Mój mąż się zakochał - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój mąż się zakochał

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 49 ]

1

Temat: Mój mąż się zakochał

Witam.  Od kilku tygodni śledzę Wasze wątki.  Nadszedł czas,  aby opisać własną historię
Jesteśmy małżeństwem z 10 stażem.  Od wielu lat nie układa się nam
. Mąż pracuje za granicą,  rzadko bywa w domu.  Mamy dziecko,  które jest dla mnie najważniejsze.  Mąż wiele razy apelował do mnie, że jest źle,  mówił o zmianie naszych relacji.  Nie wiem,  dlaczego nie chciałam wysłuchać i próbować się zmienić. Może teraz szukam usprawiedliwienia w Waszych oczach, ale też było mi bardzo ciężko.  Sama z dzieckiem, nie mogłam liczyć na pomoc innych. Po każdym urlopie mojego męża obiecywałam sobie,  że się zmienię,  że pokażę jak bardzo Kocham
Niestety dwa miesiące temu dowiedziałam się,  że będzie rozwód,  że jest ktoś bliski.  Mąż się zakochał.  Nie muszę dodawać jak bardzo jest mi ciężko. Wpadłam w głęboką depresję.  Nie mogę jeść,  spać et cetera..
Prosiłam, blagalam o szansę,  dla nas i dla naszego dziecka.  Mąż zgodził się z oporami, jednocześnie oznajmiajac, że nie zakończy tych innych relacji. Ta inna to wyjątkowa kobieta,  którą kocha.  Nie wiem,  co robić.  Nie mogę stać na drodze jego szczęścia. Naprawdę bardzo kocham i liczę na niemożliwe.  Czy Ktoś ma dla mnie radę?  Co robić?  Jesteśmy rodziną,  powinniśmy walczyć dla nas wszystkich.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

(...) Mąż wiele razy apelował do mnie, że jest źle,  mówił o zmianie naszych relacji.  Nie wiem,  dlaczego nie chciałam wysłuchać i próbować się zmienić. (...)

Przypomnij sobie to, o czym wówczas mówił mąż. Jakich zmian nie chciałaś dokonać?
W tym świetle Twoje ostatnie zdanie brzmi cokolwiek dziwnie.

Prosisz o radę. Zrób to, o co kiedyś prosił Twój mąż. Zrób, nie obiecuj.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

3

Odp: Mój mąż się zakochał

będe szczera, wydaje mi się, że mleko się już wylało, że wasz czas minał .... tak wniskuję z Twojego posta sad

4

Odp: Mój mąż się zakochał

Myślę, że raczej trzeba zacząć skupiać się nad warunkami rozstania.

Mów mi Filip smile

5

Odp: Mój mąż się zakochał

Jestem gotowa na zmiany,  niestety w obliczu tego co się stało,  moja gotowość jest spóźniona. To sytuacje,  które dotyczyły wspólnej przyszłości,  mieszkania...nie mogę uwierzyć,  że to koniec.  Kocham,  cierpię.  Nie chcę się wybielac, wiem,  że popelnilam masę błędów,  nie radzę sobie.  Ten natłok myśli,  strasznych zresztą.  Nie wiem jak żyć i po co?

6

Odp: Mój mąż się zakochał

Żyj dla siebie, bez uwieszania się na kimkolwiek. To najlepsza opcja.

Mężowi zależało na zmianach relacji między wami, bo ta panująca mu bardzo nie odpowiadała. Zobacz, gdzie przyczyna tych kiepskich relacji była po twojej stronie. Zmieniaj się dla siebie, by być lepszym człowiekiem.

I przeczytaj (ze zrozumieniem) zdania z mej sygnatury. MASZ wpływ na swoje zachowanie.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

7

Odp: Mój mąż się zakochał

Masz rację. Zmieniam się,  nie muszę opierać się na mężu
Zawsze miałam problemy z pokazaniem własnych uczuć.  Jestem kobietą zamkniętą w sobie. Bałam się otworzyć i powiedzieć jak bardzo kocham,  tesknie. Mąż uważał,  że jest dla mnie obojętny
Podobno dlatego szukał pocieszenia w innych ramionach.  Czy jest jeszcze szansa na odbudowanie naszych relacji? Może ktoś przeżył podobną historię?

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Czy jest jeszcze szansa na odbudowanie naszych relacji?

Moim zdaniem, dopóki pracuje za granica, mozecie sie tylko oszukiwac. Do Twojej postawy doszla rozlaka -- to za duzo na sily przecietnego zjadacza chleba. Jezeli zalezy Ci na tym malzenstwie: wspólne mieszkanie i terapia. Oba elementy wydaja mi sie niezbedne.

Ja jestem dokladnie w takiej sytuacji jak Twój maz. Pracuje nad tym zeby wkrótce wrócic do kraju.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

9

Odp: Mój mąż się zakochał

Mąż uważa,  że zbyt długo pracował na swoją pozycję w zagranicznej firmie i powrotu do kraju nie bierze pod uwagę.  Dla mnie i naszego dziecka też nie widzi miejsca za granicą.  Nie wiem, jak mogę nam pomóc
Mam nadzieję,  że Tobie się uda

10

Odp: Mój mąż się zakochał
czlowiek_znikad napisał/a:

Pracuje nad tym zeby wkrótce wrócic do kraju.

Oooo, tym mnie zaskoczyłeś, ale i uradowałeś. Będą z Ciebie ludzie :-)
3maj fason!

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

11

Odp: Mój mąż się zakochał

Jak mam traktować deklarację męża?  Mówi, dobrze spróbujemy ratować nasz związek,  a jednocześnie oznajmia,  ze jest ktoś wyjątkowy w jego życiu.  Czy to ma sens?  Chcę walczyć,  ale do tego tanga trzeba dwojga

12

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Jak mam traktować deklarację męża?  Mówi, dobrze spróbujemy ratować nasz związek,  a jednocześnie oznajmia,  ze jest ktoś wyjątkowy w jego życiu.  Czy to ma sens?  Chcę walczyć,  ale do tego tanga trzeba dwojga

Jeśli mówi, że chce ratować to MUSI zerwać z tamtą, bezwarunkowo. Potem wspólna terapia małżeńska i po kilku spotkaniach będzie można ocenić czy coś z tej mąki będzie.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

13

Odp: Mój mąż się zakochał

Obiecał,  czy szczerze? Nie wiem. Może to czas, w którym mam stanąć na nogi? Pokonać dreczaca mnie depresję.  Jak można zmusić 40 letniego mężczyznę do pójścia na terapię? Jak przekonać do walki
To mąż musi zapomnieć o innej, niestety nie jest w stanie. .. tak mówi.  Potem zaprzecza
W co wierzyć?

14

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Obiecał,  czy szczerze? Nie wiem. Może to czas, w którym mam stanąć na nogi? Pokonać dreczaca mnie depresję.  Jak można zmusić 40 letniego mężczyznę do pójścia na terapię? Jak przekonać do walki
To mąż musi zapomnieć o innej, niestety nie jest w stanie. .. tak mówi.  Potem zaprzecza
W co wierzyć?

Ewo! szkoda, ze się obudziłas, jak już mleko sie rozlało. Dopiero jak usłyszałaś, że zakochał sie w innej.
Powiem Ci z własnego doświadczenia...masz niewielkie szanse, żeby uratować to małżeństwo.
Mój mąz też zakochał się w innej...rok walczyłam, aby przekonać go do tego, żeby chciał być ze mną i córką. Również były terapie, psycholog....ale to tylko przeciągnęło agonię naszego małżeństwa.
Bo tak jak pisalaś...do tanga trzeba dwojga.

