Ja jakoś nie bardzo lubię sprzątać, no ale czasem trzeba
Zawsze przynajmniej raz w tygodniu posprzątam, czasem dwa razy w tyg.
Zawsze tak sprzątałam, odkąd pamiętam, po urodzeniu dziecka to się nie zmieniło. Nawet jak już zaczął raczkować, często dotykał rączkami podłogi, a za chwile łapki do buzi, a co tam trochę zarazek 
Więc systematyczność sprzątania się nie zmieniła, jakoś nie chciałoby mi się codziennie ze ściereczką latać i z odkurzaczem.
Na szczęście mój 4 letni syn nie jest bałaganiarzem (jeszcze). No zabawki nieraz są wszędzie i nie ma jak przejść, tzn wszędzie w naszym pokoju (bo niestety dziecko nie ma swojego własnego), nieraz jak robie obiad to przynosi jakieś zabawki do kuchni, ale później jak idziemy do naszego pokoju to je zabiera od razu ze sobą. Jak malujemy farbkami to się nieraz podłoga trochę pobrudzi, czasem jak coś je to mu jakieś okruszki, lub jakieś inne jedzonko spadną na podłogę (ale to raczej normalne u dzieci, czasem nawet mi coś spadnie na podłogę jak jem, więc dziecku się nie dziwię). Nigdy nie miałam problemu z brudnymi od jedzenia meblami, porozlewanym piciem itp. bo od zawsze uczyłam dziecko że je się przy stole, że nie biega się po całym mieszkaniu z jedzeniem czy piciem.
U nas w domu jest czysto, nie jest sterylnie, po prostu czysto.
Uczę synka już od dawna że trzeba po sobie posprzątać, że po skończonej zabawie należy poodkładać zabawki. Jak ścieram kurze, to daje mu też ściereczkę i np. wytrze swoją półeczkę, jak odkurzam to proszę go aby swoje zabawki z podłogi położył gdzieś żeby nie przeszkadzały, to nie ma żadnych sprzeciwów. Nieraz jak skończę odkurzać to bierze rurę od odkurzacza i chodzi po całym mieszkaniu i udaje że sprząta 
Nieraz zdarza się że nie chce pozbierać zabawek wieczorem, to robię to razem z nim, np. zawody, kto pozbiera więcej zabawek wygrywa, przeważnie to ja wygrywam, nie należę do osób które zawsze pozwalają dziecku we wszystkim wygrywać, a że sobie trochę przez przegraną pomarudzi, to cóż... 
Czasem zdarza mu się nie umyć rączek po jedzeniu, ale jakoś nie zdarzyło się nigdy aby coś przez to wybrudził, a przynajmniej nie przypominam sobie.
Co do odwiedzin znajomych z dziećmi:
na przykładzie dzieci mojego brata: nieraz jak zostawali u nas, to te dzieci strasznie bałaganiły. Od maleńkości, odkąd zaczęły chodzić, zawsze to samo, czekolada na siedzeniu, na szafie i w różnych innych miejscach, oprócz czekolady na meblach również inne jedzenie które brudziło, do tego pełno plam na podłodze po piciu, a że picie słodkie, to te plamy klejące.
Np. z rana posprzątane było, a wieczorem wyglądało tak jakby z miesiąc nie było sprzątane.
Teraz te dzieci mają 9 i 6 lat, już tak nie brudzą jak kiedyś, ale i tak po ich wizycie trzeba wszystko wysprzątać.
Dzieci znajomej: jej syn 5 l - bałaganiarz, córka 4 l - czyścioszka
jak coś się jej wylało to od razu powiedziała, lub poprosiła o ściereczkę i próbowała sprzątnąć, po jedzeniu rączki brudne to od razu poszła umyć, a chłopak gdzie tam, brudne ręce i zaczął ganiać z takimi, przez co wszystko w około było brudne.
Czasem można pomyśleć że to czy dziecko jest bałaganiarzem czy nie, zależy od wychowania, ale w przypadku tej dwójki, akurat tak nie jest, bo oboje chowani tak samo, a jednemu brud nie przeszkadza, drugiemu wręcz przeciwnie.