w niedziele kochal, we wtorek odszedl - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 31 ]

Temat: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Pisze, bo jestem w szoku i nie mam z kim porozmawiać. Od prawie roku miałam romans, który od polowy roku zaczelam traktować już jako poważny związek. Dzielily nas roznice kulturowe (USA - Polska) i wiek (on starszy o 15 lat). Kiedy go poznałam, myslalam, ze jest tylko o 5-6 lat starszy, kiedy się dowiedziałam o faktycznej roznicy wieku bylam pewna, ze nigdy nie zdecyduje się na cos poważniejszego, bo nie wyobrazalam sobie sytuacji, ze ja mam np. 65 lat a on 80...
Spotykalismy się sporadycznie, w kawiarniach, na tańcach, w miescie na spacerze. Przez pierwsze 3 miesiące kontaktowaliśmy się jedynie przez email - nie chciałam dac mu mojego numeru telefonu. Przez pierwsze 5 miesięcy nie zaprosiłam go do domu, bo był to skomplikowany przypadek - dużo starszy ode mnie, miał za sobą bardzo wiele nieudanych zwiazkow, rozwodnik po niecałych 2 latach malzenstwa, matka z dziekiem uciekla za granice, on ma tylko wyznaczone terminy na kontakt z dzieckiem, do tego dlugi i kiepska sytuacja finansowa, kobieciarz... Poza tym miał bardzo dziwne hobby, które mnie odstraszalo, przebywal dużo czasu na facebooku i bal się zostawić przy mnie otwarty komputer (jak uzywalam komputer to zawsze logowal mnie jako "gość").
Generalnie, nie traktowałam tego związku poważnie, ponieważ miałam przed oczami ok 15 znakow ostrzegawczych, które sugerowaly, ze to nie jest dobry kandydat. On nic na mnie nie wymuszal, nic ode mnie nie chciał, spotkania bez zobowiazan były dla obojga z nas okej.

On tylko mowil, ze chciałby ze mna być na poważnie, mieć dzieci i zebym się do niego wprowadzila. Po ok. 4 miesiącach spotkan (1-2 razy
tygodniu), powiedział, ze chciałby spedzic ze mna noc, w innym razie nie widzi już dalszego sensu. OK, wiadomo, chciał czegos więcej. Powiedzialam, ze jeśli nie jest w stanie jeszcze trochę poczekać, to uszanuje jego decyzje. Mielismy przerwę ok 3 tygodnie. Potem znowu się spotkaliśmy. Było cudownie. Zdecydowalam się zaprosić go do domu. Od tego czasu kolejne 6 miesięcy było wspaniale. Bardzo dobrze mnie traktowal i coraz bardziej się angazowal. To samo ja. Po paru miesiącach zaczal mowic, ze mnie kocha. Jego zachowania i słowa były spojne, dobrze się z nim czułam, zaufałam mu i również pokochałam. Zapomnialam (zignorowałam) ostrzeżenia, o których pisałam wcześniej. W zeszłym miesiacu pojechal w podróż sluzbowa (jezdzil już wcześniej) i nie odpisywal na moje emaile (nie mielismy kontaktu telefonicznego). Po 2 dniach ciszy napisałam drugiego mailai zapytałam, czy przeczytal moja wiadomość. POwiedzial, zebym się nie martwila, bo nie było go tamtej nocy w hotelu. Wiec po jego powrocie zapytałam, gdzie był jeśli nie był w hotelu. Po czym on odpowiedział, ze zle zinterpretowałam jego maila, ze był u znajomych z pracy i ogladal filmy. Na dowod (sam to zaproponowal) pokazal mi swoja historie w internecie, która potiwerdzila, ze w tym czasie był w sieci i przegladal strony internetowe. OK, przeprosiłam go, zle interpretowałam emaila, to się niestety zdarza czasami w obcym jezyku. Potem spedzilismy cudowna noc razem i w poniedziałek rano nic nie zapowiadalo końca. Umowilismy się na srode.

