Witaj Orchideo;)
Nie mam takich doswiadczen ale moge napisac to co obserwowalam u mojej najlepszej przyjaciolki!!!
Maz ja katowal i znecal sie nad jej synkiem, nigdy nie zapomne jak ona walczyla!!!!!!!!!!!!
Nie mogla tak naprawde na nikogo liczyc-matka umarla a ojciec schorowany starszy....Duzo by opowiadac ale ciagle powtarzala ze ma dla kogo zyc i ze wlasnie ta mala istotka daje jej sile przetrwania!!!!
Nie bylo jej lekko,bylam z nia i patrzylam na jej cierpienie pomagajac jak moglam,....
A teraz minelo pare lat a ona ...ma meza a z nim dwojke innych dzieci i tworza piekna rodzine!!!
Dlatego Orchideo uwazam ze jak najbardziej masz szanse!!!Moze masz kogos kto Ci pomoze z maluszkiem ,nie wiem rodzice na przyklad,ale jestem PEWNA ze sobie poradzisz i znajdziesz nowa milosc!!!!!!!
Moze nie bedzie lekko (tak jak mojej przyjaciolce-szczerze powiem ze na poczatku ciezko jej mezowi bylo zaakceptowac synka-nie w sensie ze jest, ale nie umial odnalezc sie w roli 3letniego chlopca) -ale sie udalo!!
Zycze Ci powodzenia i wytrwalosci!!!