Witam, dwa tygodnie temu obraziłem swoją partnerkę. Nie zrobiłem tego bezpośrednio: byłem zirytowany, gdy pod nosem wymsknęło mi się "Jak ja mam dość tej głupiej p...".
Niestety usłyszała to nasza 6-letnia córka i czym prędzej poleciała na skargę do mamy.
Wiem że nie miałem prawa ani tak myśleć, ani tak się wypowiadać, nawet pod nosem, a zwłaszcza w obecności dziecka.
Ale stało się. Czasu nie cofnę.
Pomimo przeprosin zostałem wywalony z domu bez prawa powrotu (mieszkamy w domu prawnie należącym do rodziców partnerki, choć oni w nim nie mieszkają). Usłyszałem że wszystko skończone i ona znajdzie innego ojca dla swojego dziecka.
Dzwoniłem z kolejnymi przeprosinami, ale to tylko zwiększa jej wkurzenie. Chciałem przyjechać aby w ten weekend zobaczyć się z dzieckiem - powiedziała że sobie nie życzy mnie widzieć na oczy.
Co robić?
Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
Podobne tematy
Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki
3 2013-09-12 11:56:39 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-09-12 11:58:00)
Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki
Niewinne początki, to nie tytuł postu, oznacza po prostu początek Twojej przygody z forum - zapoznaj się z regulaminem.
Co możesz zrobić? Dać jej czas, żeby ochłonęła i jeśli Ci wybaczy, to następnym razem bądź bardziej powściągliwy.
Ja sobie nie wyobrażam, żeby mój mąż tak o mnie myślał i mówił...
Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki
Bo to Twoje niewinne początki na tym forum.
Sytuacja jest poważna. Może bierze Cię na przetrzymanie. Tylko ze trwa to już długo.
Czy nie wydaje Ci się, że partnerka czekała na jakiś pretekst, żeby móc wywalić Cię ze swojego życia? Kontaktów z dzieckiem utrudniać Ci nie powinna. Jak nie zechce po dobroci, będziesz musiła dochodzić swoich praw w sądzie.
Czemu zamieściłeś post w dziale "Psychologia"? Bardziej pasuje mi do działu "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód". Tam zaglądają osoby, którem nają do czynienia z podobnymi przejsciami.
Co robić?
Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
Chcesz, by ludzie doradzali ci jak być "farbowanym lisem"?
Może tak jak w dowcipie:
Rozmowa dwóch facetów:
- Dlaczego na swoją żonę mówisz flanelciu?
- To zdrobnienie...
- Od czego ?
- Ty szmato !
Może wyślij jej wielki bukiet kwiatów z liścikiem, w którym wytłumaczysz jej, że "głupia p..." to jest takie pieszczotliwe, tak z miłości, skoro można powiedzieć "ty głuptasku", to czemu by nie "głupia p..."
![]()
Bynajmniej nie oczekuję aby ktoś mi doradzał jak być farbowanym lisem.
Natomiast nie bardzo wiem jak
- wytłumaczyć kobiecie, że często ludzie mówią, że mają czegoś (lub kogoś) dość tylko dlatego, że nie radzą sobie z sytuacją lub emocjami, która wywołuje
- wyjaśnić, że jak facet klnie (zwłaszcza pod nosem) to daje upust emocjom, dzięki czemu nie wybucha
Nie potrafię rozmawiać w sytuacji gdy ktoś powtarza "wszystko skończone", "nie mamy o czym rozmawiać" "nie ośmieszaj się" itd. I rozłącza rozmowę pod byle pretekstem, rzuca słuchawka lub po prostu nie odbiera.
Kiedyś, w zupełnie innej sytuacji przyniosłem jej kwiaty na przeprosiny, określiła to jako żałosne i wywaliła je do kosza na moich oczach.
Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.
Mieszkamy 350 km od siebie i "w domu bywam tylko w weekendy".
Bynajmniej nie oczekuję aby ktoś mi doradzał jak być farbowanym lisem.
Natomiast nie bardzo wiem jak
- wytłumaczyć kobiecie, że często ludzie mówią, że mają czegoś (lub kogoś) dość tylko dlatego, że nie radzą sobie z sytuacją lub emocjami, która wywołuje
- wyjaśnić, że jak facet klnie (zwłaszcza pod nosem) to daje upust emocjom, dzięki czemu nie wybucha
Nie potrafię rozmawiać w sytuacji gdy ktoś powtarza "wszystko skończone", "nie mamy o czym rozmawiać" "nie ośmieszaj się" itd. I rozłącza rozmowę pod byle pretekstem, rzuca słuchawka lub po prostu nie odbiera.
Kiedyś, w zupełnie innej sytuacji przyniosłem jej kwiaty na przeprosiny, określiła to jako żałosne i wywaliła je do kosza na moich oczach.
Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.
Mieszkamy 350 km od siebie i "w domu bywam tylko w weekendy".
Dlatego daj sobie i jej trochę czasu, nie odzywaj się przez jakiś czas.
Jakiś czas to ile? Minęły 2 tygodnie, a dokładnie - 12 dni.
Przepraszam czy dziecko jest twoje ? Ona faktycznie chyba jest tak jak powiedziałeś bo dziecko to nie szczeniak że może mu poszukać innego właściciela . Ty tak bardzo nie nalegaj daj jej czas może te słowo tylko to przyśpieszyło co miało nadejść i to był tylko pretekst .
Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.
poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.
Nie mniej jednak coś za szybko się Ciebie pozbyła... Zadziwiające...
A córka tak zawsze wszystko mamusi powtarza? Widzę tu jakieś wyszkolenie.
Obelgi, właśnie wypowiadane w chwili irytacji pod nosem, są z reguły prawdziwym odzwierciedleniem naszych uczuć.
Na osobę, która szanuję, nigdy pod wpływem złości nie powiedziałam, ani nie pomyślałam nic złego, bo nie chciało mi to przez myśl "przejść", a co dopiero przez gardło.
Chyba w waszym przypadku ta obelga była przysłowiową kroplą goryczy.
Jakiś czas to ile? Minęły 2 tygodnie, a dokładnie - 12 dni.
Całe życie ![]()
Forum to takie fajne miejsce, gdzie można obejrzeć jedną stronę medalu... a druga strona jest zazwyczaj niewidoczna.
