Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata.... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

To juz trzy lata odkad wszystko zaczalo sie psuc, a moje zycie jest ciagle nadal w rozsypce.

Byl moja najwieksza i chyba jedyna miloscia w zyciu, kochalam jego tak bardzo,  pragnelam z nim byc juz do konca zycia, bylam na swoj sposob szczesliwa wtedy.
Przez piec lat bylam zaslepiona milosci, nie dostrzegalam wielu rzeczy, a moze nie chcialam widziec ... potem jednak zaczely pojawiac sie pierwsze pytania i watpliwosci do
do naszej wspolnej przyszlosci. Po pieciu latach nasz zwiazek powinen wygladac juz zupelnie inaczej, a on ciagle byl na takim samym etapie jak na poczatku.
Nie bylo zadnych planow, deklaracji, rozmow o przyszlosci ...

Zerwal ze mna w jednej sekundzie, kiedy doszlo do konfrontacji, w jednej sekundzie stal sie wielka bryla lodu, ale jeszcze wtedy rozmwialismy ze soba.
Stan taki trwal ponad rok, dzwonilismy jeszcze do siebie, ale juz tylko od czasu do czasu. Kazdy jednak jego telefon obudzal we mnie nowe nadzieje, nocami wylam
prawie z bolu proszac,  aby on do mnie wrocil, aby nie odchodzil, tak bardzo go nadal kochalam.
Ten caly rok byl dla mnie niekonczacym sie koszmarem, hustawka nastrojow, ciaglym oczekiwaniem ne jego telefon i cud , nie moglam pracowac, jesc, spac i normalnie
funkcjonowac. Unikalam ludzi, nie chcialam nigdzie wychodzic ... czekalam tylko i czekalam , ze ON zadzwoni, ze wroci ...
Stalam sie klebkiem nerwow, na wszystko reagowalam przesadnie i z placzem .

Najgorsze jednak bylo jeszcze przede mna;  ON byl moim szefem w pracy. 
W pierwszym roku od naszego zerwania pojawily sie klopoty w pracy, drugi rok byl juz dla mnie podwojnym koszmarem. Moj ukochany zaangazowal cale swoje sily,
umiejetnosci w szkalowaniu mnie, ponizaniu, degradowaniu. Zaczal odsuwac mnie od zadan, pomniejszal moje obowiazki, minimalizowal waznosc zadan, odsuwal ode
mnie wspolpracownikow mowiac, ze w zasadzie nie musza juz teraz ze mna wspolpracowac, ze nie ma juz takiej potrzeby. Zostalam sama, sama i osamotniona.

Praca stala sie dla mnie katorga. Cierpialam podwojnie - jako odrzucona kobieta , ktora nadal kocha i teskni, oraz jako odrzucony i zniszony pracownik.
Popadlam w gleboka depresje.  Wiedzialam, ze musze odejsc, ale ciagle nie moglam znalezc nowej pracy.
W koncu ON rozwiazal sytuacje wywalajac mnie z dnia na dzien, w ponizeniu, upodleniu, z zszargana opinia. A ja tylko milczalam, ze wstydu i upokorzenia , ze milosc do niego
doprowadzila mnie do, mozna to tak nazwac,  samozniszczenia . Nie mialam nic do powiedzenia, moim bledem bylo to, ze  zakochalam sie w swoim szefie , a to jest niewybaczalne i glupie.
Idiotycznie i naiwnie myslalam, ze  cos dla niego znacze, ze ma jakies uczucie do mnie. Ostatecznie bylismy razem piec lat, spotykalismy sie, zwierzal mi sie, omawial ze mna swoje klopoty i rodzinne sprawy ....

Nie mial tyle odwagi by zamienic ze mna ostatnie slowo na odchodne, nie bylo z jego strony NIC. Przyslal jedynie swojego zastepce, ktory wkonal za niego brudna robote. Zastepca przekazal mi, ze  ON tak wlasncie zadecydowal, skoro ja nie chce zgodzic sie na jego warunki ( czyli taki sobie uklad jaki byl, czyli cos, ale w gruncie rzeczy nic ).
Zastepca dorzucil jeszcze, ze ja ciezko pozaluje, bo moglam siedziec cicho i nie dopytywac sie o nasza przyszlosc, a i wtedy przynajmniej mialabym dalej prace.
A tak, to moge sobie teraz szukac wiatru w polu, bo pracy nie ma, i nie ma szans abym dostala podobna prace w tak dobrej firmie jak ta obecna.

