Cześć z moim chlopakiem jestem 4 lata. Mamy po 22 lata. Na poczatku bylo cudownie, on sie starał, zabiegał- wiadomo. Pozniej to sie zmienilo. Ja musiałam wiecej staran włożyc żeby ten zwiazek był naprawde udany. Ostatnio nie miałam na co narzekać, naprawdę sie starał (kwiatki, niespodzianki, nawet zaczął znajdywać więcej czasu dla nas, kiedy nie zawsze tak było, bo dużo pracuje). W czym problem? Mój chłopak należy do pewnego klubu- a mianowicie miłośników motoryzacji.. Co jakiś czas organizują oni wyjazdy integracyjne, na które zawsze mnie zabierał. I taki właśnie wyjazd miał się odbyć w ten weekend. Ja z góry wiedziałam ze z nim nie pojadę bo studiuje zaocznie i mam zjazd, a nie chciałam opuszczać od razu pierwszych zajęć. Początkowo miał jechać sam, ale wczoraj się rozchorował i powiedział że nie jedzie nigdzie. Nie widziałam sie z nim wczoraj bo byłam w pracy, martwiłam sie jak sie czuje, wspierałam smsami. Dodam, że ja pracuje 40 km od miejsca zamieszkania, codziennie dojeżdżam pksami- gdyż 'mój" nie chciał nawet słyszeć żebym wyprowadziła sie do miasta w którym się ucze i pracuje, bo on wie co sie dzieje w takim studenckich mieszkaniach itp.;] Ale obiecał że w miarę możliwości będzie mnie odbierał z II zmiany bo mam wtedy słabe połączenie i generalnie boje sie w nocy chodzić sama po mieście. On pracuje w naszej miejscowości, nie mieszkamy razem. Do rzeczy. Wczoraj powiedział że jest chory- wiec zrozumiałam że musze sobie radzić sama. Wróciłam do domu ok. 23 nie zapytał nawet czy dojechałam do domu, w ogóle nie odzywał się od rana(zawsze o to pytał). Napisałam do niego czy nie interesuje go czy wróciłam- Cisza. Wiec dałam sobie spokoj, napisał po 3 godzinach ze spi, i po co ma sie odzywac skoro "wolałam być w X"(X-miasto w ktorym pracuje). Zdenerwowałam sie, ale nic nie napisałam tylko weszłam na fb. A tam "mój chłopak" skomentował post jakiejś dziewczyny z tego ich klubu, który brzmiał mniej wiecej "gorące dziewczyny już są, zimna wódka też- czekamy" a on napisał "wait for me, dojade jutro ;(". Strasznie sie zdenerwowałam, bo on tej laski raczej nie zna a rzuca do niej takimi tekstami- kojarzymy ją tylko z widzenia. CO najlepsze, nie napisał mi nic ze wyzdrowiał i ze jedzie jednak. Poza tym czuje, że ta "choroba" to był tylko pretekst, żeby po mnie nie przyjeżdzać. Rano zapytałam go kiedy zamierzał mi powiedziec ze wyjezdza odpisał ze dzisiaj, bo wczoraj miałam focha (JA?!). Strasznie się wkurzyłam, czuje się oszukana. Dziewczyny co wy o tym myslicie? Ja przesadzam, czy on? Jak powinnam zachowac sie w tej sytuacji?
1 2013-10-05 10:43:34 Ostatnio edytowany przez laitha (2013-10-05 10:50:46)
Podobne tematy
O matko... No i niech jedzie, a to, co napisał nie było niczym podejrzanym. Post brzmiał, że "są dziewczyny i wódka" i zaczynają zabawę, a on dopisał, żeby na niego poczekali, bo się opóźni jego przyjazd... No faktycznie straszliwa zdrada...
Druga sprawa, to do Ciebie trzeba pisać ciągle? Sama nie mogłaś napisać smsa, że dojechałaś do domu? Tylko od razu z pretensją, że go to pewnie nic nie interesuje? Przecież chory był/jest, więc o co Ci chodzi? Jak człowiek chory, to chce zdrowieć i zająć się trochę sobą, a nie dorosłą dziewczyną, która świetnie sobie radzi.
Przesadzasz, tak. Definitywnie.
