Witam wszystkich,
jestem tutaj nowa i ciesze sie, ze wyszukiwarka zaprowadzila mnie do was:-)
Mam ogromny problem, ktory doprowadza mnie do depresji; kolejnym razem sie bardzo rozczarowalam; a mianowicie stracilam calkowicie zaufanie do meza (dodam tylko, ze przez to rozeszlam sie z moim pierwszym).
Na poczatku naszej znajomosci powiedzialam mojemu terazniejszemu mezowi, ze bedzie mial ze mna piekne zycie, ale musi mi byc wierny, zadnych bab i tajemniec na boku, jezeli mnie sklamie urzadze mu pieklo na ziemi.....I ODEJDE
Jakies pare miesiecy po naszym wspolnym zamieszkaniu (a bylo to kilka lat temu) piszac maila do kolezanki przyszla poczta (mielismy jeden komputer i maz mi pozwoli ze swojej skrzynki pisac, z czego sie cieszylam, bo byl to dobry znak zaufania, ktore jest mi najwazniejsze (oprucz milosci) w zwiazku. Otworzylam bo myslalam, ze kolezanka szybko zareagowala, ale juz na poczatku zorientowalam sie, ze to nie do mnie. Tresc poczty byla ponizej pasa; jakies sex wyznania obcej mi kobiety, a pod nim dziesiatki od mojego meza i jej.
Fala goraca oblala moje cale cialo, a kluz w gardle i w brzuchu zagonily mnie do toalety:-( W piwnicy byly jeszcze kartony po przeprowadce wiec zaczelam sie pakowac i jednoczesnie szukac mieszkania w internecie (co nie bylo problemem, bo umowilam sie zaraz na drugi dzien na ogledziny).
Nie musze opisywac jaki cyrk moj wtedy partner urzadzil chcac mnie zatrzymac; kleczenie, placz, przysiegi, konczac na ujawnieniu swojej glupoty, no i jak prawie kazda kochajaca kobieta uleglam, uwierzylam, dalam szanse (bo czemu nie, mojemu pierwszemu tez dawalam).
Zanim sie pobralismy prosilam go zeby wszedl w nasze malzenstwo bez klamstw, czysty i jezeli cos go gryzie niech mi powie; zeby pozniej nie bylo rozczarowania, bo odejde nawet po kilku (-nastu) latach od zdarzenia "odslonietego teraz".....
Sielanka trwala 7 lat, i przez przypadek pare miesiecy temu sie dowiedzialam, ze mnie oklamywal........
Zainstalowal w biurze "wspomagacz pamieciowy" do ktorego mielismy dostep z naszych leptopow ale zapomnial pewnego dnia ograniczyc dostep do swojego z mojego leptopa.
Otwieram na moim leptopie moja poczte a tu wiadomosci od panienek do meza sprzed 8-miu do 5-ciu lat , posegregowane, z tytulami: "partyjna myszka", "zaproszenie na kolacje" itd.
Pierwszy raz szczelilam faceta w pysk:-( czego nie zaluje.
Zarzadalam zeby mi powiedzial czy spotyka sie albo korespodnuje z ostatnia byla dziewczyna (byli ze soba kilka lat i chciala zawsze do niego wrocic), albo z ta z internetu z sex listami. Powiedzial, ze nie. Ale po ogromnej awanturze przyznal sie i pod przymusem pokazal mi terazniejsza korespondencje na ukrytym portalu (nie skasowana przez ponad rok).
Przeprowadzilam sie do drugiej sypialni i trwam tam juz 2-gi miesiac. W miedzyczasie moj moz probowal mnie przekabacic, ale tym razem jakos mi dobrze samej, kocham go a zarazem nie moge na niego patrzec, wstydze sie za niego.
Majac juz dosyc jego jekow, ekow, proszenia; dzisiaj sklamalam (wiem, ze nie ladnie, ale chcialam miec spokoj); powiedzialam, ze od niego odchodze bo rozmawialam z pania od sex listow i mi wszystko powiedziala. Jakiez bylo moje zaskoczenie trafienia w sedno sprawy (w tej sekundzie chcialabym miec tyle szczescia w totka). Przyznal sie, ze sie z nia spotkal za naszej kadencji na delegacjach z ciekawosci, ale nie skonsumowal jej, bo jest wierny........................OOooooo
Jestem jak w letargu, sparalizowana, nie zdolna do dzialania i do rozmowy........, moje mysli przeplatane sa moze bezpodstawnymi wyobrazeniami........, i to mnie z dnia na dzien wykancza. Robie glupstwa, ktore bym w normalnym stanie nie zrobila: napisalam grzeczny list do sex pani z pytaniem, czy nie wiedziala, ze jest juz zajety?............, wstydze sie bardzo:-( i zaluje.