Zycie robi sobie ze mnie niezle jaja
po prostu..no po prostu
nie wiem, chyba sie ciesze
bylam na zkupach, wracam, niedziela ok. 11, metro. akurat przejezdzalam przez stacje, gdzie mieszka moj ex... tak sobie pomyslalam..ALE BYLYBY JAJA gdyby teraz wszedl, ale nie stal na stacji(no..w tym miescie mieszka ponad mnostwo ludzi, to bylby niezly przypadek, nie?) no. nagle ktos wbiega do MOJEGO przedzialu (nie kurcze, jaby nie bylo 5 innych, nieeeEE) patrze...on. mialam akurat otwarta ksiazke, wiec sie przyczailam, zaslaniajac reka twarz, ale i tak mnie poznal..........
przysiadl sie, zapytal skad jade.. siatke mialam schowana, nie chcialam mu mowic, ze tak po prostu na zakupach..nie po tym, jak slyszalam o jego nowej lozkowej kolezance..powiedzialam, ze odwiedzilam moja kolezanke.
- kolezanke czy kolege?
- nieistotne
no i uznal, ze mam chlopaka,
-super! ciesze sie! - i klepnal mnie w kolano.
ej. klepnal mnie w kolano. az sie na niego z poblazaniem spojrzalam. no. uznal, ze spedzilam z facetem noc, bardzo sie z tego cieszyl.
a ja sie chyba bardzo ciesze, bo mam teraz takie uczucie, ze utarlam mu nosa. moze mu to zwisa, ale ja mam chyba satysfakcje.
Przepraszam, ze tak chaotycznie napisane, chcialam to z siebie szybko wyrzucic i poznac opiie kogos z zewnatrz