Ja bym się jednak nad inną kwestią zastanowiła, dlaczego on Ci nie pozwala przenieść się do miasta? "Bo on wie, co tam się dzieje wśród studentów"? A skąd wie? Ile lat mieszkał jako student i korzystał z tego życia?
Są dziewczyny, jest wódka...Szkoda, że nie ma jego dziewczyny.
No faktycznie nic wielkiego czy podejrzanego.
Nie powinien Cię okłamywać- to jest pewne.
Niech jedzie, zobaczysz co będzie się działo jak wróci. Trzymaj dystans, Broń Boże go żałować.
4 2013-10-05 11:23:17 Ostatnio edytowany przez Margolinka (2013-10-05 11:24:08)
Oboje przeginacie. Ty autorko przeginasz z tymi wymaganiami wobec faceta, a on przegina kręcąc jak dziecko przed rodzicami, gdy chce się gdzieś wymknąć.
Wierz albo nie, ale mój facet nigdy nie wydzwaniał do mnie, czy dotarłam do pracy albo czy wróciłam do domu. Jestem dorosła i radze sobie. Jeśli miałam jakiś trudniejszy dzień, to co najwyżej prosił abym dała znać jak wrócę. To tyle. Skąd u Ciebie przekonanie, że to facet cały czas ma się interesować dziewczyną, a nie na odwrót?
Z tym wpisem na FB, to był to najnormalniejszy na świecie, żartobliwy wpis wśród "klubowiczów". Sama podobne nie raz pisałam, planując wypady na zlot. Nic nadzwyczajnego.
Pamiętaj, facet będzie "kręcił" jeśli jego kobieta strzela fochem na każdym kroku. Jak kobieta będzie bardziej wyrozumiała, to i "kręcenie" się skończy.
Z tą wyprowadzką do miasta gdzie studiujesz, to powinniście pogadać. Tutaj chodzi o zaufanie.
Oboje przeginacie. Ty autorko przeginasz z tymi wymaganiami wobec faceta, a on przegina kręcąc jak dziecko przed rodzicami, gdy chce się gdzieś wymknąć.
Wierz albo nie, ale mój facet nigdy nie wydzwaniał do mnie, czy dotarłam do pracy albo czy wróciłam do domu. Jestem dorosła i radze sobie. Jeśli miałam jakiś trudniejszy dzień, to co najwyżej prosił abym dała znać jak wrócę. To tyle. Skąd u Ciebie przekonanie, że to facet cały czas ma się interesować dziewczyną, a nie na odwrót?
Z tym wpisem na FB, to był to najnormalniejszy na świecie, żartobliwy wpis wśród "klubowiczów". Sama podobne nie raz pisałam, planując wypady na zlot. Nic nadzwyczajnego.
Pamiętaj, facet będzie "kręcił" jeśli jego kobieta strzela fochem na każdym kroku. Jak kobieta będzie bardziej wyrozumiała, to i "kręcenie" się skończy.
Z tą wyprowadzką do miasta gdzie studiujesz, to powinniście pogadać. Tutaj chodzi o zaufanie.
Ja uważam, że on nawet nie kręcił, ale faktycznie był chory/przeziębiony i sam nie wiedział czy pojedzie. Widać poczuł się lepiej i zdecydował, że jedzie w ostatniej chwili.
6 2013-10-05 11:49:00 Ostatnio edytowany przez laitha (2013-10-05 11:49:35)
O matko... No i niech jedzie, a to, co napisał nie było niczym podejrzanym. Post brzmiał, że "są dziewczyny i wódka" i zaczynają zabawę, a on dopisał, żeby na niego poczekali, bo się opóźni jego przyjazd... No faktycznie straszliwa zdrada...
Druga sprawa, to do Ciebie trzeba pisać ciągle? Sama nie mogłaś napisać smsa, że dojechałaś do domu? Tylko od razu z pretensją, że go to pewnie nic nie interesuje? Przecież chory był/jest, więc o co Ci chodzi? Jak człowiek chory, to chce zdrowieć i zająć się trochę sobą, a nie dorosłą dziewczyną, która świetnie sobie radzi.
Przesadzasz, tak. Definitywnie.Ja bym się jednak nad inną kwestią zastanowiła, dlaczego on Ci nie pozwala przenieść się do miasta? "Bo on wie, co tam się dzieje wśród studentów"? A skąd wie? Ile lat mieszkał jako student i korzystał z tego życia?