Bylo mi strasznie ciezko, czulam jak zamiera mi serce, ale wyszlam z firmy z podniesiona glowa. Szlam i plakalam, szlochalam i wylam, ale mowilam sobie, ze nie poddam sie,
ze znajde prace, ze przeciez jestem profesjonalistka, ze mam dobre przygotowanie, wiedze i doswiadczenie zawodowe, ze udowodnie JEMU, ze sama tez potrafie sobie
poradzic prywatnie i zawodowo .

Mija trzeci rok, a ja z bolem przyznaje, ze ON mial racje.
Nie radze sobie, kazdy dzien jest dla mnie walka o utrzymanie glowy nad powierzchnia wody.
Wprawdzie udalo mi sie w koncu znalezc prace, ale jest ona licha i mocno ponizej moich kwalifikacji,  jest to praca dla ludzi ktorzy dopiero zaczynaja swoj start zawodowy.
Dusze sie, widze, jak moja wiedza, umiejetnosci odplywaja w sina dal. Kazdego dnia szukam nowej pracy, kazdego dnia odpowiadam na ogloszenia, i nic.
Ciagle ktos tam spelnia blizsze pracodawcy oczekiwania.
Uswiadamiam sobie, ze nie mam zadnych szans na powrot do poprzedniej pozycji zawodowej, ze przyjdzie mi juz tak skonczyc.
Odsunelam sie od ludzi, znajomi odeszli, nie szukam juz ani nowych przyjaciol, ani nowego partnera.

Praca zawsze byla moim najwiekszym celem, tam sie realizowalam , sprawdzalam. Praca dawala mi satysfakcje, radosc .
Dzisiaj pytam siebie - czy doprawdy trzeba zeszmacic sie zeby utrzymac sie w pracy ?
Czy warto marzyc o milosci ? Moim grzechem bylo to, ze zakochalam sie w swoim szefie. Dzisiaj place juz tylko straszna za to cene......
Pograzam sie w depresji coraz bardziej .... nie widze juz zadnego  celu dla siebie ....

Wybaczcie, ale musialam to z siebie wyrzucic.... Prosze , nie obrzucajcie mnie blotem , ja JEGO po prostu ogromnie kochalam .....

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Rozumiem choć trochę co czujesz ale nie możesz ciągle myśleć o nim bo każda myśl ciągnie cie na dno,  " ale wyszlam z firmy z podniesiona glowa." musisz dalej utrzymywać tą postawę, on dał ci do zrozumienia że już nic dla niego nie znaczysz (wiem sam to przeżyłem) złudna nadzieja sratatatata , ale prawda jest taka że trzeba podnieść głowę powiedzieć ja mu udowodnię wyryć to na ścianie i dążyć do tego celu, jednak wiemy jak jest z pracą w Polsce widzę że chcesz spełniać się zawodowo ale nie sądzisz że trochę miałaś "lepiej" będąc z szefem i że musisz się pogodzić z tym że już tak "fajnie" nie będzie , musisz dalej szukać pracy próbować i ułożyć sobie życie emocjonalnie od nowa bo gdy o nim myślisz to jakbyś zabierała sobie kamień na którym stoisz (a próbujesz utrzymać głowę nad wodą) musisz wziąć się w garść i sama sobie ułożyć grunt z tych "kamieni" wiem jak jest ci ciężko w sprawie "miłości " bo sam tak miałem że myślałem że znaczę dla kogoś coś więcej ale okazało się że tyle co nic, więc trzeba iść do przodu  dobrze że tu napisałaś bo takie 'wyżalenie" dobrze robi zwłaszcza że nie masz przyjaciół teraz. Życzę ci powodzenia i więcej wiary w siebie i odetnij się od myślenia o nim wink

