12-letni związek- czy to się rozpadnie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 130 ]

1 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2013-11-06 03:39:10)

Temat: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Witam. Od jakiegoś czasu zaczęłam zauważać ,ze w naszym małżeństwie dzieje się coś nie tak. Poznalam go jak miałam 16 lat on 18, na początku było zauroczenie, szaleństwa, zabawy itd. Gdy miałam 19 lat zaszłam w ciaze -urodzil się Kacper. Nasze zycie odmienilo się. Zaczelam się glowic czy go kocham. Seks jak dla mnie nigdy nie był fajny .Nie wiem czy to wina partnera.  Odsuwałam się od niego, on kochal szaleńczo, ubiegal o moje wzgledy . Pozniej w 2007 urodzil się drugi synus- Bartus . Maz dalej kochal - mimo tego ze doskwierał brak kasy, ze bylam zolza, kochal do szaleństwa.  Kiedy Bartosz miał 3 tyg wzielismy slub . Był to listopad 3 listopad 2007 . Maz dalej kochal, był szaleńczo zakochany. Wyjechaliśmy do Anglii- nie chciałam tam być, meczylam się, siedziałam w domu z dziecmi. Maz pracowal, staral się, mi ciagle było zle. Chciałam do Polski . Sprowadziliśmy do Anglii kumpla meza , fajny przyjaciel .Mieszkal z nami , dobrze się bawiliśmy, wciagnąl nas w gre komputerowa . Graliśmy w wolny czas. Gra mnie tak wciagnela, ze nie miałam czasu dla meza. W grze poznałam chłopaka. Pisałam do niego ,rozmawiałam na team speak, zamykałam się w pokoju -maz cierpiał ,ja nie wiedziałam o tym, nie zdawalam sobie sprawy  z tego co robie. W zyciu bym go nie zostawila dla kogos takiego ,dla jakiegoś gowniarza o 6 lat młodszego  . Nalegalam żeby wrocic do Polski- maz się zgodzil .

Dostaliśmy sklep od teściowej z ciuchami. Ja pracowałam -maz zajmowal się dziecmi ,nie szukal pracy. Mieszkanie mielismy razem z moimi rodzicami. My u góry oni na dole, ale osobne wejścia, duże podwórko. Nic to nie dalo- moja matka we wszystko się wcinala ,ciagle awantury. Ja zrobiłam się sztywna, nigdzie nie chciałam chodzic, meza tez nie chciałam puszczac na imprezy żadne, ani na piwo z kumplami. Ciagle dymy na chacie . W pewnej chwili nie wytrzymal, wyniosl sie do swoich rodzicow. Powiedział ,ze jak chce to mogę z nim isc .On tu nie wroci. Zebrałam dzieci, graty- poszliśmy. Wyremontowaliśmy poddasze u jego rodzicow .Obiecali mu, ze przepiszą mu ten dom ,okazało się, ze jednak siostra jego się nie zgadza.  Wyszedł dym . Znalazł prace,  poszedł pracować jako kucharz -pracowal od rana do wieczora mało go było w domu. Ja mu robiłam awantury o to ,ze tesciowa cos do mnie sapala itd. itd.

W koncu zacząl się dziwnie zachowywać .W telefonie znalazłam polaczenia Ania Ania-  zaczelam robic jazdy. Nie sluchalam jak mi tlumaczyl, ze to tylko znajoma, ze nic go z nia nie laczy ,ze ona ma meza i 2 dzieci .  Chciał nas zapoznać nasze rodziny. Jej meza poznal już dawno, nie zgodziłam się .Zrobiłam awanture, zaczelam ja wyzywac od suk roznych. Każdy sms jaki dostal to był atak z mojej strony. Jedna wielka paranoja . Probowal ze mna rozmawiać- konczylo się awantura, placzem, nawet nie zauwazylam kiedy przestal mowic, ze mnie kocha, przytulać sam z siebie .To ja ciagle pytałam czy mnie kocha ,albo się przytulałam.  Tydzień temu nie wytrzymal i powiedział mi, ze nie wie co do mnie czuje. Zaczelam panikować, plakac, wyc. Mowi ,ze jestem wazna ,ale on nie chce mnie ranic, a chce być sobą, ze to ze mamy dzieci o niczym nie swiadczy zebysmy nie mogli się dobrze bawic.

A ja się zrobiłam okropna ,siedze tylko w domu z pracy do domu i ciagla kontrola i jazdy, ze on potrzebuje czasu żeby sobie w glowie poukladac i ja tez mam się zmienić jeśli ma być dobrze . Mowi mi raz ze jakby wygral w totolotka to by dużo zmienilo. Kupil by dom samochod ...  powiedział mi tez ,ze nie czuje już do mnie motylkow ,ze to co czul cisnela go klucha. Bolało i się wypalilo, ze teraz jak placze to nie czuje nic, a kiedyś plakal razem zemna .Był nawet u psychologa,  mowi ze sam nie wie czego chce i potrzebuje czasu.  Wyprowadziłam się z dziecmi tydz temu w sobote. Z rana pakowałam się i ryczałam .Rozebral mnie i był seks, po tym powiedział to nie jest tak, ze nie chce się z toba kochac ,ze mnie nie pociągasz. Seks z toba to cos pięknego ,seks jest wazny ale reszta tez  jest wazna.  Poczułam się jak taki smiec. Ubrałam się i dalej wylam pakując się. Zawiozl mnie do mieszkania ,gdzie mieszkaliśmy wcześniej . We wtorek był u psychologa.