Jeżeli kobieta wywaliła cię za taki tekst, to znaczny, że było jeszcze drugie dno, że z jakiegoś powodu dla niej była to kropla, która przelewa czarę...
Chcesz jej tłumaczyć, że od niej nauczyłeś się zwrotu, że chłopcy tak mają jak się zdenerwują, że to taki męskie prawo porzucać sobie "głupimi p...", a skoro cię nauczyła, to może sama sobie winna. Nie panować nad emocjami to może dziecko, a nie dorosły facet! Poza tym zagrywki w stylu "głupia p..." przy dziecku są bardzo infantylne. Mam wrażenie, że po prostu nie dorosłeś do związku.
Twojej partnerki nie ma tym forum, nie może sama bronić swojego stanowiska, a ty sam zadbałeś, by nikt nie pisał ci porady
w rodzaju "dobrze ci, bydlaku"
Być może nie dojrzałem. I pewnie już nie dojrzeję, bo piąty krzyżyk mam już na karku i to mój trzeci dłuższy związek w życiu.
Mogę dodać tylko tyle: w związku najbardziej chyba w świecie zależy jej na... niezależności od partnera. Prezenty owszem, tak, ale aby za nią zapłacić JEJ rachunek? Na sama sugestię (moją czy kogoś z zewnątrz - "to może pan zapłaci?" wybucha atakiem furii...
A jednocześnie finansowo w pełni pozostaje zależna od dość majętnych rodziców, bo wprawdzie pracuje, ale wydatki ma znacznie większe niż dochody
"Jak ja mam dość tej głupiej p..."
No zobacz, słowo stało się ciałem :-) Masz dość i jesteś wolny.
A teraz daj jej spokój na jakiś czas i zajmij się pracą. Jak jesteś dla niej ważny i Cię kocha to się odezwie w końcu. Jeśli nie to zaczniesz od nowa jak wielu tu z nas.
Mam nadzieję, ze nikt trzeci za tym stoi i nie szukała okazji, żeby Cię wyautować. Jak było między Wami do tej pory? Szczególnie ostatnie miesiące?
Tak, wiem że słowa wypowiadane w furii lubią się spełniać. Emocje nadają im energii...
Jesteśmy ze sobą niemal osiem lat. Związek dwóch skorpionów z reguły jest burzliwy, ale w ostatnim okresie nic nadzwyczajnego się nie działo. Sporo zmęczenia pracą, z obu stron, tak jak u wszystkich w czasie "kryzysu"... Ona niestety na pracę reaguje stresem ("co będzie jak sobie nie poradzę"), a stres powoduje agresję
Wasz córka nie jest jej własnością i nie moze zabraniac Ci widywania się z nia.
Co do słow które powiedziałeś, to były z zakresu "możesz pomyśleć, ale nie mówić"
Mimo to nie sądzę, żeby tylko te słowa były powodem do wypędzenia z domu.
To tylko albo przelało szale goryczy albo było pretekstem, do decyzji podjętej wcześniej.
O ile jest od Ciebie młodsza ?
Z twojego życiorysu wnioskuje ze moze byc między Wami duża różnica wieku stąd może musli o zmianach w swoim życiu. ![]()
Chyba często nie ma Cię w domu ( odległość 350 km), i nie za bardzo wiesz czy nie pojawił się ktoś inny.
Ma 41, ja jestem o dychę starszy
Dodam tylko że cztery godziny przed "akcją" namówiła mnie do wykupienia wspólnego wyjazdu narciarskiego w marcu 2014... I sprawdzaliśmy rezerwację wyjazdu na Święta Bożego Narodzenia...
Jak dla mnie powiedzenie czegoś takiego nie jest powodem do wywalenia kogoś z domu. Takie zachowanie kojarzy mi się bardziej z niedoświadczoną, bardzo emocjonalną dwudziestolatką (taki lekki autoprzytyk).
Wielu osobom zdarza się mamrotanie pod nosem na drugą połówkę, i to właśnie w niecenzuralny sposób. Wredne to, ale czasem potrzebne. I nie sądzę, żeby oznaczało to brak dojrzałości. Niektórzy tak mają i tyle. Jak napisałeś- to sposób na rozładowanie emocji.
Co do Twojej partnerki- poczekałabym trochę i spróbowała z nią jeszcze raz pogadać. Ja nie rozumiem, tak jak Ty, dlaczego to co usłyszała od córki spowodowało aż taką reakcję. Może jednak jest drugie dno tego wszystkiego.
A to nie jest tak że jesteście jakąś patologią?
Niewątpliwie jesteśmy patologią: obydwoje mamy wyższe studia na dobrych uczelniach, partnerka posługuje się dwoma językami obcymi, ja - czterema. Nie palimy a alkohol w postaci dobrego wina spożywamy w ilościach po jednym kieliszku tygodniowo. Uprawiamy czynnie sport (konie, narty, pływanie, rolki). Mamy BMI w normie. Żadne z nas nie było karane sądownie. Pracujemy i płacimy podatki
Zatem w polskiej rzeczywistości - jesteśmy patologią ![]()
Mieszkacie u rodziców mając po 40-50 lat, ty ją nazywasz pizdą a ona Cię za to wyrzuca z domu, jeszcze tylko wódeczki i zagrychy brakuje ![]()
22 2013-09-12 15:34:57 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 15:37:18)
Dodam tylko że cztery godziny przed "akcją" namówiła mnie do wykupienia wspólnego wyjazdu narciarskiego w marcu 2014... I sprawdzaliśmy rezerwację wyjazdu na Święta Bożego Narodzenia...
Dlaczego wy faceci lecicie na młodsze, czy może jest odwrotnie?
Taki jest tego efekt a twoje poprzednie też były młodsze?
Dla mnie to jest patologią, mnie bardziej interesuje przyczyna tego wyzyska.
