netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

6 odpowiedzi6 515 wyświetleńzałożony przez Baccara, 18.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

1

Temat: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Witam wszystkich,

jestem tutaj nowa i ciesze sie, ze wyszukiwarka zaprowadzila mnie do was:-)

Mam ogromny problem, ktory doprowadza mnie do depresji; kolejnym razem sie bardzo rozczarowalam; a mianowicie stracilam calkowicie zaufanie do meza (dodam tylko, ze przez to rozeszlam sie z moim pierwszym).

Na poczatku naszej znajomosci powiedzialam mojemu terazniejszemu mezowi, ze bedzie mial ze mna piekne zycie, ale musi mi byc wierny, zadnych bab i tajemniec na boku, jezeli mnie sklamie urzadze mu pieklo na ziemi.....I ODEJDE

Jakies pare miesiecy po naszym wspolnym zamieszkaniu (a bylo to kilka lat temu) piszac maila do kolezanki przyszla poczta (mielismy jeden komputer i maz mi pozwoli ze swojej skrzynki pisac, z czego sie cieszylam, bo byl to dobry znak zaufania, ktore jest mi najwazniejsze (oprucz milosci) w zwiazku. Otworzylam bo myslalam, ze kolezanka szybko zareagowala, ale juz na poczatku zorientowalam sie, ze to nie do mnie. Tresc poczty byla ponizej pasa; jakies sex wyznania obcej mi kobiety, a pod nim dziesiatki od mojego meza i jej.

Fala goraca oblala moje cale cialo, a kluz w gardle i w brzuchu zagonily mnie do toalety:-( W piwnicy byly jeszcze kartony po przeprowadce wiec zaczelam sie pakowac i jednoczesnie szukac mieszkania w internecie (co nie bylo problemem, bo umowilam sie zaraz na drugi dzien na ogledziny).

Nie musze opisywac jaki cyrk moj wtedy partner urzadzil chcac mnie zatrzymac; kleczenie, placz, przysiegi, konczac na ujawnieniu swojej glupoty, no i jak prawie kazda kochajaca kobieta uleglam, uwierzylam, dalam szanse (bo czemu nie, mojemu pierwszemu tez dawalam).

Zanim sie pobralismy prosilam go zeby wszedl w nasze malzenstwo bez klamstw, czysty i jezeli cos go gryzie niech mi powie; zeby pozniej nie bylo rozczarowania, bo odejde nawet po kilku (-nastu) latach od zdarzenia "odslonietego teraz".....

Sielanka trwala 7 lat, i przez przypadek  pare miesiecy temu sie dowiedzialam, ze mnie oklamywal........

Zainstalowal w biurze "wspomagacz pamieciowy"  do ktorego mielismy dostep z naszych leptopow ale zapomnial pewnego dnia ograniczyc dostep do swojego z mojego leptopa.

Otwieram na moim leptopie moja  poczte a tu wiadomosci od panienek do meza sprzed 8-miu do 5-ciu lat , posegregowane, z tytulami: "partyjna myszka", "zaproszenie na kolacje" itd.
Pierwszy raz szczelilam faceta w pysk:-( czego nie zaluje.

Zarzadalam zeby mi powiedzial czy spotyka sie albo korespodnuje z ostatnia byla dziewczyna (byli ze soba kilka lat i chciala zawsze do niego wrocic), albo z ta z internetu z sex listami. Powiedzial, ze nie. Ale po ogromnej awanturze przyznal sie i pod przymusem pokazal mi terazniejsza korespondencje na ukrytym portalu (nie skasowana przez ponad rok).

Przeprowadzilam sie do drugiej sypialni i trwam tam juz 2-gi miesiac. W miedzyczasie moj moz probowal mnie przekabacic, ale tym razem jakos mi dobrze samej, kocham go a zarazem nie moge na niego patrzec, wstydze sie za niego.

Majac juz dosyc jego jekow, ekow, proszenia; dzisiaj sklamalam (wiem, ze nie ladnie, ale chcialam miec spokoj); powiedzialam, ze od niego odchodze bo rozmawialam z pania od sex listow i mi wszystko powiedziala. Jakiez bylo moje zaskoczenie trafienia w sedno sprawy (w tej sekundzie chcialabym miec tyle szczescia w totka). Przyznal sie, ze sie z nia spotkal za naszej kadencji na delegacjach z ciekawosci, ale nie skonsumowal jej, bo jest wierny........................OOooooo

Jestem jak w letargu, sparalizowana, nie zdolna do dzialania i do rozmowy........, moje mysli przeplatane sa moze bezpodstawnymi wyobrazeniami........, i to mnie z dnia na dzien wykancza. Robie glupstwa, ktore bym w normalnym stanie nie zrobila: napisalam grzeczny list do sex pani z pytaniem, czy nie wiedziala, ze jest juz zajety?............, wstydze sie bardzo:-( i zaluje.

2

Odp: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

czego sie wstydzisz?????? przecież to on cie okłamywał nie Ty jego. dziewczyno nie wiem po co dajesz mu kolejną szanse dlaczego jesczze z nim jestes? nie wiem ale ja mu jakos nie wierze ze jej nie spróbował hmm skoro cie oklamał wczesniej i teraz to bedzie nadal to robił , bo bedzie widział ze i tak dasz mu kolejna i kolejna i kolejna szanse... warto tracic nerwy?  człowiek przez stres starzeje sie szybciej a Ty masz całe zycie przed sobą

3

Odp: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Ja bym kolejnej szansy nie dawała. Facet jak raz zdradzi, zrobi to następnym, i nastepnym razem.Wiem,że Ci cieżko bo kiedyś też zostałam zdradzona i bolało cholernieee. Wie,że to tródne, ale skończ to, bo z nim już szczęśliwego życia nie bedizesz miała.Głowa do góry życzę powodzenia z całęgo serca :*

4 Ostatnio edytowany przez 292220 (2011-01-12 15:12:20)

Odp: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Ja mogę napisać, że nie powinnaś dawać drugiej szansy, jesli tyle razy Cie okłamał to będzie robił ciągle. uwierz, wiem co mówie.

5

Odp: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Nie ma tu o czym gadać w ogóle. To nie był jednorazowy wyskok, a było ich wiele i to praktycznie na całej przestrzeni czasowej Twojego małżeństwa. Facet ewidentnie szuka wrażeń, a wierność zna chyba tylko z definicji słowa. Nie wierz mu, że się zmieni. Za długo to trwało i za dużo tego było. Dalej będzie to robił tylko będzie bardziej ostrożny. Zwykły śmieć i nic więcej. Nienawidzę ludzi, którzy zdradzają.

6

Odp: Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Musisz czuć sie okropnie...to tak boli...ale niestety musisz zacząć na nowo swoje życie...
jeszcze wszystko się ułozy,,chodz wiem że teraz trudno Ci w to uwierzyć...

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odchodze od meza, bo nie mam juz do niego zaufania (dlugie)

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026