Witam. Zacznę od tego, że już 7 lat jestem w związku. Na początku wiadomo wszystko było idealnie, kłótnie tylko sporadycznie, żadnych wyzwisk, problemów itd. Potem zaszłam w ciążę po czym krótko po narodzinach syna (obecnie ma 5 lat) wszystko zaczęło się psuć. Oczywiście ja zajmując się dzieckiem byłam zmęczona, nie miałam ochoty na seks. No i zaczęło się kłótnie, wyzwiska, wychodzenie z kolegami, ja nie mogłam wyjść nawet na chwilę bo on nie chciał zostawać z dzieckiem. Po jakimś czasie wszystko wróciło do normy i było dobrze dopóki nie urodziłam drugiego dziecka (2 lata). Awantury są u nas na porządku dziennym bo ja nie pracuję, bo tylko on zarabia itd. Dziećmi nie zajmuje się prawie wcale, wiele jest ytuacji gdzie one wyją prosząc się o jego uwagę a i to nie przynosi żadnego efektu. On twierdzi, że moim obowiązkiem jest zajmować się dziećmi, ponieważ on na nas wszystkich robi i to jest jego jedyny obowiązek. Poza tym ma mnóstwo czasu na leżenie przed tv, granie na komputerze, wyjścia z kolegami. Zatem klocimy się często, wyzywa mnie od suk, szmat i gorszych, non stop słyszę, że jestem pusta i tępa, doszło już do takich sytuacji, że nagrywam go na dyktafon bo on wszystkiego się wypiera. Ostatnio była sytuacja gdzie zmuszona byłam wezwać policję. W końcu ktoś na własne oczy mógł się przekonać jak S pod wpływem emocji demoluje dom (dziury w ścianach,.drzwiach, rozwalone różne sprzęty. ..) Zdarzyło się już kilka razy, że całkowicie odciął nas od gotówki, musiałam ponizac się i prosić go o pieniądze żeby zrobić dzieciom obiad. Nie sypiam z nim, do czego on próbuje mnie czasem zmuszać. Nie wiem co mam robić, jak odejść, boję się, że nie dam sobie rady, jak się to odbije na dzieciach
Podobne tematy
2 2013-09-18 23:28:39 Ostatnio edytowany przez eljola (2013-09-18 23:29:19)
To że jesteś matką, że na pewno kochasz dzieci, nie masz obowiązku zajmować się nimi na pełny etat.
Co to znaczy odciąl Cię od gotówki? Czy ty nie pierzesz jego gaci, nie gotujesz mu obiadów, nie sprzątasz w domu? Jeśli nie daje Ci kasy dobrowolnie, załóż sprawę o alimenty.
Na dzieciach bardziej odbija sie patologiczna sytuacja w domu, niż rozstanie rodziców.
Co to za ojciec, że dzieci muszą żebrać o jego zainteresowanie?
Ja wolałabym życie bez ojca, niż z takim ojcem.
Cześć proszę o poradę bo nie wiem co robić
Zacznę od początku : byłam w szczęśliwym ale burzliwym związku przez 7 lat po czym rozstaliśmy się bo brakowało nam wolności miałam wtedy 20 lat . Po niedługim czasie poznałam chłopaka pana D. w którym byłam po uszy zauroczona byłam z nim 2 miesiące po czym doszłam do wniosku że kocham mojego byłego , wiec wróciliśmy do siebie byliśmy ze sobą rok i znów wszystko się rozpadło ehh... . Zaraz potem w moim życiu pojawił się pan D. i tu zaczyna sie katastrofa po 3 miesiącach bycia razem zaszłam w ciąże , urodziłam piękną córeczkę a on postanowił niszczyć wszystko alkoholem .W wieku 23 lat był już alkoholikiem , nie szanował mnie , wyzywał od najgorszych , poniżał nie było pomiędzy nami żadnej namiętności aż w końcu postanowiłam z tym skończyć i sama w spokoju wychowywać córkę . Ale wiem że on nigdy nie da mi spokoju i tego się boje . W czasie tego chorego związku już myślałam o moim byłym . zaczęliśmy smsować i doszliśmy razem do wniosku że nasza miłość nigdy nie umarła chcielibyśmy być razem ale boje się reakcji mojej rodziny i mojego byłego pana D . boje się że nie będziemy mogli być szczęśliwi i tego że wszyscy mnie znienawidzą . co mam robić pomocy !!!!!