3

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

moze dobry psycholog pomoze, a jak nie to nawet psychiatra i farmaceutyki, w kazdym razie ROB COKOLWIEK co odciagnie Twoje mysli od tego wszystkiego!. Nie pograzaj sie, nie warto - mam pewnosc za za jakis czas(na to tzeba czasu niestety) bedzie to tylko mysl, nawet nie warta zbytniej uwagi. Moja historie mozesz tu gdzies znalezc w gmatwaninie watkow. Tez jeszcze nie jest dobrze, choc juz minely trzy lata. Ale nie warto dla kogos, kto nawet Cie nie szanował. Boli - to dobrze, to znaczy ze czujesz i zdolna jestes do milosci. Tej prawdziwej, a nie takiej ktora mija, rani, i milością po prostu nie była. Niektorzy traktuja tak innych = przeciez zawsze moze sie trafic cos lepszego i jak ich zdaniem sie trafi to "praesiadają" sie i juz. Ktos tutaj napisał o nich "zero emocjonalne". Tak, zgadzam sie. Tacy ludzie nie są zdolni do miłości i wyżych uczuć. Do lekarza marsz!!! Pomoze, byle byl dobry, Jak nie bedzie Ci odpowiadal to po prostu nie bedziesz korzystać dalej z jego uslug. Walcz o siebie i zycie.
"O zła godzino, niepotrzebnym napawasz mnie lękiem, jesteś, ale musisz minąć i to jest piękne" - to chyba Szymborska w wolnym przypomnieniu sobie!  Nie możesz jeszcze prosto iść przed siebie, to się czołgaj, byle DO PRZODU!!!!

4

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Bylam juz u psychologa, ale niewiele mi pomogla. Przytakiwala, mowila ze trzeba sie otrzasnac i isc dalej i ciagle zerkala na zegarek , gdyz nastepny "pacjent" czekal w poczekalni.
Mialam niesmak, poczucie straconego czasu, wyszlam jeszcze bardziej przygnebiona. Dla mnie taka wizyta byla wielkim krokiem na przod, dla pani psycholog bylam ot jeszcze jednym
przypadkiem , ktory jest zrodlem dochodu.
Wiecej zrozumienia znalazlam tutaj w necie, niz u profesjonalistki i raczej nie przewiduje nastepnej wizyty, zrazilam sie.
Gron, wiem , ze masz racje, wiem, ze musze walczyc o siebie i zycie, tyle tylko, ze jakos zle mi to wychodzi. Czuje sie tak strasznie zagubiona, brakuje mi tego przyslowionego gruntu
pod nogami, czyje taka pustke.
Czesto zastanawiam sie, dlaczego tak jest, ze ludzie ktorzy tak krzywdza maja sie jednak ciagle swietnie. ON nadal ma swietna prace, stabilna, udane zycie towarzyskie.
Jego ta przygoda ze mna nie dotknela negatywnie w zaden sposob, ON juz pewnie dawno o mnie zapomnial i smieje sie ze mnie.
A ja ? Ja nie moge wyjsc z tego juz od trzech lat. To wlasnie ja stracilam dobra prace, to wlasnie ja nie moge odnalezc sie i pozbierac emocjonalnie, to wlasnie ja nie mam juz przyjaciol
i znajomych, ktorzy odsuneli sie widzac moja depresje.  To wlasnie tylko ja ponosze konsekwencje tego ukladu ...
Ciezko mi sie z tym pogodzic.