15

Odp: Mój mąż się zakochał

Dziękuję za radę.  Nie chcę uwierzyć w ten smutny koniec,  ale widzę wyraźnie,  że pewnych rzeczy nie naprawie sama. Żyję w utopii, nadzieją,  która umiera ostatnia

16

Odp: Mój mąż się zakochał

Spróbuję kolejny raz
Może uda mi się dotrzeć do męża. Muszę walczyć.  Tak bardzo kocham. Zrobię wszystko,  co w mojej mocy.  Nie ma gwarancji,  że się uda, spróbuję
Może coś podpowiecie?

17

Odp: Mój mąż się zakochał

Dostałaś już podpowiedź, na co jeszcze liczysz? Na instrukcję resetu męża?

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

18 Ostatnio edytowany przez bullet (2013-09-18 22:18:26)

Odp: Mój mąż się zakochał

Tym razem pójdę pod prąd. Nie zgadzam się z opinią Tomasza. To nie jest sytuacja zero-jedynkowa, czarno-białe. To życie. RODZINA tak ? Cała masa odcieni. Nie chodzi o reset. Jej facet sam nie jest pewien.
Ewo walcz jeśli czujesz, ze tak trzeba. Tak, nie ma gwarancji , ze się uda  ale na nic nigdy nie ma
gwarancji. Sory, ale moje zdanie jest takie.
Lecz do tego trzeba ogromu siły, bo można nic nie osiągnąć. Przy tym nie zapominaj o sobie, bądź piekna, podobaj die innym, dbaj o siebie bardziej niż do tej pory. Lecz bądź gotowa na twarde lądowanie, miej plan na obie opcje.
Bo ja jestem gotowy.

19

Odp: Mój mąż się zakochał

Nie chciałabym walczyć o kogoś kto mnie zdradził. Po co być z kimś takim?
Fakt, że sama też się przyczyniłaś do tej zdrady.
Jeżeli facet ma w nosie swoje dziecko to znaczy, ze z niego patafian, ucięłabym z nim kontakt.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

20

Odp: Mój mąż się zakochał
bullet napisał/a:

Tym razem pójdę pod prąd. Nie zgadzam się z opinią Tomasza. To nie jest sytuacja zero-jedynkowa, czarno-białe. To życie. RODZINA tak ? Cała masa odcieni. Nie chodzi o reset. Jej facet sam nie jest pewien

No zaraz, a ja radziłem się poddać?

pisałem, wszak:

"Jeśli mówi, że chce ratować to MUSI zerwać z tamtą, bezwarunkowo. Potem wspólna terapia małżeńska i po kilku spotkaniach będzie można ocenić czy coś z tej mąki będzie"

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

21

Odp: Mój mąż się zakochał
wierny_tomasz napisał/a:
czlowiek_znikad napisał/a:

Pracuje nad tym zeby wkrótce wrócic do kraju.

Oooo, tym mnie zaskoczyłeś, ale i uradowałeś. Będą z Ciebie ludzie :-)
3maj fason!

Dzieki. Nawet na takiego jak ja dobre slowo dziala.


Ewa78 napisał/a:

Może coś podpowiecie?

Bez zadnej gwarancji powodzenia -- glównie ze wzgledu na odleglosc, która Was dzieli, dwie rzeczy:

1) Jakkolwiek sytuacja Cie dobija, nie mozesz mu tego pokazac. Przy jakimkolwiek kontakcie z nim musisz byc najfajniejsza babka jaka kiedykolwiek spotkal w zyciu. Nie naciskaj, do milosci nie mozna nikogo zmusic. Mozesz mu co najwyzej pokazac co traci. Niech traci co najlepsze. Mozesz wspomniec czasami o tym ze dziecko teskni i pyta kiedy tata wróci (na mnie to mocno dziala).

2) W miedzyczasie zabezpiecz dowody ze rozejscie jest z jego inicjatywy. Nigdy nie wiesz czy nowa kobieta albo sytuacja go nie przekabaci i bedzie sie migal od alimentów.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

22

Odp: Mój mąż się zakochał

Cześć Ewa ja sam byłem a raczej moja żona w takiej sytuacji bo jestem budowlańcem i robiłem remont mieszkania u koleżanki żony   
i się zauroczyłem bo tak mi w głowie zawirowała. Moja żona bardzo walczyła o nas i nasz związek i dała radę po mimo tego, że ją od siebie odpychałem i raniłem swoimi czynami i słowami.Większość facetów jest taka, że jak mają źle to szukają lepiej a Ty nie powinnaś wpadać w depresje tylko zacząć się do niego uśmiechać i pokazywać ze próbujesz zmienić to co mu się nie podoba i po takim stażu małżeństwa prawdopodobnie wpadliście w rutynę i proste słowa czy okazywanie uczuć wygasły bo myślałaś, że to oczywiste bez mówienia ale tak nie jest każdy facet lubi być doceniany i lubi jak mu się przypomina o tym jak bardzo się go kocha inaczej gdy tego jest brak inna kobieta stanie mu na drodze ,która będzie mówiła czułe słówka i że jest niesamowity on wpada w jej szpony niestety nie potrafi się opamiętać ani racjonalnie myśleć o tym co traci  . U nas z rana miśka robi mi kawkę i budzi buziakiem.
Pozdrawiam i mam nadzieję ,że wszystko się ułoży jak w moim związku.
Ps. Napisałem do Ciebie żebyś wiedziała jak to wygląda ze strony faceta .

23

Odp: Mój mąż się zakochał

Kolejny raz dziękuję za rady.  Wspaniałe uczucie to Wasze bezinteresowne wsparcie.  Pierwsze pozytywne  uczucia od kilku miesięcy.  Tak jak pisałam spróbuję,  nie liczę na cud. Wiem, ze będzie ciężko i nie ma żadnej gwarancji powodzenia. Nie oczekuje instrukcji, prosilam o radę. Jestem na samtm dnie a Wasze posty pomagają przetrwać kolejny dzień

24 Ostatnio edytowany przez skarbonka (2013-09-18 23:37:54)

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Jesteśmy rodziną,  powinniśmy walczyć dla nas wszystkich.

Właśnie , dokładnie to samo powiedziałam swojemu mężowi ale on nie chce walczyć, chce być wolnym człowiekiem a ja go ograniczałam ,wziął dupę w troki i poszedł a my z córką zostałyśmy same jego to nie interesuje on ma Swoją nową kobietę przy której się świetnie czuje ale przykre jest to ,że kiedyś przy mnie też się świetnie czuł . Sam mi powiedział ,że życie to nie jest bajka nie można mieć wszystkiego, mam nadzieję że jemu też się oczy otworzą i też zobaczy,że jego nowe życie jest tak samo szare jak moje. Ja też nie rozumiem jak można po tylu latach (14) tak po prostu odciąć się od obecnego życia. On się spotyka od roku z tą kobietą ona wiedziała o naszej rodzinie a mimo wszystko była tak perfidna,że wpieprzyła się między nas. Miała okazję się wycofać ale nie twardo brnęła w to dalej świadomie ciągnąc go do siebie.

Boski a czego Tobie brakowało? I jak Twojej żonie udało się tego dokonać?