We wtorek napisał mi maila, ze nie jest w stanie być z osoba, która mu nie ufa. Zadzwonilam do niego, był bezwzledny, nie chciał dac mi szansy. Powiedzial, ze moglby dalej ze mna być, gdybym się zmienila. Ale ludzi nie powinno się zmieniac, dlatego on tego nie widzi, nie wierzy, ze się zmienie. Powiedzialam, ze bardzo go kocham i chce sprobowac. Ze moje wątpliwości to była tylko jednorazowa sytuacja, bo zle zinterpretowałam maila, a jeśli czasami mowie o rozstaniu, to mowie to tylko dlatego, żeby zwrocic jego uwagę na siebie. Potem napisał mi kolejnego maila, ze nie był szczeliwy w związku i związek był zbyt intensywny (nawet nie mieszkaliśmy ze sobą, widzieliśmy się 2-4 razy w tygodniu, przez  ok 7 miesięcy, bo często i on i ja wyjzezdzalismy w podroze sluzbowe, oraz osobno jezdzilismy na urlop).
Poza tym nigdy nie pytałam go co robi, jeśli wychodzil ze znajomymi. Miał przestrzen, nie robiłam scen zazdrości. Zaakceptowalam jego dziwne hobby i dziwne zachowania..Jestem w szoku slyszac, ze związek był zbyt intensywny, bo spedzalismy ze sobą ok 30-40% swojego czasu.

On przestraszyl się, jak tylko zaczelam się bardziej angazowac i zaczelam mowic, ze go kocham. Od tego momentu zaczal powoli się odsuwać, mimo, ze nie dawałam mu wyraźnie do zrozumienia, ze na 100% chciałabym z nim być (sama nie bylam jeszcze pewna).

Nie wiem, dlaczego był nieszczeliswy, wszystko było super, nie klocilismy się, w lozku swietnie, mowil często, ze mnie kocha, wypytywal, kiedy znowu się spotkamy. W poniedziałek niczego podejrzanego nei zauwazylam w jego zachowaniu oprócz tego, ze zapytal, czy na pewno wzielam tabletke antykoncepcyjna - nigdy o to nie pyta (bardzo chciał mieć dziec).

Czy jest to możliwe, żeby z powodu takiej sytuacji (brak zaufania, większe zaaganzowanie z mojej strony) facet w ciągu 2 dni zdecydowal się na porzucenie kobiety? nie robiłam mu zadnych scen ani wyrzutow, bo stweirdzilam, ze nie ma sensu. Podziekowalam mu za wspanialy związek, bo był dla mnie dobry. Chce dodac, ze on ma ogromne doswiaczenie z kobietami, miał ich bardzo dużo, wiele kobiet go skrzywdzilo i vice versa. Wie dobrze, w jaki sposób rozkochać w sobie kobiete i ja zranic...

Mam nadzieje, ze na dluzsza mete wyjdzie mi to na dobre, ale odszedł w zupełnie nieoczekiwanym momencie, uspil moja czujność czułymi slowkami, bylam na to zupełnie nieprzygotowana, w poniedziałek jeszcze planowaliśmy przyszlosc a w srode już nas nie było :-(

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Ma kogoś na 99%. Ty byłaś "towarem zastępczym" z ograniczonym czasem przydatności. Niestety.

pozdrawiam,
Tom
"Każda porażka jest szansą żeby spróbować jeszcze raz, tylko mądrzej", Henry Ford
Dla zdradzonych/porzuconych kobiet: http://www.youtube.com/watch?v=8JTPJsxw7uY i http://www.youtube.com/watch?v=OiK2Cs1Ww-E

3

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

bardzo możliwe, chyba oboje mielismy na początku takie podejście - on dla mnie tez miał ograniczony termin przydatności (45 lat!!), ale potem zaczelo się to zmieniac po obu stronach, poznaliśmy się i ta relacja miała już zupełnie inny wymiar, wiek odszedł na trochę dalszy plan i zaczely się liczyc inne rzeczy. Zanim go poznałam, to ja zostawiłam zakochanego faceta, widocznie to jakas karma.

4

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Ja również myślę,że kogoś ma...
A to co podał jako argument pewnie wymyślił na poczekaniu , bo sama widzisz,że to się kupy nie trzyma.
No cóż,trzeba przeboleć...