Co do mojej pracy, to zgadzam sie z Toba Vrakis. Chce sie realizowac zawodowo, zawsze chcialam i zawsze to osiagalam. Zanim poznalam JEGO , pracowalam juz w tej firmie trzy lata.
Przyjelam sie na odpowiedzialne stanowisko, ale dawalam sobie dobrze rade. Pielam sie po szczeblach uznania za swoja prace, doceniano mnie i okazywano szacunek.
Bylam szczesliwa ze znalazlam swoje miejsce, ze ludzie mnie lubia i chca ze mna pracowac. Ciagle podwyzszalam swoje kwalifikacje, konczylam rozne kursy , szkolenia.
Kiedy poznalam JEGO, szydzil ze mnie ze ciagle sie ucze, ze sobie radze. Mowil , ze i tak on ma to gdzies jako szef, ze kobieta jest do czegos innego stworzona i w ogole to kobiety sa glupie
i nie powinny zabierac glosu. Ponizal mnie publicznie w obecnosci wspolpracownikow i szefow, szydzil z moich wynikow w pracy i minializowal je, chociaz dzien w dzien pracowalam po 12-13 godzin.
Potem wyjasnial, ze musi tak robic, aby inni nie mieli podejrzen ze on mnie faworyzuje. Praktycznie rzecz ujmujac, moja praca byla znacznie bardziej przykra i frustrujaca od kiedy
zwiazalam sie z NIM.
Nie sadze wiec, ze mialam troche "lepiej" bedac z szefem. ON wielokrotnie stawial mnie w bardzo ambarasujacych i przykrych dla mnie sytuacjach, czesto plakalam z tego powodu.
Nie znam sie zbytnio na psychologii, ale z odleglego juz punktu widzenia moglabym ocenic, ze ON traktujac mnie tak ponizajaco publicznie, zagluszal gdzies tam swoje poczucie
winy, ze jest ze mna. Odbijal sobie na mnie swoje frustracje.
Nie, nie mialam fajnie..... ale teraz tez nie mam fajnie, tyle tylko , ze z innego powodu

5

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....
Emily napisał/a:

Bylam juz u psychologa, ale niewiele mi pomogla. Przytakiwala, mowila ze trzeba sie otrzasnac i isc dalej i ciagle zerkala na zegarek , gdyz nastepny "pacjent" czekal w poczekalni.
Mialam niesmak, poczucie straconego czasu, wyszlam jeszcze bardziej przygnebiona. Dla mnie taka wizyta byla wielkim krokiem na przod, dla pani psycholog bylam ot jeszcze jednym
przypadkiem , ktory jest zrodlem dochodu.
Wiecej zrozumienia znalazlam tutaj w necie, niz u profesjonalistki i raczej nie przewiduje nastepnej wizyty, zrazilam sie.
Gron, wiem , ze masz racje, wiem, ze musze walczyc o siebie i zycie, tyle tylko, ze jakos zle mi to wychodzi. Czuje sie tak strasznie zagubiona, brakuje mi tego przyslowionego gruntu
pod nogami, czyje taka pustke.
Czesto zastanawiam sie, dlaczego tak jest, ze ludzie ktorzy tak krzywdza maja sie jednak ciagle swietnie. ON nadal ma swietna prace, stabilna, udane zycie towarzyskie.
Jego ta przygoda ze mna nie dotknela negatywnie w zaden sposob, ON juz pewnie dawno o mnie zapomnial i smieje sie ze mnie.
A ja ? Ja nie moge wyjsc z tego juz od trzech lat. To wlasnie ja stracilam dobra prace, to wlasnie ja nie moge odnalezc sie i pozbierac emocjonalnie, to wlasnie ja nie mam juz przyjaciol
i znajomych, ktorzy odsuneli sie widzac moja depresje.  To wlasnie tylko ja ponosze konsekwencje tego ukladu ...
Ciezko mi sie z tym pogodzic.