25 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-09-19 00:27:55)

Odp: Mój mąż się zakochał
czlowiek_znikad.... napisał/a:

2) W miedzyczasie zabezpiecz dowody ze rozejscie jest z jego inicjatywy. Nigdy nie wiesz czy nowa kobieta albo sytuacja go nie przekabaci i bedzie sie migal od alimentów.

W jakim celu?
Alimenty się zasądza niezależnie od "inicjatywy". Tego rodzaju posunięcia staną sie strzałem w kolano gdy wyjdą na światło. Autorka chce naprawiać własne błędy, nie wtapiać. Malo roztropny pomysł.

Nirvanka87 napisał/a:

Nie chciałabym walczyć o kogoś kto mnie zdradził. Po co być z kimś takim?

To Twoja rzecz i nie widzę związku z wątkiem.

Nirvanka87 napisał/a:

Jeżeli facet ma w nosie swoje dziecko to znaczy, ze z niego patafian, ucięłabym z nim kontakt.

A na jakiej podstawie wniosek, że ma w nosie?
Ma w nosie żonę i nic w tym dziwnego.
Nie ma podstaw do nazywania go patafianem.

26 Ostatnio edytowany przez zbytdelikatna (2013-09-19 09:29:41)

Odp: Mój mąż się zakochał

Powiem tak,ja walczyłam i wywalczyłam, niestety chwilowo.Spróbuj tak - bądź miła dla niego,milsza niż do tej pory - to jest podstawa w twoim przypadku,jeśli nie umiesz rozmawiać o miłości- napisz list do niego i tam wyznaj swoje uczucia.Poza tym poproś go o powtórzenie miesiaca miodowego,przypomnij dobre chwile z narzeczeństwa,czy małżeństwa,przypomnij jak bardzo przeżywaliście narodziny dziecka itd.
i moim zdaniem jedź z nim zagranicę.Powiedz,czy napisz,że jesteś jego żoną i naturalne jest to,że chcesz być zawsze z nim i przy nim,życzę powodzenia.
Jeszcze coś dodam,ja z kolei byłam strasznym miziakiem,uwielbiałam się tulić,mówić ciepłe słówka itd i zobacz-to też było źle.Zastanów się więc,czy przyczyną jest faktycznie twój sposób bycia,A czy byłaś inna,gdy poprosił cię o rękę? Pewnie nie i co teraz przestało się podobać?

Czasem ratują nas prawdziwe drobiazgi : zmiana pogody, gest dziecka, filiżanka doskonałej kawy.
Jonathan Carroll "Dziecko na niebie".

27

Odp: Mój mąż się zakochał

Wtaj Ewo.Szkoda czasu dla takiego faceta.Wiem co mówie ,ja tkwie w bagnie po uszy.Możesz przeczytać moją historie.Tak jak ty miałam nadzieje że wszystko będzie dobrze.Bardzo żałuje swoich wszystkich decyzji .Wybaczałam zdrady męża tłumacząc sobie że będzie dobrze,ale tak nie jest.NIE odeszłam od niego .I czuje że przez to straciłam szacune do samej siebie.RADZE CI TO ZAKOŃCZYĆ.

28

Odp: Mój mąż się zakochał
N4VV napisał/a:

ł.

Nirvanka87 napisał/a:

Nie chciałabym walczyć o kogoś kto mnie zdradził. Po co być z kimś takim?

To Twoja rzecz i nie widzę związku z wątkiem.

Nirvanka87 napisał/a:

Jeżeli facet ma w nosie swoje dziecko to znaczy, ze z niego patafian, ucięłabym z nim kontakt.

A na jakiej podstawie wniosek, że ma w nosie?
Ma w nosie żonę i nic w tym dziwnego.
Nie ma podstaw do nazywania go patafianem.

po pierwsze udzielając rad czasami  piszemy jak my byśmy się zachowali w danej sytuacji.

Po drugie Autorka sama napisała, że mąż do Polski nie wróci i

"Dla mnie i naszego dziecka też nie widzi miejsca za granicą."

na tej podstawie można wywnioskować, że on do polski nie wróci, a dziecka za granicę nie sprowadzi. No chyba, że chodziło o dziecko w komplecie z mamusią.

Odrodziłam się na nowo, miałam duszę kryształową
Lecz znów, i znów i znów kolorów szukam

29 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-19 14:58:34)

Odp: Mój mąż się zakochał
Wielokropek napisał/a:
Ewa78 napisał/a:

(...) Mąż wiele razy apelował do mnie, że jest źle,  mówił o zmianie naszych relacji.  Nie wiem,  dlaczego nie chciałam wysłuchać i próbować się zmienić. (...)

Przypomnij sobie to, o czym wówczas mówił mąż. Jakich zmian nie chciałaś dokonać?
W tym świetle Twoje ostatnie zdanie brzmi cokolwiek dziwnie.

Prosisz o radę. Zrób to, o co kiedyś prosił Twój mąż. Zrób, nie obiecuj.

Wielokropku a co to ma do tego, puściły mu instynkty i basta.
Jak już się zakochał to złej baletnicy przeszkadza rąbek od spódnicy już wtedy był zakochany a nawet jeśli nie to tym gorzej znaczy że nie ma zasad i jest cynikiem.
Nie wystarczyło WPIERW WSIĄŚĆ ROZWODU A POTEM ZNALEŹĆ sobie inną..

czlowiek_znikad napisał/a:
Ewa78 napisał/a:

Czy jest jeszcze szansa na odbudowanie naszych relacji?

Moim zdaniem, dopóki pracuje za granica, mozecie sie tylko oszukiwac. Do Twojej postawy doszla rozlaka -- to za duzo na sily przecietnego zjadacza chleba. Jezeli zalezy Ci na tym malzenstwie: wspólne mieszkanie i terapia. Oba elementy wydaja mi sie niezbedne.

Ja jestem dokladnie w takiej sytuacji jak Twój maz. Pracuje nad tym zeby wkrótce wrócic do kraju.

Zdradził fizycznie i emocjonalnie więc nic z tego nie wyjdzie, zdradził raz zdradzi drugi raz.

bullet napisał/a:

Tym razem pójdę pod prąd. Nie zgadzam się z opinią Tomasza. To nie jest sytuacja zero-jedynkowa, czarno-białe. To życie. RODZINA tak ? Cała masa odcieni. Nie chodzi o reset. Jej facet sam nie jest pewien.
Ewo walcz jeśli czujesz, ze tak trzeba. Tak, nie ma gwarancji , ze się uda  ale na nic nigdy nie ma
gwarancji. Sory, ale moje zdanie jest takie.
Lecz do tego trzeba ogromu siły, bo można nic nie osiągnąć. Przy tym nie zapominaj o sobie, bądź piekna, podobaj die innym, dbaj o siebie bardziej niż do tej pory. Lecz bądź gotowa na twarde lądowanie, miej plan na obie opcje.
Bo ja jestem gotowy.

Facetowi tak byś nie doradził

Nirvanka87 napisał/a:

Nie chciałabym walczyć o kogoś kto mnie zdradził. Po co być z kimś takim?
Fakt, że sama też się przyczyniłaś do tej zdrady.
Jeżeli facet ma w nosie swoje dziecko to znaczy, ze z niego patafian, ucięłabym z nim kontakt.

