DDD, flirt SMS, nowa praca... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » DDD, flirt SMS, nowa praca...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Witam. Piszę tutaj, ponieważ MUSZĘ się komuś wygadać. Zacznę od tego, że kocham Żonę. Bardzo kocham, zawsze kochałem i będę kochał... To jest dla mnie pewne, że będę ją kochał nawet jak nie będziemy razem...
Mam 32 lata, moja Żona 28 (DDD). Nasz związek od początku był dość burzliwy... począwszy od momentu poznania do dnia dzisiejszego.
Jest to mój drugi poważny związek, twa już 5 lat (2,5 roku w małżeństwie), choć nie najkrótszy... wcześniej byłem związany z kimś 8 lat. Po drodze było również kilka mniej znaczących znajomości. Jestem osobą bardzo trwałą w uczuciach. Owocem naszego małżeństwa jest synek, którego oboje bardzo kochamy.
Oczywiście to co piszę jest tylko moim punktem widzenia, moimi odczuciami, które - według mojej Żony - mogą nie mieć wiele wspólnego z rzeczywistością.
Zacznę od tego, że NIGDY nie byłem osobą przesadnie zazdrosną, może trochę za bardzo zaborczą, ale zawsze starałem się to kontrolować dając drugiej osobie trochę oddechu.
Relacje z Żoną zaczęliśmy budować na niedomówieniach (kłamstwach)? W momencie, gdy poznałem Żonę była ona ponad pół roku po rozstaniu ze swoim partnerem (ich związek trwał około 3 lat). Gdy się ze mną spotykała ona nadal cierpiała po rozstaniu, bardzo często to czułem i widziałem. Angażując się w związek z moją Żoną dawałem z siebie 100%, nie widziałem lub nie chciałem widzieć wielu rzeczy. Takich np. jak zabieranie ze sobą telefonu komórkowego do toalety, do łóżka (pod poduszkę), dosłownie wszędzie. Już nie wspomnę o zabunkrowanym laptopie. Wtedy myślałem, że Żona bardzo ceni swoją prywatność, co dla mnie było zrozumiałem i akceptowalne. Ziarenko niepewności pojawiło się u mnie kiedy przez przypadek (zerkając przez szybę samochodu - ja byłem na zewnątrz) dostrzegłem, że dostała SMS'a od swojego EX. Na pytanie (życzliwe, bez podejrzliwości) od kogo dostała SMS'a powiedziała, że od koleżanki. Kłamanie przyszło jej tak naturalnie, że byłem w szoku że można kłamać bez zmrużenia okiem... Oczywiście, od razu o tym porozmawialiśmy i obiecała, że to pierwszy i ostatni raz kiedy mnie okłamała. Oczywiście kłamstwa i kłamstewka powtarzały się dużo częściej. W życiu mojej żony zawsze byli "koledzy", którzy o 2:00 w nocy pisali jej "dobranoc", przypominali o zmianie czasu z zimowego na letni, czy też zwierzali jej się na naszej-klasie ze swoich problemów sercowych. Ziarenko niepewności we mnie narastało, zacząłem ją kontrolować, włamałem się jej do archiwum w gg, z którego wyczytałem, że napisała swojemu koledze z pracy, że mieszka sama (podczas, gdy mieszkała już ze mną od 2 miesięcy). Twierdziła, że była wtedy we mnie szaleńczo zakochana, a czemu tak napisała sama nie była w stanie odpowiedzieć. Oczywiście wybaczyłem jej, ona wybaczyła mi "kontrolę" i żyliśmy sobie jakiś czas w huśtawkach nastroju począwszy od nadmiernej miłości do "lania się po pysku". Nasz burzliwy związek trochę się uspokoił w momencie, kiedy urodził się nasz synek. Żona wychowywała go w domu i te 3 lata, kiedy była w domu były w sumie (dla mnie) najszczęśliwsze w naszym związku. Nasz problem odżył na nowo w momencie, kiedy Żona wróciła do nowej pracy, gdzie poznała nowe towarzystwo - wśród których znalazł się oczywiście nowy "kolega", który zaczął sypać komplementami mojej Żonie (typu: sexy wygląda w nowych szpilkach - co zresztą robi co drugiej koleżance)... Moje "schizy" z początku związku odżyły w momencie, kiedy pozmieniała wszystkie hasła w kompie. Idąc tropem wcześniejszych doświadczeń sprawdziłem swoją Żonę i moje podejrzenia się potwierdziły. Prowadziła konwersację z nowym kolegą na stopie bardzo, bardzo przyjacielskiej. W czasie rozmowy z Żoną w potoku słów, które wypowiedziała moja żona wyłapałem, że zrobiła tak po części dla dowartościowania się, że lubi kiedy jest w centrum uwagi (jest jedynaczką, DDD), że jest po prostu próżna. Od tamtej rozmowy moje życie zamieniło się w piekło. Mam tak zarąbisty wewnętrzny niepokój, który zżera mnie od środka. Dla żony staram się być czuły, kochany, czekam z kolacją, świecami... ale mimo wszystko ona podświadomie czuje, że jej nie ufam (bo NIE UFAM). I jestem w wielkiej kropce. Od pół roku schudłem 20kg, nie mogę myśleć o niczym innym poza moją żoną, co robi, z kim gada. Jestem chory i potrzebuję się uwolnić od tych myśli, które w konsekwencji zniszczą mnie, nas... pracę...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
rafatal napisał/a:

