Obraziłem swoją partnerkę - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Obraziłem swoją partnerkę

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

Temat: Obraziłem swoją partnerkę

Witam, dwa tygodnie temu obraziłem swoją partnerkę. Nie zrobiłem tego bezpośrednio: byłem zirytowany, gdy pod nosem wymsknęło mi się "Jak ja mam dość tej głupiej p...".
Niestety usłyszała to nasza 6-letnia córka i czym prędzej poleciała na skargę do mamy.
Wiem że nie miałem prawa ani tak myśleć, ani tak się wypowiadać, nawet pod nosem, a zwłaszcza w obecności dziecka.
Ale stało się. Czasu nie cofnę.
Pomimo przeprosin zostałem wywalony z domu bez prawa powrotu (mieszkamy w domu prawnie należącym do rodziców partnerki, choć oni w nim nie mieszkają). Usłyszałem że wszystko skończone i ona znajdzie innego ojca dla swojego dziecka.
Dzwoniłem z kolejnymi przeprosinami, ale to tylko zwiększa jej wkurzenie. Chciałem przyjechać aby w ten weekend zobaczyć się z dzieckiem - powiedziała że sobie nie życzy mnie widzieć na oczy.
Co robić?
Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki

3 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2013-09-12 11:58:00)

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki

Niewinne początki, to nie tytuł postu, oznacza po prostu początek Twojej przygody z forum - zapoznaj się z regulaminem.

Co możesz zrobić? Dać jej czas, żeby ochłonęła i jeśli Ci wybaczy, to następnym razem bądź bardziej powściągliwy.
Ja sobie nie wyobrażam, żeby mój mąż tak o mnie myślał i mówił...

4

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Nie wiem skąd forum dodało mojemu postowi tytuł Niewinne początki.
Nie uważam tego za niewinne początki

Bo to Twoje niewinne początki na tym forum.
Sytuacja jest poważna. Może bierze Cię na przetrzymanie. Tylko ze trwa to już długo.
Czy nie wydaje Ci się, że partnerka czekała na jakiś pretekst, żeby móc wywalić Cię ze swojego życia? Kontaktów z dzieckiem utrudniać Ci nie powinna. Jak nie zechce po dobroci, będziesz musiła dochodzić swoich praw w sądzie.

Czemu zamieściłeś post w dziale "Psychologia"? Bardziej pasuje mi do działu "Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód". Tam zaglądają osoby, którem nają do czynienia z podobnymi przejsciami.

5

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Co robić?
Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

Chcesz, by ludzie doradzali ci jak być "farbowanym lisem"?

Może tak jak w dowcipie:
Rozmowa dwóch facetów:
- Dlaczego na swoją żonę mówisz flanelciu?
- To zdrobnienie...
- Od czego ?
- Ty szmato !

Może wyślij jej wielki bukiet kwiatów z liścikiem, w którym wytłumaczysz jej, że "głupia p..." to jest takie pieszczotliwe, tak z miłości, skoro można powiedzieć "ty głuptasku", to czemu by nie "głupia p..."
big_smile lol big_smile

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

6

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Bynajmniej nie oczekuję aby ktoś mi doradzał jak być farbowanym lisem.
Natomiast nie bardzo wiem jak
- wytłumaczyć kobiecie, że często ludzie mówią, że mają czegoś (lub kogoś) dość tylko dlatego, że nie radzą sobie z sytuacją lub emocjami, która wywołuje
- wyjaśnić, że jak facet klnie (zwłaszcza pod nosem) to daje upust emocjom, dzięki czemu nie wybucha
Nie potrafię rozmawiać w sytuacji gdy ktoś powtarza "wszystko skończone", "nie mamy o czym rozmawiać" "nie ośmieszaj się" itd. I rozłącza rozmowę pod byle pretekstem, rzuca słuchawka lub po prostu nie odbiera.
Kiedyś, w zupełnie innej sytuacji przyniosłem jej kwiaty na przeprosiny, określiła to jako żałosne i wywaliła je do kosza na moich oczach.
Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.
Mieszkamy 350 km od siebie i "w domu bywam tylko w weekendy".

7

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Bynajmniej nie oczekuję aby ktoś mi doradzał jak być farbowanym lisem.
Natomiast nie bardzo wiem jak
- wytłumaczyć kobiecie, że często ludzie mówią, że mają czegoś (lub kogoś) dość tylko dlatego, że nie radzą sobie z sytuacją lub emocjami, która wywołuje
- wyjaśnić, że jak facet klnie (zwłaszcza pod nosem) to daje upust emocjom, dzięki czemu nie wybucha
Nie potrafię rozmawiać w sytuacji gdy ktoś powtarza "wszystko skończone", "nie mamy o czym rozmawiać" "nie ośmieszaj się" itd. I rozłącza rozmowę pod byle pretekstem, rzuca słuchawka lub po prostu nie odbiera.
Kiedyś, w zupełnie innej sytuacji przyniosłem jej kwiaty na przeprosiny, określiła to jako żałosne i wywaliła je do kosza na moich oczach.
Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.
Mieszkamy 350 km od siebie i "w domu bywam tylko w weekendy".

