Pumka3 napisał/a:(...)Inaczej sytuacja wygląda, gdy jesteśmy małżeństwem i mamy dzieci. W takim momencie bez żadnego "ale" spakowałabym się razem z dzieciakami i wyprowadziła do kogoś z rodziny/do przyjaciółki. Facet miałby czas na przemyślenie swojego zachowania, na przeanalizowanie tego co się w nim dzieje, jak dalej wyobraża sobie wspólne życie itd. Zapewne, gdyby był skruszony itd., po pewnym czasie wrócilibyśmy do domu, ale z pewnością nigdy nie pozwoliłabym na powtórkę. Drugi raz = koniec.
Myślę podobnie, z tym że u mnie sama skrucha by nie wystarczyła. Chciałabym, żeby partner udał się na terapię, i brał w niej czynny udział. To byłoby pierwszym dowodem na to, że faktycznie zrozumiał swój błąd, swój problem, i chce naprawić relacje między nami i dziećmi. Mówić można wszystko.
verdad napisał/a:(...)Mam przyjaciolke,o dosyc meczacym charakterze.Paręnascie lat temu tak skakala do meza, czepiala sie,prowokowala.Nie wytrzymal i uderzyl ja w twarz. (...)
Mąż Twojej przyjaciółki padł ofiarą agresji, i cios został wymierzony w obronie własnej. Myślę, że dziewczynom chodziło o sytuacje na innym tle.
smutny_prosiaczek napisał/a:Karaksa ale jak wlasnie np ktos jest sam w miescie, bo rodzina mieszka daleko to przeciez nie spakuje sie w jedna noc i pojdzie gdzie? Chodzilo mi w tym sensie. (...)
O placówkach, gdzie można uzyskać pomoc, pisałam w poprzednim poście. Są one czynne całą dobę, i wiedz że jest wiele kobiet, które dotknięte przemocą ze strony partnera, wybiegają w środku nocy z domu, w samych kapciach, by ratować sobie, i swoim dzieciakom życie, i znajdują pomoc właśnie w takich ośrodkach.
Nie chcę podważać Twoich doświadczeń, ale przemoc ze strony partnera najwyraźniej nie była dla Ciebie tak traumatyczna, skoro po tym wszystkim potrafisz jeszcze z nim mieszkać. Rozumiem ciężkie okoliczności, brak funduszy, brak wsparcia ze strony bliskich, ale jest kilka możliwości, które nie skazują Cię na mieszkanie z NIM. Każdego dnia dokonujesz błędnego wyboru, i owszem, to jest chore.