Od pół roku schudłem 20kg, nie mogę myśleć o niczym innym poza moją żoną, co robi, z kim gada. Jestem chory i potrzebuję się uwolnić od tych myśli, ...

Napisze krotko. Chory czlowiek jest slaby a czesto i bezsilny i dlatego  powinien sie leczyc. Zdobyc lekarstwo , ktore mu pomoze. A kiedy wyzdrowieje WTEDY bedzie mial sile wiele zmienic a przede wszystkim te czynniki , ktore jego chorobe powoduja.
Acha , jeszcze jedno Rafatal, zone mozesz kochac , calym sercem i goraco , ja tez kocham mojego meza ale jeszcze bardziej kocham siebie i dlatego nie zywie sie trucizna , tylko spozywam witaminy.
Jesli pozwolisz na to , zeby zachowanie zony skutecznie podtruwalo Twoje zycie, to jestes na najlepszej drodze zamienic sie w CIERPIETNIKA, takiego co to woli lepiej cierpiec , bo to latwiejsze niz wlozyc energie w rozwiazanie.

3

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
pinkpiwonia napisał/a:

Jesli pozwolisz na to , zeby zachowanie zony skutecznie podtruwalo Twoje zycie, to jestes na najlepszej drodze zamienic sie w CIERPIETNIKA, takiego co to woli lepiej cierpiec , bo to latwiejsze niz wlozyc energie w rozwiazanie.

Co proponujesz? Olać temat i zająć się sobą, czy walczyć z psychiką Żony?

4

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Poruszyła mnie Twoja historia, tematyka DDA i DDD znam dośc dobrze, bo sama jestem w terapii od kilku lat w tej materii.
Nie wiem czy znajdziesz pomoc na tym forum taką jakiej potrzebujesz, tutaj niewiele osób rozumie problem.
Polecam książkę Alice Miller "Dramat udanego dziecka", ta książka zmieniła moje zycie, rozumienie mnie samej i mojego otoczenia, a najbardziej chyba partnera.
Czy Twoja Żona myslała o jakiejs terapii dla siebie? A czy Ty zastanawiałes się nad terapią dla siebie?
Bardzo doceniam i podoba mi się jak młodzi zadają pytania i szukaja odpowiedzi, starsze pokolenia funkcjonowały w destrukcyjny sposób latami - przez całe zycie.

5

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
rafatal napisał/a:

Co proponujesz? Olać temat i zająć się sobą, czy walczyć z psychiką Żony?

Zajmij sie soba , zacznij imponowac a nie " chorowac " i przyciagac a nie odpychac. Widocznie zonie cos w zwiazku brakuje, skoro szuka tego po swiecie...
No chyba ze ona nalezy do kobiet , z grupy nienasyconych , niewdziecznych , manipulatorek, itd -itp a wtedy powinienes sie powaznie zastanowic jaka cene chcesz zaplacic za taki wybrakowany towar ?

