Witam wszystkich. Nigdy nie gościłam na takim forum,ale bardzo chciałabym,abyście doradzili mi co robić? Też mam taki problem,jak kobiety na tym forum,lecz nie jestem już nastolatką. otóż moja historia jest taka,że jestem w toksycznym związku,konkubent okazał się alkoholikiem,od półtora roku nie pije. zawsze traktował mnie żle i mimo tego,że nie pije dalej traktuje mnie tak samo tzn wyzywa,ubliża,nie szanuje,krytykuje,kontroluje,jednym słowem gnębi psychicznie. mamy dwoje wspólnych dzieci(mam jeszcze córkę z pierwszego małzeństwa) mam 35 lat,konkubent 17 lat starszy ode mnie, jestem z nim już 10 lat. a toksyczny związek polega ponoć na tym,że im bardziej partner rani i wykorzystuje,tym bardziej obsesyjnie się przy nim tkwi! i właśnie ja nie potrafię odejść. Dodam,że nigdy nie pracowałam i nie pracuję. jestem tak zdołowana,poczucia własnej wartości zero,że boję się iść do jakiejkolwiek pracy. jestem finansowo uzależniona od partnera,który ma kasę. mogę sobie pozwolić na rozrzutność. i to jest cena,którą płacę za tkwienie w tym związku. nie poradziłabym sobie bez niego,mimo,że mam przyznane alimenty na wszystkie dzieci. kilka miesięcy temu poznałam m ężczyznę,rok starszego ode mnie,samotnie wychowującego 11 letniego syna,który traktuje mnie jak księżniczkę i kocha mnie, nie ma mieszkania,mieszka z rodzicami. ma cudowny charakter,jest czuły,troskliwy,dobry,miły,ale bardzo boję się mu zaufać...boję się,że mógłby mnie zranić,choć na każdym kroku udowadnia mi,że mnie kocha.Daje z siebie wszystko. Chciałabym być tak traktowana w życiu,jak on traktuje mnie,kobietę,ale mam taką sytuację jaką mam i uwierzcie,nie wiem co robić ze swoim życiem? Czy lepiej być z ojcem dzieci,czy myśleć o sobie? dodam że mam nerwicę przez ojca dzieci i zniszczone zdrowie,a nie mogę odejść,bo nie wiem co robić!? dorazcie jak to widzicie? wyrazcie swoje zdanie! może to mi pomoże! dzięki...
"Jeśli coś kochasz,puść to wolno. Jeśli wróci-jest twoje. Jeśli nie wróci-nigdy twoje nie było."