TA HISTORIA JEST TAK ZAMOTANA ZE DOSZLAM DO WNIOSKU ZE CHYBA JESTEM NIENORMALNA HEHE
TA HISTORIA JEST TAK ZAMOTANA ZE DOSZLAM DO WNIOSKU ZE CHYBA JESTEM NIENORMALNA HEHE- cyt
popieram Cie w całym tego zdania znaczeniu!
A co jest dla Ciebie ważniejsze? Bycie z byłym, czy to że "wszyscy Cię znienawidzą"? Jaki jest ten Twój "były"? Jest odpowiedzialnym facetem? Potrafiłby zająć się Tobą i dzieckiem? Co Ty w tej chwili robisz? Uczysz się, pracujesz?
O Boze, dziewczyny czemu aż tyle z was skarży się na swoich menów, co to za epidemia. Kiedy wreszcie, zaczniemy, my kobiety żądać i wymagać, a nie tylko dawać i cierpieć. Skąd się wzięło tyle przemocy w naszych domach, dlaczego tyle rodzin jest nieszczęśliwych i patologicznych. Niestety to chyba nasza wina miłe panie. Za dużo pozwalamy, za mało wymagamy. Za długo tolerujemy zło i przemoc. I za bardzo dajemy sobie głupoty wciskać jako prawdę. Nie wiem , kto bardziej pijany w tych związkach nasi super meni, czy my, odurzone jakimiś głupimi obowiązkami i powinnościami wobec mena i rodziny. Tylko nikt nas nie uczy, jakie są nasze prawa i nikt nie kwapi się odkręcić to wiekowe zło , które nas niszczy.Albo dzieje się to zbyt wolno.
Mój były jest fantastycznym szanującym kobiety facetem , po latach razem zrozumieliśmy jakie popełnialiśmy błędy i inaczej podchodzimy do życia on też jest pełen obaw że moja córka go nie polubi i że pan D . zawsze będzie w naszym życiu ponieważ mamy wspólne dziecko ale mimo to twierdzi że nasze szczęście także jest ważne . z panem D . czyli tatą córki było tak że ja siedziałam w domu i zajmowałam się naszym dzieckiem . Pranie , sprzątanie , gotowanie i dosłownie usługiwanie królewiczowi a on potrafił mnie jeszcze poniżać przy wspólnych znajomych to było bardzo przykre . Tylko na początku związku potrafił powiedzieć słowo KOCHAM , nigdy nie był czuły a miły tylko jak czegoś ode mnie oczekiwał , a jak nie daj boże tego nie dostał to awantura . Walczyłam z jego alkoholizmem AA , psychiatryki itp. nic to nie dało tylko tyle że się dowiedziałam że ma zaburzenia osobowości . jak on sam nie chciał zmian to ja nic nie pomogę
jak skończyłam ten związek to kaleczył się przy własnym dziecku to chore !!! Nie wiem może mam za dobre serce ale moim szczęściem nie chce zranić pana D . nawet jeśli go nie kocham . Nie chce nikomu sprawić bólu a wiem że to by go zabolało
a może to jeszcze za wcześnie i powinniśmy poczekać aż i on ułoży sobie życie byłoby łatwiej , nie wiem ![]()
Mój były jest fantastycznym szanującym kobiety facetem , po latach razem zrozumieliśmy jakie popełnialiśmy błędy i inaczej podchodzimy do życia on też jest pełen obaw że moja córka go nie polubi i że pan D . zawsze będzie w naszym życiu ponieważ mamy wspólne dziecko ale mimo to twierdzi że nasze szczęście także jest ważne . z panem D . czyli tatą córki było tak że ja siedziałam w domu i zajmowałam się naszym dzieckiem . Pranie , sprzątanie , gotowanie i dosłownie usługiwanie królewiczowi a on potrafił mnie jeszcze poniżać przy wspólnych znajomych to było bardzo przykre . Tylko na początku związku potrafił powiedzieć słowo KOCHAM , nigdy nie był czuły a miły tylko jak czegoś ode mnie oczekiwał , a jak nie daj boże tego nie dostał to awantura . Walczyłam z jego alkoholizmem AA , psychiatryki itp. nic to nie dało tylko tyle że się dowiedziałam że ma zaburzenia osobowości . jak on sam nie chciał zmian to ja nic nie pomogę
jak skończyłam ten związek to kaleczył się przy własnym dziecku to chore !!! Nie wiem może mam za dobre serce ale moim szczęściem nie chce zranić pana D . nawet jeśli go nie kocham . Nie chce nikomu sprawić bólu a wiem że to by go zabolało
a może to jeszcze za wcześnie i powinniśmy poczekać aż i on ułoży sobie życie byłoby łatwiej , nie wiem
Trudno ci radzić, bo ty sama mówisz, że to chaos i głupie. Troche odpowiedzialności i trzeźwiej oceny sytuacji. Nikt nie podejmie za ciebie decyzji, z drugiej strony, aż strach się w to mieszać.Moje rady - nie wychodzić więcej za nikogo, odizolować się od przemocy i koniecznie szukać pomocy u psychologa, który pomoże ci odnaleźć priorytety w życiu, bo chyba w tym tkwi twój problem.