Dlatego daj sobie i jej trochę czasu, nie odzywaj się przez jakiś czas.

8

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Jakiś czas to ile? Minęły 2 tygodnie, a dokładnie - 12 dni.

9

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Przepraszam czy dziecko jest twoje ? Ona faktycznie chyba jest tak jak powiedziałeś bo dziecko to nie szczeniak że może mu poszukać innego właściciela . Ty tak bardzo nie nalegaj daj jej czas może te słowo tylko to przyśpieszyło co miało nadejść i to był tylko pretekst .

10

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Dodam tylko, że określenie "głupia p..." jest JEJ ulubionym określeniem pań, które ją zdenerwowały.
Obawiam się, że od niej je kupiłem, bo nigdy wcześniej nikogo tak nie określałem.

poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.

Nie mniej jednak coś za szybko się Ciebie pozbyła... Zadziwiające...
A córka tak zawsze wszystko mamusi powtarza? Widzę tu jakieś wyszkolenie.

Obelgi, właśnie wypowiadane w chwili irytacji pod nosem, są z reguły prawdziwym odzwierciedleniem naszych uczuć.

Na osobę, która szanuję, nigdy pod wpływem złości nie powiedziałam, ani nie pomyślałam nic złego, bo nie chciało mi to przez myśl "przejść", a co dopiero przez gardło.

Chyba w waszym przypadku ta obelga była przysłowiową kroplą goryczy.

Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

11

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Jakiś czas to ile? Minęły 2 tygodnie, a dokładnie - 12 dni.

Całe życie wink

Forum to takie fajne miejsce, gdzie można obejrzeć jedną stronę medalu... a druga strona jest zazwyczaj niewidoczna.

Jeżeli kobieta wywaliła cię za taki tekst, to znaczny, że było jeszcze drugie dno, że z jakiegoś powodu dla niej była to kropla, która przelewa czarę...

Chcesz jej tłumaczyć, że od niej nauczyłeś się zwrotu, że chłopcy tak mają jak się zdenerwują, że to taki męskie prawo porzucać sobie "głupimi p...", a skoro cię nauczyła, to może sama sobie winna. Nie panować nad emocjami to może dziecko, a nie dorosły facet! Poza tym zagrywki w stylu "głupia p..." przy dziecku są bardzo infantylne. Mam wrażenie, że po prostu nie dorosłeś do związku.

Twojej partnerki nie ma tym forum, nie może sama bronić swojego stanowiska, a ty sam zadbałeś, by nikt nie pisał ci porady

Jeździec napisał/a:

w rodzaju "dobrze ci, bydlaku"

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

12

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Być może nie dojrzałem. I pewnie już nie dojrzeję, bo piąty krzyżyk mam już na karku i to mój trzeci dłuższy związek w życiu.
Mogę dodać tylko tyle: w związku najbardziej chyba w świecie zależy jej na... niezależności od partnera. Prezenty owszem, tak, ale aby za nią zapłacić JEJ rachunek? Na sama sugestię (moją czy kogoś z zewnątrz - "to może pan zapłaci?" wybucha atakiem furii...
A jednocześnie finansowo w pełni pozostaje zależna od dość majętnych rodziców, bo wprawdzie pracuje, ale wydatki ma znacznie większe niż dochody

13

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

"Jak ja mam dość tej głupiej p..."

No zobacz, słowo stało się ciałem :-) Masz dość i jesteś wolny.
A teraz daj jej spokój na jakiś czas i zajmij się pracą. Jak jesteś dla niej ważny i Cię kocha to się odezwie w końcu. Jeśli nie to zaczniesz od nowa jak wielu tu z nas.

Mam nadzieję, ze nikt trzeci za tym stoi i nie szukała okazji, żeby Cię wyautować. Jak było między Wami do tej pory? Szczególnie ostatnie miesiące?

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

14

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Tak, wiem że słowa wypowiadane w furii lubią się spełniać. Emocje nadają im energii...
Jesteśmy ze sobą niemal osiem lat. Związek dwóch skorpionów z reguły jest burzliwy, ale w ostatnim okresie nic nadzwyczajnego się nie działo. Sporo zmęczenia pracą, z obu stron, tak jak u wszystkich w czasie "kryzysu"... Ona niestety na pracę reaguje stresem ("co będzie jak sobie nie poradzę"), a stres powoduje agresję

15

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Wasz córka nie jest jej własnością i nie moze zabraniac Ci widywania się z nia.

Co do słow które powiedziałeś, to były z zakresu "możesz pomyśleć, ale nie mówić"
Mimo to nie sądzę, żeby tylko te słowa były powodem do wypędzenia z domu.
To tylko albo przelało szale goryczy albo było pretekstem, do decyzji podjętej wcześniej.

O ile jest od Ciebie młodsza ?
Z twojego życiorysu wnioskuje ze moze byc między Wami duża różnica wieku stąd może musli o zmianach w swoim życiu. sad
Chyba często nie ma Cię w domu ( odległość 350 km), i nie za bardzo wiesz czy nie pojawił się ktoś inny.