Ciagle mu powtarzam, ze go kocham .Dziś mi powiedział cos takiego : Magda zacznij wychodzić do ludzi, zacznij się bawic, wyluzuj  jesteś inna niż kiedyś, zmienilas się bądź sobą! Ja tez chce być sobą, chce wyjść z kumplami, chce zebys ty wyszla z koleżankami i z toba tez chce wyjść na impreze  . Wyslalam mu wieczorem sms , ze  żeby było dobrze potrzebujemy mieszkac osobno i potrzebujemy szczerej rozmowy  a nie kłamstw i krętactw .Odpisal, ze porozmawiamy  ,ale jak oboje będziemy na to gotowi. Jutro chce wpaść i wziasc dzieci na noc.  yhhh Zle mi z tym.  Co o tym myślicie? Da się to uratować?  Powiedzial mi tydz temu jeszcze, ze to nie tak, ze do mnie nic nie czuje .Ze jestem wazna ,,ze zycie by za mnie oddal, ale musi wiedzieć czego on tak naprawdę chce. Ze staral się dla mnie zmienić, ale on chce być sobą, a nie siedzieć w klatce.  yhh Chce to naprawić ,ale jak go przekonać ? helpppp 

Dodam jeszcze ze ma zachwiania takie  i raz mi powiedział może zrobmy sobie trzecie dziecko ,może to cos zmieni.... rozwalil mnie tym doszczętnie .  Ta Ania co ja wyzywałam pisze do mnie na fcb  zebym była cierpliwa ze on przemysli to i zejdziemy się. Bo on tęskni ,czuje pustke  w domu bez nas, ale potrzebuje czasu.  Nie wiem co mam robic .Każdy dzień bez niego to stracony dzień sad Poszlam na kurs prawa jazdy, mam w planie fryzjera ,kosmetyczke   no i wyluzowanie. Zrozumiałam swoje bledy i nie mam mu za zle  , bo wiem ze ma racje każdy potrzebuje trochę luzu  ja tez pisze z kumplami sms i on mi nie trzepie telefonow -- boje się, ze jak ja się wyluzuje to on stwierdzi ze jednak się rozstajemy bo swietnie sbie bez niego radze sad

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Widze nie ma nikogo w podobnej sytuacji sad

3

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

To nie tak. Po prostu średnio można przebrnąć przez to, co napisałaś.
Brak interpunkji sprawia, że tragicznie się to czyta.
Z twojej wypowiedzi bije chaos i myślę sobie, że podobna jesteś w życiu.
Nie wydaje mi się, bys cokolwiek zrozumiała. To takie na odpiernicz,  a wciskanie kitu na pewno ci nie pomoże w naprawie małżeństwa.
Mówisz, że mąż chodzi do psychologa?? A ty?   Ty nie musisz, bo wszytko "zrozumiałaś"?

Happy....at last

4

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

NieZnamSiebie ma rację, czytanie tego to katorga.

Czy naprawdę kropki, duże litery, odstępy i akapity to czarna magia?

Spokój wewnętrzny trzeba sobie po prostu wypracować przez trud.

5

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

YHHH. Chcialam szybko to z siebie wywalić sad . Duzo zrozumiałam . Zrozumialam dopiero wtedy- jak stracilam. sad Tylko czy takie mieszkanie osobno w czyms nam pomoze?  Chcialabym się obudzić  z tego snu . Jest mi bardzo ciężko.

6 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2013-11-02 15:11:23)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Paradoksalnie- może pomóc. Każdo z was ma czas na drugi oddech  żeby zastanowić się, co spieprzyło. Jeśli sytuacja ,w której teraz jesteście jest wynikiem wyłącznie niedogadywania czy temperamentu i jeśli faktycznie wam na sobie zależy i chcecie się dogadać, dogadacie się.
Jeśli jednak istnieje jakieś drugie/trzecie/piąte dno całej historii, to już zupełnie inna bajka.

Happy....at last

7

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wydaje mi się , ze to tak naprawdę chodzi o caloksztalt. Na 100% nie ma innej ... Cale zycie walczyłam o to ,żeby przestal palic - zawsze się kryl. Teraz sam z siebie po wizycie u psychologa podjol decyzje samozapracia ,ze rzuca palenie I NIE PALI   i ,ze puki co zyje bez seksu - yhh staram się być jego przyjacielem , staram się zrozumieć , ale to boli sad
W ten felerny piątek dostałam jeszcze jednego strzala w twarz psychicznego. Spytalam czy zdradzil ? Milczal . I odpowiedział  TAK ZDRADZILEM CIE RAZ, PO PIJAKU - byłem tak zalany ,ze nic nie pamiętam . Chcialem ci to powiedzieć ale balem się ,ze cie strace . Było to 4 lata temu  i tak bardzo chciałem to z siebie wywalić , zapomnieć . Fakt ,ze nie spelnil się jako facet . Nie ma nic . Nie mamy domu . I to ,ze ciagle mi cos nie pasowalo . Zamiast go wspierać- ciagle krytykowałam sad  Niewiem jak to rozwiazac .  Czy być przyjacielem .. czy odciąć się od niego , dac spokoj , nie odzywac się .. może zatęskni sad

8

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Pomyślcie nad terapią małżeńską. Oboje zawaliliście.

Happy....at last

9

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

W swych postach dość dokładnie opisałaś swoje zachowanie wobec męża, zachowanie charakterystyczne dla nadopiekuńczej, kontrolującej i despotycznej matki, nie zaś partnerki życiowej.

