Hej ![]()
prosiłbym o pomoc – sugestie.
Wiem, że takich historii jest multum, ale prosiłbym o Wasze ew. porady ![]()
Jestem z dziewczyną 7 lat, ja 34 lata, ona 32 lata.
Mieszkamy razem od jakichś 6 lat – z zasady życie jest (wg mnie) w miarę poukładane (finansowo nie mamy prawa narzekać; własne mieszkania; własne działalności na wolnych zawodach), dużo wyjeżdżamy (wg mojej partnerki mało), mamy dużo wspólnych zainteresowań i od zawsze mówiono, że mega do siebie pasujemy. Ona od zawsze potwierdzała, że jesteśmy super dobrani, ale… (jak to mawiali w Grze o Tron, wszystko co jest przed „ale” jest gówno warte
).
W ostatnich miesiącach dużo znajomych zaręczyło się, wzięło wspólne kredyty etc. My póki co nie, aczkolwiek w najbliższym czasie chciałem zmienić już ten stan. Z początkiem roku zaczęliśmy szukać wspólnego domu i snuć plany, miało być ok.
Jednakże pomimo wspólnego wyjazdu na deskę i planowaniu lotu do Ameryki Płd. na marzec zaczęło iść powoli w dół. Ilość dobrych wiadomości u znajomych (pomóż wybrać mi sukienkę, będziesz świadkową etc.) zaczęła się negatywnie odbijać na naszym życiu. „Ty mnie nie kochasz, to przyzwyczajenie etc”, „Mam dość takiej bylejakości”, „w 2020r. bałeś się COVID i nigdzie nie pojechaliśmy, bo panikowałeś” i takie inne teksty.
Na początku lutego po małej sprzeczce (różnica zdań) ona napisała mi wiadomość jak wyszedłem z domu, ze musimy o to walczyć bo nikt nie zaakceptuje naszych humorów i ze jesteśmy dla siebie stworzeni (tak uważam też;) ).
I teraz z 3-4 tyg temu powiedziała, ze wszystko jej się nawarstwiło (brak planów, wspólnych celów) i ma dość byle jakiego życia i ze to koniec - doszła do ściany, ma dość. Nie myślała, że kiedyś do tego dojdzie. Chce się wyprowadzić.
Miała się tak wyprowadzić, ale tego nie zrobiła – wyjechała raz na weekend do domu, później znów na prawie tydzień – jak wyjechała to cały czas pisała jak żyjemy (ja i pies) co slychac, wysylala rozne duperele etc. Cały czas wysyła mi zdjęcia i filmy z instagrama roznych ludzi, którzy wyjezdzaja na 1-2 miesiace do innego kraju i tam pracuje zdalnie – chciała zebysmy tak zyli tez. Caly czas wysyla mi taki content i pisze „widzisz, można mieć dzieci i tak jezdzic?” – takie zaczepki non stop. Ona chciała by ograniczyć pracę (na 3-4 dni w tygodniu) i przekazać pracę pracownikom, a tylko doglądać. Twierdzi, że ja tego nie umiem i nie zrobię, a ona nie chce tylko pracować.
Wróciła w weekend, mieszkamy dalej razem, nie wyprowadziła się póki co. Śpimy dalej w sypialny, ale pod dwoma kolorami mówi ze nie przekreśla tego, ale ma mętlik w głowie i na te chwile nie chce tego dalej. Nie chce takiego życia, takiego „bylejakiego” bez planów etc.
Wczoraj po powrocie do domu powiedziała ze chce pogadać, ze czuje ze mnie wykorzystuje, ze mieszka u mnie a nie powinna itd., ze to nie ma sensu, ze musi się wyprowadzić żeby zlapac dystans i zebysmy popatrzyli na to z boku bo boi się ze znow straci 0,5-1 rok zycia. Powiedziałem jej wczoraj to co zawsze w takich sytuacjach w zyciu robilem, tj. Ok, nie zgadzam się z tą decyzją, uważam, że jest błędna – kocham cie, ale w pełni tę decyzję szanuję i nie będę robił ci zadnych problemów. Zaczęła płakać i przeżywać. Poprosiła żebym ją przytulił (a od 4tyg nie chciała żadnego konktatu). Spytała czy może chociaż jedna noc zostać (ma swoje mieszkania w naszym mieściu i może spokojnie przeprowadzić się do jednego z nich) – powiedziałem, że może mieszkac ile chce i mi nie przeszkadza. Znowu płacz, przytulanie.
Powiedziałem, że na nic nie będę naciskał, bo muszą dwie strony chcieć i przyjmuje ten stan. Powiedziała, że tak nie może być, że przejdziemy z tym do normalności, bo znów 2-3 tyg i nic się nie zmieni, że musimy to zresetować, że boi się że jak da temu szanse w takiej formie to nic z tego nie będzie. Znów płacz.
Położyliśmy się do łożka, pierwszy raz od dawna włączyliśmy film, później poszliśmy spac. Chciała się przytulic, ale mówi, że no nie móże i tylko dotknęła mnie nogą i trzymałą moją nogę pół nocy, żeby czuć bliskość. Rano nie chciała się przytulać, żeby nie rozklejać się przed pracą.
Co myślicie, czy powinienem odpuścić i dać jej trochę wolności i swobody? czy taki odpoczynek od siebie może pomoc?
Z zasady w takich sytuacjach nie proszę o żadną drugą szansę, przyjmuje gardę – mówię o swoich uczuciach wprost, ale to wszystko. Wskazuje też, że szanuję decyzję.
Co dalej ?:)