16

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Ma 41, ja jestem o dychę starszy

17

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Dodam tylko że cztery godziny przed "akcją" namówiła mnie do wykupienia wspólnego wyjazdu narciarskiego w marcu 2014... I sprawdzaliśmy rezerwację wyjazdu na Święta Bożego Narodzenia...

18

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Jak dla mnie powiedzenie czegoś takiego nie jest powodem do wywalenia kogoś z domu. Takie zachowanie kojarzy mi się bardziej z niedoświadczoną, bardzo emocjonalną dwudziestolatką (taki lekki autoprzytyk).

Wielu osobom zdarza się mamrotanie pod nosem na drugą połówkę, i to właśnie w niecenzuralny sposób. Wredne to, ale czasem potrzebne. I nie sądzę, żeby oznaczało to brak dojrzałości. Niektórzy tak mają i tyle. Jak napisałeś- to sposób na rozładowanie emocji.

Co do Twojej partnerki- poczekałabym trochę i spróbowała z nią jeszcze raz pogadać. Ja nie rozumiem, tak jak Ty, dlaczego to co usłyszała od córki spowodowało aż taką reakcję. Może jednak jest drugie dno tego wszystkiego.

19

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

A to nie jest tak że jesteście jakąś patologią?

20

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Niewątpliwie jesteśmy patologią: obydwoje mamy wyższe studia na dobrych uczelniach, partnerka posługuje się dwoma językami obcymi, ja - czterema. Nie palimy a alkohol w postaci dobrego wina spożywamy w ilościach po jednym kieliszku tygodniowo. Uprawiamy czynnie sport (konie, narty, pływanie, rolki). Mamy BMI w normie. Żadne z nas nie było karane sądownie. Pracujemy i płacimy podatki
Zatem w polskiej rzeczywistości - jesteśmy patologią wink

21

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Mieszkacie u rodziców mając po 40-50 lat, ty ją nazywasz pizdą a ona Cię za to wyrzuca z domu, jeszcze tylko wódeczki i zagrychy brakuje big_smile

22 Ostatnio edytowany przez Katarzynka82 (2013-09-12 15:37:18)

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Dodam tylko że cztery godziny przed "akcją" namówiła mnie do wykupienia wspólnego wyjazdu narciarskiego w marcu 2014... I sprawdzaliśmy rezerwację wyjazdu na Święta Bożego Narodzenia...

Dlaczego wy faceci lecicie na młodsze, czy może jest odwrotnie?
Taki jest tego efekt a twoje poprzednie też były młodsze?
Dla mnie to jest patologią, mnie bardziej interesuje przyczyna tego wyzyska.

Jestem wierna tak jak ty mi.

23

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Seydlitz napisał/a:

Mieszkacie u rodziców mając po 40-50 lat, ty ją nazywasz pizdą a ona Cię za to wyrzuca z domu, jeszcze tylko wódeczki i zagrychy brakuje big_smile

treściwie napisane big_smile

"Myślę, że każdy inteligentny człowiek jeśli mówi, że nie jest feministą, to się kompromituje, bo feminizm jest za równouprawnieniem. Prawa kobiet to prawa człowieka, po prostu" Maja Ostaszewska

24

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Katarzynka 82, jak 44-letni facet bierze sobie 34-letnią kobietę, to gdzie tu jet patologia, bo nie chwytam jakoś? Nie 18tkę, nie 24latkę  tylko 34-letnią kobietę, która wcześniej spędziła 12 lat z innym facetem. Kobietę samowystarczalną finansowo. To przepraszam gdzie Ty widzisz wysysk? I jaki? Tak moja pierwsza była ode mnie 3 lata młodsza, a druga - całe cztery. I co w tym nienormalnego? I co Twoje uwagi mają wspólnego z cytatem, który umieściłaś na wstępie? Każde z nas zawsze płaci za swój udział w wyjeździe.
Seydlitz - mieszkamy nie u jej rodziców tylko w jednym z domów będących własnością jej rodziców. I co to ma wspólnego z wódeczką i zagrychą, bo jakoś nie chwytam? Ale jeśli to ten sam Seydlitz, którego wpisy widuję w innych miejscach, to logiki spodziewać się raczej nie można
Averyl - tak, niewątpliwie treściwie napisane, tyle że sensu raczej w tym niewiele. Poczytaj wpisy podpisane Seydlitz na innych forach - zrozumiesz co to jest patologia

25

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Czy u was występowało ostatnio coś takiego jak szczere rozmowy? Takie o emocjach, uczuciach, motywach postępowania?
I jakie masz relacje z córką?