Mieszkacie u rodziców mając po 40-50 lat, ty ją nazywasz pizdą a ona Cię za to wyrzuca z domu, jeszcze tylko wódeczki i zagrychy brakuje
treściwie napisane ![]()
Katarzynka 82, jak 44-letni facet bierze sobie 34-letnią kobietę, to gdzie tu jet patologia, bo nie chwytam jakoś? Nie 18tkę, nie 24latkę tylko 34-letnią kobietę, która wcześniej spędziła 12 lat z innym facetem. Kobietę samowystarczalną finansowo. To przepraszam gdzie Ty widzisz wysysk? I jaki? Tak moja pierwsza była ode mnie 3 lata młodsza, a druga - całe cztery. I co w tym nienormalnego? I co Twoje uwagi mają wspólnego z cytatem, który umieściłaś na wstępie? Każde z nas zawsze płaci za swój udział w wyjeździe.
Seydlitz - mieszkamy nie u jej rodziców tylko w jednym z domów będących własnością jej rodziców. I co to ma wspólnego z wódeczką i zagrychą, bo jakoś nie chwytam? Ale jeśli to ten sam Seydlitz, którego wpisy widuję w innych miejscach, to logiki spodziewać się raczej nie można
Averyl - tak, niewątpliwie treściwie napisane, tyle że sensu raczej w tym niewiele. Poczytaj wpisy podpisane Seydlitz na innych forach - zrozumiesz co to jest patologia
Czy u was występowało ostatnio coś takiego jak szczere rozmowy? Takie o emocjach, uczuciach, motywach postępowania?
I jakie masz relacje z córką?
A mnie się cos wierzyć nie chce ,ze tylko przez to jedno jedyne wulgarne zdanie rzucone pod nosem było powodem do wywalenia z domu, cos mi się zdaje ze już wcześniej musiało być cos nie tak, a ta twoja obelga była tylko pretekstem do dokonania takiego kroku w postaci separacji bądź rozpadu związku.
To już wcześniej musiało cos wisieć w powietrzu, może tego nie dostrzegłeś no ale wg mnie bardzo możliwe, że ten epitet pod nosem przelał czarę goryczy, za dużo się nazbierało niesnasków i stąd taki finał
Relacje z córką mam bardzo dobre, bo ja mam mnóstwo pomysłow na "akcję" a ona to uwielbia. Ulegają pewnemu pogorszeniu gdy mała spędza nieco czasu u dziadków, gdyż po powrocie trzeba ję ponownie ustawić na normalne tory funkcjonowania, ale szybko uzgadniamy zasady.
Co do szczerych rozmów - jakoś to ostatnio rzeczywiście kiepsko wychodziło. Moja partnerka ma prawo do zmęczenia, furii, "posiadania wszystkiego dość" itd. Jak ja jestem zmęczony to przesadzam, gdy przejmuję się czymś to się niepotrzebnie dołuje bzdurami. A jak się czegoś boję (z reguły jakiejś wpadki w pracy) to histeryzuję
Przez 8 lat bycia ze sobą różne rzeczy się zdarzają w życiu ludzi. Bywały okresy i lepsze, i gorsze, bywały niekiedy i kłótnie, rzucanie przez nią słuchawką i nieodbieranie telefonów. Ostatni ostry spór był rok temu. Od tego czasu w sumie spokój
Wychodząc z założenia, że konflikty w związku nigdy nie zostają "anulowane", to większośc związków skazana jest na rozpad, gdyż któryś kolejny przepełni czarę goryczy.
Wychodząc z założenia, że konflikty w związku nigdy nie zostają "anulowane", to większośc związków skazana jest na rozpad, gdyż któryś kolejny przepełni czarę goryczy.
I tak bywa ,często właśnie podczas entej kłótni kropla się potrafi przelać u jakieś strony ,ma tego dosyć ,stąd ten rozpad związków
Oczywiście nie mówię ze u ciebie na pewno tak było, jest czy będzie- skądże ( nie znoszę czarnowróżyć ) ale trzeba brać pod uwagę wszystkie czynniki, nie tylko te ostatnie ( w tw. przypadku wiązanka pod nosem)które doprowadziły do takiej sytuacji w jakiej się znalazłeś
Szczera rozmowa musi się odbyć
Mam dwie teorie. Sam oceń, która może być bliższa prawdy:
1. kobieta za bardzo zafiksowana na punkcie własnej niezależności, zwolenniczka teorii, że faceta trzeba trzymać krótko, bo jej wejdzie na głowę. Pasuje do opisu z Twoich postów. Nie za bardzo wiem jak się z takim ekstremalnym przypadkiem postępuje (znam tylko kilka lekko zafiksowanych), ale myślę, że należałoby zmusić ją do wysłuchania twoich racji (jak się nie da bezpośrednio to napisz list - chociażby z ciekawości go przeczyta
). Wyjaśnij jej motywy swojego wzburzenia, to, że jesteś świadomy, że postąpiłeś niewłaściwie, że nie zamierzasz robić normy ze swojego zachowania. Tylko nie płaszcz się. Rzeczowy monolog. Ty najpiękniej nie zachowałeś się, ale żadna normalna kobieta nie wywala faceta z domu tylko dlatego, że po 8 latach związku po raz pierwszy powiedział o niej (nawet nie do niej) słowo na "p". Powiedz jej, że Ci na niej zależy, ale zrobiłeś już wszystko co można - i więcej robić nie zamierzasz, skoro ona nie chce. Powiedz, że teraz liczysz na jej opamiętanie, czekasz na jej kontakt i ma na to, powiedzmy, 2 tygodnie. Po dwóch tygodniach zaczynasz postępowanie prawne zapewniające Ci możliwość widzeń z własnym dzieckiem. I nic więcej nie rób.
Oczywiście, przed upływem tych dwóch tygodni powinieneś ponownie się z nią skontaktować, zapytać czy zgodzi się z Tobą porozmawiać. Żadna niezależna baba nie odezwie się pierwsza do faceta, który jej stawia warunki. Ale jeśli ten facet jasno określi swoje stanowisko i przestanie się płaszczyć to taka kobieta zaczyna się zastanawiać, rozmyślać i w końcu z wielką ulgą i radością przyjmuje kiedy ponownie on wychodzi z propozycją pojednania i nie naraża na szwank kobiecej dumy...
Wszystko to pod warunkiem, że nie jesteś jej obojętny.
Bo jest jeszcze wariant nr 2: ona po prostu nie chce kontynuować tego związku. Trafił się pierwszy, lepszy pretekst i go wykorzystała. Tutaj też proponuję postępowanie takie jak wyżej, ale szanse na powodzenie są nikłe...