6

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Nie uważam, żeby było coś z Tobą nie tak. Natomiast żona... żona ma duży problem.
Powinniście pogadać i zastanowić się, co dalej. Jeśli będzie potrzeba, idźcie razem do specjalisty.

Zachowanie Twojej żony nie jest normalne. Kochająca kobieta się tak nie zachowuje.

7

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Nie walczyć z psychiką żony.
Piszesz, że jest DDD,być może tu tkwi problem i od tego trzeba byłoby zacząć rozwiązywanie go.
Powinniście poszukać profesjonalnej pomocy, inaczej będziecie się oboje męczyć.

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

8

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
pinkpiwonia napisał/a:

Zajmij sie soba , zacznij imponowac a nie " chorowac " i przyciagac a nie odpychac. Widocznie zonie cos w zwiazku brakuje, skoro szuka tego po swiecie...

No tak, ale mi też w związku brakuje bardzo wielu rzeczy, a mimo wszystko Żona jest moim punktem centralnym i ani myślę o "przygodach" (błąd?).
Życie z mieczem nad głową, że jak w którymś momencie przestanę Jej imponować (może już przestałem?), a ona poszuka adoracji gdzieś indziej jest przerażające.

9 Ostatnio edytowany przez szika (2013-09-27 13:23:00)

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Hmmm ja przepraszam, nie chcę krytykować moich rozmówców, ale pozwolę sobie zauważyć, że własnie porady, które uzyskujesz poprowadzą Cię nie wiem czy w dobrą strone. Nie w tym rzecz abyś Ty miał imponować, potrzebę imponowania prezentuje Twoja Żona i jest to element Jej destrukcji polegający na przymusie dowartościowywania się w oczach innych ludzi.
Ktoś tu napisał, że Twojej Żonie brakuje czegos w związku. Najprawdopodobniej najwazniejsze niedostatki Żona ma z dzieciństwa, oczekuje od Ciebie, że je zaspokoisz, ale choćbyś nie wiem jak się starał, dopóki Ona czegoś ze soba nie zacznie robić, nie jestes w stanie Jej pomóc.
Zrobisz jak uważasz, ale ja bym Ci radziła sięgnąć po literature fachową, której w obecnych czasach nie brakuje, a najlepiej po pomoc terapeuty. Jesli nie, to przynajmniej poszukaj forum dla osób z problemem DDD i DDA.

10

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Rafał, piszesz że nie ufasz żonie.
Z tego co napisałeś, masz podstawy nie ufać.

Pytanie co zona zrobiła, robi zebyś jej zaufał ?

Za poprzednimi razami ( kiedy pisała z ex, miał adoratorów), co Ty zrobiłeś, na jakiej podstawie doszedłeś do wniosku ze należy ten związek dalej kontynuować, decydować się na dziecko ?
- czy przypadkiem nie dałeś do zrozumienia, ze Twoja miłośc jest tak wielka ze mozna z Tobą zrobić co sie chce a Ty i tak będziesz patrzał na nią maślanymi oczkami ?

11

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Prawda zawsze leży po środku. Ja wiem, że mógłbym być w wielu rzeczach lepszym mężem, mógłbym wiele spraw załatwić inaczej. Ale najbardziej boli mnie to, że Żona wielokrotnie patrząc mi w oczy kłamała. To zostawia w człowieku ogromną zadrę...
Nie ufam Żonie, kocham Ją nad życie, ale najzwyklej w świecie jej nie ufam.
Najgorsze jest to, że Ona może faktycznie nic teraz "złego" nie robi... Tylko mój chory umysł zaczyna żyć swoim własnym życiem, co mnie przeraża...
Czuję się jakbym żył w zawieszeniu i czekał na wielkie BUM...