" Sometimes you have to be your own hero..."

5

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Jego argumenty kupy się nie trzymają. Mówi, że Cię kocha, za chwilę przestraszył się Twojego zaangażowania.

women31 napisał/a:

We wtorek napisał mi maila, ze nie jest w stanie być z osoba, która mu nie ufa. Zadzwonilam do niego, był bezwzledny, nie chciał dac mi szansy. Powiedzial, ze moglby dalej ze mna być, gdybym się zmienila. Ale ludzi nie powinno się zmieniac, dlatego on tego nie widzi, nie wierzy, ze się zmienie. Powiedzialam, ze bardzo go kocham i chce sprobowac.

Nawet zerwać nie potrafi z kasą, na dodatek próbóje wzbudzić w Tobie poczucie winy za rozpadek związku. Że też takie indywidua po świcie chodzą. Zwykły śmierdzący tchórz.
Ulokowałaś uczucia i trudno Ci sie pozbierać, ale niema co się roztkliwiać, nad takim palantem.

6

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Współczuję Ci, zaangażowałaś się a tu klops...nie wiem jacy są tacy ludzie.  Dzieli nas tak naprawdę masa kilometrów....W pewnym momencie nie chciało mi się ciebie czytać, być może i On miał dosyć twoich monologów. Bardzo Ci współczuję. Może spróbuj o niego zawalczyć. Nie wiem jako Ci pomóc.

Nie wegetujmy - żyjmy !

7 Ostatnio edytowany przez Marisa (2013-09-09 09:03:24)

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

"miałam przed oczami ok 15 znakow ostrzegawczych, które sugerowaly, ze to nie jest dobry kandydat."


Napisalas, ze juz na poczatku wiedzialas, ze on jest KOBIECIARZEM.
Tacy faceci sie nie zmieniaja. On nie jest zdolny do zwiazku. Zaangazowalas sie, mimo wielu swoich obaw, bo on potrafi manipulowac kobietami, ma w tym wprawe.
Potraktuj to jako zyciowa nauczke.
Wspolczuje Ci.
Zyciowe lekcje bywaja bolesne.

8

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
czasymira napisał/a:

Może spróbuj o niego zawalczyć. Nie wiem jako Ci pomóc.

O co zawalczyć? Chciałabyś walczyć o takie indywiduum? To myśliwy. Ustrzelił. Ma w kolekcji. Teraz poluje na następną. Są i  tacy, trudno odgadnąć nieszczere intencje. Przeboleć i nie zaprzątać sobie nim umysłu.

9

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
eljola napisał/a:
czasymira napisał/a:

Może spróbuj o niego zawalczyć. Nie wiem jako Ci pomóc.

O co zawalczyć? Chciałabyś walczyć o takie indywiduum? To myśliwy. Ustrzelił. Ma w kolekcji. Teraz poluje na następną. Są i  tacy, trudno odgadnąć nieszczere intencje. Przeboleć i nie zaprzątać sobie nim umysłu.

Tak, ale kobieta się czuję potem brzydka i nieatrakcyjna, trudno jej jest się podnieść, czuję się jak zużyta ściera...rozumiesz? poczucie winy itd.

Nie wegetujmy - żyjmy !

10

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Witaj Women

Właściwie wszystko napisałaś na początku swojej historii.
Że jest on kobieciarzem.... no tak,choć z drugiej strony
rozumiem,że jeśli człowiek się zakocha widzi to w całkiem
innych kolorach... Powiem ci od siebie,że nawet lepiej że
odszedł,on po prostu lubi bawić się kobietami,przynajmniej
tak odczytałam ,to co napisałaś.Jakoś nie wierzę w jego miłość
że w ogóle kochał.... lubi przygody .....

Kochana otrząśnij się,wiem że to pewnie potrwa,ale nie warto
żyć złudzeniami.... Pozdrawiam serdecznie  smile

11

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
women31 napisał/a:

Wie dobrze, w jaki sposób rozkochać w sobie kobiete i ja zranic...