Zastanawiasz się nad tym, co robić dalej. Proponuję, byś zmieniła swoje zachowanie wobec męża. Zmieniła, a nie spróbowała zmienić - wbrew pozorom to znaczna różnica. Twój mąż dał Ci wskazówki:

madziusiek21 napisał/a:

(...)Dziś mi powiedział cos takiego : Magda zacznij wychodzić do ludzi, zacznij się bawic, wyluzuj  jesteś inna niż kiedyś, zmienilas się bądź sobą! Ja tez chce być sobą, chce wyjść z kumplami, chce zebys ty wyszla z koleżankami i z toba tez chce wyjść na impreze  .(...)

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

10

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Droga autorko, patrząc całościowo na twój opis waszej sytuacji małżeńskiej, widzę dla was szansę. Tak mi się zresztą wydaje.

Pod warunkiem że:
- na razie mieszkacie osobno, ale utrzymujecie kontakt
- ty zmieniasz się, ale przede wszystkim dla siebie - efekt będzie wtedy długotrwały
- szczerze rozmawiacie - może z pomocą wspólnego terapeuty, na pewno indywidualny terapeuta dla każdego z was jest wskazany
- powinniście oboje postarać się sobie wybaczyć: on tobie twoje histeryczne zachowanie i kontrolę, ty jemu zdradę

Więc życzę ci dużo siły, wytrwałości, no i cierpliwości. smile Powodzenia. smile

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

11

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dziekuje Wam za słowa - dobre słowa .  Dzis przyjechal zabrać dzieci  do KFC i do Krainy zabaw. Patrzy na mnie i mowi ubieraj się co będziesz tu sama siedziała . Serce mi mocniej zabilo. Troche porozmawialiśmy - powiedział ,ze wkurzaja go ploty bo ktoś puscil ,ze ja się wyprowadziłam bo on ma kochanke.  Yhhhh ludzie lubia zajmować się czyimiś problemami, a swoich nie widza....... Mowi ,ze zaufal koleżance w pracy a się zawiodl ,ze ma wywalone na wszystko i wszystkich . Powiedzialam mu smutno- Dzieki . Poprawil się . Nie ,ze na was a na pewno nie na dzieci. Mowi ,ze chce się stad wyprowadzić do innego miasta zacząć chyba wszystko od nowa. Z dala od plot , rodziny . Rozmawial ponoc z kumplem w pracy , który go podbudowal . Powiedzial ,ze jak mieszkal z rodzicami tez były jazdy .. zawsze cos .. a teraz mieszkają sami i jest pięknie. Widze nadzieje tymbardziej ,ze mój maz to bardzo dobry człowiek był i uczuciowy ,kochający. Pogubil się . Odnajdzie droge  mam nadzieje . Teraz zabral dzieci do siebie na noc . Smutno mi tu bez nich sad . Dzwonilam do psiapsioly - zajeta .No przecież do kumpla nie zadzwonię , bo jutro będzie ,ze mam kochanka tongue  Zrobie sobie dluga kapiel . Jutro nasz rocznica ciekawe czy będzie pamietal sad . Kocham go bardzo i nie mogę stracic . Taki facet to skarb .

12

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Yhh dziś nasza rocznica slubu . Przyszedl kolo 11ej . Podszedl i od niechcenia wszystkiego najlepszego /zdrowia/szczęścia/pomyslnosci . Kurde niewytrzymalam napięcia. Ucieklam do pokoju . Podszedl i powiedział , ze chcial mi zaproponować jakiegoś szampana może wieczorem .  Może zebym zaprosila nasza swiadkowa -moja przyjaciolke . Ale widze ,ze nie chcesz..... Mowil to tak sztywno i drętwo sad Takie wymuszone ehhhhh sad Niewiem jak patrze na to wszystko  , na jego zachowanie  sad Jest taki smutny , zagubiony .  Jak mu pomoc odnalesc samego siebie? Mowi , ze nikomu już nie zaufa , ze nie cieszy go już nic ,wypalony jest z jakich kolwiek uczuc . Niezalezy mu na rozmowie nawet z rodzicami . Traktuje ich jak powietrze . Przytlacza go brak kasy . Ale co to zmieni jak by miał ta kase ??? Czy nagle zacznie czuc? Czy nagle przestanie być smutasem ? Chcialabym wygrac w totka i mu dac kase - uszczesliwic chociaż jego sad A może on jest taki smutny bo już nie chce zemna być , ale odpowiedzialność jaka wziol n siebie zakladajac rodzine niepozwala mu odejść sad Może specjalnie jest taki zimny ,oschly - zebym to ja zrezygnowala . Nierozumiem facetow sad Przeciez do tej pory to on zawsze skakal nademna , robil co chciałam sad A teraz twierdzi ,ze się wypalilo w nim zycie i na niczym mu nie zależy .

13

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Bardzo dużo piszesz o zachowaniu swego męża. To celowe działanie mające odwrócić Twą uwagę od siebie samej i zmian, których chciałaś (?) dokonać w swoim zachowaniu? Przecież w swych pierwszych postach napisałaś, że Twoje zachowanie było przyczyną jego wyprowadzki. Zapomniałaś?

Mąż złożył Ci życzenia. Ponieważ była to trudna DLA CIEBIE sytuacja uciekłaś, a teraz oskarżasz o to, że jego zachowanie było wymuszone. Jego?



Gdybym liczyła na zmianę zachowania swego partnera i gdybym tych zmian nie widziała, to też byłabym smutną.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

14

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wielokropku, jesteś bardzo mądrą kobietą. smile

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

15

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Taką zdradę trudno wybaczyć według mnie jej wina jest zdecydowanie mniejsza od jego winy.

