Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 55 z 121 ]

1 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-12 11:59:22)

Temat: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Hej,

Naście lat malzenstwa, 3 dzieci, kilka kochanek po drodze. Dzieci kocham ponad wszystko. Ale zony juz nie. Bylo wiele klótni, jedna juz wyprowadzka (wtedy jeszcze bylem wierny, nie chodzilo o kochanke). Byla wizyta u psychologa, po której prawie sie pozabijalismy -- natychmiast po wyjsciu, w samochodzie. Przez jakies 50% czasu jest fajnie, druga polowa to albo ciche dni albo draka. Dzieci sa swiadkami tego wszystkiego.

Zona jest uzalezniona ode mnie i swiata poza mna nie widzi. Przynajmniej przez te 50% czasu.

Od dwóch lat mam inna dziewczyne. Na poczatku wiadomo -- konska dawka dopaminy i adrenaliny, wiec nie podejmowalem zadnych decyzji. Dla dzieci wszystko. Minely jednak 2 lata i z panna uklada sie nadzwyczaj dobrze. Ale podwójne zycie meczy nas oboje i trzeba wybrac.

To ze jestem wulgaryzm i nie warto na mnie nawet splunac juz wiem, mozecie sobie oszczedzic.

Prosze o konstruktywne wypowiedzi osób, które sa po rozwodzie lub znaja podobne sytuacje z bliska.

Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?

Dziekuje.

P.S. Uprzedzam tez ewentualne teksty o praniu mi skarpetek i robieniu sniadan do pracy. Piore i gotuje sobie sam. Zona tez pracuje zawodowo i zatrudnia opiekunke full-time.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez ziarnko (2013-09-12 00:39:27)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

hej. nie jestem po rozwodzie i chyba nie byłam blisko takiej sytuacji, ale jezeli bedziesz caly czas ja oklamywał i pewnego dnia prawda wyjdzie na jaw to kobieta w złosci jest nieobliczalna. probowałabym rozmawiac z zona. a dzieciom na pewno w racjonalny sposób to wytłumaczysz. jak to dzieci, pewnie sa inteligentne wiec zrozumieja. tylko nic w nerwach. na spokojnie. powodzenia.

3 Ostatnio edytowany przez Bellatrix (2013-09-12 00:42:36)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Zadaj sobie pytanie, czy jesteś gotów ponieść wszelkie konsekwencje swojego odejścia typu: rozwód z orzeczeniem Twojej winy, ewentualne alimenty na rzecz żony itd. Jeżeli jesteś gotów, odejdź.
Jeżeli nie - nie urządzaj piekła kobiecie, którą ileś lat temu wybrałeś na swoją żonę. Rozstań się z kochanką, idźcie na kolejną terapię... Któraś w końcu zaskutkuje.

4 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2013-09-12 11:59:56)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Hej,

Naście lat malzenstwa, 3 dzieci, kilka kochanek po drodze. Dzieci kocham ponad wszystko. Ale zony juz nie. Bylo wiele klótni, jedna juz wyprowadzka (wtedy jeszcze bylem wierny, nie chodzilo o kochanke). Byla wizyta u psychologa, po której prawie sie pozabijalismy -- natychmiast po wyjsciu, w samochodzie. Przez jakies 50% czasu jest fajnie, druga polowa to albo ciche dni albo draka. Dzieci sa swiadkami tego wszystkiego.

Zona jest uzalezniona ode mnie i swiata poza mna nie widzi. Przynajmniej przez te 50% czasu.

Od dwóch lat mam inna dziewczyne. Na poczatku wiadomo -- konska dawka dopaminy i adrenaliny, wiec nie podejmowalem zadnych decyzji. Dla dzieci wszystko. Minely jednak 2 lata i z panna uklada sie nadzwyczaj dobrze. Ale podwójne zycie meczy nas oboje i trzeba wybrac.

To ze jestem wulgaryzm i nie warto na mnie nawet splunac juz wiem, mozecie sobie oszczedzic.

Prosze o konstruktywne wypowiedzi osób, które sa po rozwodzie lub znaja podobne sytuacje z bliska.

Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?

Dziekuje.

Najlepiej nie zdradzać! Ja jestem kobietą i niedawno odkryłam, że mój partner po 5 latach związku mnie zdradza i też świata po za nim nie widzę - wiem co czuje Twoja żona, znam jej rozpacz, wybacz ale nie umiem Ci współczuć.
Skoro się żenisz i obiecujesz " na dobre i na złe" to zdrada jest czymś najbardziej podłym na świecie! Nie chcę Cię osądzać czy obrażać ale takie jest moje zdanie!

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
ziarnko napisał/a:

a Twoja nowa kobieta wie o wszystkim.?

Tak, poznalismy sie kiedy jeszcze nosilem obraczke.

O te nerwy sie boje, moja zona jest chorobliwie emocjonalna. Boje sie zeby nie zrobila czegos glupiego sobie albo dzieciom.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Bellatrix napisał/a:

Zadaj sobie pytanie, czy jesteś gotów ponieść wszelkie konsekwencje swojego odejścia typu: rozwód z orzeczeniem Twojej winy, ewentualne alimenty na rzecz żony itd. Jeżeli jesteś gotów, odejdź.

Jakies 75% kosztów finansowych utrzymania domu z dziecmi (w tym hipoteka) ponosze ja i nie chce tego zmieniac. Akurat nie tym sie martwie.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

7

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

mozesz sprobowac pochodzic z Nia jeszcze na jakies terapie, moze to pomoze nie tylko jej, ale takze Tobie i dzieciom. i tak jak wyzej: najlepiej nie zdradzac.! ja tez przechodzilam przez takie zwiazki zdradzana nie raz i nie dwa. sad

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
nikka napisał/a:

wybacz ale nie umiem Ci współczuć.

Wybaczam, ale nie szukam wspólczucia tylko doswiadczenia innych, którzy przez to przeszli.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

9

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Decyzję podjąłeś. Jakich doświadczeń więc chcesz?
W jaki sposób bezboleśnie rzucić żonę i rodzinę?
Nie da się.
Nie rozumiem, o co Ci chodzi.