Mam nadzieje, ze na dluzsza mete wyjdzie mi to na dobre, ale odszedł w zupełnie nieoczekiwanym momencie, uspil moja czujność czułymi slowkami, bylam na to zupełnie nieprzygotowana, w poniedziałek jeszcze planowaliśmy przyszlosc a w srode już nas nie było :-(

Wszystko już wiesz, zdajesz sobie z tego sprawę. Przykro mi tylko, że tak boleśnie tego musisz doświadczać.
Ale potraktuj to właśnie jako DOŚWIADCZENIE.
Wyciągnij z tego wnioski, nie zapominaj jak się czułaś, gdy Cię tak oszukał, bo to Ci się przyda, gdy on się np odezwie.
Obyś miała siły w sobie kopnąć go rzyć, tak  jak on zdeptał Twoje uczucia. I nie okazuj mu złości, nawet takie negatywne emocje będą go cieszyć, bo da mu to pewność, że żywisz uczucia nadal.

Odbij od tych, dla których nic nie znaczysz. Nie zatęsknisz. Spróbuj, a zobaczysz!

12

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
czasymira napisał/a:
eljola napisał/a:
czasymira napisał/a:

Może spróbuj o niego zawalczyć. Nie wiem jako Ci pomóc.

O co zawalczyć? Chciałabyś walczyć o takie indywiduum? To myśliwy. Ustrzelił. Ma w kolekcji. Teraz poluje na następną. Są i  tacy, trudno odgadnąć nieszczere intencje. Przeboleć i nie zaprzątać sobie nim umysłu.

Tak, ale kobieta się czuję potem brzydka i nieatrakcyjna, trudno jej jest się podnieść, czuję się jak zużyta ściera...rozumiesz? poczucie winy itd.

Poczucie winy to on powinien mieć, albo przynajmniej odrobinę empatii.
Po co były te wyznania uczuć? Po to żeby zaciągnąć kobietę do łóżka? I co mu zostaje z takiej znajomości? Chyba jedynie chora satysfakcja.
Obudzi się kiedyś samotnym starym dziadem, może się co najwyżej wtedy uśmiechnąć do wspomnień.

13

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

No wiec minal miesiąc i dalej to przezywam. Nie moglam jesc (schudłam 5 kg), nie moglam spac (od miesiąca budze sie o 4-5 rano), nie mogę pracować (wlasnie zawalilam projekt i nie wiem, jak się z tego wytlumaczyc w pracy). W pracy nikt nic nie wie, bo nie mowilam o tym związku (było za wcześnie, ja nie wierzyłam, ze to będzie poważny zwiazek). Nie spodziewałam się, ze to porzucenie tak bardzo mnie zrujnuje. Wszelkie racjonalne argumenty przemawiają za tym, ze dobrze się stało. Jednak nie jestem w stanie kontrolować swojego mózgu i uczuc. Pierwsza myśl, kiedy się budze, to jest on. Rozmawiajac ze znajomymi mysle o nim. Pracujac mysle o nim. Czuje się jak ofiara jakiegoś eksperymentu - przez 8 miesięcy wyznawal mi milosc, szanowal mnie, opiekowal się, nie slyszalam ani jednego słowa krytyki, nigdy nie chciał mnie zmieniac, nie klocilismy się, az z dnia na dzień, porzucil, zmienil ton glosu, unika wszelkiego kontaktu. Dla mnie to porzucenie jest jak trauma, jak choroba, której nie mogę wyleczyć. Nie panuje nad tym, nie mogę się pozbierać..

Pogodzilam się z tym rozstaniem. Nie jestem na niego zla. Zadzwonilam do niego po miesiącu ciszy. Powiedzialam, ze u mnie wszystko ok, ze podjal dobra decyzje, ze nie chce palic mostow i chciałabym zostać w kontakcie jak koledzy. Jego ton glosu był bardzo dziwny, nerwowy, jego pierwsze pytanie przez telefon, to czy jestem w ciąży (nie jestem, brałam tabletki), czy szukam nowego chłopaka, czy nudze się w niedziele wieczorem, ze do niego dzwonie. Był trochę niemily. Zapytalam się, czy dobrze się bawi jako singiel - powiedział, ze bardzo dobrze. Nie potrafie tego zrozumieć, ze nie chce nawet ze mna rozmawiać. Bardzo dobrze się rozumieliśmy, mielismy podobne zainteresowania, poczucie humoru. To ja powinnam mieć negatywne emocje a nie on. Jeśli ja pogodziłam się z rozstaniem, nie skrzywdziłam go i nie drecze go telefonami, to dlaczego mnie tak unika??

