Podałam mu za zimny obiad a dwa dni temu zapomnialam dolac płyn do chłodnicy i on - 31 letni myslalam ze dorzaly i poważny człowiek obraża się.... rok wspólnego mieszkania a teraz dopiero wszystko wychodzi... co z tym zrobic? nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!! strach cokolwiek zrobic bo nagle sie nie odzywa i caly dzien się nie odzywa. Faceci sa beznadziejni
Podobne tematy
2 2013-09-15 17:49:26 Ostatnio edytowany przez nitka102 (2013-09-15 17:51:03)
Współczuję.
U mnie najpierw kurczak był za twardy, później maleńki zaciek na szklance doprowadzał do kłótni - dla niego to stanowiło problem, później wygniatałam nową kanapę, źle układałam jego rzeczy, łapał mnie za ręke aby sprawdzić czy mam pomalowane paznokcie na czerwono, bo na przełączniku do światła była zrobiona mała kreseczka. I tak dalej i tak dalej. Zanim zamieszkaliśmy razem było kilka podobnych drobiazgów, które bagatelizowałam, w momencie, gdy zamieszkaliśmy ze sobą było tylko gorzej. Mój płacz, niedocenienie z jego strony (zajmowałam się wszystkim, gotowałam, sprzątałam, a on tylko się wykłócał o najmniejsze drobiazgi). Życzę dużo siły, ja niestety w pewnym momencie, gdy doszły inne problemy spasowałam, chłopak - narzeczony, na szczęście były wykończyłby mnie psychicznie, więc odeszłam i w końcu odżyłam.
Podałam mu za zimny obiad a dwa dni temu zapomnialam dolac płyn do chłodnicy i on - 31 letni myslalam ze dorzaly i poważny człowiek obraża się.... rok wspólnego mieszkania a teraz dopiero wszystko wychodzi... co z tym zrobic? nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!! strach cokolwiek zrobic bo nagle sie nie odzywa i caly dzien się nie odzywa. Faceci sa beznadziejni
co z tym zrobic?
nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!!
I tu masz odpowiedz.
Pociesze cie ze ja tez sobie zycia z czyms takim nie wyobrazam ![]()
I ja podpisuję się pod tymi dwoma rękami. Z doświadczenia to znam. Wiesz, jedna taka sytuacja, dwie, ale jeśli tak będzie cały czas?
Nie wytrzymasz tego, żadna tego nie wytrzyma. Tu się starasz, a ktoś Cie nie docenia. Później kłótnia, Twój płacz. Szybko można stracić wiarę w siebie i własną kobiecość.
agatha1983 napisał/a:co z tym zrobic?
agatha1983 napisał/a:nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!!
I tu masz odpowiedz.
Pociesze cie ze ja tez sobie zycia z czyms takim nie wyobrazam
Wiek jeszcze o niczym jeszcze nie świadczy bo znałam na przykład 16-latka co jest dojrzalszy od niejedno 30-latka.
Poza tym despota z niego.
Teraz się obraża i się nie odzywa, za chwilę może wybuchnąć i będzie jeszcze gorzej.
Szkoda się marnować przy takim człowieku, ratuj się póki masz czas ...
Podałam mu za zimny obiad a dwa dni temu zapomnialam dolac płyn do chłodnicy i on - 31 letni myslalam ze dorzaly i poważny człowiek obraża się.... rok wspólnego mieszkania a teraz dopiero wszystko wychodzi... co z tym zrobic? nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!! strach cokolwiek zrobic bo nagle sie nie odzywa i caly dzien się nie odzywa. Faceci sa beznadziejni
.
Kurcze a ja od zawsze sam gotuję, nawet jak byłem w związku (dziewczyna nie za bardzo chciała, a ja w wojsku się nauczyłem).
Ale tak jak piszesz...mmm, to ja bym ten zimny obiad przyjął byle był z kobiecych rąk.Doceniłbym nawet pocałunkiem i nie tylko. I zrobiłbym Ci naleśniki na kolację albo co tylko chcesz a ja umiem zrobić (nie wszystko niestety zrobić w tych kwestiach umiem
.