10

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Bellatrix napisał/a:

Decyzję podjąłeś. Jakich doświadczeń więc chcesz?
W jaki sposób bezboleśnie rzucić żonę i rodzinę?
Nie da się.
Nie rozumiem, o co Ci chodzi.

Nie podjalem. To jest moje pytanie:

"Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?"

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

11

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:
Bellatrix napisał/a:

Decyzję podjąłeś. Jakich doświadczeń więc chcesz?
W jaki sposób bezboleśnie rzucić żonę i rodzinę?
Nie da się.
Nie rozumiem, o co Ci chodzi.

Nie podjalem. To jest moje pytanie:

"Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?"

Tak postawione pytanie daje jasna informację - chcesz zostawić żonę.
Zapytaj: co mogę zrobić, żeby uratować swoje małżeństwo, jakie kroki podjąć, żeby między mną a żoną nie pojawiała się ta trzecia?

12

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

nie zostawiac zony. dojsc do kompromisu. jak nie wyjdzie to wtedy mysl. warto sprobowac. chociaz dla dzieci.

13

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Bellatrix napisał/a:

Zapytaj: co mogę zrobić, żeby uratować swoje małżeństwo, jakie kroki podjąć, żeby między mną a żoną nie pojawiała się ta trzecia?

Obawiam sie ze na to juz za pozno. Tego typu problemy pojawily sie juz w narzeczenstwie i jak dotad zona uwazala ze z nia jest wszystko w porzadku i ona nie potrzebuje terapii, co najwyzej ja. A ja za mlodu bylem glupi i zbyt niepewny siebie zeby zakonczyc sprawe odpowiednio wczesnie. Pozno dojrzewam...

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

14

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:
Bellatrix napisał/a:

Zapytaj: co mogę zrobić, żeby uratować swoje małżeństwo, jakie kroki podjąć, żeby między mną a żoną nie pojawiała się ta trzecia?

Obawiam sie ze na to juz za pozno. Tego typu problemy pojawily sie juz w narzeczenstwie i jak dotad zona uwazala ze z nia jest wszystko w porzadku i ona nie potrzebuje terapii, co najwyzej ja. A ja za mlodu bylem glupi i zbyt niepewny siebie zeby zakonczyc sprawe odpowiednio wczesnie. Pozno dojrzewam...

Aha... to teraz kochanka pomogła Ci dojrzeć?

czlowiek_znikad To, co piszesz, świadczy wciąż o tym, że decyzję podjąłeś.Nawet nie zamierzasz robić cokolwiek, żeby popracować nad swoim małżeństwem. Nie zamierzasz, bo przecież żona to zła osoba była.Od początku było źle, tylko Ty, taki biedny, mały chłopczyk, nie umiałeś się z tego wyplątać...
Teraz umiesz i chcesz, bo znalazłeś kaganiec oświaty - czyt. kochankę.
W mojej opinii nadal jesteś niedojrzały. I będziesz.
Ale że moja opinia - jak zaznaczyłeś na wstępie - Cię nie interesuje, więc mam dla Ciebie jedną radę.
Odejdź, ale odejdź z honorem.

Obawiam się jednak, że i Tobie i Twojej kochance tego honoru braknie, kiedy już zamieszkacie wspólnie. A wiem to, bo mój mąż też mi obiecywał pomoc wszelaką i złote góry, a stało się inaczej. Nie utrudniaj więc swojej żonie życia pod kątem ekonomii.
Odejście z honorem łączy się również z uczciwym postawieniem sprawy. Sama byłam taką "emocjonalną" - jak to nazywasz - żoną, więc wiem, o czym mówię. Porozmawiaj z żoną szczerze, nie kręć i nie oszukuj. Przyznaj się do kochanki i powiedz, że nie wyobrażasz sobie bez niej życia. Jeśli będziesz się wypierał kochanki, Twoja żona dalej będzie wierzyć, że to się da uratować. Tak mamy... my... te emocjonalne żony.

15 Ostatnio edytowany przez wierny_tomasz (2013-09-12 12:15:21)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

"Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?"

Jako, że jesteś wulgaryzm, co sam wiesz, to najlepiej żebyś porzucił swoją rodzinę, tak postępują wulgaryzm. wulgaryzm ze szczątkową uczciwością, która mu jeszcze nie zanikła zupełnie, mając dzieci, które kocha, stara się jeszcze zadbać o to, żeby nie klepały biedy, więc płaci alimenty, im wulgaryzm mniejsza tym większe alimenty.
Oszukiwanie do końca życia to metoda wulgaryzm skończonego.



Proszę, zapanuj nad swoją ekspresją.   Moderatorka Wielokropek

Przepraszam, ale to nie była nieopanowana ekspresja tylko dostosowanie środka wyrazu do poziomu pojmowania świata przez odbiorcę komunikatu :-)

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

16 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-12 11:53:20)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Hej,

Naście lat malzenstwa, 3 dzieci, kilka kochanek po drodze. Dzieci kocham ponad wszystko. Ale zony juz nie.
.............
[b]Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?[/]

czlowiek_znikad napisał/a:

Obawiam sie ze na to juz za pozno. Tego typu problemy pojawily sie juz w narzeczenstwie i jak dotad zona uwazala ze z nia jest wszystko w porzadku i ona nie potrzebuje terapii, co najwyzej ja. A ja za mlodu bylem glupi i zbyt niepewny siebie zeby zakonczyc sprawe odpowiednio wczesnie. [b]Pozno dojrzewam...[b]

oj strasznie wolno i nie wiadomo w jakim wieku dojrzejesz wreszcie, czy aby w ogóle??

Zostawić albo oszukiwać ?
ani jedno , ani drugie.

Po prostu dać jej dowody zdrady i czekać na jej reakcję....