14 Ostatnio edytowany przez wieanna (2013-10-02 22:49:00)

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Strasznie Ci współczuję, też nie mogę dojść do siebie, straciłam nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek będę szczęśliwa.

To jakoś tak jest, że osoby, które nas zraniły, czują do nas niechęć i agresję. Jesteśmy wtedy jednym wielkim wyrzutem sumienia. Kto by chciał mieć wypominane krzywdy, jakich się dopuścił - chociażby podświadomie poprzez taki kontakt telefoniczny... Wiem, że nie chcesz mu niczego wypominać, ale wydaje mi się, że on tak to odbiera, a im bardziej Cię zranił, tym bardziej będzie Cię unikać. Dla takich facetów najlepiej, aby ich ofiary zniknęły z ich świata na zawsze, jako dowody ich zbrodni sad Tchórze... przykre strasznie, wiem...

Trzymaj się...

15 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-03 12:31:03)

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
women31 napisał/a:

No wiec minal miesiąc i dalej to przezywam. Nie moglam jesc (schudłam 5 kg), nie moglam spac (od miesiąca budze sie o 4-5 rano), nie mogę pracować (wlasnie zawalilam projekt i nie wiem, jak się z tego wytlumaczyc w pracy). W pracy nikt nic nie wie, bo nie mowilam o tym związku (było za wcześnie, ja nie wierzyłam, ze to będzie poważny zwiazek). Nie spodziewałam się, ze to porzucenie tak bardzo mnie zrujnuje. Wszelkie racjonalne argumenty przemawiają za tym, ze dobrze się stało. Jednak nie jestem w stanie kontrolować swojego mózgu i uczuc. Pierwsza myśl, kiedy się budze, to jest on. Rozmawiajac ze znajomymi mysle o nim. Pracujac mysle o nim. Czuje się jak ofiara jakiegoś eksperymentu - przez 8 miesięcy wyznawal mi milosc, szanowal mnie, opiekowal się, nie slyszalam ani jednego słowa krytyki, nigdy nie chciał mnie zmieniac, nie klocilismy się, az z dnia na dzień, porzucil, zmienil ton glosu, unika wszelkiego kontaktu. Dla mnie to porzucenie jest jak trauma, jak choroba, której nie mogę wyleczyć. Nie panuje nad tym, nie mogę się pozbierać..

Pogodzilam się z tym rozstaniem. Nie jestem na niego zla. Zadzwonilam do niego po miesiącu ciszy. Powiedzialam, ze u mnie wszystko ok, ze podjal dobra decyzje, ze nie chce palic mostow i chciałabym zostać w kontakcie jak koledzy. Jego ton glosu był bardzo dziwny, nerwowy, jego pierwsze pytanie przez telefon, to czy jestem w ciąży (nie jestem, brałam tabletki), czy szukam nowego chłopaka, czy nudze się w niedziele wieczorem, ze do niego dzwonie. Był trochę niemily. Zapytalam się, czy dobrze się bawi jako singiel - powiedział, ze bardzo dobrze. Nie potrafie tego zrozumieć, ze nie chce nawet ze mna rozmawiać. Bardzo dobrze się rozumieliśmy, mielismy podobne zainteresowania, poczucie humoru. To ja powinnam mieć negatywne emocje a nie on. Jeśli ja pogodziłam się z rozstaniem, nie skrzywdziłam go i nie drecze go telefonami, to dlaczego mnie tak unika??

