak, żeby być pewny musiałby to zrobić z dziewicą, rozumiem więc, że to mu doradzasz.
Mam kolegów którzy pod wpływem emocji przespali się z poznaną na disco dziewczyną i potem wstydliwie się leczyli miesiącami. Nie znam kogoś zarażonego przez prostytutkę kto by uważał i się zabezpieczał (nawet w seksie oralnym).
Chłopak (ani chyba nikt inny) nie pisał też nic o tym, że "chce stać się bardziej męski".
Jeśli miałby ochotę na sam seks to mógły sam wybrać i jak chce to iść do prostytutki, ale jak pisze chce uczuć więc niech czeka.
Zlitujcie się... Ten tekst o prostytutkach był tylko aluzją do nalotu pewnych męskich osobników tego forum, którzy każdemu kto użył słowa "prawiczek" radzą to samo.
Jest tu ktoś taki? Chętnie go poczytam.
19 2013-11-10 20:30:48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-11-10 20:34:26)
Post poniżej poziomu forum.
Stek bzdur i stereotypów.
Owszem, od każdego można się czymś zarazić, a od prostytutki tym bardziej, bo ona z racji zawodu ma większa szansę na bycie nosicielką jakiegos syfu. Ostatnio było zreszta calkiem sporo "afer", kiedy jedna czy druga pani okazala się zarażona, a sypiala z klientami bez zabezpieczenia. Zresztą prezerwatywy czasem pękają.
A co do seksu za pieniądze to jest to dla mnie obrzydliwe i żałosne i nic na to nie poradzę. Szczególnie, że nie wszystkie kobiety, które w tym biznesie pracują robia to z wlasnej woli. Jakbym już miała się czymś zarażać, to wolalbym, żeby to była konsekwencja utraty rozumu z miłości niż desperacji. Czy facetom naprawdę nie przeszkadza, że osoba, z która to robicie najpewniej w prawdziwym życiu nawet by na was nie spojrzała i pewnie się was brzydzi i nie ma z tego żadnej przyjemności? Nie mam nic przeciwko seksowi bez miłości, ale obie strony powinny coś z tego mieć w sferze emocjonalnej.
Facet79 napisał/a:Stek bzdur i stereotypów.
Owszem, od każdego można się czymś zarazić, a od prostytutki tym bardziej, bo ona z racji zawodu ma większa szansę na bycie nosicielką jakiegos syfu. Ostatnio było zreszta calkiem sporo "afer", kiedy jedna czy druga pani okazala się zarażona, a sypiala z klientami bez zabezpieczenia. Zresztą prezerwatywy czasem pękają.
A co do seksu za pieniądze to jest to dla mnie obrzydliwe i żałosne i nic na to nie poradzę. Szczególnie, że nie wszystkie kobiety, które w tym biznesie pracują robia to z wlasnej woli. Jakbym już miała się czymś zarażać, to wolalbym, żeby to była konsekwencja utraty rozumu z miłości niż desperacji. Czy facetom naprawdę nie przeszkadza, że osoba, z która to robicie najpewniej w prawdziwym życiu nawet by na was nie spojrzała i pewnie się was brzydzi i nie ma z tego żadnej przyjemności? Nie mam nic przeciwko seksowi bez miłości, ale obie strony powinny coś z tego mieć w sferze emocjonalnej.
Krokodylku, ja naprawdę nie jestem propagatorem seksu z prostytutkami, wręcz przeciwnie, ale muszę napisać kilka słów ad vocem.
Po pierwsze, nie wiem jakich prezerwatyw używasz, ale mi w życiu pękła tylko jedna.
Po drugie, nie byłbym taki pewny, który seks jest mniej bezpieczny - czy ten w prezerwatywie z prostytutką czy ten bez prezerwatywy z "porządną" dziewczyną. Ja z niejednego pieca bułeczki jadłem, ale tak naprawdę stracha miałem przy odbieraniu wyników badań tylko po związkach z "porządnymi" dziewczynami, po seksie bez gumki.