Ty nie rokujesz dobrze ani w tym małżeństwie, rodzinie ani w związku z nową kochanką.
Ona za jakiś czas będzie przez Ciebie tak samo traktowana jak obecnie zona... ale to już jej problem,
skoro świadomie wiąże się ze zdrajcą, to powinna sobie zdawać sprawę ze skutków.

Tak jak pisałeś, "późno dojrzewasz".
Do związku jeszcze nie dojrzałeś.

Dlatego, odpowiedź na Twoje pytanie - czy jest szansa na lepsze życie po rozwodzie - zdecydowanie TAK.
Rodzina pozbędzie się balastu, oszusta który demontuje życie rodziny,
a Ty będziesz miał czas, albo na spokojne zajęcie się zabawkami,
albo na pracę nad sobą.

17

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

prosze cię odejdź
zrób to dla zony
i dzieci

zasłuzyły na lepsze życie

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

18

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Nie oszukuj żony. Powiedz jej, że o sprawy finansowe nie musi się martwić i wspieraj w wychowaniu dzieci, ale nie łudź jej już tym, że dobrze ulokowała uczucia. Musi zrozumieć, że to wszystko w co wierzyła to była iluzja.

"Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
Walczę z boreliozą i bartonella https://boreliozalyme.blogspot.com/

19

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Hmm..nie wiem , kiedyś czytałam o genetyce , więc może od razu opowiem, jak to jest z czteroosobowym rodzeństwem....Genetyka na przykładzie myszek: jest myszka - czarna i myszka biała, mają 4 potomstwa i jak się rozłożą geny ....zapamiętałam to że jedna ma być białe
albo czarne a reszta trójcy - jak tamto białe to reszta czarne , ogólnie ułamek 1/4 .....może to Ci pomoże zadecydować....Proszę wybaczyć takie porównanie ale jak pisałeś , mamy dawac odpowiedzi krótko, zwięźle i na temat.

Nie wegetujmy - żyjmy !

20

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Co zrobić? Pogadać z żoną. Troje dzieci to nie jest nic, że tak na forum można sobie lekko rzucać podobne pytania.

21

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Drzazga napisał/a:

Do związku jeszcze nie dojrzałeś.

Ten punkt mnie interesuje. Po czym to wnosisz i jakie widzisz szanse na zmiane?

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

22 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-12 13:23:28)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:
Drzazga napisał/a:

Do związku jeszcze nie dojrzałeś.

Ten punkt mnie interesuje. Po czym to wnosisz i jakie widzisz szanse na zmiane?

kilka kochanek, teraz od 2 lat zdradzasz z jedną, żonę i dzieci oszukujesz, nie potrafisz albo naprawić albo skończyć związek.
To tchórzostwo, unikanie odpowiedzialności, wolisz podwójne życie.
Jaki wartości przekazujesz dzieciom które niby tak kochasz, ale nie zastanowiwszy sie jak wpływa na nich Twój styl życia.
Tylko nie twierdź ze nic nie wiedza.
Widzą, odczuwają ze coś jest nie tak.
Oszustwo zawsze śmierdzi.

Twierdzisz ze nie kochasz zony, nie zastanowiłeś się ze po kilku kochankach to normalne ze oddaliłes sie od zony.
Nie naprawiłeś problemów w małżeństwie tylko poszedłeś w długą, w oszustwo.

Stąd wniosek ze do życia w związku nie dorosłeś.

Przesiąknąłeś kłamstwem, tych kilka kochanek nauczyło Cię perfekcyjnego kłamstwa, poczucia bezkarności za
oszukiwanie partnerki, dzieci.
Dlatego, najprawdopodobniej, w związku z nowa kobieta, kiedy wystąpią problemy ( a wystąpią), tym łatwiej Ci będzie podjąć decyzję o poszukiwaniu pocieszycielki, może nawet to Twój nałóg.

Tylko zderzenie z rzeczywistością, zobaczenie krzywdy jaką robisz, terapia w celu nauczenia się rozumienia partnerki i rozwiązywania problemów.

Szczerość i praca nad sobą.
Twoje dotychczasowe podwójne życie to porażka na całej linii.
masz 3 dzieci ??
i masz jeszcze czas na drugie życie bez uszczerbku dla nich ?

To następny dowód na niedojrzałość, "narobiłeś" dzieci a teraz chcesz się zmyć do nowej, lepszej "miłości"
i co będzie piąty wzór ?
Ogarnij chłopie.

23

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Prosze o konstruktywne wypowiedzi osób, które sa po rozwodzie lub znaja podobne sytuacje z bliska.

Nie byłam w takiej sytuacji, ale obserwowałam z bliska podobne i powiem Ci, że nie znam ani jednego męża, który - zakochany, zapatrzony, pewny swojej decyzji - odszedł do kochanki i po pewnym czasie nie chciał wrócić do żony. Czasem tylko prosił, a czasem błagał ze łzami w oczach o możliwość powrotu. Jeśli dodatkowo ze związku są dzieci, to jest coś, co nieuchronnie nadal łączy z żoną i sprawia, że przynajmniej od czasu do czasu trzeba się z nią widywać. Zdarza się, że to właśnie powoduje jakieś ściśnięcie w sercu i żal, że tamten dom i tamtą rodzinę straciło się bezpowrotnie.
Jestem pewna, że po rozwodzie istnieje szansa na lepsze życie - ale o tym tylko słyszałam, a to, co opisuję, znam z obserwacji otoczenia.

Regulamin Forum Netkobiety.pl - koniecznie przeczytaj smile 
Dzieląc się swoją opinią pamiętaj, że po drugiej stronie siedzi drugi człowiek. Hejt może ranić!

"Nie czyń samego siebie przedmiotem kompromisu, bo jesteś wszystkim, co masz." (Janis Joplin)

24

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Poprzednim razem powiedzialem zonie ze sie zakochalem i chcialem sie wyprowadzic. Zrobila wszystko co kobieta potrafi, zeby mnie zatrzymac. Zreszta wtedy i tak nie mialbym dokad pojsc, finanse byly zbyt scisniete zeby wystarczylo na cos innego niz zycie pod mostem. A to byloby równoznaczne z utrata pracy, za czym polecialaby cala reszta domina.

