Witam, na wstępie powiem o sobe, ze mam 23 lata i to forum znalazlem w wyszukiwarce, widze ze jest tu sporo uzytkownikow wiec licze na wasze zdanie
Zaczne od poczatku, ze bylem w 3 powaznych zwiazkach. moja pierwsza milosc, jak sie okazalo plomienna i typowo mlodzencza byla fajna. Poznalem jak to jest miec kogos itd. niedlugo mi bylo czekac na juz cos powazniejszego. poznalem ktoregos wieczoru w knajpie na miesce ciekawa dziewczyne. Jak sie pozniej okazalo to byl kiepski wybor. Napisze w skrocie tak- ta dizewczyna wyssala ze mnie wszystkie pieniadze, uczucia i chec na cokolwiek, kiedykolwiek. Zdradzila mnie z innym chlopakiem, w moim wieku z baardzo bogatej rodziny, naprawde bogatej. sa ze soba do dzsiaij, to juz bedzie ze 3 lata albo i 4. sa zareczenie, tamta rodzina kupila im niedawno ladny dom, dziewczyna juz sie ustawila
wydaje mi sie ze mam dosc mocny charakter, bo szybko sie po tym pozbieralem. zaczalem sie spotykac czesciej ze znajomymi, sporo pilem, uprawialem sport. po paru miesacach poznalem kolejna kobiete, z ktora bylem ponad rok czasu. to bylo takie cos co napewno znacie- zobaczylem ja i poprostu wiedzialem ze to ta. studiowala na mojej uczelni, mielismy wspolny wyklad zawsze w piatek i napisalem jej, jak gimnazjalista, liscik na wydartej z zeszytu kartce;p. Bylo nam naprawde dobrze, niestety jej zmiana uczelni, praca i nie wiem skad bioraca sie niechec jej rodzicow do mnie spowodowaly ze sie rozstalismy. chyba chodzilo o to, ze ja niepracuje tylko sie ucze, hmm, bo w koncu dizisaj jest ona wlasnie z takim facetem jak pisze- ustatkowany, troche starszy, zarabiajacy tez juz mieszkaja razem. w sumie nie mam jej tego za zle, ja z nia zerwalem bo nie moglem zniesc ciaglych naciskow i przeniesienie na zaoczne i pojscie do pracy. mielismy rozne priorytety w zyciu. po tym tez sie nie zalamalem, szedlem naprzod
to bylo 20 miesiecy temu. i te ostatnie 20 miesiecy skroce wam jeszcze bardziej, bo nie chce sie rozpisywac
kazda kolejna poznana dziewczyna to totalna porazka. byly takie w ktorych sie zauroczylem a byly takie z ktorymi sie spotykalem dla zabawy. jednak kazda z tych na ktorych mi zalezalo zwyczajnie mnie olewala. Z poczatku wszystko bylo zawsze ok. czesto slysze nie tylko od dziewczyn z ktorymi sie spotykalem ale nawet kolezanek ze jestem niesamowicie przystojny i ciezko spotkac chlopaka z takim poczuciem taktu i kultura jak moja. Dla mnie kazda randka z kobieta to zwykle spotkanie, badz cos niezapomnianego. nie bawie sie w polsrodki, dla mnie cos jest albo biale albo czarne. kiedy mi zalezy ide na 100 %
wiec tak w maksymalnym skrocie- 3 miesiace spotkan, zwiazek, ona musi wyjechac do pracy za granice. zero pozegnania, wymiana 3 smsow, totalna olewka z jej strony
nastepna- miesiac spotkan, super itd, nawiet wieksze zaangazowanie z jej strony- nagle sms ze poznala kogos innego i przeprasza ze tak wyszlo. na tej akurat mi zalezalo. ale podnioslem sie, szedlem naprzod
nastepna- spotykalismy sie poltora miesiaca. to samo co wyzej, wybrala kogos innego chociaz na poczatku widzilem ze jest mna zachwycona. Krecilo mnie to, rzadko kobieta tak zabiega o faceta