Po trzecie i ostatnie - przepraszam, nie bierz tego do siebie, ale kogo obchodzi co ty byś wolała, co ci przeszkadza, wobec czego masz coś przeciw, czy też za czym jesteś...
Po trzecie i ostatnie - przepraszam, nie bierz tego do siebie, ale kogo obchodzi co ty byś wolała, co ci przeszkadza, wobec czego masz coś przeciw, czy też za czym jesteś...
Choćby dlatego, że takie zdanie jak ja ma duża część żeńskiej populacji i jesli chodzi do burdelu to automatycnie zmniejsza to Twoje przyszłe szanse u płci pieknej, jeśli dziewczyna się o tym przypadkiem dowie. To raz. Dwa - jesli facet idzie do prostytutki jako prawiczek i prawdopodobnie na jednym razie się nie skończy (bo jak juz wspomnialam zadnego problemu magicznie to nie rozwiązuje) to potem nabiera takiego a nie innego zdania o kobietach, podejścia do seksu etc., że jak w końcu może kogoś spotka to tylko sobie zrobił pod górkę.
23 2013-11-10 22:54:31 Ostatnio edytowany przez Facet79 (2013-11-10 23:22:20)
Owszem, od każdego można się czymś zarazić, a od prostytutki tym bardziej, bo ona z racji zawodu ma większa szansę na bycie nosicielką jakiegos syfu.
Nie zgodzę się. Prostytutka jest szczególnie świadoma ryzyka jakie niesie seks więc - zakładam - szczególnie się zabezpiecza. Może nawet (optymistyczna wersja) bada się regularnie. Jest dużo bezpieczniejsza od niejednej dziewczyny z przeciętnym "przebiegiem" rzędu kilku partnerów, zwłaszcza, że zapewne nie zbadała się ani po poprzednim ani przed następnym partnerem i woli pamiętać jedynie jak romantyczny seks miała.
To podobnie jak z okresem gdy jest więcej wypadków: w szare ponure deszczowe dni jest ich mniej bo kierowcy mocno uważają, a najwięcej jest w słoneczne letnie gdy mogą pędzić na urwanie głowy.
Ostatnio było zreszta calkiem sporo "afer", kiedy jedna czy druga pani okazala się zarażona, a sypiala z klientami bez zabezpieczenia.
OK, ale podobnie były też afery z kobietami czy mężczyznami którzy celowo to roznosili. Weźmy słynny przypadek Simona Molla który własnie grał na emocjach (zabezpieczenie ze mną? To rasizm?).
Zresztą prezerwatywy czasem pękają.
Ale to ma być argument, że nie warto na nie liczyć? Zważmy ryzyko jej pęknięcia z seksem bez niej. Dla mnie rachunek jest jasny.
A co do seksu za pieniądze to jest to dla mnie obrzydliwe i żałosne i nic na to nie poradzę. Szczególnie, że nie wszystkie kobiety, które w tym biznesie pracują robia to z wlasnej woli. Jakbym już miała się czymś zarażać, to wolalbym, żeby to była konsekwencja utraty rozumu z miłości niż desperacji. Czy facetom naprawdę nie przeszkadza, że osoba, z która to robicie najpewniej w prawdziwym życiu nawet by na was nie spojrzała i pewnie się was brzydzi i nie ma z tego żadnej przyjemności? Nie mam nic przeciwko seksowi bez miłości, ale obie strony powinny coś z tego mieć w sferze emocjonalnej.
OK, każdy ma prawo mieć swoje zdanie i szanuje Twoje, ale chce tylko wyartykułować, że nie jest to tak czarno-białe jak przedstawiasz.
Pewnie, że seks z ukochaną lub kimś z kim łączą emocje jest lepszy, zwłaszcza w romantycznej scenerii. Ale często jest to zwykły seks w dyskotekowej toalecie lub choćby na jedną noc z facetem któremu mógł sie tylko podobać Twój tyłek i to były jedyne emocje. Czy to są lepsze emocje? Tylko dlatego, że nie było kasy?