16 Ostatnio edytowany przez madziusiek21 (2013-11-03 17:42:59)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

To ja się wyprowadziłam z dziecmi bo nie mogłam znieść takiej zimnej atmosfery sad . Hmmm to twoim zdaniem co mam robic  ? Probowalam naprawić relacje z jego kolezanka- przyjaciolka- już nawet umowilysmy się na kawe . I co ? I dym . Bo pisze z Anka na fcb  za jego plecami sad yhhh . Chcialam naprawić to co schrzanilam  , a gorzej spieprzylam sad .  Przeciez nie będę  co sobote na imprezy latala ,żeby mu pokazac jak to ja się fajnie bawie ... na tym to ma polegac? Chyba nie . Proponowalam mu wczoraj wyjście na piwo ze znajomymi - odpowiedział - mogę isc ale nie będę pil...

17

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

To nie tak ,ze pstryknę w palce i się zmieni wszystko sad .  Staram się naprawdę . Na poniedziałek planuje kosmetyczke , solarium . Na wtorek fryzjera - chce wkoncu zrobić cos dla siebie , ale i dla niego by zauwazal . Zapraszalam go w góry na wyjazd - odmowil smile twierdzac ,ze nie dostanie urlopu - trudno .

18

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Madziusiek21, w twojej ostatniej wypowiedzi widać jak na dłoni, że chcesz się zmieniać dla niego. A masz się zmieniać dla siebie, później ewentualnie dla kogoś. Może mąż widzi, że twoje nowe zachowanie jest trochę wymuszone... A jest wymuszone?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

19

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Czy wymuszone? Ciezko tu powiedzieć . To jest cos ,na co nie miałam czasu, bo skupiałam się zabardzo na pierdolach . Bardzo bym chciała wrocic do tego zycia co było kiedyś - tylko to tak już nigdy nie będzie - mamy dzieci - zmieniliśmy się oboje - nie tylko ja sad .  To ja zawsze ogarnialam dzieci a on miał czas na rozmyslanie może imprezka , może wypad z kumplami . Ja po powrocie do polski to rano dzieci o 7 do szkoły na 9 do pracy , z pracy ogarniane dzieci i kiedy tu czas na wyjścia? Przyszla sobota co 2 tyg był wyjazd po towar do Warszwy i Lodzi . A jak już przyszla wolna sobota i niedziela to marzyłam ,żeby odpocząć sad

20

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

I po prostu bardzo mnie denerwuje to ,ze maz kitra telefon jakby miał cos do ukrycia ... nie umie rozmawiać  bo się boi awantur .. kiedy ja wyciagnelam reke po rozmowe po szczerość ,,, to dostałam a później powiedział moglem nic nie mowic ,może to przejściowe , może by się ulozylo , a teraz widze ,ze cierpisz a tego nie chciałem ... kurde nieogarniam trochę bo on ma taka hustawke emocjonalna   i sam nie wie czego chce sad

21

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Rozumiem.

A czy twój mąż zdaje sobie sprawę z tego, że ty przestałaś być "spontaniczna", bo miałaś za dużo obowiązków i nie było czasu na rozrywkę?

Z tego co mówiłaś on miał więcej czasu, to nie pomagał ci w odciążaniu tych obowiązków? Nie pomyśleliście np., żeby zabrać dzieci zabrać do dziadków i zająć się sobą?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

22

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Mieszkalismy z dziadkami i dzieci były z nimi do momentu az przyjdę o 17 z pracy . Pozniej ich zabierałam do góry ,żeby ich trochę odciazyc. Wiadomo 2 dzieci jeszcze chlopakow - brojow . A teściowie już nie tacy młodzi sa sad Tez potrzebują odpocząć sad Mysle ,ze nie zdawal sobie z tego sprawy , a ja wiedziałam ,ze lepiej ogarne dzieci i nigdy nie prosiłam go o to sad Wracal siadal miał pod nos obiad albo kolacje czy tam kawe , przed tv  , ja nie usiadłam bo musiałam odrobić z nimi lekcje , uszykować na drugi dzień do szkoły , uszykować kapiel , polozyc do lozek . Nieraz kladlam się z nimi i zasypiałam z nimi w lozku - wtedy mi wypomniał na drugi dzień ,ze czekal a ja sobie zasnelam... yhhh sad Nie chce zemna rozmawiać puki co  bo twierdzi ,ze nie jest jeszcze gotowy. Porozmawiamy szczerze   wtedy kiedy oboje będziemy na to gotowi - to jeden z jego sms sad

23

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tesciowa mi powiedziała ,ze w glowie mu się poprzewracalo bo miał za dobrze sad Ze mam go zostawić i się odciąć od niego nie pisać , nie odzywac się ,az zmadrzeje -- ale nie chce go stracic bo nie iem co to za stan - czy depresja.   Jeśli tak zrobie, to on calkiem w nia popadnie , czy to po prostu  już to, ze przestal kochac - w takim przypadku  odtracajac go i zyjac swoim zżyciem  ,pokazując ,ze dam sobie rade bez niego-  może zacznie myslec  i zatęskni .

24

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Chyba jednak na razie powinnaś z nim rozmawiać o takich zwyczajnych sprawach, o waszym związku nie. Nie w tej chwili. Teraz powoli pracuj nad sobą, rób takie małe, ale stanowcze kroczki ku poprawie własnego życia.

Wydaje mi się, że teściowa ma sporo racji, nie mówię o tym, że masz się od niego całkowicie odciąć, bo to niemożliwe (dzieci), ale po prostu nie nagabuj mu się - takie nagabywanie tylko będzie go odstręczało.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

25

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

yhhhh sad  tak bardzo bym chciała ,żeby znow przytulil i powiedział skarbie kocham cie sad jesteście wszystkim co mam sad

26

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dasz radę. smile Jakby co masz się komu wyżalić, chociaż tylko przez Internet.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

27

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Yhhh smile Przyszedl przyniosl bombonierke i szampana . I  wyszedł po naszych znajomych  naprzeciw im.... chyba nie chciał być zemna sam na sam sad

28

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Postaraj się - na ile możesz w swojej trudnej sytuacji - nie dorabiać do każdej jego miny/zdania jakiejś ideologii, bo się tym wykończysz.

