netkobietyWszystkie działy
Wychowanie, zdrowie i edukacja dziecka

Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

34 odpowiedzi3 393 wyświetleniazałożony przez BabaOsiadła, 05.11.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 35 ]

1

Temat: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Jak - i czy - zmienia się nasze podejście do kwestii porządku w domu, gdy rodzi nam się dziecko? Zaczynamy sprzątać jeszcze częściej i dokładniej, bo brud, zarazki... czy raczej odpuszczamy sobie dbanie o ład, bo szkoda czasu, który mogłybyśmy poświęcić na zabawę z maluchem, bo i tak bobas zaraz nabrudzi...?

A czy uczymy nasze dzieci porządku? Czy powinno się to robić i od jakiego wieku?

A jak wygląda Wasz dom po wizycie znajomych z dziećmi? big_smile Tak jak w tytule? wink

2

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Ja się zawsze boję wchodzić do domu mojego brata, gdzie jest dwójka dzieci, bo przeważnie nie ma nawet gdzie usiąść wink Na krzesłach i kanapach ciuchy - brudne, czyste, do prasowania, do poskładania: wszystkie na kopie. Na stole nie ma nawet gdzie szklanki postawić, bo kubeczki, miseczki, zabawki, zeszyty i inne cudawianki. W przedpokoju porozrzucane buty, od tych najmniejszych, do największych big_smile Jednym słowem: zawsze po wizycie u nich jestem przekonana, że nie będę mieć dzieci big_smile

3

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

moj dom po wizycie z dziecmi wygląda hmmm? no w miarę big_smile
nie na serio sama mam 3 latka w domu więc bałagan nie jest mi obcy,zwłaszcza że sama jestem bałaganiarą smile
jednak podstawą u mnie jest że na stole i podłodze ma nic się nie kleić
zabawki rozrzucone rano sprzątamy wieczorem,bo ile razy można robić w ciągu dnia to?
młodego sprzatania nauczyłam jak tylko zaczął chodzić,jak coś rozlał to szedł po sciereczkę i wycierał,zabawki tez sam zbiera

4

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Ja ostatnio mam do czynienia z  kilkoma parami, które mają małe dzieci i ich podejście jest skrajne różne smile
Jedna rodzina bardzo dba -mimo iż to nierzadko ciężka praca non stop pokazywać - o wychowanie swoich dzieci w porządku; po zabawie od razy odkłada się rzeczy na swoje miejsce, a tak w ogóle jest do zabawy w domu miejsce przeznaczone.
Druga.... wszystko to właśnie ten tajfun big_smile Obecnie dziewczyna jest w wieku przedszkolnym, mają duże problemy z nauczeniem jej sprzątania i dziwią się czemu. Ja się nie dziwię, bo jak rodzice-bałaganiarze mają być autorytetami w kwestii porządku? smile

Jeśli chodzi o mnie, byłam uczona sprzątać po każdej zabawie. Jeśli nie dbałam o swoje rzeczy, zostawiałam gdzie popadnie, lądowały one za oknem. Bardzo skuteczne smile

5

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

U mnie się zmieniło sprzatam jak szalona jak tylko syn drzemie to zamiast odpocząć bądź coś zjeść to ja sprzatam non stop:)

6

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Kiedy w domu pojawił się nowy członek rodziny, absolutnie nie szalałam ze starylnością, za to musiały panować ład, porządek i ogólna czystość - inaczej po prostu nie funkcjonuję. Mój syn to było żywe srebro, wszędzie było go pełno i musiał zajrzeć w każdy kąt, ale - choć wymaga to poświęcenia większej ilości uwagi i czasu - zachowanie porządku jak najbardziej jest do zrobienia. U mnie nie było mowy o tym, żeby wszędzie walały się zabawki czy ciuszki, a podłoga albo stół lepiły się z brudu. Brrrr...