Nigdy nie mam pewności idąc do łożka z dziewczyną co nia kieruje. Wcale nie musi mnie pożądać. Może sie chcieć zemścić na swoim ostatnim byłym tuż po rozstaniu i moge byc pocieszycielem (doswiadczylem tego). Czy to są jakies cenne emocje?
Pozatym moim zdaniem każdy seks jest super przyjemny. Nic nie odbierze mnie kontaktów z tak pięknymi kobietami jakie spotkałem tylko w agencji. Wspomnień dotyku, widoków, przeżyć. To moje przeżycia. Nie musi być dla mnie ważne co czuła druga strona - z "normalną dziewczyną" też tego nie wiem. Czyż orgazmów nie można udawać? Uroda dziewczyn z którymi można się tam spotkać jak dla mnie rekompensuje brak emocji, są to dziewczyny zwykle nieosiągalne i zjawiskowo piękne. Ich widok i dotyk pamięta się długo, niezależnie czy coś czuły czy nie.
Pamiętajmy, że do agencji nie zawsze idzie się od razu na seks. Także np na masaż czy na striptiz. Czy do facetów którzy np. w jakiejś dyskotece oglądali striptiz też czujesz obrzydzenie? Przecież dziewczyna rozebrała się tam za kasę, bez emocji. Czy jeśli się dowiesz, że Twój facet był na strpiptize to go zostawisz? Często dziewczyny podczas striptizu biorą kogoś z widowni i też go dotykają. Jak to potraktujesz?
Single chodzący do agencji nie mają wyboru - nie narzekajmy, że jak są głodni to powinni czekać aż ktoś ich wpuści do restauracji bo prędzej umrą z głodu. Niech zjedzą choćby wiadro pomyj.
No i na koniec - nie tylko single chodzą do agencji. Także kochający mężowie mający zakochane żony lub partnerki. Czemu więc chodzą skoro mają emocje a może i Miłość w domu? Widać w seksie, pewnych jego rzeczach jest coś czego brakuje nawet jeśli jest się kochanym. To spełnienie jakiś fantazji itd. Nie ważne z kim. Potrzebują tego zaspokojenia. Pewnie kobietom trudniej to zrozumieć.
Choćby dlatego, że takie zdanie jak ja ma duża część żeńskiej populacji i jesli chodzi do burdelu to automatycnie zmniejsza to Twoje przyszłe szanse u płci pieknej, jeśli dziewczyna się o tym przypadkiem dowie. To raz.
To dość egoistyczne bo co z tymi którzy nie mieli wyboru? Będę sie upierał, że nawet znalezienie dziewczyny w wieku dajmy na to 30 lat (a cóż dopiero np. 40) nie zrekompensuje straconej młodości gdy seks jest najpiękniejszy. Zaryzykowałbym nawet stratę późniejszej dziewczyny niż zbyt długie czekanie.
Zadziwia mnie też, że tak ocenia się tylko agencje. A co gdy okaże się, że np. facet zaliczał laski na dyskotekach w toaletach? To już OK bo nie było kasy? Co gdy umawiał się zaledwie na jedną noc?
Czysto praktycznie precież to facet na którego lecą kobiety chyba łatwiej zdradzi i bardziej jest się czego obawiać, niż u singla dla którego ta pierwsza dziewczyna będzie bardzo cenna.
Pozatym - podobno - 1/3 facetów była w takim przybytku. Nie tak łatwo trafić będzie na takiego co tam nie był.
No i facet który tam był ma już zaspokoją ciekawość, pewne fantazje. "Normalnego małżonka ze stażem" może natomiast bardzo korcić spróbować "z inną".
Dwa - jesli facet idzie do prostytutki jako prawiczek i prawdopodobnie na jednym razie się nie skończy (bo jak juz wspomnialam zadnego problemu magicznie to nie rozwiązuje) to potem nabiera takiego a nie innego zdania o kobietach, podejścia do seksu etc., że jak w końcu może kogoś spotka to tylko sobie zrobił pod górkę.
