Witam wszystkich bardzo serdecznie.
Jestem katoliczką (jeszcze) i od ponad roku jestem w związku z mężczyzną który jest z wiary zielonoświątkowej kiedyś też był katolikiem ,chodzi o to,że ludzie z jego zboru i nie tylko twierdzą,ze nie jestem kobietą dla niego i to,ze jesteśmy razem to grzech.Ja jak i on jesteśmy po ślubie kościelnym i po rozwodzie chcieliśmy się pobrać mieliśmy już wszystko załatwione kiedy to 2 tyg przed ślubem Sławek się dowiedział,ze jak się pobierzemy zostanie wykreślony ze zboru i tak też mnie zostawił,ale nie na długo zdaliśmy sobie sprawę,ze nie potrafimy bez siebie żyć.Błagam Was co mam zrobić by uratować nasz związek i czy faktycznie nie możemy być razem bo ja jestem katoliczką? Czekam na Wasze odpowiedzi Pozdrawiam.Anna
Podobne tematy
Pewnie że możecie być razem. To zależy tylko i wyłącznie od Was. Musisz jednak być świadoma tego, że jeśli to w co on wierzy jest dla niego ważne(zwłaszcza co inni myślą o nim - o was), to będzie wiecznie między wami "jego zbór".
Ludzie, dlaczego religia ma was ograniczać, nigdy tego nie pojmę. Zmiana wyznania dla kogoś też jest czymś dziwnym... Skoro się kochacie to cóż stoi na przeszkodzie? Religia? No proszę was. Dla mnie wybór byłby oczywisty, może dlatego, że moja wiara jest raczej znikoma albo zerowa...