I się wydało...trójkąt po zdradzie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » I się wydało...trójkąt po zdradzie

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 127 ]

Temat: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Witajcie. Mój problem jest pewnie taki jak tysiąca innych kobiet. Jednak jak każda potrzebuję by ktoś spojrzał na to z boku.
Otóż od dwóch lat jestem z mężczyzną, który ma od 5 lat partnerkę, mają razem 3 letnią córeczkę.
Ja pojawiłam się gdy miała niecały roczek. Od słowa do słowa, spotkania zrobiły sie coraz czestsze, wyjazdy, wspólne tematy, wspólne godziny, pojawiła się miłość po roku. Angażowanie się nawzajem w swoje problemy, wysyłanie zdjęć, domu, dzieci, zabierał swojego psa na wyjazdy w Bieszczady. Pokochaliśmy się. Dla niego wyprowadziłam się ze swojego miasta i zamieszkałam bliżej niego. I tu się zaczeły problemy, osłabiona czujność doprowadziła, że jego partnerka odkryła jeden z naszych wyjazdów. Oczywiście przyznał się, powiedział kim jestem, skłamał tyko z miejscem mojego zamieszkania. Spytał czy chce się wyprowadzić do swojego mieszkania. I tu schody-ona powiedziała, że nie, że chce ślubu i drugiego dziecka, wytłumaczył jej , że drugiego dziecka nie chce a myśl o ślubie porzucił już dawno temu. I tu sytuacja się zawiesiła. Bardzo kocha dziecko i byłby w stanie dla niego poświęcić miłość.
Ona więcej nie pyta. Nie szukała mnie. Udaje że nic się nie stało. On jest  w przełomowym momencie swojego zycia,wykupił firmę o której marzył, nie chce teraz stracić dziecka, nie wyobraża sobie braku jej śmiechu w domu. Z drugiej strony nie wyobraża sobie życia beze mnie, razem dalej mieszkają, powiedział jej że kocha ją za to że jest matką jego dziecka ale do niej jako do kobiety uczucie zabiła.
Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć. Mi mówi, że w swoim czasie wszystko mu opowie. Ciężki to dla nas okres.
CO wy o tym myślicie?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Nie przejmuj się, z pewnością on kocha Cię czystą miłością i z całą pewnością będziesz z nim baaaaaaardzo szczęśliwa.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

3

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Dziękuję. Jednak martwi mnie zachowanie tej kobiety. Jego partnerki. Ja gdybym się dowiedziała o zdradzie mojego mężcyzny nie potrafiłabym z nim żyć. Ona udaję, że nic się nie stalo.Nie szukała ze mną kontaktu. Ja cierpliwie czekam, gdybym wiedziała że między nami nie ma miłości odpuściłabym, jednak wiedza i wiara w naszą miłośc uczy mnie pokory i cierpliwości, nie przyśpieszam nie poganiam. Czekam. On jednak jeszcze nie wszystko jej do końca opowiedział o nas. Czeka aż sytuacja się rozluźni i uspokoi. Nie chce by dziecko odczuło ten kryzys.

4

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Dziewczyno ile Ty masz lat?
Nie rozumiesz ironii? Czekaj....

5

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Dziękuję. Jednak martwi mnie zachowanie tej kobiety. Jego partnerki. Ja gdybym się dowiedziała o zdradzie mojego mężcyzny nie potrafiłabym z nim żyć. Ona udaję, że nic się nie stalo.Nie szukała ze mną kontaktu. Ja cierpliwie czekam, gdybym wiedziała że między nami nie ma miłości odpuściłabym, jednak wiedza i wiara w naszą miłośc uczy mnie pokory i cierpliwości, nie przyśpieszam nie poganiam. Czekam. On jednak jeszcze nie wszystko jej do końca opowiedział o nas. Czeka aż sytuacja się rozluźni i uspokoi. Nie chce by dziecko odczuło ten kryzys.

Sprawdź w google, czym jest ironia...

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

6

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Wiara w obiektywizm ludzi znowu mnie zawiodła. A na tym forum znów się przekonałam, zę odzywaja się najchętniej Ci, którzy nie wiedzą czym jest rozmowa.

7

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Wiara w obiektywizm ludzi znowu mnie zawiodła. A na tym forum znów się przekonałam, zę odzywaja się najchętniej Ci, którzy nie wiedzą czym jest rozmowa.

To załóż bloga, którego będziesz sobie moderować i wybierać odpowiedzi, które CI pasują i kasować te, które zaburzają Twoją wizję rzeczywistości.

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

8

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Dziękuję, świetny pomysł.
Jednak jeżeli nie podoba mi się temat to się nie wypowiadam .
Najwidoczniej jestem w mniejszości.

9

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

hahaha a co Ci niby miala napisac? Rozwalasz ludziom rodzine i jeszcze prosisz o obiektywizm, obiektywnie to sie nie powinnas sie pakowac w zwiazek z zajetym, dzieciatym facetem, teraz masz to na co sama zapracowalas - dla niego NIGDY nie bedziesz najwazniejsza, ma juz rodzine, Ty służysz do innych celów, gdyby kochał Cię to by żone dawno zostawil

10

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Nie żonę. Partnerkę. 3 lata mieszkania razem to jeszcze nie małżeństwo. Nic nie rozwalam. Jest nas jak sama nazwa mówi w trójkącie trzech. Każdy ponosi winę za to co się dzieje. Nikt nie szuka sobie kogoś nowego jeżeli w związku dostaje to czego potrzebuje. Nie pojawiłam się bo ktoś miał potrzeby seksualne, b nie bylo tego między nami na początku. Proszę o nie wrzucanie wszystkich zdrad do jednego wora. Są wyjątki. A jeżeli już macie zamiar skrytykować, róbcie to inteligentnie. Bo za takich ludzi się myślę, że wszystkie uważacie.

11

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Nie żonę. Partnerkę. 3 lata mieszkania razem to jeszcze nie małżeństwo.

IHAHAHAHA

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

12

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Tegan  tu ma rację.  Ty zawsze na 2gim miejscu będziesz bo jednak dziecko jest ważniejsze i w pewnym sensie jego partnerka.   Poza tym miej honor i daj spokój temu kolesiowi,żeby żyli jak do tej pory bo chyba źle tak nie było.   Nie oczekuj że zaraz z Tobą będzie się żenil

Życie to wielka niewiadoma,ale je kocham:)

13

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Ja tej jego dziewczyny wo ogóle nie rozumiem, wybaczyć i dać szansę to co innego niż godzić się na zdradę to jest  po prostu chore.

14 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-01 16:53:51)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

...
Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć. Mi mówi, że w swoim czasie wszystko mu opowie. Ciężki to dla nas okres.
CO wy o tym myślicie?

Kto komu mówi, że opowie komu? Nie rozumiem.


batszeba napisał/a:
kitchen_chef napisał/a:

Dziękuję. Jednak martwi mnie zachowanie tej kobiety. Jego partnerki. Ja gdybym się dowiedziała o zdradzie mojego mężcyzny nie potrafiłabym z nim żyć. Ona udaję, że nic się nie stalo.Nie szukała ze mną kontaktu. Ja cierpliwie czekam, gdybym wiedziała że między nami nie ma miłości odpuściłabym, jednak wiedza i wiara w naszą miłośc uczy mnie pokory i cierpliwości, nie przyśpieszam nie poganiam. Czekam. On jednak jeszcze nie wszystko jej do końca opowiedział o nas. Czeka aż sytuacja się rozluźni i uspokoi. Nie chce by dziecko odczuło ten kryzys.

Sprawdź w google, czym jest ironia...