Jeżeli będzie gotowy na poważną i szczerą rozmowę, to ci raczej to sam oznajmi. Od twojej wyprowadzki minął dopiero ponad tydzień (dobrze mówię?), a ty już pragniesz wielkich i pozytywnych dla ciebie efektów, a tak się nie da.

Staraj się być w miarę cierpliwa, życzę ci tego. smile

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

29

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Skoro Ci zależy, to walcz smile
Bądź cierpliwa, a dużo możesz tym sobie wypracować.

30

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wlasnie się rozeszliśmy . Moi znajomi , a on szybko za nimi. Boi się zostać zemna sam na sam sad .  Prowokowalam sytuacje dziwne  jak byliśmy w kuchni ale się wymigiwal sad . Yhhh nie wiem czy cos z tego będzie sad Jak odchodzil objelam go za szyje i powiedziałam kocham cie odp ja ciebie tez  ale boje się ,ze to było na odczepnego ,,, wcześniej w piątek jak pytałam po co mi mowil ,ze kocha odpowiedział mi ,ze nie mowil. ze to ja pytałam , a on na odczepnego odpowiadal (ja tez) yhhh

31

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Madziu, nie naciskaj na niego teraz!

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

32

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Latwo ci mowic sad a mi serce mało nie wyskoczy sad

33

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Magda, przeczytałam raz jeszcze Twój topic i natknęłam się na kilka bardzo zastanawiających szczegółów.
Dlaczego się wyprowadziłaś? Czy on Cię o to prosił?
Dlaczego po jednej rozmowie dałaś za wygraną, spakowałaś rzeczy, zabrałaś dzieci i wyszłaś?
A może liczyłaś na to, że zacznie Cię prosić byś została i się przeliczyłaś?
Dziwne, że najzwyczajniej w świecie pozbierałaś zabawki i wyniosłaś się do innej piaskownicy, choć ta dużo mniejsza i bardziej syfiasta, niż spróbować nawiązać jakieś porozumienie.
Tak też sobie myślę, że facet z kilkoma przeciwnościami losu już się zmagał, nie raz było mu trudno, a jednak trwał przy Tobie.
Dlaczego tak nagle opadł z sił? Niby nic, prawda? Argumentem jesteś Ty (że domatorka), on (że chce sie jeszcze pobawić), wy (że przydałoby się więcej kasy)....ale cholerka-przecież to się nagle nie stało!
Powiedz, poruszaliście te tematy wcześniej? Mówił Ci, co go boli, czego oczekujeod was obojga), jak was widzi i co chciałby, byście zmienili?
Jeśli nie mówił- chyba dalej nie pytam, a jeśli mówił- jaka była na to Twoja reakcja?

Happy....at last

34

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

A co mam ci powiedzieć? Że masz się przed nim płaszczyć i błagać o powrót?

Nie. Przecież widzę, że twój mąż na razie nie jest gotowy na więcej (rozmowę?, powrót?), więc próbuję ci pomóc, żebyś miała siłę spuścić trochę z tonu, ja innego wyjścia nie widzę, czyli: w chwili obecnej nie gadać o tych poważniejszych sprawach.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

35

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Wlasnie nie mowil sad  cierpiał kisil w sobie ... taki zawsze był ...:(   a jak już cos powiedział to konkretnie az w piety weszlo i był dym sad -- ostatnio powiedział ,ze boi się cokolwiek powiedzieć bo ja zaraz awantura albo placz... a dlaczego się wyprowadziłam hmm to było na zasadzie dajmy sobie czas...  wywnioskowałam ,ze chce odemnie odpocząć , wyluzować się , uspokoić . Balam się o niego , ze dostanie ataku padaczki. Ma zaleczona .  Nie, nie powiedział mi wyprowadz się . Ale słowa nie wiem czy cie kocham , nie wiem co to za uczucie, zdradziłem cie - bardzo zabolaly sad Myslalam ,ze tak będzie lepiej . A teraz boje się ,ze zle zrobiłam bo on przyzwyczai się do bycia singlem i będzie mu dobrze . Jak się stęskni to odwiedzi nacieszy oko i pojdzie sad

36

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?
madziusiek21 napisał/a:

A teraz boje się ,ze zle zrobiłam bo on przyzwyczai się do bycia singlem i będzie mu dobrze . Jak się stęskni to odwiedzi nacieszy oko i pojdzie sad

Raczej źle nie zrobiłaś. No bo gdybyś się nie wyprowadziła, to czy byłoby między wami lepiej? Myślę, że nie i ty dobrze o tym wiesz.

A czy ty możesz mieć na niego aż taki wpływ? Jak będzie chciał być singlem, to co możesz zrobić?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

37

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Bardzo za nim tesknie sad . Bardzo mnie boli to ,ze wolal innej koleżance się wyzalic zamiast zemna szczerze porozmawiać sad . Może jeszcze wtedy byśmy cos zrobili . A teraz to jest cien człowieka po prostu . Lazi zdolowany , niczym się nie cieszy sad  Chce znow zobaczyć jego uśmiech na twarzy sad Tak bardzo go kocham ....

