netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Jak pomóc przyjaciółce

3 odpowiedzi1 739 wyświetleńzałożony przez NieZnamSiebie, 08.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak pomóc przyjaciółce

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 4 ]

1 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2013-11-08 01:38:38)

Temat: Jak pomóc przyjaciółce

Witam wszystkich.
Temat bardzo trudny, ale chwytam się wszystkich możliwości.
Przyjaciółka...przed 30-tką. Stały partner (nie mają dzieci).
Dom, praca, pies.
Jako dziecxko była molestowana przez ojca. Nie miała wsparcia matki która udawała, że nie ma problemu.
Teraz, będąć osobą dorosłą nadal wsparcia matki nie ma, choć mieszkają niemalże po sąsiedzku. Wzajemne pretensje, itd.
Ze swoim partnerem nie rozmawia o tym, co zdarzyło się w przeszłości. Boi się odrzucenia, wstydzi się.Ich życie intymne w zasadzie nie istnieje.
Brzydzi się swoim ciałem .
Non stop doły, non stop powroty do przeszłości. Przy okazji zamartwia sie wszystkim i wszystkimi, kto bliski.
Małe kłopoty urastają do ogromnej rangi rpoblemów o wadze życia i śmierci (i tak ze wszytskim).
Duża dla mnie odpowiedzialność, bo wciąż słyszę, że jestem dla niej najważniejszą w życiu osobą i nikt tak, jak ja się nie liczy.
Jednocześnie bombarduje swoimi krzywdami, zmartwieniami, strachami i....w żaden inny sposób prócz klepania po ramieniu i pocieszania nie chce dać sobie pomóc.
Nie chce psychologa, bo się boi (kiedy zapytałam, czy potrafi nazwać te swoje strachy, kręci przecząco głową).
Wiem, że sama tego nie udźwignę...nie potrafię, bo nie mam takiej mocy,takiej wiedzy, która dałaby mi tą możliwość.
Powiedzcie mi, jak mam zrobić, by przekonać do leczenia, do czegokolwiek, co by jej pomogło?

2

Odp: Jak pomóc przyjaciółce
NieZnamSiebie napisał/a:

Witam wszystkich.
Temat bardzo trudny, ale chwytam się wszystkich możliwości.
Przyjaciółka...przed 30-tką. Stały partner (nie mają dzieci).
Dom, praca, pies.
Jako dziecxko była molestowana przez ojca. Nie miała wsparcia matki która udawała, że nie ma problemu.
Teraz, będąć osobą dorosłą nadal wsparcia matki nie ma, choć mieszkają niemalże po sąsiedzku. Wzajemne pretensje, itd.
Ze swoim partnerem nie rozmawia o tym, co zdarzyło się w przeszłości. Boi się odrzucenia, wstydzi się.Ich życie intymne w zasadzie nie istnieje.
Brzydzi się swoim ciałem .
Non stop doły, non stop powroty do przeszłości. Przy okazji zamartwia sie wszystkim i wszystkimi, kto bliski.
Małe kłopoty urastają do ogromnej rangi rpoblemów o wadze życia i śmierci (i tak ze wszytskim).
Duża dla mnie odpowiedzialność, bo wciąż słyszę, że jestem dla niej najważniejszą w życiu osobą i nikt tak, jak ja się nie liczy.
Jednocześnie bombarduje swoimi krzywdami, zmartwieniami, strachami i....w żaden inny sposób prócz klepania po ramieniu i pocieszania nie chce dać sobie pomóc.
Nie chce psychologa, bo się boi (kiedy zapytałam, czy potrafi nazwać te swoje strachy, kręci przecząco głową).
Wiem, że sama tego nie udźwignę...nie potrafię, bo nie mam takiej mocy,takiej wiedzy, która dałaby mi tą możliwość.
Powiedzcie mi, jak mam zrobić, by przekonać do leczenia, do czegokolwiek, co by jej pomogło?