Samemu się przejada, ostatnio to nawet kanapki przez siebie robione do pracy, w dużej części przynosiłem do domu, bo nie za bardzo mi smakowały. Raz nawet oddałem koledze (zjadł ze smakiem).
Mmm rozmarzyłem się..oddałbym wszystko za kanapki...jedzenie...podane z czułością, uśmiechem i miłością. Ech napiję się herbaty.
Na tych bilboardach z 10 lat temu bylo "bo zupa byla za slona"
...i kobieta z posiniaczona twarza...
Na tych bilboardach z 10 lat temu bylo "bo zupa byla za slona"
...i kobieta z posiniaczona twarza...
Jak przeczytałam post autorki, od razu przypomniał mi się ten bilbord ...
Nie da się tego skomentować... I szanowna Autorko - nie obrażaj facetów twierdząc, że są beznadziejni, bo niektórzy są na prawdę w porządku. Natomiast "dorosłe dzieci" są beznadziejne, owszem.
Bo zupa była za słona, za zimna, za kwaśna... Bo okno niedomyte, bo piwo się skończyło... Bo... Można by tak w nieskończoność. Tylko, że w cywilizowanym świecie tak się nie zachowuje. Owszem - zupa zimna: odgrzać można w mikrofalówce czy na kuchni, wystarczy albo samemu albo "Kochanie czy mogłabyś mi podgrzać tą zupę? Proszę Cię." i w podzięce buziak.
A nie obraza na cały dzień... No jak dziecko. Duże dziecko, które nie dostało lizaka.
Agato, z takim człowiekiem nie da się spędzić życia, to znaczy niby można, tylko co to za życie...
Ja bym radziła uciekać jak najszybciej, bo moim zdaniem takie osoby się nie zmieniają.
Szkoda czasu i życia, mogłabyś je spożytkować lepiej niż u boku tak niepoważnego człowieka.
Co, rączek nie ma? Czy mamusia go nie nauczyła do czego służy kuchenka? Jak nie to polecam google, tam jest dokładnie opisane jak się gotuje i nawet przepisy można znaleźć. Sorry, ale ja bym takiego traktowanie nie wyrobiła.
Dziecinne zachowanie. Teraz przeszkadza mu zimny obiad a pozniej bedzie sie czepial za goracej herbaty?
Jesli beda tego typu sytuacje czesciej to bym powaznie z nim porozmawiala zebys mu nie dala odczucia, ze moze z toba tak postepowac.
Ja powiem tylko tyle ze nie wszyscy faceci sa tacy jak napisalas ale twoj wyjatek od normy ktorego gdzies tam spotkalas wnioskuje ze nie jestesci eze soba dlugo wiec lepiej to zakonczyc on sie na ponad 90% nie zmieni a moze i byc gorzej pozniej wiec sie zastanow dobrze nad tym zwiazkiem.
Jak mu obiad za zimny to niech podgrzeje. Rączki ma?
Pewnie u mamy wszystko miał ciepłe. Nieważne kto kieruje autem. Od takich drobiazgów jak płyn do chłodnic jest facet. A on widać nim nie jest.
Obrażony? Kij mu w oko. Nie przejmuj się. Wyskocz z koleżankami na plotki albo do fryzjera.
Poobserwuj chwilę i jakby co dawaj w długą bo inne ^kwiatki^ mogą z czasem wyjść na wierzch.
agatha1983 napisał/a:Podałam mu za zimny obiad a dwa dni temu zapomnialam dolac płyn do chłodnicy i on - 31 letni myslalam ze dorzaly i poważny człowiek obraża się.... rok wspólnego mieszkania a teraz dopiero wszystko wychodzi... co z tym zrobic? nie wyobrażam sobie całego zycia z kims takim!!!! strach cokolwiek zrobic bo nagle sie nie odzywa i caly dzien się nie odzywa. Faceci sa beznadziejni
.