38 Ostatnio edytowany przez NieZnamSiebie (2013-11-04 00:24:16)

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

buZbyt wiele jak dla mnie znaków zapytania w tym wszystkim. Przyjmując jednak za prawdziwą wersję, jaką nam podajesz, jedna główna konkluzja chodzi mi po głowie. Totalnie nie potraficie ze sobą rozmawiać! Wcale się w sumie nie dziwię, że nie chciał, skoro reagowałaś w taki, a nie inny sposób. Jednocześnie jak miałaś reagować, słysząc pretensje, zamiast konstruktywnych argumentów?
Takie błędne koło, w którym żadno z was nie potrafiło powiedzieć 'stop', zatrzymać się i pomyśleć.
Wiesz, wam naprawdę potrzebna jest pomoc z zewnątrz. On ma pretensje do siebie, do ciebie.... ty też tak masz, choć dopiero teraz.
Sami sobie nie poradzicie... problem może przycichnie, ale wróci. Zastanówcie się nad terapią.

Happy....at last

39

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Yhh cos wam napisze, może wyciagniecie z tego jakies wnioski : Napisalam mu dziś ,ze boli mnie ta jego obojetnosc ,ze nie wiem co myslec bo w jednym momencie daje iskre nadzieji w drugim wbija noz w serce . Wspomnialam o rozwodzie ,ze skoro tak ma to wygladac w formie takiej wegetacji to może lepiej się rozstać i nie robic sobie nadzieji:( Odpisal spoko jak chcesz . Yhhh. Niewytrzymalam ubrałam się  i poszlam do niego stanelam przed nim i powiedziałam powiedz mi to prosto w oczy . Ale co? No to ,ze chcesz rozwodu . Ja nic takiego nie mowilem , zrobisz tak jak uważasz ,żeby dzieciom było dobrze. Yhh . Mowi mi ,ze ma 30 lat nic w zyciu nie osiagnol ,cale zycie sobie wmawial ,ze będzie dobrze a nie było. Mowi do mnie chcesz tak mieszkac? Tak ? Z rodzicami cale zycie? To jest szczyt twoich marzen?  Ja mam dość tych wszystkich wścibskich osob , plotkarzy . Zawiodlem się na zyciu. Chce się ogarnąć . Wyjade stad do Gdanska znajde prace ,wynajme mieszkanie i jak będziecie chcieli to przyjedziecie , jak nie to nie . Mam dość tego wszystkiego. Chce wkoncu cos mieć. Cale zycie niepowodzenia. I nie hcce ci mowic ,ze będzie dobrze  bo nie wiem . Może znow się nie uda . Na pytanie dlaczego mnie od siebie odsuwa ,ze czuje się jakby chciałby zebym o nim zapomniala odpowiedział: Przepraszam  niewiedzialem ,ze się tak czujesz. Możesz tu wrocic z dziecmi ja cie nie wyganiałem ,ale mowie ci ja tu nie zostane. Możemy się przytulać, calowac ,bzykac - chcesz będziesz miała.  Yhhhh ludziki nie ogarniam . Wkoncu powiedział sorry ale zaraz jade bo musze do Anki zajechać i pogadać o tym wszystkim ... zabil mnie totalnie tym.  Dziewucha nie chce mu dac spokoju sad z jego strony to jest kolezenstwo otworzyl się przed nia chciał znalesc wsparcie, a ona to taki plociuch jest sad  Teraz do mnie napisala ,ze przez to ,ze zemna pisala na fcb stracila przyjaciela . A ja przez to ,ze mu maci w glowie stracilam meza sad . I kto tu jest bardziej poszkodowany? Czy nie mogla by go już zostawić w spokoju ze swoimi myślami tylko dreczy sms i telefonami sad  Spytalam go dziś czy za nami tęskni  odp ,ze tak . A czy kochasz mnie ? Troche tak smile i się zaczol smiac  heh  ... nie wiem co o tym myslec sad chyba naprawdę potrzebujemy stad wyjechać z dala od wszystkich ... zdani sami na siebie ... bo tak naprawdę kogo my mamy? tylko siebie i dzieci sad

40

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dzis mój maz tez ma chumory... postanowiłam ,ze od dziś nie odezwe się do niego pierwsza... niech robi co chce upomne się po 10tym o kase na dzieci sluzbowo ...

41

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Madziu, a ty chcesz wyjechać z mężem i dziećmi do innego miasta?

Bo ja widzę, że twój mąż chce koniecznie coś zmienić w swoim życiu i tego w końcu dopnie, więc pytam się ciebie: jak ty się zapatrujesz na ewentualne zmiany?

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

42

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Jedno czego chce to dac mu wsparcie  , nawet jeśli miało by się to nie udac , wtedy upadnie będzie mnie potrzebowal sad Dzieci yhhh szkoda mi dzieci .. przyzwyczaily się do swoich klas, grup ... Ale jeśli to ma pomoc odbudowie naszego związku , malzenstwa  to może by warto sprobowac? Chce wierzyc ,ze to tylko zachwiania w jego glowie spowodowane bezradnoscia , niepowodzeniami. Niewiem jak mam mu pomoc i sobie  , dzieciom i naszej rodzinie sad . Jedni mi doradzają weź się do niego nie odzywaj niech ci placi na dzieci, zyj swoim zżyciem . Ogarnie się wroci - zobaczysz. Zateskni . A jak się zalamie? Nie wybacze sobie tego sad