26

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

A mnie się cos wierzyć nie chce ,ze tylko przez to jedno jedyne wulgarne  zdanie rzucone pod nosem było powodem do wywalenia z domu, cos mi się zdaje ze już wcześniej musiało być cos nie tak, a ta twoja obelga była tylko pretekstem do dokonania takiego kroku w postaci separacji bądź rozpadu związku.
To już wcześniej musiało cos wisieć w powietrzu, może tego nie dostrzegłeś no ale wg mnie bardzo możliwe, że  ten epitet  pod nosem przelał czarę goryczy, za dużo się nazbierało niesnasków i stąd taki finał

27

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Relacje z córką mam bardzo dobre, bo ja mam mnóstwo pomysłow na "akcję" a ona to uwielbia. Ulegają  pewnemu pogorszeniu gdy mała spędza nieco czasu u dziadków, gdyż po powrocie trzeba ję ponownie ustawić na normalne tory funkcjonowania, ale szybko uzgadniamy zasady.
Co do szczerych rozmów - jakoś to ostatnio rzeczywiście kiepsko wychodziło. Moja partnerka ma prawo do zmęczenia, furii, "posiadania wszystkiego dość" itd. Jak ja jestem zmęczony to przesadzam, gdy przejmuję się czymś to się niepotrzebnie dołuje bzdurami. A jak się czegoś boję (z reguły jakiejś wpadki w pracy) to histeryzuję

28

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Przez 8 lat bycia ze sobą różne rzeczy się zdarzają w życiu ludzi. Bywały okresy i lepsze, i gorsze, bywały niekiedy i kłótnie, rzucanie przez nią słuchawką i nieodbieranie telefonów. Ostatni ostry spór był rok temu. Od tego czasu w sumie spokój

29

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Wychodząc z założenia, że konflikty w związku nigdy nie zostają "anulowane", to większośc związków skazana jest na rozpad, gdyż któryś kolejny przepełni czarę goryczy.

30

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Wychodząc z założenia, że konflikty w związku nigdy nie zostają "anulowane", to większośc związków skazana jest na rozpad, gdyż któryś kolejny przepełni czarę goryczy.

I tak bywa ,często właśnie podczas entej kłótni  kropla się potrafi przelać u jakieś strony ,ma tego dosyć ,stąd ten rozpad związków
Oczywiście nie mówię ze u ciebie na pewno tak było, jest czy będzie- skądże ( nie znoszę czarnowróżyć ) ale trzeba brać pod uwagę wszystkie czynniki, nie tylko te ostatnie ( w tw. przypadku wiązanka pod nosem)które doprowadziły do takiej sytuacji w jakiej się znalazłeś
Szczera rozmowa musi się odbyć

31

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Mam dwie teorie. Sam oceń, która może być bliższa prawdy:
1. kobieta za bardzo zafiksowana na punkcie własnej niezależności, zwolenniczka teorii, że faceta trzeba trzymać krótko, bo jej wejdzie na głowę. Pasuje do opisu z Twoich postów. Nie za bardzo wiem jak się z takim ekstremalnym przypadkiem postępuje (znam tylko kilka lekko zafiksowanych), ale myślę, że należałoby zmusić ją do wysłuchania twoich racji (jak się nie da bezpośrednio to napisz list - chociażby z ciekawości go przeczyta smile ). Wyjaśnij jej motywy swojego wzburzenia, to, że jesteś świadomy, że postąpiłeś niewłaściwie, że nie zamierzasz robić normy ze swojego zachowania. Tylko nie płaszcz się. Rzeczowy monolog. Ty najpiękniej nie zachowałeś się, ale żadna normalna kobieta nie wywala faceta z domu tylko dlatego, że po 8 latach związku po raz pierwszy powiedział o niej (nawet nie do niej) słowo na "p". Powiedz jej, że Ci na niej zależy, ale zrobiłeś już wszystko co można - i więcej robić nie zamierzasz, skoro ona nie chce. Powiedz, że teraz liczysz na jej opamiętanie, czekasz na jej kontakt i ma na to, powiedzmy, 2 tygodnie. Po dwóch tygodniach zaczynasz postępowanie prawne zapewniające Ci możliwość widzeń z własnym dzieckiem. I nic więcej nie rób.

Oczywiście, przed upływem tych dwóch tygodni powinieneś ponownie się z nią skontaktować, zapytać czy zgodzi się z Tobą porozmawiać. Żadna niezależna baba nie odezwie się pierwsza do faceta, który jej stawia warunki. Ale jeśli ten facet jasno określi swoje stanowisko i przestanie się płaszczyć to taka kobieta zaczyna się zastanawiać, rozmyślać i w końcu z wielką ulgą i radością przyjmuje kiedy ponownie on wychodzi z propozycją pojednania i nie naraża na szwank kobiecej dumy...
Wszystko to pod warunkiem, że nie jesteś jej obojętny.

Bo jest jeszcze wariant nr 2: ona po prostu nie chce kontynuować tego związku. Trafił się pierwszy, lepszy pretekst i go wykorzystała. Tutaj też proponuję postępowanie takie jak wyżej, ale szanse na powodzenie są nikłe...