Ty sprawdź, czym jest bezmyślność.
Jak równiez hipokryzja.

15

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Witam.Ja mysle,ze jego partnerka wcale nie zna calej prawdy.Przylapany na wspólnym wyjezdzie facet wcisnal jej jakis ''kit'' o jednorazowej zdradzie/zauroczeniu etc. a teraz udaje,ze wszystko jest w porzadku i dawno skonczone.Stereoptyp.Jemu trókat pewnie pasuje i ani mysli zmienic sytuacje.Jest tchórzem,boi sie tez ,ze straci córeczke.Co do autorki watku - naprawde trudno uwierzyc,ze sa jeszcze na tym swiecie osoby tak z gruntu zle,egoistyczne i bezrefleksyjne jak Ty.Wlazlas w zycie innych ludzi z marszu, z brudnymi butami,przy czym nie masz zadnych wyrzutów sumienia ani poczucia winy...cos niebywalego!Twoja roszczeniowa postawa a przy tym bezmiar naiwnosci,bo ludzisz sie ze dopniesz swego i facet bedzie Twój - sklonily mnie do rejestracji na forum;) Twoje postepowanie to zenada i brak klasy.Nie stac Cie na wolnego faceta? Być tą trzecią - kochanką zajetego juz mężczyzny to Twój zyciowy cel? Ten mężczyzna nie jest Twój i cala ta sytuacja nic dobrego Ci nie przyniesie.

16

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Nie powinnaś była pakować się w relację z zajętym facetem, a do tego ojcem.
Zostaniesz sama, bo to się prawie zawsze tak kończy.

Akurat ja jego partnerkę rozumiem. Walczy o niego i swoje szczęście. Prawdopodobnie postąpiłabym podobnie na jej miejscu.

17

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Zatem witam Leah33 smile
Do autorki tematu - masakra...

"Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego,
kim samemu było się wcześniej".
Tak naprawdę szczęscie to dobre zdrowie i krótka pamięć wink

18

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Proszę o nie wrzucanie wszystkich zdrad do jednego wora. Są wyjątki.

Wyjątkami są tylko kobiety które myślą, ze ich trójkąt jest wyjątkowy. Wszystkie inne są głupie i naiwne ale moja historia jest wyjątkowa i ze mną będzie inaczej. Dla mnie rzuci żonę,partnerkę czy psa w zależności z kim mieszka i uprawia seks.
Daj sobie spokój...

Jeśli chcesz coś zmienić w swoim życiu to po prostu zmień coś w swoim życiu.

19

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Wiara w obiektywizm ludzi znowu mnie zawiodła. A na tym forum znów się przekonałam, zę odzywaja się najchętniej Ci, którzy nie wiedzą czym jest rozmowa.

Hmmm, a czy ty jesteś obiektywna w swoich opiniach na temat relacji w której żyjesz?
Nie pomyślałaś nigdy, że będąc szaleńczo zakochana, widzisz swojego kochanka jako takiego, jakim chciałabyś żeby był, a nie takiego, jakim jest w rzeczywistości?

Bo ja patrząc na to co napisałaś, myślę, że jemu podoba się życie w trójkącie i z twoją "pomocą" będzie takie życie kontynuował...
Pytanie tylko czego ty pragniesz od życia: namiastkę czy pełnię?

kitchen_chef napisał/a:

Ja gdybym się dowiedziała o zdradzie mojego mężcyzny nie potrafiłabym z nim żyć.

A co ty myślisz o charakterze człowieka, który zdradza swojego partnera życiowego?

kitchen_chef napisał/a:

Nikt nie szuka sobie kogoś nowego jeżeli w związku dostaje to czego potrzebuje.

Żaden człowiek nie może dać drugiemu człowiekowi 100%. Tylko, że niektórzy nie są hedonistami i potrafią się cieszyć np. 90%.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

20

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Hahahaha. Dobre. Po co ma rzucic żonę skoro ma seksik kiedy chce i wszystko inne, bo jesteś na jego każde skinienie?
Żonka ugotuje, posprząta, zajmie się dzieckiem i domem. Ma przytulny dom i laskę na boku, która jest gotowa dla niego zrobic wszystko.
To po co ma to zmieniac?
I nie oszukuj się myśląc, że żony nie kocha - gdyby jej nie kochał, to by ją dawno temu zostawił.

21

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
rebel napisał/a:

Hahahaha. Dobre. Po co ma rzucic żonę skoro ma seksik kiedy chce i wszystko inne, bo jesteś na jego każde skinienie?
Żonka ugotuje, posprząta, zajmie się dzieckiem i domem. Ma przytulny dom i laskę na boku, która jest gotowa dla niego zrobic wszystko.
To po co ma to zmieniac?
I nie oszukuj się myśląc, że żony nie kocha - gdyby jej nie kochał, to by ją dawno temu zostawił.

Ze sie wtrące, z ta miłością to tej Jego partnerki, to chyba tez coś nie tak, albo ja juz zupełnie nic nie rozumiem w te klocki.

22

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Ona więcej nie pyta. Nie szukała mnie.

Ma więcej klasy niż ci się wydaje.

Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi.

O! Popatrz, analogicznie mogłaby wypowiedzieć te same słowa, w odniesieniu do ciebie.

Skąd się biorą takie osoby jak Ty? roll roll NVM.

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

23

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Laska ależ jesteś turbo dizel naiwna ale to tylko dlatego że nie masz doświadczenia z mężczyznami. Gość kocha swoją kobietę z którą ma dziecko i to bardzo bo mu jest dobrze w jej towarzystwie a ty mu dajesz chwilowo dreszcz emocji którą potrzebuje i tyle. Opowiada ci bajki te które chcesz usłyszeć ale jeżeli chcesz sobie skrócić czas cierpienia i myśli które cię dobijają sprawdź go. Postaw mu warunek albo ty albo zona,  wtedy zobaczysz kogo wybierze wg mnie na bank oczywiście żonę bo nie wyobraża życia bez niej bo ją kocha ale już nie ma motylków w brzuchu co jest normalne w wieloletnim związku więc ty go opuścisz to znajdzie następną frajerkę aż do dni kiedy będzie już impotentem i będzie ubóstwiał swoją ukochaną kobitę (swoją żone) która to wszystko wytrzymałą i  o tuż scenariusz wszystkich oddanych, wałczących a według mnie głupich kobiet.

24 Ostatnio edytowany przez Natasza84 (2013-11-01 22:53:07)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
Cynicznahipo napisał/a:

Nie powinnaś była pakować się w relację z zajętym facetem, a do tego ojcem.
Zostaniesz sama, bo to się prawie zawsze tak kończy.

Akurat ja jego partnerkę rozumiem. Walczy o niego i swoje szczęście. Prawdopodobnie postąpiłabym podobnie na jej miejscu.

A jednocześnie zachęcasz zdradzonych facetów to rzucenia kobiet może po to by takiego upolować bo tego nie mogę zrozumieć.
No chyba że jesteś facetem bo nawet nie używasz imienia jak End_aluzja.

kenvaro napisał/a:

Laska ależ jesteś turbo dizel naiwna ale to tylko dlatego że nie masz doświadczenia z mężczyznami. Gość kocha swoją kobietę z którą ma dziecko i to bardzo bo mu jest dobrze w jej towarzystwie a ty mu dajesz chwilowo dreszcz emocji którą potrzebuje i tyle. Opowiada ci bajki te które chcesz usłyszeć ale jeżeli chcesz sobie skrócić czas cierpienia i myśli które cię dobijają sprawdź go. Postaw mu warunek albo ty albo zona,  wtedy zobaczysz kogo wybierze wg mnie na bank oczywiście żonę bo nie wyobraża życia bez niej bo ją kocha ale już nie ma motylków w brzuchu co jest normalne w wieloletnim związku więc ty go opuścisz to znajdzie następną frajerkę aż do dni kiedy będzie już impotentem i będzie ubóstwiał swoją ukochaną kobitę (swoją żone) która to wszystko wytrzymałą i  o tuż scenariusz wszystkich oddanych, wałczących a według mnie głupich kobiet.