Kurcze a ja od zawsze sam gotuję, nawet jak byłem w związku (dziewczyna nie za bardzo chciała, a ja w wojsku się nauczyłem).
Ale tak jak piszesz...mmm, to ja bym ten zimny obiad przyjął byle był z kobiecych rąk.Doceniłbym nawet pocałunkiem i nie tylko. I zrobiłbym Ci naleśniki na kolację albo co tylko chcesz a ja umiem zrobić (nie wszystko niestety zrobić w tych kwestiach umiem.
Samemu się przejada, ostatnio to nawet kanapki przez siebie robione do pracy, w dużej części przynosiłem do domu, bo nie za bardzo mi smakowały. Raz nawet oddałem koledze (zjadł ze smakiem).
Mmm rozmarzyłem się..oddałbym wszystko za kanapki...jedzenie...podane z czułością, uśmiechem i miłością. Ech napiję się herbaty.
Gotujący facet.... moje marzenie
bo ja to tylko jajecznicę przyrządzić umiem, ale wody na herbatę jeszcze nie przypaliłam ![]()
Ale wracając do rzeczywistości...
agatha1983 niezły z niego manipulant. Cały rok się krył... Niedojrzały emocjonalnie jak pięciolatek! Nie, przepraszam pięciolatki
moja córa ma tyle, a jak się obrazi to za chwilę rozmawiamy normalnie o problemie i rozwiązujemy go! A o sprawie zapominamy!
Nie faceci są beznadziejni, tylko ten konkretny. Nie wyobrażasz sobie życia z nim, to co Ty jeszcze z nim robisz? A będzie tylko gorzej!!
Poobserwuj chwilę i jakby co dawaj w długą bo inne ^kwiatki^ mogą z czasem wyjść na wierzch.
Ale fajne podsumowanie:)
Zgadzam sie z pyskata , znajdz sobei normalnego faceta ![]()
On się już nie zmieni, tylko jego to czepianie się będzie się pogłębiać... Co zrobić? Przestać się męczyć z kimś takim jak on.
Powiem Ci szczerze autorko, że mnie po zamieszkaniu z chłopakiem też kilka rzeczy zaskoczyło. Wcześniej razem pomieszkiwaliśmy i było super - no jak w bajce. Jest kochany, bo dzielimy się obowiązkami, czasem nawet mam wrażenie, że on robi więcej. Ja bardziej dbam o szczegóły a on z kolei jak się za coś zabiera to robi to do końca i porządnie ale musi wpaść w wir obowiązków domowych bo jak zasiądzie na kanapie to mu się ciężko ruszyć. Ja sama mam mnóstwo wad ale i jego wiele wad wyszło... np. skarpetki i majtki zmienia co 2 dni... Boże, aż mi wstyd to pisać
A co więcej jest na kierowniczym stanowisku, więc można się spodziewać wyższego poziomu... Za zimny obiad zagrzałby w mikrofali, za wysiedziane miejsce na sofie (jest takowe z mojego powodu) nic nie powiedział, naczyń zdarzało mi się nie domyć itd. nie robi z niczego afery, ale są inne rzeczy, gdzie ku mojemu zaskoczeniu zamienia się w dzikiego zwierza. Także jak wspólnego mieszkania nie mogłam się doczekać tak teraz dopiero widzę, że pomieszkiwanie ze sobą to co innego niż wspólne życie - nie wiem co się dzieje z ludźmi wtedy... Ale ten twój facet to już ewenement, może w pracy ma jakieś straszne problemy? Bo jeśli nie to raczej nie wróżę wam niestety rewelacji...
Ale ten twój facet to już ewenement, może w pracy ma jakieś straszne problemy? Bo jeśli nie to raczej nie wróżę wam niestety rewelacji...
Czy problemy w pracy tłumaczą wszystko?