Boi się... Nie tyle się boi, co jest po prostu bardzo mocno zablokowana, czemu sie zresztą wcale nie dziwię, bo zdradziły ją obie najbliższe osoby. Zdaje sobie pewnie sprawę, że terapia będzie długotrwała, bolesna, będzie wymagać gigantycznego wysiłku, kompletnego przewartościowania swojego obecnego sposobu myślenia, konfrontacji z matką - słowem wywróci jej życie do góry nogami.

Nakłonić jej na siłe do terapii nie nakłonisz, widziałam masę osób, które z różnymi problemami szły na terapię dla świętego spokoju. Kompletnie nic to nie daje. Smutna prawda jest taka, że żeby stawić czoło swoim największym lękom i wstydom musisz być niesamowicie zdeterminowana, a żeby taką być, czasem musisz sięgnąć dna. Ona jest sporo powyżej chociaż jest nieszczęśliwa.

Jak długo się przyjaźnicie? Jak długo się w ogóle znacie? Pytam, bo z opisu na pierwszy rzut oka jest wampirem emocjonalnym. Cierpi na gigantyczny deficyt ciepłych uczuć, więc prawodpodobnie nieświadomie wyciąga je z Ciebie - stąd te małe problemy, które u niej są tragedią. Gdyby czekała na prawdziwe tragedie, nie dostałaby tyle wsparcia, ile chce. Tylko wiesz, Ty nigdy tej potrzeby nie zaspokoisz, bo nie cofniesz czasu i nie dasz jej udanego dzieciństwa, ona zawsze i stale będzie potrzebować tego klepania po ramieniu i pocieszania.

Dobrą metodą jest oferowanie wsparcia, ale pod warunkiem, że ona sama również będzie o siebie walczyć i to walczyć na serio, czyli na serio pójdzie na terapię. Trochę jak z alkoholikiem - jak pije, nie ma wsparcia, za drzwi, jak nie pije i serio się stara, a nie tylko na chwilę, dostanie tyle wsparcia, ile się da. Tylko zastanawiam się, czy nie jest u Was trochę za późno - jeśli latami byłaś gąbką dla jej nieszczęść i jednocześnie dawcą pozytywnych emocji może się okazać, że takie postawienie sprawy potraktuje jak zdradę, bo przyzwyczaiłaś ją co czegoś innego. Możesz dostać pretensje i szantaż emocjonalny. Niestety nie widzę za bardzo lepszego wyjścia, bo inaczej Ty sama w pewnym momencie będziesz potrzebować terapii, zwyczajnie będziesz emocjonalnie wyprana.

Jest szansa, żeby porozmawiać o tym z jej partnerem albo inną bliską jej osobą i namówić ich do współpracy?

3

Odp: Jak pomóc przyjaciółce

Hej, dziękuję za odpowiedź.
Jej partner to trudny człowiek. On z nia nie potrafi na temat uczuć rozmawiać,  co dopiero ze mną.
Zresztą, jak już wspomniałam, ona z nim na tematy z przeszłości nie rozmawia,, nie ja jestem osobą, która go w to powinna wtajemniczać. Dialog z nim (zakładając, że byłby w jakiś sposób możliwy) byłby uchyleniem rąbka tajemnicy, a tego nie będę robić, dopóki ona sama się na ten krok nie zdecyduje.
Znam ją około 3 lat. Zdaję sobie sprawę z toksyczności jej zachowań, ale wiem też, jaka ich geneza, tym trudniej jest mi przedsięwziąć  bardziej drastyczne kroki.
Też się nie dziwię, że się boi. Jednocześnie myślę sobie, że mierzy się z tymi swoimi lękami, myślami każdego dnia, każdego tygodnia, 365 dni w roku.
Czasem mam przewrotne wrażenie, że ona czuje się bezpiecznie w tym swoim świecie, że boi się przyszłości i tego, co by było, gdyby terapia przyniosła skutki.
Wiesz, dzięki za pomysł. Muszę przestać tylko i wyłącznie klepać po ramieniu, bo to jedynie pogłębiać w niej będzie poczucie krzywdy.
Spróbuję:)

Posty [ 4 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Jak pomóc przyjaciółce

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026