Nie pozwala to za dużo powiedziane, ale na każdą próbę rozmowy na ten temat reaguje wielkim fochem. Nie mieszkał nigdy jako student, ale bywalismy na imprezach w takich studenckich mieszkaniach u naszych znajomych. Domyślam się, że "nie pozwala" dlatego, że miał pewien incydent z inną dziewczyną. A dokładniej jakieś 1,5 roku temu zauroczył się w koleżance właśnie z tego klubu (teraz ona juz do niego nie należy) i mieliśmy kryzys. Teraz on boi się, że mogłabym na złość coś zrobić jemu, a ja nie potrafie zaufać 100% skoro kiedyś już coś się działo, tym bardziej, że była to dziewczyna z tego klubu.
Teo napisał/a:O matko... No i niech jedzie, a to, co napisał nie było niczym podejrzanym. Post brzmiał, że "są dziewczyny i wódka" i zaczynają zabawę, a on dopisał, żeby na niego poczekali, bo się opóźni jego przyjazd... No faktycznie straszliwa zdrada...
Druga sprawa, to do Ciebie trzeba pisać ciągle? Sama nie mogłaś napisać smsa, że dojechałaś do domu? Tylko od razu z pretensją, że go to pewnie nic nie interesuje? Przecież chory był/jest, więc o co Ci chodzi? Jak człowiek chory, to chce zdrowieć i zająć się trochę sobą, a nie dorosłą dziewczyną, która świetnie sobie radzi.
Przesadzasz, tak. Definitywnie.Ja bym się jednak nad inną kwestią zastanowiła, dlaczego on Ci nie pozwala przenieść się do miasta? "Bo on wie, co tam się dzieje wśród studentów"? A skąd wie? Ile lat mieszkał jako student i korzystał z tego życia?
Nie pozwala to za dużo powiedziane, ale na każdą próbę rozmowy na ten temat reaguje wielkim fochem. Nie mieszkał nigdy jako student, ale bywalismy na imprezach w takich studenckich mieszkaniach u naszych znajomych. Domyślam się, że "nie pozwala" dlatego, że miał pewien incydent z inną dziewczyną. A dokładniej jakieś 1,5 roku temu zauroczył się w koleżance właśnie z tego klubu (teraz ona juz do niego nie należy) i mieliśmy kryzys. Teraz on boi się, że mogłabym na złość coś zrobić jemu, a ja nie potrafie zaufać 100% skoro kiedyś już coś się działo, tym bardziej, że była to dziewczyna z tego klubu.
No wiesz, kochana, na braku zaufania, to Wy daleko nie zajedziecie...
A imprezy, to nie jest codzienne życie, bo idąc jego rozumowaniem, to ja nie powinnam iść do liceum, bo takie imprezy jakie wtedy odchodziły to na studiach nie uświadczyłam ![]()
jestem po slubie 3,5 lat
Jakis czas temu znalazłam, w poczcie email rejestracje w portalu dla szukających kobiet do stworzenia związku
znalazłam profil mojego męża" , zaznaczam, że wstawił zdjęcie które ja mu zrobiłam ! Kiedy go zapytałam odpowiedział
(w wielkiej awanturze ze to stare ) i nie moze sie z tego portalu wogole wylogować...
szukał kobiety .... no cóż zalogowałam się i sama tez nie mogłam sie wylogować...
uwierzyłam....
W zeszły wtorek znalazłam przypadkiem na poczcie , e mail od kobiety pusty za to z fotka
dodam ze pożyczyłam telefon i nie szpiegowałam a poczta była nie zamknięta
No coz a ja weszłam sprawdzić,.... w tłumaczeniu po wielkiej awantii znowu dostałam odpowiedz ze to zona kolegi
bo ON chciał sie pochwalić, dodam ze email byl kobiecy ...jakaś koralina ... a na palcu wcale nie bylo obrączki ani męża owej kobiety...
Jest weekend zastawiłam pułapkę. Wysłałam mu email z jakaś banalna informacja, i poprosiłam by zobaczył teraz bo chce o tym porozmawiać..