Okropne uczucie :-(

12

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
rafatal napisał/a:

Prawda zawsze leży po środku. Ja wiem, że mógłbym być w wielu rzeczach lepszym mężem, mógłbym wiele spraw załatwić inaczej. Ale najbardziej boli mnie to, że Żona wielokrotnie patrząc mi w oczy kłamała. To zostawia w człowieku ogromną zadrę...
Nie ufam Żonie, kocham Ją nad życie, ale najzwyklej w świecie jej nie ufam.
Najgorsze jest to, że Ona może faktycznie nic teraz "złego" nie robi... Tylko mój chory umysł zaczyna żyć swoim własnym życiem, co mnie przeraża...
Czuję się jakbym żył w zawieszeniu i czekał na wielkie BUM...

Okropne uczucie :-(

powtórzę,
- co teraz robi żona żebyś Ty mógł jej uwierzyć ?
- co Ty zrobiłeś, po tym kiedy miały miejsce jej poprzednie kłamstwa, flirty ?

13

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
Drzazga napisał/a:

Rafał, piszesz że nie ufasz żonie.
Z tego co napisałeś, masz podstawy nie ufać.

Pytanie co zona zrobiła, robi zebyś jej zaufał ?

Za poprzednimi razami ( kiedy pisała z ex, miał adoratorów), co Ty zrobiłeś, na jakiej podstawie doszedłeś do wniosku ze należy ten związek dalej kontynuować, decydować się na dziecko ?
- czy przypadkiem nie dałeś do zrozumienia, ze Twoja miłośc jest tak wielka ze mozna z Tobą zrobić co sie chce a Ty i tak będziesz patrzał na nią maślanymi oczkami ?

Słuszna uwaga.
To, że żona jest DDD nie jest przyzwoleniem na bezkarne flirtowanie poza związkiem. Tak samo chodź byś nie wiem jak ją kochał to takie ekscesy nie powinny przechodzić bez echa.
Przyzwalając na takie zachowanie żony utwierdzasz ją w problemie i sam sobie robisz krzywdę.

GG: 1464002
"Nie ma takiej przeciwności, przeznaczenia, losu, które mogą zachwiać postanowieniem zdeterminowanej duszy"

14

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
rafatal napisał/a:

No tak, ale mi też w związku brakuje bardzo wielu rzeczy, a mimo wszystko Żona jest moim punktem centralnym i ani myślę o "przygodach" (błąd?). Życie z mieczem nad głową, że jak w którymś momencie przestanę Jej imponować (może już przestałem?), a ona poszuka adoracji gdzieś indziej jest przerażające.

Pytam się, jaki błąd? To dobrze, że nie myślisz o "przygodach", jesteś uczciwy i wierny żonie. Masz czyste sumienie. To coś co Ci się chwali. Sądzę, że teraz jesteś załamany zachowaniem żony i dlatego takie głupie rzeczy przychodzą Ci do głowy, ale nie daj sobie wmówić, że Twoje postępowanie jest złe i że może jak dużo ludzi tak robi, to to jest właściwe. Bo takie nie jest. Gdyby tak było, to nie byłoby tyle smutnych i bolesnych historii na tym forum. Ale jakby kiedyś zechciało Ci się z kimś innym przespać, to powinieneś odejść od osoby, z którą obecnie jesteś, albo zaniechać tego przespania się. Tak ja myślę.

Z mojej strony uważam, że najpierw sam jeszcze raz powinieneś zastanowić się nad tym, co może Ty robiłeś złego (jeżeli takowe coś jest) i co Twoja żona (wydaje mi się, że to co ona zrobiła, to jakiś rodzaj zdrady emocjonalnej) i wtedy z nią porozmawiać (o terapii dla was itp.). Jeżeli po pewnym czasie dowiesz się, że się nie dostosowała do Twoich warunków, to może pomyślisz o separacji. I może to nią wstrząśnie i postanowi pójść na terapię. A jeżeli i to nie pomoże, to chyba już nie będzie co ratować.

A z tym, że w związku brakuje ludziom wielu rzeczy, to nie ma tak, że można dostać wszystko. Po prostu decydujesz się na to, co dla Ciebie najważniejsze i najlepsze, z reszty rezygnujesz i cieszysz się tym, co masz. Jak dzieje się coś złego, to próbujesz naprawiać. I chyba tej wiedzy brakuje Twojej żonie. Ona chce mieć ciastko i zjeść ciastko. A tak się nie da.