Mimo wszystko Junior (dziś ma 16 lat) jest strasznym bałaganiarzem. W swoim pokoju co prawda sam odkurza i ściera kurze, sam po sobie musi umyć talerze i szklanki, do jego zadań należy dbanie o klatkę futrzaka, odkurzanie przedpokoju czy wyrzucanie śmieci, ale widzę jak wielką jest to karą. Nie wspominając o tym, że do jego pokoju czasem lepiej w ogóle nie wchodzić, bo albo trzeba uprawiać slalom gigant, albo bardzo szybko można się wkurzyć big_smile.

7

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
sandra2013 napisał/a:

U mnie się zmieniło sprzatam jak szalona jak tylko syn drzemie to zamiast odpocząć bądź coś zjeść to ja sprzatam non stop:)

u mnie jak młody śpi to ja odpoczywam,to jest czas dla mnie aby w spokoju wypić kawę,poczytać coś,obejrzeć,sprzątanie nie ucieknie wink

8

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
Olinka napisał/a:

Mimo wszystko Junior (dziś ma 16 lat) jest strasznym bałaganiarzem. W swoim pokoju co prawda sam odkurza i ściera kurze, sam po sobie musi umyć talerze i szklanki, do jego zadań należy dbanie o klatkę futrzaka, odkurzanie przedpokoju czy wyrzucanie śmieci, ale widzę jak wielką jest to karą. Nie wspominając o tym, że do jego pokoju czasem lepiej w ogóle nie wchodzić, bo albo trzeba uprawiać slalom gigant, albo bardzo szybko można się wkurzyć big_smile.

Olinka, mam niestety to samo... i jakoś z roku na rok tak jakby wymazywali nauki mamusi, co gdzie trzeba położyć żeby było ok....

9

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Umówmy się tak: nastolatki to osobna kategoria człowieka big_smile Mantry powtarzane latami po prostu biorą w łeb.
A co z małymi dziećmi? Czy uczyłyście/uczycie kilkulatki sprzątania?

10

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Tak. Uczyłam. Nawet był czas, gdy zmywanie naczyń była pożądaną nagrodą...  ech....

11

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

No, czego jak czego, ale porządku ( i punktualności) to ja swojego dziecka w żaden sposób nie nauczę tongue

Ja już na widok pustego stołu dostaję agorafobii tongue

12

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
Catwoman napisał/a:

A co z małymi dziećmi? Czy uczyłyście/uczycie kilkulatki sprzątania?

Uczę. Bez przesady, oczywiście, nie każę córce myć podłóg w całym mieszkaniu i trzepać dywanów big_smile
Ale takie podstawy, jak odkładanie zabawek na miejsce, wyrzucanie śmieci do kosza, ścieranie rozlanego napoju/okruchów, to od dawna ma opanowane.

13

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Nie no, wiadomo że wszystko dostosowane do wieku; pełzakom wystarczy ubrać micro fibrę by myły podłogi, starsze też co innego big_smile

14

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Małe dzieci to żaden problem. 3-latek mycie naczyń czy wstawianie ich do zmywarki będzie uważał za kolejna zabawę. Zabawki na półkę poodkłada za uśmiech a o sciereczke do kurzu będzie walczył z psem do pierwszej krwi.

Tylko co z 8-10 latkiem, który pewnego dnia mimo lat treningu sam doszedł do wniosku, ze się zabawek sprzątać nie opłaca, skoro następnego dnia wylądują dokładnie w tym samym miejscu? Albo na okrzyk "zobacz jaki masz bałagan w pokoju!" ze stoickim spokojem odpowiada "Mnie to nie przeszkadza. "

Co zrobić kiedy LATA nauki porządku odpływają w siną dal?

To zupełnie inna bajka nauczyć odkładania zabawek na miejsce, a zupełnie inna - utrzymać ten zwyczaj u 12-latka. 

2-latek to taka tresowana malpka - zrobi wszystko za pochwały. Za te same oklaski powie wierszyk czy pouklada zabawki - łatwo takie dziecko podejśc i "wytresowac".

Ja wymiekam jak widzę nastoletnie dzieci moich znajomych, jak coraz częściej zauważam pewne zachowania u mojej córki, jak przypominam sobie siebie jako nastolatkę.

3-letni tajfun to przy tym pryszcz big_smile

15

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Można zastosować karę za nieposprzątanie.