Nie otworzyl poczty przy mnie , powiedział ze to jego sprawa i ze później przeczyta
Rozumiem , ale czy to nie przesada... nie dosc ze jakby wybaczyłam mu cos co zaczynał... to wydaje mi sie ze to ciągle ciągnie
Moze powinnam założyć tu nowy watek ale nie wiem , kto przesadza... oczywiście.... telefon ( gdzie ma internet mu zabrałam , i powiedziałam ze oddam jak otworzy przy mnie pocztę. dodam ze telefon byl moim prezentem dla niego i tu troszke nie fair postapilam ...) . Wracając do tematu czuje sie oszukiwana od baaaardzo dawna , rozwazam rozwod...
9 2013-10-05 22:25:53 Ostatnio edytowany przez laitha (2013-10-05 22:27:14)
jestem po slubie 3,5 lat
Jakis czas temu znalazłam, w poczcie email rejestracje w portalu dla szukających kobiet do stworzenia związku
znalazłam profil mojego męża" , zaznaczam, że wstawił zdjęcie które ja mu zrobiłam ! Kiedy go zapytałam odpowiedział
(w wielkiej awanturze ze to stare ) i nie moze sie z tego portalu wogole wylogować...
szukał kobiety .... no cóż zalogowałam się i sama tez nie mogłam sie wylogować...
uwierzyłam....W zeszły wtorek znalazłam przypadkiem na poczcie , e mail od kobiety pusty za to z fotka
dodam ze pożyczyłam telefon i nie szpiegowałam a poczta była nie zamkniętaNo coz a ja weszłam sprawdzić,.... w tłumaczeniu po wielkiej awantii znowu dostałam odpowiedz ze to zona kolegi
bo ON chciał sie pochwalić, dodam ze email byl kobiecy ...jakaś koralina ... a na palcu wcale nie bylo obrączki ani męża owej kobiety...Jest weekend zastawiłam pułapkę. Wysłałam mu email z jakaś banalna informacja, i poprosiłam by zobaczył teraz bo chce o tym porozmawiać..
Nie otworzyl poczty przy mnie , powiedział ze to jego sprawa i ze później przeczytaRozumiem , ale czy to nie przesada... nie dosc ze jakby wybaczyłam mu cos co zaczynał... to wydaje mi sie ze to ciągle ciągnie
Moze powinnam założyć tu nowy watek ale nie wiem , kto przesadza... oczywiście.... telefon ( gdzie ma internet mu zabrałam , i powiedziałam ze oddam jak otworzy przy mnie pocztę. dodam ze telefon byl moim prezentem dla niego i tu troszke nie fair postapilam ...) . Wracając do tematu czuje sie oszukiwana od baaaardzo dawna , rozwazam rozwod...
Wiesz, ja tez czuje sie oszukiwana, moze winny sposob, a jednak. Jesli czytalas moja historię, to obiecywal ze bedzie dzwonil i tak dalej. I co? Nic. Jak mu przypomnialam smsem ze mial dzwonic to zadzwonil po 40 min i przez minute albo i nie powiedzial ze jest ladna pogoda i ze jest iles tam osob.
Przerwalo nam rozmowe, napisalam smsa i juz cisza. Domyslalam sie co czujesz. Wierzysz komus ze jest i bedzie tak jak mowi, a przy najblizszej okazji ma to gdzieś.
Autorka swoim zachowaniem prosi się o problemy. Jak dla mnie to dobra kandydatka (jeżeli już nim nie jest) na bluszcza.
Przeginasz, zdystansuj się.
To w końcu nic poważnego. A napisać, że dojechałaś, mogłaś faktycznie sama.
Cóż... Ja mam chyba inne podejście niż cała reszta i nie twierdzę,że przeginasz czy ,że jesteś bluszczem.
Facet sam świruje na myśl o tym,że miałabyś mieszkać jak wszyscy studenci na stancji czy w akademiku. Bardzo nadwyrężył Twoje zaufanie , bezpośrednio wiązało się z tymi zjazdami i koleżankami z klubów a teraz co? Nie powiedział Ci , bo coś tam. Dupaaa
Ja bym się nie odzywała do niego. Odetnij się , spróbuj znaleźć sobie zajęcie.
Jak wróci, prosto i otwarcie : Zabolało mnie to jak się zachowałeś.