Padłam normalnie. Zadzwoniłaś do niego! Facet cie olał a Ty dzwonisz i mówisz, że u Ciebie wszystko dobrze. Nie sądzisz, że jakby był ciekawy sam napisałby sms. Robisz sobie złudną nadzieje, że mając kontakt nie kończy się coś. Sama sobie robisz krzywdę. Jego zachowanie na Twój tel. powinno ci dać do myślenia. Jesli masz troszkę dumy to już nie odzywaj się. Naprawdę chcesz słuchać jak spotyką sie z inna i jak mu dobrze?

16

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
wieanna napisał/a:

Strasznie Ci współczuję, też nie mogę dojść do siebie, straciłam nadzieję, że jeszcze kiedykolwiek będę szczęśliwa.

To jakoś tak jest, że osoby, które nas zraniły, czują do nas niechęć i agresję. Jesteśmy wtedy jednym wielkim wyrzutem sumienia. Kto by chciał mieć wypominane krzywdy, jakich się dopuścił - chociażby podświadomie poprzez taki kontakt telefoniczny... Wiem, że nie chcesz mu niczego wypominać, ale wydaje mi się, że on tak to odbiera, a im bardziej Cię zranił, tym bardziej będzie Cię unikać. Dla takich facetów najlepiej, aby ich ofiary zniknęły z ich świata na zawsze, jako dowody ich zbrodni sad Tchórze... przykre strasznie, wiem...

Trzymaj się...

Faceci jak zamykaja coś to zamykają. Chyba, że maja jakis dodatkowy cel - a nóż widelec jeszcze trafi mu się darmowy sex. Tu nie chodzi o znikanie ale o to, że dla nich już nic nie znaczymy. Zastanówcie sie dziewczyny nad czymś innym naprawde chciałbyście aby osoba raz na pół roku napsiala sms z pytanie co słychać. Wy odpiszecie:  dobrze dziekuje lub inny grzecznościowy fragment. Tak jak zachowujemy się po zerwaniu uświadamiamy im jedno: ZERWAŁEM a ona odzywa się pierwsza, chce kontaktu, nie jestem taka świanią jednak. Jego poczucie winy znika, jeśli w ogole coś takiego odczuwał.

17

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Cześć. Vomen31 możesz napisać ile Ty masz lat ? Czy masz dzieci ? Gdzie mieszkasz ? Czytam to wszystko i widzę że się wplątałaś i teraz cierpisz. Może po prostu cofnij czas i zobacz jaką osobą byłaś przed tym poznaniem jego, uświadom sobie że wtedy normalnie żyłaś i dawałaś radę. Pomyśl, że takich facetów jak on jest wielu i może warto dać innemu szanse skoro On się wycofał. Jeśli chcesz prowadzić śledztwo i się dowiadywać , dlaczego tak naprawdę się stało to rób to w taki nienachalny sposób. Trzymaj się.

Nie wegetujmy - żyjmy !

18

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Vomen31 coś mi tu śmierdzi i myślę,że Ty nie wiesz o nim wielu rzeczy. Jakoś dziwnie czuję,że jego żona jest nadal w ich życiu. Może się mylę ale kiedyś miałam tez dziwną sprawę. Facet mówił mi ,że jego żona nie żyje i jakie było moje zdziwienie , kiedy niespodziewanie zadzwonił do mnie DUCH jego żony hahaha. Niektórzy faceci są bardzo pokręceni. Musiałabyś widzieć wyraz twarzy tego faceta ja k mu powiedzialam,ze rozmawiałam z jego żoną. Odpuść sobie. Teraz krzywdza Cię tylko Twoje myśli. Nie daj mu nawet w swoich myślach tej satysfakcji, ze Cię skrzywdził.pozbieraj się szybko do kupy:):)

... czasu nie cofniesz, czasu nie zatrzymasz, możesz tylko iść z czasem

19

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Leni ma rację , nie wiadomo o co w tym wszystkim chodzi ?! Odezwij się kobieto i nam tu wszystko wyjaśnij. ;-)

Nie wegetujmy - żyjmy !

