netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

niewinne początki

18 odpowiedzi3 774 wyświetleniazałożony przez beti35, 05.09.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

1

Temat: niewinne początki

Witam wszystkich. Nigdy nie gościłam na takim forum,ale bardzo chciałabym,abyście doradzili mi co robić? Też mam taki problem,jak kobiety na tym forum,lecz nie jestem już nastolatką. otóż moja historia jest taka,że jestem w toksycznym związku,konkubent okazał się alkoholikiem,od półtora roku nie pije. zawsze traktował mnie żle i mimo tego,że nie pije dalej traktuje mnie tak samo tzn wyzywa,ubliża,nie szanuje,krytykuje,kontroluje,jednym słowem gnębi psychicznie. mamy dwoje wspólnych dzieci(mam jeszcze córkę z pierwszego małzeństwa) mam 35 lat,konkubent 17 lat starszy ode mnie, jestem z nim  już 10 lat. a toksyczny związek polega ponoć na tym,że im bardziej partner rani i wykorzystuje,tym bardziej obsesyjnie się przy nim tkwi! i właśnie ja nie potrafię odejść. Dodam,że nigdy nie pracowałam i nie pracuję. jestem tak zdołowana,poczucia własnej wartości zero,że boję się iść do jakiejkolwiek pracy. jestem finansowo uzależniona od partnera,który ma kasę. mogę sobie pozwolić na rozrzutność. i to jest cena,którą płacę za tkwienie w tym związku. nie poradziłabym sobie bez niego,mimo,że mam przyznane alimenty na wszystkie dzieci. kilka miesięcy temu poznałam m ężczyznę,rok starszego ode mnie,samotnie wychowującego 11 letniego syna,który traktuje mnie jak księżniczkę i kocha mnie, nie ma mieszkania,mieszka z rodzicami. ma cudowny charakter,jest czuły,troskliwy,dobry,miły,ale bardzo boję się mu zaufać...boję się,że mógłby mnie zranić,choć na każdym kroku udowadnia mi,że mnie kocha.Daje z siebie wszystko. Chciałabym być tak traktowana w życiu,jak on traktuje mnie,kobietę,ale mam taką sytuację jaką mam i uwierzcie,nie wiem co robić ze swoim życiem? Czy lepiej być z ojcem dzieci,czy myśleć o sobie? dodam że mam nerwicę przez ojca dzieci i zniszczone zdrowie,a nie mogę odejść,bo nie wiem co robić!? dorazcie jak to widzicie? wyrazcie swoje zdanie! może to mi pomoże!  dzięki...


"Jeśli coś kochasz,puść to wolno. Jeśli wróci-jest twoje. Jeśli nie wróci-nigdy twoje nie było."

2

Odp: niewinne początki

Chciałam jeszcze dodać,że gdybym wzięła ślub z ojcem dzieci,nigdy nie musiałabym pracować,a mój nowo poznany książe z bajki,ma dużo mniej pieniędzy...Doradżcie co robić,czy poświęcić się dla dobra dzieci,czy wybrać skromniejsze,ale spokojne życie,u boku kogoś,kto mnie szanuje i kocha...??? Naprawdę nie wiem co robić...

3

Odp: niewinne początki

Hmm... nie wiem, w jaki sposób ludzie wplątują się w takie sytuacje. Życie potrafi mnie jednak zaskakiwać.

Z tego co napisałaś wynika, że jeśli zostaniesz przy obecnym konkubencie, będziesz wiecznie poniżana, zastraszana, nieszczęśliwa. Nie wiem, jakim cudem weszłaś w układ z takim człowiekiem i wytrzymałaś z nim 10 lat, ale skoro już weszłaś, to masz kilka wyjść.  Przyznaj- najważniejszą rzeczą, jaka Cię przynim trzyma, to brak pieniędzy. Jesteś z nim dla pieniędzy. Nie mówię, że to źle, ale- albo pieniądze i wygodne życie, albo miłość i wolność.

Nie wspomniałaś nic o dzieciach- w jakim są wieku, czy są przywiązane do ojca. Takie rozstanie na pewno będzie dla nich traumą. Powinnaś pomyśleć również o nich.

Wyjścia są dwa- albo dalej to ciągniesz i fundujesz sobie wygodny, ale jednak koszmar, albo zaciskasz zęby, idziesz na staż, szkolenie, cokolwiek, i dążysz do uniezależnienia finansowego. Szkoda, że nie pomyślałaś o ślubie wcześniej, bo tak naprawdę teraz zostajesz z niczym. Jeśli odejdziesz od swego obecnego- nie licz na pomoc. Co do drugiego faceta- nie wiem, na ile jest gotowy zająć się Tobą i Twoimi dziećmi- to naprawdę spore obciążenie, nie tylko finansowe. Czy dacie radę zapewnić im jako-taki byt.

