zaczne od poczatku:) poznalam R 9 lat temu-bardzo mi sie spodobal,zawsze wiedzial czego chce i nigdy sie nie nudzilismy spedzajac czas razem.To ja staralam sie o niego i udalo mi sie:)Spedzilismy ze soba 5 pieknych lat-wyjechalismy do anglii zeby budowac^wspolna -lepsza przyszlosc^ haha
wszysstko bylo pieknie do momentu kiedy przejrzalam jego telefon i znalazlam dziwnie mila wiadomosc napisana do kolezanki.zrobilam mu straszna awanture-przepraszal,mowil ze to nic ze to tylko kolezanka,ze to tylko mily sms,ze mnie kocha,ze mnie nie zdradza.....
bylismy dalej ze soba ale jednak cos zaczelo sie zmieniac-juz nie bylo tak jak na poczatku...nagle on zaczal bardzo czesto wyjezdzac sam do polski(jak sie pozniej okazalo poznal inna dziewczyne i jezdzil do niej) nie wytrzymalam i wyprowadzilam sie!! R plakal kiedy sie pakowalam ale nie poprosil mnie ,nie zrobil nic zebym zostala,,,,,,,,,,,,, I tak mijaly kolejne miesiace-zaczelismy sie spotykac znow zamieszkalismy razem.......i znow wszystko bylo ok ale znow przez pare tygodni.Mieszkalismy ze soba on co jakis czas jezdzil do innej a potem wracal i spal obok mnie jakgdyby nic sie nie dzialo....
pewnego razu wyszlam na dyskoteke-pod dom odprowadzil mnie poznany tam chlopak.
R czekal na mnie-zrobil mi awanture ze jak ja to sie nie zachowuje...........????/Trzy dni pozniej postanowilam pogadac z nim
okazalo sie ze dopiero teraz gdy zobaczy mnie z innym dostrzegl jak bardzo mu na mnie zalezy i ze chce zaczac wszystko od nowa!! Boze jak ja czekalam na te slowa............ I znowu ta sama bajka-pieknie -do czasu.
Zaszlam z nim w ciaze ,ale niestety w 8 tygodniu poronilam...........musialam wyjechac do polski na pare dni////////////wrocilam i ujrzalam MOJEGO R bardzo odmienionego-byl inny nie potrafil ze mna rozmawiac,byl jakis nieobecny
Rozmawialam z nim -on z uporem maniaka powtarzal ze przeciez wszystko jest ok!!( jak moze byc wszystko ok jezeli przez 2 miesiac on potrafi spac obok mnie i nie ma ochoty na sex????) I znowu moja ciekawosc byla silniejsza-zajrzalam mu do telefonu-a tam niespodzianka-mile smsy do kolezanki z ktora sie spotykam miedzy czasie!!! znowu zaczelam z nim rozmawiac-i on znowu sie wypiera,mowi ze szukam dziury w calym i ze chce zniszczyc nasz zwiazek,ze on mnie nie zdradza
zaczynam powoli tracic jasnosc myslenia,nie wiem co robic? trwm w takim dziwnym stanie,nie wiem jak blugo jeszcze to zniose???jednego jestem pewna-kocham go i nie potrafie wyobrazic sobie zycia bez niego-on wie o tym barzdo dobrze........mam juz 26 lat on 29 i nie widze juz chyba przyszlosci dla nas--------chociaz staramsie nie dopuszczac tych mysli do siebie!!!!!!!!!!!1
prosze niech ni ktos napisze co o tym sadzi? czy to ma sens?czekac ?-ale na co?