16

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Starszemu dziecku należy uświadomić, że posiadanie własnego pokoju to nie obowiązek, tylko przywilej. I jeśli nie ma ochoty o ten pokój dbać, to może spać na kozetce w przedpokoju, lekcje odrabiać przy stole kuchennym, a mamusia bardzo chętnie zrobi sobie garderobę/siłownię/gabinet cool

17

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

big_smile  nooo na pokój zastosowanie się zawsze znajdzie.

18 Ostatnio edytowany przez Iceni (2013-11-07 14:29:49)

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

No tak, ale wtedy slyszysz "Ale przecież to MÓJ pokój!"
Reszta domu - nie ma problemu.

Kiedyś byłam świadkiem takiej scenki - moja koleżanka wkurzona lataniem ze scierą za swoimi synami palnela kazanie młodszemu (13l.) na temat sprzątania, młody się zaczął burzyć, dostał kolejne kazanie a starszy (16l.) stoi przy zlewie i słucha tylko.  I spogląda to na jedno, to na drugie. I w końcu nie wytrzymał, huknal kubkiem i w końcu sam do tej matki wypalił że jak jej się bałagan nie podoba, to sobie mogła dzieci nie rodzic, a nie teraz oni maja pod ścianami stać albo książeczki oglądać jak grzeczny synus, bo mamie się podusie pobrudzą.

No i tak sobie teraz myślę - kumpela ma faktycznie lekkiego chyzia na punkcie dekorowania domu. Jakieś chodniczki, dywańiki, poduszki na krzesłach - owszem, wszystko ze smakiem i efektowne, ale chłopaki, jak to chłopaki - ich nie obchodzą wyscielane krzesła!

Czy należy wymagać respektowania naszych, rodzicielskich warunków bezwzględnie? Bo to NASZE mieszkanie? Czy nasze dziecko jest równoprawnym członkiem rodziny i jego "zamiłowanie" do bałaganu również owinno być respektowane na tym samym poziomie, co zamiłowanie matki do falbanek?

Karać dziecko za to ze nie stosuje się do naszych reguł? Dziecko jest w naszym życiu gościem, którego zapraszamy na te 15 czy 20 lat i należy się liczyć z tym, ze wizjja naszego świata a wizja świata naszego dziecka to nie koniecznie ten sam obraz.


Aaaa! Chyba znowu poszybowalam całkiem w innym kierunku niż temat wątku tongue sorry! big_smile

19

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Iceni, ale kara nie jest czymś samą w sobie: zemstą. Kara pokazuje, że każdy wybór ma konsekwencje  wink To po pierwsze, a po drugie, ja uważam, że dziecko należy uczyć porządku. Nie omijania slalomem poduszek z falbanami (wiem coś o tym, sama w takim domu wyrastałam, gdzie się czesało frędzle od dywanu codziennie by były równe) ale porządek to higiena; dbasz o porządek, dbasz o swoje zdrowie; ścierasz kurze- nie ma roztoczy. Sprzątasz okruchy- żadne mole się nie zalęgną.
Mózg również lepiej pracuje w porządku.

20

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

No nie, nie chciałabym nigdy dziecku powiedzieć czegoś w stylu: "Twój dom to będzie, jak sobie kupisz".

Ale mówimy o nieładzie, czy o syfie? wink Bo co innego pozwolić dziecku na czarne ściany, plakaty i "artystyczny" nieład, a co innego musieć tolerować gnijące resztki pizzy wtarte w dywan.

Za falbanki i podusie też bym się wściekła cool

21 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2013-11-07 14:40:57)

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

"czarne ściany, plakaty i "artystyczny" nieład,"  - ja osobiście nie podpinam tego w ogóle pod bałagan! To styl! Co prawda to samo mówiłam matce zostawiając ogryzki na parapecie big_smile....   no ale wierzę, że dojrzały człowiek (rodzic) jest jednak myślącą istotą i nie tak zapatrzoną w swoje falbaniaste ornamenty (brrrrrrrrrrrrr) by nie widzieć różnicy między bałaganem a syfem.

