Cześć! ,
Nie bardzo wiem od czego zacząć , może od tego że zaczęłam praktykę w Domu Pomocy Społecznej dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych . jestem studentką i muszę odbyć miesieczna praktykę.
Mam styczność z wieloma osobami w ośrodku , często jest mi przykro i szkoda ich. - to chyba normalne odczucie ale niepokoi mnie jedna sprawa . Jest tam taki chłopak , ma 19 lat z lekkim upośledzeniem i jako jedyny ma pozwolenie na wychodzenie bez opiekuna wszędzie , może dosłownie robic co chce , nawet pracuje w mieście - dorabia sobie na swoje potrzeby. na początku niewinnie sie uśmiechał , zagadywał a teraz adoruje na każdym kroku. Jest dość przystojny , fajnie mi się z nim rozmawia ale te jego teksty "jestes piękna" , "podobasz mi się" , "naprawdę Cię lubię" , "ślicznie dziś wyglądasz" całuje mnie w rękę na pożegnanie , wpatruje się we mnie jak w cukierka . "banan" na twarzy nie do opisania , w oczach to jakby iskry miał , a kiedy mowie żeby przestał to i tak tego nie robi. Niczym go nie zachęcam ani nic , normalnie odpowiadam czasem się uśmiechne ale dziś zaczęłam o nim myśleć , coś jest nie tak bo ja myśle o tym "jak on się uśmiechał" jak ładnie wyglądał z takim uśmiechem . Z drugiej strony jest mi go szkoda bo spoędzi tam całe życie , nie wiem czy to czyste wspolczucie czy powoli zauroczenie , nie wiem co robić.
mam chłopaka od 2 lat , jest nam razem wspaniale , mieszkamy razem - kochamy się nad życie a tu takie coś , dziwnie sie czuję , naprawdę dziwnie. jest mi głupio ,że mam takie myśli o "innym" ..
nie wiem co robić , przynajmniej się tu wyżaliłam, .
dziękuję za wysłuchanie moich wypocin .