Jakby kochał to by nie zdradził nie uległ pokusie ona jest samotna więc nie ma żadnych ograniczeń,z resztą ilu by dało bezdomnemu bądź pokazało kobiecą solidarność która według mnie z czego co widzę jest mitem.

25

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

A mnie zastanawia inna sprawa :

kitchen_chef napisał/a:

(...) nie chce teraz stracić dziecka, nie wyobraża sobie braku jej śmiechu w domu. Z drugiej strony nie wyobraża sobie życia beze mnie, razem dalej mieszkają, (...)Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć.

Jak zamierzasz uporać się z tym problemem? No bo skoro on nie kocha tej kobiety, a kocha dziecko i nie wyobraza sobie życia bez niego? Może zabierz tej wstrętnej, kompletnie niekumatej kobiecie i jego i dziecko? A może inaczej...zastanów się, bo może to Ty jesteś całkowicie niekumata.

26 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-11-02 07:13:50)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
Natasza84 napisał/a:
Cynicznahipo napisał/a:

Nie powinnaś była pakować się w relację z zajętym facetem, a do tego ojcem.
Zostaniesz sama, bo to się prawie zawsze tak kończy.

Akurat ja jego partnerkę rozumiem. Walczy o niego i swoje szczęście. Prawdopodobnie postąpiłabym podobnie na jej miejscu.

A jednocześnie zachęcasz zdradzonych facetów to rzucenia kobiet może po to by takiego upolować bo tego nie mogę zrozumieć.
No chyba że jesteś facetem bo nawet nie używasz imienia jak End_aluzja.

A możesz jaśniej napisać, o co Ci chodzi? Bo za cholerę nie rozumiem.

Kogo, gdzie i do czego zachęcam?
Kogo chcę upolować??? (jestem mężatką i jedynie mój mąż mnie interesuje)
I jakie imię?

P.S SORRY, ale ja się ze zdradzającymi solidaryzować nie zamierzam, bez względu na ich płeć.

27

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Czy postąpiłabyś tak samo gdyby Twój mężczyzna spytał czy chcesz się wyprowadzić?
Albo powiedział, że zabiłaś jego miłość?
Czy mogłabyś żyć dalej w świadomości, że ślubu i kolejnego dziecka nie będzie?
Ja nie. Gdybym wiedziała, że nie ma szans dla nas albo nie ma między nami uczuć odeszłabym.
Być może mnie zwodzi, ale dopóki nie przekonam się na własnej skórze nie uwierze.
Ot kolejna naiwna, prawda?
Ale od większości czasem bywają wyjątki.
Nie wiem czy walką o związek można nazwać jej walkę. Ale na pewno chowanie zdrady pod dywan i udawanie , że nic się nie stało.
Nikomu nie wyjdzie na dobre.

28 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-11-02 09:07:39)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
Cynicznahipo napisał/a:

...
Zostaniesz sama, bo to się prawie zawsze tak kończy.

Prawie czyni różnicę.


Dominisia21 napisał/a:

..Pytanie tylko czego ty pragniesz od życia: namiastkę czy pełnię?

<===>

Dominisia21 napisał/a:

....niektórzy nie są hedonistami i potrafią się cieszyć np. 90%.

smile


kitchen_chef napisał/a:

....Być może mnie zwodzi, ale dopóki nie przekonam się na własnej skórze nie uwierze.
Ot kolejna naiwna, prawda?....

Niekoniecznie naiwna.
Faktem jest, że nie jest dobrze wchodzić w takie relacje.
Skoro juz tak sie stalo, masz wpływ na przyszłość.
Nie daj się zwieść głupiemu gadaniu tych, co zeżarli wszystkie rozumy.
Dopóki walczysz, nie jesteś przegrana.
Może Ci sie uda, może nie - nikt tego nie wie.
Nikt nie wie, czy to co robisz jest dobre, czy nie jest.
Zycie nie polega na pustackim moralizatorstwie i nie powinnaś mu ulegać.
Nie powinnaś wierzyć, że jesteś odpowiedzialna za coś, za co nie jesteś.
Nie kieruj się owczym pędem - sama myśl i decyduj - to trudniejsza droga.
Wymaga odwagi podejmowania wywań.

Ja wczoraj dowiedziałem się, że zdradzam żonę.
Prawie bym w to uwierzył, ale przypomniałem sobie, że nie mam żony. big_smile
Tyle jest warte gadanie tych, co ZAWSZE i WSZYSTKO wiedzą.
Osobiście właśnie taką kobietę jak Ty wybrał bym na matke moich dzieci - nieugięta i zdecydowaną.
Nie musiał bym za nią myślec.

29

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Jaka masz pewnosc ze jej powiedzial prawde? Moze dlatego nadal sa razem?
Bylam w obu relacjach i zadna z nich nie wyszla mi na dobre. Tobie tez nie wyjdzie. Facet Cie zwodzi, zaciaga w latach. Zastanow sie czy naprawde chcesz tracic czas na faceta ze zobowiazaniami? Bo nawet jesli sie rozstana to corka i jej matka zawsze beda w jego zyciu i czesto beda wazniejsze. Bedziesz cierpiec. Nie zyczylabym tego najwiekszemu wrogowi.

Jak dla mnie powinnas postawic sprawe jasno i sprawdzic czy koles mowi prawde. Ja bym pewnie wybrala sie do tej jego kobiety bo jak dla mnie chlop buja Was obie.

I najwazniesze o czym zapominamy w takich relacji SZANUJ SIE KOBIETO!

30

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
senita napisał/a:

...Bylam w obu relacjach i zadna z nich nie wyszla mi na dobre. Tobie tez nie wyjdzie. ...

Zdefektowane rozumowanie: mi nie wyszło, to nikomu nie wyjdzie.
A skąd ta pewność?

31

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

...
Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć. Mi mówi, że w swoim czasie wszystko mu opowie. Ciężki to dla nas okres.
CO wy o tym myślicie?

Myślę, że jej nie mniej trudno zrozumieć Twoje pobudki....
Myślę, że dziewczyna "wzięła na przeczekanie" bo i CÓŻ INNEGO może zrobić? Rozwiedzie się?
Ma minimum i czeka (być może) na to co przyniesie los...
Też metoda smile wszak "kropla drąży skałę"?
Bo powiedz: "jak SOBIE wyobrażasz swoje życie za 5, 10, 15 lat"?
Ona, poprzez dziecko, w jakiś sposób połączone losy z nim mieć będzie. A Ty?

"Panie, daj mi SIŁĘ, abym zmienił to, co zmienić mogę,
daj mi CIERPLIWOŚĆ, abym zniósł to czego zmienić nie mogę
i daj mi MĄDROŚĆ, bym odróżnił jedno od drugiego."F.C. Oetinger

32

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
N4VV napisał/a:
senita napisał/a:

...Bylam w obu relacjach i zadna z nich nie wyszla mi na dobre. Tobie tez nie wyjdzie. ...

Zdefektowane rozumowanie: mi nie wyszło, to nikomu nie wyjdzie.
A skąd ta pewność?