Btw, bałagan też jest kładzeniem wszystkiego: książek,  notatek, ładowarek, zeszytów gdzie popadnie i których to potem nie można znaleźć. To również mieszanie ciuchów z książkami, skłębionymi ciuchami, których wyprostować nie sposób, wciskaniem wszystkiego gdzie popadnie.

22

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
BabaOsiadła napisał/a:

Starszemu dziecku należy uświadomić, że posiadanie własnego pokoju to nie obowiązek, tylko przywilej. I jeśli nie ma ochoty o ten pokój dbać, to może spać na kozetce w przedpokoju, lekcje odrabiać przy stole kuchennym, a mamusia bardzo chętnie zrobi sobie garderobę/siłownię/gabinet cool

Dlaczego przywilej? To bez przywileju gdzie się dzieci trzyma? W komórce?

To nie jest żaden przywilej tylko normalny stan rzeczy - jak się rodzi dziecko to się mu daje miejsce do życia. Przecież dziecko się samo na świat nie pcha. To jest decyzja rodziców. Skoro się dziecko chciało mieć, to mu się własny kąt należy bez żadnych "przywilejów". A skoro to ma być jego kąt to mu się też należy prawo do decydowania o tym kącie.
To tak, jakby ktoś sobie kupił psa i narzekał, ze ma siersc na dywanie tongue
Się chciało, to się ma big_smile

23

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
Iceni napisał/a:

Albo na okrzyk "zobacz jaki masz bałagan w pokoju!" ze stoickim spokojem odpowiada "Mnie to nie przeszkadza. "

Ja w takiej chwili słyszę jeszcze ,,Przecież wcale nie musisz tu wchodzić" big_smile.

Nie wiem czy słusznie, ale wypracowałam z synem taki kompromis, że o swój pokój dba sam i o ile nie będę dostawać zawału, to w miarę możliwości nie wtrącam się, natomiast reszta mieszkania to moje terytorium i skoro ja nie funkcjonuję w bałaganie i brudzie, to powinien uszanować tę moją potrzebę. Oczywiście bywa z tym różnie, bo to nie do końca jest tak, że zupełnie się nie wtrącam, kiedy jednak to ja sama umyję okno czy gruntownie wyszoruję podłogę (nie czarujmy się, raz na jakiś czas trzeba zrobić to do porządku tongue), to on nie ma nic przeciwko temu. Nie burzy się natomiast kiedy ma umyć po sobie wannę, powiesić kurtkę albo sprzątnąć coś, co jemu nie przeszkadza, ale mi już tak.

Zresztą chyba ciężko coś poradzić na to, że widzę rzeczy, których przeciętny nastolatek, w dodatku chłopak, zwyczajnie nie zauważa smile.

24

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

No właśnie z "artystycznym nieladem" to jeszcze problemu zwykle nie ma. Problemy się zaczynają kiedy kolekcja ogryżków na parapecie się rozrasta big_smile

Ja miałam dobrze pod tym względem, bo byłam "królowa" swojego pokoju, a matka dość szybko mnie nauczyła, ze jak nie ma po co, to do mojego pokoju nie wchodzi. Tym samym szybko mnie nauczyła, ze sprzątanie w pokoju jest cena mojej wolności. I tym sposobem jako 12-13 latka szybciutko nauczylam się prac, myć okna, czyścić dywan itp. 
A ze szafki się nie domykały, to już była inna sprawa big_smile

25

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
Iceni napisał/a:

To nie jest żaden przywilej tylko normalny stan rzeczy - jak się rodzi dziecko to się mu daje miejsce do życia.

Owszem, dach nad głową. A osobny pokój dla każdego dziecka to luksus/efekt ciężkiej pracy rodzica/w Polsce chyba rzadkość. Nie mówię, żeby wyrzucać dziecku każdy grosz, ale chyba warto uświadomić mu, że dom jest wspólny i wspólnie trzeba o niego dbać. A nie, że "się należy", a matka to ktoś w rodzaju sprzątaczki.