Nie może tak być. Wszystko nas może zdenerwować: pies sąsiada, kolejka w sklepie, deszcz, rosnące ceny, brak internetu, złapanie gumy... I już? To ma być usprawiedliwienie dla złych zachowań?
Problemy w pracy zostawiamy w pracy, a w domu mamy PARTNERA, a nie worek treningowy do wyżycia się.
Będziesz czekać, aż w końcu podniesie rękę na Ciebie?
21 2013-09-17 09:41:48 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-09-17 09:58:27)
Czasem jak tak te wasze skargi czytam. To hmm. Moja dziewczyna nie gotowała. W jej pokoju biurko było zawsze zawalone książkami, papierami, stały kubki z niedopitą kawą, ubrania i bielizna leżące w różnej konstelacji, krzesło, łóżko etc . Raz w życiu ten cały majdan na biurku zacząłem sprzątać bo już nie mogłem na to patrzeć, no to oberwałem opeer, że to tak ma być, no bo ona w tym łatwo się odnajduje. Roześmiałem się "chcesz mieć bajzel to miej" i więcej się tam nie dotknąłem.
Mycia naczyń nienawidziła, dlatego kupiłem na jej potrzeby zmywarkę, ale i tak jak wracałem z poligonu, misji, i wchodziłem do kuchni to zlew był pełny (ponoć do zmywarki trzeba trochę tych naczyń nazbierać, bo szkoda myć jednego talerza - nie wypowiadam się bo tego nie używałem, zawsze wolałem i wolę umyć w zlewie ), a pod zlewem wywalał się kosz pełen opakowań po jedzeniu na telefon etc.Nie prasowała, nie robiła mi kanapek, nie przyszywała guzików, nie prała skarpetek, majtek, moich ubrań, nie cerowała dziur. I wszystko co wymienicie i robicie Kochane Drogie Matki, Żony i Partnerki. Bo zależało mi żeby jak wrócę to po prostu była. I czułem się z tym szczęśliwy, mimo że jak dobrze pomyślicie, wyglądało to prawie jak tatuś dla małej dziewczynki. No ale mi to pasowało. Poza tym nie było mnie często w domu i bardzo chciałem jej ten brakujący czas wynagrodzić, mimo że niejednokrotnie po powrocie miałem ochotę pieprznąc się na wyro i odespać. Z perspektywy czasu wiem że źle robiłem, że skoro jej w domu wielu rzeczy nie nauczyli, to ja swoją postawą ją tylko w tym utwierdzałem że nie trzeba. A ja chcąc mieć księżniczkę po prostu księżniczkę miałem. I też nad tym wszystkim myślę czy aby nie jestem już skrzywiony że jak kogoś za x czasu spotkam, znów nie będę chciał być takim tatuśkiem, ratownikiem. Bo niestety muszę się przyznać z ręką na sercu że właśnie to jest największym błędem jaki popełniam w życiu codziennym, prywatnym, i zawodowym, zawsze mam tendencje do nadmiernego pomagania, tatusiowania i robienia za innych, brania na swoje barki wielu rzeczy, które powinni zrobić inni. Miewam z tego powodu satysfakcję, ale miałem już również problemy finansowe, czasem branie zbyt wielu rzeczy i obowiązków na siebie powodowało że wszystko to się waliło jak z domek z kart.A mimo wszystko wracam jak bumerang do utartego schematu ratownika i tatusia. Boję się że już tak zostanie, a jednocześnie nie wiem jak zrobić tak by tym ratownikiem i tatusiem nie być.
Ech...nieważne
Adam, nie mam nic przeciwko układom, w którym jedna osoba zajmuje się domem, bo jej to nie przeszkadza, bo lubi, żeby było zrobione i nie chce jej się wykłócać z partnerem, bo chce nosić księżniczkę na rękach itp. Problemem moim zdaniem jest kiedy druga strona tego nie docenia i zaczyna uważać, że jej się należy. Inna sprawa, jak ktoś Twój wysiłek doceni, pochwali, a inna jak zamiast się cieszyć, że ma kogoś kto posprząta i ugotuje to będzie krytykować, że za słone, za zimne, nie szybko itd.