Przez pare miesiecy bylo miedzy nami fajnie, potem stopniowo wrócily stare problemy. Po kolejnych paru miesiacach znów poznalem kogos.

Biorac chwilowo na bok biezaca sytuacje. Czy ze zdradzania mozna sie wyleczyc? Podwójne zycie naprawde mnie nie bawi. Gdzie szukac pomocy?

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

25

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Nie kochasz żony i szukasz usilnie uczucia w innej kobiecie...z tego się nie wyleczysz...odejdź i nie okłamuj zony... może ma jeszcze szanse ułożyć sobie życie z kimś innym kto będzie ją szanował...uczciwie musisz się przyznać, ze Ty zdradzając nie szanujesz... wierny_tomasz ujął to najlepiej chyba z wszystkich i w pełni się z nim zgadzam smile

26

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Zrobila wszystko co kobieta potrafi, zeby mnie zatrzymac.?

zatrzymam się przy tym
czy mógłbyś mnie oświecić co kobieta potrafi w takiej sytuacji, żeby zatrzymać faceta?

i drugie pytanie- było dobrze kilka miesięcy
to znaczy:
DO MOMENTU, az poznałes nową ciekawą dupeczkę?
czy
JAK SIE POPSUŁO -kogoś poznałeś??

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

27

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
End_aluzja napisał/a:

i drugie pytanie- było dobrze kilka miesięcy
to znaczy:
DO MOMENTU, az poznałes nową ciekawą dupeczkę?
czy
JAK SIE POPSUŁO -kogoś poznałeś??

Pozwolę sobie pytanie End_aluzji rozszerzyć:

A Ty WTEDY CO KONKRETNIE zrobiłeś/zmieniłeś, żeby było lepiej?

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

28

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

ale prosze nie zapomnij"

zrobiła wszystko, co potrafią kobiety, żeby mnie zatrzymać

prosze nie zapomnij
bardzo mnie to interesuje

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

29

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Czytam i przecieram oczy ze zdumienia. Moje zdumienie spowodowane zostało tymi zdaniami:

czlowiek_znikad napisał/a:

Poprzednim razem powiedzialem zonie ze sie zakochalem i chcialem sie wyprowadzic. Zrobila wszystko co kobieta potrafi, zeby mnie zatrzymac. Zreszta wtedy i tak nie mialbym dokad pojsc, finanse byly zbyt scisniete zeby wystarczylo na cos innego niz zycie pod mostem. A to byloby równoznaczne z utrata pracy, za czym polecialaby cala reszta domina.(...)

Podsumowując, powiedziałeś żonie o pomyśle wyprowadzki, wiedząc, iż tego nie zrobisz. I, jak gdyby nigdy nic, swą żonę oskarżasz o zatrzymywanie Ciebie, wbrew Twej woli.
Takie zachowanie, które zaprezentowałeś, nazywam manipulacją.

Zastanawiasz się nad rozwodem, zastanawiasz się, czy wówczas lepiej będzie Ci się żyło. Jeśli tak bardzo dokuczają Ci konsekwencje oszukiwania, to przestań oszukiwać. Albo podejmij decyzję o reaktywowaniu małżeństwa i pielęgnowaniu go wspólnie z żoną, albo podejmij decyzję o rozstaniu i kontynuowaniu związku z kochanką.

Czy ze zdradzania można się wyleczyć? Można. Przeczytaj zdania z mej sygnatury. Póki co, kierujesz się tym drugim.

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski

30

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Poprzednim razem powiedzialem zonie ze sie zakochalem i chcialem sie wyprowadzic. Zrobila wszystko co kobieta potrafi, zeby mnie zatrzymac.

A co Ty zrobiłeś, żeby jej to wynagrodzić ?

czlowiek_znikad napisał/a:

Zreszta wtedy i tak nie mialbym dokad pojsc, finanse byly zbyt scisniete zeby wystarczylo na cos innego niz zycie pod mostem.

czy to ma być za odpowiedź ?
nie miałeś gdzie się podziać to łaskawie zostałeś ?
czy moze coś wniosłeś do związku, rodziny poza swoimi 4literami ?

czlowiek_znikad napisał/a:

A to byloby równoznaczne z utrata pracy, za czym polecialaby cala reszta domina.

czyżbyś jednak został tylko dlatego żeby nie stracić pracy ?

czlowiek_znikad napisał/a:

Przez pare miesiecy bylo miedzy nami fajnie, potem stopniowo wrócily stare problemy.

co Ty zrobiłeś, żeby rozwiązać problemy ?

czlowiek_znikad napisał/a:

Biorac chwilowo na bok biezaca sytuacje. Czy ze zdradzania mozna sie wyleczyc? Podwójne zycie naprawde mnie nie bawi. Gdzie szukac pomocy?

patrz co pisze Wielokropek

sorry, ale co zdanie to sie bardziej pogrążasz. Moze i dobrze.
Wypunktujemy Ciebie, moze cos do Ciebie dotrze.

31

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
End_aluzja napisał/a:

ale prosze nie zapomnij"

zrobiła wszystko, co potrafią kobiety, żeby mnie zatrzymać

prosze nie zapomnij
bardzo mnie to interesuje

Wiesz, mozesz sobie pokpic ze mnie, ale jestem odporny. Szukam pomocy a nie gierek slownych.

W skrócie zostalem w domu z dwóch powodów: z litosci i z braku mozliwosci lokalowych. Sam fakt ze chcialem sie wyprowadzic, zrodzil sie z impulsu myslenia fiutem, stad jego bezsens. Krótka analiza cen pokojów do wynajecia sprowadzila mnie na ziemie.

Dzis jestem na innym etapie. Nie chce podwójnego zycia.

Jesli chodzi o drugie pytanie, to najpierw bylo zle, a po kilku miesiacach ktos sie pojawil. Co zrobilem kiedy znów bylo zle? Stracilem nadzieje. Zwlaszcza, ze pierwsza nasza wizyta u psychologa skonczyla sie gorzej niz bylo przed.