Bzdura nie przyczyniła się mógł wsiąść wpierw rozwód nie ma żadnego usprawiedliwienia dla takiego patałacha.

boski123 napisał/a:

Cześć Ewa ja sam byłem a raczej moja żona w takiej sytuacji bo jestem budowlańcem i robiłem remont mieszkania u koleżanki żony   
i się zauroczyłem bo tak mi w głowie zawirowała. Moja żona bardzo walczyła o nas i nasz związek i dała radę po mimo tego, że ją od siebie odpychałem i raniłem swoimi czynami i słowami.Większość facetów jest taka, że jak mają źle to szukają lepiej a Ty nie powinnaś wpadać w depresje tylko zacząć się do niego uśmiechać i pokazywać ze próbujesz zmienić to co mu się nie podoba i po takim stażu małżeństwa prawdopodobnie wpadliście w rutynę i proste słowa czy okazywanie uczuć wygasły bo myślałaś, że to oczywiste bez mówienia ale tak nie jest każdy facet lubi być doceniany i lubi jak mu się przypomina o tym jak bardzo się go kocha inaczej gdy tego jest brak inna kobieta stanie mu na drodze ,która będzie mówiła czułe słówka i że jest niesamowity on wpada w jej szpony niestety nie potrafi się opamiętać ani racjonalnie myśleć o tym co traci  . U nas z rana miśka robi mi kawkę i budzi buziakiem.
Pozdrawiam i mam nadzieję ,że wszystko się ułoży jak w moim związku.
Ps. Napisałem do Ciebie żebyś wiedziała jak to wygląda ze strony faceta .

A ciekawe jakbyś się zachował jakby to ciebie zdradziła ot podwójne standardy.

Jestem wierna tak jak ty mi.

30

Odp: Mój mąż się zakochał

Śledząc Wasze wpisy wyraźnie widzę,  że mam marne szanse na od budowanie relacji z mężem.  Jednak serce ma swoje racje,  których rozum nie zna. Musimy spróbować.  Mąż twierdzi,  że pomoc psychologa nie jest nam potrzebna.  Musimy sami budować nasze relacje. Oczywiście o tej drugiej kobiecie ani słowa,  on nadal chce utrzymywać z nią kontakt.  Ze mną związek jest prawie niemożliwy, ale próba będzie podjęta.  Co mam zrobić?  Przecież w takiej sytuacji stara żona jest zawsze ta gorszą.  Jestem totalnie skolowana. Rozum swoje a serce nadal ma nadzieję

31

Odp: Mój mąż się zakochał

Dla mnie to jest niestety jednoznaczna sytuacja. Ty w Polsce z dzieckiem, on tam za granicą z kobieta, którą podobno kocha.
No i jak stwierdził - nie ma tam dla Ciebie i dziecka miejsca.
To jakim cudem cos tu odbudowywać?

32 Ostatnio edytowany przez Nataluszek (2013-09-19 15:51:13)

Odp: Mój mąż się zakochał

Katarzynko, nie przyczyniła się do zdrady, ale nie dała mu powodów od samej siebie, aby tego nie robił.
Niestety, stanę tu po stronie faceta.
Skupiłaś całą swoją uwagę na dziecku, nawet jak był w kraju. A gdzie miejsce dla Niego?
Gdybym ja wróciła do domu, gdzie ta najbliższa osoba ma mnie konkretnie w dupie, to też nie miałabym ochoty z taką osobą być.
Bo po co? Skoro i tak wiecznie jest coś źle.
Mówił, że jest źle i ostrzegał. Ona nie słuchała. Czyja więc wina? Jego? Nie tym razem.

Tak jak napisał adamajkis. Teraz czas na skupienie się na tym jak sobie poradzić po rozstaniu, a nie na tym czy mąż po chodzeniu za Nim na kolanach da Ci jeszcze jedną szansę.
Nie chciałaś o to walczyć, a teraz po prostu zazdrość Cię zżera.
Byłaś za pewna siebie, a teraz panikujesz.

I pomyśleć, że teraz cierpisz na SWOJE WŁASNE ŻYCZENIE.

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

33

Odp: Mój mąż się zakochał

Ewo, a może ta "próba" to ma być przykrywka przy rozwodzie...? W sądzie powie: STARAŁEM SIĘ, PRÓBOWAŁEM...NIE WYSZŁO. Kolejna sprawa, jeśli tamta kobieta jest z nim za granicą-nie masz szans!  A nawet jeśli nie jest to i tak niewiele szans dla Was widzę... Próbować musisz, żeby kiedyś nie żałować obojętności

34 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-19 16:05:14)

Odp: Mój mąż się zakochał
Nataluszek napisał/a:

Katarzynko, nie przyczyniła się do zdrady, ale nie dała mu powodów od samej siebie, aby tego nie robił.
Niestety, stanę tu po stronie faceta.
Skupiłaś całą swoją uwagę na dziecku, nawet jak był w kraju. A gdzie miejsce dla Niego?
Gdybym ja wróciła do domu, gdzie ta najbliższa osoba ma mnie konkretnie w dupie, to też nie miałabym ochoty z taką osobą być.
Bo po co? Skoro i tak wiecznie jest coś źle.
Mówił, że jest źle i ostrzegał. Ona nie słuchała. Czyja więc wina? Jego? Nie tym razem.

Tak jak napisał adamajkis. Teraz czas na skupienie się na tym jak sobie poradzić po rozstaniu, a nie na tym czy mąż po chodzeniu za Nim na kolanach da Ci jeszcze jedną szansę.
Nie chciałaś o to walczyć, a teraz po prostu zazdrość Cię zżera.
Byłaś za pewna siebie, a teraz panikujesz.

I pomyśleć, że teraz cierpisz na SWOJE WŁASNE ŻYCZENIE.

To jest tylko gadka zdradzacza, czemu wiec się nie rozwiódł bo wiedział że ona i tak będzie ciuchcia ratować małżeństwo.
Co innego zdrada z zauroczenia to według francuskiego profesora to może wynikać z doboru gatunków według genów, złego genetycznego dopasowania, małżeństwa z rozsądku.

Jestem wierna tak jak ty mi.

35 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-19 16:09:38)

Odp: Mój mąż się zakochał

N44VV nie gadaj bzdur, nie mieszaj jej w głowie, jeśli rozwód nie będzie z jego winy to guzik z alimentów!!!
A jeśli gorzej jeśli z jej winy bo wtedy pomimo tego że ona była by biedna a mąż dla zagrywki rzucił by pracę to ona by musiała mu płacić!!!

Jestem wierna tak jak ty mi.

36

Odp: Mój mąż się zakochał

Skupiłaś całą swoją uwagę na dziecku, nawet jak był w kraju. A gdzie miejsce dla Niego?
Gdybym ja wróciła do domu, gdzie ta najbliższa osoba ma mnie konkretnie w dupie, to też nie miałabym ochoty z taką osobą być.
Bo po co? Skoro i tak wiecznie jest coś źle.
Mówił, że jest źle i ostrzegał. Ona nie słuchała. Czyja więc wina? Jego? Nie tym razem.

Zgadzam się z Tobą... Dziecko dzieckiem, ale mężczyzna to też takie duże dziecko niekiedy i też wymaga uwagi i miłości... Ślub nie zawsze wystarczy żeby to wszystko w kupie trzymać...
Mój mąż też wyjeżdża za granicę i jak wraca zostajemy sami na co najmniej jedną noc sami... Wtedy rozmawiamy, leżymy, i takie tam;)   To nas zbliża i daje siły na chwile rozstania

37

Odp: Mój mąż się zakochał

Katarzynka82  alimenty  na dziecko dostanie tak czy siak, nieważne z czyjego powodu... Jeśli on ma wysokie dochody to także na siebie...