Fajnie się teoretyzuje, zobaczymy za 10 lat cool

26

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

No właśnie ja zaczynam stawać teraz przed pewnymi problemami i pora mi moje teorie konfrontowac z rzeczywistością big_smile co nie zawsze okazuje się łatwe i przyjemne big_smile

27

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

U nas na razie to córka goni nas do sprzątania big_smile Nie daj Boże odłożymy np. zużytą wilgotną chusteczkę na chwilę na stół, to Mała gestem nie znoszącym sprzeciwu wskazuje kosz big_smile

28

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)
BabaOsiadła napisał/a:

U nas na razie to córka goni nas do sprzątania big_smile

U mnie taka sytuacja nie miała miejsca chyba ani razu w ciągu całych 16 lat tongue. Na moje retoryczne pytanie ,,w kogo ty się z tym bałaganiarstwem wdałeś?" syn bez mrugniecia okiem odpowiada: ,,w chrzestnego" big_smile.

29

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

sorry ale ja tu czegoś nie rozumie nikt nie karze nam mieć w domu idealnie czysto ze ani paproszka za szafa nie ma . ale kurze pościerane naczynia pomyte pozamiatane podłogi umyte /poodkurzane to podstawa wg mnie każdego dnia ! zwłaszcza jeśli ma się malutkie dziecko !!!! przecież raczki daje do buzi jak raczkuje i chodzi po syfie to to jest skandal ! tak samo idę w gości i nie ma gdzie osiąść bo sterta ubrań smród piaskownica na podłodze....no ludzie błagam..a te dzieciaczki od nas się uczą i jeśli my nie dbamy o porządek to one raczej tez nie bd...ja urodziłam mając 18lat chodziłam do szkoły i co zawsze posprzątane było i jest...codziennie bo nie wyobrażam sobie mojego dziecka bawiącego się w kłębach kurzu czy resztami jedzenia na podłodze...a i związek czy znajomi jak przyjdą to te relacje spokojniej wyglądają i ma się lepsza opinie....dla mnie posprzątanie domu z dzieckiem to coś oczywistego i prostego !

to moje zdanie

30 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-11-07 21:51:18)

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

a tak poczytałam sobie wasze wypowiedzi i faktycznie kilkulatka łatwo nauczymy odkladania zabawek itp starsze 6-14 to hm no trzeba znalezc indywidualny sposob ja np jak mialam 8lat powiedzialam mojej mamie ze nie chce sprzatac zabawek po czym je pozbieralam i wyrzucilam do kontenera heh nie mialam co sprzatac ani czym sie bawic jsk bylam starsza kolo 13lat moze wiecej na mycie naczyc i stanowcze moje odmowy mamusia znalazla bardzo prosty sposob hehe dawala mi obiad czy kolacje w brudnym moim naczyniu z poprzedniego dana -dalo efekt za 2razem zmywam kazda lyzeczke po soboe do dzis hehe a na burdel w szafce z ciuchami big_smile wracam ze szkoly sobie ladnie pieknie patrze ....a tu mamusia moja mi przez okno ( 5pietro ) wyrzuca ciuchy lacznie z bielizna brudna ktorej nie raczylam odniesc do pralki...wiecie jaki wstyd ??? lato czy wiosna to bylo full ludzi na dworze a tu moje msjtki tu bluzka w krzakach skarpetki....masakra od tej pory ladnie w kosteczke... hehe nie no moja mama mowila tylko raz za drugim to juz byla terapia szokowa big_smile ale efekt osiagniety hehe


Nie pisz, proszę, postów jeden pod drugim, bo jest to sprzeczne z regulaminem naszego forum. Jeśli chcesz coś dopisać, użyj opcji ,,edytuj".
Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka

31

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Jak urodziłam synka , to oczywiście dbałam o porządek ogólny .
I tak jest do dziś z małym jednym problemem . wink
Dziś synek ma trzy latka , i furę zabawek , małych, dużych , średnich.
I on nie lubi ich sprzątać. Są one wszędzie , w pokoju , kuchni , w drugim pokoju .
A ja tylko chodzę i tłumaczę , Łukaszku proszę wziąć zabawki do swojego pokoju.
Nie działa . Proszę jeszcze raz . Nie działa . Za trzecim razem , mówię , że jeśli ich nie pozbiera , to
wkładam je we worek i więcej mu nie dam , bo trzeba nauczyć się sprzątać . Nie działa .
Ale jak zaczynam wkładać je już do worka , on zaczyna płakać . Więc tłumaczę jeszcze raz od nowa .
Oczywiście jestem konsekwentna i zabawek nie daje , póki nie zrozumie i nie przeprosi .
Co najlepsze to coraz lepiej działa wink Bo jak dziecko może zasnąć bez ulubionego misia ?