Znów się nie zgodzę. Bywam w takich miejscach z konieczności (co dziwne każdy, nawet kobieta, przyzna, że seks jest naturalną potrzebą i ma prawo być zaspokajana) ale nadal zachowałem dość romantyczna wiarę w spotkanie dziewczyny która i coś do mnie poczuje i będzie otwarta na seks. Nie traktuje dziewczyn jak przedmiotów i bardzo je szanuję, a zwłaszcza w realu nie składam im jakiś niemoralnych propozycji.
Powiem też tak - ja właśnie tak bardzo SZANUJĘ kobiety, że jeśli już nie mogę wytrzymać to po strokroć wole pójść do agencji gdzie kasą zrekompensuję dziewczynie to, że miała ze mną seks, niż pełne ściem i gierek podrywanie jej i wmawanie, że są jakies emocje między mną a nią, i że chodzi mi o coś innego niż seks. Lubie jasne sytuacje w której nikt nikogo nie oszukuje i każdy wie po co się spotkał. Mam dość żelazną zasadę - idę do łóżka z dziewczyną co do której w razie potrzeby bez mrugnięcia okiem związałbym się na stałe.
Na sam koniec powiedzenie które moim zdaniem doskonale podsumowuje temat "W burdelu płaci się nie tyle za sam seks (bo to można istotnie zdobyć np. wciskając ściemy) tylko raczej za to, że można spokojnie uczciwie wyjść". Bez myślenia, czy dziewczyna jeśli jej zaczęło zależeć teraz będzie się do mnie dobijać po nocach, smsować tygodniami aż odpuści itd.
Wiem, że może przebarwiam w drugą stronę. Ale jak widac nie jest to tak czarno-białe.
A teraz pytanie z innej beczki...
Dlaczego autor wybrał sobie nicka "ciupciuś"? Bo mnie się ten nick jednoznacznie kojarzy z ciupcianiem. A jeżeli facet kojarzy mi się z ciupcianiem, to to nie wpływa pozytywnie na jego atrakcyjność seksualna w moich oczach.
Niby nick, to tylko nick, ale o ile "Michu", "Pio88truś" mogą być kwestia chwili, "ciupciuś" nie brzmi przypadkowo.
Autorze - dlaczego sam siebie okreslasz takim mało męskim i nieatrakcyjnym nickiem?
no coż, jak ktoś kiedyś powiedział:
nasze dzieci będą miały prze*ebane. wszystkie nicki będą już zajęte...
co do nieumienia rozmawiania z kobietami - na pewno mogłoby być lepiej. jak już mówiłem, byłem kiedyś mocno nieśmiały, dopiero co się rozkręcam, chociaż grube imprezy i tańczenie to nie dla mnie. w domu zaś z kobiet to tylko matka, która jednak z powodu własnego nieudanego małżeństwa nie jest entuzjastką jakichkolwiek związków, i ponoć nie chciałaby bym się kiedykolwiek z kimś wiązał.
Facet 79
A mając taka sytuacje. Spotykasz się z dziewczyną, dobrze razem się bawicie i jest pomiędzy wami chemia.
Jednak z czasem delikatnie się wycofujesz. Może uznajesz że to jednak nie to natomiast nadal bardzo cię podnieca i kiedy ona inicjuje seks Ty wstajesz i hasta la vista i mówisz "nie mogę ci tego zrobić bo zacznie Ci bardziej zależeć"?
Jak byś z tego wybrnął ?
ciupciuś A może po prostu jesteś jak mój kumpel, który notorycznie startuje do dziewczyn będących poza jego zasięgiem, a potem nie może zrozumieć dlaczego ciągle dostaje kosze? Jasne, możemy w kółko powtarzać frazesy w stylu 'to nie wygląd ma znaczenie' ale donikąd to nie prowadzi. Ktoś ci się podoba, albo nie. I jeśli nie masz szczęścia obracać się w towarzystwie dziewczyny, która na ciebie NIE leci, a więc szansy jakoś ją przekonać, że może i nie zwalasz z nóg urodą, ale za to jesteś fajny, to marne szanse, żeby ci się kiedykolwiek udało. Może rewizja standardów i wymagań? Masz chyba dość jasno sprecyzowany obraz partnerki z jaką się widzisz (wnoszę po jednym z twoich postów); może za wysoko postawiłeś sobie poprzeczkę?