Co do mojej pracy, to zgadzam sie z Toba Vrakis. Chce sie realizowac zawodowo, zawsze chcialam i zawsze to osiagalam. Zanim poznalam JEGO , pracowalam juz w tej firmie trzy lata.
Przyjelam sie na odpowiedzialne stanowisko, ale dawalam sobie dobrze rade. Pielam sie po szczeblach uznania za swoja prace, doceniano mnie i okazywano szacunek.
Bylam szczesliwa ze znalazlam swoje miejsce, ze ludzie mnie lubia i chca ze mna pracowac. Ciagle podwyzszalam swoje kwalifikacje, konczylam rozne kursy , szkolenia.
Kiedy poznalam JEGO, szydzil ze mnie ze ciagle sie ucze, ze sobie radze. Mowil , ze i tak on ma to gdzies jako szef, ze kobieta jest do czegos innego stworzona i w ogole to kobiety sa glupie
i nie powinny zabierac glosu. Ponizal mnie publicznie w obecnosci wspolpracownikow i szefow, szydzil z moich wynikow w pracy i minializowal je, chociaz dzien w dzien pracowalam po 12-13 godzin.
Potem wyjasnial, ze musi tak robic, aby inni nie mieli podejrzen ze on mnie faworyzuje. Praktycznie rzecz ujmujac, moja praca byla znacznie bardziej przykra i frustrujaca od kiedy
zwiazalam sie z NIM.
Nie sadze wiec, ze mialam troche "lepiej" bedac z szefem. ON wielokrotnie stawial mnie w bardzo ambarasujacych i przykrych dla mnie sytuacjach, czesto plakalam z tego powodu.
Nie znam sie zbytnio na psychologii, ale z odleglego juz punktu widzenia moglabym ocenic, ze ON traktujac mnie tak ponizajaco publicznie, zagluszal gdzies tam swoje poczucie
winy, ze jest ze mna. Odbijal sobie na mnie swoje frustracje.
Nie, nie mialam fajnie..... ale teraz tez nie mam fajnie, tyle tylko , ze z innego powodu

Nie ten psycholog! Po prostu! Szukaj innego, wydaje mi sie, ze masz jesli juz nie nie depresje, to powazne stany depresyjne. Znajomi, o ktorych piszesz.....nic nie warci, skoro sobie poszli precz, dlatego, ze u Ciebie gorzej. To zadni znajomi czy przyjaciele, skoro tak zrobili!!! Jezeli facet tak Cie traktowal, nawet publicznie, to ....sama wiesz...leczy swoje frustracje, a z uczuciem to nie mialo nic wspolnego...niestety. Wiem, wiem... i tak boli. Bo jeszcze jestes emocjonalnie zaangazowana i nie pomaga mysl, ze ten facet to.....(dowolny epitet), ale podly byl i nie zdolny do szacunku dla drugiego czlowieka, a co dopiero do milosci. A sprawiedliwosc to rzadkie zjawisko, rzeczywiscie mam wrazenie ze podlecom i niewrazliwcom zyje sie lepiej....

6

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Dlaczego był z Tobą trudno dociec. Dołował Cię, publicznie krytykowal, dlatego, że wiedział że jesteś lepsza, że widział W Tobie zagrożenie. Może właśnie tylko po to się z Tobą związał, żeby Cię zniszczyć.
Posłuchaj grona idź do innego psychologa, albo do psychiatry, Ty już masz depresję.
Ja potrzebowałam takowej pomocy dla syna i nim on zaakceptował obecną p.doktor, po drodze przewaliliśmy kilka.
Ty kochałaś, dlatego tak Cię to boli. On nie był wart ani Twoich uczuć ani Twoich łez.

Tak gron to Szymborska, też czasem sięgam po poetów gdy mi źle.

7

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Witaj
Czytając Twój post momentami miałam wrażenie, że piszesz o mnie.  U mnie to samo. Ja ledwo wstaje każdego ranka ale juz nie trzymam podniesionej głowy. Mój eks, taki szczęśliwy, wszystko mu się układa. I to boli najbardziej. Nie dość, że cierpimy przez nich to jeszcze mamy kłody pod nagami. A oni mimo fałszu i swojego postępowania maja cudowne życie.

8

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....
eljola napisał/a:

Dlaczego był z Tobą trudno dociec. Dołował Cię, publicznie krytykowal, dlatego, że wiedział że jesteś lepsza, że widział W Tobie zagrożenie. Może właśnie tylko po to się z Tobą związał, żeby Cię zniszczyć.
Posłuchaj grona idź do innego psychologa, albo do psychiatry, Ty już masz depresję.
Ja potrzebowałam takowej pomocy dla syna i nim on zaakceptował obecną p.doktor, po drodze przewaliliśmy kilka.
Ty kochałaś, dlatego tak Cię to boli. On nie był wart ani Twoich uczuć ani Twoich łez.

Tak gron to Szymborska, też czasem sięgam po poetów gdy mi źle.

