Hej, na początku roku rozstałam się po 3 latach z chłopakiem. Bardzo to przeżyłam, bo mieliśmy wspólne plany, dogadywaliśmy się bardzo dobrze i generalnie przez cały ten czas byliśmy szczęśliwą parą. Powodem rozstania było to, że on jednak pomimo tego, iż mnie kochał stwierdził, że seks z jedną kobietą to jednak nie dla niego. Ja natomiast jestem skrajną monogamistką pod tym względem i nie udało nam się dojść do porozumienia.
Bardzo przeżywałam to rozstanie, bo to były cudowne lata, pełne miłości, przygód, szczerości. Nigdy nie było między nami nieporozumień i kłótni. Zerwałam z nim całkowicie kontakt po rozstaniu, żeby jak najszybciej się pozbierać.
Chociaż cierpiałam bardzo generalnie zazwyczaj szybko podnoszę się z upadku, staram się sobie zracjonalizować sytuację, wytłumaczyć sobie, że tak dla mnie lepiej itd.
Pół roku po rozstaniu, pomimo tego, że zostałam sama w obcym mieście i państwie, miałam już przesympatyczną grupę przyjaciół tutaj, własne życie i uśmiech na twarzy. A że nieskromnie mówiąc jestem atrakcyjną kobietą pojawił się ktoś w moim życiu. I tutaj zaczyna się moja nowa historia ...
Spotykamy się 3 miesiące. On jest przesympatycznym, uczciwym, wykształconym i inteligentnym mężczyzną. Poważnie myśli o życiu, kupił niedawno mieszkanie tutaj, ma stabilną, dobrą pracę. Dba o mnie bardzo, rozpieszcza. Wiem, że mu na mnie bardzo zależy. Ja pomimo tego wszystkiego nie czuję się z tym wszystkim szczęśliwa. Wkurzam się sama na siebie z tego powodu. Mam u boku faceta o którym marzy każda kobieta. Brakuje mi jednak czegoś w tym związku i nie wiem, czy dać sobie jeszcze czas i poczekać, czy też odpuścić. Czego mi brakuje ? Brakuje mi chemii, iskry w oku, wszystko jest niby ok, ale ja się jakoś nie cieszę, że on za chwilę wróci z pracy, że gdzieś wyjdziemy itd. Potrafiłam spędzać godziny wymyślając w jaki sposób zaskoczyć swojego byłego chłopaka, jaką niespodziankę mu przygotować, a w tym przypadku mi się zupełnie nie chce. Czasami czuję też taki kompletny brak porozumienia. Nie rozumiem jego żartów, nie potrafię czytać miedzy wierszami, kiedy on coś mówi. Czuję się czasami jakoś sztywno w jego towarzystwie. Bywa to bardzo drażniące i smutne dla mnie po prostu. Z byłym chłopakiem rozumieliśmy się bez słów, wszystko było takie pełne luzu. Staram się nie myśleć o byłym, nie porównywać, odciąć to od siebie. Czasami jednak mam wrażenie, że im dłużej jestem z obecnym, tym częściej myślę o byłym, bo widzę ten brak porozumienia i wiem, że powinno być inaczej, że może być inaczej. A może na coś takiego trzeba poczekać też ?? Poza tym mój obecny chłopak jest typem domatora, mógłby spędzać czas tylko ze mną, a ja kocham ludzi, lubię być aktywna. Czuję się w jego domu, jak w złotej klatce czasami. Planowałam jeszcze zanim go poznałam dłuższą podróż po Azji, Australii. Pracowałam ciężko, żeby odłożyć pieniądze. A teraz ... On chce jechać ze mną. Nie jest to dla mnie problemem, bo byliśmy na kilku wyjazdach razem i super się wtedy dogadujemy. Problem polega na tym, że on nie może na tak długo, jak ja. Ja nie widzę problemu, żeby zostać gdzieś dłużej sama. Z poprzednimi partnerami bywało, że nie widziałam się 1-3 miesiące. Nie jest to łatwe, ale dla mnie to nie problem. Jeden z moich byłych chłopaków wyjechał kiedyś na dwumiesięczną wyprawę na koło podbiegunowe. Ja w tym czasie zwiedzałam polskie wybrzeże, tęskniłam, ale cieszyłam się też, że on spełnia swoje marzenia. Dla mnie bycie w związku to uszczęśliwianie siebie. Czasem różne rzeczy uszczęśliwiają ludzi i ja staram się to zrozumieć. Jeśli to tylko nie rani moich uczyć to ja nie mam nic przeciwko. Mój obecny chłopak odbiera wszystko jako atak na związek. Mówi, że on sobie czegoś takiego nie wyobraża, że nie ma mnie miesiąc. A ja uwielbiam podróże, miałam ten plan jeszcze zanim zaczęliśmy się spotykać.
Czasami myślę, że ten związek po prostu nie ma sensu, że być może za szybko się w coś zaangażowałam. Boję się, że nie będę w stanie go pokochać i marnuję jego czas. Z drugiej strony on jest naprawdę fajnym chłopakiem. Jest taktowny, sympatyczny. Można na nim polegać i mieć pewność, że nie zawiedzie. Spotykamy się bardzo często, ostatnio u niego pomieszkuję nawet. Traktuje mnie bardzo dobrze, gotuje, prosi mnie o rady w zagospodarowaniu nowo kupionego mieszkania, stara się, abym czuła się tutaj dobrze. Ponieważ ja w chwili obecnej jestem bez pracy ( planowane, bo wcześniej myślałam już o wyjeździe gdzieś pod koniec września) finansuje wiele rzeczy, ale w taki sposób subtelny, żebym nie czuła się z tym źle. Ma pieniądze i nie jest dla niego problemem pójść do restauracji, wyjechać gdzieś na weekend, czy polecieć gdzieś za granicę. On mieszka w Norwegii już kilka lat i wie, że samotność tutaj bywa dołująca. Często podkreśla, że nie ma dla niego znaczenia to, czego się dorobił przez te lata, że MY jesteśmy najważniejsi i chce, żeby jak najlepiej nam się układało. Podoba mi się w nim, że na zmysł do interesów, ciekawe plany na przyszłość.
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałabym poznać opinie innych o mojej sytuacji. Czy odpuścić ten związek, czy też dać nam czas. Dziś obudziłam się z myślą, że muszę z nim porozmawiać i zakończyć nasz związek, ale kiedy sobie wszystko zracjonalizuję myślę, że może chcę postąpić zbyt pochopnie, że może powinnam poczekać, porozmawiać z nim. Pogodzić się też z myślą, że nigdy już nie stworzę takiego związku, jak z byłym chłopakiem, ale to nie znaczy, że będą one gorsze. Po prostu, jak to powiedziała moja dobra koleżanka " teraz będziesz pewnie mieć takie normalnie związki, ze wzlotami i upadkami".