A z resztą... to i tak Twoje życie. Zrobisz jak uważasz.

4

Odp: niewinne początki

Busiu,Wielkie dzięki za Twój punkt widzenia. Twoja odpowiedż jest pierwszą i dużo dla mnie takie słowa-opinie znaczą. Podtrzymują na duchu.
W ten związek weszłam takim cudem,że tzw konkubent był na początku cudownym facetem,czytaj:dobrze się kamuflował. To wyszło po jakimś czasie,ale wtedy byłam już współuzależniona,czytaj:chora i dlatego tak trwałam. Ten,którego poznałam,pokazał mi,jak można traktować kobietę. A dzieci? Mają 9 i 4 lata.Mały pewnie płakałby za tatą(kwestia przyzwyczajenia?)Bo ojciec nie jest za bardzo czyły,w stosunku do dzieci.Tylko tyle że BYŁ.  Zbytnio mi nie doradziłeś,bo ja to wiem,że wyjścia są dwa.Tylko które wybrać?...Piszesz:"To Twoje życie,zrobisz co uważasz." Tylko,że ja nie wiem co zrobić!!! Zrobię tak jak doradzi większość(o ile ktoś jeszcze wyrazi swoje zdanie) Większość ma zawsze rację.  Co do drugiego faceta...czy da radę? Cóż...Trzeba byłoby zapytać jego...
Ale dzięki,fajnie poznać czyjąś opinię względem własnego życia...

5

Odp: niewinne początki

Tak,tylko radzić jest łatwo gdy nigdy sie nie było w takiej sytuacji... a ewentualne konsekwencje takich "rad" odbiją się na tobie, ale jeśli piszesz i prosisz o pomoc to chyba jesteś tego świadoma.

W każdym bądż razie, ja bym powiedziała DOŚĆ. Nie wytrzymałabym w takim związku. Wiadomo że w momencie rozstania dzieci przeżyją traumę ale skad wiadomo że w przyszłości nie będzie ich traktował tak jak ciebie? A to jak widzą jak ciebie traktuje teraz też napewno nie zostanie bez śladu w ich przyszłości.

Walcz o swoje życie. Tak jak wyżej jest napisane: jeśli chcesz odejść musisz uniezależnić się finansowo. Jakiś staż, kurs, praca. To nie będzie łatwe, ale nikt nikomu nie obiecywał że życie jest usłane różami.

6

Odp: niewinne początki

Dzięki dantek. Mądre słowa. Pani psycholog też mi powiedziała,że dzieci ponoć widzą to,jak ojciec traktuje matkę,choć zdawałoby się,że są jeszcze małe. A najważniejsze to chyba właśnie uniezależnić się finansowo. Tylko ciężko wyjść do świata,jak się przez tyle lat zdziczało w domu:)

7

Odp: niewinne początki

Post przeniesiony:

beti35 napisał/a:

chciałam jeszcze dodać,że gdybym wzięła ślub z ojcem dzieci,nigdy nie musiałabym pracować,tylko wychowywać dzieci,a mój nowo poznany książe z bajki ma dużo mniej pieniędzy... Doradżcie proszę,czy się poświęcić dla dzieci,czy wybrać skromniejsze,ale spokojne życie...?  Naprawdę nie wiem co robić...:(

8

Odp: niewinne początki

mam wrazenie ze kladziesz na szali milosc lub kasa... teoretycznie powinny wybor byc latwy, choc zycie to nie film i nie jest juz tak prosto.
mysle ze za malo powiedzialas o tym ksieciu, on wogole bierze pod uwage ze odejdziesz od meza i bedziecie razem? mysle ze powinnas go spytac, jest facetem wiec byc moze ma jakis pomysl na was.
no widzisz a co z polaczeniem jednego i drugiego??
puki np nie odlozysz kasy lub nie znajdziesz pracy to mozesz byc z nim  z tym ksieciem choc to tez bedze ciezkie.
wiem ze zmniejszyc np rozrzutnosc czy wogole stope zyciowa jest trudno tylko czy nie warto?? dla milosci i swej godnosci??
ja bym sie nie wachala i sie nie wachalam, teraz nie zaluje!