Mortisha (cóż za urocze pseudo) - istnieje coś takiego, jak wybaczanie. Nie pamiętam kto to powiedział, ale brzmiało to tak: wówczas gdy rozpamiętujemy krzywdy, jakich kiedyś od kogoś doznaliśmy stawiamy się w sytuacji pijącego truciznę z nadzieją, że to naszemu krzywdzicielowi zaszkodzi
Tej osoby to nie krzywdzi, ale negatywne myśli zatruwają nas. Ja kilka lat temu wybaczyłem wszystkim, których uważałem za sprawców swoich krzywd. I raz do roku proces ponawiam.
Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy. Po 17 latach są w stanie wypomnieć facetowi "skarpetkę wrzuconą na szafę, gdy w pośpiechu się rozbierali aby po raz pierwszy pójść do łożka", I wszystkie następne krzywdy też.
I to, w sytuacji gdy rozstania i rozwody są coraz łatwiejsze - nie daje trwałym związkom żadnych szans
A mi się wydaje, że skoro babka aż tak zakręcona jest na punkcie niezależności, to po prostu w tym momencie i tym tekstem uraziłeś jej damskie ego. ![]()
Teraz unosi się "honorem" i zachowuje jak gówniara. "On mnie tak obraził?! To ja mu pokażę!" Na tej zasadzie.
A poza tym to uważam, że bardziej niż te słowa, uraziło ją to, kto je usłyszał i jej przekazał...
Może nie chce, aby córka pytała "dlaczego mieszkasz z tatusiem, który Cie wyzywa?" i próbuje przed nią pokazywać swoja dominację i władzę w domu?
Ciężko jest rozgryźć kobietę pod tym względem, bo tak naprawdę co jej w głowie siedzi nie wie nikt.
Pytań może być setki. Kwestia tego, czy z Nią o tym porozmawiasz w końcu czy nie i czy dowiesz się co Nią kieruje.
Może napisz sms z zapytaniem czy to już koniec...Jeśli napisze, że tak to moim zdaniem ma coś za uszami. Jeśli napisze, że nie i że czas najwyższy pogadać, to po prostu poniosły ją emocje i wyszło z Niej jej wygórowane ego. ![]()
Z tego co wiem, córka chce abym do niej przyjeżdżał, i nawet chciała z mamusią porozmawiac aby tatusiowi pozwalał przyjeżdżać, ale "podziękowano jej grzecznie i poproszono o nie wtrącanie się"
Niestety z obserwacji moich wynika, że na takiego smsa odpowiedź będzie twierdząca, własnie z uwagi na rozbuchane, niezależne ego.
slowa bardzo bola zwlaszcza takie.moj partner wyzywa mnie prawie codziennie i juz nie moge dalej tego wytrzymac wciaz brak mi odwagi aby zostawic
Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Glupoty gadasz. Co maja wspolnego studia i oglada z takim slownictwem? Nic. Kazdemu zdazy sie uzyc wulgarnych slow najczesciej podczas duzego wzbuzenia emocjonalnego. Tacy juz jestesmy, emocjonalni z nas ludzie i ciezko nad tym zapanowac.
Wracajac do tematu, to nie pochwalam zachowania autora i nalezy mu sie reprymenda, no ale do jasnej cholery ludzie?! Przekreslic malzenstwo i odebrac dziecku wspolna rodzine? Brednie, tu jest drugie dno.
Glupoty gadasz. Co maja wspolnego studia i oglada z takim slownictwem? Nic. Kazdemu zdazy sie uzyc wulgarnych slow najczesciej podczas duzego wzbuzenia emocjonalnego. Tacy juz jestesmy, emocjonalni z nas ludzie i ciezko nad tym zapanowac.
Nie zgadzam się. To nazywa się chamstwo, prostactwo, brak słownictwa, mówiąc prościej: buractwo z wyłażącą słomą z butów
Wracajac do tematu, to nie pochwalam zachowania autora i nalezy mu sie reprymenda, no ale do jasnej cholery ludzie?! Przekreslic malzenstwo i odebrac dziecku wspolna rodzine? Brednie, tu jest drugie dno.
Nie są małżeństwem, spotykają się tylko w weekendy.
Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.
Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.
Pewnie dlatego, że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.
Jeździec, decyzja czy to zrobisz czy nie należy do Ciebie.
Do końca nigdy nie można być pewnym co by Ci odpisała.
Lepiej wiedzieć na czym się stoi, niż zawalać sobie głowę setkami pytań. ![]()
Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Po 8 latach związku po raz pierwszy wymamrotać pod nosem słowo na "p" jako określenie partnerki faktycznie określa człowieka jako absolutnego chama...
Ciekawe w takim razie jak nazwać kobietę, która wyrzuca z domu i z życia ojca swojego dziecka za 1 słowo, którego nawet nie słyszała? Do tego nie chce rozmawiać, nie pozwala sobie nic wyjaśnić i zabrania mu kontaktu z dzieckiem? Jak dla mnie to ona w tym momencie zachowuje się dokładnie tak jak on ją nazwał...
Obsmiechuj napisał/a:Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.
Pewnie dlatego, że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.
AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.
KaraBoska napisał/a:Obsmiechuj napisał/a:Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.
Pewnie dlatego, że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.
AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.
Na pierwsze- tak, na drugie - nie i na trzecie - nie.
Obsmiechuj napisał/a:KaraBoska napisał/a:Pewnie dlatego, że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.
AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.
Na pierwsze- tak, na drugie - nie i na trzecie - nie.
Jak to na 3 nie? Przeciez mam prawo Cie oceniac tak jak Ty mnie, prawda? Inaczej to beda podwojne standardy;) Kazdy ma swoj system wartosci. Partnerka autora sama uzywa epitetow wobec innych ludzi wiec powinna byc takim samym chamem jak autor prawda? No tak ale tu znowu mowa o podwojnych standardach.
Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.
poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.
Dokładnie tak.
Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy.
No cóż, takie jesteśmy. Dlatego trzeba MYŚLEĆ zanim się coś powie czy zrobi.
Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.
47 2013-09-13 14:38:57 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-09-13 14:42:35)
Jeździec napisał/a:Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.
Pyskata napisał/a:poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.
