wiem, że ten wątek powinien pojawić się w zakładace praca, ale liczę że tu mi więcej mądrych osób pomoże, widziałam że ktoś gdzieś założyła bardzo podobny wątek.
dziewczyny pomóżcie mi proszę, wiem, że dużo tu mądrych, ogarniętych osób.!!!
Mieszkam w Szczecinie.
Od dawna męczy mnie moje zycie. Jjestem atrakcyjną singielką mam 30 lat.. Od 5 lat ciągle ta sama nudna praca Księgowej ( cyferki) w firmie.., Ci sami ludzie , te same miejsca. Brak perspektyw na zmianę życia.. A ja marzę o podróżach, pracy z ludzmi, poznaniu wreszcie TŻ a przede wszystkim wyjeździe do innego miasta. Od dawna goni mnie myśl, aby zaryzykować wszystko rzucić i spróbować nowego życia gdzie indziej.Pojawiła się co prawda teraz opcja na rozwój w starej pracy- przyszły nowe obowiązki, niestety są jeszcze nudniejsze od poprzednich - co tylko w 100% upewniło mnie, że czas uciekać. Do tego duszą mnie już ludzie w pracy ( 5 lat razem) i mam ochotę w ogóle uciec z tego miasta, jestem tak zdesperowana że od roku ciągle o tym myślę i znienawidziłam swoje życie.
więc co zrobiłam:
-Postanowiłam, że jednoczesne chodzenie do pracy i szukanie pracy w innych miastach jest wygodne,ale nie jest dobrym rozwiązaniem (próbowałam tak i bez efektów), bo na dłuższą metę brakuje motywacji do znalezienia pracy tzn. wysyłania wieczorami CV i ciężko jeździć do innych miejscowosci na rekrutację - trzeba brać urlopy co zbyt częste będzie podejrzane . W tym scenariuszu: dalej stoję w miejscu
-odłożyłam troszkę gotóweczki i poszłam na zwolnienie lekarskie w celu zmotywowania i posiadania duzej ilosci czasu na szukanie pracy , na którym jestem już od 11 dni.Planuję pociągnąć miesiąc, potem złożyć wypowiedzenie.Obojętnie czy znajdę w tym czasie pracę czy nie.
-Od tego czasu powysyłałam chyba z 60 różnych CV na 3 upatrzone miasta: Kraków, Wrocław, Katowice gdzie chciałabym zacząć żyć od nowa.
ALE
Nie wiem kompletnie co zrobić. Ponieważ nikt ale to nikt się nie odzywa.!! Nie ma się co oszukiwać, nikt nie zaprosi laski ze Szczecina do Krakowa na rozmowę na kelnerkę bo tam na miejscu mają 1000 kandydatek.Z kolei w branży w których nie mam doświadczenia też nie ma się co łudzić- nikt się nie odezwię bo konkurencja na rynku CV zbyt duża,i obawiam się że tylko stracę kasę na dojazd, jedyna pewna nadzieja w ogłoszeniach z branży w której mam doświadczenie, ok moge dalej siedziec w ksiegowosci kosztem zmiany srodowiska...ale tu też CISZA W ETERZE
Poradźcie co zrobić///? bo rozważam 3 opcje
1. czekać na telefon w sprawie rozmowy aż do skutku( a czas ucieka i pieniądze też, a szkoda ich trochę bo oszczędzałam mocno...) ale za to malutko płacę za obecne mieszkanko ( pół darmo).
Realnie mówiąc mogę sobie na to pozwolić przez ok 3 miesiące.
2. nie czekać na nic. spakować się i wyjechać od razu do tych miast i tam szukać czegokolwiek ( call center, recepcja, kelnerowanie) i na spokojnie już na miejscu szukać godziwej, lepszej pracy, może chodzić po firmach,ale tam wynajem mieszkania będzie conajmniej dwa razy taki jak teraz..i nie wiem czy znajdę pracę która pokryje mi te koszty życia przez pierwsze miesiące,bo nie wiem zupełnie co mnie czeka. Poza tym dobija mnie powrót do lat studenckich czyli te przelotne tymczasowe stanowiska, prace dorywcze. Plus jest taki że na bieżąco bym zarabiała ( mam zrobiony dosc dobry kierunek studiów po którym teoretycznie mozna robic wiele rzeczy, opcja dokształcania się nie wchodzi w grę- mam sporo kursow, podyplomowek, itp
3. wrócić do starej firmy po skończeniu zwolnienia chorobowego i dalej ciągnąć swój żywot ( bardzo nie chcę tej opcji poza tym boję się, czy nie podziękują mi ze względu na taką długą nieobecność)
proszę o poważne i dłuższe wypowiedzi, przemyślenia..