netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

17 odpowiedzi12 321 wyświetleńzałożony przez smutny_prosiaczek, 18.09.2013

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Witam,
Chcialabym aby w tym watku wypowiedzialy sie dziewczyny/zony ktore zostaly uderzone przez swoich facetow.
Czy rozstaliscie sie odrazu czy dalyscie druga szanse? Wyslaliscie na terapie? I czy jesli wybaczylyscie czy incydent pojawil sie ponownie?

Nie chodzi mi o teoretyczne odpowiedzi typu: ja bym odrazu odeszla gdyby facet mnie uderzyl. Bo jak sie jest w malzenstwie, ma dzieci i razem mieszka, to przeciez nie mozna spakowac walizke i isc na ulice prawda?

Prosze podzielcie sie swoimi historiami.

2

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

U mnie przemoc fizyczna eskalowała do momentu kiedy faktycznie nie zrobił mi krzywdy rzucając o ścianę. Później zrobiłam obdukcję i od tego momentu ani razu mnie nie popchnął, ale przybrała na sile bierna agresja z jego strony.

3

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Wiesz co, właśnie teraz jestem w takiej chorej sytuacji... I za Chiny ludowe nie wiem, co mam zrobić... Jestem już w drugim małżeństwie i widzę,że się zaczyna... Pierwszy mąż mnie bił - przez ponad 4 lata. Miałam złamaną prawą nogę, 4 żebra, pęknięty nadgarstek... Ani razu nie zrobiłam obdukcji, sama się teraz sobie dziwię. Przeżyłam znikające z portfela pieniądze, nocne wyjścia z domu, powroty po pijaku, 4 kochanki... I to nie ja odeszłam - przy czwartej kochanicy dałam mu ultimatum - albo ona, albo ja. I wybrał ją. A ja głupia błagałam, żeby wrócił!!! Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie - chyba tylko syndrom sztokholmski może to wyjaśniać... A wybaczałam za każdym razem - były kwiaty, łzy, padanie na kolana i cuda boskie. I za każdym razem nawijanie makaronu na uszy przez całą rodzinę "Przysięga małżeńska to rzecz święta, macie dziecko, pozwolisz, żeby się wychowywało bez ojca??? Jak zamierzasz sobie bez niego poradzić, ludzie nas będą wytykać na ulicy palcami!". Dziś myślę, że może gdybym miała wsparcie rodziny, czułabym się silniejsza i to wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. A ja nie trafiłabym znowu w toksyczny związek... Wsparcia w rodzinie nie mam nadal i już sama nie wiem, jak to wszystko się skończy sad

4 Ostatnio edytowany przez Karaksa (2013-09-19 04:40:00)

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl
smutny_prosiaczek napisał/a:

(...)Nie chodzi mi o teoretyczne odpowiedzi typu: ja bym odrazu odeszla gdyby facet mnie uderzyl. Bo jak sie jest w malzenstwie, ma dzieci i razem mieszka, to przeciez nie mozna spakowac walizke i isc na ulice prawda?(...)

Więc lepiej być workiem treningowym dla chorego psychicznie człowieka, który szumnie nazywa się czyimś mężem i ojcem, i świadomie pozwalać na to, by dzieci też topiły się w tych rzygach ? neutral
To jest właśnie paradoks wielu historii:
- Bardzo kocham swoje dzieci, chcę by miały pełną rodzinę, żeby były szczęśliwe... ale nie spakuję nas, i nie wyprowadzimy się, bo bardzo kocham swojego męża.
- To nic, że podnosi na mnie rękę, być może też bije nawet same dzieciaki, urządza w domu piekło, ja wciąż wierzę, że się zmieni, i mam nadzieję na lepsze jutro.
- Moje dzieci boją się tatusia, tego co za chwilę może zrobić, ale co ja w tej sytuacji mogę zrobić ? Nie mam już na nic siły... roll