Może kwestia jest znalezienie kogoś, kto Cię doceni jako dobrą, troskliwą osobę...
Nie dziwię się Twojej goryczy, bo fakt, że dając całego siebie, a niewiele otrzymując w zamian, zawsze boli.
To samo mogę powiedzieć, o swoim byłym partnerze (choć to określenie dla niego jest mocno na wyrost).
Dużo, dużo, bardzo dużo z siebie dawałam, wyciągałam z długów, nałogu (przynajmniej próbowałam trzymać go w "górze"), zawsze podtrzymywałam na duchu, nie mówiąc nic o domowych obowiązkach (no dobra, gotować nie umiem tylko
), a w zamian otrzymywałam tylko puste obietnice, masę rozczarowań i przekonanie, że nie warto, nie warto się "ścierać".
Może dlatego mi tak łatwo teraz dziewczynom doradzać, że kiedy dzieje się coś niepokojącego, źle się czują z tym, to lepiej się rozstać, nie ciągnąć nic na siłę, bo wiem, że po czasie i tak to się rozpadnie, chyba, że dziewczyna postanowi dbać o związek za siebie i... za niego.
Boję się że już tak zostanie, a jednocześnie nie wiem jak zrobić tak by tym ratownikiem i tatusiem nie być.
Jeśli trafisz na normalną kobietę, nie pozwoli Ci na to. Owszem, będzie potrzebowała Twojej pomocy (niektóre "prace" były, są i będą męskie - choćby zmiana koła:) ), ale na "niańczenie" siebie już nie pozwoli, będzie wymagała od Ciebie partnerskiego traktowania.
I sama z siebie da Ci to, czego będziesz oczekiwał, gdy będzie wiedziała, że może na Ciebie liczyć, że nie musisz jej wyręczać, ale jesteś zaraz obok, by swoje ramię jej podać.
Adam,
to się dobraliście - ona księżniczka, i Ty - książę na białym rumaku ratujący ją z opresji
A tak serio, to nie dziwię się, że masz żal (nie mówię, że do niej, pewnie bardziej do samego siebie). Też wydaje mi się, że jak trafisz na kobietę, która będzie chciała być Twoją partnerką, to nie dopuści do takich zachowań. Tylko musi od początku być świadoma tego, że masz takie "tatusiowe" tendencje - inaczej może być tak, że zrobi jej się wygodnie w nowej roli i zapomni, że chciała być partnerką...
Ja jestem z natury (z domu?) bałaganiarą. Ale bardzo się staram ten swój chaos okiełznać, i jest coraz lepiej! Z gotowaniem nie ma problemu - uwielbiam i potrafię to robić, poza tym lubię dogadzać osobom, które kocham
. Też czasem rosną mi sterty ubrań, ale już coraz rzadziej, i coraz mniejsze
.
Kluczem do porozumienia w tej sprawie jest według mnie podział obowiązków wedle tego, co danej parze pasuje, no i dostosowany do możliwości - czasowych, "siłowych" etc.
25 2013-09-17 11:44:26 Ostatnio edytowany przez adam_K (2013-09-17 11:49:00)
Adam,
to się dobraliście - ona księżniczka, i Ty - książę na białym rumaku ratujący ją z opresji
A tak serio, to nie dziwię się, że masz żal (nie mówię, że do niej, pewnie bardziej do samego siebie). Też wydaje mi się, że jak trafisz na kobietę, która będzie chciała być Twoją partnerką, to nie dopuści do takich zachowań. Tylko musi od początku być świadoma tego, że masz takie "tatusiowe" tendencje - inaczej może być tak, że zrobi jej się wygodnie w nowej roli i zapomni, że chciała być partnerką...
Ja jestem z natury (z domu?) bałaganiarą. Ale bardzo się staram ten swój chaos okiełznać, i jest coraz lepiej! Z gotowaniem nie ma problemu - uwielbiam i potrafię to robić, poza tym lubię dogadzać osobom, które kocham
. Też czasem rosną mi sterty ubrań, ale już coraz rzadziej, i coraz mniejsze
.