27 2013-11-11 14:59:28 Ostatnio edytowany przez X77 (2013-11-11 15:37:58)
Choćby dlatego, że takie zdanie jak ja ma duża część żeńskiej populacji i jesli chodzi do burdelu to automatycnie zmniejsza to Twoje przyszłe szanse u płci pieknej, jeśli dziewczyna się o tym przypadkiem dowie.
Interesuje mnie ta mniejsza część kobiet więc nie widzę problemu.
To już nawet jest to kwestia wspólnych poglądów.
Poza tym jak już gdzieś napisałem: wolę być odrzuconym przez dziewczynę za to, że korzystałem z agencji, niż np. za to, że mam już ponad 25 lat i nadal jestem prawiczkiem(no, już to mi nie grozi) - czyli mówiąc inaczej, wolę trafić do więzienia za zbrodnię niż za niewinność.
Remi napisał/a:Autorze musisz iść do prostytutki, tak najłatwiej. Inaczej możesz czekać do śmierci.
Wybierz jakąś ładną, 200 zł i do dzieła.
PowodzeniaI załatw sobie opryszczkę narządów, wirusa zapalenia wątroby albo HIVa. (...) Żałosne...
Tak, bo od kobiety nie będącej prostytutką na pewno się nie da niczym zarazić.
Zwłaszcza iż nierzadko jakakolwiek prośba/propozycja pójścia zrobienia (nawet wspólnego) badania na obecność HIV czy czegokolwiek innego jest początkiem końca danego związku/spotykania się - bo "jakie to bezczelne posądzać mnie że się pewnie gdzieś k.....am" bądź "nie warto z kimś takim się zadawać, skoro nie stać go na zaufanie" ![]()
Cóż... niektórzy nadal wierzą w te mity bądź w to że "ich to na pewno nie dotyczy".
To dość egoistyczne bo co z tymi którzy nie mieli wyboru? Będę sie upierał, że nawet znalezienie dziewczyny w wieku dajmy na to 30 lat (a cóż dopiero np. 40) nie zrekompensuje straconej młodości gdy seks jest najpiękniejszy. Zaryzykowałbym nawet stratę późniejszej dziewczyny niż zbyt długie czekanie.
Ano właśnie... No ale z drugiej strony to daj sobie z tym spokój - jeszcze nikt taki syty się nie narodził, co by zrozumiał głodnego
Tylko bez sporej przesady z tym porównywaniem, zwłaszcza do "wiadra pomyj".
Tak, ja już "zaryzykowałem" i żałuję tylko tego, że trochę zbyt późno.
kendy jeśli chodzi Ci o wymagania, to nie mam ich zawyżonych. po prostu wolę szczuplejsze kobiety, jako że sam jestem szczupły. kobieta 180+ też raczej szuka koszykarza niż dżokeja... oczywiście podobają mi się także te tzw. "laski" , lecz mierzmy siły na zamiary. wiem jak wyglądam, do przystojnego mi daleko. nigdy bym do takiej nie wystartował, chyba że wcześniej odebrał od niej jakieś sygnały. oczywiście dziewczyna musi być ładna, ale dla mnie; nie zaś dla wszystkich. ta ostatnia z którą prawie coś wyszło obiektywnie rzecz ujmując nie straszyła wyglądem, ale jakaś wielce piękna nie była. mimo wszystko bardzo mi się podobała.
Nie sądzę, że to co napisałeś, to faktyczne przyczyny tego, że nie masz dziewczyny. Bycie prawiczkiem w tym wieku jest normalne, tak samo jak nieposiadanie dziewczyny. Zresztą od jednego seksu czy nawet pięciu dobrym kochankiem nie zostaniesz, na to trzeba lata praktyk
Tak samo wzrost, jesteś zwyczajnego wzrostu i jesteś wyższy od zdecydowanej większości kobiet, nie powinno być problemu ze znalezieniem dziewczyny. O ile faktycznie masz 173 cm wzrostu ![]()
30 2013-11-11 22:41:54 Ostatnio edytowany przez krokodyl666 (2013-11-11 22:51:27)
Nie zgodzę się. Prostytutka jest szczególnie świadoma ryzyka jakie niesie seks więc - zakładam - szczególnie się zabezpiecza. Może nawet (optymistyczna wersja) bada się regularnie.