nastepna dziewczyna- niedojrzala ,spotykalem sie z nia dla zabicia wolnego czasu. nagle pewnego dnia dzwoni i mowi, ze nie bedziemy sie dalej spotykali, tez tak po miesiacu bo jak to okreslila `mi nie zalezy wiec zniknie z mojego zycia` . w sumie miala racje
nastepna-nastepna dziewczyna. swiata po za soba nie widzielismy. chyba sie nawet zakochalem. i co? z dnia na dzien jakby powietrze z niej ulecialo. zaczalem sie wtedy zalamywac
po drodze poznalem jeszcze pare dziewczyn ale chce sie jak najbardziej streszczac, to te najwazniejsze. poznawalem sporo kobiet ale teraz sie skupie na ostatnim przypadku
poczulem pierwszy raz od tych wspomniach blisko 2 lat, ze to ta kobieta.zauwazylem ja w jej miejscu pracy. mimo ze jestem dosc niesmialy podszedlem i zamienilem slowo. pozniej napisalem na portalu spolecznosciowym do niej i juz nastepnego dnia umowilem. ostatni miesiac byl super. bardzo sie bronilem przed tym uczuciem i staralem poakzywac ze jestem raczej obojetny. az do dnia kiedy bylem u niej w domu, usiadla mi na kolanach i powiedzialem ze to co czuje w tej chwili jest bardzo silne i chce zebym w koncu sie okreslil. zaczelismy byc para jak to ustalilismy `na okres probny`. od kiedy zaczalem okazywac moje uczucia ona nagle zaczela sie wycofywac. totalnie mnie olewa. albo bedzie do mnie caly dzien pisala ,zadzwoni albo nic i nawet nie powie co robila caly dzien. Ostatnio czyli wczoraj sie umowilismy. w momencie kiedy bylem w polowie drogi do niej napisala sms ze nie moze sie spotkac. ja akurat tankowalem auto a telefon mialem w srodku auta. przeczytalem tego smsa pod jej domem. zero odzewu. po 20 minutach zapukalem do drzwi i zapytalem jej mamy czy wszsytko w porzadku, bo sie nie odzywa a bylismy umowieni. Jej matka powedziala mi ze pojechala z siostra i jej chlopakiem gdzies na pizze.
Poczulem sie jakby ktos dal mi w morde. zadzwonila do mnie po dwoch godzinach z pretensjami. ze mialem byc o ustalonej godzinie a ja znowu stawiam na swoim i zaczela mi wmawiac ze mialem byc miedzy 16 a 16.30 a wyrazniej mowilem jej ze bede miedzy 16,30 a 17. i znowu teksty ze mi nie zalezy, ze jak zwykle ona na szarym koncu. wiec sie jej pytam, czy myslala ze nie przyjade?przeciez jak napisala esa ja bylem w polowie drogi, czyli jakies 7 minut jazdy od jej domu. Przeprosila mnie za to, ze tk wyszlo ale chyba nie mamy o czym gadac bo ona potrzebuje faceta dla ktorego bedzie na pierwszym miejscu a nie takiego ktory nia pomiata
ja tu czegos nie rozumiem. Ona jest calym moim swiatem. teraz juz wiem, ze sie zakochalem na dobre i wychodzi moja slabosc. Cos we mnie peklo. nie wiem co ze soba zrobic. tlumione przeze mnie mysli, ze jestem nieatrakcyjny i nie mam soba nic do zaprezentowania na dluzej znowu wyszly na wierzch. od wczoraj nie wyszedlem ze swojego pokoju, cala noc nie spalem. Jestem totalnie rozbity, trzesa mi sie rece. chwilami tak jej nie nienawidze ze mam ochote zabic a chwilami chce napisac zebysmy sie dzisiaj spotkali i to wyjasnili. narazie telefon milczy.
z zadna dziewczyna nie potrafie sie dogadac na dluzej, z zadna:( zawsze obwinialem je ale skoro tyle razy powtarza sie to samo to chyba we mnie jest problem