32

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Mortisha (cóż za urocze pseudo) - istnieje coś takiego, jak wybaczanie. Nie pamiętam kto to powiedział, ale brzmiało to tak: wówczas gdy rozpamiętujemy krzywdy, jakich kiedyś od kogoś doznaliśmy stawiamy się w sytuacji pijącego truciznę z nadzieją, że to naszemu krzywdzicielowi zaszkodzi
Tej osoby to nie krzywdzi, ale negatywne myśli zatruwają nas. Ja kilka lat temu wybaczyłem wszystkim, których uważałem za sprawców swoich krzywd. I raz do roku proces ponawiam.
Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy. Po 17 latach są w stanie wypomnieć facetowi "skarpetkę wrzuconą na szafę, gdy w pośpiechu się rozbierali aby po raz pierwszy pójść do łożka", I wszystkie następne krzywdy też.
I to, w sytuacji gdy rozstania i rozwody są coraz łatwiejsze - nie daje trwałym związkom żadnych szans

33

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

A mi się wydaje, że skoro babka aż tak zakręcona jest na punkcie niezależności, to po prostu w tym momencie i tym tekstem uraziłeś jej damskie ego. smile
Teraz unosi się "honorem" i zachowuje jak gówniara. "On mnie tak obraził?! To ja mu pokażę!" Na tej zasadzie.

A poza tym to uważam, że bardziej niż te słowa, uraziło ją to, kto je usłyszał i jej przekazał...
Może nie chce, aby córka pytała "dlaczego mieszkasz z tatusiem, który Cie wyzywa?" i próbuje przed nią pokazywać swoja dominację i władzę w domu?
Ciężko jest rozgryźć kobietę pod tym względem, bo tak naprawdę co jej w głowie siedzi nie wie nikt.
Pytań może być setki. Kwestia tego, czy z Nią o tym porozmawiasz w końcu czy nie i czy dowiesz się co Nią kieruje.

Może napisz sms z zapytaniem czy to już koniec...Jeśli napisze, że tak to moim zdaniem ma coś za uszami. Jeśli napisze, że nie i że czas najwyższy pogadać, to po prostu poniosły ją emocje i wyszło z Niej jej wygórowane ego. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

34

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Z tego co wiem, córka chce abym do niej przyjeżdżał, i nawet chciała z mamusią porozmawiac aby tatusiowi pozwalał przyjeżdżać, ale "podziękowano jej grzecznie i poproszono o nie wtrącanie się"
Niestety z obserwacji moich wynika, że na takiego smsa odpowiedź będzie twierdząca, własnie z uwagi na rozbuchane, niezależne ego.

35

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

slowa bardzo bola zwlaszcza takie.moj partner wyzywa mnie prawie codziennie i juz nie moge dalej tego wytrzymac wciaz brak mi odwagi aby zostawic

36

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko -  w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.

37

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Glupoty gadasz. Co maja wspolnego studia i oglada z takim slownictwem? Nic. Kazdemu zdazy sie uzyc wulgarnych slow najczesciej podczas duzego wzbuzenia emocjonalnego. Tacy juz jestesmy, emocjonalni z nas ludzie i ciezko nad tym zapanowac.

Wracajac do tematu, to nie pochwalam zachowania autora i nalezy mu sie reprymenda, no ale do jasnej cholery ludzie?! Przekreslic malzenstwo i odebrac dziecku wspolna rodzine? Brednie, tu jest drugie dno.

38

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Obsmiechuj napisał/a:

Glupoty gadasz. Co maja wspolnego studia i oglada z takim slownictwem? Nic. Kazdemu zdazy sie uzyc wulgarnych slow najczesciej podczas duzego wzbuzenia emocjonalnego. Tacy juz jestesmy, emocjonalni z nas ludzie i ciezko nad tym zapanowac.

Nie zgadzam się. To nazywa się chamstwo, prostactwo, brak słownictwa, mówiąc prościej: buractwo z wyłażącą słomą z butów big_smile

Wracajac do tematu, to nie pochwalam zachowania autora i nalezy mu sie reprymenda, no ale do jasnej cholery ludzie?! Przekreslic malzenstwo i odebrac dziecku wspolna rodzine? Brednie, tu jest drugie dno.

Nie są małżeństwem, spotykają się tylko w weekendy.

39

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.

40

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Obsmiechuj napisał/a:

Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.

Pewnie dlatego,  że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.

41

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Jeździec, decyzja czy to zrobisz czy nie należy do Ciebie.
Do końca nigdy nie można być pewnym co by Ci odpisała.
Lepiej wiedzieć na czym się stoi, niż zawalać sobie głowę setkami pytań. smile

Mamy moc, by znaleźć wyjazd ze ślepej uliczki.
Na każdy szczyt dojść, tam gdzie dochodzą nieliczni.

42

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
KaraBoska napisał/a:

Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko -  w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.

Po 8 latach związku po raz pierwszy wymamrotać pod nosem słowo na "p" jako określenie partnerki faktycznie określa człowieka jako absolutnego chama...

Ciekawe w takim razie jak nazwać kobietę, która wyrzuca z domu i z życia ojca swojego dziecka za 1 słowo, którego nawet nie słyszała? Do tego nie chce rozmawiać, nie pozwala sobie nic wyjaśnić i zabrania mu kontaktu z dzieckiem? Jak dla mnie to ona w tym momencie zachowuje się dokładnie tak jak on ją nazwał...

43

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
KaraBoska napisał/a:
Obsmiechuj napisał/a:

Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.

Pewnie dlatego,  że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.

AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.