43

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Przepraszam że tu zajrzałem,
pojawiłem się tutaj nie dawno, mój problem jest całkiem inny niż Wasz
bo Wy nadal trwacie, i próbujecie rozmawiać,
Podziwiam Cię Magdo, że próbujesz walczyć o męża,
że szukasz ratunku, podpowiedzi rozwiązania nawet tutaj,
Twój wątek to bardzo trudna sprawa, ale kiedy jesteście tylko sami
jest do naprawienia,
jeśli ktoś trzeci będzie ingerował w wasz związek, przegracie
z Twoich relacji wnioskuję, że Twój mąż po prostu się wypalił
nie ma sił, co dalej robić, stanął w miejscu
pewnie miał marzenia, o których Ci nie mówił, bo jakoś tam szło,
chce mieć normalny dom, żonę na miejscu, dzieci i podane do stołu,
a tu nagle łup,
brak kasy, mieszkacie oddzielnie, a w gruncie rzeczy z rodzicami,
przyznam się że faceci to jak mali chłopcy, kiedy coś się chrzani,
chcą pocieszenia, przytulenia do piersi, to normalka,
dlatego on gdzieś szuka ukojenia,
tak jak ja szukam na Waszym Forum wysłuchania,
tak jak każdy z Was,
on nie chce z Tobą rozmawiać, bo pewnie Cię szanuje, jeszcze kocha,
nie chce Cię ranić, bo jak sama mówiłaś, jak walnie to aż nożyce się odezwą
Twój mąż chce uciec od tego wszystkiego, i jeśli Ty go nie zatrzymasz, albo nie pójdziesz za nim to przegracie,
jeśli woli iść do innej kobiety to są już złe oznaki, prędzej czy później, ona go otworzy,
a to powinnaś zrobić Ty,
jednej rzeczy tutaj u  Was nie dostrzegam, ROZMÓW
w związku są najważniejsze rozmowy, i bez Jadu
jeśli będzie między wami Jad, to nigdy się nie dogadacie
Tak czy inaczej Podziwiam Cię bo próbujesz jakoś ratować,
Jeśli nie ma pracy, to pomóż mu ją szukać,
ALE JEŚLI FAKTYCZNIE TEGO CHCE
róbcie pewne rzeczy razem i nie na zasadzie
"BO ON POWINIEN", 10tego kasa na dzieci
Niby go kochasz ale, to złość, w niektórych słowach jest tyle Jadu,
w taki sposób go odpychasz, a on ucieka tam gdzie przyjmą z otartymi ramionami
i przepraszam za sformułowanie i nogami
tak niestety już jest
Faceci szukają ukojenia,miłości tak samo jak i Kobiety

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
I Kobiety które decydują same bez mamuś
i przepraszam że się tak tutaj panoszę
bo przecież to Forum dla Kobiet

44

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

smile  To co twoim zdaniem powinnam zrobić?  Kiedy chce z nim rozmawiać ,chce wspierać , on mowi co mam ci powiedzieć ,ze będzie dobrze - tyle razy nastawiałem się ,ze będzie dobrze a wychodzilo inaczej - teraz nastawie się od razu na niepowodzenie to może będzie mniej bolało - masakra sad Co mam robic chce go przytulic , pocieszyć a czuje  ,ze on to przytulenie wymusza , ucieka odemnie... dzisiejszy jego tekst , którym mnie tak zranil yhhh.  Mowie tesknie za toba , a on tak chyba bardziej za seksem , ja mowie nie za toba za twoim wsparciem .. przytuliłam się zaczelam calowac - czułam to zimno , lod sad i mowi jak ty to sobie wyobrazasz mamy uprawiac seks ? mam cie ot tak zerznac? tego chcesz? nie mam na to ochoty sad yhhh Jak mam go wspierać ? Rozne myśli mi przychodzą do glowy . Może ta Anka kolezanka co jej się zalil o problemach w domu i ona jemu , co tak mu spokoju nie daje dzwoni do niego ,tylko po co skoro ma rodzine meza ,,, mowi ze to znajomość ,ze dobrze im się gada ale z jej strony to tylko znajomość nigdy nie będzie nic więcej . Mój maz chce zmienić otoczenie , chce się stad wyrwac  ale czy chce w tym zyciu nas? Jak mam to poznac? Jakis maly znak ? A ciagle jak widze iskierke nadzieji to za chwilke jest noz w serce sad To ze po 10 kasa na dzieci .. to namowa innych , moich przyjaciol  bo widza jak cierpie sad Ale czy ja tak czuje? NIE! Ja bym chciała to naprawić  , żeby kolezanka przestala wkoncu się wpierda... i dala mu spokoj ,,, wtedy by zatesknil a tak ma w niej wsparcie i mojego nie potrzebuje sad

45

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

witam,
choler.... trudna sytuacja, nie mogę stanowić tutaj wyroczni
ani nie jestem tutaj żeby rozwalać związki, wręcz przeciwnie,
chcę służyć poradą tak samo jak ja jej dostałem,
nie dam Ci odpowiedzi bo to Wasze życie, Wy musicie podejmować decyzje,
ale żeby być ze sobą, i rozmawiać, nie może być w Was złości, nienawiści,
pokój rodzi pokój, a wojna, wojnę
tylko że Twój mąż jest tak zniechęcony tym wszystkim że nawet z Tobą nie chce rozmawiać,
ale na pewno coś sobie układa w głowie, o czymś marzy, jak to wydobyć z jego głowy?
to już każda Kobieta powinna wiedzieć, bo przecież znacie się tyle lat
jeśli zamierzasz iść od tej Anki i jej znawymyślać, to nic nie da
złodzieja nie upilnujesz
nie potrafię Ci doradzić dokładnie, musisz walczyć o męża jeśli go kochasz
ale nie na zasadzie, bo Ty teraz chcesz żeby było dobrze
może stopniowo, ale bez Jadu
jeśli on wyczuje w Tobie Jad, to będzie tak odpowiadał
może on nie chce z Twoimi rodzicami mieszkać, też
może chce się wyprowadzić?
Może musisz delikatnie się spytać ,czego chce?
tylko jeśli on bezie chciał się wyprowadzić, to czy Ty będziesz w stanie
zrobić to dla niego,
rzucić to wszystko?
Musicie ROZMAWIAĆ, ja żałuje że w moim małżeństwie nie było prawdziwych rozmów,
zawsze monolog
Trzymaj się i nie dawaj, jeśli kochasz to walcz,
Tylko czy on jeszcze kocha?
jeśli coś się żarzy to uratujesz, jak nie to nie dasz rady
nie dawaj się i walcz