Generalnie czuje sie w potrzasku. Jestem <wulgaryzm> ale nie morderca. Nie chce urzadzac piekla nikomu, a juz najmniej dzieciom, ale zle sie czuje w tym zwiazku. Do tego obawiam sie ze moge byc uzalezniony od dopaminy.

Jeszcze jedna prosba do wszystkich, którzy skwapliwie korzystaja z tego watku zeby wylewac na mnie osobiste  frustracje. Naprawde mam to w najciemniejszym miejscu, tylko niepotrzebnie zasmiecacie watek. Szukam rzeczowej pomocy; pokazanie mi jakim jestem zwierzeciem nie dziala. Ja to juz i tak od dawna wiem.

Przy okazji dziekuje Wam za poswiecony dotad czas.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

32

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Summerka napisał/a:

Co zrobić? Pogadać z żoną. Czworo dzieci to nie jest nic, że tak na forum można sobie lekko rzucać podobne pytania.

Nie wiem dlaczego odnosisz wrazenie ze rzucam pytania 'lekko'. Pogadac, ale o czym? O naszym malzenstwie przegadalismy juz setki godzin. O obecnej sytuacji? Zrobilem to juz wczesniej i na nic sie nie zdalo, tylko dzieci musialy sie nacierpiec, poniewaz zona w pierwszej reakcji zaczela od podzielenia sie nowina z nimi. Jesli teraz odejde to nie dlatego sie sie 'zakochalem' ale dlatego ze ten zwiazek nie dziala. I tym razem stac mnie juz na osobne mieszkanie bez uszczerbku dla finansów rodzinnych.

Od razu pojawia sie dylemat: czy jakikolwiek inny zwiazek bedzie dzialal? Dlatego tu jestem.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

33

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Wspólne spotkanie (Twoje i żony) z psychologiem było porażką. Jesteś zdecydowany odejść i to tak, by jak najmniej ucierpiały dzieci. Podejrzewasz się o uzależnienie. Masz wątpliwości na temat trwałości swego przyszłego związku. Może zdecydowałbyś się na samodzielną wizytę u psychologa, na podjęcie swej własnej terapii?

Pytasz, czy związek działał? Związek tworzą ludzie, jeśli są oni niedojrzali (niezależnie od posiadanych lat), to związek do udanych nie będzie należał. Pomyśl, czego Ty oczekujesz od drugiej osoby? Jaki ma być ten Twój kolejny zwiazek? Jakie relacje będziesz budował?

Jeśli ktoś chce, znajdzie sposób.
Jeśli ktoś nie chce, znajdzie powód.


"Sztuka życia polega na tym, by dostrzec swoje ograniczenia i słabości." Robert Rutkowski
Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

czlowiek_znikad jesli odpowiesz na moje pytanie to będę wdzięczna

czy nie chodzi o to aby ktoś ci odpowiedział czy będziesz umiał być wierny KOMUKOLWIEK?

w każdej wypowiedzi mówisz że niechcesz być z żona, że źle ci z nią, że zostałeś z nią nie z powodu uczucia tylko zależności finansowych.
Jeśli nie ma szans to chyba odejście jest proste.
wiec moja odpowiedź jest prosta ODEJŚĆ!
wtedy ty uwolnisz się od podwójnego życia a żona z czasem nauczy się żyć tylko będziesz musiał być nie ugięty a w końcu dojdzie do niej a wiesz mi że za pare lat i ona będzie szczęśliwa tylko pomóż jej finansowo i nie trać kontaktu z dziećmi

35

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Odniosłam  takie wrażenie, ponieważ tak łatwo przychodzi ci pisanie o zdradach na forum.

Dopiero po ostatnim zdaniu można wywnioskować o co  ci naprawdę chodzi.
Nie o to czy zostać czy odejść tylko o to czy następny związek będzie miał szansę powodzenia.

36

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Nigdy w życiu nie chciałabym mieć takiego ojca.

37 Ostatnio edytowany przez Drzazga (2013-09-12 22:45:34)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Nie wiem dlaczego odnosisz wrazenie ze rzucam pytania 'lekko'. Pogadac, ale o czym? O naszym malzenstwie przegadalismy juz setki godzin. O obecnej sytuacji? Zrobilem to juz wczesniej i na nic sie nie zdalo, tylko dzieci musialy sie nacierpiec, poniewaz zona w pierwszej reakcji zaczela od podzielenia sie nowina z nimi. Jesli teraz odejde to nie dlatego sie sie 'zakochalem' ale dlatego ze ten zwiazek nie dziala. I tym razem stac mnie juz na osobne mieszkanie bez uszczerbku dla finansów rodzinnych.

Od razu pojawia sie dylemat: czy jakikolwiek inny zwiazek bedzie dzialal? Dlatego tu jestem.

Zacznij od siebie.
Co mozesz dać w związku, czego od Ciebie oczekują w związku.
Jak daleko możesz ograniczyć siebie, dla drugiej osoby.
Jak potrafisz rozmawiać z drugą osobą, czy macie wspólne tematy do dyskusji, czy możecie poswięcić dziennie 10 min na to żeby powiedzieć co się dzisiaj stało i jakie mieliście w związku z tym odczucia, czy mozesz mówić o swoich odczuciach do drugiej osoby ?
czy chcesz, mozesz zrozumieć odczucia drugiej osoby ? czy mozesz je uszanować chocby były sprzeczne z Twoimi lub nawet w Twoim poczuciu krzywdzące Ciebie ?
takich spraw które składają się na związek są setki, nie oczekuj że tutaj damy Ci pełne informacje.
Musisz to zrobić sam.
Dojść do literatury, przeczytać setki podobnych historii.

38

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Założenie jest błędne.
Czy związek bedzie działał???

Czy związek to maszyna jest? Czy związek to cos bezosobowego?

Bedzie działał?
Od ciebie to zależy.
To ty zawiniles ze twoje małżeństwo to porażka. Rozumiesz? Bo dokonałes takich a nie inny h wyborów...
To twoja żona zawinila ze wasze małżeństwo to porażka... Rozumiesz? Chociażby dlatego bo kocha cie za bardzo??

