Witam.
Mam nadzieję, że nie powielam wątku. Szukałam na forum tematu z tym problemem, ale nie znalazłam.
Mam bardzo "gryzący" problem. Wychowałam już dwoje dzieci, teraz jestem szczęśliwą mamą trzeciego dziecka. Niby już doświadczona, ale jednak nie w tej sprawie :-(
Mój synek skończył 13 miesięcy, rozwija się prawidłowo-jak do tej pory...
Karmiłam piersią do 4-tego miesiąca, później zaczęłam dokarmianie mlekiem modyfikowanym, z uwagi na to, że zaczęło brakować pokarmu. Od 6-tego miesiąca już tylko mm, ale z dnia na dzień synek pił go co raz mniej, aż całkiem odrzucił. Próbowałam wszelkich sposobów, żeby zachęcić go do picia. Poniosłam porażkę:-( Synek po prostu miał mlekowstręt. W zamian tego wprowadziłam serki homogenizowane, jogurty i inne rzeczy, na które synek tak naprawdę miał jeszcze czas. Trzeba było jednak w jakiś sposób zastąpić brak mleka niejadkowi.
Jak się wczoraj przekonałam, to chyba na niewiele się zdało... Mając wieczorem ząbki małemu (co jest nielada wyczynem) zauważyłam, że coś jest z nimi nie tak...
Ząbki zaczęły się wyrzynać dopiero, kiedy synek skończył 9 miesięcy-znacznie później niż u moich starszych dzieci, ale uznałam, że taki jego urok (inny ojciec), pomijając fakt, iż rosły w innej kolejności-górne jedynki, dwójki, dopiero dolne jedynki, prawa trójka.
To co zobaczyłam na jego górnych jedynkach i lewej dwójce bardzo mnie zaniepokoiło. Wcześniej zęby były małe i maluch niechętnie je pokazywał. Górna część zęba jest śliczna, śnieżnobiała, natomiast w połowie żółto-sina, chropowata :-( Górne dwójki są szpiczaste, wyglądem przypominają trójki. Przebarwienia mają kształt półksiężyca. Bardzo brzydko to wygląda.
Dopiero dzisiaj poskładałam fakty, dlaczego synek gryzie wszystko bokiem, dlaczego płacze podczas szczotkowania, dlaczego kilka dni temu z płaczem i niespokojem przesypiał noce. Ponadto gorączkował. Lekarz stwierdził, iż jest to zasługa zablokowania. Faktycznie, kilka dni temu wyszła dolna dwójka, ale mi się wydaje, że ból sprawiały chore ząbki.
Dodatkowy problem stanowi to, że dziecko nie rozstaje się z butelką. Kiedyś pił soki, ale żeby zmniejszyć ryzyko próchnicy, zaczęliśmy podawać wodę smakową, która też nie służy ząbkom, ostatecznie (co wiązało się z wielkim protestem) podajemy zwykłą wodę.
Synek budzi się kilka razy w nocy na picie. Zauważyłam, że butelka zastępuje mu smoka. Jestem na etapie odzwyczajania od butelki- jest ciężko, ale z uwagi na stan zębów naszego maleństwa nie mamy wyboru.
Szukam w necie informacji na temat braku szkliwa, ale niewiele znalazłam.
Domyślam się, iż jest to spowodowane niedoborem wapnia- wczesnym odstawieniem mleka.
Zastanawiam się nad jeszcze jedną teorią...- w ciąży miałam cukrzycę, może ta choroba również wpłynęła na wzrost ząbków naszego maleństwa?
Może znajdą się mamy, które tego doświadczyły, które były/są w trakcie leczenia ubytku szkliwa? Jak to się odbywa, czy jest bolesne, ile kosztuje?
Proszę o wszelkie informacje na ten temat.
Tymczasem ja się biorę za wyszukiwanie dziecięcego stomatologa, ale domyślam się, że może być trudne leczenie z tak małym, ruchliwycm pacjentem :-(