Jeśli te kobiety są na tyle silne, żeby dawać partnerowi notorycznie drugą szansę, to powinny być też na tyle silne, żeby spakować się, wyprowadzić z domu, i poszukać pomocy. Skoro tej pomocy z jakiś względów nie można uzyskać ze strony rodziny czy przyjaciół, to można takową znaleźć w placówkach dla ofiar przemocy w rodzinie, czy w domach samotnej matki. O jakiś grosz na przeżycie, coś do odziania, coby gołym tyłkiem nie świecić, można postarać się w MOPS-ie. Zawsze jest wyjście z każdej sytuacji, nawet zdawałoby się że najbardziej patowej. Najgorsze co można zrobić to pozostać biernym, i zasłaniać się dobrem dzieci, tak naprawdę nie znając w danym momencie jego definicji.

5

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

A ja jednak odpowiem z punktu widzenia osoby, której przemoc fizyczna bezpośrednio nie dotknęła, ale która WIE co zrobiłaby, gdyby jednak sama doświadczyła czegoś podobnego. Jeśli nie ma się dzieci, sprawa wydaje się prosta - bez żadnych wyrzutów sumienia odchodzę. Wiem, że jeśli już raz uderzył, nie zawaha się ponownie tego zrobić. Inaczej sytuacja wygląda, gdy jesteśmy małżeństwem i mamy dzieci. W takim momencie bez żadnego "ale" spakowałabym się razem z dzieciakami i wyprowadziła do kogoś z rodziny/do przyjaciółki. Facet miałby czas na przemyślenie swojego zachowania, na przeanalizowanie tego co się w nim dzieje, jak dalej wyobraża sobie wspólne życie itd. Zapewne, gdyby był skruszony itd., po pewnym czasie wrócilibyśmy do domu, ale z pewnością nigdy nie pozwoliłabym na powtórkę. Drugi raz = koniec.

6

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Nie zawsze to się sprawdza,ze jak raz uderzyl,zrobi to znowu.Mam przyjaciolke,o dosyc meczacym charakterze.Paręnascie lat temu tak skakala do meza, czepiala sie,prowokowala.Nie wytrzymal i uderzyl ja w twarz.Wtedy dopiero zamilkla.Pozniej, jak juz sie obydwoje uspokoili,wyjasnili sobie wszystko.Ona sie zmienila.I juz nigdy nic podobnego sie nie powtorzylo.

7

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Karaksa ale jak wlasnie np ktos jest sam w miescie, bo rodzina mieszka daleko to przeciez nie spakuje sie w jedna noc i pojdzie gdzie? Chodzilo mi w tym sensie.

Ja wlasnie zostalam uderzona i wybaczylam. Ale powtorzylo sie kilka razy i zerwalam. Ale dalej mieszkamy razem (!). Tak jest to chore, mieszkam ze swoim ex, ktory mnie bil. Ale jestem tutaj sama i nie stac mnie na wyprowadzke.
Zmieniam prace i odkladam pieniadze, a wiec mam nadzieje ze wyprowadze sie do konca roku.

A my poprostu po za czesc - czesc ze soba w sumie nie rozmawiamy.

8

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl
smutny_prosiaczek napisał/a:

Karaksa ale jak wlasnie np ktos jest sam w miescie, bo rodzina mieszka daleko to przeciez nie spakuje sie w jedna noc i pojdzie gdzie? Chodzilo mi w tym sensie.

Ja wlasnie zostalam uderzona i wybaczylam. Ale powtorzylo sie kilka razy i zerwalam. Ale dalej mieszkamy razem (!). Tak jest to chore, mieszkam ze swoim ex, ktory mnie bil. Ale jestem tutaj sama i nie stac mnie na wyprowadzke.
Zmieniam prace i odkladam pieniadze, a wiec mam nadzieje ze wyprowadze sie do konca roku.

A my poprostu po za czesc - czesc ze soba w sumie nie rozmawiamy.

Chora sytuacja. Myślę, że Ci tak wygodnie - inaczej byś chociaż pokój gdzieś wynajęła.

