Cześć dziewczyny,
mam mały kłopot i chyba chciałabym Was prosić o radę.
Od kilku miesięcy jestem sama. Dawno nie zwracałam na żadnego mężczyznę uwagi - tak sama z siebie, aż do pewnego momentu. Bywam ostatnio dość często w jednej z knajpek w moim rodzinnym mieście. On pracuje tam jako kelner. Nie znamy się. No tylko z widzenia i moich pobytów w tej restauracji. Zawsze jest bardzo miły, uśmiecha się, spogląda... Ostatnio sama złapałam się na tym, że chodzę tam coraz częściej i to przez wzgląd na niego. Naprawdę lubię to miejsce, ale ten mężczyzna rzeczywiście przykuł moją uwagę. Wydaje mi się, że on sam zwrócił na mnie uwagę. Widzę jego spojrzenia, uśmiechy, gdy spoglądam w jego stronę często widze, gdy mówi coś swoim kolegom - chyba o mnie, bo później od razu zerkają w moją stronę.
Dziś wybrałam się tam kolejny raz. Z koleżanką. S jest bardzo odważna, otwarta. Od razu wyłapała, że on mi sie podoba. Podobno już ostatnio, gdy byłyśmy tam razem.
Spóźniłam się chwilę dziś do niej, ona czekała już na mnie w środku, od razu, gdy weszłam zauwazylam usmiechy i zadowoloną minę pana X. Widziałam, że zerka w moją stronę i mówi coś do drugiego barmana, od razu też podszedł do mnie... Był bardzo miły, uśmiechał się. Później była taka sytuacja, że podszedł po dłuższym czasie ponownie do nas - zamowilysmy jeszcze jakis dodatkowy sok, gdy je doniosl ja akurat poszlam do stolika. Wrocilam, a on podszedl i zapytał, czy nie mam ochoty może na coś innego, bo tamten napój im się skonczyl. S nagle powiedziała "tak, kawa, koleżanka ma ochotę na kawę i to najlepiej w pana towarzystwie". Chłopak chyba był zaskoczony nagle powiedział "Pomyslimy, pomyslimy" az mi się głupio zrobiło, widziałam jego uśmiech od ucha do ucha, to jak na mnie patrzył, ale z zakłopotania odpowiedziałam "no właśnie pomyślimy", później spojrzałam na niego i z tego wszyskiego samej wypadło mi z głowy na co mam ochotę
po dłuższej chwili poprosilam jednak o sok. S wyszła do łazienki, on mi ten sok przyniosl, slowem sie nie odezwal, nawet na mnie nie spojrzał, az mi się głupio i smutno zrobiło, S była pewna, że on weźmie może mój numer, ja jednak nie liczyłam na to, po prostu było mi dziwnie, że później już się nawet nie usmiechal tak jak zawsze.
Po tej sytuacji i tak czułam jego wzrok na sobie, no i Ci jego koledzy zza baru, oni też - uśmiechali się, spoglądali, ewidentnie rozmawiali o mnie.
Powiedzci co myśleć? Nie chcę się złościć na S, że przesadziła, ja nie miałabym odwagi nic chyba zrobić, a on też wygląda na skrępowanego, tak uwaza moja kolezanka. Ja sama czuję, że on jest zainteresowany, przecież inaczej nie zachowywalby się tak.... Zamotałam się i trochę nie wiem jak odebrać tą całą sytuację...