Dokładnie tak.
Jeździec napisał/a:Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy.
No cóż, takie jesteśmy. Dlatego trzeba MYŚLEĆ zanim się coś powie czy zrobi.
KaraBoska napisał/a:Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.
No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!
A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna?? Facet zachował się jak gówniarz, ale chce przeprosić, ROZMAWIAĆ! Jak w takim razie zachowuje się teraz jego partnerka (była)?? Zabrała zabawki z piaskownicy, na złość wszystkim przestała oddychać i teraz tupie nóżką! Bardzo szybko, czy nie za szybko? Czy to DOJRZAŁE z jej strony? Na koniec: Gdzie w tym wszystkim dziecko, które chce, by rodzice się pogodzili (taka jego naturalna potrzeba!)?
Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...
48 2013-09-13 14:58:54 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-13 14:59:40)
Jeździec napisał/a:Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.
mów za siebie, proszę
Pyskata napisał/a:poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.
Dokładnie tak.
Jeżeli określa tym słowem innych, to musi się liczyć z tym że ktoś użyje tego słowa wobec niej.
KaraBoska napisał/a:Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.
Studia, wykształcenie, pozycja zawodowa, materialna nie mają przełożenia wprost na inteligencją emocjonalną, ogładę, kulturę osobistą.
Sprzyjają, ale nie są warunkiem wystarczającym.
Z tego powodu sądzisz ze studia są nic nie warte, czy też szukasz usprawiedliwienia dla siebie ? ![]()
Natomiast zgadzam się KarąBoską, w warunkach cywilizowanych tego typu epitety nie powinny istnieć.
Jeżeli funkcjonują w związku, niezależny od tego czy odnoszą się do osób z poza związku czy w związku, to "podwójny standard", coś na rodzaj słomy wychodzącej z butów.
Ale, skoro funkcjonują w związku... to znaczy że obie strony się zgadzają na ich stosowanie, również wobec siebie ![]()
Możesz spowodować, że sie uśmiechnie kiedy wytłumaczysz jej, trochę przewrotnie, co tak naprawdę chciałeś powiedzieć używając tego słowa ? ![]()
49 2013-09-13 15:07:44 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-13 15:13:25)
Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła
nieprzyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło
Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła
nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło
Mimo wszystko uważaj, bo trafisz kiedyś na zwolennika kary głównej i ostatecznej za przeklinanie i obrażanie innych, jak choćby Elsje i będziesz miała poważny problem ![]()
No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!
Tak się oburzyłeś, jakbym napisała coś strasznego, a niczego takiego nie napisałam. Zauważ, że autor nie chciał porad W RODZAJU "dobrze ci, bydlaku" czy też życzenia śmierci, a rodzaj obejmuje więcej niż tylko i wyłącznie te sformułowania. Gdybym miała wyrazić swoje zdanie na temat jego zachowania, to byłoby ono właśnie w rodzaju tego co podał za PRZYKŁAD, a nie słowo w słowo takie samo. Już jasne?
Nie życzę nikomu śmierci ani samobójstwa, ale nie mogę również powiedzieć, bym życzyła dobrze komuś, kto w taki sposób wypowiada się o swojej kobiecie, w dodatku przy dziecku.
A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna??
Wydaje mi się rzeczą oczywistą, że ten incydent nie był jednorazowy. Wcześniej już musiały mieć miejsce różne nieprzyjemne sytuacje, niekoniecznie wyzwiska, ale inne niedopuszczalne zachowania. Takie rzucanie "pi**mi" w stronę swojej kobiety nie zdarza się ot tak człowiekowi który zawsze był w porządku. Widocznie nie był już wcześniej, skoro takie słowa w ogóle przeszły mu przez gardło.
Uważam zatem, że rozstanie jest najodpowiedniejszym wyjściem. Wcześniej już coś musiało nie grać, a teraz ta kobieta dostała ostateczny sygnał, że trzeba to zakończyć. Na co jeszcze miała czekać, aż ją uderzy? Po przemocy słownej przychodzi pora na przemoc fizyczną i nie należy czekać aż do tego dojdzie, tylko kończyć znajomość dopóki nie jest za późno. A rozmawianie i przepraszanie CZASU NIE COFNIE.
Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...
Wyobraź sobie, że nigdy nie miałam okazji żałować i przepraszać za takie słowa. Zgadnij dlaczego? Bo kiedy je o kimś wypowiadałam, to była to osoba, która tak bardzo zaszła mi za skórę, że znajomość była już przekreślona o wiele wcześniej. A jeśli mi na kimś zależało, to nie mówiłam o nim takim rzeczy. W złości mogłam mówić, że kogoś nienawidzę i że nie chcę go znać, ale zauważ, że to jest opis moich uczuć na dany moment - tak, w tym danym momencie go nienawidziłam i nie chciałam znać, ale nie obrażałam go jako osoby poprzez szkaradne wyzwiska. I tu jest ta różnica.
mortisha napisał/a:Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła
nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło
Mimo wszystko uważaj, bo trafisz kiedyś na zwolennika kary głównej i ostatecznej za przeklinanie i obrażanie innych, jak choćby Elsje i będziesz miała poważny problem
Jeżeli by to się zdarzało notorycznie z mojej strony sypie głowę popiołem i sama dobrowolnie elektrowstrząsom bym się poddała , jeżeli incydentalnie czy tez jednorazowo to błagam o wybaczenie kajając się
Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła
nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło
No wreszcie wypowiedzi, w ktorych ktos sie przyznaje, ze zdarza sie im nieopanowac emocji i powiedziec niekulturalne slowo (niekoniecznie jako epitet). Do perfekcji to panuja nad emocjami jak dla mnie tylko psychopaci..
Elsje napisał/a:Jeździec napisał/a:Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.
W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.
mów za siebie, proszę
A w którym niby miejscu mówię za kogoś innego? Czytaj dokładnie, a nie co piąte słowo.
Jeżeli określa tym słowem innych, to musi się liczyć z tym że ktoś użyje tego słowa wobec niej.
Czyli uważa ją za taką samą wstrętną babę jak tamte, o których ona się w ten sposób wypowiadała. Pytanie w takim razie, po co on w ogóle z nią jest, skoro ona taka najgorsza.