38

Odp: Mój mąż się zakochał

A skąd wiesz, że On nie chciał tego ratować?
Masz strasznie negatywne podejście do mężczyzn. Wszystkich traktujesz małostkowo. A może JEJ facet to wyjątek?
Sama przyznała, że oświadczał jej, że źle się u nich dzieje i sama przyznała, że nic z tym nie robiła.
Więc jak dla mnie sytuacja jest jasna i klarowna.

A co do nadawania zdradzie naukowych teorii, to jak to czytam to chce mi się śmiać. Śmiać w głos.
Zdradził bo ma to w genach? Nic bardziej śmiesznego dawno nie przeczytałam...
Przykładowo:
Mój teściu zdradził matkę mojego męża. Mój mąż zrobi to samo bo ojciec przekazał mu to w genach?
Równie dobrze można by było napisać, że dziecko samobójcy, również targnie się na swoje życie.
Dlaczego?
Bo ma to w genach!

Parodia...

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

39

Odp: Mój mąż się zakochał

Powiedziałabym mu, że możecie ratować małżeństwo jak będzie na to gotowy. Teraz nie jest (inna). Możesz się na rozwód w tej chwili nie zgodzić. Niech robi jak uważa.
A dowody warto zbierać. Najwyżej się nie przydadzą...

40

Odp: Mój mąż się zakochał
bet napisał/a:

Powiedziałabym mu, że możecie ratować małżeństwo jak będzie na to gotowy. Teraz nie jest (inna). Możesz się na rozwód w tej chwili nie zgodzić. Niech robi jak uważa.
A dowody warto zbierać. Najwyżej się nie przydadzą...

Co u ciebie bet?

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

41 Ostatnio edytowany przez Olinka (2013-09-19 19:25:54)

Odp: Mój mąż się zakochał
Magda Kinia napisał/a:

Katarzynka82  alimenty  na dziecko dostanie tak czy siak, nieważne z czyjego powodu... Jeśli on ma wysokie dochody to także na siebie...

Nieprawda oto prawda

O winie małżonka może przesądzać w szczególności nadużywanie alkoholu, inne uzależnienia, przemoc, zdrada, porzucenie, nie zaspokajanie zawinione potrzeb rodziny. Żądanie uznania współmałżonka winnym rozkładu pożycia wiąże się z koniecznością przedstawienia dowodów na tę okoliczność. Postępowanie sądowe w takiej sprawie zazwyczaj trwa dłużej niż w przypadku żądania rozwodu bez orzekania o winie, koniecznym jest bowiem przeprowadzenie szeregu dowodów ową winę potwierdzających. Środkami dowodowymi, mogą być zarówno zeznania samych stron, jak i świadków, ale także zdjęcia, nagrania audio i wideo, sms-sy, notatki z interwencji Policji, wyrok o znęcanie się nad rodziną, obdukcje, zaświadczenia lekarskie, zaświadczenia o pobytach na izbie wytrzeźwień, listy, rachunki i wszelkie inne dokumenty z których wynikają okoliczności wskazywane przez stronę postępowania.
     Czas trwania postępowania dowodowego, a co za tym idzie całej sprawy o rozwód w dużej mierze zależy od aktywności stron tj. rodzaju i ilości zgłoszonych przez nie dowodów. Pamiętać należy, iż druga strona będzie się starała umniejszać swoją winę, co więcej wykazać, że współmałżonek jest również winien, lub wyłącznie winien. Strona ma prawo się przed tym bronić i stać na stanowisku, że sama się nie ponosi winy w żadnym stopniu. W sprawach rozwodowych bowiem nie ma stopniowania winy i nawet jeśli wina jednego z małżonków jest większa a drugiego nieznaczna Sąd orzeknie rozwód z winy obu stron.
     Rozwiązanie małżeństwa przez rozwód z wyłącznej winy jednego z małżonków niesie za sobą doniosłe skutki, w szczególności w sferze obowiązków alimentacyjnych. Jeżeli bowiem jeden z małżonków został uznany za wyłącznie winnego rozkładu pożycia, a rozwód pociąga za sobą istotne pogorszenie sytuacji materialnej małżonka niewinnego, sąd na żądanie małżonka niewinnego może orzec, że małżonek wyłącznie winny obowiązany jest przyczyniać się w odpowiednim zakresie do zaspokajania usprawiedliwionych potrzeb małżonka niewinnego, chociażby ten nie znajdował się w niedostatku. Orzekając o żądaniu małżonka niewinnego zasądzenia alimentów na podstawie art. 60 § 2 KRIO sąd powinien porównać sytuację, w jakiej małżonek niewinny znajdzie się po rozwodzie z sytuacją, w jakiej by się znajdował, gdyby małżeństwo funkcjonowało prawidłowo (wyrok SN z dnia 28.10.1980 r, III CRN 222/80).
     Brak orzeczenia wyłącznej winy jednego z małżonków uprawnia każdego z nich do żądania dostarczania środków utrzymania od drugiego małżonka jeśli znajduje się on w niedostatku, w zakresie odpowiadającym usprawiedliwionym potrzebom uprawnionego oraz możliwościom zarobkowym i majątkowym zobowiązanego. Obowiązek ten wygasa w zasadzie z upływem pięciu lat od orzeczenia rozwodu (wyjątkowo sąd może ten termin wydłużyć).
     Obowiązek dostarczania środków utrzymania małżonkowi rozwiedzionemu wygasa także w razie zawarcia przez tego małżonka nowego małżeństwa.
     Prawomocny wyrok rozwiązujący małżeństwo przez rozwód daje prawo do zawarcia nowego związku małżeńskiego, skutkuje powstaniem rozdzielności majątkowej, daje prawo do powrotu do poprzedniego nazwiska, a także pozbawia prawa dziedziczenia ustawowego po byłym małżonku.

Źródło: kampaniaprzemoc.pl/2008/017

Jeśli Twoja wypowiedź zawiera cytat, zaznacz to w taki sposób, aby nikt nie miał co do tego wątpliwości. Treść cytatu możesz wziąć w zwykły cudzysłów lub na przykład w tagi ,,quote". Z góry dziękuję i pozdrawiam, Mod. Olinka

Jestem wierna tak jak ty mi.

42 Ostatnio edytowany przez Anik38 (2013-09-19 17:40:27)

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Mąż uważa,  że zbyt długo pracował na swoją pozycję w zagranicznej firmie i powrotu do kraju nie bierze pod uwagę.  Dla mnie i naszego dziecka też nie widzi miejsca za granicą.

No tu mi się czerwona lampka zaświeciła.

Ewa78 napisał/a:

Mówi, dobrze spróbujemy ratować nasz związek

Jak? Korespondencyjnie? Przez telefon? Telepatycznie?