Zakładasz. Powiem tak: prostytutka z racji zawodu ma większą szansę się zarazić, to proste. Nie większą a może i mniejszą niż laska, która sypia po pijaku z facetami z klubu bez gumki i za każdym razem innym, ale większa niż osoba z malą ilością kontaktów seksualnych. Co nie znaczy, że laska nie ma chorób wenerycznych po pierwszym razie np., pech się zdarza, ale prostytucja to jest zawód obciążony, hmm, ryzykiem zawodowym. Poza tym z losowa laską w klubie też byś chyba raczej nie spał bez gumki (?).
krokodyl666 napisał/a:A co do seksu za pieniądze to jest to dla mnie obrzydliwe i żałosne i nic na to nie poradzę. Szczególnie, że nie wszystkie kobiety, które w tym biznesie pracują robia to z wlasnej woli. Jakbym już miała się czymś zarażać, to wolalbym, żeby to była konsekwencja utraty rozumu z miłości niż desperacji. Czy facetom naprawdę nie przeszkadza, że osoba, z która to robicie najpewniej w prawdziwym życiu nawet by na was nie spojrzała i pewnie się was brzydzi i nie ma z tego żadnej przyjemności? Nie mam nic przeciwko seksowi bez miłości, ale obie strony powinny coś z tego mieć w sferze emocjonalnej.
OK, każdy ma prawo mieć swoje zdanie i szanuje Twoje, ale chce tylko wyartykułować, że nie jest to tak czarno-białe jak przedstawiasz.
Pewnie, że seks z ukochaną lub kimś z kim łączą emocje jest lepszy, zwłaszcza w romantycznej scenerii. Ale często jest to zwykły seks w dyskotekowej toalecie lub choćby na jedną noc z facetem któremu mógł sie tylko podobać Twój tyłek i to były jedyne emocje. Czy to są lepsze emocje? Tylko dlatego, że nie było kasy?
A nie przeszkadza Ci to, że osoba, z którą to robisz być może czuje do Ciebie obrzydzenie, może jest zmuszona do tego zawodu np. ciężką sytuacją finansową albo bo ją jakaś mafia tam trzyma? Nie znam wielu kobiet, które chciałyby taki zawód uprawiać, bo to średnio przyjemne jest i rozwalające emocjonalnie. Jeżeli kobieta jest z tej niewielkiej grupy, która swój zawód lubi, ponoć takie są, to co innego. Porównywanie tego do sytuacji, gdzie dwoje ludzi decyduje się na seks choćby tylko dla krótkiej przyjemności, ale przyjemności OBOJGA to dla mnie zupełnie co innego. JEsli laska śpi z Tobą dla zemsty czy czegoś takiego to Cię po prostu we wredny sposob wykorzystuje jako pionek w jakiejś swojej grze. Natomiast jesli to jest "na pocieszenie" to tez sa jakieś autentyczne uczucia.
Poza tym moim zdaniem każdy seks jest super przyjemny. Nic nie odbierze mnie kontaktów z tak pięknymi kobietami jakie spotkałem tylko w agencji. Wspomnień dotyku, widoków, przeżyć. To moje przeżycia. Nie musi być dla mnie ważne co czuła druga strona - z "normalną dziewczyną" też tego nie wiem. Czyż orgazmów nie można udawać? Uroda dziewczyn z którymi można się tam spotkać jak dla mnie rekompensuje brak emocji, są to dziewczyny zwykle nieosiągalne i zjawiskowo piękne. Ich widok i dotyk pamięta się długo, niezależnie czy coś czuły czy nie.
