Witajcie.. Za tydzien moja wkoncu wyczekana pierwsza sprawa rozwodowa. Ale nie o tym...Wrucila moja star milosc...Jestesmy ze soba od ponad miesiaca bo z mezem nie utrzymoje kontaktow jest w wiezieniu....Moje sloneczko wyjechalo za granice i nie moze tu przyjechac z powodow osobistych...Mieszka tam u znajomych i chwilowo nie pracuje wiec wiaze sie to z tym ze jest na ich lasce bo go utrzymuja..Ja z dzieckiem (nie jego)...nie moge do niego pojechac...Zastanawiam sie czy ciagnac to wszystko nadal bo bardzo go kocham ale ostatnio gnebi mnie to ze on jest tam a ja tu...Czy to przetrwa? Czy to ma sens? On twierdzi ze wkoncu sie zobaczymy ale nie wiadomo kiedy. Ja cholernie yesknie za nim i smutno mi bez niego. Teraz ta sprawa rozwodowa a ja nawet nie moge sie przytulic do niego:( mam strasznego dola...
Podobne tematy
Hmm podobno oddleglosc to dobry egzamin dla zwiazku..jak wytrzymacie to bedzie dobra wrózba
3 2013-09-26 13:47:19 Ostatnio edytowany przez 8kh3 (2013-09-26 13:48:52)
Czytając Twojego posta, widzę siebie. Pocieszę Cie, że wszystko jest możliwe i jest nadzieja, że i Wam się uda po latach ![]()
Wszyscy znajomi mówili mi, że NIE WCHODZI SIĘ DWA RAZY DO TEJ SAMEJ WODY, ja weszłam i nie żałuję ![]()
Smutne, że wyjechał bo nie ma nic gorszego od bycia samej
ale znasz go i wiesz na co go stać.
Nie napisałaś dlaczego z nim rozeszłaś?? Jaki był tego powód? Mam nadzieje, że to nie on nawalił.
Rozłąka jest najlepszym egzaminem dla związku...