"Jeżeli nie wiesz dokąd zmierzasz, każda droga zaprowadzi cię donikąd."

"Śmiech jest lekarstwem, które każdy może sobie przepisać."

15

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Poszłabym torem Szika w tej sprawie. To najbardziej konstruktywne rozwiązanie. Będzie dobrze- zobaczysz. Ty też popracuj na swoim "ja", nie trać czasu na śledzenie, daj jej radę, że pomożesz jej z problemem, ale nie będziesz już na niego przymykal oczu.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

16

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
sluuu napisał/a:

Poszłabym torem Szika w tej sprawie. To najbardziej konstruktywne rozwiązanie. Będzie dobrze- zobaczysz. Ty też popracuj na swoim "ja", nie trać czasu na śledzenie, daj jej radę, że pomożesz jej z problemem, ale nie będziesz już na niego przymykal oczu.

niestety Autor ani jednym słowem nie odniósł sie do moich rad, chyba nie jest zainteresowany... wygląda to na typowe współuzaleznienie w ujęciu destrukcji, czyli woli wkrecać się w różne sposoby, sposobiki, manipulacje niz zając się całościowo swoim małżenstwem... to bardzo typowe dla partnerów DDA i DDD, a najprawdopodobniej Autor sam jest DDD...
zadałam pytanie nawet na nie odpowiedział... to równiez jest typowe - nie chcieć zobaczyć problemów takimi jakie one są...

17 Ostatnio edytowany przez kolorowomi (2013-09-28 13:59:29)

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

1. zbieraj dowody jej flirtow itd. Tak na wszelki wypadek, jakby doszlo do rozwodu. Wiem, ze ja kochzasz, bo caly czas to powtarzasz ale nigdy nic nie wiadomo. (dostanie mi sie za ten pierwszy punkt he he)
2. To, ze zonka ma jakies problemy nie usprawiedliwia jej, ze flirtuje i klamie. Nie jest 5 letnim dzieckie, wie, ze nie robi dobrze, bo zmienia hasla, ukrywa sie.
3. Pogadaj z nia moze o jakiejs terapii
4. Zajmij sie soba.
5. Jesli kobieta sie nie chce zmienic to zastanow sie, czy ma to sens. 20 kg to naprawde duzo a chudniecie z nerowow to nic dobrego.
6. pierwszy post Sziki dobrze napisany
7. Ty schizujesz, bo ona Ci daje powody do tego.

18

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
szika napisał/a:

Hmmm ja przepraszam, nie chcę krytykować moich rozmówców, ale pozwolę sobie zauważyć, że własnie porady, które uzyskujesz poprowadzą Cię nie wiem czy w dobrą strone. Nie w tym rzecz abyś Ty miał imponować, potrzebę imponowania prezentuje Twoja Żona i jest to element Jej destrukcji polegający na przymusie dowartościowywania się w oczach innych ludzi.
Ktoś tu napisał, że Twojej Żonie brakuje czegos w związku. Najprawdopodobniej najwazniejsze niedostatki Żona ma z dzieciństwa, oczekuje od Ciebie, że je zaspokoisz, ale choćbyś nie wiem jak się starał, dopóki Ona czegoś ze soba nie zacznie robić, nie jestes w stanie Jej pomóc.
Zrobisz jak uważasz, ale ja bym Ci radziła sięgnąć po literature fachową, której w obecnych czasach nie brakuje, a najlepiej po pomoc terapeuty. Jesli nie, to przynajmniej poszukaj forum dla osób z problemem DDD i DDA.

O DDD i DDA dość dużo czytałem, dlatego w ogóle znam ten skrót. Tak sobie myślę, że moja Żona w ogóle nie zna pojęcia DDD. Wiem, że miała b. trudne dzieciństwo, przemoc, bicie, wyzwiska... ale tak naprawdę rozmawialiśmy o tym zawsze pobieżnie. Ja nie ciągnąłem za język, żona nie poruszała za często tego tematu. Może błąd?
Teraz jest chwilowa stabilizacja, dość duża "przejrzystość" mojej Żony, ale w momencie kolejnego kłamstwa postawię warunek naszej wspólnej terapii z nakierowaniem właśnie na DDD.
Jeśli chodzi o pkt.1 z postu kolorowomi to nawet w przypadku ewidentnej winy mojej Żony w rozkładzie małżeństwa ja zrobię wszystko żebyśmy rozeszli się w przyjaźni (idąc nawet na dość duże ustępstwa). Zrobiłbym wszystko żeby mieć jak najczęstszy kontakt z moim Synkiem, a bez właściwych relacji z moją Żoną to by nie wypaliło...