Doom napisał/a:No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!
Tak się oburzyłeś, jakbym napisała coś strasznego, a niczego takiego nie napisałam. Zauważ, że autor nie chciał porad W RODZAJU "dobrze ci, bydlaku" czy też życzenia śmierci, a rodzaj obejmuje więcej niż tylko i wyłącznie te sformułowania. Gdybym miała wyrazić swoje zdanie na temat jego zachowania, to byłoby ono właśnie w rodzaju tego co podał za PRZYKŁAD, a nie słowo w słowo takie samo. Już jasne?
Nie życzę nikomu śmierci ani samobójstwa, ale nie mogę również powiedzieć, bym życzyła dobrze komuś, kto w taki sposób wypowiada się o swojej kobiecie, w dodatku przy dziecku.Doom napisał/a:A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna??
Wydaje mi się rzeczą oczywistą, że ten incydent nie był jednorazowy. Wcześniej już musiały mieć miejsce różne nieprzyjemne sytuacje, niekoniecznie wyzwiska, ale inne niedopuszczalne zachowania. Takie rzucanie "pi**mi" w stronę swojej kobiety nie zdarza się ot tak człowiekowi który zawsze był w porządku. Widocznie nie był już wcześniej, skoro takie słowa w ogóle przeszły mu przez gardło.
Uważam zatem, że rozstanie jest najodpowiedniejszym wyjściem. Wcześniej już coś musiało nie grać, a teraz ta kobieta dostała ostateczny sygnał, że trzeba to zakończyć. Na co jeszcze miała czekać, aż ją uderzy? Po przemocy słownej przychodzi pora na przemoc fizyczną i nie należy czekać aż do tego dojdzie, tylko kończyć znajomość dopóki nie jest za późno. A rozmawianie i przepraszanie CZASU NIE COFNIE.Doom napisał/a:Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...
Wyobraź sobie, że nigdy nie miałam okazji żałować i przepraszać za takie słowa. Zgadnij dlaczego? Bo kiedy je o kimś wypowiadałam, to była to osoba, która tak bardzo zaszła mi za skórę, że znajomość była już przekreślona o wiele wcześniej. A jeśli mi na kimś zależało, to nie mówiłam o nim takim rzeczy. W złości mogłam mówić, że kogoś nienawidzę i że nie chcę go znać, ale zauważ, że to jest opis moich uczuć na dany moment - tak, w tym danym momencie go nienawidziłam i nie chciałam znać, ale nie obrażałam go jako osoby poprzez szkaradne wyzwiska. I tu jest ta różnica.
No proszę, jaka pewna siebie i jakże pryncypialna młoda osoba! "Wydaje się oczywiste...", "Musiało tak być..." Po czym, jeśli można zapytać, wnioskujesz, że to takie oczywiste? Po tym, jak koleś napisał, że wymamrotał pod nosem przekleństwo w kierunku partnerki, musiała mieć miejsce przemoc domowa? Według mnie to możemy jedynie domniemywać, że tak MOGŁO być, prawda?
Czy nie dopuszczasz możliwości, że autor przez przypadek też tylko W DANYM momencie miał dość swojej partnerki, stąd ten epitet?
Odpowiedziałaś bardzo wybiórczo na postawione przeze mnie pytania. Co z pozostałymi? Są dla ciebie niewygodne?
P.S. A z tym, że nigdy jeszcze nie miałaś okazji żałować swoich słów, to cierpliwości. Masz jeszcze czas na popełnianie takich błędów. Nie znam cię, ale po Twoim wieku zgaduję (a może to oczywiste, albo musi tak być:), że wszystko przed tobą. Poważny związek, taki 24/7/365, rutyna, dziecko, i milion problemów, które zweryfikują twoją pryncypialność.
No proszę, jaka pewna siebie i jakże pryncypialna młoda osoba! "Wydaje się oczywiste...", "Musiało tak być..." Po czym, jeśli można zapytać, wnioskujesz, że to takie oczywiste? Po tym, jak koleś napisał, że wymamrotał pod nosem przekleństwo w kierunku partnerki, musiała mieć miejsce przemoc domowa? Według mnie to możemy jedynie domniemywać, że tak MOGŁO być, prawda?
A może daruj sobie personalne wycieczki i skup się na sprawie, zamiast na ocenie mojej osoby.
Co do sprawy: naprawdę wierzysz, że facet który jest w porządku, nagle, po 8 latach, znikąd rzuca takim tekstem? Jakim niby cudem? Coś mu się w mózgu pomieszało, w głowę się uderzył? Może i tak, ale moim zdaniem prawdopodobieństwo jest niewielkie. Skoro ktoś coś takiego mówi, to znaczy, że już wcześniej coś takiego myślał. I już wtedy robił źle, tyle że partnerka o tym nie wiedziała. Wspomniałeś we wcześniejszym poście o zdradzie, więc podam Ci przykład ze zdradą związany: Jeśli facet zdradza swoją kobietę, a ona o tym nie wie, to nie umniejsza jego winy i już w tym momencie związek nie powinien mieć racji bytu, a nie dopiero wtedy, gdy zdrada wyjdzie na jaw. Tak samo tutaj, już wtedy gdy Autor pomyślał w ten sposób o swojej kobiecie, był wobec niej w ten sposób nie w porządku, ona jedynie o tym nie wiedziała (bo i skąd, w myślach przecież nie czyta). I uważam, że bardzo dobrze się stało, że tym razem te swoje myśli wyraził na głos, chociaż wielka szkoda, że w obecności 6-latki (!). Ale przynajmniej jego kobieta wie już na czym stoi i jak widać zareagowała odpowiednio, nie dając sobą pomiatać. Wielkie brawa dla niej, że nie ma zamiaru tolerować czegoś takiego.
Czy nie dopuszczasz możliwości, że autor przez przypadek też tylko W DANYM momencie miał dość swojej partnerki, stąd ten epitet?
Tak jak już napisałam, jest ogromna różnica między powiedzeniem komuś, że ma się go dość i nie chce się go znać, a nazwaniem go obraźliwym epitetem, w dodatku przekleństwem. Gdyby w opisanej sytuacji padły słowa "Mam cię dość, nie chcę cię widzieć więcej!", to ja bym to zrozumiała i wydaje mi się, że również ona by inaczej zareagowała. Ale tutaj padły inne słowa. Ja wiem, że faceci bywają mniej subtelni od kobiet, ale bez przesady, różnica między jednym a drugim nie jest jakaś subtelna, jest kolosalna.