43

Odp: Mój mąż się zakochał

Anik jak pisałaś, jak ratować?Jak? "Korespondencyjnie? Przez telefon? Telepatycznie?". Pytanie za sto punktów. Mąż postanowił żyć "carpe diem" i "czekać na to, co przyniesie życie". jest aktualnie w Polsce, spotykamy się w weekend, w tygodniu On zajęty, zapracowany, czasami kino ( z kim?), a ja w domu, praca, obowiązki itp...najlepsze jest to, że nowa Znajoma jest w Polsce na stałe ( na razie), więc ma dwie relacje do obskoczenia, a czas ucieka. Naprawdę bardzo mi zależy na Nas, to Największa miłość mojego życia. Trudno jest się poddać, ale jak naprawić? Jesteśmy zakochani On w Innej, ja w Nim... i jeszcze nasze dziecko bardzo przeżywa, to , co się dzieje między nami. Jakieś pomysły?

44

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Mąż uważa,  że zbyt długo pracował na swoją pozycję w zagranicznej firmie i powrotu do kraju nie bierze pod uwagę. Dla mnie i naszego dziecka też nie widzi miejsca za granicą.

Co Ci to mówi??
Tak bez pardonu i owijania w bawełnę?
Bo albo - pracując na ugruntowaną pozycję w takowej firmie - robię "bazę" i ściągam rodzinę, prosze o oddelegowanie do filii w kraju albo składam wypowiedzenie. Poszedł w cug na całego pod żaglami na zachodzie...

Ewa78 napisał/a:

Jest aktualnie w Polsce, spotykamy się w weekend, w tygodniu On zajęty, zapracowany, czasami kino ( z kim?), a ja w domu, praca, obowiązki itp...najlepsze jest to, że nowa Znajoma jest w Polsce na stałe ( na razie), więc ma dwie relacje do obskoczenia, a czas ucieka. Naprawdę bardzo mi zależy na Nas, to Największa miłość mojego życia. Trudno jest się poddać, ale jak naprawić? Jesteśmy zakochani On w Innej, ja w Nim... i jeszcze nasze dziecko bardzo przeżywa, to , co się dzieje między nami. Jakieś pomysły?

Poczytaj na początek o toksycznych związkach, nawet na tym forum, bo zaślepiona jesteś gorzej niż narkoman za przeproszeniem.
Kochasz kogoś, kto tak na prawdę ma Cię za nic i wespół z Waszym dzieckiem kompletnie nic dlań nie znaczysz!!!
Albo jesteś furtką - obrotową - albo kołdrą w Waszym pseudozwiązku na teraz. Sorry, ale inaczej tego nazwać nie można.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

45

Odp: Mój mąż się zakochał
bags napisał/a:
Ewa78 napisał/a:

Mąż uważa,  że zbyt długo pracował na swoją pozycję w zagranicznej firmie i powrotu do kraju nie bierze pod uwagę. Dla mnie i naszego dziecka też nie widzi miejsca za granicą.

Co Ci to mówi??
Tak bez pardonu i owijania w bawełnę?
Bo albo - pracując na ugruntowaną pozycję w takowej firmie - robię "bazę" i ściągam rodzinę, prosze o oddelegowanie do filii w kraju albo składam wypowiedzenie. Poszedł w cug na całego pod żaglami na zachodzie...

Ewa78 napisał/a:

Jest aktualnie w Polsce, spotykamy się w weekend, w tygodniu On zajęty, zapracowany, czasami kino ( z kim?), a ja w domu, praca, obowiązki itp...najlepsze jest to, że nowa Znajoma jest w Polsce na stałe ( na razie), więc ma dwie relacje do obskoczenia, a czas ucieka. Naprawdę bardzo mi zależy na Nas, to Największa miłość mojego życia. Trudno jest się poddać, ale jak naprawić? Jesteśmy zakochani On w Innej, ja w Nim... i jeszcze nasze dziecko bardzo przeżywa, to , co się dzieje między nami. Jakieś pomysły?

Poczytaj na początek o toksycznych związkach, nawet na tym forum, bo zaślepiona jesteś gorzej niż narkoman za przeproszeniem.
Kochasz kogoś, kto tak na prawdę ma Cię za nic i wespół z Waszym dzieckiem kompletnie nic dlań nie znaczysz!!!
Albo jesteś furtką - obrotową - albo kołdrą w Waszym pseudozwiązku na teraz. Sorry, ale inaczej tego nazwać nie można.

Prawda!. Kiedyś byłam silną, pewną siebie kobietą, teraz wrakiem, zero szacunku dla samej siebie. Mamię się nadal, chociaż widzę coraz wyrazniej, że s....łam nasze relacje i z mojej winy rozpadnie się nasz związek. Mocne słowa, ale takich potrzebuję, może się obudzę?

46

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Prawda!. Kiedyś byłam silną, pewną siebie kobietą, teraz wrakiem, zero szacunku dla samej siebie. Mamię się nadal, chociaż widzę coraz wyrazniej, że s....łam nasze relacje i z mojej winy rozpadnie się nasz związek. Mocne słowa, ale takich potrzebuję, może się obudzę?

A skąd wiesz czy nią dalej nie jesteś? Tą silną i równą babeczką z klasą? smile
Jesteś na detoksie - jak narkoman - w toksycznym związku i na byle ochłapie pojedziesz z bananem na ustach dookoła świata za darmo.
Co Ty robisz takiego, co można by było uznać za rozpad związku z Twojej winy?
Ty go zdradzasz emocjonalnie?
Ty go zdradzasz fizycznie?
Ty mu mówisz o braku miejsca przy Tobie na teraz?
Ty odrzucasz i "nie przyznajesz się" do własnego dziecka?
TY...
Ty...
Ty........                   JEDYNIE WALCZYSZ ZA WSZELKĄ CENĘ O ZWIĄZEK!!!!!!!



Widzisz tu swoją winę? Bo ja - będac ofiarą również toksycznego zwiazku tego nie widzę. Natomiast widzę sporo zależności, na podstawie których mogłabyś go usadzić a nie walczyć o sucharki pt miłość. Bo wylewny to on z pewnościa jest dla suczy- czytaj kochanki.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

47

Odp: Mój mąż się zakochał
bags napisał/a:
Ewa78 napisał/a:

Prawda!. Kiedyś byłam silną, pewną siebie kobietą, teraz wrakiem, zero szacunku dla samej siebie. Mamię się nadal, chociaż widzę coraz wyrazniej, że s....łam nasze relacje i z mojej winy rozpadnie się nasz związek. Mocne słowa, ale takich potrzebuję, może się obudzę?

A skąd wiesz czy nią dalej nie jesteś? Tą silną i równą babeczką z klasą? smile
Jesteś na detoksie - jak narkoman - w toksycznym związku i na byle ochłapie pojedziesz z bananem na ustach dookoła świata za darmo.
Co Ty robisz takiego, co można by było uznać za rozpad związku z Twojej winy?
Ty go zdradzasz emocjonalnie?
Ty go zdradzasz fizycznie?
Ty mu mówisz o braku miejsca przy Tobie na teraz?
Ty odrzucasz i "nie przyznajesz się" do własnego dziecka?
TY...
Ty...
Ty........                   JEDYNIE WALCZYSZ ZA WSZELKĄ CENĘ O ZWIĄZEK!!!!!!!



Widzisz tu swoją winę? Bo ja - będac ofiarą również toksycznego zwiazku tego nie widzę. Natomiast widzę sporo zależności, na podstawie których mogłabyś go usadzić a nie walczyć o


sucharki pt miłość. Bo wylewny to on z pewnościa jest dla suczy- czytaj kochanki.