Nie no muszę sie wtrącić , weszłoby a jakże gdyby Pan był nie takim tchórzem , tłumaczenie dziecko, dziecko można wspólnie wychowywać jeśli sie chce, firma zakupiona, a co to ma wspólnego z prywatnymi wyborami.

Ta para nie jest po ślubie , tworzą związek , to prawda , ale jak mi sie wydaje bez ogromnych zobowiązań z wyjątkiem córki. Ale to trzeba mieć jaja żeby wywalić swój świat do góry nogami i znam takie przypadki, nie da sie nie skrzywdzić nikogo.

Wiec to nie jest rozumowanie typu mi nie wyszło , to Tobie tez nie może.
To jest wyciagnięcie wniosków na podstawie doświadczenia życiowego.

I tak brutalnie powiedziawszy On juz od dwóch lat bzyka dwie kobiety, super!

Na pewno wyjdzie jak poczeka, bo jest silna, zdecydowana kobieta.

33

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Ja wczoraj dowiedziałem się, że zdradzam żonę.
Prawie bym w to uwierzył, ale przypomniałem sobie, że nie mam żony.
Tyle jest warte gadanie tych, co ZAWSZE i WSZYSTKO wiedzą.
Osobiście właśnie taką kobietę jak Ty wybrał bym na matke moich dzieci - nieugięta i zdecydowaną.
Nie musiał bym za nią myślec.

Aj i jeszcze jedno, tu sprostowanie, bo tez czytałam ten drugi wątek .

Nikt nie mówił ze Zdradzasz Żonę , padło pytanie , czy ja masz i jakbyś Ty sie czuł , gdybys był zdradzany.

Nadinterpretację , to taka zabawa w głuchy telefon, ja powiem ser, a na końcu i tak wyjdzie ze mówiłam kwiaty;)

34

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
Emigrantka1978 napisał/a:

...
Wiec to nie jest rozumowanie typu mi nie wyszło , to Tobie tez nie może.
To jest wyciagnięcie wniosków na podstawie doświadczenia życiowego.

Mało rezolutne. W ten sposób tworzą się schematy postepowania, gdzie doswiadczenie nie dotyczące osoby, ani sytuacji, służy do podejmowania decyzji w warunkach całkowicie odmiennych. Dla mnie to zdefektowane rozumowanie.

Emigrantka1978 napisał/a:

.....
Aj i jeszcze jedno, tu sprostowanie, bo tez czytałam ten drugi wątek .

Nikt nie mówił ze Zdradzasz Żonę , padło pytanie , czy ja masz i jakbyś Ty sie czuł , gdybys był zdradzany.

Nadinterpretację , to taka zabawa w głuchy telefon, ja powiem ser, a na końcu i tak wyjdzie ze mówiłam kwiaty;)

No tak - nadinterpretacje.
------>

Natasza84 napisał/a:

....To ty tez zdradzasz żonę współczucie dla waszego podejścia może jednak było by lepiej gdyby net-faceci nie pisali na naszym forum.
Ciekawe czy chciałbyś wiedzieć że żona cię zdradza bo jakoś większość z was  chce to wiedzieć w każdym razie zawsze to podkreśla wystarczy zajrzeć na przykładowy temat gdzie jest motyw zdradzającej żony.

Nie mam wystarczających zasobów, ani też nie chce mi się na każdy dziwaczny pomysł odpowiadać.
To sobie uogólnię, po spozyciu porannej flaszki - wszak znane są moje zwyczaje całodziennego chlania. smile

Jakieś 2 lata temu, wdałem sie w relację z pewną mężatką. Właściwie ona się wdała w relację ze mną. Była ona wówczas w nieciekawej sytuacji. Dziecko + mąż zarabiający 2000 i dysponujący kasą, delikatnie mówiąc, nieoptymalnie z punktu widzenia rodziny. Narastające zadłużenie jej własnego mieszkania - facet kredytował się unikając opłat. Brak możliwości podjęcia pracy, bo mężuś przy dzieciaku nie pomoże. Nie odbierze z przedszkola, w ogóle nieskłonny do zaplanowania logistyki umożliwiającej jej pracę. Sprawa zadłużenia w trakcie postępowania egzekucyjnego - brak reakcji męża. Przy tym wszystkim on doskonale zdawał sobie sprawę, że ona praktycznie nic nie może zrobić. Uzależnienie całkowite + gierki + manipulacje + awanturki o cokolwiek wszczynane przez głupka.

Zaczęło się oczywiście od zdrady, bo jeśli dziewczyna pakuje mi się do łóżka, było by nietaktem odmówić. Ona się oczywiście zakochała. Ja ją polubiłem. Po dłuższym czasie molestowania, powiedziałem jej: Ok, możesz się do mnie przeprowadzić z dzieciakiem. Kolesia wyrzuć z mieszkania i wynajmij je - będziesz spłacać zadłużenie. Jak spłacisz, będziesz mieć dodatkowe źródło dochodu. Mieszkając u mnie nie ponosisz żadnych kosztów, ale masz znaleźć pracę i docelowo być niezależną ode mnie - czyli zdolną, by się wyprowadzić. Równolegle kończyć studia. W mojej ocenie był to plan całkowicie realny. Dopiero uzyskanie powyższej pozycji spowodowało zmianę postępowania jej męża. Nagle zaczął o nią walczyć. Nagle okazało się, że można zorganizować logistykę opieki nad dzieciakiem, by ona mogła pracować. Nagle okazało sie, że on może odmówić sobie tego i owego, a kasę oszczędzoną przeznaczyć na zadłużenie mieszkania.

On też próbował mi prawić moralizatorskie gadki, lecz szybko palanta wysłałem na drzewo, wykazując mu jego beznadziejne postępowanie. (co za facet, by mając rodzinę zarabiać 2000 i nic nie próbować z tym zrobić - jak dla mnie porażka.) Sprawa skończyła się tak: poprosiłem ją by zdecydowała, co zamierza, bo w międzyczasie przestała być emocjonalnie obojętna i sytuacja zawieszenia zaczynała mnie uwierać. Zdecydowała zostać z mężem. W konsekwencji zdecydowałem odciąć się od niej - mimo, że ona tego bardzo nie chciała. Nie mam pewności, co u niej teraz, lecz sądzę, że gdyby stare powróciło, odezwała by się do mnie pomimo zakazu.

Jest to historyjka prawdziwa. Paradoksalnie wykazuje pozytywne skutki zdrady i nieprzewidywalność skutków rozmaitych decyzji. Gdybym postępował zgodnie z cienkim moralizatorstwem masowo uprawianym tutaj, najprawdopodobniej sytuacja miała by dla dziewczyny fatalne rozwinięcie. Straciła by mieszkanie i została z niczym.
Między innymi dlatego nikt mi nie będzie narzucał własnych, wydumanych ?moralnych zasad?. Nie do mnie należy ocena obcej mi relacji. Nie mnie obciążają wynikające z niej zobowiązania. Nie do mnie należą decyzje tej relacji dotyczące. To wszystko należy do partnerów relacji.  Nie należy do osób trzecich. Nie ma tu zastosowania imperatyw kategoryczny ? logicznie nietrudne do wykazania ? fakt, wymaga włożenia wysiłku w myślenie.