Odpowiedziałaś bardzo wybiórczo na postawione przeze mnie pytania. Co z pozostałymi? Są dla ciebie niewygodne?
Ty również zignorowałeś wiele z tego, co napisałam. Czy naprawdę zdanie musi kończyć się znakiem zapytania, abyś na nie odpowiedział?
P.S. A z tym, że nigdy jeszcze nie miałaś okazji żałować swoich słów, to cierpliwości. Masz jeszcze czas na popełnianie takich błędów. Nie znam cię, ale po Twoim wieku zgaduję (a może to oczywiste, albo musi tak być:), że wszystko przed tobą. Poważny związek, taki 24/7/365, rutyna, dziecko, i milion problemów, które zweryfikują twoją pryncypialność.
No proszę, zarzucałeś mi, że to nieładnie komuś źle życzyć, a teraz robisz coś podobnego. Równie dobrze ja mogłabym Ci napisać: "Jeszcze zmienisz zdanie co do zdrady, jeszcze dojdziesz do wniosku, że jednak można ją wybaczyć, wszystko przed Tobą". No litości, trochę szacunku wobec czyichś poglądów. Wiek nie daje Ci prawa do traktowania mnie z wyższością. Zresztą, już taka bardzo młoda nie jestem ![]()
Elsje, naprawdę myślisz, że wyrzucenie wieloletniego partnera z domu za 1 słowo zasługuje na brawa? Zwłaszcza, kiedy się z tym partnerem ma dziecko? Naprawdę uważasz, że dziecko należy uczyć, że faceta trzeba trzymać krócej niż psa na smyczy, że w związku kobieta jest wszechwładną panią a jej giermek nie ma nawet prawa do wyjaśnień?
Jeździec napisał/a:Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy.
No cóż, takie jesteśmy. Dlatego trzeba MYŚLEĆ zanim się coś powie czy zrobi.
Bzdura. Kobiety wcale nie są takie. Takie są dziewczynki i rozkapryszone księżniczki.
Elsje, naprawdę myślisz, że wyrzucenie wieloletniego partnera z domu za 1 słowo zasługuje na brawa? Zwłaszcza, kiedy się z tym partnerem ma dziecko? Naprawdę uważasz, że dziecko należy uczyć, że faceta trzeba trzymać krócej niż psa na smyczy, że w związku kobieta jest wszechwładną panią a jej giermek nie ma nawet prawa do wyjaśnień?
Ależ skąd, należy przecież uczyć dziecko, że tatuś ma prawo powiedzieć o mamusi per "pi***" i wszystko po jakimś czasie wróci do normy, jakby nic się nie stało.
Prawo do wyjaśnień? A co tu wyjaśniać, że w jego słowniku "pi***" to czułe określenie bliskiej osoby? To naprawdę przykre, że znajdują się ludzie, którzy próbują to usprawiedliwić. Ale cóż, widziałam już wiele wątków w których usprawiedliwia się zdradę, więc chyba nic już mnie nie zdziwi.
Powtórzę raz jeszcze: Trzeba myśleć zanim się coś zrobi. A nie po fakcie.
vinnga napisał/a:Elsje, naprawdę myślisz, że wyrzucenie wieloletniego partnera z domu za 1 słowo zasługuje na brawa? Zwłaszcza, kiedy się z tym partnerem ma dziecko? Naprawdę uważasz, że dziecko należy uczyć, że faceta trzeba trzymać krócej niż psa na smyczy, że w związku kobieta jest wszechwładną panią a jej giermek nie ma nawet prawa do wyjaśnień?
Ależ skąd, należy przecież uczyć dziecko, że tatuś ma prawo powiedzieć o mamusi per "pi***" i wszystko po jakimś czasie wróci do normy, jakby nic się nie stało.
Prawo do wyjaśnień? A co tu wyjaśniać, że w jego słowniku "pi***" to czułe określenie bliskiej osoby? To naprawdę przykre, że znajdują się ludzie, którzy próbują to usprawiedliwić. Ale cóż, widziałam już wiele wątków w których usprawiedliwia się zdradę, więc chyba nic już mnie nie zdziwi.Powtórzę raz jeszcze: Trzeba myśleć zanim się coś zrobi. A nie po fakcie.
Jakbym coś takiego usłyszała to kopniak z półobrotu ala Chuck Norris ![]()
KaraBoska napisał/a:Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko - w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.
Po 8 latach związku po raz pierwszy wymamrotać pod nosem słowo na "p" jako określenie partnerki faktycznie określa człowieka jako absolutnego chama...
Ciekawe w takim razie jak nazwać kobietę, która wyrzuca z domu i z życia ojca swojego dziecka za 1 słowo, którego nawet nie słyszała? Do tego nie chce rozmawiać, nie pozwala sobie nic wyjaśnić i zabrania mu kontaktu z dzieckiem? Jak dla mnie to ona w tym momencie zachowuje się dokładnie tak jak on ją nazwał...
Oczywiście mówię tylko za siebie, jeśli inne kobiety przechodzą do porządku dziennego po takich inwektywach, kierowanych pod ich adresem, nie moja sprawa - mogą, skoro uważają, że to nie jest zdrada, proszę bardzo. Rozumiem, że można coś takiego usłyszeć od kogoś obcego, ale od najbliższej osoby? Bo nerwy puściły? Dobieramy się w pary mając raczej podobną wrażliwość, dlatego nie wyobrażam sobie, że mój mąż mógłby użyć takich wulgaryzmów kierowanych bezpośrednio do mnie. A przcież na przestrzeni 20 lat, mieliśmy sporo awantur. Zresztą w rewanżu miałabym do niego per "ch...ju"? Przepraszam, nie te klimaty i podtrzymuję swoje zdanie: wszelkie wulgaryzmy kierowane do swojej partnerki, żony to chamstwo w najgorszym wydaniu, w dodatku w ustach wykształconego mężczyzny a nie menela spod budki z piwem to wielka kompromitacja.