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują bez mamuś

46

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Kocham ,chce walczyc sad Ale wydaje mi się ,ze on mnie odpycha, ze chce zebym kogos poznala , żeby ten ktoś spelnil moje oczekiwania , ze on nie podola , takie mam odczucia.   Ze nie ma ochoty nawet mnie przytulać - wymusza to ,albo ja z niego wymuszam sad Brakuje mi jego ramion - tu nie chodzi o seks . Brak mi wsparcia sad. Może to dobry pomysl wyjechać, odciąć się od wszystkich. Boje się tego . Co jeśli się nie uda i mi powie jednak cie nie kocham sad . Boje się sad . Ta kolezanka jego pisala  mi ,ze mam dac mu czas , ze on potrzebuje go na przemyślenia ,ze zatęskni. Ponoc pusto mu w domu bez nas  ,ale czy to prawda , czy tylko pocieszenie ...

47

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Dostalam sms : Kochanie przepraszam cie. Podziwiamcie i szanuje i zdaje mi się ze zasługujesz na kogos lepszego niż ja kogos kto da ci dużo więcej niż słowa i obietnice.

48

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

uważam, że każda rozłąka oddala a nie zbliża,
jeśli mieszkacie oddzielnie, to co to jest separacja?
jak separacja to po co go wołasz,
to trochę nie zrozumiałe,
jeśli nie separacja, to powinien, czy powinniście
być razem, i żyć wspólnie z miłością a nie z jadem,
moi starzy od zarania dziejów się żarli, jak kot z kotem,
a dzisiaj żadne nie potrafi ze sobą rozmawiać, bo tyle już jest goryczy,
i tak sobie żyją jedno obok drugiego,
jeśli mieszkacie oddzielnie to, nie wiem, powinnaś go zaprosić do domu
bo jeśli będziecie oddzielnie to on będzie się oddalał,
a może to w Tobie jest strach, boisz się co będzie dalej bez Niego, bez męża
ale jeśli go kochasz, to powinniście żyć razem a nie jak pies z kotem,
Ty tutaj ona tam,
to trochę nie tak
i jeśli kochać, bez jadu, bez złości
bo inaczej to będziesz go odpychać
nie dawaj się i walcz

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują o sobie bez mamuś

49

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Poprosilam ,żeby przyjechal po pracy . Powiedzial -dobrze przyjadę po pracy... sad Boje się sad

50

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

nie bój się, przecież to Twój mąż,
krzywdy Ci nie zrobi, jeśli nie robił tego wcześniej,
fakt szybko działasz,
pamiętaj, nie rozmawiaj odpychająco,
to zawsze się wyczuwa
rozmawiaj szczerze
bez kłamstw, i innych
nie dawaj się walcz jeśli kochasz
może to zadziałać w drugą stronę,
ale uważam że to żadne życie on tam Ty tutaj

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują o sobie bez mamuś

51

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Boje się ,ze powie ze to koniec sad ,ze nie ma sily już walczyc  sad

52

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

małżeństwo to taka wzajemna zależność, czego większość ludzi nie rozumie,
jeśli jedno pada to drugie podaje mu rękę, i tak do końca
wzajemnie, jeśli on słabnie podaj mu rękę,
nie odtrącaj go, się schamił czy cokolwiek innego
jeśli Ty padasz on powinien podać Ci rękę,
ja marzyłem o takim związku
ale na polu walki zostałem sam z teściową
"przecież to sprawa miedzy nami" a nie żony
więc nie dawaj się i walcz o męża
jeśli kochasz

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują o sobie bez mamuś

53

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Tylko on musi chcieć wziasc ta reke odemnie sad . A wydaje mi się ,ze wypalily się w nim jakiekolwiek uczucia sad Takie zero ,gada bo gada sad yhhh

54

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

bo mieszkacie oddzielnie, on do Ciebie przyjeżdża?
to to jest małżeństwo, może on nie potrafi żyć bez Ciebie,
dlatego się wypala, zgadza się na wszystko co chcesz,
chcesz seksu masz,
może brakuje mu Ciebie,
czemu nie mieszkacie razem?
dla mnie to dziwna sytuacja, ani to separacja, ani małżeństwo,
co to jest?
a podałaś mu rękę?
zamieszkacie razem?
no tak on do rodziców(teściów) nie chce wracać
to jakieś inne kroki
jesteście dorośli

Pzdr wszystkich w toksycznych związkach
i Kobiety które same decydują o sobie bez mamuś

55

Odp: 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Niemieszkamy razem od tygodnia dopiero . Wyprowadzilam się  po jego słowach : pogubiłem się , nie wiem co do ciebie czuje , to nie jest tak ,ze nic nie czuje , jesteś wazna , ale nie wiem co to za uczucie jest ... i przyznal się ze mnie zdradzil 4 lata temu jak był pijany ... stad moja wyprowadzka.. rozmawiam z nim wyciągam reke do niego .. ale on jest zimny jak lod sad

Posty [ 1 do 55 z 130 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » 12-letni związek- czy to się rozpadnie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018