9

Odp: niewinne początki

Z mojego punktu wygląda to tak: Miłość bez kasy czy kasa bez miłości? Beti powiem Ci jedno.Tkwię w toksycznym związku bez miłości i bez kasy. Jeśli pewnego dnia małżonek oświadczył by mi ze wygrał w totolotka..........nie rzuciłabym mu się na szyję,powiedziała" odejdź i żyj tak jak chcesz",natomiast jeśli by podszedł do mnie przytulił i powiedział " kocham Cie i będę z przy Tobie do końca swoich dni"byłby to najszczęśliwszy dzień w moim życiu.Za kasę można kupić wszystko ale na pewno nie kupisz miłości.Wolałabym żyć w biedzie z człowiekiem który mnie kocha i szanuje,niż w bogactwie z draniem który ma mnie za " nic" za " nie osobę".Życzę Ci szczęścia.Obyś znalazła takich wartości jakich naprawdę potrzebujesz.:))))

10

Odp: niewinne początki

Diewczyny Dzięki!Dużo dla mnie znaczą Wasze opinie.

Do Syla135-Tak,kładę na szali miłość lub kasa. Ale nie piszecie co z dziećmi? Poświęcić się dla nich,żeby miały ojca i pokój pełen zabawek i umrzeć z nerwicy w wieku 40-stu lat? Czy zabrać im ojca i żyć z księciem(który też na pewno traktowałby dobrze moje dzieci)
Mało powiedziałam o księciu? Otóż jeśli chodzi o charakter jest prawdziwym księciem z bajki...Pewnie każda z nas chciałaby spędzić życie z takim mężczyzną.Kupuje kwiaty bez okazji,całuje w rękę,otwiera drzwi do samochodu,otacza opieką,troską,czułością,delikatnością,zawsze dobrym,miłym słowem,przytula,jest mądry,inteligentny,zawsze wie jak się zachować,nie pali,nie pije(co jest dla mnie ważne) i ma charakter podobny do mojego(swoją drogą nie wiem skąd on się wziął!?):)
Poznaliśmy się zupełnym,nieoczekiwanym przypadkiem. Jemu też(nie z jego winy)nie ułożyło się w życiu.
Robi dla mnie co tylko chcę,właściwie wszystko. TYLKO CZY UWIERZYĆ W TĄ BAJKĘ???
A połączenie jednego i drugiego? Trwa już właśnie kilka miesięcy,ale nie może trwać w nieskończoność...
"On" bierze pod uwagę to,że będziemy razem. Chce być ze mną i moimi dziećmi na dobre ina złe(tak mówi) i zrobić wszystko,żeby było dobrze i żebym była szczęśliwa. A ja nie umiem odejść,podjąć decyzji...

Do Angel9-Mówisz,że masz podobnie jak ja,tkwisz w toksycznym związku bez miłości i bez kasy. Co Ciebie trzyma w takim razie,skoro dobrze mówisz i wiesz co doradzić? Dlaczego nie powiesz teraz:"Odejdż i żyj jak chcesz"...
Za kasę można mieć dużo,lecz nie kupi się Miłości,ale Miłością też nie można się najeść...Więc moja szala się waha...
Twojej sytuacji nie znam,ale skoro wiesz co doradzić,pomyśl nad swoim życiem i znajdż takiego księcia z bajki jak ja,który tak właśnie Cię przytuli i powie tak jakbyś chciała...

11

Odp: niewinne początki

Dziękuję Beti:) No cóż nie będę opisywała dokładnie mojej sytuacji......jeśli chcesz zajrzyj na moje posty(poznasz moje życie).Powiem tylko że jedyne co trzyma mnie w tak toksycznym związku to właśnie miłość (nieodwzajemniona ) ale walczę bo wiem jakim był kiedyś człowiekiem i pragnę znaleść choćby iskierkę jego cząstki którą się ze mną dzielił.Masz rację miłością nie można się najeść ale jeśli masz kogoś z kim możesz dzielić wszelkie troski to nawet bieda nie jest w stanie ci przeszkodzić.Wiem co mówię bo przeżyliśmy nie jedno.Razem trwaliśmy przez te piekło i to jego miłość dawała mi wiarę i nadzieję na lepsze jutro.Chcę doradzać bo wiem ze nie tylko mi jest ciężko na tym świecie.......a jeśli mogę choć trochę przyczynić się do czyjegoś szczęścia to tym bardziej wierzę że i mi się uda. Wiem że trudno Ci podjąć decyzję ale jeśli to ja bym była na Twoim miejscu z pewnością wybrałabym księcia......który obdarowywałby mnie i dzieci miłością a nie stertą rzeczy materialnych bez miłości.Powodzenia Beti w przemyśleniach i znalezienia swojej ścieżki w życiu:)))