Po pierwsze nie każdy seks jest super przyjemny, tylko seks którego chcesz. Pomyślałes kiedyś jaki jest ten seks dla kobiet, którym płacisz? W ogóle to jak to opisujesz pokazuje, że traktujesz je jak "piękne, zjawiskowe" przedmioty a nie jak osoby. Sorry, ale to żałosny brak empatii. Gdyby faceci, którzy chodzą do prostytutek na 5minut zastanowili się co one myślą/czują to pewnie większość z nich by do nich nie poszła więcej.
Single chodzący do agencji nie mają wyboru - nie narzekajmy, że jak są głodni to powinni czekać aż ktoś ich wpuści do restauracji bo prędzej umrą z głodu. Niech zjedzą choćby wiadro pomyj.
Od braku seksu się nie umiera. Jeśli ktoś chce seksu za pieniądze to OK, jego wybór, ale jesli ktoś uważa, że rozwiąże to jego problemy z poczuciem własnej wartości, kobietami jako takimi i zrobi z niego mężczyznę albo inne bzdury to jest mi takiej osoby żal.
No i na koniec - nie tylko single chodzą do agencji. Także kochający mężowie mający zakochane żony lub partnerki. Czemu więc chodzą skoro mają emocje a może i Miłość w domu? Widać w seksie, pewnych jego rzeczach jest coś czego brakuje nawet jeśli jest się kochanym. To spełnienie jakiś fantazji itd. Nie ważne z kim. Potrzebują tego zaspokojenia. Pewnie kobietom trudniej to zrozumieć.
I to jest świństwo i tacy kolesie właśnie są najbardzej obrzydliwi. Zdrada z kimś, kogo się poznało, kto daje Ci coś innego, czego nie da Ci żona, bo ma się kryzys itp. to jedno, ale bieganie do agencji i stawianie się świadomie w sytuacji zdrady jest perfidne. Znam kobiety, które lubią seks także bez miłości, ale nie zdradzają swoich partnerów, bo szanują ich i ich uczucia.
Będę sie upierał, że nawet znalezienie dziewczyny w wieku dajmy na to 30 lat (a cóż dopiero np. 40) nie zrekompensuje straconej młodości gdy seks jest najpiękniejszy.
Najpiekniejszy? To zalezy... Znam wielu facetów i często słyszałam opinie, że seks jak jest się starszym i ma się do tego podejście bardziej dojrzałe, bez spinania się jest lepszy.
Czysto praktycznie precież to facet na którego lecą kobiety chyba łatwiej zdradzi i bardziej jest się czego obawiać, niż u singla dla którego ta pierwsza dziewczyna będzie bardzo cenna.
A facet, który chodzi do agencji to zdradzał nagle nie będzie? Jasne...
Poza tym - podobno - 1/3 facetów była w takim przybytku. Nie tak łatwo trafić będzie na takiego co tam nie był.
Jesli to prawda to męski podgatunek jest naprawdę smutny...
Nie traktuje dziewczyn jak przedmiotów i bardzo je szanuję, a zwłaszcza w realu nie składam im jakiś niemoralnych propozycji.
Czemu pięknie zaprzeczył Twój opis prostytutek, z którymi byłeś. Chyba, że to nie sa dla Ciebie kobiety. Btw, ożeniłbyś się z byłą prostytutką?
No ale z drugiej strony to daj sobie z tym spokój - jeszcze nikt taki syty się nie narodził, co by zrozumiał głodnego
Tylko bez sporej przesady z tym porównywaniem, zwłaszcza do "wiadra pomyj".
Tak, ja już "zaryzykowałem" i żałuję tylko tego, że trochę zbyt późno.