Natomiast w tłumnym potępianiu zakochanych dziewczyn, bez wnikania w istotne szczegóły, widzę hipokryzję punktu siedzenia. Wszak zawodzi chórek żon zdradzonych. Żon, które własnych uchybień nie widzą, zrzucając winy na osoby niekoniecznie czemukolwiek winne. Piejecie o empatii, jednocześnie wykazując jej brak całkowity, wyniośle i z pogardą traktując osoby proszące o wsparcie w zwątpieniu. Zaskakująca to ślepota, zadziwiająca hipokryzja ? odbiera wam prawo nawet wspominania o empatii, bo z empatią niewiele ma wspólnego. Stawiacie się w pozycji moralnej wyższości - bezzasadnie. Bezzasadnie, bo naginacie moralność do waszego punktu siedzenia, a moralności wyginanie nie służy. Dokonujecie ocen według schematu, nie trudząc się próbą zrozumienia przyczyn i oszacowania możliwych skutków. To już zwyczajnie nudne jest, pomijając zawartą dulszczyznę.

Powiem tak, gdybyście szanowne żony zdradzane rozumiały pewne zależności, znaczna część z was nigdy by nie doświadczyła zdrady. Wy jednak wolicie szukać winy zewnątrz, nie w sobie. Wolicie odwoływać się do sztucznych, wydumanych zasad, których nie potraficie należycie argumentować. To w praktyce jest mało skuteczne. Wasza racja jest obecna w tłumie. Wszak w kupie siła walki o partykularne interesy. Niestety głupota powtórzona milion razy wciąż pozostaje głupotą.  Stawiam tezę, że znaczna cześć waszych problemów wprost wynika z postaw tu prezentowanych. Postaw wcale nie empatycznych, pozbawionych racjonalnego postrzegania faktów i wewnętrznie sprzecznych.

35

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

CO wy o tym myślicie?

Ne podoba mi się, że on tak traktuje Was wszystkie.  Ale odniosę się do Ciebie, bo to Twój wątek i post-. myślę, co ja bym doradziła przyjaciółce w takiej sytuacji. Chyba jedno- nie możesz trwać w takim zawieszeniu. Życie płynie, czas mija,a Ty nie wiesz dalej, na czym stoisz. Sposób, w jaki on Ciebie traktuje sprawia, że cisną mi się na palce same nieprzyjemne epitety w jego kierunku. Kim on jest, skoro do tej pory nie podjął żadnych kroków, by zmienić sytuację kobiety, którą podobno kocha? Przedstaw mu rozwiązanie-  niech rozstanie się z partnerką, niech ustalą wysokość alimentów i załatwią to ugodowo w Sądzie.  Widzenia z dzieckiem też.  Nie odbierzesz dziecku ojca, bo jeśli ktoś naprawdę chce być dobrym ojcem, to będzie, bez względu na wszystko.  Obawiam się jednak, że niepotrzebnie marnujesz czas na takiego człowieka. Do tej pory zasłaniał się córką. Czym się zasłoni, jeśli główny argument wytrącisz mu z ręki?


Jeśli chodzi o matkę jego dziecka, to co takiego się zmieni, jeśli on od niej odejdzie? Wszyscy przestaniecie żyć w fałszu, bo kobieta, która uważa, że nic się nie stało po odkryciu zdrady również nie jest fair. Przypomina mi ona Aleksego Karenina z powieści Lwa Tołstoja.

A jeszcze ma pytanie: czy matka jego dziecka pracuje???

- Dokąd idziesz?
- Nie wiem- odpowiedział Włóczykij .
Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las.
Miał przed sobą sto mil ciszy.

36

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
N4VV napisał/a:

Jakieś 2 lata temu, wdałem sie w relację z pewną mężatką. Właściwie ona się wdała w relację ze mną.

Zaczęło się oczywiście od zdrady, bo jeśli dziewczyna pakuje mi się do łóżka, było by nietaktem odmówić.

To chyba wszystko wyjaśnia...


N4VV napisał/a:

Natomiast w tłumnym potępianiu zakochanych dziewczyn, bez wnikania w istotne szczegóły, widzę hipokryzję punktu siedzenia. Wszak zawodzi chórek żon zdradzonych.

W moim przypadku trafiłeś jak kulą w płot, nie jestem ani żoną ani zdradzaną. Jestem niedoszłą kochanką smile

I nadal uważam, że laski wypłakujące się tutaj na forum, bo on od żony nie odchodzi, bo dziecko kocha, bo alimenty, bo widzenia z dzieckiem, bo cośtamsrośtam są bezdennie głupie a faceci tę ich głupotę radośnie wykorzystują smile

"Szanuję, że jest zajęty - aczkolwiek, czasami czuję, że chciałby ze mną coś więcej, albo tylko seksu (nie istotne) a potem odpycha mnie, zmienia o 180 stopni temat rozmowy, albo zaczyna mówić o swojej dziewczynie (jakieś błahostki które nie wnoszą nic do rozmowy, np że mu zrobiła obiad)."
COPYRIGHTS BY ANAKINKA

37 Ostatnio edytowany przez Kerty (2013-11-02 13:47:03)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Witajcie. Mój problem jest pewnie taki jak tysiąca innych kobiet. Jednak jak każda potrzebuję by ktoś spojrzał na to z boku.
Otóż od dwóch lat jestem z mężczyzną, który ma od 5 lat partnerkę, mają razem 3 letnią córeczkę.
Ja pojawiłam się gdy miała niecały roczek. Od słowa do słowa, spotkania zrobiły sie coraz czestsze, wyjazdy, wspólne tematy, wspólne godziny, pojawiła się miłość po roku. Angażowanie się nawzajem w swoje problemy, wysyłanie zdjęć, domu, dzieci, zabierał swojego psa na wyjazdy w Bieszczady. Pokochaliśmy się. Dla niego wyprowadziłam się ze swojego miasta i zamieszkałam bliżej niego. I tu się zaczeły problemy, osłabiona czujność doprowadziła, że jego partnerka odkryła jeden z naszych wyjazdów. Oczywiście przyznał się, powiedział kim jestem, skłamał tyko z miejscem mojego zamieszkania. Spytał czy chce się wyprowadzić do swojego mieszkania. I tu schody-ona powiedziała, że nie, że chce ślubu i drugiego dziecka, wytłumaczył jej , że drugiego dziecka nie chce a myśl o ślubie porzucił już dawno temu. I tu sytuacja się zawiesiła. Bardzo kocha dziecko i byłby w stanie dla niego poświęcić miłość.
Ona więcej nie pyta. Nie szukała mnie. Udaje że nic się nie stało. On jest  w przełomowym momencie swojego zycia,wykupił firmę o której marzył, nie chce teraz stracić dziecka, nie wyobraża sobie braku jej śmiechu w domu. Z drugiej strony nie wyobraża sobie życia beze mnie, razem dalej mieszkają, powiedział jej że kocha ją za to że jest matką jego dziecka ale do niej jako do kobiety uczucie zabiła.
Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć. Mi mówi, że w swoim czasie wszystko mu opowie. Ciężki to dla nas okres.
CO wy o tym myślicie?

Weź wyjdź i zamknij drzwi z drugiej strony. Umiejętność logicznego myślenia leży u Ciebie, bo kwiczenie sił już nie ma. Zaangażowałaś się w związek z zajętym facetem a teraz chcesz rady? Skończ to. I oszczędź nerwów. Ty i Tobie podobne kobiety (dla równowagi - tacy faceci latający za zajętymi/mężatkami/dzieciatymi kobietami też) zasługują tylko na jedno - terapię wstrząsową, bo wiesz co - "każdy związek się rozwala, gdy ktoś trzeci się...". Oszczędź dziecku życia w rozbitej rodzinie.

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Ja nie rozumiem jakie są twoje wątpliwości kitchen_chef. Facet postawił sprawę jasno: nie odejdzie od swojej kobiety, żeby być z Tobą. Wszystkie dodatkowe informacje są nieistotne. Albo się godzisz na taki układ, i marnujesz kolejnych ileś lat życia, albo od niego odchodzisz.Innej opcji nie ma.

