Witajcie, jestem nowa na forum i znalazłam się na życiowym zakręcie, mam 41 lat..dowiedziałam się, że mój partner-48l., którego znam od ponad roku, prowadził podwójne życie, ale od początku...
Poznaliśmy się w pracy, jestem z małego miasteczka a on przyjechał tu za pracą z innego dużego miasta, piastuje dość wysokie stanowisko w firmie, zaimponował mi elokwencją, poczuciem humoru, inteligencją i kompetencjami i co najważniejsze był wolny, po rozwodzie.... zakochałam się, ale także wyczułam w nim też jakiś chłód, dystans emocjonalny, nie słyszałam od niego komplementów, przytulenie czy wzięcie mnie za rękę nie wchodziło w rachubę....rozsądnie z dużym dystansem podeszłam do tej znajomości, mam już za sobą rozwód, po którym długo dochodziłam do jako takiego stanu psychicznego...Jego małżeństwo to był hardcor, kłótnie, wyzwiska, jak sam przyznał-wielokrotnie zdradzał ex, bo niby szukał potwierdzenia swojej męskości poza związkiem (rzekomo ona nie chciała z nim sypiać), był dość często bez pracy i jego jeszcze wtedy żona utrzymywała go i 2 dzieci, był zazdrośnikiem, raz nawet pobił ex bo ona nie chciała z nim wyjść z imprezy i tak ukarał ją pobiciem w domu... chętnie się bawił oczywiście że za kasę żony, lubi otaczać się szczególnie wpływowymi ludźmi, pogardza moimi zwykłymi znajomymi o niskim statusie społ.-ekonomicznym. w stosunku do mnie też okazuje zaborczość i chorą zazdrość, złapałam go na sprawdzaniu mojej komórki...mimo, że znamy się ponad rok nie poznałam nikogo z jego rodzinnego miasta, nie ma znajomych, siostra, jego córka zerwały z nim całkowity kontakt..Piszę tyle o nim, aby naświetlić jego osobę, abyście mieli wgląd w jego osobowość, moim zdaniem mocno zaburzoną...dowiedziałam się, że w swoim mieście zostawił swoja partnerkę, z którą był kilka lat i nie zerwał z nią, tylko prowadził przez 8 mcy podwójne życie, wyjeżdżał niby do syna, a tak na prawdę do niej, a potem wracał do pracy, do mnie...Ona- ta partnerka ponoć też dowiedziała się o mnie i zerwała z nim definitywnie... .Nie mogę sobie z tym poradzić, czuję się oszukana..pewnie jak ta drugą...proszę Was o pomoc w podjęciu decyzji, czy taki start w związku wróży jakąś szansę na szczęście dla mnie???? Intuicja mi podpowiada, aby wiać od niego gdzie pieprz rośnie, ale kocham go i trudno mi podjąć ostateczną decyzję o rozstaniu....Potrzebuję mocnego kopa w d*pę a najlepiej kilka!!!Pomóżcie!!!Czy on się może zmienić???
Podobne tematy
Facet,który podniósł rękę na kobietę....? Żył za cudze pieniądze,zdradzał i poniżał? I Ty się zastanawiasz czy on się zmieni skoro na samym początku Cię oszukał, będzie powtórka z rozrywki.. Daj sobie spokój,ja bym tak zrobiła. Lepiej być samemu niż z kimś kto Cię wykorzystuje,oszukuje i nie kocha.
Po co zadajesz się z takim burakiem?
Nigdy tego nie pojmę.
Potrzebuję mocnego kopa w d*pę a najlepiej kilka!!!
Poczekaj trochę to dostaniesz co chcesz od "swojego" faceta. Zdaje się jest w tym dobry, skoro wszyscy od niego się poodwracali.
Po co zadajesz się z takim burakiem?
Nigdy tego nie pojmę.
Może DDD?
co za ludzie , przeczytaj moze sama co napisałas....
I tak jak napisał adamajkis , poczekaj to od swojego ksiecia dostaniesz kopa i to nie raz
Dziękuję wszystkim za wpisy, decyzja zapadła i uciekam od narcystycznego oszusta, nie do wiary, jak omamiona jego osobą, zaakceptowałam nieakceptowalne fakty z jego życia, kubeł zimnej wody wylał się na moją głupią łepetynę, dobrze, że teraz niż później, pozdrawiam.
PS. Tak , jestem DDD, chciałabym poddać się terapii, bo sama nie wierzę jak mogłam się nad takim "związkiem" jeszcze zastanawiać, coś ze mną bardzo nie tak:(
Marotka często kierujemy się sercem i nie widzimy pewnych rzeczy,dobrze że się otrząsnęlaś.
Dziękuję wszystkim za wpisy, decyzja zapadła i uciekam od narcystycznego oszusta, nie do wiary, jak omamiona jego osobą, zaakceptowałam nieakceptowalne fakty z jego życia, kubeł zimnej wody wylał się na moją głupią łepetynę, dobrze, że teraz niż później, pozdrawiam.
PS. Tak , jestem DDD, chciałabym poddać się terapii, bo sama nie wierzę jak mogłam się nad takim "związkiem" jeszcze zastanawiać, coś ze mną bardzo nie tak:(
I słusznie, zarówno jeśli chodzi o rozstanie z nim jak i o terapię. Moja była dziewczyna jest z takiej rodziny, jej ojciec był "katem", potem jeszcze dostała za swoje od faceta oczywiście w toksycznym związku. Poniekąd wiem o co chodzi i jak widać dobrze podejrzewałem. Machnąłem nawet wątek na forum o tej naszej relacji. Dobrze, że Ty chcesz się poddać terapii, że wiesz, co się z Tobą dzieję, dociera to do Ciebie i chcesz to zmienić.