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

39

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Wielokropek napisał/a:

Może zdecydowałbyś się na samodzielną wizytę u psychologa, na podjęcie swej własnej terapii?

Pytasz, czy związek działał? Związek tworzą ludzie, jeśli są oni niedojrzali (niezależnie od posiadanych lat), to związek do udanych nie będzie należał. Pomyśl, czego Ty oczekujesz od drugiej osoby? Jaki ma być ten Twój kolejny zwiazek? Jakie relacje będziesz budował?

Tak, moja wlasna terapia przyszla mi do glowy.

Co do drugiej czesci, oczekuje przede wszystkim relacji dorosly - dorosly. Tutaj oboje z zona mamy sobie sporo do zarzucenia.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Mysle ze twoj nowy zwiazek bedzie "dzialal" bez zarzutu.
O to mozesz byc spokojny, poniewaz nastapil dobor idealny partnerki
"kobieta" ktora swiadomie niszczy czyjs dom - zagarnia udami meza innej kobiecie i ojca czworce dzieci
jest wprost stworzona dla ciebie.
Mysle tez ze nie bedziecie sie ze soba nudzic co jakis czas przeplatajac swoje cudowne zycie obopolnymi zdradami

Bedziesz mial dopaminy w nadmiarze, tak jak lubisz smile

41

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
paranojewmojejglowie napisał/a:

czlowiek_znikad jesli odpowiesz na moje pytanie to będę wdzięczna

czy nie chodzi o to aby ktoś ci odpowiedział czy będziesz umiał być wierny KOMUKOLWIEK?

Tak, to jeden z moich najwazniejszych dylematów.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

42

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
kornelia67 napisał/a:

Nigdy w życiu nie chciałabym mieć takiego ojca.

Ciekawe ile córek nie wie wszystkiego o swoich ojcach...

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

43

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
Summerka napisał/a:

Odniosłam  takie wrażenie, ponieważ tak łatwo przychodzi ci pisanie o zdradach na forum.

Jestem tu anonimowo, z drugiej strony nie widze sensu malowania gówna na rozowo. Mozemy sobie pogadac szczerze i cos z tego wyniesc. Czlowiek sie uczy cale zycie.

Juz dotychczasowa dyskusja zmusila mnie do przemyslenia paru kwestii. Dziekuje Wam wszystkim jeszcze raz.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

44

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
eine_gute_ehefrau napisał/a:

"kobieta" ktora swiadomie niszczy czyjs dom - zagarnia udami meza innej kobiecie i ojca czworce dzieci
jest wprost stworzona dla ciebie.

Zwróc uwage ze to ja niszcze dom, nie ona. Zreszta dom rozpadajacy sie juz duzo wczesniej, który w zasadzie potrzebuje rozbiórki i postawienia na nowo.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.
Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:
eine_gute_ehefrau napisał/a:

"kobieta" ktora swiadomie niszczy czyjs dom - zagarnia udami meza innej kobiecie i ojca czworce dzieci
jest wprost stworzona dla ciebie.

Zwróc uwage ze to ja niszcze dom, nie ona. Zreszta dom rozpadajacy sie juz duzo wczesniej, który w zasadzie potrzebuje rozbiórki i postawienia na nowo.

Nie do konca sie z toba zgodze - sam bys go nie zniszczyl, taki supermen nie jestes zeby odejsc w pustke
choc powinienes bo do zycia w rodzinie to ty sie chlopie nie nadajesz.

Bobem budowniczym tez nie zamierzasz byc z tego co wyczytalam, wiec nie decyduj o budowie.
Jedynie co mozesz to zamowic kontener na gruz i posprzatac smieci po sobie.

Ale ty raczej tak z jeszcze innej bajki jestes
taki Gucio troche, nie ?
Najesc sie i pobzykac...

46

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Masz Roentgena w oczach, Ehefrau.

Okay, wiec wyrok juz znam, ale wciaz szukam madrego z pomyslem na resocjalizacje.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

47

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Zawsze się znajdzie ktoś, kto wymyśli pomysł na nową manipulację, a zdradzone kobiety powinny ten post przeczytać jako pierwszy, żeby wyleczyć się ze złudzeń. 
Ja też dziękuję za odpowiedzi.

48 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-09-13 06:55:44)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:
End_aluzja napisał/a:

ale prosze nie zapomnij"

zrobiła wszystko, co potrafią kobiety, żeby mnie zatrzymać

prosze nie zapomnij
bardzo mnie to interesuje

Wiesz, mozesz sobie pokpic ze mnie, ale jestem odporny. Szukam pomocy a nie gierek slownych.

W skrócie zostalem w domu z dwóch powodów: z litosci i z braku mozliwosci lokalowych. Sam fakt ze chcialem sie wyprowadzic, zrodzil sie z impulsu myslenia fiutem, stad jego bezsens. Krótka analiza cen pokojów do wynajecia sprowadzila mnie na ziemie.

Dzis jestem na innym etapie. Nie chce podwójnego zycia.

Jesli chodzi o drugie pytanie, to najpierw bylo zle, a po kilku miesiacach ktos sie pojawil. Co zrobilem kiedy znów bylo zle? Stracilem nadzieje. Zwlaszcza, ze pierwsza nasza wizyta u psychologa skonczyla sie gorzej niz bylo przed.

Generalnie czuje sie w potrzasku. Jestem <wulgaryzm> ale nie morderca. Nie chce urzadzac piekla nikomu, a juz najmniej dzieciom, ale zle sie czuje w tym zwiazku. Do tego obawiam sie ze moge byc uzalezniony od dopaminy.

Jeszcze jedna prosba do wszystkich, którzy skwapliwie korzystaja z tego watku zeby wylewac na mnie osobiste  frustracje. Naprawde mam to w najciemniejszym miejscu, tylko niepotrzebnie zasmiecacie watek. Szukam rzeczowej pomocy; pokazanie mi jakim jestem zwierzeciem nie dziala. Ja to juz i tak od dawna wiem.