Jego kobieta jest sprytna, bo dając mu ciche przyzwolenie na romanse z innymi zapewniła sobie to, że  on od niej nie odejdzie przez następne kilka czy kilkanaście lat. Ja wierzę, że on swojej kobiety nie kocha,bo gdyby kochał to by mając roczne dziecko nie szukał sobie innej, ożenił by się z nią i zgodził na kolejne dziecko. Ciebie też nie kocha, bo gdyby kochał i szanował to by takiego układu nie proponował. Jest natomiast możliwe, że jest w zakochany, co przekłada się na chęć spędzania z Tobą czasu i wszystkie te słodkopierdzące wyznania. Niestety w pewnym wieku i wraz z doświadczeniem człowiek robi się wygodny i nie rzuci swojego poukładanego życia z powodu porywu serca. Niemniej gdyby było mu z tamtą kobietą tak źle, a Ciebie by postrzegał jako "kobietą swojego życia" to najdalej po kilku miesiącach odszedłby do Ciebie.

Powiem Ci jakie są możliwe zakończenia tej historii:
-facet się znudzi po kilku latach(kiedy chemia opadnie) i pójdziesz w odstawkę, obudzisz się w wieku trzydziestu paru lat sama jak palec
-facet pozna inną laskę i Cię wymieni (jak wiemy ma błogosławieństwo swojej stałej partnerki, więc czemu ma nie korzystać)
-opcja najbardziej przykra: facet będąc w waszym trójkącie pozna "kobietę swojego życia" i nagle się okaże, że dla nowej może zmienić swoje życie, rozstać się z matką swojej córki itp. Obie trójkątne pójdziecie w odstawkę, a Ty będziesz przez następne kilka lat lizać rany i zastanawiać się jak mogłaś być taką idiotką.

Może się też ewentualnie zdarzyć, iż za kilka lat stała partnerka kogoś pozna i kopnie pana w tyłek, ale na to się na razie nie zanosi.
W każdym razie zakładam się, że za 10 lat jak córka będzie nastolatką to on będzie w związku, ale ani z Tobą ani z obecną stała partnerką.

Kochać sa­mego siebie - to początek ro­man­su na całe życie.
Człowiek nap­rawdę po­siada tyl­ko to, co jest w nim.

39

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Tych historii tu jest min dwie na dzień. Współczuję Ci naiwności, ale wiedz, że Ty jeszcze możesz sobie ułożyć życie bez mężczyzny z zobowiązaniami. Szybko zimny kubeł na łeb i ratuj się dziewczyno.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

40

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

Witajcie. Mój problem jest pewnie taki jak tysiąca innych kobiet. Jednak jak każda potrzebuję by ktoś spojrzał na to z boku.
Otóż od dwóch lat jestem z mężczyzną, który ma od 5 lat partnerkę, mają razem 3 letnią córeczkę.
Ja pojawiłam się gdy miała niecały roczek. Od słowa do słowa, spotkania zrobiły sie coraz czestsze, wyjazdy, wspólne tematy, wspólne godziny, pojawiła się miłość po roku. Angażowanie się nawzajem w swoje problemy, wysyłanie zdjęć, domu, dzieci, zabierał swojego psa na wyjazdy w Bieszczady. Pokochaliśmy się. Dla niego wyprowadziłam się ze swojego miasta i zamieszkałam bliżej niego. I tu się zaczeły problemy, osłabiona czujność doprowadziła, że jego partnerka odkryła jeden z naszych wyjazdów. Oczywiście przyznał się, powiedział kim jestem, skłamał tyko z miejscem mojego zamieszkania. Spytał czy chce się wyprowadzić do swojego mieszkania. I tu schody-ona powiedziała, że nie, że chce ślubu i drugiego dziecka, wytłumaczył jej , że drugiego dziecka nie chce a myśl o ślubie porzucił już dawno temu. I tu sytuacja się zawiesiła. Bardzo kocha dziecko i byłby w stanie dla niego poświęcić miłość.
Ona więcej nie pyta. Nie szukała mnie. Udaje że nic się nie stało. On jest  w przełomowym momencie swojego zycia,wykupił firmę o której marzył, nie chce teraz stracić dziecka, nie wyobraża sobie braku jej śmiechu w domu. Z drugiej strony nie wyobraża sobie życia beze mnie, razem dalej mieszkają, powiedział jej że kocha ją za to że jest matką jego dziecka ale do niej jako do kobiety uczucie zabiła.
Dziwi mnie i zaskakuję co ta kobieta robi. Nie potrafię jej zrozumieć. Mi mówi, że w swoim czasie wszystko mu opowie. Ciężki to dla nas okres.
CO wy o tym myślicie?

Może mam szczęście ,ale to nie czyni mnie szczęśliwą

41

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Droga autorko...
Skąd czerpiesz informacje na temat córki "swego mężczyzny" i jego partnerki? Bo zakładam, że od niego? Skąd więc wiesz cóż ów cudowny panicz wcisnął matce swej pociechy, że ta tkwi przy jego boku. Tylko on zna całą prawdę i podejrzewam, że żadna z was o drugiej nie wie praktycznie nic pewnego.
On ma wygodnie a wy nie protestujecie. Każda ma swoje powody i własne w tej kwestii interesy.
Więc się ogarnij i zastanów jak masz żyć przez następne lata bo młodzieniec o nieznanym nam wieku, charakterze i innych przymiotach jest ewidentnie zadowolony i nie zamierza zmieniać wszak jakże ciekawej i emocjonującej sytuacji. BO PO CO? Ma partnerkę w domu - od prac domowych zapewne, i partnerkę doskakującą na inne rozrywki. dziecko się trafiło ale to trudno - kochać trzeba (może to jedyna przedstawicielka płci pięknej która FAKTYCZNIE coś dla niego znaczy). Obie panie nie mają większych problemów z sytuacją, trwają więc będzie tak dalej...

Taki mi się zarysował obraz sytuacji z twego postu. To wszystko

Olivier :* urodzony 23.01.2014, waga 3700 g, długość 58 cm

Oleg :* urodzony 04.11.2015, waga 3400g, długość 54 cm

42

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

A mnie się wydaje,że autorka owszem-słyszy, ale nie słucha hmm

"Dum spiro, spero"...- "Dopóki oddycham, nie tracę nadziei"...
"Boże jeśli musisz, to zabierz obrazy i ześlij tysiąc duchów, mogę nawet umierać dwa razy i nosić stygmaty, nie tykaj mi słuchu !"... by PLANET ANM

43 Ostatnio edytowany przez Antonina84 (2013-11-02 18:35:47)

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Według mnie zdradzającym jest mąż a nie jego kochanka.
Tu jest jedno wyjście rozmowa z oboma stronami co jest nie tak niech się chłop zdecyduje a może ona nie wie a on kłamie.
Dziwne jest to powinien dostać szansę a nie przyzwolenie no chyba że to jakiś otwarty związek a to może być dla ciebie szokiem.
Bo akurat znam taką parkę mieszka na Biskupinie i bawi się ludźmi potem obaj czytają ich wynurzenia i mają rozrywkę.
A cierpi na tym wiele kobiet jak i mężczyzn bo propozycje padają z obu stron, nawet w pewien sposób z sobą konkurują oczywiście towarzysko.

44

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
N4VV napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

..Pytanie tylko czego ty pragniesz od życia: namiastkę czy pełnię?

