Hej
mam mały problem, a raczej zmartwienie.
5.10 powinnam dostać jak zawsze miesiączkę. Zamiast niej dostałam jakieś brązowe plamienie. Bez boleści, bez bólu przy oddawaniu moczu i innych niepokojących objawach. To plamienie trwało do 9października. 10.10 wybrałam się do ginekologa opisując mu co zaobserwowałam. Czyli brak objawów zbliżającej się miesiączki. Zero bólu piersi, czy bólu brzucha, któremu przed i w trakcie okresu serwowałam tabletki, bo inaczej bym go nie zniosła. Poza tym miałam miesiączki obfite, a teraz taka niespodzianka. Dodam, że współżyłam z chłopakiem bez zabezpieczenia. Po wysłuchaniu mnie lekarz, zapytał " co to? w ciąży jesteś" To chyba on jest lekarzem, a nie ja. No to porobił mi badania i powiedział, że wszystko jest ze mną w porządku. Czyli na nic nie jestem chora. Na koniec wizyty powiedział, żebym przyszła za dwa tygodnie jeśli nadal nie będę miała miesiączki, ale potem zmienił, żebym przyszła za miesiąc.
Czyli co? Brązowe plamienie to nic takiego?
I nie zapowiada się bym dostała teraz w tym miesiącu okres.
A i zrobiłam dzisiaj test wynik był negatywny. Czy możliwe jest to, że lekarz podejrzewa ciąże i dlatego mam się pojawić za miesiąc? I czemu nie dał mi żadnych leków skoro to tak nagle się zmieniło? Dziwne..
Jakaś musi być tego przyczyna.
A i okres mam teraz regularny od prawie roku. Zawsze dostaje 5 każdego miesiąca i trwa z 5 góra 6 dni.
___
Prócz tego wszystkiego czuje sie dobrze, ale prawie bym dzisiaj straciła przytomność, ale to raczej z tego stresu.