20

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Wieanna - Twoj komentarz jest genialny. Madz racje - bardzo mnie zranil - i teraz unika swojej ofiary. To mi dalo duzo do myslenia. Dziekuje za wszystkie komentarze. Tak macie racje, ze cos tutaj  "smierdzi". Jego ex kompletnie odciela go od syna. Ma tylko pol godziny tyg na rozmowe z nim i kilka tyg w roku na widzenie. Nie wiem, co dokladnue sie miedzy nimi stalo. Nigdy mi wszystkiego nie powiedzial. Tak naprawde musialabym jej zapytac ale ona jest w usa.. Wiem, ze jej nienawidzil i nazywal "suka". Raz powiedzial, ze chcialby, zeby ona zniknela... Gosc wg mnie ma cechy psychopatyczne, jest mega intrligentny i ma cechy manipulatora. Uwierzcie nie jest latwo sie z tego wyplatac. To jest jak nalog, narkotyk, nieuleczalna choroba.

Tu nie chodzi o to, ze ja chce z nim byc. Mam 90%pewnosci, ze poszedl po rozstaniu na prostytutki. Nie dotknelabym go teraz, nie wrocilahym nawet gdyby sie kajal, krzyczal i blagal o przebaczenie. Z tymi prostytutkami to mam takie w miare pewne zrodlo. Istnieje minimalne ryzyko, ze chdzil tez przed naszym zwiazkiem...nigdy tego nie potwierdzil.

Tu chodzi o to, ze moj mozg zostal kompletnie zmanipulowany, wpadlam w jakas spirale, z ktorej nie moge sie wyplatac. Tak - moje mysli mnie rania, ale zadne racjonalne argumenty do mnie i tak nie dochodza. Nawet bylam na paru imprezach, gdzie spotkalam kilku nowych facetow. Nikt mnie nie interesuje ani fizycznie ani psychicznie. Z kazdej imprezy wychodze z placzem i tesknie do prawdziwego mezczyzny. Chore to - wiem. Dlatego chyba potrzebuje pomocy medycznej...

21

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Cześć. Napisz do mnie na private.

Nie wegetujmy - żyjmy !

22

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
women31 napisał/a:

Nikt mnie nie interesuje ani fizycznie ani psychicznie. Z kazdej imprezy wychodze z placzem i tesknie do prawdziwego mezczyzny. Chore to - wiem. Dlatego chyba potrzebuje pomocy medycznej...

Mam tak samo, wszyscy faceci, jakich widzę, wydają mi się totalnie nieatrakcyjni, wręcz straszliwie odpychający pod każdym względem. Racjonalnie myślę, że na to potrzeba po prostu czasu. Ale w głębi duszy wyję: nikt nie jest taki jak on...

23 Ostatnio edytowany przez zraniona.d (2013-10-04 09:44:54)

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
wieanna napisał/a:
women31 napisał/a:

Nikt mnie nie interesuje ani fizycznie ani psychicznie. Z kazdej imprezy wychodze z placzem i tesknie do prawdziwego mezczyzny. Chore to - wiem. Dlatego chyba potrzebuje pomocy medycznej...

Mam tak samo, wszyscy faceci, jakich widzę, wydają mi się totalnie nieatrakcyjni, wręcz straszliwie odpychający pod każdym względem. Racjonalnie myślę, że na to potrzeba po prostu czasu. Ale w głębi duszy wyję: nikt nie jest taki jak on...

Mam to samo sad sad

24

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Women nie odpisuje , nie ma nawet maila, by do niej napisać. Chyba jednak temu facetowi na niej zależy , bo rzadko już tu zagląda.." Bo z dziewczynami nigdy nie wie, oj nie wie się, czy dobrze jest czy może jest już źle..." ;-p

Nie wegetujmy - żyjmy !

25

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Nie, nie:-) U mnie bez zmian. On się nie kontaktuje. Ja tez nie. Ja powoli zapominam/ dochodze do siebie...

To jest jak uzależnienie - ponoc milosc działa na mozg jak kokaina, dlatego potem ciężko się wykaraskać...

26

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Cześć. To dobrze że dałas radę i się już nie męczysz tak.

Nie wegetujmy - żyjmy !