44

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Obsmiechuj napisał/a:
KaraBoska napisał/a:
Obsmiechuj napisał/a:

Moj blad. Niedoczytalem. W kazdym badz razie dalej uwazam, ze jest tutaj drugie dno.

Pewnie dlatego,  że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.

AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.

Na pierwsze- tak, na drugie - nie i na trzecie - nie.

45

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
KaraBoska napisał/a:
Obsmiechuj napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

Pewnie dlatego,  że sam klniesz jak szewc i wszystko Ci jedno jak nazywasz w nerwach swoją partnerkę. Ale nie każda musi to akceptować.

AHAAAAAA. To, ze czasem zdazy mi sie uzyc jakiegos wulgarnego slowa to znaczy, ze jestem chamem, uzywam epitetow wobec innych, klne jak szewc. Moze jeszcze wywnioskujesz, ze nie mam wyksztalcenia;) Idac Twoimi skrajnosciami, ja moglbym dobrze stwierdzic, ze jestes siostra zakonna.

Na pierwsze- tak, na drugie - nie i na trzecie - nie.

Jak to na 3 nie? Przeciez mam prawo Cie oceniac tak jak Ty mnie, prawda? Inaczej to beda podwojne standardy;) Kazdy ma swoj system wartosci. Partnerka autora sama uzywa epitetow wobec innych ludzi wiec powinna byc takim samym chamem jak autor prawda? No tak ale tu znowu mowa o podwojnych standardach.

46

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Jeździec napisał/a:

Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.

Pyskata napisał/a:

poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.

Dokładnie tak.

Jeździec napisał/a:

Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy.

No cóż, takie jesteśmy. Dlatego trzeba MYŚLEĆ zanim się coś powie czy zrobi.


KaraBoska napisał/a:

Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko -  w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.

Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.

47 Ostatnio edytowany przez Doom (2013-09-13 14:42:35)

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Elsje napisał/a:
Jeździec napisał/a:

Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.

Pyskata napisał/a:

poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.

Dokładnie tak.

Jeździec napisał/a:

Niestety zauważyłem, że kobiety nie wybaczają i nie zapominają nigdy.

No cóż, takie jesteśmy. Dlatego trzeba MYŚLEĆ zanim się coś powie czy zrobi.


KaraBoska napisał/a:

Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko -  w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.

Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.

No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!

A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna?? Facet zachował się jak gówniarz, ale chce przeprosić, ROZMAWIAĆ! Jak w takim razie zachowuje się teraz jego partnerka (była)?? Zabrała zabawki z piaskownicy, na złość wszystkim przestała oddychać i teraz tupie nóżką! Bardzo szybko, czy nie za szybko? Czy to DOJRZAŁE z jej strony? Na koniec: Gdzie w tym wszystkim dziecko, które chce, by rodzice się pogodzili (taka jego naturalna potrzeba!)?

Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...

Wątpię...

48 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-13 14:59:40)

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Elsje napisał/a:
Jeździec napisał/a:

Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.

mów za siebie, proszę

Elsje napisał/a:
Pyskata napisał/a:

poczuła się jak wszystkie te baby razem wzięte, a że sama widzi w tym określeniu obelgę, słysząc ja wobec siebie, trafiło ją podwójnie.

Dokładnie tak.

Jeżeli określa tym słowem innych, to musi się liczyć z tym że ktoś użyje tego słowa wobec niej.

Elsje napisał/a:
KaraBoska napisał/a:

Twoja partnerka ma rację, że Cię wyrzuciła. Całe Twoje studia i ogłada są nic nie warte, jeśli potrafisz do matki swojej córki powiedzieć "pizda", jeśli możesz to powiedzieć o innej kobiecie w ogóle. Można się wkurzać, nawet wyrażać, demonstrować zachowaniem niezadowolenie, wściekłość, ale mimo wszystko -  w bardziej cywilizowany sposób. Kochać, akceptować chama, to jazda tylko dla mocno zdesperowanych.

Ano właśnie. Coraz częściej się słyszy, że "dzisiaj studia są nic nie warte", a tutaj mamy dobitny przykład na to, że już pokolenie wcześniej nic warte nie były.

Studia, wykształcenie, pozycja zawodowa, materialna nie mają przełożenia wprost na inteligencją emocjonalną, ogładę, kulturę osobistą.
Sprzyjają, ale nie są warunkiem wystarczającym.
Z tego powodu sądzisz ze studia są nic nie warte, czy też szukasz usprawiedliwienia dla siebie ? smile

Natomiast zgadzam się  KarąBoską, w warunkach cywilizowanych tego typu epitety nie powinny istnieć.
Jeżeli funkcjonują w związku, niezależny od tego czy odnoszą się do osób z poza związku czy w związku, to "podwójny standard", coś na rodzaj słomy wychodzącej z butów.
Ale, skoro funkcjonują w związku... to znaczy że obie strony się zgadzają na ich stosowanie, również wobec siebie smile

Możesz spowodować, że sie uśmiechnie kiedy wytłumaczysz jej, trochę przewrotnie, co tak naprawdę chciałeś powiedzieć używając tego słowa ? smile

49 Ostatnio edytowany przez mortisha (2013-09-13 15:13:25)

Odp: Obraziłem swoją partnerkę

Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem  użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła  tongue nieprzyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło

50

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
mortisha napisał/a:

Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem  użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła  tongue nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło

Mimo wszystko uważaj, bo trafisz kiedyś na zwolennika kary głównej i ostatecznej za przeklinanie i obrażanie innych, jak choćby Elsje i będziesz miała poważny problem smile

Wątpię...

