Piszę do Państwa, ponieważ nie potrafię sama uporządkować moich myśli. Nie wiem już czy to ja robię coś źle, czy może mam rację? Jestem w związku z żonatym mężczyzną z dzieckiem. Mimo że mieszkamy razem pół roku, on wciąż odkłada plany rozwodowe, tłumaczy że chce tego ale jest za wcześnie ze względu na dziecko i jego rodzinę. Bardzo go kocham, i czuję że on kocha mnie. Po nieudanym małżeństwie zaczyna układać sobie życie od nowa. Bardzo kocha swoje dziecko. Widuje się z nim codziennie, rano zawozi do przedszkola a potem wieczorem po pracy jedzie znów na 1,5-2h, weekendy dzieli tak aby popołudnie spędzić z synem a wieczór ze mną. Nie umiem odnaleźć się w tej sytuacji, uważam że zbyt wiele czasu poświęca synkowi, zaniedbując mnie. Wiem że dziecko jest małe i potrzebuje ojca ale czy tak częste wizyty są normalne? Podejmowałam próby rozmowy, jednak za każdym razem odbiera to jako atak na chłopca i wybucha awantura. Jego żona nie wie jeszcze że zaczął układać swoje życie po swojemu. Bardzo proszę o pomoc. Czy przesadzam z moją oceną sytuacji? Chciałam jeszcze zapytać czy odwlekanie rozwodu oznacza że tak mu wygodniej?
Podobne tematy
To nie prowokacja? Naprawdę tak myślisz?
(...)uważam że zbyt wiele czasu poświęca synkowi, zaniedbując mnie. Wiem że dziecko jest małe i potrzebuje ojca ale czy tak częste wizyty są normalne? (...)
Dziecko jest dla niego najważniejsze...
Nie chce się rozwieść bo widocznie mu tak wygodniej, kto wie czy nie myśli by wrócic do żony..a jej z jego zycia nigdy się nie pozbędziesz, bo jest matka jego dziecka...
Chciałabym tylko, żeby więcej czasu poświęcał mnie. widzimy się tylko wieczorem, jest to uciążliwe, weekendy też odpadają, nie możemy nogdzie wyjechać. Więc czemu mówi że jestem najważniejsza, że jestem miłością jego życia? Czy nie widzi że dla mnie to krzywda?
Związałaś się z żonatym mężczyzna z dzieckiem. To, że widzicie się wieczorami, bo wcześniej czas spędza ze swym synem, jest tego konsekwencją. Zresztą, bardzo dużo osób pozostających w związkach widzi się tylko wieczorami, do późna pracują.
Tobie dzieje się krzywda? A na czym ta krzywda polega?
Chciałabym mieć choć namiastkę normalnego życia. Potrzebuję porady a nie ataku.
Nie atakuję. Dziwię się, że nie zdajesz/nie zdawałaś sobie sprawy z konsekwencji związku z żonatym mężczyzną, który ma dziecko i wobec którego jest odpowiedzialnym.
Potrzebujesz namiastki normalnego życia? Twoje życie JEST normalne.
Rozumiem, że inaczej wyobrażałaś sobie swój związek. Że, zgodnie z tymi wyobrażeniami, miałaś spędzać dużo czasu ze swym partnerem. Prawdopodobnie byłoby tak, gdybyś stworzyła związek z wolnym mężczyzną.
Co możesz zrobić? Proponuję zmianę nastawienia. Zamiast uważać się za skrzywdzoną, zastanowić się, co możesz zrobić, by wasz związek był udanym. Pretensje, narzekanie, wypominanie - nie są dobrym fundamentem.
Zdaję sobie z tego sprawę. Rozumiem że musi i chce być dobrym tatą, uważam jednak że jeden dzień w tygodniu spędzonych z partnerką to nie jest tak duże poświęcenie, bądź jedna sobota na miesiąc.
To powiedz mu o swojej wizji waszego związku. Powiedz, nie zaś wypominaj, miej pretensje. Porozmawiajcie razem o tym, jak wasze wspólne życie ma wyglądać. Pamiętaj, że zwykle naciskanie powoduje skutek odwrotny do zamierzonego.
, weekendy dzieli tak aby popołudnie spędzić z synem a wieczór ze mną. Nie umiem odnaleźć się w tej sytuacji, uważam że zbyt wiele czasu
Dlaczego nie możecie spędzać czasu we trójkę ? Rozmawiałaś z nim o tym? Wcześniej czy później dziecko będzie musiało ciebie zaakceptować ,chyba że ty tego nie chcesz ...
Święta prawda, tak właśnie jest, ale rozmowa na ten temat nie ma szans, jak już pisałam wynikają z tego tylko kłotnie. a moje obawy potęguje fakt że stajemy się sobie coraz bliżsi a on nie robi nic z rozwodem.
Bardzo bym chciała spędzać go we 3, ale dopóki nie podejmie tematu rozwodu nie chce o mnie mówić, żeby jego była partnerka nie ograniczyła mu kontaktu z synkiem.
Może dla zmobilizowania ograniczyć seks? On to odwleka bo może tak mu wygodniej a czas leci . Musisz dać mu do zrozumienia że ta sytuacja cię dobija i żeby się ogarnął bo czas najwyższy ..
Nie wiem czy to coś da, nie wiem czy takie czekanie aż wszyscy się przyzwyczają ma sens, mimo że nie mieszkał z tamtą kobietą 2 lata przed naszym poznaniem, to słowa o rozwodzie nie było. Teraz mówi mi że chce tego, ale poki co to tylko słowa.
To albo zaczniesz działać, jeśli trzeba to nawet terapią szokową ,albo się poddasz i będziesz czekać w nieskończoność kiedy jegomość zdecyduje się gdzie ma wieszać kapelusz..
prawdziwa milosc nie ogranicza .. aby być w pelni szczęsliwą musisz głęboko sie zastanowić, czy dasz radę życ w takim związku.. chyba na początek powinnaś poruszyć z nim na poważnie temat uregulowania jego spraw z byłą
Jeśli starczy ci odwagi to możesz porozmawiać z żoną ..