Przecież to nowa miłość, motyle w brzuchu, fascynacja, teraz On jest pewny siebie, uśmiechnięty, zadowolony. Powtarza, że muszę otworzyć się na innych ludzi ( czytaj znajdz sobie innego faceta), których na świecie są miliony. Nie byłam dobrą partnerką, więc stwierdził, że nie chce być sam i znalazł inną. Ok nie byłam, ale dlaczego zamiast złożyć pozew, uzyskać rozwód i budować nowe relacje, już teraz ma inną. Nie potrafię tego zrozumieć. Jak mamy mieć dobre relacje? Przecież mamy dziecko, musimy się kontaktować. Pomijam pracę nad związkiem, którą mamy podjąć....korespondencyjnie
Moje życie to koszmar

48 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-30 20:33:44)

Odp: Mój mąż się zakochał
Ewa78 napisał/a:

Przecież to nowa miłość, motyle w brzuchu, fascynacja, teraz On jest pewny siebie, uśmiechnięty, zadowolony. Powtarza, że muszę otworzyć się na innych ludzi ( czytaj znajdz sobie innego faceta), których na świecie są miliony. Nie byłam dobrą partnerką, więc stwierdził, że nie chce być sam i znalazł inną. Ok nie byłam, ale dlaczego zamiast złożyć pozew, uzyskać rozwód i budować nowe relacje, już teraz ma inną. Nie potrafię tego zrozumieć. Jak mamy mieć dobre relacje? Przecież mamy dziecko, musimy się kontaktować. Pomijam pracę nad związkiem, którą mamy podjąć....korespondencyjnie
Moje życie to koszmar

Nie bez kozery mówi się, że zdradzający wymienia malucha na mercedesa - taka metafora. Jak można logicznie i na zdrowy rozum interpretować motylki, fascynację i etc. w konfrontacji tego z pierwotnym związkiem???
Dlaczego byłas złą partnerką, dlaczego zwleka z rozwodem i mami Cię na korespondencyjną terapię małżeńską - takiego kuriozum nawet nie przerabiałem, mając podwójnego toksyka, bo z teściową na karku yikes - bo chce mieć furtkę i kołdrę w Twojej osobie, jak mu czasem z kochanką fantastyczny układ nie wyjdzie.

Kochałaś jego czy paradoksalnie kochałaś jego wyidealizowane wyobrażenie w Twojej głowie? Teoretyczne wyobrażenie o miłości partnera w zdecydowanej większości staje się brutalną fikcją w zderzeniu tego z rzeczywistością szarej codzienności.

Stoisz na progu depresji i albo ostrożnie i na własne potrzeby terapeutyczno - lecznicze zakasasz rękawy zgłębiając ten temat, albo bez kozery powiem, że pędzikiem szukaj pomocy specjalisty psychologa, by pomógł Ci dojść do siebie i poskładać się w całość po tej jeździe jak na rollercoasterze. W tym nie można siedzieć i myśleć nad powrotem gdyż z tego nie da się "normalnie" wyjść, z tego trzeba uciekać a cała filozofia polega na uciekaniu nogami do przodu.
Zapomnieć się tego łatwo nie da; zostaje ślad i doświadczenie, z którego warto czerpać we właściwy sposób korzyści dla zapobiegania "nawrotów" tej choroby w przyszłości; nie tylko w kwestii związków ale i w codziennym życiu.
Próba zrozumienia na chłopski rozum systemu egzystencji i funkcjonowania takich osób jest dla psychiki normalnych ludzi betonowym butem. Taka próba akrobatycznego wyginania swojej poziomej płaszczyzny - kreska wektorowa dwubiegunowa <-----> - pojmowania istoty sprawy (radości i smutku; uczciwości i kłamstwa;... wstaw cokolwiek) do psychofażej pionowej, zakończone jest tylko jednym z dwóch wariantów do wyboru: albo obłędem, albo... bycie identycznym osobnikiem.


Tak jak sam byłem ofiarą toksycznego trójkątnego związku małżeńskiego o mocnych ciosach szantażu emocjonalnego pod moim adresem od żony i teściowej - taką "geometryczną" nazwę nosi taki układ partnersko - związkowy wyższego szczebla - i "mianując" siebie po rozstaniu na potocznego żartobliwie "królika doświadczalnego" po takich perypetiach, z całą stanowczością śmiem stwierdzić, że jakakolwiek zmiana na lepsze u takich osobników jest co najmniej niemożliwa; oni są nie tyle na to ślepi, co głusi; nawet jeśli coś zauważą, że jest "nie halo" z nimi, to i tak z lubością powielają tą taktykę dalej. A to z prostego powodu i przykładu:
moja propozycja pójścia z takim zachwianym osobowościowo osobnikiem - czytaj żoną - do psychologa/na terapię małżeńską, spotkała się z ciętą ripostą, że to TYLKO ja wymagam terapii i leczenia nie tyle psychologicznego, co psychiatrycznego hmm; po drugie - również poparte tu na forum - stwierdzenie, że bardzo wielu specjalistów (psychiatrów, terapeutów) nie podejmuje się pracy z nimi, bo paradoksalnie nawet ich potrafią wkręcić i przerobić na swoją modłę, a co dopiero "cywilów". Reasumując to on się nie zmienił, wręcz paradoksalnie on jest NADAL taki sam jak był zanim go poznałaś czy trwałaś w związku; to właśnie taka "narkotyczna" pustka vel detoks sprawia, że tak go wizualizujesz w swojej strutej i zdemolowanej przez niego psychice - obraz jego jako człowieka miesza Ci się z jego wyobrażeniem w Twojej głowie.

Toksyczne związki - nawet jeśli Twój takowych znamion nie miał, to schemat jest podobny - są bardzo uzależniające, są jak narkotyk. Twoja separacja - o ile do niej dojdzie, nawet poprzez czasowe rozstanie -  jest jak odwyk, a na odwyku brakuje Ci tego, co Was od siebie uzależniło. Ponadto przez cały okres trwania związku Twoje życie było podporządkowane i zorganizowane wokół "szalejących" emocji Twojego partnera. Teraz brakuje Ci po prostu czynnika, który (paradoksalnie) nadaje Twojemu życiu kierunek.