51

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Doom napisał/a:

No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!

Tak się oburzyłeś, jakbym napisała coś strasznego, a niczego takiego nie napisałam. Zauważ, że autor nie chciał porad W RODZAJU "dobrze ci, bydlaku" czy też życzenia śmierci, a rodzaj obejmuje więcej niż tylko i wyłącznie te sformułowania. Gdybym miała wyrazić swoje zdanie na temat jego zachowania, to byłoby ono właśnie w rodzaju tego co podał za PRZYKŁAD, a nie słowo w słowo takie samo. Już jasne?
Nie życzę nikomu śmierci ani samobójstwa, ale nie mogę również powiedzieć, bym życzyła dobrze komuś, kto w taki sposób wypowiada się o swojej kobiecie, w dodatku przy dziecku.

Doom napisał/a:

A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna??

Wydaje mi się rzeczą oczywistą, że ten incydent nie był jednorazowy. Wcześniej już musiały mieć miejsce różne nieprzyjemne sytuacje, niekoniecznie wyzwiska, ale inne niedopuszczalne zachowania. Takie rzucanie "pi**mi" w stronę swojej kobiety nie zdarza się ot tak człowiekowi który zawsze był w porządku. Widocznie nie był już wcześniej, skoro takie słowa w ogóle przeszły mu przez gardło.
Uważam zatem, że rozstanie jest najodpowiedniejszym wyjściem. Wcześniej już coś musiało nie grać, a teraz ta kobieta dostała ostateczny sygnał, że trzeba to zakończyć. Na co jeszcze miała czekać, aż ją uderzy? Po przemocy słownej przychodzi pora na przemoc fizyczną i nie należy czekać aż do tego dojdzie, tylko kończyć znajomość dopóki nie jest za późno. A rozmawianie i przepraszanie CZASU NIE COFNIE.

Doom napisał/a:

Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...

Wyobraź sobie, że nigdy nie miałam okazji żałować i przepraszać za takie słowa. Zgadnij dlaczego? Bo kiedy je o kimś wypowiadałam, to była to osoba, która tak bardzo zaszła mi za skórę, że znajomość była już przekreślona o wiele wcześniej. A jeśli mi na kimś zależało, to nie mówiłam o nim takim rzeczy. W złości mogłam mówić, że kogoś nienawidzę i że nie chcę go znać, ale zauważ, że to jest opis moich uczuć na dany moment - tak, w tym danym momencie go nienawidziłam i nie chciałam znać, ale nie obrażałam go jako osoby poprzez szkaradne wyzwiska. I tu jest ta różnica.

52

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Doom napisał/a:
mortisha napisał/a:

Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem  użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła  tongue nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło

Mimo wszystko uważaj, bo trafisz kiedyś na zwolennika kary głównej i ostatecznej za przeklinanie i obrażanie innych, jak choćby Elsje i będziesz miała poważny problem smile

Jeżeli by to się zdarzało notorycznie z mojej strony sypie głowę popiołem i sama dobrowolnie elektrowstrząsom bym się poddała , jeżeli incydentalnie czy tez jednorazowo to błagam o wybaczenie kajając się

53

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
mortisha napisał/a:

Ja się przyznam ,że tez mi się zdarzyło pod nosem  użyć gróźb karalnych " jeszcze chwila a zaraz ..." mamrocząc to tylko pod swoim nosem, co nie znaczy że do tego w realu bym się posunęła  tongue nie przyjemny epitet też się zdarzył,emocje wzięły górę, no ale oprócz bury do niczego skrajniejszego nie doszło

No wreszcie wypowiedzi, w ktorych ktos sie przyznaje, ze zdarza sie im nieopanowac emocji i powiedziec niekulturalne slowo (niekoniecznie jako epitet). Do perfekcji to panuja nad emocjami jak dla mnie tylko psychopaci..

54

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Drzazga napisał/a:
Elsje napisał/a:
Jeździec napisał/a:

Za nic nie wnoszące oceny mojego postępowania oraz porady w rodzaju "dobrze ci, bydlaku" oraz sugerujące popełnienie samobójstwa jako najlepsze wyjście - z góry dziękuję.

W takim razie chyba nie mam dla Ciebie żadnej rady.

mów za siebie, proszę

A w którym niby miejscu mówię za kogoś innego? Czytaj dokładnie, a nie co piąte słowo.

Drzazga napisał/a:

Jeżeli określa tym słowem innych, to musi się liczyć z tym że ktoś użyje tego słowa wobec niej.

Czyli uważa ją za taką samą wstrętną babę jak tamte, o których ona się w ten sposób wypowiadała. Pytanie w takim razie, po co on w ogóle z nią jest, skoro ona taka najgorsza.