12

Odp: niewinne początki

beti35 co do dzieci to dla mnie sytulacja jest oczywsta. jesli ty kochajaca matka myslisz ze dzieciom bedzie lepiej przy  tym ksieciu to nie ma co myslec, trzeba pamietac ze dzieci to jednak wciaz dzieci i to chyba jednak rodzic musi decydowac o nim, brac zdanie dziecka pod uwage?? dziecko chyba niechce zmian choc nie zdaje sprawy ze moze byc lepiej nie znajac innej sytulacji i innych retnerlacji miedzy matka a partnerem. sama pomysl w jakiej chcesz wychowac rodzinie swoje dzieci?? kochajacej czy bogatej?
dzis przeczytalam w gazecie"badania wykazaly, ze jesli dziecko w pierwszych latach zycia nie bedzie sie czulo kochane, przez cale zycie moze miec trudnosci w nawiazywaniu bliskich kontaktow."-sama to zinterpretuj do swojej sytulacji.
ja jestem juz 4 lata po podobnej sytulacji jak ty(w wielkim skrucie) maz oziebly, nie szanujacy mnie(tak jak u ciebie) z kasa mieszkaniem samochodem...ja w ciazy...odeszlam i mieszkalam z rodzina ktora mi to wypominala i pracowalam jak dzika zeby miec kase an dziecko-mimo ze bylo ciezko wiedzialam ze nie moge przy takim kims wychowac dobrze dziecka, poznalam faceta, bez mieszkania z cienka wyplata, bez samochodu i nawet bez prawka...bylo ciezko sie przestawic, ale on dal mi duuuzo wiecej niz kasa szacunek, godnosc i poczucie wlasniej wartosci a do tego w gratisie pokochal mnie i moja corke najbardziej na swiecie:) teraz po latach jestesmy malzenstwem mamy dwoje dzieci ktore maz kocha jednakowo nad zycie, dorabiamy sie kasy mamy samochody, mieszkanie i w niedlugiej przyszlosci wlasny biznes....
kochana kasy mozna sie dorobic a milosci nie...tego nie da sie nabyc szczegolnie od czlowieka ktory cie traktuje zle.
ja nie zaluje ze wybralam milosc

13

Odp: niewinne początki

Dziewczyny Dzięki! Nawet nie wiecie jak mi pomogłyście. Właśnie rozstałam się z tzw konkubentem.
Chcę być z księciem z bajki! Nie mogę go stracić!!!
Choć to jeszcze trochę potrwa zanim będziemy razem i pewnie będą różne problemy dotyczące życia,ale chcę być  z nim!
Chcę być kochana i szanowana!
I skoro tak mówicie na własnym przykładzie,to pewnie macie rację! Ściskam Was gorąco!

14

Odp: niewinne początki

Beti:) Jesteś niesamowitą kobietą.Pochylam głowę z szacunku do Ciebie.Myślę ze popełniłaś słusznie.Boże nawet nie wiesz jak ucieszyłam się że wybrałaś właśnie miłość w życiu."Chcę kochać i być kochaną" to jedne z cenniejszych słów.Trzymam kciuki za każdy Twój dzień,abyś budziła się z uśmiechem na ustach obok swego Księcia,aby każdy dzień był dla Ciebie spełniony.Pamiętaj nie tylko dawanie z siebie wszystkiego ale również branie to co daje nam miłość pozwala spełniać się w życiu w 100%.
       Jeszcze raz życzę Ci szczęścia( przepraszam) życzę Wam szczęścia na Nowej drodze życia.Abyście tworzyli pełną kochającą się rodzinę- Ty, On i dzieci.:)))))))))) Powodzenia kochana:)))))))

15

Odp: niewinne początki

Szkoda ,że wierzysz w bajki droga beti35...Jest mi bardzo smutno!

16

Odp: niewinne początki

Beti a teraz wzięłabym się za siebie i poszukałabym jakiejś pracy. Będziesz miała wsparcie w księciu z bajki, uwierz w siebie...bo schodząc na ziemie to oprócz miłości i szacunku to co dwie wypłaty to nie jedna.

17

Odp: niewinne początki

beti pisz jak jest??:)

18

Odp: niewinne początki

Witaj Beti:))) Tak jak poprzedniczka zastanawiam się jak Ci się teraz żyje......napisz c o nieco:)))

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026