Co do tematu - raz mnie facet uderzył i to był koniec naszej relacji.
Aha - dla mnie dziecko by nie było żadną przeszkodą - gdyby mąż mnie bił, spakowałabym siebie i dziecko. Poradziłam sobie jako 18-latka bez pieniędzy na ulicy, to poradziłabym sobie jako dorosła kobieta z dzieckiem.

9 Ostatnio edytowany przez Karaksa (2013-09-20 03:17:41)

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl
Pumka3 napisał/a:

(...)Inaczej sytuacja wygląda, gdy jesteśmy małżeństwem i mamy dzieci. W takim momencie bez żadnego "ale" spakowałabym się razem z dzieciakami i wyprowadziła do kogoś z rodziny/do przyjaciółki. Facet miałby czas na przemyślenie swojego zachowania, na przeanalizowanie tego co się w nim dzieje, jak dalej wyobraża sobie wspólne życie itd. Zapewne, gdyby był skruszony itd., po pewnym czasie wrócilibyśmy do domu, ale z pewnością nigdy nie pozwoliłabym na powtórkę. Drugi raz = koniec.

Myślę podobnie, z tym że u mnie sama skrucha by nie wystarczyła. Chciałabym, żeby partner udał się na terapię, i brał w niej czynny udział. To byłoby pierwszym dowodem na to, że faktycznie zrozumiał swój błąd, swój problem, i chce naprawić relacje między nami i dziećmi. Mówić można wszystko.

verdad napisał/a:

(...)Mam przyjaciolke,o dosyc meczacym charakterze.Paręnascie lat temu tak skakala do meza, czepiala sie,prowokowala.Nie wytrzymal i uderzyl ja w twarz. (...)

Mąż Twojej przyjaciółki padł ofiarą agresji, i cios został wymierzony w obronie własnej. Myślę, że dziewczynom chodziło o sytuacje na innym tle.

smutny_prosiaczek napisał/a:

Karaksa ale jak wlasnie np ktos jest sam w miescie, bo rodzina mieszka daleko to przeciez nie spakuje sie w jedna noc i pojdzie gdzie? Chodzilo mi w tym sensie. (...)

O placówkach, gdzie można uzyskać pomoc, pisałam w poprzednim poście. Są one czynne całą dobę, i wiedz że jest wiele kobiet, które dotknięte przemocą ze strony partnera, wybiegają w środku nocy z domu, w samych kapciach, by ratować sobie, i swoim dzieciakom życie, i znajdują pomoc właśnie w takich ośrodkach.

Nie chcę podważać Twoich doświadczeń, ale przemoc ze strony partnera najwyraźniej nie była dla Ciebie tak traumatyczna, skoro po tym wszystkim potrafisz jeszcze z nim mieszkać. Rozumiem ciężkie okoliczności, brak funduszy, brak wsparcia ze strony bliskich, ale jest kilka możliwości, które nie skazują Cię na mieszkanie z NIM. Każdego dnia dokonujesz błędnego wyboru, i owszem, to jest chore.

10

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Jak miałam 17 lat byłam z chłopakiem, który podpity, podczas sceny zazdrości (bezpodstawnej) ścisnął mnie mocno za nadgarstki, pozostawiając później siniaki. Wybaczyłam, to była moja pierwsza poważna miłość. Ale pół roku później doszło znowu do sytuacji, kiedy chciał mi coś zrobić. Byłam jednak szybsza od niego i robiąc unik to ja walnęłam pierwsza. Wykorzystałam moment szoku z jego strony i uciekłam. To był oczywiście definitywny koniec.

Mimo wszystko, dopuszczam takie zdarzenie,o jakim pisała verdan, a zinterpretowała Karaksa. "Dopuszczam"" to może źle dobrane słowo, ale chyba wiadomo  o co mi chodzi.

11

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Nie chodzi mi o teoretyczne odpowiedzi typu: ja bym odrazu odeszla gdyby facet mnie uderzyl. Bo jak sie jest w malzenstwie, ma dzieci i razem mieszka, to przeciez nie mozna spakowac walizke i isc na ulice prawda?