Czy jest Ci (boleśnie) znajomy, któryś z poniższych symptomów?
1. Wszelkimi sposobami starasz się uświadomić partnerowi niewłaściwość jego zachowań, z których wynika Twoje rozgoryczenie, smutek i frustracja. Tłumaczysz, namawiasz do terapii, perswadujesz, piszesz, odwołujesz się do uczuć wyższych, posuwasz się do szantażu emocjonalnego, żeby tylko zostać przez niego usłyszaną i zrozumianą.
2 .Mimo zapewnień, nie doczekujesz się żadnych zmian, jakie ustaliliście i jakich słusznie oczekiwałaś i wbrew logice to Ty podejmujesz starania, żeby ?naprawić? siebie.
3. Wyświadczasz mu rozmaite ?przysługi?, żeby zasłużyć na jego uważność i żeby zobligować go do adekwatnych działań na rzecz Ciebie i waszego związku.
4.Tłumaczysz go przed otoczeniem i chronisz go przed konsekwencjami jego destrukcyjnych działań albo zaniedbań, karkołomnych posunięć finansowych, skutków jego uzależnienia itp.
5. W obawie przed jego złością (krytyką, nieprzychylnością, kolejnym ciągiem alkoholowym lub kolejnymi zdradami) znosisz z trwogą jego poirytowanie, albo wbrew sobie udajesz zachwyt, gdy przedstawi Ci kolejny pomysł na wasze życie, który z daleka pachnie problemami albo zwyczajnie Ci się nie podoba.
6. Ostatecznie poddajesz się w swoich próbach nawiązania komunikacji, gdy po raz kolejny wspólne ustalenia łamane są w krótkim czasie od ich podjęcia i, mimo Twoich wysiłków, wszystkie problemy, które starasz się zażegnać nie znikają, a wręcz się nasilają.
7. Głupiejesz na skutek coraz bardziej irracjonalnej i coraz bardziej agresywnej argumentacji w dowolnym sporze.
8. Doznajesz frustracji, kiedy pomimo kilku trafnych samokrytycznych spostrzeżeń partnera na temat błędów, jakie popełniał, i deklaracji zmian, błędy owe popełnia nadal i z jeszcze poważniejszymi konsekwencjami, za które nie chce wziąć odpowiedzialności i winą obarcza Ciebie.
9. Z niedowierzaniem słuchasz wygłaszanych przez niego przy znajomych lub rodzinie historii o jego rzekomych sukcesach w pracy lub wizjach fenomenalnych transakcji, a każda Twoja realistyczna uwaga odnośnie nieprawdziwości bądź iluzoryczności owych osiągnięć traktowana jest jak napaść, upierdliwość i brak wiary w jego możliwości. W pewnym momencie przestajesz już oponować, bo nie dajesz już wiary własnemu osądowi sytuacji.
10. Jesteś zdezorientowana ciągłym wypieraniem jednych lub przekręcaniem innych faktów (od tych małej wagi po te kluczowe) oraz tym, że sieć jego większych i mniejszych kłamstw zatacza coraz szersze kręgi.
11. Czujesz się zmuszana do akceptowania jego irracjonalnych pomysłów.
12.Jesteś wyczerpana przemiennością jego euforii i stanów depresyjnych, miłości i zaraz potem pogardliwego chłodu, wizjonerstwa i kolejnych rażących potknięć.
13. Narasta w Tobie poczucie, że jesteś całkowicie lekceważona na każdym polu, a Twoje uwagi na ten temat traktowane są przez partnera pogardliwie i protekcjonalnie.
14. Swoje porażki partner usprawiedliwia ingerencją osób trzecich albo fatalnymi zbiegami okoliczności. Swoje naganne, obraźliwe, agresywne, lekceważące zachowania wobec Ciebie usprawiedliwia tym, co robisz Ty (?Zobacz, do czego mnie doprowadzasz.?)
15 .Zawsze znajduje ?logiczne? wytłumaczenie dla swojego braku zaangażowania w waszą relację i żerowania na Twoim zaangażowaniu, wymuszonym jego agresywną biernością (nadmiar pracy, choroba, zły nastrój, Twoje rzekomo niewłaściwe zachowanie).
16. Niektóre jego zachowania zaczynają Cię przerażać.
17. Odczuwasz, że nie masz kontroli nad swoim życiem, sferą finansową, emocjonalną, a Twój umysł nie odpoczywa, bo trwa w oczekiwaniu na kolejne ?atrakcje?.
18. Przeżywasz stres widząc, że partner stosuje podwójną moralność ? inne zasady głosi wobec otoczenia, inne stosuje w rzeczywistości oraz nakłania Cię do tego samego. Twój opór charakteryzuje jako brak elastyczności i wymierzoną przeciwko niemu zrzędliwość. Narasta rozdźwięk między tym, jak postrzegają go ludzie z zewnątrz, a tym, co widzisz Ty.
19. Czujesz się osamotniona i odizolowana od znajomych i rodziny na skutek jego ciągłego ich dyskredytowania i kpienia z Twoich relacji ze światem zewnętrznym.
20. Wyraźnie czujesz się wykorzystywana i zauważasz też interesowność cieplejszego stosunku partnera wobec Ciebie, gdy chce uzyskać od Ciebie pomoc i zaangażowanie w jakieś jego potrzeby.

Jeśli ten pakiet zawiera choć jedno "TAK" ? to witamy w klubie. Masz sporo do zrobienia.... blog "moje dwie głowy" to tak na cito dla Ciebie.


Jak to w toksykach bywa:

Eugenia Herzyk napisał/a:

toksyczny, oparty na uzależnieniu związek często się rozpada. Mężczyzna, albo nie mogąc znieść ciągłej dominacji kobiety i z chęci odzyskania kontroli nad własnym życiem, albo po tym, jak ją skutecznie upokorzył, odczuwając do niej niechęć i brak szacunku ? odchodzi. Inicjatorką rozstania bywa też kobieta, która nie może już dłużej wytrzymać zadawanych przez mężczyznę cierpień, rozczarowana tym, że jej całkowite poświęcenie się związkowi zostało niedocenione i że jej wysiłki, by partner się zmienił, nie przyniosły żadnych efektów.
    Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że po takiej nauczce kobieta, dotknięta syndromem ?kochania za bardzo? zdrowieje - nie ma mężczyzny, to nie ma uzależnienia. Niestety, tak nie jest. Po pierwsze, gdy toksyczny związek się rozpada, cierpienie kobiety trwa nadal. Teraz dopiero przeżywa prawdziwe katusze. Na przemian odczuwa złość, wręcz nienawiść do swojego ex oraz tęsknotę, połączoną z nadzieją, że znowu będą razem. Jej życie znów przepełnia mężczyzna, choć nieobecny ciałem, to obecny duchem. Nie jest w stanie normalnie funkcjonować, odczuwać żadnej przyjemności, robić żadnych planów - wciąż myśli o nim. Często jej obsesja prowadzi do prób nawiązywania kontaktu, różnych rodzajów agresji, śledzenia go, niekiedy do błagalnych próśb o powrót. Jeśli mężczyzna wciąż jest od kobiety uzależniony, bywa, że po jakimś czasie rozłąki ponownie do siebie wracają i na nowo rozpoczynają swój toksyczny ?taniec?.
            Jest też inny scenariusz ? kobieta, by przerwać swoje cierpienie, tworzy nowy związek. Niestety, jeśli nie zrozumiała swojego syndromu, to najprawdopodobniej znów w nim będzie ?kochać za bardzo? i uzależniać się od mężczyzny. Jej głód miłości wciąż przecież nie został zaspokojony, a lęk przed samotnością stłamszony. Nałóg nie rozwija się, tylko narkotyk zmienił swoją fizyczną postać.
           Kobieta, która uświadomiła sobie swoje uzależnienie od mężczyzny, zrobiła już pierwszy krok. Pojęła, dlaczego tak naprawdę jest nieszczęśliwa i że droga do wyzdrowienia jest tylko jedna ? mozolna praca nad sobą. Mozolna i bardzo trudna, ponieważ gdy na nią wstąpi, co i raz dopadają ją wątpliwości, czy jest ona słuszna.

I tak ad memoriam na koniec... http://www.netkobiety.pl/t28505.html

Zaznaczaj w swych postach zdania, których nie jesteś autorem.

Mogę być w każdym miejscu na świecie, ale fragment mnie zawsze będzie jezdził opustoszałą autostradą zwaną życiem, sprawdzajac w tylnym lusterku, jak rozmywają się na horyzoncie miejsca i ludzie, których poznałem.

Posty [ 49 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Mój mąż się zakochał

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018