Przy okazji dziekuje Wam za poswiecony dotad czas.

To nie jest ironia. Ani wylewanie żalow.
Ja czytam co piszesz i myśle sobie tak...

Masz wielodzietna rodzine. To śmiała decyzja. Duża odpowiedzialność. Dobra logistyka. Organizacja pracy. Zarządzanie finansami. Statystycznie wiecej chorób. Ruch gwar działanie non stop.
I zadania do wykonania. Rozumiem ze żona nie pracuje tylko to ogarnia. ty jestes od zarabiania pieniędzy i jestes zwolniony z zadań domowych. Wnioskuje tak z tego ze masz czas na kochankę. Jakbyś żonie pomagał. Z dzieciakami spędzał czas-- to raczej czasu byś nie miał na rozwijanie tylu bardzo przecież absorbujacych zajmujących i wymagających pamiętania o wszystkich alibi klamstwach kretactwach działaniach.
Masz czwórkę dzieci. Nie sadze zeby to wynikało z Twojej życiowej decyzji. Określonej filozofii życia i miłości do idei rodziny. I miłości do dzieci.
Sadze ze lubisz sobie pobzykac. Po prostu. Bez oporu. I seks jest najważniejszy dla ciebie.

Żona jest gorsza od kochanek. Zawsze bedzie. Po pierwsze ja znasz przecież więc fascynacji nowym nie moze być. Po drugie. Jak podejrzewam. Jest zarobiona. Zmęczona. Wiecznie w obowiązkach. Moze nawet nie mieć ochoty na seks?? Pewnie nie chce piątego dziecka. A tobie to zasadniczo wisi. Bo dla ciebie kolejne dziecko to kwestia finansowa. Żadna inna.
Bo przecież dzieciaki widujesz w weekendy. Zmęczony po pracy. Ognistych Randkach z kochanka i zmęczony po wszystkich koniecznych do zapamiętania klamstwach.

I dlatego to, co zrobiła twoja żona ma tutaj bardzo istotne znaczenie. Co to jest to wszystko. Kim ona jest? Jak ja traktujesz? Czego oczekujesz?
Po pierwsze. Jak rozumiem. Zostales z litości. Z litości bo twoja żona jest niezaradnym. Biednym. Uzależnionym od ciebie. Niewyksztalconym- znaczy bez kompetencji zawodowych i szans na prace kopciuchem.
Jest służąca poddana zależna od ciebie ubezwlqsnowolniona osoba ktora zasługuje mi tylko i jedynie na litość a ty- pan władca dobrodziej trzymasz w ręku- jak bóg. Jej poczucie szczęścia i nieszczęścia. Tylko ty sprawiasz ze ona żyje.
I jak milosierny bóg mogłeś litość okazać.
Widzisz ja jako małe bylejakie nic. Patrzysz na to małe podludzie z litoscia-- rozumiem dziecko ciemności- myślisz- ze beze mnie, twojego słońca, nie przezyjesz...

Nie jest dla ciebie kimś kto cie interesuje. Nie masz dylematów w rodzaju- tyle nas łączy. Ona zawsze bedzie częścią mojego życia. A co jeśli sie mylę. Jeśli związek z kochanka nie wyjdzie. A co jeśli tak naprawdę zone kocham?? Ty takich dylematów nie masz.

Co zatem jest to wszystko co kobieta potrafi??
To w zasadzie jest to czego ty oczekujesz od kobiet.
Niech zgadne. Było dobrze gdy żona. Po Twojej zdradzie. Po okresie płaczu smarkania i rzucania ci sie do stóp zaczęła zachowywać sie tak jak kobieta powinna/potrafi gdy chce zatrzymać faceta.
Była miła. Dbała o siebie. Miała zawsze dla ciebie czas. Zawsze chęć na seks ( kto wie czy wasze czwarte nie ma wlasnie około roku...). Nie marudzila. Nie wymagała od ciebie. Była napalona. Cieszyła sie ze bóg wrócił do domu. Spełniała wszystkie twoje zachcianki. Uciszala dzieciaki zeby ci. Nie r przeszkadzały. Nie gadala za dużo. Absolutnie nie dzieliła sie swoim bólem. Nie obwiniala cie o zdradę. Nie gledzila o swoich emocjach.

A potem kurna wszystko wróciło do normy...

To ważne pytanie i ważna odpowiedz. Bo twoje oczekiwania wobec zony i związku
Beda decydować o tym. Czy jestes w stanie stworzyć kolejny.

Moim zdaniem nie. Bo zasadniczo kobiety masz za interesujący obiekt do wyzwalania dopaminy. Zabawy. Przyjemności. A kochanka. O czym nie wiesz pewnie. Ma swoje potrzeby. Oczekiwania. Ma tez okres i czasami grype. Obrzydliwosc.
Codzienność i związek nie jest tym czego oczekujesz.
Dla ciebie kobieta jest jak cep. Prosta. I taka ma być. Prosta i wiecznie napalona.
To moze nie jak cep. Moze jak koza. Ta do grzania. Nie dojenia.

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

49

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Człowiek_znikąd

Przerażasz mnie. To, co piszesz, Twój sposób myślenia. Zastanawiam się, że może nie do końca potrafisz wyrazić to co czujesz, bo chyba niemożliwe, żeby ktoś w ten sposób postrzegal innych ludzi. Co do, myślenia fiutem, to chyba nadal aktualbne. nioe chcę Cię obrażać, ale nie potrfaię Ci nic powiedzieć. Jeżeli myslisz tak jak piszesz, jeżeli nic  nie czujesz, wszystko analizujesz na chlodno, statystycznie("W skrócie zostalem w domu z dwóch powodów: z litosci i z braku mozliwosci lokalowych"), to co Ci poradzić? Zycie to nie matematyka, podejmując pewne decyzje wplywamy na ludzi pozytywnie albo negatywnie. Ty na swoją rodzinę masz negatywny wplyw. Zdecydowanie. Ale dla mnie to kwestia charakteru. Myślę, że się nie zmienisz. Tobie będzie w życiu dobzre, innym niekoniecznie. Nasuwają mio się inne skojarzenia, ale nie chcę zabrnąc za daleko. Jeśli można się nauczyć czuć, wczuwać się w innych ludzi to jest wlaśnie co powinieneś wypracować.

