A więc znam się z pewnym chłopakiem od 5 lat na "cześć" od paru miesięcy spotykamy się, myślałam że to wszystko na poważnie czułam się przy nim bezpieczna, zawsze mogłam na niego liczyć. nie dawno powiedział mi że chyba się we mnie nie zakocha. To już drugi chłopak który mi to powiedział. coś we mnie jest nie tak. jeszcze do tego wszystkiego dochodzą studia i niektóre przedmioty z którymi sobie nie radzę zbyt dobrze a nie chce rezygnować.jak byłym z tym chłopakiem to jakoś mnie wspierał i było jeszcze w miare a teraz zostałam sama ze studiami daleko od domu nie mam z kim porozmawiać nawet nie chce mi się do domu wracać bo wiem że nikt tam na mnie nie czeka (chodzi mi o chłopaka). Czasami sobie myśle że żyć mi się nie chce, nic mi nie wychodzi.Co myślicie o mnie?
Podobne tematy
Robisz burzę w szklance wody, wybierasz nie ten imperatyw, którym kierować się powinnaś.
Spotykając się z chłopakiem od kilku miesięcy wyobraziłaś sobie domek z okiennicami, pelargonie w oknach, wianuszek dzieci wokół i was razem złączonych do końca życia. Na podstawie czego? Tego, że znacie się od kilku lat, a Ty czułaś się przy nim bezpiecznie, że był tzw. przyzwoitym człowiekiem, że mogłaś na niego liczyć? Przy okazji tych paru wspólnych miesięcy ogrodziłaś się od świata, nie nawiązałaś żadnych znajomości, nie masz do kogo ust otworzyć, gdy jest Ci ciężko. Mało tego, wchodzisz/weszłaś w rolę ofiary, najbiedniejszej istoty na świecie.
Może zamiast snuć w swej głowie czarne scenariusze, rozejrzyj się wokół?
Może zobacz ludzi żyjących obok Ciebie?
Może zainteresuj się nimi?
Może zamiast pytać się "Czy sobie dam radę", poszukaj odpowiedzi na inne "Co mam zrobić, by dać sobie radę?"
Myślałam że wkońcu trafiłam na "porządnego" faceta a nie takiego któremu zależy tylko na jednym!
I właśnie dlatego kobiety są uważane za naiwne...
Musisz dostrzec też plusy w tej sytuacji.
Facet był z Tobą szczery, równie dobrze mógł zabawić się Twoim kosztem, udawać, ciągnąć to w nieskończoność, jednak on określił swoje stanowisko.
Musisz być naprawdę uczuciowa, ale życie nie polega tylko na miłości.
Skoro studiujesz to skup się przede wszystkim na tym, może to pozwoli Ci zapomnieć o nieudanych miłostkach.
Nie możesz za szybko angażować się w związek, skutki tego są naprawdę nieciekawe.
Z pewnością dasz sobie radę :-)
Musisz tylko mocno chcieć zmiany swojego życia na lepsze, niekoniecznie dzieląc je z facetem.
Trzymam za Ciebie kciuki.
Myślałam że wkońcu trafiłam na "porządnego" faceta a nie takiego któremu zależy tylko na jednym!
Na przyszłość zachęcam do skonfrontowania efektów swej wyobraźni z rzeczywistością. I pozbycia się stereotypów. Człowiek, który chce stworzyć nieformalny związek może być "porządnym", człowiek żyjący w formalnym związku może być "nieporządnym".