55

Odp: Obraziłem swoją partnerkę
Elsje napisał/a:
Doom napisał/a:

No cóż, nie usprawiedliwiam autora, postąpił haniebnie, zwłaszcza, że słyszało to dziecko, ALE...droga Elsje, życzyć mu samobójstwa, lub nazywając go bydlakiem?? Wnioskuję, po twoim "W takim razie nie mam dla Ciebie żadnej rady", że właśnie tego mu życzysz! W jakim świetle zatem stawiasz samą siebie życząc komuś śmierci?? Ilość jadu w woim poście jest przerażająca! Odebrałaś, jak widzę dobre i gruntowne wychowanie, a twoje studia to zapewne czołówka ligi światowej!

Tak się oburzyłeś, jakbym napisała coś strasznego, a niczego takiego nie napisałam. Zauważ, że autor nie chciał porad W RODZAJU "dobrze ci, bydlaku" czy też życzenia śmierci, a rodzaj obejmuje więcej niż tylko i wyłącznie te sformułowania. Gdybym miała wyrazić swoje zdanie na temat jego zachowania, to byłoby ono właśnie w rodzaju tego co podał za PRZYKŁAD, a nie słowo w słowo takie samo. Już jasne?
Nie życzę nikomu śmierci ani samobójstwa, ale nie mogę również powiedzieć, bym życzyła dobrze komuś, kto w taki sposób wypowiada się o swojej kobiecie, w dodatku przy dziecku.

Doom napisał/a:

A teraz kolejne pytania do Ciebie, droga, młoda Elsje: Czy nie wydaje ci się, że reakcja partnerki jest mocno przesadzona? Czy nie ma tutaj, jak ktoś wcześniej raczył zauważyć, drugiego dna??

Wydaje mi się rzeczą oczywistą, że ten incydent nie był jednorazowy. Wcześniej już musiały mieć miejsce różne nieprzyjemne sytuacje, niekoniecznie wyzwiska, ale inne niedopuszczalne zachowania. Takie rzucanie "pi**mi" w stronę swojej kobiety nie zdarza się ot tak człowiekowi który zawsze był w porządku. Widocznie nie był już wcześniej, skoro takie słowa w ogóle przeszły mu przez gardło.
Uważam zatem, że rozstanie jest najodpowiedniejszym wyjściem. Wcześniej już coś musiało nie grać, a teraz ta kobieta dostała ostateczny sygnał, że trzeba to zakończyć. Na co jeszcze miała czekać, aż ją uderzy? Po przemocy słownej przychodzi pora na przemoc fizyczną i nie należy czekać aż do tego dojdzie, tylko kończyć znajomość dopóki nie jest za późno. A rozmawianie i przepraszanie CZASU NIE COFNIE.

Doom napisał/a:

Czy Ty zawsze MYŚLISZ, zanim coś powiesz?? Nie popełniłaś nigdy żadnego faux pas?? Bo ta debilna wypowiedź autora jest dla mnie błędem właśnie, takim faux pas. Wybaczalnym dodam w przeciwieństwie do zdrady...

Wyobraź sobie, że nigdy nie miałam okazji żałować i przepraszać za takie słowa. Zgadnij dlaczego? Bo kiedy je o kimś wypowiadałam, to była to osoba, która tak bardzo zaszła mi za skórę, że znajomość była już przekreślona o wiele wcześniej. A jeśli mi na kimś zależało, to nie mówiłam o nim takim rzeczy. W złości mogłam mówić, że kogoś nienawidzę i że nie chcę go znać, ale zauważ, że to jest opis moich uczuć na dany moment - tak, w tym danym momencie go nienawidziłam i nie chciałam znać, ale nie obrażałam go jako osoby poprzez szkaradne wyzwiska. I tu jest ta różnica.

No proszę, jaka pewna siebie i jakże pryncypialna młoda osoba! "Wydaje  się oczywiste...", "Musiało tak być..." Po czym, jeśli można zapytać, wnioskujesz, że to takie oczywiste? Po tym, jak koleś napisał, że wymamrotał pod nosem przekleństwo w kierunku partnerki,  musiała mieć miejsce przemoc domowa? Według mnie to możemy jedynie domniemywać, że tak MOGŁO być, prawda?

Czy nie dopuszczasz możliwości, że autor przez przypadek też tylko W DANYM momencie miał dość swojej partnerki, stąd ten epitet?

Odpowiedziałaś bardzo wybiórczo na postawione przeze mnie pytania. Co z pozostałymi? Są dla ciebie niewygodne?

P.S. A z tym, że nigdy jeszcze nie miałaś okazji żałować swoich słów, to cierpliwości.  Masz jeszcze czas na popełnianie takich błędów. Nie znam cię, ale po Twoim wieku zgaduję (a może to oczywiste, albo musi tak być:), że wszystko przed tobą. Poważny związek, taki 24/7/365, rutyna, dziecko, i milion problemów, które zweryfikują twoją pryncypialność.

Wątpię...

Posty [ 1 do 55 z 72 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Obraziłem swoją partnerkę

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018