Witam. Chciałam się z wami podzielić moją historią, a właściwie historią mojej siostry, która spędza mi sen z powiek. Na wstępie chcę powiedzieć, że to historia dość długa, lekko zawiła ale potrzebuję innego punktu widzenia, opinii kogoś ktoś patrzy na całą sytuacje racjonalnym okiem.
Zacznę od początku. Moja siostra poznała swojego chłopaka w gimnazjum, od 2 klasy są razem. Teraz jest w 2 liceum. Cały ich związek polega na tym, że ona za nim biega, stara się o jego względy. Ona jest dość ładną dziewczyną i wiem, że on jest z nią żeby się dowartościować. Traktuje ją jak tylko i wyłącznie obiekt seksualny. Wiem, że namówił ją do współżycia właśnie w wieku 14 lat. Dodam, że jest rok od niej starszy. Od samego początku miał epizody z innymi dziewczynami i o ile w wieku gimnazjalnym było to do przyjęcia, o tyle z czasem, gdy ona zaczęła się angażować coraz bardziej na nią to wpływa. Za każdym razem ona mu wybacza i twierdzi, że "miłość wszystko przetrwa". Od początku ani ja ani rodzice nie pochwalaliśmy tego związku, ale sądziliśmy, że z czasem sama zauważy pewne sprawy i w tym wieku i tak niczego się nie przetłumaczy.
Pół roku temu sprawy przybrały znacznie poważniejszego tonu. Okazało się, że chłopak zostanie ojcem, ale nie dziecka mojej siostry. Konsekwencja jego zdrad. On napisał jej smsa, że ją zdradził i nie chce się już z nią spotykać. Ona pobiegła do jego domu i rzucała się do drzwi, wtedy nikt jej nie otworzył. Wszyscy ją pocieszali i właściwie byli zadowoleni z takiego obrotu sprawy, ponieważ chłopak wciąż nią manipuluje. Po tygodniu zaczęła go prosić żeby do niej wrócił i tak się też stało. Koleżanki jej tego odradzały, a ona zerwała kontakt ze wszystkimi, którzy go nie akceptowali. W tym momencie ma jedną koleżankę. Późnej nie układało się im najlepiej, ale ona wciąż utrzymywała, że teraz go musi wspierać w sprawie z dzieckiem, co dla mnie jest w ogóle nie do pojęcia. Chłopak bez skrupułów ją zdradzał, wynikły z tego konsekwencje i powinien je teraz ponieść.
Sprawy potoczyły się jeszcze gorzej. Ona sama zaszła w ciążę. I jestem prawie pewna, że zrobiła to z premedytacją żeby zatrzymać go przy sobie. I teraz wszyscy mamy ogromny problem. Moja siostra uważa, że to miłość jej życia i potajemnie się z nim umawia, ponieważ gdy moi rodzice dowiedzieli się o pierwszym związku prosili ją, żeby się z nim rozstała. Rodzice nie chcą widzieć go w naszym domu, nie chcą żeby dziecko nosiło jego nazwisko itd. Niestety moja siostra uważa, że on to jedyna osoba "godna zaufania", że bez niego sobie nie poradzi, pomimo tego że w 6 miesiącu ciąży on jej w ogóle nie pomaga. Mam wrażenie, że ona wyobraża sobie szczęśliwą rodzinę, tylko chyba do niej nie dociera rzeczywistość. Dodam jeszcze, że sprawa pierwszego dziecka pozostaje nie rozwiązana. Ojciec się "nie poczuwa", a rodzice nie mogą uwierzyć, że ich wspaniały syn mógł zrobić coś takiego i sprawa na razie dłuży się w sądzie. Chciałabym jakoś pomóc mojej siostrze, żeby poszerzyła horyzont i ujrzała, że nie tylko jej chłopak jest na tym świecie, że rodzina też może ją wesprzeć i że poniżanie się dla chłopaka niewiele da. Próbowaliśmy z nią rozmawiać, ale ona nie przyjmuje niczego do wiadomości. Mówi, że nie możemy go oceniać, że to jej życie. Tylko my też go znamy i wiemy, że jest po prostu oślepiona i go idealizuje. Uważam też, że on będzie miał negatywny wpływ na dziecko, bo nie jest dobrym człowiekiem (nawet moja siostrą "pomiata" na oczach innych) i jestem przekonana, że w przyszłości kolejny raz ją zdradzi. Tylko wtedy będzie cierpiało też dziecko.