KaraBoska napisał/a:Obsmiechuj napisał/a:AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.
Na pierwsze- tak, na drugie - nie i na trzecie - nie.
Jak to na 3 nie? Przeciez mam prawo Cie oceniac tak jak Ty mnie, prawda? Inaczej to beda podwojne standardy;) Kazdy ma swoj system wartosci. Partnerka autora sama uzywa epitetow wobec innych ludzi wiec powinna byc takim samym chamem jak autor prawda? No tak ale tu znowu mowa o podwojnych standardach.
Na trzecie nie, w sensie, że jestem niewierząca, więc nie mogę być siostrą zakonną.
62 2013-09-13 17:56:19 Ostatnio edytowany przez Obsmiechuj (2013-09-13 17:58:22)
Elsje, karaboska... Te wasze poglady to jak dla mnie tylko i wylacznie solidarnosc jajnikow.
NIKT z nas nie powiedzial, ze facet jest niewinny. Jest jak najbardziej, musi odpokutowac bo zachowanie zasluguje na nagane ale... na litosc.. kazdy z nas jest inny, wiekszosc ludzi plecie w nerwach co im slina na jezyk przyniesie i jezeli epitety nie sa na porzadku dziennym (przemoc osychiczna) a jedynie pojedyncza sytuacja no to wybaczcie.. Przez takie slowo mija MILOSC? Niszczy sie dziecku pelna rodzine? Nerwy, emocje nie maja nic wspolnego z logika i trzezwym mysleniem. Czasami nie da sie powstrzymac mysli, zdrade fizyczna jak najbardziej (to do elsje).
Karaboska.. Jak chodzilem na politechnike to kilku profesorow (zwyczajni) przeklinalo przy facetach jak tylko popelnilo sie jakis blad.. Wiec bycie wyksztalconym nie ma zadnego znaczenia.
63 2013-09-13 18:01:05 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-13 18:06:58)
Jakbym coś takiego usłyszała to kopniak z półobrotu ala Chuck Norris
Óóójjj,a czy to może się tyczyć 2 stronn bez względu na płeć, czy nie jesteś za równouprawnieniem i jedna strona ma immunitet w postaci nietykalności, kiedy z ust jej się jednorazowo cos wyrwie ,bom żeński osobnik ??
Za moje zdanie wypowiedziane wściekiem pod nosem krojąc ziemniaki ...""ale zaraz go/ją palne (groźba jak najbardziej karalna chwilowo w domysłach, która poza własne myśli nie będzie praktykowana), lub ku...wa mać co za cholerny pacan jeden..."" w jaką częśc ciała kopniak (oczywiście z półobrotu, bo jakżeby inaczej ) powinien mi się należeć? mogę prosić łaskawie z ćwierć obrotu, kiedy wykaże skruchę i sumiennie wygłoszę przeprosiny ?
Elsje, karaboska... Te wasze poglady to jak dla mnie tylko i wylacznie solidarnosc jajnikow.
Karaboska.. Jak chodzilem na politechnike to kilku profesorow (zwyczajni) przeklinalo przy facetach jak tylko popelnilo sie jakis blad.. Wiec bycie wyksztalconym nie ma zadnego znaczenia.
Nie rozumiesz? Tu nie o politechnikę chodzi i przekleństwa mężczyzn, które są na porządku dziennym, tylko o wulgaryzmy kierowane do partnerki. DO PARTNERKI. Każda, ceniąca siebie choć trochę kobieta to rozumie i nie chce nawet rozmawiać z kimś takim, bo do rozmowy potrzebny jest partner. Nie cham. To tak jakbyś uderzył. Mocno. Zamiast siniaka i wybitych zębów jest ból psychiczny. A ja należę do kobiet, które uderzyć można tylko raz. Partnerka autora najwyraźniej też - dlatego ją rozumiem.
65 2013-09-13 18:13:31 Ostatnio edytowany przez Elsje (2013-09-13 18:15:54)
Elsje, karaboska... Te wasze poglady to jak dla mnie tylko i wylacznie solidarnosc jajnikow.
NIKT z nas nie powiedzial, ze facet jest niewinny. Jest jak najbardziej, musi odpokutowac bo zachowanie zasluguje na nagane ale... na litosc.. kazdy z nas jest inny, wiekszosc ludzi plecie w nerwach co im slina na jezyk przyniesie i jezeli epitety nie sa na porzadku dziennym (przemoc osychiczna) a jedynie pojedyncza sytuacja no to wybaczcie.. Przez takie slowo mija MILOSC? Niszczy sie dziecku pelna rodzine? Nerwy, emocje nie maja nic wspolnego z logika i trzezwym mysleniem. Czasami nie da sie powstrzymac mysli, zdrade fizyczna jak najbardziej (to do elsje).
Karaboska.. Jak chodzilem na politechnike to kilku profesorow (zwyczajni) przeklinalo przy facetach jak tylko popelnilo sie jakis blad.. Wiec bycie wyksztalconym nie ma zadnego znaczenia.
Tak, tak, wmawiaj sobie, że to solidarność jajników. Ja mam czasem wrażenie, że według niektórych ludzi nie istnieje nic co byłoby wystarczającym powodem, by druga strona od nich odeszła, zawsze sobie jakieś usprawiedliwienie znajdą.
Odpokutować? Niby jak? Masz jakiś pomysł, w jaki sposób mógłby sprawić, że ona by o tym zapomniała? Możliwe, że mu to kiedyś wybaczy, ale zapomnieć? Nie wierzę, że coś takiego zapomni. Ja bym nie zapomniała, nawet gdybym bardzo chciała, nie potrafiłabym, przypominałoby mi się to za każdym razem, gdy patrzyłabym na tego drugiego człowieka.
Skoro tak o niej mówi, to znaczy, że jej nie szanuje. Być z kimś kogo się nie szanuje, żeby "nie niszczyć dziecku pełnej rodziny"? I nauczyć tę małą, że takie zachowania można zaakceptować? Żeby później ona w dorosłym życiu dawała sobą pomiatać?
Piszesz, że "każdy z nas jest inny" - czy wobec tego potrafisz wziąć pod uwagę, że ona jest inna i dla niej takie zachowanie było niedopuszczalne? Ciebie może by nie ubodło, ale ją zabolało bardzo.