Jeśli chodzi o gości z dziećmi .
Oj oj oj.
Mój dom to pobojowisko istne .
Wszystkiego jest wszędzie po zabawki i jedzenie dzieci .
Wiem , że to moja wina, bo na to pozwoliłam.
Ale niech dzieci choć kilka godzin powariują , bo w swoich
domach tego nie mają .

32

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

moja tez ma 3 latka smile u mnie zadzialo a zrobimy niespodzianke dla tatusia ? lub a pomorzerz mamusi ? lub kto wiecej zabawek schowa ten ma czekoladke ! ( lub inny smakokyk) goscie z dziecmi....oooj pokon od nadii jest pokojem zabaw dla dzieci zabawka ktira sie xbsjdzie w innym pomieszczeniu jest konfiskowana kazdy o tym u nas wie i dzieci znsjomi itd smile taka nasza mala umowa ...wiec tylko pokij od nadii eyglada jak po bombardowaniu ale na koniec dzieci wspolnie sprzataja w nagrode maja (to roznie paluszki miski bajki jakies roznie) no i pochwaly oczywiscie smile

33 Ostatnio edytowany przez Kasseni (2013-11-08 01:49:12)

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Ja jakoś nie bardzo lubię sprzątać, no ale czasem trzeba smile
Zawsze przynajmniej raz w tygodniu posprzątam, czasem dwa razy w tyg.
Zawsze tak sprzątałam, odkąd pamiętam, po urodzeniu dziecka to się nie zmieniło. Nawet jak już zaczął raczkować, często dotykał rączkami podłogi, a za chwile łapki do buzi, a co tam trochę zarazek big_smile
Więc systematyczność sprzątania się nie zmieniła, jakoś nie chciałoby mi się codziennie ze ściereczką latać i z odkurzaczem.

Na szczęście mój 4 letni syn nie jest bałaganiarzem (jeszcze). No zabawki nieraz są wszędzie i nie ma jak przejść, tzn wszędzie w naszym pokoju (bo niestety dziecko nie ma swojego własnego), nieraz jak robie obiad to przynosi jakieś zabawki do kuchni, ale później jak idziemy do naszego pokoju to je zabiera od razu ze sobą. Jak malujemy farbkami to się nieraz podłoga trochę pobrudzi, czasem jak coś je to mu jakieś okruszki, lub jakieś inne jedzonko spadną na podłogę (ale to raczej normalne u dzieci, czasem nawet mi coś spadnie na podłogę jak jem, więc dziecku się nie dziwię). Nigdy nie miałam problemu z brudnymi od jedzenia meblami, porozlewanym piciem itp. bo od zawsze uczyłam dziecko że je się przy stole, że nie biega się po całym mieszkaniu z jedzeniem czy piciem.
U nas w domu jest czysto, nie jest sterylnie, po prostu czysto.

Uczę synka już od dawna że trzeba po sobie posprzątać, że po skończonej zabawie należy poodkładać zabawki. Jak ścieram kurze, to daje mu też ściereczkę i np. wytrze swoją półeczkę, jak odkurzam to proszę go aby swoje zabawki z podłogi położył gdzieś żeby nie przeszkadzały, to nie ma żadnych sprzeciwów. Nieraz jak skończę odkurzać to bierze rurę od odkurzacza i chodzi po całym mieszkaniu i udaje że sprząta smile
Nieraz zdarza się że nie chce pozbierać zabawek wieczorem, to robię to razem z nim, np. zawody, kto pozbiera więcej zabawek wygrywa, przeważnie to ja wygrywam, nie należę do osób które zawsze pozwalają dziecku we wszystkim wygrywać, a że sobie trochę przez przegraną pomarudzi, to cóż... big_smile
Czasem zdarza mu się nie umyć rączek po jedzeniu, ale jakoś nie zdarzyło się nigdy aby coś przez to wybrudził, a przynajmniej nie przypominam sobie.