<===>

N4VV napisał/a:
Dominisia21 napisał/a:

....niektórzy nie są hedonistami i potrafią się cieszyć np. 90%.

smile

Zauważyłam. smile Czasami jestem roztrzepana i w tych dwóch zdaniach to doskonale widać - zaprzeczyłam sama sobie. big_smile Więc poprawiam się - "...namiastkę czy prawie pełnię?". tongue

N4VV napisał/a:

Zaczęło się oczywiście od zdrady, bo jeśli dziewczyna pakuje mi się do łóżka, było by nietaktem odmówić.

Nietaktem? Hmmm, a to ciekawe. hmm Wytłumaczysz mi to szerzej?

N4VV napisał/a:

...Zdecydowała zostać z mężem. W konsekwencji zdecydowałem odciąć się od niej - mimo, że ona tego bardzo nie chciała. Nie mam pewności, co u niej teraz, lecz sądzę, że gdyby stare powróciło, odezwała by się do mnie pomimo zakazu.

To że zdradziła męża, kiedy on ją źle traktował jeszcze potrafię zrozumieć (chociaż nie pochwalam), ale tego że miała ochotę na kontynuowanie romansu, kiedy mąż już się zmienił, to już nie. Dobrze, że chociaż ty później zrezygnowałeś.

N4VV napisał/a:

Jest to historyjka prawdziwa. Paradoksalnie wykazuje pozytywne skutki zdrady i nieprzewidywalność skutków rozmaitych decyzji. Gdybym postępował zgodnie z cienkim moralizatorstwem masowo uprawianym tutaj, najprawdopodobniej sytuacja miała by dla dziewczyny fatalne rozwinięcie. Straciła by mieszkanie i została z niczym.

W tym akurat przypadku tak. Ale myślę, że w większości przypadków jednak zdrada wcale nie wpływa dobrze na związek. No bo lepiej zapobiegać niż leczyć. wink

N4VV napisał/a:

Natomiast w tłumnym potępianiu zakochanych dziewczyn, bez wnikania w istotne szczegóły, widzę hipokryzję punktu siedzenia. Wszak zawodzi chórek żon zdradzonych. Żon, które własnych uchybień nie widzą, zrzucając winy na osoby niekoniecznie czemukolwiek winne. Piejecie o empatii, jednocześnie wykazując jej brak całkowity, wyniośle i z pogardą traktując osoby proszące o wsparcie w zwątpieniu.

Trochę/średnio/bardzo jednak przesadziłeś. No bo ja jak czytam posty zdradzonych kobiet, to widzę, że one dość często szukają winy w sobie. A "psioczenie" na zdradzających partnerów czy kochanki uważam raczej za zwykłe ostrzeganie przed konsekwencjami zdrad czy odbijania związków. Nie ma tej hipokryzji i cienkiego moralizatorstwa aż tyle, ile ci się wydaje że jest, N4VV. Tak ja to widzę z boku: jako nie kochanka, nie zdradzana i nie zdradzająca.

Wybacz mi, musiałam się tak "wymądrzyć". wink

N4VV napisał/a:

Powiem tak, gdybyście szanowne żony zdradzane rozumiały pewne zależności, znaczna część z was nigdy by nie doświadczyła zdrady.

Ja chętnie bym zrozumiała te pewne zależności. Jeszcze nie miałam takich przykrych doświadczeń i pasowałoby ich uniknąć...


Co do tych kochanek, to są chyba ich dwie kategorie (wg mnie).
Pierwsza: kochanki głupie/naiwne/złe. Druga: tylko na takie wyglądające. I tych drugich jest zdecydowanie mniej.

Autorka tego wątku (wnioskując z jej postów) wygląda mi na taką z pierwszej kategorii, niestety.
Tamtemu facetowi jest wygodnie, więc czemu ma z tego trójkąta rezygnować?
Wystarczy jednej i drugiej trochę pokłamać, na dodatek żadna z nich nie chce z niego zrezygnować, więc i przepis na "trójkącik" gotowy.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

45

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Czytam tak i czytam......nie osądzajcie dziewczyny...nikt nie wie co go w życiu może spotkać, czy jak się zachowa w danej sytuacji.......mówienie że dałam sobie spokój, nie wchodziłam w to....hm......przepraszam,ale widocznie to nie było "takie zakochanie"dla którego można stracić głowę, na które czasami niestety nie mamy wpływu  ...zakochać się każdy może a w tym stanie czasami trudno logicznie i trzeźwo myśleć. Niektórzy, zarówno mężczyźni jak i kobiety....tak potrafią omamić że widzimy to co chcemy widzieć. Przeżyłam podobną sytuację. Całe zachowanie, rozmowy w mojej obecności o rozwodzie....wszystko było tak prawdziwe, że  uwierzyłam i w pewnym momencie dałam się ponieść emocjom a jestem osobą podobno twardo chodząco po ziemi.....dzisiaj......hm jakoś pozbierałam się, chociaż to nie jest łatwe. Jedno co mogę powiedzieć....dziewczyno nie daj wpuszczać się w maliny, bądź ostrożna i niewzruszona,nie pokazuj że ci na nim zależy. Jest tchórzem skoro nie potrafi określić się, w którą stronę chce iść. Jest mu tak dobrze, więc nie zostawi tego dla nikogo....typowy egoista. Możesz cierpieć i to bardzo, czego ci nie życzę........to jest uwierz mi, jedno z najgorszych przeżyć w życiu a szkoda życia na kogoś kto być może nie jest wart twojego spojrzenia nie wspominając o reszcie......życzę ci powodzenia w życiu i obyś miała jak najmniej takich dylematów, to nie są łatwe sprawy...... sad   i jeszcze....nikt nie powie ci co masz zrobić, nawet nie ma takiego prawa.....musisz usiąść i tak na chłodno, bo emocję są złym doradcą, zrobić hm "rachunek sumienia" wszystkie za i przeciw, zastanowić się czy chcesz z kimś takim wiązać się.....

Mówią - Radosna z niej dziewczyna
Nie widzą, że w sercu smutek skrywa
Myślą, że uśmiech sam za siebie mówi
Nie podejrzewają, że w nocy po cichu łzy gubi

46

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
kitchen_chef napisał/a:

...Być może mnie zwodzi, ale dopóki nie przekonam się na własnej skórze nie uwierze.
Ot kolejna naiwna, prawda?

====>

http://www.youtube.com/watch?v=U4pCRdCOCZY

47

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
zuzia1967 napisał/a:

Czytam tak i czytam......nie osądzajcie dziewczyny...nikt nie wie co go w życiu może spotkać, czy jak się zachowa w danej sytuacji.......mówienie że dałam sobie spokój, nie wchodziłam w to....hm......przepraszam,ale widocznie to nie było "takie zakochanie"dla którego można stracić głowę, na które czasami niestety nie mamy wpływu  ...zakochać się każdy może a w tym stanie czasami trudno logicznie i trzeźwo myśleć. Niektórzy, zarówno mężczyźni jak i kobiety....tak potrafią omamić że widzimy to co chcemy widzieć. Przeżyłam podobną sytuację. Całe zachowanie, rozmowy w mojej obecności o rozwodzie....wszystko było tak prawdziwe, że  uwierzyłam i w pewnym momencie dałam się ponieść emocjom a jestem osobą podobno twardo chodząco po ziemi.....dzisiaj......hm jakoś pozbierałam się, chociaż to nie jest łatwe. Jedno co mogę powiedzieć....dziewczyno nie daj wpuszczać się w maliny, bądź ostrożna i niewzruszona,nie pokazuj że ci na nim zależy. Jest tchórzem skoro nie potrafi określić się, w którą stronę chce iść. Jest mu tak dobrze, więc nie zostawi tego dla nikogo....typowy egoista. Możesz cierpieć i to bardzo, czego ci nie życzę........to jest uwierz mi, jedno z najgorszych przeżyć w życiu a szkoda życia na kogoś kto być może nie jest wart twojego spojrzenia nie wspominając o reszcie......życzę ci powodzenia w życiu i obyś miała jak najmniej takich dylematów, to nie są łatwe sprawy...... sad   i jeszcze....nikt nie powie ci co masz zrobić, nawet nie ma takiego prawa.....musisz usiąść i tak na chłodno, bo emocję są złym doradcą, zrobić hm "rachunek sumienia" wszystkie za i przeciw, zastanowić się czy chcesz z kimś takim wiązać się.....