Jednak w końcu się na to zdobyłam.... Byłam u pani kurator, na policji no i wyprowadzam się.... miarka się przebrała mam dość traktowania mnie jak ..... Tak będzie lepiej dla mnie i dla dzieci. Najgorsze dopiero przed nami, sąd rodzinny itd ale jakoś damy radę, musimy. Trzymajcie kciuki.
Jednak w końcu się na to zdobyłam.... Byłam u pani kurator, na policji no i wyprowadzam się.... miarka się przebrała mam dość traktowania mnie jak ..... Tak będzie lepiej dla mnie i dla dzieci. Najgorsze dopiero przed nami, sąd rodzinny itd ale jakoś damy radę, musimy. Trzymajcie kciuki.
Trzymam i życzę wytrwałości.
Jednak w końcu się na to zdobyłam.... Byłam u pani kurator, na policji no i wyprowadzam się.... miarka się przebrała mam dość traktowania mnie jak ..... Tak będzie lepiej dla mnie i dla dzieci. Najgorsze dopiero przed nami, sąd rodzinny itd ale jakoś damy radę, musimy. Trzymajcie kciuki.
ja też mocno trzymam kciuki. daj znac jka sobie radzisz, jak idzie wszystko i jak dzieciaki
Jest ciężko
Od czwartku nie mieliśmy kontaktu i jakoś to przeżyłam nawet myśli już miałam mniej pochmurne ale dziś wpadł do dzieci i jezuuu jak ja tęsknię za nim:((( Ale oczywiscie nic nie mówiłam, nawet nie dogadaliśmy się jeszcze względem alimentów itd ale jakoś nie mam ochoty rozmawiać, mam mieszane uczucia
((
Z typem przemocowca sie nie dyskutuje, rob swoje,nie tlumacz sie.Wiem ze tesknisz i to uczucie jest ciezkie ale badz twarda dziewczyno tak zyc sie nie da bo sama wiesz jakie to bagno. ja tez zylam w przemocowym zwiazku 7 lat, dwojka maluch dzieci,odeszlam,nie wytzymalam chociaz On wynosil mnie na piedestal ale to byly takie hustawki emocjonalne ze moj instynkt samozachowawczy sie wlaczyl i moje usta wypowiedzialy jakby same " spakoj sie i wyprowadz"
Wylam kazdego dnia,gile lecialy mi z nosa, schudlam,patrzylam w jeden punkt tzw zawieszki.Teraz po roku dalej tesknie... Tylko za czym? Za moja urojona wizja rodziny,milosci,nie za nim, nie, bo jest mi bez niego 100 razy lzej i psychicznie i finansowo.Teraz tylko doprowadzam siebie i corke do ladu po tych przejsciach i zajmie mi to jeszcze troche.
Takze, polecam dobrego psychologa zeby przepracowac swoje wnetrze.
Pozdrawiam
Mam tysiące myśli... A może dać mu ostatnią szansę, jasno i twardo przedstawić swoje warunki? Nic już nie wiem :-(