Co do odwiedzin znajomych z dziećmi:
na przykładzie dzieci mojego brata: nieraz jak zostawali u nas, to te dzieci strasznie bałaganiły. Od maleńkości, odkąd zaczęły chodzić, zawsze to samo, czekolada na siedzeniu, na szafie i w różnych innych miejscach, oprócz czekolady na meblach również inne jedzenie które brudziło, do tego pełno plam na podłodze po piciu, a że picie słodkie, to te plamy klejące.
Np. z rana posprzątane było, a wieczorem wyglądało tak jakby z miesiąc nie było sprzątane.
Teraz te dzieci mają 9 i 6 lat, już tak nie brudzą jak kiedyś, ale i tak po ich wizycie trzeba wszystko wysprzątać.

Dzieci znajomej: jej syn 5 l - bałaganiarz, córka 4 l - czyścioszka smile  jak coś się jej wylało to od razu powiedziała, lub poprosiła o ściereczkę i próbowała sprzątnąć, po jedzeniu rączki brudne to od razu poszła umyć, a chłopak gdzie tam, brudne ręce i zaczął ganiać z takimi, przez co wszystko w około było brudne.

Czasem można pomyśleć że to czy dziecko jest bałaganiarzem czy nie, zależy od wychowania, ale w przypadku tej dwójki, akurat tak nie jest, bo oboje chowani tak samo, a jednemu brud nie przeszkadza, drugiemu wręcz przeciwnie.

34

Odp: Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

U nas w domu obce dzieciaki rozpierduchy nie robią ,bo znajomi, którzy mają takie wstrętne demolkowate dzieci  się już dawno nauczyli poznając mój punkt widzenia, czego wymagam w SWOIM i męża domu ,ze u mnie na samowolkę "róbta co chceta"  akceptacji nie ma ,nie było i nie będzie. Nie czułam nigdy się źle, gdy zareagowałam stanowczo widząc ,ze dziecko zostało puszczone samopas po całym mieszkaniu mające zadatki do wywalania i sciągania wszystko co po drodze , zaręczam  że później już do takich sytuacji nie dochodziło, bo albo dziecko było pilnowane jak trzeba, albo przeważnie nie było  ciągane ze sobą, bo tylko nerwy każdemu  napruło

Co do sprzątania dziecka po sobie w tym wypełniania obowiązków, nie widzę żadnego powodu ,aby dziecko zwolnic z tych czynności, tym bardziej jeśli obowiązki są adekwatne do wieku i dziecka możliwości, umiejętności.
Mieszkasz-korzystasz=DBAJ i POMAGAJ . Łaski nie robi , protestów nie przyjmuje  w tym temacie . Z skrytą radością stwierdzam ,że z  pyskolem o to spierać się nie musze, oczywiście nie jest żadnym pedantem, a gdzie tam, pewnie że znalazłoby się tysiąc innych spraw ,które  z większa chęcią zostałyby wykonane, ale konkretnego sporu w postaci buntu przed obowiązkami przydzielonymi jakoś dobitnie nie wykazuje, choć czasami miewa fazy na " zaraz, potem, już momencik, czekaj,  za 5 min, no przecież idę , no przecież robię itd.,itd. , lecz kłótni nie ma co o to wczynać ,bo wiem, że   to nie jest odmowa i wykona to co ma do roboty, tylko z czasem się ociąga, ale tak na co dzień w większości nie trzeba przypominać, ani gonić .
Problemy w innych kwestiach sprawia, nie w obowiązkach domowy, jakby w tym temacie doszły jeszcze strajki, protesty ,opór, upór  to ja całkowicie bym się poddała chyba

Posty [ 35 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Co to, tajfun? Nie, to tylko Zosia! - o dzieciach i porządku :)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026