Powiem tak: byłam dziewicą dłużej niż bym chciała, ale nie poszłam szukac losowego kolesia, żeby z nim zaliczyć seks za pieniądze (męskie prostytutki tez istnieją). Więc to nie jest tak, że nie rozumiem, jak to jest nie być z nikim i nie wiedzieć jak to jest z kimś się kochać i wiem, że to potrafi być dobijające uczucie, jesli się jest samotnym. Ale jak niby prostytutka ma w tym pomóc to nie kumam.
kendy jeśli chodzi Ci o wymagania, to nie mam ich zawyżonych. po prostu wolę szczuplejsze kobiety, jako że sam jestem szczupły. kobieta 180+ też raczej szuka koszykarza niż dżokeja... oczywiście podobają mi się także te tzw. "laski" , lecz mierzmy siły na zamiary. wiem jak wyglądam, do przystojnego mi daleko. nigdy bym do takiej nie wystartował, chyba że wcześniej odebrał od niej jakieś sygnały. oczywiście dziewczyna musi być ładna, ale dla mnie; nie zaś dla wszystkich. ta ostatnia z którą prawie coś wyszło obiektywnie rzecz ujmując nie straszyła wyglądem, ale jakaś wielce piękna nie była. mimo wszystko bardzo mi się podobała.
Czy Ty masz jakieś żeńskie przyjaciólki? Czy Ty przypadkiem nie patrzysz na każda poznana kobietę z myślą "a może to ta, czy jest w miare ładna, czy do niej zarywać?"
przyjaciółek nie mam, nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, parę koleżanek za to by się znalazło
nie, nie traktuję każdej spotkanej dziewczyny jako "tę jedyną" (która jak wiemy nie istnieje)
przyjaciółek nie mam, nie wierzę w przyjaźń damsko-męską, parę koleżanek za to by się znalazło
nie, nie traktuję każdej spotkanej dziewczyny jako "tę jedyną" (która jak wiemy nie istnieje)
Przyjaźń damsko-męska istnieje jak najbardziej i to nawet jak obie strony są hetero;P.
Nie za bardzo wiem jakie dawać Ci rady, prawda jest taka, że niektórym jest bardzo trudno znaleźć tę druga połówkę i to jest chyba głównie tzw. szczęście. Może po prostu podobaja Ci się dziewczyny, którym Ty się nie podobasz i nic na to nie poradzisz:(. Sama mam podobnie z facetami, wszyscy mi mówią, że jestem wybredna, a ja po prostu nie chcę spotykac się i robic nadziei komus z kim wiem, że nie chcę być. Nie wiem, ponoc jedyną recepta jest czekać i postarać się nie wyglądać na zdesperowanego i w deprecji, co wiem nie jest takie latwe...
Przyjaźń damsko-męska istnieje jak najbardziej i to nawet jak obie strony są hetero;P.
No tak... brat i siostra. Więc prawidłowo. Z reguły rodzeństwo się nawet kocha braterską miłością, która objawia się nadzwyczajną przyjaźnią.
Ja jestem kobietą i w przyjaźń damsko-męską w przypadku osób heteroseksualnych też niestety nie wierzę. W przypadkach, z którymi ja miałam styczność, zawsze przynajmniej jedna strona się zakochiwała albo chciała czegoś więcej. Może gdzieś takie zjawisko istnieje, ale ja się nie spotkałam.
Istnieje, mam przyjaciół facetów i jakoś nie byłam w nich zakochana ani oni we mnie. Mam też takich, którzy się na pewnym etapie zakochali we mnie albo ja w nich bez wzajemności, ale to przeszło i dalej jesteśmy przyjaciółmi. Więc takie zjawisko istnieje jak najbardziej.
Tak, jak pig-headed napisała.
Tak, jak pig-headed napisała.
To jak wytłumaczysz trzech facetów, z którymi się przyjaźnię od ładnych kilku lat (z jednym prawie 15) i jakoś żadnemu do mnie serce nie zabiło ani mi do nich?
X77 napisał/a:Tak, jak pig-headed napisała.
To jak wytłumaczysz trzech facetów, z którymi się przyjaźnię od ładnych kilku lat (z jednym prawie 15) i jakoś żadnemu do mnie serce nie zabiło ani mi do nich?
Słuchaj, to nie chodzi o wyjaśnianie! Ja Ci wierzę! Tak jak napisałam - pewnie gdzieś to zjawisko istnieje, ale ja się z nim nie spotkałam i moje doświadczenia (nie tylko bezpośrednie, aż tylu ich nie mam by wyciągać średnią statystyczną
) mu przeczą. Tyle.