'What you think and what you believe is what will come true for you. Your thoughts create your life.'

50

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
brazen napisał/a:

Człowiek_znikąd

Przerażasz mnie. To, co piszesz, Twój sposób myślenia. Zastanawiam się, że może nie do końca potrafisz wyrazić to co czujesz, bo chyba niemożliwe, żeby ktoś w ten sposób postrzegal innych ludzi. Co do, myślenia fiutem, to chyba nadal aktualbne. nioe chcę Cię obrażać, ale nie potrfaię Ci nic powiedzieć. .

Mialam dokladnie identyczna mysl po przeczytaniu tego co czlowiek znikad pisze, kompletna znieczulica, brak jakichkolwiek uczuc pozytywnych do zony czy dzieci, nie myslalam ze ktokolwiek w takim wieku moze byc tak nieodpowiedzialny i dziwny. Autorze jestes praktycznie w wieku mojego ojca, moze  nie jest on idealem a ja tez z racji wieku nie powinnam osoadzac ale Ty jestes strasznie wyrachowany i dziwny, to jak piszesz o zonie jest wprost okropne.

51

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
End_aluzja napisał/a:

Ja czytam co piszesz i myśle sobie tak...

Cale wnioskowanie do kosza. Przeczytaj prosze jeszcze raz post otwierajacy watek. Mieszkam za granica, zona z dziecmi w Polsce. Zona pracuje zawodowo (ma dobra, ciekawa prace) i mieszka z nimi opiekunka.

Ci, których najtrudniej kochać, najbardziej tego potrzebują.

52 Ostatnio edytowany przez End_aluzja (2013-09-13 11:16:40)

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
czlowiek_znikad napisał/a:

Hej,

Naście lat malzenstwa, 3 dzieci, kilka kochanek po drodze. Dzieci kocham ponad wszystko. Ale zony juz nie. Bylo wiele klótni, jedna juz wyprowadzka (wtedy jeszcze bylem wierny, nie chodzilo o kochanke). Byla wizyta u psychologa, po której prawie sie pozabijalismy -- natychmiast po wyjsciu, w samochodzie. Przez jakies 50% czasu jest fajnie, druga polowa to albo ciche dni albo draka. Dzieci sa swiadkami tego wszystkiego.

Zona jest uzalezniona ode mnie i swiata poza mna nie widzi. Przynajmniej przez te 50% czasu.

Od dwóch lat mam inna dziewczyne. Na poczatku wiadomo -- konska dawka dopaminy i adrenaliny, wiec nie podejmowalem zadnych decyzji. Dla dzieci wszystko. Minely jednak 2 lata i z panna uklada sie nadzwyczaj dobrze. Ale podwójne zycie meczy nas oboje i trzeba wybrac.

To ze jestem wulgaryzm i nie warto na mnie nawet splunac juz wiem, mozecie sobie oszczedzic.

Prosze o konstruktywne wypowiedzi osób, które sa po rozwodzie lub znaja podobne sytuacje z bliska.

Zostawic zone czy oszukiwac ja i dzieci do konca zycia?

Dziekuje.

P.S. Uprzedzam tez ewentualne teksty o praniu mi skarpetek i robieniu sniadan do pracy. Piore i gotuje sobie sam. Zona tez pracuje zawodowo i zatrudnia opiekunke full-time.

Przeczytałam.

Nie zmienia sie zakres rozumowania w zależności od faktów. Po prostu ty nie słuchasz i nie słyszysz.
Pozostaje przy stwierdzeniu ze rodzina wielodzietna nie jest dla ciebie wyborem. Ponieważ te opcje wybieraja ludzie o dużej etyce i moralności. Tacy dla których rodzina jest wartością.
Dla ciebie jest kosztem- hipoteki i utrzymania.

A nawet jeśli twoja żona jest najlepsza laska w tym kraju. Robi karierę i wzbudza zachwyt swoją osobowością- to dla ciebie zasługuje na litość.
Czyli twoja ocena jej jest wlasnie taka jak napisałam...

serca na zakręcie...rozpoznamy się;)

53

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Rozejdziesz się z żoną, gdy już nic Was nie będzie łączyć. Na razie 50% czasu to Ty i twoja żona. Ty chcesz wykasować 50% czasu... zniszczyć  to i tym samym zadasz jej ogromny cios, zwłaszcza że jest emocjonalnie wybuchowa. Ja bym poczekał aż małżeństwo samo umrze. Zresztą z "nową panną" za 10 lat też będzie do bani.

Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

54

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?
kenobi napisał/a:

Rozejdziesz się z żoną, gdy już nic Was nie będzie łączyć. Na razie 50% czasu to Ty i twoja żona. Ty chcesz wykasować 50% czasu... zniszczyć  to i tym samym zadasz jej ogromny cios, zwłaszcza że jest emocjonalnie wybuchowa. Ja bym poczekał aż małżeństwo samo umrze. Zresztą z "nową panną" za 10 lat też będzie do bani.

A jak to się robi? To "umieranie małżenstwa"?
a może wypadałoby być po prostu uczciwym?

55

Odp: Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Powinienes zrobic sobie powazny, gruntowny psychotest.
Z twoich postow bije zimno, chlod. Byc moze  taka postawe obrales wylacznie na uzytek tutejszego forum.
Jesli na codzien jest podobnie to...

"Celem nie jest bycie lepszym od kogoś innego, lecz bycie lepszym od tego,
kim samemu było się wcześniej".
Tak naprawdę szczęscie to dobre zdrowie i krótka pamięć wink

Posty [ 1 do 55 z 121 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy jest szansa na lepsze zycie po rozwodzie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018