19

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...
rafatal napisał/a:

Teraz jest chwilowa stabilizacja, dość duża "przejrzystość" mojej Żony, ale w momencie kolejnego kłamstwa postawię warunek naszej wspólnej terapii z nakierowaniem właśnie na DDD.

To już jest konkret i tego sie trzymaj, to bardzo dobra mysl.

20

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Stan na dzień dzisiejszy:

Około 3 tygodnie temu Ż była u teściowej na weekend (ja musiałem być w pracy)... czułem jak coraz bardziej się oddala. Stawałem na rzęsach, a Ona to zlewała totalnie. Od teścia dowiedziałem się, że faktycznie rozmawiała z mamą, że się "zakochała" sic!.
Słysząc to postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę i... odpuściłem.
Totalnie ją olałem, zdystansowałem się. Po powrocie do domu kazałem jej się spakować i spadać... Najgorsze jest to, że pojechała... Zostawiła mi sympatyczną karteczkę, że cokolwiek, zawsze będę jej bliski :-)) Była 18:00. O 00:40 dotarła do koleżanki. W pozostały czas była u kolegi, swojej nowej "miłości". "Pokochała" kolesia na podstawie flirtów w pracy, rozmów...
Kolejnego dnia znowu jechaliśmy do mamy po synka. W drodze rozbeczała się i powiedziała, że jednak chce walczyć - czytaj, kolega jednak liczył na darmowe bzykanie, a otrzymał rozchwianą emocjonalnie dziewczynę. Ż twierdzi, że nie zdradziła mnie fizycznie (jestem w stanie w to uwierzyć :-))) ).
Na dzień dzisiejszy żona stara się, choć wiem że ciągle o nim myśli. Po pijaku masturbowała się w nocy, śmiejąc się przez sen i mnie odpychając... :-))) (SIC?)
Wczoraj rano słuchała "jego" piosenek. Oni dalej razem pracują.

Powiedzcie mi, czy to jest walka o małżeństwo czy raczej frajerstwo?



Wklejam z innego mojego postu:
"Tak się muszę wyżalić. Żona "zakochała" się w innym facecie.
Pół roku nierównej walki o Jej miłość poszło na marne :-(
Emocjonalnie jest już przy kimś innym...
Jak to przetrwać? Jak znaleźć siłę?
Najgorzej, że po środku tego wszystkiego jest mały chłopczyk, który niczym nie zasłużył na to, co go czeka...
Jestem w totalnej rozsypce.
Najbardziej będzie mnie bolało, że Żona nie podjęła nawet walki (może delikatne zrywy) o nasze małżeństwo...
Odchodzi do faceta, którego PRAKTYCZNIE nie zna... klikają sobie w pracy, może trochę po pracy...
Zostawia mnie, dom, zabiera dziecko (tego jeszcze nie wiem)... burzy wszystko dla wielkiej niewiadomej...
Jest mi strasznie przykro, że moja miłość do Niej tak niewiele dla Niej znaczyła...
W małżeństwie są wzloty i upadki... moja Ż obecnie widzi tylko i wyłącznie to, co było złe - według niej to były 4 lata gehenny...
A tak mnie niby kochała...

RATUNKU!!! AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAaa............"

21

Odp: DDD, flirt SMS, nowa praca...

Człowieku weź się za siebie..Wiem że ciebie to boli bo myślałeś że uda się uratować wasze małżeństwo ale tak się nie stało. Musisz zacząć spotykać się ze znajomymi chodzić na imprezy. Przestań siedzieć w czterech ścianach bo to człowieka dołuje i myślenie o żonie...

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » DDD, flirt SMS, nowa praca...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018