Aez oczawiscie , ze mozna... Glupie gadanie, ze nie ...bo dzieci , bo co powiedza ludzie.
Moja dobra przyjaciolak przezyla taki horror , w ktorym ja uczestniczylam probujac jej bronic....
Nie ma dla mnie takiej opcji zeby wybaczyc uderzenie.

12

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Powszechnie wiadoma, wiele razy powtarzana przez psychologów i bite kobiety prawda brzmi: UDERZYŁ RAZ, UDERZY I DRUGI, chyba że dasz mu radę przy pierwszym starciu. Ja mojemu byłemu mężowi nie dałam rady, więc dostałam kolejny raz, potem kolejny... Aż w końcu odeszłam...oczywiście z dzieckiem. Nie żałuje tej decyzji, bo z tego co mi wiadomo były mąż bije też swoją drugą żone

13

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

No ale jak wy sobie wyobrazacie wyprowadzke z dziecmi w jedna noc?
A wiec dzieci ida jutro do szkoly, a ja ide do ich pokoju pakujemy razem walizki czy chociazby kilka rzeczy i idziemy do owej placowki (ktora przeciez moze byc pelna)?
Oczywiscie nie mowie, ze lepiej mieszkac z oprawca ktory krzywdzi nas i dzieci, ale ta wyprowadzke chyba tez trzeba jakos z glowa zaplanowac?

14

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Ostatnio pewien mężczyzna powiedział mi, że trudności robimy sobie sami. Nie mogę się z tym nie zgodzić.

15

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

mnie mąż uderzył 7 sierpna tego roku.nigdy nie zapomnę tej daty.już wcześniej między nami zle się działo, ale to było dla mnie zaskoczeniem.nie wierzyłam, że to wogóle się dzieje.pomyslałam wtedy, że to nie jest człowiek, za którego wychodziłam.przede mną stał ktoś zypełnie obcy-wściekły. zarzucał mi bardzo dużo, podejrzewał (bezpodstawnie) o zdradę. wiedział, że odejdę. poszedł do psychologa. zostałam.potem były jeszcze kłótnie, po których pomyslałam, że to wszystko naprawdę nie ma sensu. mamy dwójkę dziecui.wiecie, to wymaga głębokiego przemyslenia-bo z jednej strony chęć ucieczki, za z drugiej świadomość , że on kocha dzieci. nigdy ich nie skrzywdził. myślę, jestem przekonana, że nie uderzy więcej, widziałam, że to przeżył, znam go trochę... tylko relacje już nie są dobre.chodzi do psychologa, widzę, że się stara.ale mu nie ufam. żyję w napięciu, jakby oczekiwaniu na to, az coś się znów stanie.wiem, że to chore.czuje sie gdzieś wewnętrznie zagubiona.kocham ale też czasem nienawidzę, albo czuje smutna obojetność. z drugiej strony nie mam gdzie pójść.na pewno nie pozwoliłabym sie bić, ani skrzywdzić dzieci. zastanawiam sie tylko, czy jest szansa-sens naprawy związku.

16

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Ja również muszę dopisać się do tej "czarnej listy".
Uderzenie? Hmm...tego nawet tak nazwać nie można...
Może oszczędzę bliższych szczegółów.
Może dodam tylko tyle,że mam po nim piękną pamiątkę, w postaci złamanej, drugi raz nastawianej ręki.
Wszystko wskutek błędu lekarskiego.
Na dzień dzisiejszy życzę mu wszystkiego najgorszego, aby doświadczył bólu sto razy gorszego niż mój.
Tyle.
Mam nadzieję,że się spełni.

17

Odp: Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Smutny Prosiaczku pił i bił, ale jak wyrwał mi dziecko z rąk, jak wybrałam się z nią do sklepu i zatrzasnął mi drzwi przed nosem poszłam prosto na policję.Z policją weszłam do domu, przy nich się spakowałam i oni odwieźli mnie do przytuliska w ciągu jednej godziny.Można, trzeba mieć tylko na prawdę dość, albo tak jak ja bać się o dzieci.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Chlopak/narzeczony/maz uderzyl

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026