Dziękuje za wsparcie i jedno z nielicznych tu ludzkich spojrzeń na innych.
Zawsze gdy w grę wchodzą uczucia pojawia się problem , a jeśli tych uczuć jest więcej i osób jest więcej, problem jest większy.
Stanęłam na skrzyżowaniu i stoję i czekam. Liczę na to , że decyzję podejmą inni. Jednak gdy będzie to trwało za długo popchnę go do przodu i jego postawię przed drogowskazem. Ostatecznie.

48

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Ja ci współczuję bo mimo wszystko jesteś wartościową kobietą, nie każdy jest robotem co zawsze wie jak postąpić co potrafi oprzeć się uczuciom główka do góry, obyś była szczęśliwa tego ci życzę no i tego by jego żona była szczęśliwa takie salomonowe rozwiązanie bo im więcej szczęścia i radości tym lepszy lepszy będzie świat wink

49

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
N4VV napisał/a:
senita napisał/a:

...Bylam w obu relacjach i zadna z nich nie wyszla mi na dobre. Tobie tez nie wyjdzie. ...

Zdefektowane rozumowanie: mi nie wyszło, to nikomu nie wyjdzie.
A skąd ta pewność?

Bo nie da sie zbudowac szczescia na cudzej krzywdzie.
I mi wyszlo w normalnej zdrowej relacji z osoba bez zobowiazan:-)

50

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Nie rozumiem dlaczego jeszcze nie wpadliście na pomysł żeby zamieszkać wszyscy razem. Każdy miałby to, co chce.

51

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

Zawsze jesli chodzi o zdrade to wmieszane jest w to KLAMSTWO.Ty, wiesz tyle ile on sam ci naopowiadal, nie wiesz co powiedzial tak naprawde zonie? Znasz tylko jego wersje,jesli nie kocha zony to niech ja do cholery jasnej zostawi i potem buduje cos z Toba. I wlasnie to TY decydujesz o wlasnym zyciu a nie kto inny nie czekaj tylko dzialaj. Milosc potrafi byc slepa- owszem dopoki sama sie nie przekonasz co z niego za czlowiek nie uwierzyz tutaj nikomu.Moze za jakis czas zalozysz watek pt" bylam kochanka i cierpie" Jemu jest tak wygodnie i tyle, nie mysli ani o Tobie ani o matce dziecka a tymbardziej o dziecku,mysli i wylacznie tylko o swojej wygodzie.Jesli Cie tak kocha to zrobilby wszystko i mialby" jaja "zeby byc z Toba w zyciu codziennym a nie na wypadach.Oczywiscie nie obylo by sie to bez lez, problemow itp bo za swoje czyny ponosi sie odpowiedzialnosc i konsekwencje.

Tylko głupiec oczekuje innych rezultatów, powielając wciąż te same błędy.

52

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
senita napisał/a:
N4VV napisał/a:
senita napisał/a:

...Bylam w obu relacjach i zadna z nich nie wyszla mi na dobre. Tobie tez nie wyjdzie. ...

Zdefektowane rozumowanie: mi nie wyszło, to nikomu nie wyjdzie.
A skąd ta pewność?

Bo nie da sie zbudowac szczescia na cudzej krzywdzie.
I mi wyszlo w normalnej zdrowej relacji z osoba bez zobowiazan:-)

Na własnej również nie.
Autorka nie ma mocy koniecznej do czynienia krzywdy w opisanej sytuacji.
Tą moc (i odpowiedzialność) posiada wyłacznie obiekt jej zainteresowania.
Jego decyzje są warunkiem koniecznym.
Jej decyzje, warunkiem wystarczającym.
Na nim spoczywa ciężar i odpowiedzialnosć za poczynione krzywdy, nie na niej.
Dlatego Twój argument jest bezwartościowy w opisanej sytuacji.

53

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie

A ja będę uparta, to może miałoby sens, gdyby nie to ze przez dwa lata tutaj nikt nic nie zrobił , a jak sie wydało to przez przypadek.

Do N4VV,

Mnie nikt nie zdradził, nigdy, tak wymienił na młodszy model ale nie zdradził.

Z pokora przyznaje ze zdradziłam sama, mojego pierwszego partnera, było to jaz lat temu 15, ciagle pamietam i juz nigdy więcej tego nie zrobiłam.

Z pokora przyznaje ze mam szanse mieć status kochanki, ale jestem wobec siebie szczera i bezlitosna i nie liczę na happy end.

54

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
Emigrantka1978 napisał/a:

A ja będę uparta, to może miałoby sens, gdyby nie to ze przez dwa lata tutaj nikt nic nie zrobił , a jak sie wydało to przez przypadek.

Do N4VV,

Mnie nikt nie zdradził, nigdy, tak wymienił na młodszy model ale nie zdradził.

Z pokora przyznaje ze zdradziłam sama, mojego pierwszego partnera, było to jaz lat temu 15, ciagle pamietam i juz nigdy więcej tego nie zrobiłam.

Z pokora przyznaje ze mam szanse mieć status kochanki, ale jestem wobec siebie szczera i bezlitosna i nie liczę na happy end.

Nie bądź uparta - bądź rozsądna - nie mamy wiedzy do snucia domniemań. Nawet autorka watku nie ma, a wie ze wszystkich najwięcej. smile
A po co chcesz zostać kochanką (w dorozumieniu zajętego faceta)?
Nie możesz poszukać sobie luzaka?

55

Odp: I się wydało...trójkąt po zdradzie
N4VV napisał/a:
Emigrantka1978 napisał/a:

A ja będę uparta, to może miałoby sens, gdyby nie to ze przez dwa lata tutaj nikt nic nie zrobił , a jak sie wydało to przez przypadek.

Do N4VV,

Mnie nikt nie zdradził, nigdy, tak wymienił na młodszy model ale nie zdradził.

Z pokora przyznaje ze zdradziłam sama, mojego pierwszego partnera, było to jaz lat temu 15, ciagle pamietam i juz nigdy więcej tego nie zrobiłam.

Z pokora przyznaje ze mam szanse mieć status kochanki, ale jestem wobec siebie szczera i bezlitosna i nie liczę na happy end.

Nie bądź uparta - bądź rozsądna - nie mamy wiedzy do snucia domniemań. Nawet autorka watku nie ma, a wie ze wszystkich najwięcej. smile
A po co chcesz zostać kochanką (w dorozumieniu zajętego faceta)?
Nie możesz poszukać sobie luzaka?

Czy chce, nie chce, nie jestem jeszcze, może nigdy nie będę.
Ja tez nie szukam, najcześciej sie nie szuka, samo przychodzi.

Generalnie lubię być sama, ale lubię tez mężczyzn,towarzystwo po prostu, juz nie wciagam w to erotyki.
Ale tak naprawdę , to cieszę sie na weekend mój i tylko mój , lub mój i tylko mój wieczór .

Chwilami myśle ze status kochanki byłby dla mnie odpowiedni;)

Myśli nieuczesane nocą.

Posty [ 1 do 55 z 127 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » I się wydało...trójkąt po zdradzie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018