Eljola, jakie on mogl widziec we mnie zagrozenie ???  To ON byl szefem, to ON dyktowal warunki i to ON uwazal , ze ja jemu nie dorownuje.
Moge sie zgodzic, ze majac takie podejscie, bylam dla niego idealnym kozlem ofiarnym i kims , kogo mogl traktowac z gory, kto nie bedzie "skakal" ani domagal sie Bog raczy wiedziec czego, no bo jednak byla to ciagle zaleznosc zawodowa. Byl moim szefem, mialam wiec ograniczone mozliwosci mowienia mu tego co chcialam osobiscie powiedziec.
Wiedzialam, ze bedzie to potem wykorzystywal przeciwko mnie w pracy, na gruncie zawodowym,  ze bede miala potem bardzo ciezko. Tak naprawde to chyba balam sie, zeby ON sie nie obrazil, zeby nie byl zly na mnie, zeby go nie urazic i nie podpasc. Balam sie, ze to moze mnie kosztowac bardzo duzo.
Przebakiwalam oczywiscie od czasu do czasu, ze cos mi w tym ukladzie nie pasuje, ze nie do konca jestem zadowolona z formy znajomosci, ze chce prywatnego ukladu
a nie takiego w pracy. Staralam sie jednak mowic to bardzo spokojnie, z rozwaga.
Ignorowal to, ale kiedy w koncu wreszcie nie wytrzymalam tego wszystkiego psychicznie i doprowadzilam do konfronacji, wyrzucil mnie ze swojego zycia i pamieci
w jednej sekundzie. Malo tego, mial jeszcze potem rok na wykonczenie mnie -  wszystkie moje "przebakiwania" wykorzystal potem w pracy przeciwko mnie, opowiadajac
na prawo i lewo , ze jestem awanturnicza i klotliwa ( co za bzdura ! Ja po prostu cicho dopominalam sie, aby zmienil ten nasz uklad, aby nie traktowal mnie jak dziewke na zawolanie ).

Podnioslam glowe, ale jak widzisz zaplacilam za to  straszna cene .
Mimo takiego okrutnego z jego strony charakteru, kochalam go za inne jego zalety i cechy. Ciagle tlumaczylam sobie, ze nikt przeciez nie jest idealny i ze trzeba
czasami pogodzic sie z tym, ze nie wszystko jest takie piekne.
Jak widac, nie umialam wybrac dobrze, nie umialam wyrwac sie z tego ukladu bez niszczacych dla mnie konsekwencji.
Nie umialam zadzialac dyplomatycznie  ...

To wszystko boli bardzo, bo ON juz dawno sie otrzasnal, bo ON umocnil swoja pozycje zawodowa pokazujac co moze kogos czekac, jezeli ktos mu sie przeciwstawi,
albo sprzeciwi.
Wykrzyczal mi w twarz , zebym sobie zapamietala, ze on nie jest ta osoba ktorej mowi sie "NIE " !!!!
Nic dodac, nic ujac ...

9 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-09-30 09:50:28)

Odp: Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

To że był szefem, wcale nie znaczy że nie bał się ambitnej, zdolnej koleżanki. Firma, to nie tylko Ty i on, byli tam pracownicy, którzy ślepi nie byli, kiedy Cię podkopywał, zwracali wagę na Twoje błędy, wady, nie na zalety. Podwładna, bardziej profesjonalna, mądrzejsza od szefa, to źle wygląda.
To miałam na myśli, pisząc poprzedniego posta.

Ważne, żebyś w końcu odcięła tą emocjonalną pępowinę i w uwierzyła w Siebie, przestała rozpamiętywać swoją krzywdę, bo to Cię zjada. Znajdź dobrego terapeutę, wiem że to trudne, nie zawsze potrafimy przed kimś obcym obnażać własne bolączki. Wiem jak to było z moim synem, ile czasu zajęło przekonywanie go że pomoc jest mu potrzebna. Trafiliśmy na specjalistę, któremu zaufał i może jeszcze nie jest z górki, to już nie pod górę.
Tobie potrzebny jest ktoś, kto pomoże Ci zamknąć tamten życiowy rozdział.

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pograzam sie coraz bardziej ... a przeciez minely juz trzy lata....

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018