Kluczem do porozumienia w tej sprawie jest według mnie podział obowiązków wedle tego, co danej parze pasuje, no i dostosowany do możliwości - czasowych, "siłowych" etc.
.
Tak do siebie mam pretensje- taka refleksja bardziej nad samym sobą. To zupełnie inne kwestie zdecydowały o rozstaniu. I niech jej tam będzie dobrze z tą drugą osobą.
I niech jej tam będzie dobrze z tą drugą osobą.
No i niech jej będzie. Zrobiła Ci przysługę - zrobiła miejsce dla kogoś, kto naprawdę Cię doceni:)
strach cokolwiek zrobic bo nagle sie nie odzywa i caly dzien się nie odzywa.
Super atmosfera:/ Nie wiem jak możesz to wytrzymać?
27 2013-09-17 15:36:19 Ostatnio edytowany przez Averyl (2013-09-17 16:08:11)
Podałam mu za zimny obiad a dwa dni temu zapomnialam dolac płyn do chłodnicy i on - 31 letni myslalam ze dorzaly i poważny człowiek obraża się.... rok wspólnego mieszkania a teraz dopiero wszystko wychodzi... co z tym zrobic?
Skoro to tylko rok, to może kop w du***
Na początku mojego związku wyprasowałam mojemu facetowi, a on wyciągając ubranie wszystko poprzewracał, pogniotło się... od tamtej pory mimo, iż tego nie lubi, sam sobie prasuje, a ma taką pracę, że koszulka i piękne spodenki muszą mieć kancik ![]()
Niestety, ale niektórzy faceci tak mają, wyczują tylko, że wyciągasz palec, a odgryzą całą rękę i jeszcze będzie mało! Nie daj się, bo te fochy to jest zwykła manipulacja, chce wzbudzić w tobie poczucie winy, za coś za co powinien być ci wdzięczy! Im bardziej będziesz ulegać takim manipulacją, tym bardziej on będzie wykorzystywał cię. Następnym razem jak strzeli focha, to powiedz mu krótko "starałam się, ale nie wyszło, skoro jest to taki problem, to nie będę się starać, rób to sam!" albo
- Kochanie co na obiad
- Nic
- Wczoraj też było nic
- Zrobiłam na dwa dni ![]()
- Kochanie co na obiad
- Nic
- Wczoraj też było nic
- Zrobiłam na dwa dni
Uśmiałam się
:D:D
A jak mu nie będzie "smakować", to też strzel focha, a co!
Mój chłopak zachowywał się trochę podobnie do Twojego faceta. Po prostu szybko się obrażał. A to zwróciłam mu uwagę, że ma jakiegoś paprocha na włosach, a to nie zawsze mogłam się spotkać, a to nie tak jak powinnam odezwałam się do jakiegoś innego mężczyzny. Szczerze z nim porozmawiałam, wytknęłam co mi się nie podoba i jasno powiedziałam, że nie chcę być z kimś kto zachowuje się w ten sposób i co chwilę o coś się focha. I takich rozmów było kilka, aż w końcu naskoczyło - zmienił się, zmienił swoje nastawienie i poprawił się. W tym przypadku wystarczyła naprawdę poważna rozmowa i realna groźba tego, że zakończę nasz związek.
A ja mam taką tylko jedną refleksję. Dorośli ludzie się nie obrażają. Kilkuletnie dzieci, które jeszcze nie potrafią poradzić sobie ze swoimi emocjami i z komunikacją obrażają się - bo nie mają innych środków. Ale dorosły facet, który się obraża to jakieś kuriozum - wykluczam oczywiście sytuację typu: upośledzenie intelektualne, które pomimo metrykalnej dorosłości, uniemożliwia myślenie i działanie na poziomie wyższym niż ten osiągany przez kilkulatka.