27 Ostatnio edytowany przez N4VV (2013-10-13 09:56:28)

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
zraniona.d napisał/a:

...Faceci jak zamykaja coś to zamykają. Chyba, że maja jakis dodatkowy cel - a nóż widelec jeszcze trafi mu się darmowy sex. ....

Dokładnie. Opis gościa wskazuje, że jest to typ "zaliczający". Niestety istnieją tacy faceci, ktorych jedynym celem jest przelecieć jak najwieksza ilość dziewczyn. Maja oni szczególne cechy osobowościowe, które to ułatwiają. Mnie osobiście zadziwia sposób doboru partnerów opierający się na wydumanych założeniach jak:

nigdy nie zdecyduje się na cos poważniejszego, bo nie wyobrazalam sobie sytuacji, ze ja mam np. 65 lat a on 80...

... przy jednoczesnym zignorowaniu oczywistych wniosków wynikających z analizy zachowania i postępowania faceta. Jest to głupota, a za głupotę zwykle się płaci. Płaci sie podwójnie, bo płaci się cierpierniem porzucenia i/lub brakiem kochającego partnera, albowiem stosowane kryteria selekcji są chybione u podstaw.

W innym watku piszesz:

...Ja również widze go ciagle w rozowych kolorach, bo to była tak naprawdę moja jedyna w zyciu milosc. Jak spotykam inne osoby (dzisiaj np. spotkałam ok 15 nowych osob), mam wrazenie, ze wszyscy sa mniej inteligentni i atrakcyjni od niego....

Jest to Twoja iluzja. W rzeczywistości najprawdopodobniej facet nie jest ani inteligentny, ani atrakyjny. Jest przeciętny, ale jest bawidamkiem. Bawidamkiem, czyli osobnikiem posiadająjącym cechy umożliwiające mu uwodzenie wielu kobiet bez wkładania większego wysiłku w proces uwodzenia. Nic dziwnego więc, że z daru korzysta, ale to wy dajecie mu taką możliwość.

women31 - nie widzisz w facetach tych cech, które sa dla Ciebie istotne z punktu widzenia relacji z nimi. Kierujesz się nieuświadomionymi popędami, które są wzbudzane przez podprogowe oddziaływania sposobu bycia bawidamka. Nie wystarczy powiedzieć: "niech to będzie doświadczeniem". Należało by wyciągnąć dalej idące wnioski i podjąć działania celem zmiany własnej osobowości i sposobu postrzegania świata. W przeciwnym wypadku "doświadczenie" niczego nie zmieni i może się powtarzać. Co najwyżej seria doświadczeń przełoży się na frustrację w rodzaju: "wszyscy faceci to świnie i chodzi im tylko o seks" - co uczyni cie zupełnie nieatrakcyjną jako potencjalną partnerkę dla normalnego faceta. Praca nad soba jest trudnym, wieloletnim procesem i nie każdy jest w stanie się go podjąć.

Swoją drogą zżera mnie ciekawość, gdzie ty poznajesz hurtowo po 15 osób i w jakim celu.

28

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Hej. Dobrze Vomen że dałaś radę. Jesteś dzielna i wytrzymała. Masz klasę i dobre serce, to widać.

Nie wegetujmy - żyjmy !

29

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Wlasnie probowal nawiazac ze mna kontakt. Ja się nie zamierzam już kontaktować - nie dlatego, aby się zrewanzowac. Po prostu nie mam juz sily na tego człowieka i na jego gierki. Zawiodl mnie i zle mi sie kojarzy:-(

30

Odp: w niedziele kochal, we wtorek odszedl
women31 napisał/a:

Wlasnie probowal nawiazac ze mna kontakt. Ja się nie zamierzam już kontaktować - nie dlatego, aby się zrewanzowac. Po prostu nie mam juz sily na tego człowieka i na jego gierki. Zawiodl mnie i zle mi sie kojarzy:-(

Hej women

No i absolutnie mu nie odpowiadaj,ten rozdział zamknij na amen.A on niech leci
gdzie pieprz rośnie.Teraz zajmij się tylko Sobą..................................................

Posty [ 31 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » w niedziele kochal, we wtorek odszedl

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018